Manchester City zgasił gwiazdorów Paris Saint-Germain

Manchester City jest zdecydowanie w najlepszej sytuacji przed rewanżowymi meczami 1/2 finału Ligi Mistrzów. W Paryżu „The Citizens” ograli finalistę poprzedniej edycji Paris Saint-Germain 2:1 i są o krok od wywalczenia awansu. Nieźle też wyglądają szanse Chelsea Londyn po wyjazdowym remisie 1:1 z Realem Madryt. Angielski finał wydaje się jak najbardziej realny.

W półfinale obecnej edycji Champions League nie ma futbolowych biedaków. Real Madryt mimo strat poniesionych podczas pandemii jest niezmiennie zaliczany do wąskiego grona najbogatszych klubów sportowych na świecie bez podziału na sportowe dyscypliny. Za Paris Saint-Germain od 2011 roku stoi kapitał katarskiego konsorcjum finansowego Qatar Sports Investments, na czele którego stoi były tenisista i reprezentant kraju w Pucharze Davisa Nasser bin Ghanim Al-Khelafi. Z kolei od 1 września 2008 roku właścicielem Manchesteru City jest spółka ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich – Abu Dhabi United Group należąca do Szejk Mansour bin Zayed Al Nahyana, która wchodzi w skład City Football Group, holdingu zajmującego się prowadzeniem klubów piłkarskich. Obecni właściciele kupili „The Citizens” za około 200 milionów funtów, a od kiedy nim rządzą zespół z Eihad Stadium zdobył czterokrotnie mistrzostwo Anglii (2012, 2014, 2018, 2019) i za chwilę dokona tego pora piąty (a siódmy w historii klubu), dwukrotnie Puchar Anglii (2011, 2019), trzykrotnie Tarczę Wspólnoty (2012, 2018, 2019) raz sześciokrotnie Puchar Ligi Angielskiej (2014, 2016, 2018, 2019, 2020, 2021). W kolekcji trofeów „Obywateli” wciąż jednak nie ma tego najcenniejszego pucharu – za wygranie rozgrywek Ligi Mistrzów. Z takim samym niedoborem boryka się też Paris Saint-Germain, lecz już wiadomo, że w tym sezonie któryś z tych dwóch zespołów nie zaspokoi ambicji swoich właścicieli. Po środowym meczu na Parc des Princes w Paryżu, wygranym przez Manchester City 2:1, wszystkie znaki na ziemi i niebie zwiastują, że awans do finału świętować będą szejkowie z Abu Dhabi.
Drużyna trenera Pepa Guardioli do przerwy przegrywała z Paris Saint-Germain 0:1 i był to najniższy wymiar kary, jaki mógł ją spotkać ze strony Kyliana Mbappe, Neymara i spółki. Ale po zmianie stron role nieoczekiwanie się odwróciły i na boisku zaczęła dominować ekipa „The Citizens”, w której pierwsze skrzypce grał Belg Kevin de Bruyne, wspierany mocno przez Niemca Ilkaya Gundogana, a w ataku przez wschodzącą gwiazdę angielskiego futbolu Phila Fodena. Presji nie wytrzymał bramkarz Keylor Navas, który wcześniej wielokrotnie ratował swój zespół, ale w środę popełnił koszmarny błąd przepuszczając lekkie dośrodkowanie de Bruyne, po którym piłka wpadła do bramki paryżan. A chwile później było już 2:1, gdy ustawieni w murze gracze PSG przepuścili strzał Riyada Mahreza, a od 77. minuty po czerwonej kartce dla Idrissa Gueye za brutalny wślizg stało się jasne, że paryżanie już nie odrobią straty w tym spotkaniu. Zawiódł kompletnie Kylian Mbabbe. Z meczowych statystyk wynika, że francuski gwiazdor nie oddał ani jednego strzału na bramkę rywali, co zdarzyło mu się po raz pierwszy w Lidze Mistrzów. Niewiele więcej wniósł do gry Neymar, a warto przypomnieć, że to najdrożsi aktualnie piłkarze na świecie. Obaj kosztowali katarskich właścicieli PSG blisko pół miliarda euro. Mbappe w ćwierćfinale przyczynił się do wyeliminowania Bayernu Monachium, strzelając w wygranym na Allianz Arenie 3:2 pierwszym meczu dwa gole. Ale już w przegranym u siebie 0:1 rewanżu z obrońcami tytułu bramkowego dorobku nie powiększył, a po spotkaniu z Manchesterem City wciąż ma na liczniku osiem trafień w tej edycji Ligi Mistrzów i raczej już znikome szanse na wyprzedzenie lidera klasyfikacji strzelców Norwega Erlinga Haalanda (ma na koncie 10 goli). Jeszcze mniejsze szanse na to ma Neymar, który z sześcioma bramkami jest trzeci w zestawieniu, na spółkę z Olivierem Giroud z Chelsea Londyn i Karimem Benzemą z Realu Madryt. W ekipie Manchesteru City najlepsi strzelcy to de Bruyne, Foden, Torres i Gundogan, ale oni maja po trzy trafienia na koncie, a Mahrez, Gabriel Jesus i Sergio Aguero po dwa. Ale to oznacza, że Pep Guardiola ma w swojej drużynie liczną grupę graczy potrafiących strzelać gole, co w tej chwili wydaje się opcją zdecydowanie bardziej opłacalną niż opieranie gry zespołu na sile gwiazd. Przekonała się o tym w tym sezonie FC Barcelona z Leo Messim, Juventus z Cristiano Ronaldo, Bayern bez kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego, a teraz doświadcza tego Paris Saint-Germain.

Wielkie kuszenie Kyliana Mbappe

Katarscy właściciele Paris Saint-Germain zamierzają pokrzyżować szyki klubom, które kuszą Kyliana Mbappe. Wedle „L’Equipe” chcą złożyć 22-letniemu francuskiemu piłkarzowi lukratywną ofertę nowego kontraktu.

Według informacji podanych przez „L’Equipe” Mbappe w tej chwili zarabia w paryskim klubie brutto 25 mln euro rocznie. Dyrektor sportowy Paris Saint-Germain, Brazylijczyk Leonardo Nascimento de Araujo przygotowuje nowy projekt kontraktu, w którym francuskiemu gwiazdorowi zaproponuje zarobki na poziomie 30 mln euro rocznie netto. Taka potężna podwyżka może w dobie pandemii wykluczyć z gry o tego zawodnika nawet takie finansowe potęgi, jak Real Madryt czy FC Liverpool. Gdyby Mbappe przystał na tę ofertę, zostałby najlepiej opłacanym graczem w w Paris Saint-Germain i co za tym idzie, w całej francuskiej ekstraklasie. W tej chwili numerem 1 pod względem zarobków jest jego kolega z drużyny, Brazylijczyk Neymar, który otrzymuje rocznie 36 mln euro, ale brutto.
Aktualny kontrakt Kyliana Mbappe z PSG wygasa z końcem czerwca 2022 roku. Z paryskim klubem związany jest od 2018 roku. Trafił do niego z AS Monaco za 180 mln euro.

48 godzin sport

Odszedł Gerard Houllier
W poniedziałek nad ranem w wieku 73 lat zmarł Gerard Houllier, znany francuski trener piłkarski. W 1986 roku zdobył mistrzostwo Francji z Paris Saint-Germain, potem był asystentem Michela Platiniego w reprezentacji Francji, a w latach 1992-1994 samodzielnie prowadził ekipę trójkolorowych. Odszedł po tym, jak jego zespół nie wywalczył awansu do mistrzostw świata w 1994 roku. W 1998 został trenerem zespołu Liverpoolu, który pod jego wodzą zdobył Puchar UEFA, Superpuchar Europy, Puchar Anglii, Puchar Ligi (dwukrotnie) i Tarczę Dobroczynności. Warto przypomnieć, że to Houllier w 2001 roku ściągnął do ekipy „The Reds” Jerzego Dudka. Po odejściu z Liverpoolu wrócił do Francji podejmując pracę w Olympique Lyon, z którym dwukrotnie zdobył mistrzostwo kraju i raz Puchar Francji. Ostatnim klubem w jego karierze była drużyna Aston Villi, z której w 2011 musiał odejść z powodów zdrowotnych.

Kolejna kontuzja Neymara
Drużyna Paris Saint Germain przegrała hitowy mecz Ligue 1 z Olympique Lyon 0:1 i straciła pozycję lidera, a także Neymara, który po brutalnym faulu popełnionym już w doliczonym czasie przez jego rodaka, Thiago Mendesa, został zniesiony z boiska na noszach. Sprawca urazu gwiazdora PSG został ukarany czerwoną kartką, a po meczu przeprosił za Neymara także w mediach społecznościowych. Paryski klubu poinformował, że prześwietlenie nie wykazało na szczęście złamań, tylko zwichnięcie i jest duża szansa, że brazylijski napastnik wróci do gry już w najbliższy weekend na mecz z OSC Lile.

Maryna na gigancie
Maryna Gąsienica-Daniel zajęła 11. miejsce w slalomie gigancie Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim w Courchevel. To jeden z najlepszych występów w karierze Polki w PŚ. Zawody pierwotnie miały się odbyć w niedzielę, ale z powodu obfitych opadów śniegu zostały przełożone na poniedziałek. Wygrała po raz pierwszy w tym sezonie Amerykanka Mikaela Shiffrin. Dwa kolejne miejsca na podium zajęły Włoszka Federica Brignone i Francuzka Tessa Worley. Konkurencji nie ukończyła liderka klasyfikacji generalnej PŚ Słowaczka Petra Vlhova.

Włoska nagroda dla Lewego
Włoska gazeta „Tuttosport” co roku wręcza nagrodę „Golden Boy” dla najlepszego piłkarza do lat 21, grającego w Europie. Podczas tegorocznej gali w Turynie po raz pierwszy wręczono również nagrodę specjalną – „Golden Player” dla najlepszego piłkarza roku bez podziału na kategorię wiekową. Trofeum w formie złotej piłki trafiło do Roberta Lewandowskiego. Włosi nawiązali w ten sposób do nagrody „Złotej Piłki”, której w tym roku redakcja „France Football” nie przyznała tłumacząc się, że ze względu na pandemię koronawirusa nie było możliwości sprawiedliwej oceny dokonań piłkarzy. Wyróżnienie „Golden Boy 2020” redakcja „Tuttosport” przyznała graczowi Borussii Dortmund Erlingowi Haalandowi.

Lewy czeka na FIFA the Best

FIFA ogłosiła nazwiska piłkarzy, którzy znaleźli się w finale plebiscytu FIFA The Best 2020. Najważniejsze w tym roku indywidualne wyróżnienie otrzyma Robert Lewandowski, Cristiano Ronaldo lub Lionel Messi. Ten wybór mocno rozzłościł brazylijskiego gwiazdora Paris Saint-Germain Neymara, który liczył na zajęcie miejsce w finałowej trójce.

Oprócz Lewandowskiego, Cristiano Ronaldo, Messiego i Neymara, wśród nominowanych do nagrody „FIFA The Best 2020” znaleźli się jeszcze Holender Virgil van Dijk, Hiszpan Thiago Alcantara, Belg Kevin De Bruyne, Senegalczyk Sadio Mane, Francuz Kylian Mbappe, Hiszpan Sergio Ramos i Egipcjanin Mohamed Salah. Zwycięzca plebiscytu zostanie ogłoszony w czwartek 17 grudnia. Swoją nieobecność w składzie finałowej trójki cierpko skomentował Neymar, zadając na swoim profilu w mediach społecznościowych FIFA pytanie: „Dlaczego?”. A potem wyraził pretensje już bardziej dosadnie sugerując, że może zostałby bardziej doceniony, gdyby zmienił dyscyplinę sportu.
Brazylijczyk awanturuje się nie bez powodu – Paris Saint-Germain to przecież finalista Ligi Mistrzów, a w tych rozgrywkach Juventus z Cristiano Ronaldo odpadł w 1/8 finału, a FC Barcelona Messiego w ćwierćfinale przegrała z Bayernem 2:8. Prezes PZPN Zbigniew Boniek, także w mediach społecznościowych, już de facto ogłosił zdobywcę tegorocznego plebiscytu FIFA The Best. „The winner is Robert Lewandowski. To chyba jasne…” – napisał na Twitterze. A skoro on tak się „wystawił”, to chyba musi coś wiedzieć. Głosowanie zakończono 9 grudnia. Jeśli Lewandowski wygra, będzie pierwszym polskim piłkarzem w historii wyróżnionym tytułem najlepszego piłkarza roku na świecie. Z fetowaniem sukcesu trzeba jednak poczekać do czwartku.
W miniony weekend „Lewy” znów jednak o sobie przypomniał, strzelając gola w ligowym meczu z Unionem Berlin. Dla niego był był to jubileuszowy dwusetny występ w barwach Bayernu, więc bardzo chciał go uświetnić golem. Dopiął celu w 67. minucie. Była to jego 175. bramka zdobyta w barwach bawarskiego klubu. Żadnemu z wielkich snajperów Bayernu nie udało się w 200 meczach strzelić tylu goli co „Lewemu” – nawet legendarny Gerd Mueller był pod tym względem od niego gorszy, bo zaliczył 154 trafienia. Gol wbity Unionowi w 11. kolejce był 13. trafieniem „Lewego” w obecnym sezonie Bundesligi.

Brazylijczycy biją równo

Równolegle z ostatnią kolejką Ligi Narodów w Europie, rozegrano też czwartą serię spotkań eliminacyjnych do mistrzostw świata w 2022 roku w Ameryce Południowej. Pozycję lidera utrzymała Brazylia.

Reprezentacja Brazyli jest jak na razie niepokonana i prowadzi po czterech kolejkach z kompletem 12 punktów. W czwartej kolejce canarinhos, znów bez kontuzjowanego Neymara, pokonali na wyjeździe Urugwaj 2:0, po golach Arthura w 33. i Richarlison w 45. minucie. Urugwajczycy kończyli mecz w osłabieniu, bo w 71. minucie czerwoną kartkę zobaczył ich gwiazdor Edinson Cavani. Dla ekipy „Urusów” była to dopiero druga porażka w ostatnich 32 meczach rozegranych na swoim narodowym stadionie w Montevideo. Obu doznali w starciach z Brazylijczykami. Wyjazdowe zwycięstwo zanotowała też zajmująca drugą lokatę w tabeli strefy CONMEBOL reprezentacja Argentyny, która w Limie wygrała z zespołem Peru także 2:0. Ale największym wydarzeniem czwartej kolejki było wysokie zwycięstwo drużyny Ekwadoru nad Kolumbią 6:1. Gospodarze po pierwszej połowie prowadzili już 4:0. Jak szybko odkryli futbolowi statystycy, Kolumbijczycy po raz ostatni stracili sześć goli w eliminacjach mistrzostw świata w 1977 roku. Trener zespołu Carlos Queiroz podczas konferencji prasowej całą odpowiedzialność za klęskę wziął na siebie.
Niewiele mniejszą niespodziankę sprawiła też ekipa Wenezueli, która po trzech przegranych meczach z rzędu, na dodatek bez jednego strzelonego gola, nieoczekiwanie pokonała Chile 2:1. Bramki dla zwycięzców zdobyli Luis Mago w 8. i Salomon Rondon w 81. minucie, a dla pokonanych Arturo Vidal w 15. minucie. Pierwszy punkt w tych eliminacjach wywalczyli w końcu Boliwijczycy, którzy zremisowali na wyjeździe z Paragwajem 2:1. Wciąż jednak są na ostatnim miejscu w tabeli. Dla przypomnienia: w eliminacjach w strefie CONMEBOL (Ameryka Południowa) bierze udział 10 reprezentacji, które rywalizują w systemie ligowym. Awans na MŚ w 2022 roku w Katarze uzyskają cztery najlepsze drużyny, a piąta zagra w barażu interkontynentalnym.

Brazylijczycy nadal niepokonani

W trzeciej kolejce spotkań eliminacyjnych do MŚ 2022 w strefie południowoamerykańskiej Brazylia pokonała Wenezuelę 1:0 i prowadzi w tabeli z kompletem zwycięstw. Druga lokatę zajmuje Argentyna, trzecią Ekwador, a czwartą, ostatnią gwarantującą bezpośredni awans na mundial, Urugwaj. Na piątej pozycji, premiowanej udziałem w barażach interkontynentalnych, okupuje zespół Paragwaju.

Brazylia nie bez trudu wygrała z Wenezuelą 1:0 i pozostała jedyną drużyną z kompletem zwycięstw po trzech kolejkach meczów eliminacyjnych piłkarskich mistrzostw świata 2022 w strefie CONMEBOL. Gwoli przypomnienia – w kwalifikacjach w Ameryce Południowej uczestniczy 10 reprezentacji, które rywalizują w systemie ligowym, każdy zespół gra z każdym u siebie i na wyjeździe. Awans do mundialu w Katarze wywalczą cztery pierwsze zespoły, a piąta walczyć będzie w barażu interkontynentalnym. Ostatnie mecze eliminacyjne w strefie CONMEBOL zaplanowano w marcu 2022 roku, a baraż trzy miesiące później. Jak wiadomo turniej finałowy MŚ w Katarze odbędzie się nietypowo w listopadzie i grudniu.
Canarinhos w dwóch wcześniejszych spotkaniach strzelili w sumie aż dziewięć goli (5:0 z Boliwią i 4:2 z Peru), ale w piątek w Sao Paulo długo nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie zespołu Wenezueli. Dopiero w 67. minucie sposób na pokonanie bramkarza rywali znalazł Roberto Firmino. Taki wynik to niespodzianka, bo z 10 południowoamerykańskich reprezentacji tylko wenezuelska nigdy jeszcze nie wywalczyła awansu do finałów mistrzostw świata. W brazylijskiej drużynie zabrakło kontuzjowanego Neymara, który jednak pojawił się na zgrupowaniu w nadziei, że może zdąży się wykurować do wtorkowego spotkania z Urugwajem w 4. kolejce. Ale sztab medyczny ekipy canarinhos ostatecznie wykluczył taką możliwość. Innym głośnym wydarzeniem 3. kolejki spotkań było aresztowanie w trakcie meczu Boliwia – Ekwador prezesa boliwijskiej federacji piłkarskiej Marcosa Rodrigueza, którego oskarżono o udział w futbolowej korupcji.

Wyniki 3. kolejki w strefie CONMEBOL:
Kolumbia – Urugwaj 0:3, Chile – Peru 2:0, Brazylia – Wenezuela 1:0, Argentyna – Paragwaj 1:1, Boliwia – Ekwador 2:3. Kolejność po trzech seriach gier: 1. Brazylia (9 pkt), 2. Argentyna (7), 3. Ekwador (6), 4. Urugwaj (6), 5. Paragwaj (5), 6. Chile (40, 7. Kolumbia (4), 8. Peru (1), 9. Wenezuela (0), 10. Boliwia (0).

Dumie Katalonii grozi bankructwo

Ta wieść to prawdziwa sensacja. FC Barcelona popadł w tarapaty finansowe i wedle hiszpańskich mediów jeśli piłkarze nie zgodzą się na znaczną obniżkę wynagrodzeń, katalońskiemu klubowi może nawet grozić bankructwa. To efekt sześcioletnich rozrzutnych rządów byłego już prezydenta „Dumy Katalonii” Josepa Bartomeu.

Kataloński klub należy do wąskiego grona światowych potentatów w świecie sportu, a w futbolu nawet do ścisłej czołówki. Pewnie nawet pod rządami mającego nadzwyczaj lekką rękę do wydawania pieniędzy Bartomeu nie popadłaby w takie ciężkie tarapaty, gdyby nie wybuch pandemii koronawirusa. Jeszcze w lipcu 2019 roku nic nie zapowiadało kryzysu – FC Barcelona podała, że osiągnęła rekordowy przychód w wysokości 990 mln euro, zysk operacyjny 17 mln euro, a po opodatkowaniu 4,3 mln euro. Na koniec sezonu kolejnego roku przychód miał wynieść rekordowy miliard euro.
Przy takich obrotach transferowe wydatki klubu nie powodowały niepokoju, tym bardziej, że chociaż „Duma Katalonii” wydała na sprowadzenie nowych zawodników ponad miliard euro, to sprzedała swoich graczy za ponad pół miliarda euro.
Bartomeu w ostatnich latach wydał mnóstwo pieniędzy na nowych zawodników. I tak na Camp Nou pojawili się m.in.: Ousmane Dembele (125 mln euro), Philippe Coutinho (145 mln), Antoine Griezmann (120 mln), Ardy Turan (40 mln), Alexis Vidal (22 mln), Andre Gomes (50 mln), Paco Alcacer (30 mln), Samuel Umtiti (25 mln), Lucas Digne (16 mln), Jasper Cillessen (16 mln), Paulinho (40 mln), Nelsona Semedo (35 mln), Malcom (42 mln), Arthur (40 mln), Clement Lenglet (35 mln), Neto (35 mln), Martin Braithwaite (18 mln), Juniora Firpo (30 mln).
W drugą stronę hitem był oczywiście transfer Neymara do Paris Saint-Germain. Brazylijski gwiazdor przeszedł w sierpniu 2017 roku francuskiego klubu za rekordową do dzisiaj kwotę 222 mln euro. Co ciekawe, Neymar dość szybko zaczął żałować odejścia z Barcelony i w ostatnich dwóch sezonach na różne sposoby próbował wrócić na Camp Nou. Ale tego lata o transferze powrotnym do „Dumy Katalonii” w obozie Brazylijczyka nawet nie napomykano, a wręcz przeciwnie – do mediów wyciekła informacja, że piłkarz jest skłonny przedłużyć kontrakt z PSG. Taka radykalna zmiana w jego nastawieniu tylko potwierdza plotki, że kataloński klub nie jest już w tej chwili odpowiednim miejscem dla suto opłacanych gwiazd futbolu. Neymar zarabia w paryskim klubie ponad 27 mln euro rocznie, a na taką gażę w Barcelonie z pewnością nie mógłby teraz liczyć. Nawet Leo Messi, najlepiej opłacany piłkarz na świecie (ponad 40 mln euro rocznie plus premie), jest przez władze klubu coraz mocniej naciskany, żeby zgodził się na znaczącą obniżkę zarobków, na co Argentyńczyk nie zamierza się jednak zgodzić i grozi, że w takiej sytuacji po prostu odejdzie.
Bartomeu nie przewidział długofalowych skutków pandemii koronawirusa. A klub niemal z dnia na dzień stracił ogromne wpływy ze sprzedaży biletów, wejściówek do muzeum FC Barcelona czy sprzedaży klubowych pamiątek i gadżetów. Jeden mecz w Lidze Mistrzów bez udziału publiczności oznacza dla „Dumy Katalonii” stratę rzędu sześciu milionów euro, podobne kwoty traci w krajowej lidze grając hitowe mecze z Realem Madryt, Atletico Madryt czy FC Sevilla przy pustych trybnach. Spadające z tej przyczyny przychody w końcu zachwiały finansową równowagą katalońskiego klubu i kasie pojawiło się dno. A warto wiedzieć, że lwią część jego budżetu pochłaniają wydatki na pensje piłkarzy, na które FC Barcelona przeznacza aż 80 procent zarabianych pieniędzy. To jest główna przyczyna, z powodu której w letnim oknie transferowym Barcelona pozbyła się kilku graczy ze szczytu listy wynagrodzeń: Luisa Suareza, Arturo Vidala czy Ivana Rakiticia.
A już wcześniej, bo w marcu tego roku, czyli niemal tuż po wybuchu pandemii, władze katalońskiego potentata zwróciły się do wszystkich sportowców swojego klubu (nie tylko piłkarzy) o zgodę na czasową redukcję zarobków o połowę. Większość kręciła nosem, jednak pod presją mediów i kibiców piłkarze ulegli i zgodzili się na czasową obniżkę. Ale uzyskane tą drogą oszczędności okazały się niewystarczające. W 2020 roku FC Barcelona zarobi o 192 miliony euro mniej niż przewidywano w budżecie (zamiast 1,047 mld euro przychodu klub odnotował 855 milionów), a zadłużenie urosło do 488 milionów euro. Pensje są wypłacane piłkarzom w dwóch transzach – w lipcu i w styczniu. W tej chwili jak wieść niesie, kataloński klub nie ma środków na wypłatę styczniowej transzy. Jeśli to prawda, a nowe władze „Dumy Katalonii” nie znajdą potrzebnej na wypłaty kwoty, zgodnie z hiszpańskim prawem będą musiały zgłosić ten fakt do sądu i rozpocząć postępowanie układowe. A zgodnie z przepisami FIFA zawodnicy będą mogli rozwiązywać kontrakty z winy klubu i odchodzić do innych zespołów za darmo. To byłaby katastrofa i upadek katalońskiego potentata w takiej formie, w jakiej go znamy obecnie. A co powstałoby na gruzach, trudno przewidzieć.

48 godzin sport

Muzaj punktuje w Rosji
Maciej Muzaj był bohaterem meczu 8. kolejki rosyjskiej Superligi siatkarzy, w którym Ural Ufa ograł Dinamo-LO 3:1. Reprezentant Polski zdobył dla swojej drużyny 31 punktów i miał 71-procentową skuteczności w ataku (27 udanych ataków na 38 prób, trzy kolejne punkty zdobył blokiem, a jeden zagrywką. Muzaj w spotkaniu zagrał z emblematem błyskawicy na koszulce, zaznaczając tym swoje poparcie dla protestów w Polsce. Siatkarze Uralu natomiast zadedykowali zwycięstwo szefowi administracyjnemu klubu Ulfatowi Mustafinowi, który 29 października zmarł w wieku 61 lata w wyniku powikłań spowodowanych zapaleniem płuc i zarażeniem Covid-19.

CR7 wolny od koronawirusa
Cristiano Ronaldo nie jest już zakażony koronawirusem – poinformował Juventus Turyn. Portugalczyk z powodu kwarantanny opuścił pięć ostatnich spotkań „Starej Damy”. Portugalczyk znakomicie rozpoczął nowy sezon, strzelając w w dwóch pierwszych spotkaniach Serie A trzy gole. Później zagrał w dwóch meczach reprezentacji Portugalii, ale jeszcze podczas zgrupowaniu dowiedział się, że został zakażony wirusem. Pod jego nieobecność Juventus zaliczył dwie wpadki w Serie A, remisując z Crotone i Hellasem Werona, a w Lidze Mistrzów przegrał z FC Barcelona 0:2. 35-letni gwiazdor nie krył frustracji, gdy kolejny testy wciąż dawały wynik pozytywny. Wygląda jednak na to, że wreszcie jednak zwalczył wirusa. Trener Andrea Pirlo liczy, że zagra już w środę w Champions League w meczu z Ferencvarosem.

Neymar wypadł z gry
Brazylijski gwiazdor Paris Saint-Germain Neymar będzie musiał pauzować w trzech najbliższych meczach paryskiego zespołu. Powodem jest kontuzja mięśnia przywodziciela jakiej doznał w minioną środę w spotkaniu Ligi Mistrzów z Istanbul Basaksehir (2:0). Jak poinformował trener PSG Thomas Tuchel, Neymar wróci do gry prawdopodobnie po przerwie reprezentacyjnej, czyli dopiero w drugiej połowie listopada, a to oznacza, że opuści co najmniej dwa spotkania w lidze francuskiej (z Nantes i Rennes)oraz mecz w Lidze Mistrzów z RB Lipsk. Pod dużym znakiem zapytania stoją też jego występy w dwóch listopadowych meczach reprezentacji Brazylii w eliminacjach MŚ 2022 – z Wenezuelą i Urugwajem.

Ukarali byłego działacza FIFA
Były sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke w miniony piątek został przez sąd w szwajcarskiej Bellinzonie uznany winnym fałszowania dokumentów związanych z umowami dotyczącymi transmisji we Włoszech i Grecji z piłkarskich mistrzostw świata. Skazano go na 120 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu i zobligowano do zapłaty na rzecz FIFA 1,75 mln euro grzywny. Prokurator domagał się kary trzech lat pozbawienia wolności. Wcześniej Valcke został ukarany przez FIFA 12-letnim zakazem działalności w futbolu, później skróconym do dziesięciu lat. Sąd w Bellinzonie orzekał też w tej sprawie o winie prezesa Paris Saint-Germain Nassera Al-Khelaifiego, ale jego uniewinnił.

Waczyński zaszalał w Hiszpanii
Adam Waczyński poprowadził Unicaję Malagę do wyjazdowego spektakularnego zwycięstwa nad Casademont Saragossa 92:63 w meczu 8. kolejki hiszpańskiej ligi koszykarzy. Były kapitan reprezentacji Polski zdobył 19 punktów w 22 minuty, będąc najlepszym strzelcem spotkania. Miał też pięć zbiórek, dwie asysty i jedną stratę, co złożyło się na najwyższy w obu drużynach współczynnik efektywności. W tabeli prowadzą bez porażki Real Madryt (7-0) i Iberostar Teneryfa (6-0). Unicaja z bilansem 4-4 zajmuje 10. lokatę w 19-zespołowej lidze.

Przełożyli klubowe mistrzostwa
Z powodu pandemii koronawirusa FIFA przełożyła zaplanowane na grudzień tego roku Klubowe Mistrzostwa Świata. Powodem jest to, że niektóre kontynentalne federacje nie wyłoniły jeszcze zespołów, które mogłyby je reprezentować w KMŚ. Wszystko wskazuje, że turniej odbędzie się w lutym 2021 roku. Przedstawicielem Europy w tej imprezie będzie trtiumfator Ligi Mistrzów Bayern Monachium.

Rafał Majka z dyplomem
Rafał Majka dołączył do grona sportowców, którzy mogą pochwalić się wykształceniem wyższym. Nasz znakomity kolarz uzyskał licencjat w Wyższej Szkole Kultury Fizycznej i Turystyki im. Haliny Konopackiej w Pruszkowie. Majka w zakończonym niedawno wyścigu Giro d’Italia, w którym zajął 12. lokatę, ścigał się jeszcze w barwach grupy Bora-Hansgrohe, ale w przyszłym sezonie 31-letni zawodnik przejdzie na dwa lata do zespołu UAE Team Emirates.

Pożegluje na igrzyskach w Tokio
Magdalena Kwaśna z Chojnickiego Klubu Żeglarskiego, mistrzyni Polski w klasie Laser Radial, otrzymała imienną nominację do startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zespół Decyzyjny Polskiego Związku Żeglarskiego uznał, że to ona wygrała wewnętrzną rywalizację z Agatą Barwińską (MOS Iława), a werdykt ten zatwierdził zarząd PZŻ.

Fortuna z koronawirusem
Wojciech Fortuna zakażony koronawirusem. Mistrz olimpijski z 1972 roku przechodzi chorobę łagodnie. W gorszym stanie jest jego żona, która trafiła do szpitala. Fortuna w wypowiedzi na łamach polskieradio24.pl stwierdził, że zakaził się Covid-19 podczas sejmiku olimpijskiego w Warszawie.

Malwina na kwarantannie
Siatkarka reprezentacji Polski Malwina Smarzek-Godek jest zakażona koronawirusem. Poinformował o tym jej klub – Igor Gorgonzola Novara. W drużynie stwierdzono łącznie cztery przypadki zakażenia. Zaplanowany na niedzielę mecz z Desparem Trentino został przełożony. Ekipa Igor Gorgonzola Novara w ostatnim meczu rozegranym w minioną środę pokonała Epiu Casalmaggiore 3:0 i zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Prowadzi z kompletem punktów zespół Imoco Volley Conegliano, w którym gra inna z reprezentantek Polski, Joanna Wołosz.

Rekordowy mecz PSG

Mecz 2. kolejki francuskiej Ligue 1 między zespołami Paris Saint-Germain i Olympique Marsylia na Parc des Princes okazał się rekordowy pod względem nałożonych na piłkarzy kar.

Sędziujący mecz Jerome Brisard musiał aż 17 razy sięgać po kartki, w tym pięć razy po czerwone, co jest rekordem francuskiej ligi w XXI wieku. Najwięcej pracy miał pod koniec spotkania, gdy doszło do ostrego spięcia między zawodnikami. Arbiter wyrzucił z boiska najbardziej aktywnych – Leandro Paredesa, Layvina Kurzawę i Neymara z PSG oraz Jordana Amavi i Dario Benedetto z OM.
Neymar dostał czerwoną kartkę za uderzenie w tył głowy Alvaro Gonzaleza. Po meczu brazylijski gwiazdor dolał jeszcze oliwy do ognia wpisem na portalu społecznościowym: „Żałuję, że nie uderzyłem tego idioty w twarz. Uchwycenie mojej agresji przez VAR było łatwe, ale chciałbym zobaczyć, jak został uchwycony rasista nazywający mnie małpim sk… Ja zostałem ukarany, a on?”.
Mecz zakończył zwycięstwem Olympique Marsylia 1:0. To była druga porażka mistrzów Francji w tym sezonie. Poprzednio tak słabo zaczęli rozgrywki Ligue 1 w 1984 roku.

Futbolowe tuzy z wirusem

Mimo surowych przepisów epidemicznych koronawirus atakuje nawet największych tuzów sportu, także piłkarzy i trenerów, z najwyższej półki. Ostatnio Covid-19 pojawił się nawet w Realu Madryt i Paris Saint-Germain.

Thibaut Courtois, bramkarz Realu Madryt, uzyskał pozytywny wynik podczas badania, wymaz z nosa, na obecność koronawirusa. Przeprowadzono je na zgrupowaniu reprezentacji Belgii, która zagra w Lidze Narodów przeciwko Danii (5 września) i Islandii (8 września). Na razie jednak Courtois nie został jeszcze odesłany na kwarantannę, ponieważ stanie się tak po kolejnym badaniu, tym razem krwi, jeśli wirus nadal będzie występować w organizmie piłkarza. W innym wypadku nic nie stanie na przeszkodzie, by bramkarz „Królewskich” znalazł się kadrze na te dwa mecze.
Także Paris Saint-Germain oficjalnie potwierdził trzy przypadki koronawirusa w drużynie. Według dziennika „L’Equipe” zakażonymi piłkarzami są Brazylijczyk Neymar oraz Argentyńczycy Angel Di Maria i Leandro Paredes. Cała trójka spędzała wspólnie wakacje na Ibizie po finałowym turnieju Ligi Mistrzów. Liga francuska, która nie dokończyła poprzedniego sezonu, rozpoczęła już rozgrywki edycji 2020/2021. Mecze kilku drużyn, w tym PSG, przeniesiono jednak na późniejsze terminy. Mistrzowie Francji swój pierwszy mecz mają rozegrać dopiero 10 września przeciwko RC Lens. Trójka zakażonych graczy na pewno w nim nie zagra.
Włoskie media doniosły też o pechu, jaki dopadł byłego właściciela AC Milan (w latach 1986-2018) Silvio Berlusconiego, u którego testy dały pozytywny wynik na obecność koronawirusa. Informację tę potwierdził osobisty lekarz byłego premiera Włoch Alberto Zangrillo, który zapewnił, że jego pacjent czuje się dobrze i przechodzi Covid-19 bezobjawowo. 83-letni milioner po odsprzedaży swoich udziałów w AC Milan nie odszedł z futbolu. Obecnie jest szefem i współwłaścicielem klubu AC Monza, beniaminka włoskiej Serie B, do którego tego lata przeszedł z Lecha Poznań króla strzelców ostatniego sezonu PKO Ekstraklasy Duńczyk Christian Gytkjaer.