PGE Ekstraliga: Sparta i Motor powalczą o złoto

Nie doszło do niespodzianek w rewanżowych meczach półfinałowych PGE Ekstraligi. Sparta Wrocław u siebie po raz drugi pokonała Unię Leszno, a Motor Lublin na swoim torze ponownie okazał się lepszy od Stali Gorzów. Pierwsze starcia o medale odbędą się 19 września. Sparta powalczy z Motorem o złoto, a Unia ze Stalą o brąz.

Broniący mistrzowskiego tytułu żużlowcy Unii Leszno pierwszy mecz półfinałowy ze Spartą Wrocław przegrali u siebie 41:49 i tylko najwięksi optymiści spośród fanów tego zespołu jeszcze wierzyli, że w rewanżu na wrocławskim torze ich ulubieńcy zdołają odrobić straty i pozostaną w grze o złoty medal. Założona 7 maja 1938 roku Unia Leszno to najbardziej utytułowany z polskich klubów żużlowych, może się bowiem pochwalić aż 18 tytułami mistrza Polski. Zdobył ich de facto 19, ale w 1984 roku PZM odebrał leszczynianom tytuł za niesportowe zachowanie w meczu ostatniej kolejki ze Stalą Rzeszów, kiedy to przy stanie 41:25 dla Unii przegrali cztery ostatnie biegi stosunkiem 1-5, co dawało rzeszowianom bezcenny dla nich remis 45:45, zapewniający im 8. miejsce w lidze gwarantujące utrzymanie z klubowej elicie. Wyniki czterech ostatnich biegów zostały anulowane. Ale mimo tej plamy na wizerunku „Byki” są niekwestionowaną potęgą, zwłaszcza w „erze nowożytnej” żużlowej ligi, czyli od 2000 roku kiedy to powołano do życia Ekstraligę. Zespół z Leszna w tej formule rozgrywek po raz pierwszy triumfował w 2007 roku, potem w 2010, następnie w 2014 roku zdobył wicemistrzostwo, w następnym roku mistrzostwo, w 2016 roku miała miejsce jednosezonowa zapaść ( tylko siódme miejsce), po której „Byki” wróciły na tron i nie opuszczały go przez cztery lata z rzędu – od 2017 do 2020 roku. Przypominamy te fakty żeby podkreślić wagę wyczynu dokonanego w obecnych rozgrywkach przez żużlowców Sparty Wrocław, bo pokonując w półfinale PGE Ekstraligi Unię Leszno zakończyli złotą serię tego klubu.
W rewanżowej potyczce tych drużyn we Wrocławiu leszczynianie walczyli z determinacją, ale jedyne co zdołali osiągnąć, to lepszy wynik niż na własnym torze. U siebie na Stadionie im. Alfreda Smoczyka przegrali 41:49, a na Stadionie Olimpijskim 43:47, w dwumeczu zaś 84:96.
Czy Sparta jest w stanie wygrać także w finale? Na pewno ma po swojej stronie mocne atuty – świetnie jeżdżącego w tym sezonie Rosjanina Artioma Łagutę, aktualnego przecież lidera klasyfikacji generalnej Speedway Grand Prix i najhgroźniejszego konkurenta Bartosza Zmarzlika w rywalizacji o indywidualne mistrzostwo świata, Brytyjczyka Taia Woffindena, trzykrotnego indywidualnego mistrza świata oraz Macieja Janowskiego, który co prawda w SGP ostatnio nie błyszczy, lecz w ligowych zmaganiach, zwłaszcza na wrocławskim torze, nie zwykł przegrywać. On też w rewanżowym starciu z Unią była najlepiej punktującym zawodnikiem w swoim zespole, zdobywając 12 „oczek”. Woffinden i Łaguta dorzucili po 11, a resztę zdobyli Brytyjczyk Daniel Bowley (7), Michał Curzytek (3), Przemysław Liszka (2) i Rosjanin z polskim paszportem Gleb Czugunow (1). W zespole Unii najskuteczniejszy był zdobywca 17 punktów Australijczyk Jason Doyle, dziewięć dorzucił Piotr Pawlicki, tylko siedem Rosjanin Emil Sajfutdinow (ogłosił, że po tym sezonie odchodzi z Unii), tyle samo wywalczył Emil Ratajczyk, a ledwie dwa „oczka” Janusz Kołodziej i tylko jedno Australijczyk Jaimon Lidsey.
Tempo rozgrywania meczu było szybkie, bo na miastem wisiały deszczowe chmury i od siódmego biegu już na tor lały się strugi wody. Sędzia Michał Sasień pospieszał wszystkich, żeby dociągnąć chociaż do 12. biegu, bo zgodnie z regulaminem taka liczba wyścigów w razie przerwania zawodów z przyczyn pogodowych pozwala na uznanie meczu za rozegrany. Kluczowym momentem rywalizacji był bieg 11., w którym po starcie zapowiadało się na podwójne zwycięstwo gości. Gdyby je dowieźli do mety, mieliby jeszcze szanse na odwrócenie losów półfinału, ale Sajfutdinow nie utrzymał drugiej lokaty i po tym wyścigu było już jasne, że hegemonia „Byków” dobiegła końca.
W drugim półfinałowej batalii Motor Lublin na swoim torze bronił przewagi wywalczonej w pierwszym meczu w Gorzowie. Lublinianie także wygrali ze Stalą na jej terenie 49:41, zaś w rewanżu także powtórzyli wynik z wrocławskiego meczu zwyciężając 47:43. To największy sukces w historii lubelskiego klubu.
Ale gorzowianie, wicemistrzowie Polski z poprzedniego sezonu, mający w swoich szeregach dwukrotnego mistrza świata Bartosza Zmarzlika (tradycyjnie był najskuteczniejszym zawodnikiem Stali i przegrał tylko jeden wyścig, z Duńczykiem Mikkelem Michelsenem), nie zamierzali się poddawać bez walki. Zaczęli zawody znakomicie od podwójnej wygranej 5-1. Potem ku sporemu zaskoczeniu młodzieżowa para Motoru stoczyła wyrównany bój z rówieśnikami ze Stali i Mateusz Cierniak dopiero tuż przed metą wyprzedził Wiktora Jasińskiego. Nie brakowało ostrej walki i zaskakujących rozstrzygnięć, co po meczu jeden z liderów Motoru, 22-letni Dominik Kubera tłumaczył zamieszaniem wywołanym przez opady deszczu. „Trochę się pogubiliśmy z ustawieniami” – przyznał przed kamerami TV.
Najbardziej dramatycznym momentem spotkania był groźnie wyglądający upadek innego z asów lubelskiej ekipy Rosjanina Grigorija Łaguty. Na szczęście skończyło się na strachu, choć Rosjanin został uznany za niezdolnego do jazdy i odesłany do szpitala na szczegółowe badania.
Po trzynastym wyścigu na trybunach stadionu w Lublinie i w parku maszyn ekipy Motoru zaczęła się fiesta, bo w tym momencie było już pewne, że gorzowianie już nie odwrócą losów meczu i to lublinianie po raz pierwszy w historii powalczą w wielkim finale PGE Ekstraligi. Faworytami nie będą, ale ekipa w składzie: Jarosław Hampel, Dominik Kubera, Mikkael Michelsen, Krzysztof Buczkowski, Wiktor Lampart, Mateusz Cierniak, Mark Karion i Grigorij Łaguta (jeśli będzie zdolny do jazdy) w tym sezonie już nie raz zaskakiwała rywali, więc trzeba przyjąć, że oba zespoły mają równe szanse na zdobycie mistrzostwa Polski. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w niedzielę 19 września w Lublinie, rewanż tydzień później (26 września) we Wrocławiu. O brązowe medale tym razem powalczą dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu, czyli Unia Leszno i Stal Gorzów.

W półfinale play off ekstraligi Górą Sparta i Motor

Żużlowcy Sparty Wrocław i Motoru Lublin wygrali na wyjazdach pierwsze mecze półfinałowe play off PGE Ekstraligi. Wrocławianie pokonali Unię Leszno 49:41, a lublinianie takim samym wynikiem Stal Gorzów. Rewanże 12 września.

Sparta i Motor to dwa najlepsze zespoły żużlowej ekstraligi po sezonie zasadniczym. Oba w tym sezonie przegrały meczu na własnym torze, więc po odniesieniu przez nie zwycięstw w spotkaniach wyjazdowych mało kto daje szanse ekipom Stali i Unii na odrobienie strat w rewanżach. W XXI wieku tylko siedmiokrotnie zdarzyło się, że pierwsze potyczki półfinałowe w play off w PGE Ekstralidze wygrywały drużyny przyjezdna. Rewanże w tamtych przypadkach były już tylko formalnością i wszystko wskazuje, że tak będzie i tym razem. A to oznacza, że Unia Leszno raczej nie obroni mistrzowskiego tytułu, a Stal wicemistrzostwa.
Gorzowianom w starciu z Motorem nie pomogła nawet kapitalna jazda dwukrotnego mistrza świata Bartosza Zmarzlika, który w sześciu niedzielnych wyścigach ze swoim udziałem był niepokonany i sam wywalczył 18 punktów. Jego koledzy z zespołu nie dotrzymali mu jednak kroku i w starciach z lublinianami zwykle oglądali ich plecy. To była pierwsza wygrana Motoru na gorzowskim torze od 2003 roku (wtedy oba kluby rywalizowały na zapleczu ekstraligi). Na korzyść lubelskiego zespołu przemawia jeszcze to, że odkąd wrócił do żużlowej elity u siebie jeszcze ze Stalą nie przegrał, a trzech dotychczasowych meczach pozwalał jej ekipie na zdobycie 40, 37 i 43 punktów. Zmarzlik sam w pojedynkę rewanżu nie wygra, co pokazało już dobitnie pierwsze spotkanie w Gorzowie.
Podobnie wygląda sytuacja w drugiej parze półfinałowej. Broniąca mistrzowskiego tytułu Unia Leszno w fazie zasadniczej sezonu zajęła dopiero czwartą lokatę, dlatego w play off trafiła na lidera rozgrywek Spartę. Niedzielny mecz w Lesznie od samego początku lepiej układał się dla wrocławskiej drużyny i w całym spotkaniu leszczynianie ani razu nie byli na prowadzeniu. W rewanżu nikt im nie daje szans, bo w sezonie zasadniczym przegrali oba mecze ze Spartą.

Falubaz zleciał z żużlowej PGE Ekstraligi

W miniony weekend zakończyła się faza zasadnicza sezony żużlowej PGE Ekstraligi. W fazie play off o medale drużynowych mistrzostw Polski powalczą zespoły Sparty Wrocław, Motoru Lublin, Stali Gorzów i Unii Leszno. Ostatnie miejsce zajął zespół Falubazu Zielona Góra i został zdegradowany do ni8ższej klasy rozgrywkowej.

W niedzielę doszło do istotnych rozstrzygnięć w fazie zasadniczej PGE Ekstraligi. W ostatniej, 14. kolejce, w piątkowych spotkaniach Sparta Wrocław pokonała Falubaz Zielona Góra 53:37, zaś Apator Toruń wygrał z osłabioną kontuzjami Stalą Gorzów 50:40, natomiast w niedzielnych potyczkach Unia Leszno zwyciężyła Motor Lublin 48:42 (lublinianie dzięki zdobytemu bonusowi zakończyli rundę zasadniczą na drugim miejscu), a GKM Grudziądz pokonał Włókniarza Częstochowa 48:42. Tak więc ostateczny układ w tabeli PGE Ekstraligi wygląda następująco: 1. Sparta Wrocław – 30 pkt; 2. Motor Lublin 24 pkt; 3. Stal Gorzów – 23 pkt; 4. Unia Leszno – 22 pkt; 5. Włókniarz Częstochowa – 18 pkt; 6. Apator Toruń – 9 pkt; 7. GKM Grudziądz – 7 pkt; 8. Falubaz Zielona Góra – 6 pkt.
W fazie play off o medale powalczą cztery pierwsze zespoły. W pierwszej parze półfinałowej zmierzą się broniąca mistrzowskiego tytułu Unia Leszno ze zwycięzcą fazy zasadniczej Spartą Wrocław, zaś w drugiej Stal Gorzów z Motorem Lublin. Pierwsze mecze zaplanowano na 5 września, a rewanże na 12 września.
Niewątpliwą sensacją jest ostatnie miejsce Falubazu Zielona Góra, który po 15 sezonach startów w żużlowej ekstralidze został zdegradowany do niższej ligi. Zielonogórzanie o utrzymanie w elicie walczyli z GKM Grudziądz, który w niedzielę podejmował na własnym stadionie Włókniarza Częstochowa. Los Falubazu zależał od wyniku tego spotkania. Kibice i zawodnicy siedmiokrotnych mistrzów Polski ściskali kciuki za wygraną częstochowian, bo to dawało im utrzymanie. Przeliczyli się jednak w swoich rachubach, bo to ekipa GKM Grudziądz wygrała to spotkanie 48:42 i w nagrodę w przyszłym sezonie nadal będzie rywalizować w PGE Ekstralidze. Co ciekawe, był to pierwszy mecz w tym sezonie, w którym zespół GKM zdobył w ligowym meczu więcej niż 45 punktów i dzięki temu w 2022 roku ósmy sezon z rzędu będą się ścigać w najlepszej żużlowej lidze świata.
Trudno jednak nie uznać takiego rozstrzygnięcia za zaskakujący finał sezonu. Tym bardziej, że jeszcze w poprzednim sezonie zielonogórzanie walczyli w półfinałach o medale drużynowych mistrzostw Polski. Ale kibice tego klubu mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość, bo już w poniedziałek podano do publicznej wiadomości, iż do roli sponsora Falubazu wraca Stelmet. Drużyna będzie startować pod nazwą Stelmet Falubaz Zielona Góra. Stelmet był sponsorem tytularnym klubu w latach 2011-2013 i 2019. W tym pierwszym okresie klub pod nazwą Stelmet Falubaz zdobył mistrzostwo Polski. Nowy sponsor już zapowiedział zwiększenie finansowego zaangażowania, można się więc spodziewać powrotu zielonogórskiej ekipy do PGE Ekstraligi już w 2023 roku.
W klasyfikacji najlepiej punktujących zawodników PGE Ekstraligi zwyciężył lider Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik. Dwukrotny mistrz świata i lider tegorocznej edycji Speedway Grand Prix uzyskał średnią biegową 2,627 pkt. Tuż za nim uplasowali się dwa zawodnicy najlepszej w fazie zasadniczej Sparty Wrocław – Maciej Janowski (średnia 2,620 pkt) i Rosjanin Artiom Łaguta (średnia 2,394 pkt). Kolejne miejsca w Top 30 zestawienia zajęli: 4. Martin Vaculik (Stal Gorzów, 2,333 pkt); 5. Jason Doyle (Unia Leszno, 2,236 pkt); 6. Leon Madsen ( Włókniarz Częstochowa, 2,219 pkt); 7. Janusz Kołodziej (Unia Leszno, 2,185 pkt); 8. Robert Lambert (Apator Toruń, 2,083 pkt); 9. Patryk Dudek (Falubaz Zielona Góra, 2,077 pkt); 10. Tai Woffinden (Sparta Wrocław, 2,059 pkt); 11. Mikkel Michelsen (Motor Lublin, 2,057 pkt), 12. Emil Sajfutdinow (Unia Leszno, 2,043 pkt); 13. Nicki Pedersen (GKM Grudziądz, 2,029 pkt); 14. Jakub Miśkowiak (Włókniarz Częstochowa, 1,965 pkt); 15. Jack Holder (Apator Toruń, 1,943 pkt); 16. Paweł Przedpełski (Apator Toruń, 1,909 pkt); 17. Wiktor Lampart (Motor Lublin, 1,875 pkt); 18. Grigorij Łaguta (Motor Lublin, 1,870 pkt); 19. Anders Thomsen (Stal Gorzów, 1,859 pkt); 20. Szymon Woźniak (Stal Gorzów, 1,817 pkt); 21. Max Fricke (Falubaz Zielona Góra, 1,816 pkt); 22. Gleb Czugunow (Sparta Wrocław, 1,794 pkt); 23. Daniel Bewley (Sparta Wrocław, 1,773 pkt); 24. Jarosław Hampel (Motor Lublin, 1,721 pkt); 25. Piotr Pawlicki (Unia Leszno, 1,712 pkt); 26. Dominik Kubera (Motor Lublin, 1,712 pkt); 27. Mateusz Świdnicki (Włókniarz Częstochowa, 1,694 pkt); 28. Matej Zagar (Falubaz Zielona Góra, 1,689 pkt); 29. Fredrik Lindgren (Włókniarz Częstochowa, 1,652 pkt).

48 godzin sport

Red Bull bije Mercedesa
Max Verstappen wykorzystał pole position i pewnie zwyciężył w wyścigu o Grand Prix Styrii Formuły 1. Holenderski kierowca ekip Red Bulla w pokonanym polu pozostawił dwóch zawodników Mercedesa – Brytyjczyka Lewisa Hamiltona Fina Valtteriego Bottasa. W klasyfikacji generalnej F1 prowadzi Verstappen z dorobkiem 156 punktów po osmiu wyścigach i wyprzedza drugiego Hamiltona o 16 punktów. W klasyfikacji konstuktorów na czele z 252 pkt na koncie jest ekipa Red Bul Racin, która na podium wyprzedza Mercedesa (212 pkt) i McLarena (120 pkt).

Federer licytuje swoje pamiątki
Pod koniec kwietnia Roger Federer przekazał na aukcje liczne pamiątki ze swojej bogatej kariery tenisowej. Sympatycy tenisa mogli licytować m.in. stroje i buty, w jakich Szwajcar występował podczas najważniejszych turniejów, oraz jego rakiety. Dom aukcyjny Christie’s, który został organizatorem aukcji, ogłosił, że inicjatywa cieszy się ogromną popularnością. Zebrano już kwotę ponad 1,3 mln funtów. Pieniądze za sprawą działalności Roger Federer Foundation trafią do potrzebujących dzieci w Szwajcarii i w Afryce.

Zaczną sezon Superpucharem
PZPN wyznaczył termin meczu o Superpuchar Polski. O trofeum powalczą mistrz kraju Legia Warszawa i zdobywcą Pucharu Polski Raków Częstochowa. Spotkanie odbędzie się 17 lipca na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie (początek godz. 20:00) i będzie transmitowane na antenie Polsat Sport.

Polskie rugbistki z medalem
Reprezentacja Polski w rugby kobiet zajęła drugie miejsce podczas finałowego turnieju mistrzostw Europy rozgrywanego w Moskwie i zdobyła pierwszy w historii medal dla naszego kraju w tej dyscyplinie sportu. Mistrzowski tytuł zdobyła drużyna Rosji.

Sparta wciąż na czele
Wyniki rozegranej w miniony weekend 10. kolejki żużlowej PGE Ekstraligi: Sparta Wrocław – Motor Lublin 51:39, Stal Gorzów – GKM Grudziądz 49:41, Falubaz Zielona Góra – Włókniarz Częstochowa 44:46, Apator Toruń – Unia Leszno 41:49. Liderem rozgrywek jest Sparta (18 pkt), a trzy kolejne lokaty premiowane udziałem w play off zajmują Stal (17 pkt), Unia (14 pkt) i Motor (14). Ostatnie, spadkowe miejsce w tabeli zajmuje GKM Grudziądz (4 pkt).

Pogwiżdżą polskim zespołom
Albańczyk Juxhin Xhaja poprowadzi pierwszy mecz I rundy eliminacji Ligi Mistrzów, w którym Legia Warszawa zmierzy się z norweskim FK Bodo/Glimt (7 i 14 lipca). Sędzią spotkania rewanżowego będzie Grek Aristotelis Diamantopoulos. UEFA wyznaczyła też arbitrów dla Śląska Wrocław, który w I rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji Europy zmierzy się z estońskim Paide Linnameeskond. Pierwsze spotkanie w Parnawie (8 lipca) posędziuje Ormianin Aszot Ghaltachczjan, a rewanż we Wrocławiu (18 lipca) Bośniak Luka Bilbija.

Coraz ciaśniej w górze tabeli żużlowej ekstraligi

Żużlowcy Unii Leszno triumfowali w czterech ostatnich sezonach PGE Ekstraligi, ale w obecnej edycji coraz bardziej zanosi się na to, że seria ich zwycięstw zostanie przerwana. Po ośmiu kolejkach „Byki” zajmują dopiero piątą lokatę ze stratą trzech punktów do czwartego w tabeli Motoru Lublin.

W minioną niedzielę w ósmej ligowej kolejce Unia Leszno zmierzyła się na wyjeździe ze Stalą Gorzów. Potyczka gigantów polskiej ekstraklasy żużlowej (oba zespoły łącznie mają w dorobku 27 tytułów mistrzowskich – Unia 18, a Stal 9) była wydarzeniem weekendu. Leszczynianie bardzo chcieli się zrewanżować gorzowianom za porażkę u siebie w pierwszej kolejce (42:48), ale chociaż tradycji stało się zadość i mecz został rozstrzygnięty dopiero w ostatnim biegu, to jednak zakończył się porażką Unii 43:47. Stal dzięki tej wygranej awansowała w ligowej tabeli na drugą pozycję, za Spartę Wrocław, która z kolei na własnym torze rozgromiła GKM Grudziądz 63:27. Ostatnie miejsce w tabeli opuścił w końcu Falubaz Zielona Góra, pokonując u siebie Apator Toruń 48:42. Atut własnego toru wykorzystali też żużlowcy Włókniarza Częstochowa i wygrali z rewelacyjnie spisującym się w tym sezonie Motorem Lublin 56:34.
Wracając do hitowego w 8. kolejce starcia w Gorzowie. Było to setny ligowy mecz tych drużyn. Do 49 wcześniejszych zwycięstw gorzowianie dorzucili kolejne i mają teraz na koncie okrągłe 50 triumfów. Leszczynianie wygrywali dotąd 45 razy, a cztery potyczki zakończyły się remisami. Obecni na niedzielnym meczu kibice z pewnością nie żałowali pieniędzy wydanych na bilety, bo w spotkaniu Stali z Unią ścigało się aż pięciu uczestników tegorocznego cyklu Grand Prix. Po stronie gospodarzy byli to dwukrotny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik oraz Słowak Martin Vaculik i Duńczyk Anders Thomsen, natomiast w zespole gości Australijczyk Jason Doyle i Rosjanin Emil Sajfutdinow, ale wszystkich przyćmił Vaculik, który był piekielnie szybki i wywalczył 14 punktów. On też na spółkę ze Zmarzlikiem zapewnił Stali zwycięstwo w ostatnim biegu, pokonując po fantastycznej walce 4:2 Doyla i Sajfutdinowa.
We Wrocławiu takich emocji nie było. Zawodnicy Sparty byli znacznie szybsi od gości z Grudziądza. Grudziądzanie tylko w pierwszych biegach dobrze ruszali spod taśmy, dzięki czemu kibice na Stadionie Olimpijskim mogli zobaczyć trochę ciekawej walki, ale im bliżej było zakończenia zawodów, tym przewaga gospodarzy stawała się coraz bardziej przytłaczająca. Zniechęcił się nawet waleczny zazwyczaj Nicki Pedersen. Trzykrotny mistrz świata dopiero w dziesiątej gonitwie pokazał klasę, odpierając przez cztery okrążenia ataki Artioma Łaguty i Daniela Bewleya. Ale w tym momencie Sparta prowadziła już 41:19 i było jasne, że zgarnie w tym meczu wygraną i punkt bonusowy. Ostatecznie gospodarze wygrali 63:27 i zrobili kolejny krok do wywalczenia miejsca w play off. A ekipa GKM Grudziądz zleciał w tabeli na ostatnie miejsce i musi teraz szukać punktów na własnym torze, inaczej czeka ją nieuchronna degradacja z PGE Ekstraligi.
Czerwoną latarnię grudziądzanie przejęli od Falubazu Zielona Góra, który przed meczem z Apatorem miał na koncie tylko jedną wygraną. Kolejna porażka mogła pogrążyć zielonogórzan już definitywnie. Ale w starciu z torunianami Max Fricke, Matej Zagar, Patryk Dudek, a zwłaszcza wychowanek zielonogórskiego klubu Mateusz Tonder, stanęli na wysokości zadania i zasłużenie zwyciężyli 48:42. Trener Falubazu Piotr Żyto przed meczem odważnie zapowiedział na antenie nSport+, że jego drużyna wygra, jednak po doznanej w poprzedniej kolejce klęsce 27:63 ze Sparta Wrocław mało kto w to wierzył. Najważniejsze jednak było to, że swojemu trenerowi uwierzyli zawodnicy. Kibice Falubazu liczą, że podbudowany zwycięstwem zespół skutecznie powalczy o utrzymanie w PGE Ekstralidze, bo na awans do czołowej czwórki nikt już nie liczy. Zielonogórzanie mają już za dużą stratę punktową do czwartego w tabeli Motoru Lublin i trzeciego Włókniarza Częstochowa. Te dwa zespoły w 8. kolejce zmierzyły się na częstochowskim torze, a na swoim terenie Włókniarz w tym sezonie przegrał tylko ze Spartą i Unią. Lublinianie nie mieli dość mocy i przegrali 34:56.
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi pierwszy jest Bartosz Zmarzlik, który legitymuje się średnią biegową 2,619. Drugą lokatę zajmuje Maciej Janowski (Sparta) – 2,605 pkt, a trzecią Janusz Kołodziej (Unia) – 2,378 pkt. Kolejne miejsca w Top 10 zestawienia zajmują: 4. Artiom Łaguta (Sparta) – 2,372; 5. Martin Vaculik (Stal) – 2,325; 6. Tai Woffinden (Sparta) – 2,286; 7. Jason Doyle (Unia) – 2,195; 8. Patryk Dudek (Falubaz) – 2,159; 9. Nicki Pedersen (GKM Grudziądz) – 2,111 i 10. Jack Holder (Apator) – 2,111.
W tabeli prowadzi Sparta Wrocław (13 pkt), przed Stalą (13), Włokniarzem (11), Motorem (11), Unią (8), Apatorem (6), Falubazem (4) i GKM Grudziądz (3).

Zestaw par 9. kolejki
Piątek, 11 czerwca:
Apator Toruń – Sparta Wrocław, godz. 18:00; Unia Leszno – Włókniarz Częstochowa, godz. 20:30;
Niedziela, 13 czerwca:
Motor Lublin – Stal Gorzów, godz. 16:30; GKM Grudziądz – Falubaz Zielona Góra, godz. 19:15.

Zmiana lidera w żużlowej PGE Ekstralidze

Stal Gorzów zaczynała miniony weekend na pierwszym miejscu w PGE Ekstralidze, a skończyła go na trzecim. W niedzielę Bartosz Zmarzlik i spółka przegrali u siebie z Włókniarzem Częstochowa. Była to ich druga porażka z rzędu. Z potknięć gorzowian skwapliwie skorzystały ekipy Motoru Lublin i Sparty Wrocław i zepchnęły ich na najniższy stopień podium.

Ten weekend żużlowa ekstraliga poświęciła na odrobienie zaległości. W piątek odbyły się zaległe spotkania z piątej kolejki (Motor Lublin pokonał u siebie Apator Toruń 51:39, a Unia Leszno wygrała na wyjeździe z GKM Grudziądz także 51:39), zaś w niedzielę z czwartej (Stal Gorzów u siebie uległa Włókniarzowi Częstochowa 44:46, natomiast Sparta Wrocław pokonała u siebie Unię Leszno 47:43). Dzięki temu po sześciu rozegranych kolejkach wszystkie osiem zespołów ma komplet rozegranych meczów.
Liderem jest Motor Lublin z dorobkiem 9 punktów (4 zwycięstwa, 1 porażka i 1 remis). Na drugie miejsce awansowała z czwartego Sparta Wrocław (8 punktów, 4 zwycięstwa, 2 porażki), a po dwóch porażkach z rzędu (wcześniej w niedzielę 16 maja ulegała na wyjeździe Sparcie 38:52) na trzecie z pierwszego spadła ekipa Stali Gorzów (8 punktów, 4 zwycięstwa, 2 porażki). Regulamin rozgrywek PGE Ekstraligi stanowi, że w przypadku takiej samej liczby dużych punktów o kolejność drużyn decyduje tzw. mała tabela, w której uwzględniane są wyłącznie wyniki meczów między zainteresowanymi drużynami. Dlatego wyżej w ligowej tabeli Sparta jest wyżej od Stali. Na czwartej pozycji plasuje się obrońca mistrzowskiego tytułu Unia Leszno (4 zwycięstwa, 2 porażki, ze Stalą i Spartą), na piątej Włókniarz Częstochowa (6 punktów, 3 zwycięstwa, 3 porażki), na szóstej Apator Toruń (4 punkty, 2 zwycięstwa, 4 porażki), a na siódmej GKM Grudziądz (3 punkty, 1 zwycięstwo, 1 remis i 4 porażki). Stawkę ośmiu drużyn zamyka sensacyjnie Falubaz Zielona Góra (2 punkty, 1 zwycięstwo, 5 porażek), ale na razie jest stanowczo za wcześnie żeby skazywać zielonogórzan na spadek do I ligi.
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi liderem nadal jest Bartosz Zmarzlik. Lider gorzowskiej Stali legitymuje się średnią biegową 2,656 i średnią punktową na mecz 13,67. Druga lokatę w tym zestawieniu zajmuje żużlowiec Sparty Wrocław Maciej Janowski (średnia biegowa 2,515, średnia punktów na mecz 12,67). Najniższy stopień podium zajmuje lider Unii Leszno Janusz Kołodziej (średnia biegowa 2,464, średnia punktów na mecz 10,17). Top 10 zestawienia po sześciu ligowych kolejkach uzupełniają: 4. Artiom Łaguta (2,382; 12,83), 5. Patryk Dudek (2,324; 12,83), 6. Emil Sajfutdinow (2,267; 10,33), 7. Martin Vaculik (2,267; 9,83), 8. Nicki Pedersen (2,152; 11,83), 9. Jack Holder (2,121; 10,67), 10. Jakub Miśkowiak (2,120; 8,33).
Następna, 7. kolejka PGE Ekstraligi odbędzie się w najbliższy weekend. W piątek 28 maja Włókniarz zmierzy się z GKM Grudziądz, a Stal z Apatorem, a w niedzielę Falubaz podejmie Spartę, a Motor Unię Leszno.

Żużel: Stal Gorzów górą w lubuskich derbach

Pierwsze w tym sezonie starcie dwóch lubuskich drużyn, ale już 101. w historii, odbyło się na stadionie w Zielonej Górze. Gorzowianie przyjechali do lokalnych rywali w glorii lidera PGE Ekstraligi i jedynej niepokonanej ekipy w żużlowej ekstralidze. Zaczęli mecz fatalnie i po czterech wyścigach przegrywali 10:20, lecz ostatecznie zwyciężyli 50:40.

Na wstępie wypada wspomnieć, że zaplanowane na miniony piątek mecze PGE Ekstraligi, Motor Lublin – Apator Toruń oraz GKM Grudziądz – Unia Leszno, ze względu na złe prognozy pogody zostały przełożone na 21 maja. Oba niedzielne spotkania, Falubazu Zielona Góra ze Stalą Gorzów i Włókniarza Częstochowa ze Spartą Wrocław odbyły się bez przeszkód. Znakomicie w zespole Falubazu jeździł w niedzielny wieczór Partyk Dudek, na początku dotrzymywał mu jeszcze kroku Max Fricke, ale prawdziwą furorę zrobił młodzieżowiec Nile Tufft, który w spotkaniu ze Stala zadebiutował w PGE Ekstralidze. Najpierw do spółki z Fabianem Ragusem wywalczył podwójną wygraną, a w wyścigu czwartym zdobył kolejne dwa punkty. Do prawdziwej sensacji doszło jednak w piątym biegu, do którego zaskoczony wynikiem trener gorzowskiej ekipy Stanisław Chomski wystawił Bartosza Zmarzlika jako rezerwę taktyczną za Karczmarza. Dwukrotny mistrz świata jechał w parze z pozyskanym przed tym sezonem z Falubazu Słowakiem Martinem Vaculikiem, zapowiadało się więc, że Stal wygra co najmniej 4:2. Tymczasem jadący w barwach zielonogórskiej drużyny Dudek nieoczekiwanie minął metę na pierwszej pozycji, a partnerujący mu w tym biegu Damian Pawliczak wyprzedził Vaculika i to Falubaz wygrał wyścig 4-2. W tym momencie Falubaz prowadził 20:10 i zapachniało sensacją. Ale tylko na moment, bo gorzowianie opanowali nerwy i w kolejnych sześciu biegach aż czterokrotnie ich para mijała metę na dwóch czołowych pozycjach. Znakomicie w tym okresie spisywali się Anders Thomsen i Szymon Woźniak, skutecznie zaczął ścigać się też Martin Vaculik, a Bartosz Zmarzlik, poza jednym słabszym występem w piątej gonitwie, w pięciu pozostałych w jakich w niedzielny wieczór wystartował był nieosiągalny dla rywali i skończył zmagania z dorobkiem 17 punktów.
Najlepszy w zielonogórskiej ekipie Patryk Dudek także pojechał w sześciu wyścigach i był od Zamrzlika tylko o jeden punkt gorszy (zdobył ich w sumie 16), ale sam jeden nie był w stanie przeważyć szali. Max Fricke gasł z każdym kolejnym biegiem i w całym meczu zdobył zaledwie 7 punktów. Nie istniał na torze Piotr Protasiewicz, który wywalczył tylko jeden punkt w czterech startach. Nic dziwnego, że rozczarowani jego postawą kibice Falubazu po meczu znów w mediach społecznościowych równali go z ziemią, a w najłagodniejszych ocenach wysyłali na emeryturę. Na domiar złego najsłabszy mecz w sezonie zaliczył Słoweniec Matej Zagar (3+1 pkt w czterech wyścigach).
Piotr Żyto, trener Falubazu, szacował, że Stal będzie do ugryzienia, jeśli dobrze spiszą się juniorzy i Pawliczak. Te rachuby okazały się chybione, bo w meczu ze Stalą zawiedli seniorzy. Przewaga Falubazu po piątym biegu zaczęła szybko topnieć, a po dziewiątym wyścigu Stal objęła prowadzenie, którego nie oddała już do końca zawodów zwyciężając ostatecznie 50:40. Gorzowianie z dorobkiem 8 punktów umocnili się na prowadzeniu w PGE Ekstralidze. Drugą lokatę zajmuje Motor Lublin, a trzecią
Sparta Wrocław.
W 5. kolejce udało się rozegrać tylko dwa mecze. Poza derbami Ziemi Lubuskiej do skutku doszło drugie niedzielne spotkanie, Włókniarza Częstochowa ze Spartą Wrocław. Był to już 120. ligowa potyczka żużlowców tych drużyn w historii. Tym razem jednak częstochowianie na własnym torze mocno rozczarowali swoich fanów doznając drugiej porażki w obecnym sezonie. Z wrocławskim zespołem ekipa Włókniarza przegrała 38:52 i nawet przez moment nie była równorzędnym przeciwnikiem. Sparta przyjechała do Częstochowy jeszcze bez swojego asa Taia Woffindena, bo Brytyjczyk wciąż nie wrócił do pełni sił po kontuzji, lecz w niedzielę pierwsze skrzypce we wrocławskiej ekipie grali Artiom Łaguta i Maciej Janowski zdobyli po 17 pkt), którym dzielnie sekundowali Gleb Czugunow (10 pkt) i Daniel Bewley (8). W zespole częstochowskich „Lwów” najwięcej punktów zdobyli Jakub Miśkowiak (11), Duńczyk Leon Madsen (7) i Bartosz Smektała (5).
Druga w tym sezonie porażka na własnym torze oznacza, że szanse Włókniarza na wysokie miejsce w fazie play-off stają się coraz bardziej teoretyczne. Dość powiedzieć, że na dziewięć ostatnich domowych meczów, Włókniarz wygrał tylko dwa. To miażdżąca statystyka.
A wrocławianie wracali wreszcie do domu w dobrych humorach, bo nie dopuścili do trzeciej porażki z rzędu i awansowali z ostatniego ósmego miejsca w tabeli PGE Ekstraligi na trzecie. Do zespołu ma wkrótce wrócić Woffinden, akurat na trudne mecze ze Stalą Gorzów (16 maja) i Unią Leszno (23 maja).
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi wciąż prowadzi Bartosz Zmarzlik, który notuje niebywale wręcz wysoką średnią biegową – 2,905 pkt. Za nim plasują się Maciej Janowski (2,500) i Martin Vaculik (2,450).

Program 6. kolejki:
Sobota 15 maja:
Unia Leszno – Falubaz Zielona Góra, godz. 16:00;
GKM Grudziądz – Motor Lublin, godz. 21:00.
Niedziela 16 maja:
Apator Toruń – Włókniarz Częstochowa, godz. 16:30;
Sparta Wrocław – Stal Gorzów, godz. 19:15.

Zmarzlik wiezie Stal na tron

W miniony weekend odbyły się wszystkie mecze 3. kolejki PGE Ekstraligi. Znów koncertowo pojechali żużlowcy Stali Gorzów, którzy pokonali GKM Grudziądz 52:38. W pozostałych meczach Unia Leszno wygrała z Apatorem Toruń 47:43, Włókniarz Częstochowa z Falubazem Zielona Góra 49:41, a Motor Lublin ze Spartą Wrocław 52:38.

Zwycięstwo Stali Gorzów na torze w Grudziądzu trzeba jednak uznać za sporą sensację. W ostatnich sezonach była to dla gorzowian arena wyjątkowo nieprzychylna. Dość powiedzieć, że po raz ostatni zwyciężyli tu w 2006 roku, gdy oba zespoły ścigały się w ramach rozgrywek I ligi. W kolejnych latach ekipa Stali zwykle wyjeżdżała z grudziądzkiego owalu mniej lub bardziej, ale zawsze potłuczona. Przed konfrontacją w obecnym sezonie fani gorzowskiego zespołu mieli nadzieję, że ich ulubieńcy, którzy zaczęli sezon znakomicie, od pokonania samej Unii Leszno na jej torze, w końcu przełamią trwającą od piętnastu lat serię porażek w Grudziądzu. Podopieczni trenera Stanisława Chomskiego nie zawiedli tych oczekiwań. Znów koncertowo pojechał lider gorzowskiego zespołu Bartosz Zmarzlik. Dwukrotny indywidualny mistrz świata, dla którego był to wyjątkowy dzień, bo obchodził dziesięciolecie debiutu w żużlowej ekstraklasie, zdobył komplet punktów, a jego drużyna wygrała 52:38. Zmarzlik w pierwszej serii przegrał start, lecz potem z dziecinną łatwością minął gwiazdorów zespołu gospodarzy Nickiego Pedersena i Przemysława Pawlickiego. W gorzowskim zespole świetnie spisywali się w pierwszej fazie rywalizacji także Anders Thomsen i Marcus Birkemose. W drugiej serii biegów trener ekipy gospodarzy Janusz Ślączka od razu sięgnął po rezerwę taktyczną. Ale goście nie dali się zdominować i powoli zaczęli w punktacji odjeżdżać gospodarzom. Przed wyścigami nominowanymi prowadziła 42:36. Chwilę później było po meczu, gdy Thomsen i Szymon Woźniak zdobyli komplet punktów. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem meczu był Zmarzlik, który zgromadził tzw. płatny komplet punktów. Mistrz świata w w Grudziądzu był najlepiej punktującym żużlowcem Stali w 50. z 71 ostatnich spotkań. To niewiarygodne osiągnięcie.
Poza Zmarzlikiem bardzo dobrze spisali się również pozostali seniorzy Stali. Natomiast ostatnia po trzech kolejkach drużyna GKM uznawana jest teraz za głównego kandydata do spadku. Spory wpływ na słabe wyniki ma widoczny na każdym kroku ostry konflikt między Pedersenem a Pawlickim. Obaj pałają do siebie niechęcią i zamiast łączyć siły w walce o punkty, na torze robią wszystko, żeby sobie wzajemnie przeszkadzać. I co najgorsze, chyba nikt w klubie nie ma pomysłu, jak ten konflikt zażegnać.
Trener innych zespołów też borykają się z personalnymi konfliktami lub popełniają błędy przy ustalaniu składu. Jak choćby trener Włókniarza Częstochowa Piotr Świderski, który uparł się odbudować formę Kacpra Woryna, ale ten żużlowiec na razie jest tylko kulą u n ogi częstochowskiej ekipy i gównie przez niego Włókniarz jest poza czołową czwórką. Podobnie uparty w trzymaniu się swoich personalnych wyborów jest też trener Motoru Lublin Maciej Kuciapa. On z kolei postawił na odbudowę formy Krzysztofa Buczkowskiego, ale póki co ten obiecujący młody żużlowiec musi sporo poprawić w technice jazdy i dopóki tego nie zrobi, to będzie miał problemy ze zdobywaniem punktów. Wygrana z osłabioną kadrową Spartą Wrocław może trochę zaciemniła szkoleniowcowi obraz sytuacji, ale gdy przyjdzie walczyć z mocniejszymi, słabość Buczkowskiego może znacznie drożej kosztować.
Na kilka ciepłych słów zasłużyła natomiast skazywana przed sezonem na spadek ekipa beniaminka, czyli Apatora Toruń. Torunianie na torze obrońców mistrzowskiego tytułu wywalczyli aż 43 punkty i byli nawet bliscy wygranej. Ostatecznie przegrali 43:47 i wielu fanów Apatora zastanawiało się, jaki byłby wynik gdyby za Adriana Miedzińskiego pojechał Tobiasz Musielak. Miedziński to wychowanek toruńskiego klubu i wygrał walkę o miejsce w składzie z Musielakiem, lecz jak na razie jest największych hamulcowym w swojej drużynie. Natomiast Musielak, którego wypożyczono do Wilków Krosno, punktuje na wysokim poziomie i trzyma równą formę. Ktoś popełnił błąd i powinien przynajmniej za niego przeprosić.
Niespodzianką jest dopiero trzecia lokata Unii Leszno. Obrońcy tytułu to wciąż mocna ekipa, ale nie budzi już takiego postrachu u rywali jak choćby w poprzednim sezonie. Jej największą słabością są juniorzy i cała piątka seniorów musi pojechać perfekcyjnie, żeby drużyna zdobyła 50 punktów. W meczu z Apatorem zawalił Jason Doyle i udało się wygrać „na styk”. Wrocławska Sparta po stracie Taia Woffindena mocno straciła na sile. U siebie jeszcze jakoś dawała radę, ale na wyjazdach w Grudziądzu i Lublinie wyglądali marnie. Problemy wrocławian przeczą snutym przed sezonem tezom, że będą to rozgrywki „dwóch prędkości”. W tej chwili wiele wskazuje, że liga będzie bardziej wyrównana, niż sądzono.
W miniony piątek udało się rozegrać dwa zaległe spotkania z 1. rundy – Motor Lublin wygrał z Włókniarzem 49:41, GKM pokonał Spartę 45:44. Zatem po trzech ligowych kolejkach nikt nie ma już zaległości. Liderem z kompletem zwycięstw jest Stal Gorzów (6 pkt), przed Motorem (4 pkt) i Unią (4), czwarte miejsce zajmuje Sparta (2 pkt), piątek Włókniarz (2), szóste Apator (2), siódme Falubaz (2), a stawkę zamyka GKM Grudziądz (2 pkt).
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi wciąż na czele jest Bartosz Zmarzlik (średnia punktowa 2,933), przed kolegą z zespołu Stali Martinem Vaculikiem (2,600) i zawodnikiem Motoru Dominikiem Kuberą (2,400).

Zestaw par 4. kolejki PGE Ekstraligi
30 kwietnia:
Apator Toruń – GKM Grudziądz, godz. 18:00; Falubaz Zielona Góra – Motor Lublin, godz. 20:30;
2 maja:
Stal Gorzów – Włókniarz Częstochowa, godz. 16:30; Sparta Wrocław – Unia Leszno, godz. 19:15.

Żużel: Stal króluje w ekstralidze

Stal Gorzów w drugiej kolejce żużlowej ekstraligi pewnie pokonała Motor Lublin 52:38 i z czterema punktami na koncie objęła prowadzenie. Wypada przypomnieć, że w pierwszej kolejce gorzowianie wygrali z wyjeździe z broniącą mistrzowskiego tytułu Unią Leszno, która z kolei w miniony weekend rozprawiła się w Częstochowie z Włókniarzem 49:41.

Po zwycięstwie w Lesznie gorzowski zespół momentalnie wyrósł na jednego z głównych kandydatów do przerwania trwającej od 2017 roku dominacji ekipy Fogo Unii. Aktualni wicemistrzowie Polski w miniony weekend w drugiej kolejce PGE Ekstraligi podejmowali u siebie Motor Lublin i rzecz jasna uważani byli za faworytów tej potyczki. Gorzowianie, ponownie prowadzeni przez Piotra Palucha, dzielnie zastępującego walczącego z koronawirusem trenera Stanisława Chomskiego, nie zawiedli oczekiwań swoich fanów pewnie pokonując lubelską drużynę 52:38. Ponownie najlepszy w ich ekipie był dwukrotny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik, który wygrał wszystkie swoje wyścigi i zdobył komplet 15 punktów. Niewiele gorszy od niego był pozyskany przed tym sezonem z Falubazu Zielona Góra Słowak Martin Vaculik, który wywalczył 13 punktów. Mecz nie był zagrożony, bo pogoda dopisała, a tor poprawiony pod okiem komisarza zawodów i sędziego był równy i pozwalała na szybkie i bezpieczne ściganie.
Po pierwszej serii startów, zgodnie z przewidywaniami, prowadzili gospodarze różnicą czterech punktów. Wśród gości wyróżniał się debiutujący w elicie Mateusz Cierniak, który zdobył dla Motoru sześć punktów. Na półmetku zmagań Stal prowadziła 24:18, a brylującym w ekipie gospodarzy Zmarzlikowi i Vaculikowi kroku dotrzymywali jeszcze Duńczyk Anders Thomsem (zdobył w meczu 11 punktów) oraz Szymon Woźniak, który wywalczył osiem punktów.
W zespole Motoru dobrze spisał się Jarosław Hampel, co było miłą niespodzianką dla kibiców tej drużyny, bo ten żużlowiec jeszcze niedawno ciężko przechodził zakażenie Covid-19. Były wicemistrz świata zdobył dziewięć punktów z dwoma bonusami i był to jego najlepszy występ na gorzowskim torze od kilku lat.
Trener Motoru Maciej Kuciapa już w 8. wyścigu skorzystał z rezerwy taktycznej i posłał do walki Duńczyka Mikkela Michelsena, który wespół z Rosjaninem Grigorijem Łagutą stworzyli mocny duet. Bieg rozegrano na raty, bo w pierwszym podejściu doszło do kraksy z udziałem Thomsena i Michelsena. W powtórce duńsko-rosyjska para wygrała podwójnie i lublinianie zniwelowali stratę do dwóch punktów. Ale był to jedyny taki zryw zespołu gości w tym meczu. Michelsen bliżej z torem zapoznał się jeszcze w 10. wyścigu. Duńczyk na pierwszym łuku uderzył kolanem o tor, co wytrąciło go z równowagi i doprowadziło do upadku. Sędzia zawodów Artur Kuśmierz podjął dyskusyjną decyzję o powtórce z udziałem czterech zawodników, bo Michelsen raczej zasłużył na wykluczenie. Gorzowianie nie rwali z tego powodu szat, bo powtórzony bieg wygrali podwójnie i odzyskali sześciopunktowe prowadzenie, którego nie pozwolili już rywalom zmniejszyć i które w kolejnych biegach jeszcze systematycznie powiększali.
Przyczynił się do tego głównie Szymon Woźniaka, który po dwóch pierwszych słabszych wyścigach w drugiej części spotkania przebudził się i wygrał dwa biegi. Szczególnie istotne było jego zwycięstwo w 11. wyścigu, w którym za rywali miał Hampela i Łagutę. Gorzowianie przesądzili o swoim zwycięstwie w tym starciu już w 13. biegu po podwójnej wygranej pary Zmarzlik – Thomsen. Ale prezes Stali Marek Grzyb może też cieszyć się z transferu Vaculika, bo Słowak w drugim ligowym występie imponuje wysoką formą. Zmarzlik i właśnie Vaculik oraz Thomsen i Woźniak zaczęli ten sezon w iście mistrzowskim stylu, ale czy starczy im pary do końca rozgrywek, na razie trudno przewidzieć.
Broniąca tytułu Unia Leszno z pewnością nie odda mistrzostwa bez walki. W ekipie „Byków” porażka z gorzowianami w meczu inaugurującym nowy sezon nie wzbudziła paniki, nawet wręcz przeciwnie – pomogła w mobilizacji przed wyjazdowym starciem z także aspirującym do walki o najwyższe laury Włókniarzem Częstochowa. Częstochowianie rozpoczęli niedzielny mecz z Unią z impetem i po kilku biegach mieli już nawet osiem punktów przewagi, lecz wtedy przyjezdni dokonali korekt w ustawieniach swoich motocykli i szybko wrócili do gry. Punktowali jednak tylko seniorzy, bo juniorzy znów wypadli fatalnie – Pludra i Sadurski zdobyli tylko jeden punkt, który przysługiwał im z urzędu w biegu juniorskim.
Ale w ekipie Włókniarza w trakcie rywalizacji słabych stron ujawniło się znacznie więcej. Bartosz Smektała i Kacper Woryna chyba jeszcze nie czuję się na częstochowskim torze jak na swoim, bo byli wolni i lepiej spisywał się od nich nawet Jonas Jeppesen. Najbardziej zawiódł jednak jeden z liderów zespołu Fredrik Lindgren. Widać było, że szwedzki żużlowiec na początku sezonu ma kłopoty sprzętowe i nie jest jeszcze równorzędnym wsparciem dla Duńczyka Leona Madsena. On zresztą też daleki jest od swojej optymalnej dyspozycji. Po jedenastu biegach ekipa Unii po raz pierwszy wyszła w tym meczu na prowadzenie i wtedy podopieczni trenera Piotra Barona złapali taki wiatr w żagle, że tylko cud mógł uratować gospodarzy od porażki. Ale choć zawody odbywały się pod Janą Górą, cud na częstochowskim torze się nie wydarzył, a po 13. biegu, w którym para Miśkowiak – Lindgren przegrała podwójnie, Unia przyklepała swoje zwycięstwo i już do końca tylko pilnowała przewagi, by ostatecznie wygrać mecz 49:41.
Aktualni mistrzowie Polski w tej chwili są w tabeli ekstraligi na czwartej pozycji. Prowadzi Stal Gorzów (dwa mecze, dwa zwycięstwa, komplet czterech dużych punktów i małe punkty +20), przed Spartą Wrocław (jeden mecz, dwa punkty, małe +12) i Apatorem Toruń (dwa mecze, dwa punkty, małe 0). Unia jest na czwartym miejscu (dwa mecze, dwa punkty, małe +2), Falubaz na piątym (dwa mecze, dwa punkty, małe 0), a Włókniarz na szóstym (jeden mecz, zero punktów, małe – 8).
Dwie ostatnie lokaty zajmują GKM Grudziądz (jeden mecz, zero punktów, małe – 12) oraz Motor (jeden mecz, zero punktów, małe – 14). W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi prowadzi Bartosz Zmarzlik (średnia punktów 2,900). Za nim są Nicki Pedersen (2,667), Tai Woffinden i Martin Vaculik (obaj 2,600).
Trzecia kolejka PGE Ekstraligi zostanie rozegrana w najbliższy weekend. W piątek Unia Leszno podejmie Apatora Toruń, a Włókniarz Częstochowa Falubaz Zielona Góra, natomiast w niedzielę GKM Grudziądz zmierzy się u siebie ze Stalą Gorzów, a Motor w Lublinie ze Spartą Wrocław.

Żużel: Stal Gorzów rozbiła Unię w Lesznie

Od sensacyjnej porażki zaczęli nowy sezon broniący mistrzowskiego tytułu żużlowcy Unii Leszno. W 1. kolejce PGE Ekstraligi leszczynianie przegrali na własnym torze ze Stalą Gorzów 42:48.

Unia po raz ostatni przegrała na swoim stadionie w sierpniu 2017 roku, a ekipą, która ich wtedy pokonała, była Stal Gorzów. W kolejnych latach ekipa „Byków” zaliczyła na własnym torze serię 30 zwycięskich meczów, a przed inauguracją tegorocznego sezonu PGE Ekstraligi nic nie zapowiadało, że ta znakomita passy zostanie przerwana. Drużyna prowadzona przez trenera Piotra Barona znakomicie spisywała się w przedsezonowych sparingach, natomiast gorzowianie borykali się w wieloma problemami – z powodu przeciągającej się renowacji toru na swoim stadionie nie mogli porządnie trenować, a na domiar złego tuż przed niedzielną potyczką z Unią pojawiły się wątpliwości związane z niejasnym wynikiem testu na obecność koronawirusa u Martina Vaculika. Działacze Stali wykazali się jednak dużą operatywnością i ostatecznie słowacki żużlowiec wystartował w Lesznie, zdobywając dla gorzowskiej drużyny 10 punktów. Lepszy od niego w ekipie Stali był tylko Bartosz Zmarzlik.
Dwukrotny indywidualny mistrz świata wywalczył 14 punktów, przegrywając tylko jeden bieg – z liderem zespołu Unii Australijczykiem Jasonem Doyle’m, który także wywalczył w tym meczu 14 „oczek”. W ekipie z Leszna, która w poprzednich sezonach imponowała wyrównanym składem, tym razem dobrze pojechali tylko wspomniany Dole oraz Rosjanin Emil Sajftudinow (zdobył 12 pkt). Reszta zawodników Unii zawiodła oczekiwania. Ekipa Stali wygrała w Lesznie jak najbardziej zasłużenie, bo w niedzielny wieczór nie miała w swoim składzie słabych punktów.
W drugim spotkaniu 1. kolejki beniaminek PGE Ekstraligi Apator Toruń pokonał na swoim torze Falubaz Zielona Góra 51:39. Mecze Motoru Lublin z Włókniarzem Częstochowa i GKM Grudziądz ze Spartą Wrocław przełożono na 24 kwietnia.