48 godzin sport

Zmiana trenera szansą dla Grosickiego
Kamil Grosicki (na zdjęciu) po awansie zespołu West Bromwich Albion do Premier League nagle stracił uznanie w oczach chorwackiego trenera Slavena Bilicia i został przez niego odesłany do rezerw. Skrzydłowy reprezentacji Polski próbował odejść do innego klubu, co się nie udało, w końcu poprosił o zgodę na występy w zespole młodzieżowym. Gdy w jednym z meczów druzyny U-23 strzelił dwa gole i zaliczył asystę, Bilić w końcu włączył go do kadry pierwszego zespołu i nawet dał mu zagrać przez 10 minut w spotkaniu z Newcastle. I na tym jego dobra wola się skończyła i we wtorkowym wyjazdowym meczu z Manchesterem City, zremisowanym przez WBA 1:1, Grosicki nawet się nie podniósł z ławki rezerwowych. Następnego dnia Bilić przestał być już jednak trenerem zespołu West Bromwich, a jego miejsce zajmie były selekcjoner reprezentacji Anglii Sam Allardyce. Może pod jego wodzą „Grosik” zacznie regularnie występować w Premier League? West Bromwich po 13 kolejkach ma na koncie tylko jeden wygrany mecz i znajduje się w strefie spadkowej.

Ukraińska tenisistka z polskim paszportem podejrzana o doping
Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) ogłosiła, że u występującej w polskich barwach Ukrainki Anastazji Szoszyny 26 października tego roku podczas turnieju ITF w Stambule wykryto obecność stanozololu, zakazanego sterydu anabolicznego. 30 listopada Szoszyna usłyszała zarzut złamania przepisów antydopingowych, a 12 grudnia została przez ITF tymczasowo zawieszona do czasu wyjaśnienia sprawy. 23-letniej tenisistce grozi kilkuletnia dyskwalifikacja. Szoszyna od lat mieszka i trenuje w Polsce, w czerwcu tego roku otrzymała polskie obywatelstwo i uczestniczyła nawet w zgrupowaniu kadry narodowej w Zielonej Górze. W rankingu WTA zajmuje obecnie 445. lokatę w singlu i 296. w deblu. Ma na koncie pięć zwycięstw singlowych w turniejach pod szyldem ITF i 10 w grze podwójnej.

Ostatnie tegoroczne potyczki w piłkarskiej ekstraklasie
W środę rozegrano zaległy mecz z 5. kolejki PKO Ekstraklasy Lech Poznań przegrał u siebie z Pogonią Szczecin 0:4. Gole dla „Portowców” strzelili: Thomas Rogne (2 samobójcza), Sebastian Kowalczyk (39), Kamil Drygas (45 karny) i Tomas Podstawski (90). Pogoń po tym zwycięstwie powiększyła swój dorobek do 25 pkt i awansowała w tabeli na trzecie miejsce. A tak wygląda zestaw par ostatniej w tym roku, 14. kolejki ligowej. Piątek: Wisła Płock – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Legia Warszawa – Stal Mielec, godz. 20:30, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń). Sobota: Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin, godz. 15:00, sędziuje Sebastian Jarzębak (Bytom); Cracovia – Lechia Gdańsk, godz. 17:30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce); Lech Poznań – Wisła Kraków, godz. 20:00, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Niedziela: Piast Gliwice – Raków Częstochowa, godz. 15:00, sędziuje Damian Sylwestrzak (Wrocław); Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze, godz. 17:30, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz). Rozegrany w czwartek mecz Śląska Wrocław z Wartą Poznań zakończył się po zamknięciu wydania.

Rywalizacja w PGE Ekstralidze zacznie się od 3 kwietnia
Żużlowa PGE Ekstraliga ogłosiła terminarz spotkań w sezonie 2021. Rozgrywki tzw. fazy zasadniczej wystartują w sobotę 3 kwietnia i potrwają do 26 września. Dwa pierwsze mecze w każdej kolejce będą transmitowane przez Eleven Sports, dwa kolejne przez nSport+. Do walki o mistrzostwo Polski przystąpi osiem zespołów: broniąca tytułu Unia Leszno oraz Stal Gorzów, Sparta Wrocław, Falubaz Zielona Góa, Włókniarz Częstochowa, Motor Lublin, GKM Grudziądz i beniaminek ligi, Apator Toruń. Faza play off rozpocznie się 5 września. Tego dnia zostaną rozegrane pierwsze mecze półfinałowe, natomiast rewanże odbędą się 12 września. Pierwsze spotkania o medale zaplanowano na 19 września, rewanże zaś tydzień później (26 września).

Koniec transferów w PGE Ekstralidze

W minioną sobotę zakończył się trwający od 1 listopada okres transferowy w polskich ligach żużlowych. Największe zainteresowanie wzbudziły rzecz jasna kadrowe roszady w klubach PGE Ekstraligi. Za transferowe hity trzeba uznać pozyskanie przez broniącą tytułu Unię Leszno Jasona Doyle’a oraz przejście Artioma Łaguty do Sparty Wrocław.

Ekipa mistrza Polski Unii Leszno straciła dwóch utalentowanych wychowanków, Bartosza Smektałę i Dominika Kuberę, ale pozyskując znudzonego już ściganiem się w barwach Włókniarza Częstochowa Australijczyka Jasona Doyle’a, indywidualnego mistrza świata z 2017 roku, raczej nie straci na wartości. Wręcz przeciwnie. Leszczyńskie „Byki” mają teraz dodatkowego zawodnika na poziomie dwóch liderów – Janusza Kołodzieja i Emila Sajfutdinowa. Prezes Unii Piotr Rusiecki ma dobrą rękę do transferów, o czym najlepiej świadczy fakt, że jego zespół już cztery raz z rzędu zdobył mistrzostwo Polski, a sądząc po składzie zmontowanym na sezon 2021, w Lesznie celują w piąty z kolei mistrzowski tytuł.
Ale pozostałe kluby PGE Ekstraligi też nie próżnowały podczas okna transferowego. Stal Gorzów wzmocniła się pozyskując z Falubazu Zielona Góra Słowaka Martina Vaculika, utrzymała też w kadrze swojego największego asa, dwukrotnego mistrza świata Bartosza Zmarzlika. Sparta Wrocław z kolei „wyjęła” z GKM Grudziądz Artioma Łagutę i zatrzymała kuszonego licznymi ofertami Gleba Czogunowa, zadbała też o to, aby dwaj jej najwięksi gwiazdorzy, czyli Maciej Janowski i Tai Woffinden nie próbowali szukać szczęścia poza Wrocławiem. Atutem ekipy Sparty powinni być też utalentowani juniorzy – bracia Bartosz i Michał Curzytkowie.
Mocny skład skompletowano też w Częstochowie, gdzie do skandynawskich asów, Fredrika Lindgrena i Leona Madsena dołączyli Bartosz Smektała i Kacper Woryna. Na udany sezon liczą też w Lublinie, Zielonej Górze i Grudziądzu, a w Toruniu zrobili co się dało, żeby Apator utrzymał się w ligowej elicie i nie podzielił losu beniaminka z tegorocznego sezonu, ROW Rybnik, czyli spadł do 1. ligi po rocznym pobycie w gronie najlepszych polskich klubów.

Składy zespołów PGE Ekstraligi 2021:
Fogo Unia Leszno
Jason Doyle (Australia), Janusz Kołodziej, Jaimon Lidsey (Australia), Piotr Pawlicki, Emil Sajfutdinow (Rosja), Szymon Szlauderbach. Juniorzy: Kacper Pludra (18 lat), Damian Ratajczak (15 lat), Krzysztof Sadurski (17 lat), Hubert Ścibak (17 lat). Menedżer: Piotr Baron.
Moje Bermudy Stal Gorzów
Bartosz Zmarzlik, Szymon Woźniak, Martin Vaculik (Słowacja), Marcus Birkemose (Dania), Rafał Karczmarz, Linus Sundstroem (Szwecja), Anders Thomsen (Dania). Juniorzy: Mateusz Bartkowiak (17 lat), Kamil Pytlewski (17 lat), Wiktor Jasiński (20 lat), Kamil Nowacki 920 lat).
Menedżer: Stanisław Chomski
Betard Sparta Wrocław
Maciej Janowski, Tai Woffinden (Wielka Brytania), Artiom Łaguta (Rosja), Gleb Czugunow (Polska/Rosja), Daniel Bewley (Wielka Brytania). Juniorzy: Bartosz Curzytek (17 lat), Michał Curzytek (18 lat), Przemysław Liszka (20 lat), Mateusz Panicz (16 lat).
Menedżer: Dariusz Śledź
RM Solar Falubaz Zielona Góra
Patryk Dudek, Max Fricke (Australia), Jan Kvech (Czechy), Damian Pawliczak, Piotr Protasiewicz, Mateusz Tonder, Matej Zagar (Słowenia). Juniorzy: Fabian Ragus (17 lat), Nile Tufft (19 lat), Jakub Osyczka (20 lat). Menedżer: Piotr Żyto.
Eltrox Włókniarz Częstochowa
Fredrik Lindgren (Szwecja), Leon Madsen (Dania), Bartosz Smektała, Kacper Woryna, Jonas Jeppesen (Dania). Juniorzy: Patryk Kowalik (17 lat), Bartłomiej Kowalski (18 lat), Kamil Król (17 lat), Jakub Martyniak (18 lat), Jakub Miśkowiak (19 lat), Mateusz Świdnicki (19 lat).
Menedżer: Piotr Świderski.
Motor Lublin
Jarosław Hampel, Krzysztof Buczkowski, Dominik Kubera, Mikkel Michelsen (Dania), Grigorij Łaguta (Rosja). Juniorzy: Jakub Banucha (18 lat), Mateusz Cierniak (18 lat), Wiktor Firmuga (18 lat), Kacper Gosik (18 lat), Wiktor Lampart (19 lat), Radosław Pyrchla (16 lat), Jan Rachubik (16 lat), Jakub Szpytma (18 lat), Maksymilian Śledź (18 lat). Menedżer: Jacek Ziółkowski.
MrGarden GKM Grudziądz
Krzysztof Kasprzak, Przemysław Pawlicki, Nicki Pedersen (Dania), Norbert Krakowiak, Kenneth Bjerre (Dania), Roman Lachbaum (Rosja). Juniorzy: Damian Lotarski (19 lat), Kacper Łobodziński (16 lat), Denis Zieliński (18 lat). Menedżer: Janusz Ślączka.
eWinner Apator Toruń
Chris Holder (Australia), Jack Holder (Australia), Robert Lambert (Wielka Brytania), Paweł Łaguta (Rosja), Adrian Miedziński, Tobiasz Musielak, Paweł Przedpełski. Juniorzy: Jakub Janik (20 lat), Kamil Marciniec (19 lat), Aleks Rydlewski (18 lat), Justin Stolp (19 lat), Krzysztof Lewandowski (15 lat), Karol Żupiński (18 lat).
Menedżer: Tomasz Bajerski.

PGE Ekstraliga: Nie oszczędzają na transferach

Sezon transferowy w naszej żużlowej PGE Ekstralidze rozpocznie się 1 listopada, ale z grubsza już wiadomo, jakie zmiany zajdą w poszczególnych zespołach. Mimo strat finansowych spowodowanych przez pandemię koronawirusa kluby nie oszczędzają na apanażach dla kluczowych zawodników, głównie polskich.

Najlepiej opłacanym zawodnikiem w PGE Ekstralidze w nowym sezonie będzie bez dwóch zdań dwukrotny mistrz świata Bartosz Zmarzlik. Szefowie Stali Gorzów zapewniają w medialnych wypowiedziach, że doszli już do porozumienia ze swoim wychowankiem i są absolutnie pewni, że 25-letni żużlowiec, jedyny Polak który ma w dorobku dwa tytuły indywidualnego mistrza świata, na dodatek zdobyte rok po roku, mimo licznych intratnych ofert nie zmieni barw klubowych. Rzecz jasna nie zrobi tego za darmo. Jeśli wierzyć nieoficjalnym przechwałkom działaczy gorzowskiego klubu, Zmarzlik może liczyć na zarobki porównywalne z tymi, jakie w 2011 roku miał w tym klubie świeżo upieczony mistrz świata Tomasz Gollob. A to oznacza, że gaża lidera Stali w nowym sezonie PGE Ekstraligi osiągnie pułap trzech milionów złotych. Poza tym Zmarzlik ma indywidualny kontrakt z PKN Orlen wart kolejny milion złotych, kilka mniejszych umów sponsorskich oraz niemal gwarantowane dodatkowe zarobki za starty w cyklu Speadway Grand Prix, a także w zagranicznych ligach – szwedzkiej i duńskiej. Żużlowi eksperci szacują, że w sumie gorzowianin w najbliższym sezonie może zgarnąć ponad pięć milionów złotych. Inni zawodnicy nie mogą liczyć na takie gwiazdorskie apanaże. Tylko kilku żużlowców może liczyć na zarobki powyżej dwóch milionów złotych za sezon.
Nowością tegorocznego okresu transferowego jest to, że na lukratywne oferty mogą liczyć w zasadzie wyłącznie polscy żużlowcy. Nie ma wśród nich wielu mogących zagwarantować wysoki poziom sportowy, ale z powodu niedostatku wartościowych jeźdźców w kategorii wiekowej do 24 lat, to właśnie Polacy, których każdy zespół musi zatrudnić w obowiązkowej liczbie, będą decydować o wynikach zespołów. I to dlatego szefowie naszych żużlowych klubów oferują najlepszym z nich naprawdę wielkie pieniądze, byle tylko zgodzili się ścigać w ich drużynach. Dobrym przykładem jest tu 22-letni zawodnik Unii Leszno Bartosz Smektała, który przymierza się do zmiany barw klubowych. O jego pozyskanie zabiega mocno Włókniarz Częstochowa, oferując mu za sam podpis na nowym kontrakcie ponad 700 tysięcy złotych, zaś za każdy zdobyty ligowy punkt jest gotów płacić siedem tysięcy złotych. Łatwo policzyć, że jeśli Smektała w nowym sezonie utrzyma skuteczność z tegorocznego, przy takich stawkach będzie mógł tylko w zespole Włókniarza zarobić w 2021 w sumie 1,7 mln złotych. Na niewiele mniejsze pieniądze w Motorze Lublin może też liczyć rówieśnik Smektały, Dominik Kubera.
Z płacowymi żądaniami nie zaszaleją natomiast obcokrajowcy. Powód ich pasywnej postawy jest oczywisty – cudzoziemców chętnych do ścigania się w najlepszej i najlepiej płacącej lidze żużlowej na świecie jest więcej niż miejsc przyznanych im w PGE Ekstralidze. Dlatego szefowie klubów wykorzystują tę sytuację przy negocjacjach, chociaż z drugiej strony, patrząc na planowane budżety i wydatki, chyba nie ma w PGE Ekstralidze lęku przed finansowymi skutkami pandemii koronawirusa. W większości klubów oferowane zawodnikom stawki punktowe wróciły do poziomu wynegocjowanego przez zawodników w 2019 roku.

Przymiarki kadrowe w ekstralidze
Unia Leszno: zostają – Emil Sajfutdinow, Janusz Kołodziej, Piotr Pawlicki, Jaimon Lidsey, Kacper Pludra; przychodzą – Jason Doyle, Krzysztof Sadurski, Damian Ratajczak; odchodzą – Bartosz Smektała (Włókniarz), Dominik Kubera (Motor), Szymon Szlauderbach (szuka klubu).
Stal Gorzów: zostają – Bartosz Zmarzlik, Anders Thomsen, Szymon Woźniak, Rafał Karczmarz, Mateusz Bartkowiak, Wiktor Jasiński; przychodzą – Martin Vaculik, Marcus Birkemose, Kamil Nowacki: odchodzą – Krzysztof Kasprzak (GKM), Niels-Kristian Iversen (szuka klubu).
Sparta Wrocław: zostają – Tai Woffinden, Maciej Janowski, Gleb Czugunow, Daniel Bewley, Michał Curzytek, Przemysław Liszka, Maksym Drabik (ale nie na 100 procent); przychodzi – Artiom Łaguta, odchodzi – Max Fricke (szuka klubu).
Falubaz Zielona Góra: zostają – Patryk Dudek, Piotr Protasiewicz, Michael Jepsen Jensen), Jan Kvech; Matej Zagar, Rohan Tungate; odchodzą – Martin Vaculik (Stal), Norbert Krakowiak (GKM), Antonio Lindbeck, Mateusz Tonder, Damian Pawliczak (szukają klubu).
Włókniarz Częstochowa: zostają – Leon Madsen, Fredrik Lindgren, Jakub Miśkowiak, Mateusz Świdnicki, Bartłomiej Kowalski; przychodzą – Bartosz Smektała, Kacper Woryna, Jonas Jeppesen; odchodzą – Jason Doyle (Unia), Rune Holta (ROW), Paweł Przedpełski (Apator).
Motor Lublin: zostają – Grigorij Łaguta, Mikkel Michelsen, Jarosław Hampel, Wiktor Lampart, Wiktor Firmuga; przychodzą – Dominik Kubera, Krzysztof Buczkowski; odchodzą – Matej Zagar (Falubaz), Jakub Jamróg, Paweł Miesiąc, Wiktor Trofimow, Oskar Bober (szukają klubu).
GKM Grudziądz: zostają – Nicki Pedersen, Kenneth Bjerre, Przemysław Pawlicki, Roman Lachbaum, Danis Zieliński, Kacper Łobodziński, Damian Lotarski; przychodzą – Krzysztof Kasprzak, Norbert Krakowiak; odchodzą – Artiom Łaguta (Sparta), Krzysztof Buczkowski (Motor), Marcin Turowski (szuka klubu).
Apator Toruń: zostają – Jack Holder, Chris Holder, Adrian Miedziński, Tobiasz Musielak, Kamil Marciniec, Aleks Rydlewski, Justin Stolp; przychodzą – Robert Lambert, Paweł Przedpełski, Karol Żupiński; odchodzą – Wiktor Kułakow, Igor Kopeć-Sobczyński (szukają klubu).

Unia Leszno znów najlepsza

W miniony weekend zakończyła się rywalizacja w żużlowej PGE Ekstralidze. Tytuł mistrzowski po raz czwarty z rzędu wywalczyła Unia Leszno, która w dwumeczu pokonała Stal Gorzów 103:76 (44:46 i 59:30). Brązowy medal wywalczyła Sparta Wrocław, wygrywając z Falubazem Zielona Góra 87:72 (32:37 i 50:40).

Żużlowcy Stali Gorzów zaczęli ten sezon fatalnie, od sześciu porażek, ale potem jeździli już jak w transie i ostatecznie to oni stanęli do walki z Unią Leszno o mistrzowski tytuł. Na swoim torze dwukrotny mistrz świata Bartosz Zmarzlik w piątek poprowadził swoją drużynę do skromnego wprawdzie, ale jednak zwycięstwa 46:44, lecz dwa dni później na stadionu im. Alfreda Smoczyka w Lesznie był już tylko tłem dla zawodników gospodarzy, których zwycięstwo nawet przez moment nie było zagrożone i którzy ostatecznie zwyciężyli w rewanżu 59:30. Tym samym prowadzony przez trenera Piotra Barona zespół Unii wywalczył po raz czwarty z rzędu mistrzostwo Polski. Po raz ostatni taką zwycięską serię zanotowała pokonana w tegorocznym finale gorzowska Stal, która triumfowała w latach 1975, 1976, 1977 i 1978 roku. W historii żużlowej Ekstraligi, datowanej od 2000 roku, żaden zespół nikt nie wygrywał tak często, jak drużyna z Leszna. Zdobyty w miniony weekend tytuł był siódmym wywalczonym przez nią w ostatnich dwóch dekadach – poprzednio w latach 2007, 2010, 2015, 2017, 2018 i 2019. Wypada też przypomnieć, że Unia ma na koncie 33 medale mistrzostw Polski, co jest najlepszym osiągnięciem w drużynowej klasyfikacji wszech czasów. W tym medalowym dorobku aż 18 medali ma kolor złoty. To też jest najlepszy wynik w całej naszej żużlowej lidze.
Pokonani w wielkim finale gorzowianie są natomiast rekordzistami w liczbie srebrnych medali. Ten wywalczony w miniony weekend jest już 14. w ich bogatej kolekcji trofeów, która liczy w sumie 28 medali drużynowych mistrzostw Polski, co daje ekipie Stali drugie miejsce w klasyfikacji wszech czasów, za Unią. Ale po raz ostatni gorzowski zespół triumfował w PGE Ekstralidze w 2016 roku, czyli zanim zaczęła się obecna złota era leszczyńskich „Byków”.
Brązowy medal w tym roku wywalczyła Sparta Wrocław, dla której jest to 10 krążek tego koloru i 24 w ogóle. Od wrocławian częściej na najniższym stopniu podium DMP stawali tylko żużlowcy Polonia Bydgoszcz (11 razy). Przegrana w rywalizacji o trzecie miejsce ekipa Falubazu Zielona Góra od czterech lat nie może wywalczyć miejsca na podium.
Ostateczna kolejność w tabeli PGE Ekstraligi w sezonie 2020 wygląda tak: 1. Unia Leszno (złoto), 2. Stal Gorzów (srebro), 3. Sparta Wrocław (brąz), 4. Falubaz Zielona Góra, 5. Włókniarz Częstochowa, 6. Motor Lublin, 7. GKM Grudziądz, 8. ROW Rybnik (spadek z ekstraligi). Na miejsce ekipy z Rybnika z I ligi awansował zespół Apatora Toruń.
Tradycyjnie po zakończeniu sezonu PGE Ekstraliga ogłosiła laureatów indywidualnych i zespołowych wyróżnień. Drużyną roku została rzecz jasna ekipa Unii Leszno. Za najlepszego zawodnika sezonu 2020 uznano Bartosza Zmarzlika (Stal Gorzów), który otrzymał 54,70 procent głosów. W piątce nominowanych do tej nagrody znaleźli się też Maciej Janowski (Sparta Wrocław) – 20,52 procent głosów; Piotr Pawlicki (Unia Leszno) – 11,94 procent; Patryk Dudek (Falubaz Zielona Góra) – 7,74 procent; Bartosz Smektała (Unia Leszno) – 5,10 procent.
Na najlepszy juniora sezonu wybrano Dominika Kubera z Unii Leszno, na którego oddano 50,37 procent głosów. Kolejne miejsca w zestawieniu zajeli: Rosjanin Gleb Czugunow (Sparta Wrocław) – 15,72 procent; Rafał Karczmarz (Stal Gorzów) – 13,74 procent; Norbert Krakowiak (Falubaz) – 10,98 procent i Jakub Miśkowiak (Włókniarz Częstochowa) – 9,19 procent.
Tytuł „Trenera Sezonu” przyznano Piotrowi Baronowi z Unii Leszno – 34,93 procent głosów, który minimalnie wygrał ze Stanisławem Chomskim (Stal Gorzów) – 31,22 procent.
W zestawieniu najskuteczniejszych zawodników pierwszą lokatę zajął Emil Sajfutdinow z Fogo Unii, których w 18 meczach uzyskał średnią punktów na jeden bieg 2,523. Zdumiewające jest to, że Rosjanin jest jedynym przedstawicielem zespołu z Leszna w czołowej dziesiątce tej klasyfikacji. Drugie miejsce zajął w niej Artiom Łaguta z GKM Grudziądz (2,480 pokt), a trzecie lider Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik (2,430). Pozostałe miejsca w Top 10 rankingu najskuteczniejszych żużlowców zajeęi: 4. Leon Madsen (Włókniarz Częstochowa) – 2,206; 5. Martin Vaculik (Falubaz Zielona Góra) – 2,202; 6. Tai Woffinden (Sparta Wrocław) – 2,169; 7. Maciej Janowski (Sparta Wrocław) – 2,160; 8. Grigorij Łaguta (Motor Lublin) – 2,157; 9. Matej Zagar (Motor Lublin) – 2,069; 10. Nicki Pedersen (GKM Grudziądz) – 2,057. Najskuteczniejszym juniorem okazał się Dominik Kubera z Fogo Unii ze średnią 1,890, która w ligowej klasyfikacji zapewniła mu jednak dopiero 17. miejsce.
Teraz kluby przygotowują się okresu transferowego. Oficjalnie nowe kontrakty będzie można podpisywać między 1 a 14 listopada tego roku.

Unia Leszno już finale

W rewanżowym meczu półfinałowym żużlowcy Unii Leszno pokonali Falubaz Zielona Góra 57:33 (w pierwszym meczu wygrali 46:43) i awansowali do finału PGE Ekstraligi. Z powodu fatalnej nawierzchni toru na 4 października przełożono natomiast decydujące spotkanie między Stalą Gorzów i Spartą Wrocław.

Zielonogórzanie, mimo porażki w pierwszym spotkaniu (44:46), przyjechali do Leszna z ambitnymi nadziejami na odrobienie strat. Nie były one aż tak bardzo bezpodstawne, bo w rundzie zasadniczej jako jedyni w ekstralidze postawili się żużlowcom Unii na ich stadionie, gdzie przegrali tylko 43:47. Ale ekipa gospodarzy prowadzona przez Piotra Barona także wyciągnęła wnioski z tamtego spotkania i tym razem nie dała zawodnikom Falubazu zbyt wielu okazji do popisów, wygrywając pewnie mecz 57:33. Tym samy Unia Leszno po raz czwarty z rzędu awansowała do finału rozgrywek o drużynowe mistrzostwo Polski.
Już od pierwszego biegu leszczynianie dominowali na torze i po czterech wyścigach mieli już 12 punktów przewagi. Jeśli coś mogło gospodarzom popsuć szyki, to tylko deszcz. Zaczęło padać tuż przed szóstym biegiem, ale nie na tyle intensywnie, żeby sędzia Artur Kuśmierz musiał przerwać zawody. Tor nadawał się do jazdy i był bezpieczny, ale dopiero po zakończeniu 12. wyścigu gospodarze zawodów odetchnęli z ulgą, bo w myśl regulaminu PGE Ekstraligi tyle biegów odbytych w spotkaniach play off wystarczy do uznania wyniku meczu w razie jego przerwania (w rundzie zasadniczej wystarczy rozegranie ośmiu wyścigów). A gospodarze już po 10 seriach prowadzili 41:19 i mieli już zwycięstwo w kieszeni.
Drugiego finalisty nie udało się w poniedziałek wyłonić, bo rewanżowy mecz Stali Gorzów ze Spartą Wrocław nie doszedł do skutku. Powodem był fatalny stan toru na gorzowskim Stadionie im. Edwarda Jancarza po trzydniowych opadach deszczu. Gospodarze do ostatniej chwili czynili starania, ale chociaż użyli ciężkiego sprzętu i dosypali suchego materiału, to efekty wciąż były niewystarczające. Sędzia zawodów Piotr Lis najpierw podjął decyzję o przesunięciu pory rozpoczęcia meczu o pół godziny, ostatecznie jednak nie dopuścił nawet do próbnych jazd i odwołał mecz.
Dla PGE Ekstraligi ta decyzja stworzyła poważny problem logistyczny z wyznaczeniem nowego terminu. Wtorek w w kalendarzu był zarezerwowany na mecz towarzyski Polska – Rosja, w który miał startować m.in. gwiazdor gorzowskiego zespołu Bartosz Zmarzlik, zatem przeniesienie meczu Stali ze Spartą na ten dzień nie wchodziło w grę.
W środę natomiast zaplanowany był finał indywidualnych mistrzostw Danii, w którym mieli startować dwaj zawodnicy Stali – Anders Thomsen i Niels Kristian Iversen. Czwartek to z kolei data półfinału ligi szwedzkiej, zaś piątek i sobota zarezerwowane były na dwa ostatnie turnieje tegorocznego cyklu Speedway Grand Prix w Toruniu.
W tej sytuacji PGE Ekstraliga zdecydowała, że rewanżowe spotkanie półfinałowe Stali ze Spartą odbędzie się w niedzielę 4 października (początek godz. 19:15), chociaż tego dnia miały zostać rozegrane pierwsze mecze o medale. Zostały one jednak przesunięte na piątek 9 października. Rewanżowe spotkania wyznaczono na niedzielę 11 października i tego też dnia, jeśli rzecz jasna aura dopisze, powinniśmy poznać drużynowego mistrza Polski sezonu 2020, a także zdobywców srebrnych i brązowych medali.

O medale powalczą Unia, Stal, Sparta i Falubaz

Runda zasadnicza w żużlowej Ekstralidze dobiegła końca. W ostatnim meczu 14. kolejki Sparta Wrocław pokonała na wyjeździe ROW Rybnik 51:39 i dzięki tej wygranej zakwalifikowała się do rundy play off na trzeciej pozycji, za liderem Unią Leszno i Stalą Gorzów. Ostatnią, czwartą lokatę w kwartecie, który stoczy teraz walkę o medale, wywalczył zespół Falubazu Zielona Góra.

Rozegrany w poniedziałek w Rybniku mecz ostatniego w tabeli PGE Ekstraligi zespołu PGG ROW Rybnik z Betardem Spartą Wrocław miał duże znaczenie przede wszystkim dla ekipy gości, bo od zwycięstwa, ale też jego rozmiarów, zależał jej awans do czołowej czwórki tegorocznego sezonu. Słabiutko jeżdżący przez cały sezon żużlowcy rybnickiego zespołu w starciu z wrocławianami nieoczekiwanie stawili im zacięty opór. Być może chcieli godnie pożegnać się po ledwie rocznym pobycie z żużlową ekstraklasą, a całkiem niewykluczone, że zostali też po cichu zmotywowani przez zespoły, z którymi drużyna Betardu Sparty rywalizowała o miejsce w rundzie play off. Zaskoczeni oporem najsłabszej w stawce ośmiu zespołów PGE Ekstraligi ekipie rybniczan, która wcześniej wygrała zaledwie jeden ligowy mecz i już od kilku kolejek była de facto ponownie w I lidze (po raz ostatni równie słaby wynik zdegradowany z ligi zespół osiągnął w 2008 roku – była to Unia Tarnów), wrocławianie dopiero po 14. biegu mogli być pewni zwycięstwa i tego, że wywiozą komplet punktów.
Układ tabeli po zwycięstwie Betardu Sparty w Rybniku uległ zmianie, bo wrocławianie ostatecznie zakończyli rundę zasadniczą z 20. punktami na koncie. Tyle samo miała też ekipa Solar Falubazu Zielona Góra, ale ponieważ w bezpośrednich spotkaniach tych zespołów lepsi byli żużlowcy z Wrocławia, oni też awansowali w tabeli na trzecią pozycję. Pierwsze miejsce z dorobkiem 28 punktów wywalczyła broniąca mistrzowskiego tytułu Fogo Unii Leszno, a drugie Moje Bermudy Stal Gorzów. Pozostałe miejsca w tabeli wywalczyły: 5. Eltrox Włókniarz Częstochowa (19 pkt), 6. Motor Lublin (19 pkt), 7. MrGarden GKM Grudziądz(10 plt0, 8. PGG ROW Rybnik (2 pkt).
Warto przypomnieć, że gorzowianie przegrali pierwsze sześć ligowych meczów, ale ostatecznie zdołali wywalczyć 21 punktów. Inna sprawa, że mieli dużo szczęścia, bo gdyby nie decyzja władz Ekstraligi o przyznaniu walkowera na niekorzyść ekipy Włókniarza Częstochowa za złe przygotowanie toru oraz powtórka przerwanego meczu Stali Gorzów na swoim stadionie z powodu pożaru rozdzielni elektrycznej, to prawdopodobnie zamiast nich miejsce w czołowym kwartecie zajęłaby drużyna Eltroxu Włókniarza Częstochowa. Prezes gorzowskiego klubu Marek Grzyb ma w tej kwestii oczywiście odmienne zdanie. „Przecież nie spaliliśmy specjalnie rozdzielni na naszym stadionie, a już na pewno nie my dosypaliśmy glinki na torze w Częstochowie. A mówiąc już całkiem serio, to chociaż wszystko fajnie się dla nas ułożyło, to jednak nie taki scenariusz wydarzeń zakładaliśmy przed rozpoczęciem sezonu. A co do naszej rywalizacji z Włókniarzem, to dwa nasze bezpośrednie spotkania jednak to my wygraliśmy lepszą różnicą punktów” – podkreśla prezes gorzowskiej Stali.
Cztery czołowe zespoły PGE Ekstraligi już w najbliższą niedzielę (20 września) rozpoczną rywalizację w play off. W pierwszej półfinałowej potyczce Solar Faluzbaz Zielona Góra podejmie na swoim torze Fogo Unię Leszno (początek godz. 16:30), a Betrad Sparta Wrocław u siebie zmierzy się ze Stalą Gorzów (godz. 19:15). Rewanże odbędą się 27 września, a mecze rozstrzygające o medalach zaplanowano na 4 i 11 października.
Najskuteczniejszym żużlowcem w rundzie zasadniczej był jeżdżący w barwach Unii Leszno Rosjanin Emil Sajfutdinow, który uzyskał najwyższą średnią punktów na bieg – 2,557. Kolejne miejsca w Top 10 zestawienia zajęli: 2. Artiom Łaguta (Rosja, GKM Grudziądz)) – 2,480; 3. Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów) – 2,472; 4. Maciej Janowski (Sparta Wrocław) – 2,230; 5. Leon Madsen (Dania, Włókniarz Częstochowa) – 2,206; 6. Martin Vaculik (Słowacja, Falubaz Zielona Góra) – 2,188; 7. Tai Woffinden (W. Brytania, Sparta Wrocław) – 2,162; 8. Grigorij Łaguta (Rosja, Motor Lublin) 2,157; 9. Jack Holder (Australia, Stal Gorzów) – 2,077; 10. Matej Zagar (Słowenia, Włókniarz Częstochowa) – 2,069.

48 godzin sport

Sto goli w reprezentacji
Cristiano Ronaldo (na zdjęciu) dzięki dwóm golom strzelonym we wtorkowym meczu ze Szwecją (2:0), jako drugi piłkarz w historii złamał barierę 100 goli strzelonych dla drużyny narodowej. Dla portugalskiego gwiazdora były to trafienia numer 100 i 101. Światowym rekordzistą jest Irańczyk Ali Daei, który dla reprezentacji Iranu strzelił 109 goli. CR7 pierwszego gola dla drużyny Portugalii strzelił 16 lat temu na Estadio do Dragao (w meczu inauguracyjnym Euro 2004), ale zadebiutował w narodowych barwach rok wcześniej, w sierpniu 2003 roku. Do tej pory w reprezentacji Portugalii wystąpił w 165 spotkaniach.

Zamiast losować w Atenach, zrobią to w Nyonie
Europejska Unia Piłkarska zdecydowała, że losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy odbędzie się w dniach 1 i 2 października w Nyonie, a nie jak pierwotnie planowano w Atenach 1-2 października. O zmianie miejsca przesądziły problemy związane z pandemią koronawirusa. „Wszystkie strony zgodziły się, że priorytetem jest zdrowie publiczne. Obecnie nie byłoby możliwe zorganizowanie tak dużej imprezy z wieloma gośćmi w Atenach” – poinformowała UEFA. W stolicy Grecji obowiązują rygorystyczne ograniczenia epidemiczne dla imprez masowych w zamkniętych przestrzeniach. W tej sytuacji zdecydowano się na przeniesienie ceremonii do Szwajcarii. W Nyonie 1 października przeprowadzone zostanie losowanie rundy grupowej Ligi Mistrzów, a następnego dnia Ligi Europy. W siedzibie UEFA rozdane zostaną także nagrody dla najlepszych piłkarzy i trenerów minionego sezonu.

Piłkarska ekstraklasa wraca do walki o ligowe punkty
Zestaw par 3. kolejki. Piątek: Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18:00; Wisła Płock – Legia Warszawa, godz. 20:30. Sobota: Cracovia – Stal Mielec, godz. 15:00; Warta Poznań – Piast Gliwice, godz. 17:30; Śląsk Wrocław – Lech Poznań, godz. 20:00. Niedziela: Pogoń Szczecin – Wisła Kraków, godz. 15:00; Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk, godz. 17:30. Poniedziałek: Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin, godz. 18:00.

Ostatnia kolejka sezonu zasadniczego żużlowej PGE Ekstraligi
Ostatnia w zasadniczej części sezonu, 14. kolejka PGE Ekstraligi zostanie rozegrana w dniach 13 i 14 września. Odbędą się jednak tylko trzy spotkania: w niedzielę Unii Leszno z Włókniarzem Częstochowa oraz Motoru Lublin z Falubazem zielona Góra, a w poniedziałek ROW Rybnik ze Spartą Wrocław. Mecz Stali Gorzów z GKM Grudziądz (57:33) został rozegrany awansem. Władze żużlowej ekstraklasy ogłosiły, że w fazie finałowej obowiązywać będzie obowiązkowa kontrola motocykli.

Cenna wygrana polskiej kadry młodzieżowej z zespołem Rosji
Młodzieżowa reprezentacja Polski wygrała 1:0 z rówieśnikami z Rosji w meczu grupy 5 eliminacji MME 2021. Gola dla biało-czerwonych w 61. minucie strzelił Patryk Dziczek. Nasz zespół zagrał w składzie: Radosław Majecki – Karol Fila, Kamil Piątkowski, Jakub Kiwior, Robert Gumny – Marcin Listkowski (46. Jakub Kamiński), Tomasz Makowski, Patryk Dziczek, Mateusz Bogusz (78. Bartosz Ślisz), Tymoteusz Puchacz (74. Przemysław Płacheta) – Patryk Klimala. W młodzieżowych mistrzostwach Europy, które odbędą się w 2021 roku na Węgrzech i w Słowenii, zagra 16 zespołów. Awans uzyskają zwycięzcy dziewięciu grup eliminacyjnych oraz pięć najlepszych drużyn z drugich miejsc według dorobku z drużynami z pierwszych pięciu miejsc w tabeli. Polski zespół w swojej grupie z dorobkiem 16 punktów jest drugi za Rosją, która prowadzi z 17 pkt na koncie, ale ma jeden mecz rozegrany więcej. Kolejne lokaty zajmują: Serbia (8 pkt), Bułgaria (8), Estonia (4) i Łotwa (4). Biało-czerwonym do rozegrania pozostały trzy spotkania: 9 października na wyjeździe z Serbią, 13 października u siebie z Bułgarią oraz 17 listopada także u siebie z Łotwą.

Cieślak odszedł z Włókniarza

W miniony piątek nie doszedł do skutku ligowy mecz Włókniarza Częstochowa ze Stalą Gorzów. Spotkanie zostało odwołane z powodu fatalnego stanu toru na częstochowskim stadionie. Goście z Gorzowa mieli uzasadnione podejrzenia, że nawierzchnia została spreparowana albo że przy jej przygotowaniu popełniono rażące błędy.

Pośrednio przyznał im rację trener Włókniarza Marek Cieślak, który w dniu niedoszłego meczu ze Stalą ostentacyjnie zrezygnował z posady. A top jest w polskim żużlu postać nietuzinkowa i zrobiło si z tego wydarzenie. 70-letni obecnie szkoleniowiec jako zawodnik cała karierę spędził we Włókniarzu Częstochowa (1968-1986), w tym też klubie zadebiutował w 1993 roku w roli trenera, a trzy lata później wywalczył z nim drużynowe mistrzostwo Polski. Potem ekipa rozsypała się i spadła do niższej ligi, a Cieślak rozpoczął trwającą dwadzieścia lat wędrówkę po innych polskich klubach, zanim w 2018 roku znów został trenerem zespołu Włókniarza. Przez te dwie dekady ze zmiennym powodzeniem prowadził ekipy Van Pur Stali Rzeszów, Polonii Piła, Atlasu Wrocław, Falubazu Zielona Góra, Unii Tarnów, Ostrovii Ostrów Wielkopolski i ponownie Falubazu. Ma na koncie cztery tytuły drużynowego mistrza Polski – do zdobytego z Włókniarzem w 1996 roku dorzucił jeszcze triumfy z Atlasem Wrocław w 2006, Falubazem Zielona Góra w 2011 i Unią Tarnów w 2012 roku. Przez ostatnie 20 lat pracę z zespołami klubowymi z powodzeniem godził z obowiązkami selekcjonera kadry Polski. Pod jego wodzą nasi żużlowcy ośmiokrotnie triumfowali w Drużynowym Pucharze Świata i są pod tym względem rekordzistami wszech czasów.
Warto też dodać, że Cieślak cieszy się zasłużoną opinią jednego z najlepszych specjalistów od przygotowania torów w Polsce, a może nawet i na świecie. Tak doświadczony fachowiec doskonale wiedział, że zarządzone przez prezesa Włókniarza Michała Świącika na cztery dni przed najważniejszym meczem sezonu prac na torze to błąd, który w przypadku załamania pogody musi zakończyć się katastrofą. I tak też się stało, bo we wtorek przez Częstochowę przeszła nawałnica. Ulewa zamieniła tor w grzęzawisko, które jeszcze w piątek, w dniu meczu ze Stala Gorzów, nie nadawało się do jazdy. Cieślak, który przez cały poprzedni tydzień nie miał nic wspólnego z prowadzonymi na torze pracami, nie chciał być w żaden sposób z nimi wiązany, więc w piątek rano złożył dymisję z funkcji trenera Włókniarza.
W mediach tak tłumaczył powody swojej decyzji. „Od poniedziałku to nie ja przygotowywałem tor, tylko toromistrz i prezes (Michał Świącik – przyp. jtk), który chwalił się zresztą ogromem prac w mediach społecznościowych. Ubolewam nad tym co się stało, bo Włókniarz to mój klub, z którym związany jestem od 16. roku życia. Chce mi się wyć, bo być może teraz znów będę musiał pracować na obczyźnie lub w ogóle rzucić pracę trenera. Wypowiedzenie złożyłem w piątek o ósmej rano, bo nie mogłem brać odpowiedzialności za tor, którego nie przygotowywałem. To była przemyślana decyzja, a niektórzy wiedzieli o niej już w czwartek. Boli mnie, że przez Włókniarz byliśmy świadkami antyreklamy żużla”.
Spotkanie Włókniarza ze Stalą zostało na godzinę przed rozpoczęciem odwołane właśnie z powodu fatalnego stanu toru, chociaż w Częstochowie od wtorku już nie padało. Działacze częstochowskiego klubu przekonywali jednak, że wtorkowa nawałnica była tak silna, że jej efektów nie dało się usunąć do piątku. Odmiennego zdania byli gorzowianie, którzy twierdzą, że podczas przygotowania nawierzchni gospodarze popełnili kardynalny błąd bronując tor tuż przed ulewą, przez co tak mocno nasiąkł wodą, że w piątek wciąż był grząski, chociaż dookoła wszędzie było już sucho. W tej sprawie werdykt miała wydać Komisja Orzekającą Ligi i powszechnie spodziewano się, że przyzna walkower na korzyść Stali.
Wracając do konfliktu prezesa Włókniarza z byłym już trenerem drużyny, to jego powodem były słabe ostatnio wyniki. Po serii porażek na własnym stadionie Michał Świącik uznał, że doszło do nich głównie z winy sprzyjającego zawodnikom gości toru i dlatego przed spotkaniem z gorzowskim zespołem, z którym Włókniarz rywalizuje bezpośrednio o miejsce gwarantujące walkę o medale w fazie play off, zarządził gruntowną rekonstrukcję nawierzchni toru ignorując sprzeciw Cieślaka w tej sprawie. Zasłużony trener w wypowiedziach dla mediów stwierdził: „Prezes Świącik, zamiast mnie oczerniać i obwiniać, powinien powiedzieć przepraszam i przyznać uczciwie, że ktoś mu źle podpowiedział. Wierzę, że chciał dobrze, że chciał poprawić tor wbrew opinii trenera, ale nic dobrego z tego nie wyszło. Ja mu powiedziałem, że jak mi nie ufa, to niech mnie zwolni. Nie zrobił tego, więc musiałem sam się zwolnić, żeby się nie podpisywać w protokole meczowym i nie brać odpowiedzialności za stan toru” – zapewniał Cieślak.

Nerwowy jak Rune Holta

Żużlowcy Falubazu Zielona Góra w 9.kolejce PGE Ekstraligi zrewanżowali się Włókniarzowi Częstochowa za dotkliwą porażkę (31:59) na własnym torze w pierwszej rundzie obecnego sezonu. Tym razem zielonogórzanie okazali się lepsi i wygrali na częstochowskim torze 47:43. Z zawodników gospodarzy najgorzej przegraną zniósł Duńczyk z polskim paszportem Rune Holta.

Nerwy 47-letniemu Holcie najpierw puściły na torze, gdy startował w pierwszym z wyścigów nominowanych. Był to ważny bieg, bo w tym momencie Włókniarz przegrywał 37:41 i była szansa na odrobienie strat. Duński weteran speedway’a wystartował znakomicie i z pierwszego wirażu wyszedł na pierwszym miejscu. Ale jadący mu „na plecach” zielonogórzanin Piotr Protasiewicz, równie doświadczony jak Holta, bo już 45-letni żużlowiec, nie zamierzał odpuszczać i na drugim wirażu ostro zaatakował przy bandzie. Holta chciał go tam przyblokować, ale w pewnym momencie stracił na chwile panowanie nad motocyklem i wychodząc już na prostą tylnym kołem zahaczył o maszynę Protasiewicza. Zawodnik Falubazu upadł na tor, ale chociaż kraksa wyglądała na poważną, to na szczęście nic złego mu się nie stało. Leżał co prawda dość długo na torze, ale wstał i o własnych siłach zszedł do parku maszyn. Protasiewicz wykazał się hartem ducha, bo wystartował w powtórce tego biegi i go wygrał, zapewniając tym samym swojemu zespołowi cenne zwycięstwo w całym meczu. Holta w powtórce nie pojechał, bo przez sędziego zawodów Piotra Lisa został rzecz jasna wykluczony i dodatkowo ukarany żółtą kartką. Nic dziwnego, że do swojego boksu w parku maszyn wrócił wściekły jak osa. Niestety, swoją frustrację wyładował w najgłupszy możliwy sposób, czyli na przypadkowej osobie. Trafiło na pracującego tam w pocie czoła operatora kamery stacji Eleven Sports, który wykonując swoje obowiązki po prostu zbliżył się w poszukiwaniu jak najlepszego ujęcia.
Holta nie od razu go zauważył i dlatego bez żadnych hamulców komentował niedawne wydarzenia na torze z jego udziałem, ale jak już zorientował się, że jest nagrywany, rzucił się na kamerzystę z rękami i mocno mu naubliżał, co z tego, że po angielsku. Sytuacja zrobiła się niezręczna, bo w czasach pandemii nadawcy telewizyjni są dla klubów żużlowych najważniejszymi partnerami i żaden prezes nie życzy sobie z nimi zadrażnień. Błyskawicznie swoje stanowisko w tej sprawie wyjawił za pośrednictwem Twittera prezes Speedway Ekstraligi Wojciech Stępniewski. Zapowiedział w nim, że Holta poniesie konsekwencje swojego karygodnego zachowania.
Działacze Włókniarza także zrozumieli powagę sytuacji i w krótkich żołnierskich słowach polecili Holcie przeprosić za wybryk. Sprawca zamieszania nie czekał z tym długo, bo zaraz po meczu tłumaczył swojej zachowanie i przepraszała za nie na łamach oficjalnej strony internetowej Włókniarza. „Miałem problem ze swoją maseczką, bo podczas zawodów uległa uszkodzeniu, a ponieważ obowiązuje reżim sanitarny, musiałem z braku maseczki cały czas chodzić w kasku. Nie była to dla mnie komfortowe. A tego kamerzystę już wcześniej kilka razy upominałem, żeby nie podchodził do mnie tak blisko, bo muszę mieć w boksie trochę miejsca dla siebie, a on powinien przecież zachować dystans społeczny. Nie wiem czy mnie zrozumiał, może nie rozumiał po angielsku, ale gdy tuż po wypadku z Piotrem Protasiewiczem, w bardzo nerwowej atmoserze i maksymalnym zdenerwowaniu, znowu zobaczył obiektyw kamery niemal przy swojej twarzy, nie wytrzymałem i ostro zareagowałem. Ale gdy już opadły emocje zrozumiałem, że nie było to zachowanie godne sportowca i zapewniam, że jest mi teraz bardzo przykro, że tak się stało. Buzowała we mnie adrenalina, było dużo emocji, to jednak nie tłumaczy mojego postępowania, bo coś takiego w ogóle nie powinno mieć miejsca” – kajał się Holta. Sprawa prawdopodobnie rozejdzie się po kościach, bo tak naprawdę tylko zielonogórzanie mieliby interes w rozdmuchaniu tej afery, lecz tylko w przypadku porażki. A ponieważ wyjechali z Częstochowy z tarczą, nie musieli szukać szczęścia przy zielonym stoliku.
W drugim piątkowym meczu GKM Grudziądz pokonał na wyjeździe ROW Rybnik 51:39. Dwa pozostałe mecze 9. rundy, Stali Gorzów z Motorem Lublin i Sparty Wrocław z Unią Leszno, zakończy się w niedzielę po zamknięciu wydania. W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi na pierwszym miejscu jest Emil Sajfutdinow ze średnią bieg. 2,629. Tuż za nim plasują się Artiom Łaguta (2,500) i Martin Vaculik (2,370). Najskuteczniejszym polskim zawodnikiem jest Bartosz Zmarzlik (2,181), który w rankingu ogólny zajmuje ósme miejsce. Z kolei najskuteczniejszym juniorem ze średnią 1,900 jest Dominik Kubera. Daje mu to dziewiętnaste miejsce w rankingu.

Zagrożenie zza kamery

Mimo restrykcyjnych przepisów koronawirus co jakiś czas atakuje żużlową PGE Ektraligę. Ostatnio dopadł dwóch dziennikarzy telewizji Eleven Sports, którzy mają w trakcie zawodów dostęp do zawodników.

Informację o dwóch przypadkach zakażenia Covid-19 w redakcji żużlowej stacji Eleven Sports przekazał branżowy portal Wirtualnemedia.pl. Obu dziennikarzy natychmiast wysłano na kwarantannę, a osoby w redakcji, które miały z nimi ostatnio kontakt, odsunięto od pracy przy transmisjach z zawodów żużlowych. „Stacja poinformowała nas o tym w sobotę. Najważniejsza informacja jest taka, że osoby z pozytywnym wynikiem od dłuższego czasu nie miały żadnego kontaktu z zawodnikami PGE Ekstraligi. Podkreślam, że trzy dni wcześniej, w środę, w całej lidze odbyły się ponowne testy na obecność koronawirusa i wszystkie wyniki były negatywne” – zapewniał prezes żużlowej ekstraklasy Wojciech Stępniewski. Gwoli przypomnienia – koronawirus w połowie lipca zaatakował PGE Ekstraligę, gdy wykryto Covid-19 u dwóch osób obecnych w parku maszyn podczas meczu ROW Rybnik – Unia Leszno. Władze ligi szybko uruchomiły jednak niezbędne procedury i nie doszło do paraliżu rozgrywek.
W tym sezonie wszystkie mecze żużlowej PGE Ekstraligi odbywają się w reżimie sanitarnym. Ograniczono liczbę osób mogących w trakcie zawodów przebywać w parku maszyn (przed startem ligi każdy ze zgłoszonych musiał przejść test na obecność Covid-19, a wcześniej przejść dwutygodniową kwarantannę), ponadto wszyscy uczestnicy zawodów muszą nosić maseczki i rękawiczki. Mimo to 28 lipca doszło do aktualizacji Regulaminu Sanitarnego PZMot. Od tego dnia każdy wyjazd za granicę, poza podróżą na oficjalne zawody, musi być zgłoszony do władz ligi. Niedopełnienie tego obowiązku grozi obowiązkową dwutygodniową kwarantanną domową. A wszyscy wracający do Polski z zagranicznych wyjazdów muszą wykonać na swój koszt test genetyczny na obecność Covid-19. Poza tym od 29 lipca obowiązuje przepis, że każdy żużlowiec musi co dwa tygodnie wykonać test.