O medale powalczą Unia, Stal, Sparta i Falubaz

Runda zasadnicza w żużlowej Ekstralidze dobiegła końca. W ostatnim meczu 14. kolejki Sparta Wrocław pokonała na wyjeździe ROW Rybnik 51:39 i dzięki tej wygranej zakwalifikowała się do rundy play off na trzeciej pozycji, za liderem Unią Leszno i Stalą Gorzów. Ostatnią, czwartą lokatę w kwartecie, który stoczy teraz walkę o medale, wywalczył zespół Falubazu Zielona Góra.

Rozegrany w poniedziałek w Rybniku mecz ostatniego w tabeli PGE Ekstraligi zespołu PGG ROW Rybnik z Betardem Spartą Wrocław miał duże znaczenie przede wszystkim dla ekipy gości, bo od zwycięstwa, ale też jego rozmiarów, zależał jej awans do czołowej czwórki tegorocznego sezonu. Słabiutko jeżdżący przez cały sezon żużlowcy rybnickiego zespołu w starciu z wrocławianami nieoczekiwanie stawili im zacięty opór. Być może chcieli godnie pożegnać się po ledwie rocznym pobycie z żużlową ekstraklasą, a całkiem niewykluczone, że zostali też po cichu zmotywowani przez zespoły, z którymi drużyna Betardu Sparty rywalizowała o miejsce w rundzie play off. Zaskoczeni oporem najsłabszej w stawce ośmiu zespołów PGE Ekstraligi ekipie rybniczan, która wcześniej wygrała zaledwie jeden ligowy mecz i już od kilku kolejek była de facto ponownie w I lidze (po raz ostatni równie słaby wynik zdegradowany z ligi zespół osiągnął w 2008 roku – była to Unia Tarnów), wrocławianie dopiero po 14. biegu mogli być pewni zwycięstwa i tego, że wywiozą komplet punktów.
Układ tabeli po zwycięstwie Betardu Sparty w Rybniku uległ zmianie, bo wrocławianie ostatecznie zakończyli rundę zasadniczą z 20. punktami na koncie. Tyle samo miała też ekipa Solar Falubazu Zielona Góra, ale ponieważ w bezpośrednich spotkaniach tych zespołów lepsi byli żużlowcy z Wrocławia, oni też awansowali w tabeli na trzecią pozycję. Pierwsze miejsce z dorobkiem 28 punktów wywalczyła broniąca mistrzowskiego tytułu Fogo Unii Leszno, a drugie Moje Bermudy Stal Gorzów. Pozostałe miejsca w tabeli wywalczyły: 5. Eltrox Włókniarz Częstochowa (19 pkt), 6. Motor Lublin (19 pkt), 7. MrGarden GKM Grudziądz(10 plt0, 8. PGG ROW Rybnik (2 pkt).
Warto przypomnieć, że gorzowianie przegrali pierwsze sześć ligowych meczów, ale ostatecznie zdołali wywalczyć 21 punktów. Inna sprawa, że mieli dużo szczęścia, bo gdyby nie decyzja władz Ekstraligi o przyznaniu walkowera na niekorzyść ekipy Włókniarza Częstochowa za złe przygotowanie toru oraz powtórka przerwanego meczu Stali Gorzów na swoim stadionie z powodu pożaru rozdzielni elektrycznej, to prawdopodobnie zamiast nich miejsce w czołowym kwartecie zajęłaby drużyna Eltroxu Włókniarza Częstochowa. Prezes gorzowskiego klubu Marek Grzyb ma w tej kwestii oczywiście odmienne zdanie. „Przecież nie spaliliśmy specjalnie rozdzielni na naszym stadionie, a już na pewno nie my dosypaliśmy glinki na torze w Częstochowie. A mówiąc już całkiem serio, to chociaż wszystko fajnie się dla nas ułożyło, to jednak nie taki scenariusz wydarzeń zakładaliśmy przed rozpoczęciem sezonu. A co do naszej rywalizacji z Włókniarzem, to dwa nasze bezpośrednie spotkania jednak to my wygraliśmy lepszą różnicą punktów” – podkreśla prezes gorzowskiej Stali.
Cztery czołowe zespoły PGE Ekstraligi już w najbliższą niedzielę (20 września) rozpoczną rywalizację w play off. W pierwszej półfinałowej potyczce Solar Faluzbaz Zielona Góra podejmie na swoim torze Fogo Unię Leszno (początek godz. 16:30), a Betrad Sparta Wrocław u siebie zmierzy się ze Stalą Gorzów (godz. 19:15). Rewanże odbędą się 27 września, a mecze rozstrzygające o medalach zaplanowano na 4 i 11 października.
Najskuteczniejszym żużlowcem w rundzie zasadniczej był jeżdżący w barwach Unii Leszno Rosjanin Emil Sajfutdinow, który uzyskał najwyższą średnią punktów na bieg – 2,557. Kolejne miejsca w Top 10 zestawienia zajęli: 2. Artiom Łaguta (Rosja, GKM Grudziądz)) – 2,480; 3. Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów) – 2,472; 4. Maciej Janowski (Sparta Wrocław) – 2,230; 5. Leon Madsen (Dania, Włókniarz Częstochowa) – 2,206; 6. Martin Vaculik (Słowacja, Falubaz Zielona Góra) – 2,188; 7. Tai Woffinden (W. Brytania, Sparta Wrocław) – 2,162; 8. Grigorij Łaguta (Rosja, Motor Lublin) 2,157; 9. Jack Holder (Australia, Stal Gorzów) – 2,077; 10. Matej Zagar (Słowenia, Włókniarz Częstochowa) – 2,069.

48 godzin sport

Sto goli w reprezentacji
Cristiano Ronaldo (na zdjęciu) dzięki dwóm golom strzelonym we wtorkowym meczu ze Szwecją (2:0), jako drugi piłkarz w historii złamał barierę 100 goli strzelonych dla drużyny narodowej. Dla portugalskiego gwiazdora były to trafienia numer 100 i 101. Światowym rekordzistą jest Irańczyk Ali Daei, który dla reprezentacji Iranu strzelił 109 goli. CR7 pierwszego gola dla drużyny Portugalii strzelił 16 lat temu na Estadio do Dragao (w meczu inauguracyjnym Euro 2004), ale zadebiutował w narodowych barwach rok wcześniej, w sierpniu 2003 roku. Do tej pory w reprezentacji Portugalii wystąpił w 165 spotkaniach.

Zamiast losować w Atenach, zrobią to w Nyonie
Europejska Unia Piłkarska zdecydowała, że losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy odbędzie się w dniach 1 i 2 października w Nyonie, a nie jak pierwotnie planowano w Atenach 1-2 października. O zmianie miejsca przesądziły problemy związane z pandemią koronawirusa. „Wszystkie strony zgodziły się, że priorytetem jest zdrowie publiczne. Obecnie nie byłoby możliwe zorganizowanie tak dużej imprezy z wieloma gośćmi w Atenach” – poinformowała UEFA. W stolicy Grecji obowiązują rygorystyczne ograniczenia epidemiczne dla imprez masowych w zamkniętych przestrzeniach. W tej sytuacji zdecydowano się na przeniesienie ceremonii do Szwajcarii. W Nyonie 1 października przeprowadzone zostanie losowanie rundy grupowej Ligi Mistrzów, a następnego dnia Ligi Europy. W siedzibie UEFA rozdane zostaną także nagrody dla najlepszych piłkarzy i trenerów minionego sezonu.

Piłkarska ekstraklasa wraca do walki o ligowe punkty
Zestaw par 3. kolejki. Piątek: Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18:00; Wisła Płock – Legia Warszawa, godz. 20:30. Sobota: Cracovia – Stal Mielec, godz. 15:00; Warta Poznań – Piast Gliwice, godz. 17:30; Śląsk Wrocław – Lech Poznań, godz. 20:00. Niedziela: Pogoń Szczecin – Wisła Kraków, godz. 15:00; Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk, godz. 17:30. Poniedziałek: Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin, godz. 18:00.

Ostatnia kolejka sezonu zasadniczego żużlowej PGE Ekstraligi
Ostatnia w zasadniczej części sezonu, 14. kolejka PGE Ekstraligi zostanie rozegrana w dniach 13 i 14 września. Odbędą się jednak tylko trzy spotkania: w niedzielę Unii Leszno z Włókniarzem Częstochowa oraz Motoru Lublin z Falubazem zielona Góra, a w poniedziałek ROW Rybnik ze Spartą Wrocław. Mecz Stali Gorzów z GKM Grudziądz (57:33) został rozegrany awansem. Władze żużlowej ekstraklasy ogłosiły, że w fazie finałowej obowiązywać będzie obowiązkowa kontrola motocykli.

Cenna wygrana polskiej kadry młodzieżowej z zespołem Rosji
Młodzieżowa reprezentacja Polski wygrała 1:0 z rówieśnikami z Rosji w meczu grupy 5 eliminacji MME 2021. Gola dla biało-czerwonych w 61. minucie strzelił Patryk Dziczek. Nasz zespół zagrał w składzie: Radosław Majecki – Karol Fila, Kamil Piątkowski, Jakub Kiwior, Robert Gumny – Marcin Listkowski (46. Jakub Kamiński), Tomasz Makowski, Patryk Dziczek, Mateusz Bogusz (78. Bartosz Ślisz), Tymoteusz Puchacz (74. Przemysław Płacheta) – Patryk Klimala. W młodzieżowych mistrzostwach Europy, które odbędą się w 2021 roku na Węgrzech i w Słowenii, zagra 16 zespołów. Awans uzyskają zwycięzcy dziewięciu grup eliminacyjnych oraz pięć najlepszych drużyn z drugich miejsc według dorobku z drużynami z pierwszych pięciu miejsc w tabeli. Polski zespół w swojej grupie z dorobkiem 16 punktów jest drugi za Rosją, która prowadzi z 17 pkt na koncie, ale ma jeden mecz rozegrany więcej. Kolejne lokaty zajmują: Serbia (8 pkt), Bułgaria (8), Estonia (4) i Łotwa (4). Biało-czerwonym do rozegrania pozostały trzy spotkania: 9 października na wyjeździe z Serbią, 13 października u siebie z Bułgarią oraz 17 listopada także u siebie z Łotwą.

Cieślak odszedł z Włókniarza

W miniony piątek nie doszedł do skutku ligowy mecz Włókniarza Częstochowa ze Stalą Gorzów. Spotkanie zostało odwołane z powodu fatalnego stanu toru na częstochowskim stadionie. Goście z Gorzowa mieli uzasadnione podejrzenia, że nawierzchnia została spreparowana albo że przy jej przygotowaniu popełniono rażące błędy.

Pośrednio przyznał im rację trener Włókniarza Marek Cieślak, który w dniu niedoszłego meczu ze Stalą ostentacyjnie zrezygnował z posady. A top jest w polskim żużlu postać nietuzinkowa i zrobiło si z tego wydarzenie. 70-letni obecnie szkoleniowiec jako zawodnik cała karierę spędził we Włókniarzu Częstochowa (1968-1986), w tym też klubie zadebiutował w 1993 roku w roli trenera, a trzy lata później wywalczył z nim drużynowe mistrzostwo Polski. Potem ekipa rozsypała się i spadła do niższej ligi, a Cieślak rozpoczął trwającą dwadzieścia lat wędrówkę po innych polskich klubach, zanim w 2018 roku znów został trenerem zespołu Włókniarza. Przez te dwie dekady ze zmiennym powodzeniem prowadził ekipy Van Pur Stali Rzeszów, Polonii Piła, Atlasu Wrocław, Falubazu Zielona Góra, Unii Tarnów, Ostrovii Ostrów Wielkopolski i ponownie Falubazu. Ma na koncie cztery tytuły drużynowego mistrza Polski – do zdobytego z Włókniarzem w 1996 roku dorzucił jeszcze triumfy z Atlasem Wrocław w 2006, Falubazem Zielona Góra w 2011 i Unią Tarnów w 2012 roku. Przez ostatnie 20 lat pracę z zespołami klubowymi z powodzeniem godził z obowiązkami selekcjonera kadry Polski. Pod jego wodzą nasi żużlowcy ośmiokrotnie triumfowali w Drużynowym Pucharze Świata i są pod tym względem rekordzistami wszech czasów.
Warto też dodać, że Cieślak cieszy się zasłużoną opinią jednego z najlepszych specjalistów od przygotowania torów w Polsce, a może nawet i na świecie. Tak doświadczony fachowiec doskonale wiedział, że zarządzone przez prezesa Włókniarza Michała Świącika na cztery dni przed najważniejszym meczem sezonu prac na torze to błąd, który w przypadku załamania pogody musi zakończyć się katastrofą. I tak też się stało, bo we wtorek przez Częstochowę przeszła nawałnica. Ulewa zamieniła tor w grzęzawisko, które jeszcze w piątek, w dniu meczu ze Stala Gorzów, nie nadawało się do jazdy. Cieślak, który przez cały poprzedni tydzień nie miał nic wspólnego z prowadzonymi na torze pracami, nie chciał być w żaden sposób z nimi wiązany, więc w piątek rano złożył dymisję z funkcji trenera Włókniarza.
W mediach tak tłumaczył powody swojej decyzji. „Od poniedziałku to nie ja przygotowywałem tor, tylko toromistrz i prezes (Michał Świącik – przyp. jtk), który chwalił się zresztą ogromem prac w mediach społecznościowych. Ubolewam nad tym co się stało, bo Włókniarz to mój klub, z którym związany jestem od 16. roku życia. Chce mi się wyć, bo być może teraz znów będę musiał pracować na obczyźnie lub w ogóle rzucić pracę trenera. Wypowiedzenie złożyłem w piątek o ósmej rano, bo nie mogłem brać odpowiedzialności za tor, którego nie przygotowywałem. To była przemyślana decyzja, a niektórzy wiedzieli o niej już w czwartek. Boli mnie, że przez Włókniarz byliśmy świadkami antyreklamy żużla”.
Spotkanie Włókniarza ze Stalą zostało na godzinę przed rozpoczęciem odwołane właśnie z powodu fatalnego stanu toru, chociaż w Częstochowie od wtorku już nie padało. Działacze częstochowskiego klubu przekonywali jednak, że wtorkowa nawałnica była tak silna, że jej efektów nie dało się usunąć do piątku. Odmiennego zdania byli gorzowianie, którzy twierdzą, że podczas przygotowania nawierzchni gospodarze popełnili kardynalny błąd bronując tor tuż przed ulewą, przez co tak mocno nasiąkł wodą, że w piątek wciąż był grząski, chociaż dookoła wszędzie było już sucho. W tej sprawie werdykt miała wydać Komisja Orzekającą Ligi i powszechnie spodziewano się, że przyzna walkower na korzyść Stali.
Wracając do konfliktu prezesa Włókniarza z byłym już trenerem drużyny, to jego powodem były słabe ostatnio wyniki. Po serii porażek na własnym stadionie Michał Świącik uznał, że doszło do nich głównie z winy sprzyjającego zawodnikom gości toru i dlatego przed spotkaniem z gorzowskim zespołem, z którym Włókniarz rywalizuje bezpośrednio o miejsce gwarantujące walkę o medale w fazie play off, zarządził gruntowną rekonstrukcję nawierzchni toru ignorując sprzeciw Cieślaka w tej sprawie. Zasłużony trener w wypowiedziach dla mediów stwierdził: „Prezes Świącik, zamiast mnie oczerniać i obwiniać, powinien powiedzieć przepraszam i przyznać uczciwie, że ktoś mu źle podpowiedział. Wierzę, że chciał dobrze, że chciał poprawić tor wbrew opinii trenera, ale nic dobrego z tego nie wyszło. Ja mu powiedziałem, że jak mi nie ufa, to niech mnie zwolni. Nie zrobił tego, więc musiałem sam się zwolnić, żeby się nie podpisywać w protokole meczowym i nie brać odpowiedzialności za stan toru” – zapewniał Cieślak.

Nerwowy jak Rune Holta

Żużlowcy Falubazu Zielona Góra w 9.kolejce PGE Ekstraligi zrewanżowali się Włókniarzowi Częstochowa za dotkliwą porażkę (31:59) na własnym torze w pierwszej rundzie obecnego sezonu. Tym razem zielonogórzanie okazali się lepsi i wygrali na częstochowskim torze 47:43. Z zawodników gospodarzy najgorzej przegraną zniósł Duńczyk z polskim paszportem Rune Holta.

Nerwy 47-letniemu Holcie najpierw puściły na torze, gdy startował w pierwszym z wyścigów nominowanych. Był to ważny bieg, bo w tym momencie Włókniarz przegrywał 37:41 i była szansa na odrobienie strat. Duński weteran speedway’a wystartował znakomicie i z pierwszego wirażu wyszedł na pierwszym miejscu. Ale jadący mu „na plecach” zielonogórzanin Piotr Protasiewicz, równie doświadczony jak Holta, bo już 45-letni żużlowiec, nie zamierzał odpuszczać i na drugim wirażu ostro zaatakował przy bandzie. Holta chciał go tam przyblokować, ale w pewnym momencie stracił na chwile panowanie nad motocyklem i wychodząc już na prostą tylnym kołem zahaczył o maszynę Protasiewicza. Zawodnik Falubazu upadł na tor, ale chociaż kraksa wyglądała na poważną, to na szczęście nic złego mu się nie stało. Leżał co prawda dość długo na torze, ale wstał i o własnych siłach zszedł do parku maszyn. Protasiewicz wykazał się hartem ducha, bo wystartował w powtórce tego biegi i go wygrał, zapewniając tym samym swojemu zespołowi cenne zwycięstwo w całym meczu. Holta w powtórce nie pojechał, bo przez sędziego zawodów Piotra Lisa został rzecz jasna wykluczony i dodatkowo ukarany żółtą kartką. Nic dziwnego, że do swojego boksu w parku maszyn wrócił wściekły jak osa. Niestety, swoją frustrację wyładował w najgłupszy możliwy sposób, czyli na przypadkowej osobie. Trafiło na pracującego tam w pocie czoła operatora kamery stacji Eleven Sports, który wykonując swoje obowiązki po prostu zbliżył się w poszukiwaniu jak najlepszego ujęcia.
Holta nie od razu go zauważył i dlatego bez żadnych hamulców komentował niedawne wydarzenia na torze z jego udziałem, ale jak już zorientował się, że jest nagrywany, rzucił się na kamerzystę z rękami i mocno mu naubliżał, co z tego, że po angielsku. Sytuacja zrobiła się niezręczna, bo w czasach pandemii nadawcy telewizyjni są dla klubów żużlowych najważniejszymi partnerami i żaden prezes nie życzy sobie z nimi zadrażnień. Błyskawicznie swoje stanowisko w tej sprawie wyjawił za pośrednictwem Twittera prezes Speedway Ekstraligi Wojciech Stępniewski. Zapowiedział w nim, że Holta poniesie konsekwencje swojego karygodnego zachowania.
Działacze Włókniarza także zrozumieli powagę sytuacji i w krótkich żołnierskich słowach polecili Holcie przeprosić za wybryk. Sprawca zamieszania nie czekał z tym długo, bo zaraz po meczu tłumaczył swojej zachowanie i przepraszała za nie na łamach oficjalnej strony internetowej Włókniarza. „Miałem problem ze swoją maseczką, bo podczas zawodów uległa uszkodzeniu, a ponieważ obowiązuje reżim sanitarny, musiałem z braku maseczki cały czas chodzić w kasku. Nie była to dla mnie komfortowe. A tego kamerzystę już wcześniej kilka razy upominałem, żeby nie podchodził do mnie tak blisko, bo muszę mieć w boksie trochę miejsca dla siebie, a on powinien przecież zachować dystans społeczny. Nie wiem czy mnie zrozumiał, może nie rozumiał po angielsku, ale gdy tuż po wypadku z Piotrem Protasiewiczem, w bardzo nerwowej atmoserze i maksymalnym zdenerwowaniu, znowu zobaczył obiektyw kamery niemal przy swojej twarzy, nie wytrzymałem i ostro zareagowałem. Ale gdy już opadły emocje zrozumiałem, że nie było to zachowanie godne sportowca i zapewniam, że jest mi teraz bardzo przykro, że tak się stało. Buzowała we mnie adrenalina, było dużo emocji, to jednak nie tłumaczy mojego postępowania, bo coś takiego w ogóle nie powinno mieć miejsca” – kajał się Holta. Sprawa prawdopodobnie rozejdzie się po kościach, bo tak naprawdę tylko zielonogórzanie mieliby interes w rozdmuchaniu tej afery, lecz tylko w przypadku porażki. A ponieważ wyjechali z Częstochowy z tarczą, nie musieli szukać szczęścia przy zielonym stoliku.
W drugim piątkowym meczu GKM Grudziądz pokonał na wyjeździe ROW Rybnik 51:39. Dwa pozostałe mecze 9. rundy, Stali Gorzów z Motorem Lublin i Sparty Wrocław z Unią Leszno, zakończy się w niedzielę po zamknięciu wydania. W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi na pierwszym miejscu jest Emil Sajfutdinow ze średnią bieg. 2,629. Tuż za nim plasują się Artiom Łaguta (2,500) i Martin Vaculik (2,370). Najskuteczniejszym polskim zawodnikiem jest Bartosz Zmarzlik (2,181), który w rankingu ogólny zajmuje ósme miejsce. Z kolei najskuteczniejszym juniorem ze średnią 1,900 jest Dominik Kubera. Daje mu to dziewiętnaste miejsce w rankingu.

Zagrożenie zza kamery

Mimo restrykcyjnych przepisów koronawirus co jakiś czas atakuje żużlową PGE Ektraligę. Ostatnio dopadł dwóch dziennikarzy telewizji Eleven Sports, którzy mają w trakcie zawodów dostęp do zawodników.

Informację o dwóch przypadkach zakażenia Covid-19 w redakcji żużlowej stacji Eleven Sports przekazał branżowy portal Wirtualnemedia.pl. Obu dziennikarzy natychmiast wysłano na kwarantannę, a osoby w redakcji, które miały z nimi ostatnio kontakt, odsunięto od pracy przy transmisjach z zawodów żużlowych. „Stacja poinformowała nas o tym w sobotę. Najważniejsza informacja jest taka, że osoby z pozytywnym wynikiem od dłuższego czasu nie miały żadnego kontaktu z zawodnikami PGE Ekstraligi. Podkreślam, że trzy dni wcześniej, w środę, w całej lidze odbyły się ponowne testy na obecność koronawirusa i wszystkie wyniki były negatywne” – zapewniał prezes żużlowej ekstraklasy Wojciech Stępniewski. Gwoli przypomnienia – koronawirus w połowie lipca zaatakował PGE Ekstraligę, gdy wykryto Covid-19 u dwóch osób obecnych w parku maszyn podczas meczu ROW Rybnik – Unia Leszno. Władze ligi szybko uruchomiły jednak niezbędne procedury i nie doszło do paraliżu rozgrywek.
W tym sezonie wszystkie mecze żużlowej PGE Ekstraligi odbywają się w reżimie sanitarnym. Ograniczono liczbę osób mogących w trakcie zawodów przebywać w parku maszyn (przed startem ligi każdy ze zgłoszonych musiał przejść test na obecność Covid-19, a wcześniej przejść dwutygodniową kwarantannę), ponadto wszyscy uczestnicy zawodów muszą nosić maseczki i rękawiczki. Mimo to 28 lipca doszło do aktualizacji Regulaminu Sanitarnego PZMot. Od tego dnia każdy wyjazd za granicę, poza podróżą na oficjalne zawody, musi być zgłoszony do władz ligi. Niedopełnienie tego obowiązku grozi obowiązkową dwutygodniową kwarantanną domową. A wszyscy wracający do Polski z zagranicznych wyjazdów muszą wykonać na swój koszt test genetyczny na obecność Covid-19. Poza tym od 29 lipca obowiązuje przepis, że każdy żużlowiec musi co dwa tygodnie wykonać test.

48 godzin sport

Włókniarz liderem Ekstraligi
Lider żużlowej PGE Ekstraligi Włókniarz Częstochowa pokonał Spartę Wrocław 53:37 w hicie trzeciej kolejki i umocnił się na prowadzeniu. Zajmująca drugą lokatę w tabeli Unia Leszno z takim samym wynikiem wygrała z Motorem Lublin, a trzeci w stawce Falubaz Zielona Góra zwyciężył GKM Grudziądz 48:42. Trzecią porażkę w obecnym sezonie zanotowała natomiast ekipa Stali Gorzów, która na wyjeździe uległa beniaminkowi PGE Ekstraligi ROW Rybnik 44:46. Gorzowianie, którzy mają w składzie m.in. mistrza świata Bartosza Zmarzlika, zasłużenie okupują ostatnie, ósme miejsce.

Jedenasty gol Świderskiego
Występujący obecnie w barwach PAOK Saloniki były napastnik Jagiellonii Białystok Karol Świderski zdobył bramkę w wygranym przez jego zespół 2:0 derbowym meczu Arisem Saloniki, rozegranym w ramach 30. kolejki grupy mistrzowskiej greckiej ekstraklasy. 23-letni napastnik w tym spotkaniu zmarnował też rzut karny, ale w tym sezonie ma już na koncie 11 ligowych trafień i jest najskuteczniejszym graczem w zespole PAOK oraz zajmuje trzecią lokatę w klasyfikacji strzelców.

Zostaje w Chemiku Police
Grająca na pozycji atakującej Martyna Łukasik przedłużyła na kolejny sezon kontrakt z Chemikiem Police. 21-letnia siatkarka występuje w barwach tego zespołu od 2018 roku i zdobyła z nim w poprzednim sezonie mistrzostwo Polski, a wcześniej dwukrotnie Puchar Polski (2018, 2019) i Superpuchar Polski (2019).

Półfinały Pucharu Anglii
W rozegranych w miniony weekend ćwierćfinałowych meczach Pucharu Anglii Arsenal Londyn wygrał z Sheffield United 2:1, Chelsea Londyn z Leicester City 1:0, Manchester City z Newcastle 2:0, a Manchester United dopiero po dogrywce pokonał Norwich 2:1. W półfinale Manchester United zagra z Chelsea, a Arsenal z Manchesterem City. Oba spotkania półfinałowe odbędą się bez udziału publiczności w dniach 18-19 lipca na stadionie Wembley, zaś finał zaplanowano na 1 sierpnia.

Kamiński zastąpi Kownackiego
Zespół VfB Stuttgart, którego piłkarzem jest siedmiokrotny reprezentant Polski Marcin Kamiński, awansował do 1.Bundesligi. Tym samym polska kolonia w niemieckiej ekstraklasie pod względem liczebności nie ulegnie zmianie po spadku Fortuny Duesseldorf, w której występuje inny reprezentant Polski Dawid Kownacki.

Przypomniał o sobie Stępiński
Mariusz Stępiński strzelił gola dla zespołu Hellas Verona w zremisowanym 3:3 wyjazdowym meczu 28. kolejki Serie A z Sassuolo. Dla 25-letniego napastnika, który zaliczył również asystę przy pierwszej bramce dla swojej drużyny, było to trzecie ligowe trafienie w tym sezonie. Stępiński ma na koncie cztery występy w reprezentacji Polski, był też w kadrze na turniej Euro 2016.

48 godzin sport

Hokejowe imprezy w Polsce
Przyszłoroczne mistrzostwa świata dywizji I grupy B zostaną rozegrane w Katowicach. Polska zorganizuje także turniej kwalifikacji olimpijskich kobiet. Takie decyzje zapadły w miniony poniedziałek podczas nadzwyczajnego kongresu Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF). Mistrzostwa świata mężczyzn dywizji 1B odbędą się 26 kwietnia-2 maja 2021 w Katowicach, a oprócz naszej reprezentacji zagrają w nich jeszcze Estonia, Litwa, Serbia, Japonia i Ukraina. Natomiast polskie hokeistki o przepustkę do decydującej fazy kwalifikacji olimpijskich zagrają w dniach 11-14 lutego 2021 w Gdańsku, a ich rywalkami będą drużyny Holandii, Meksyku i Turcji.

Mecz na szczycie dla Unii
Już w drugiej kolejce PGE Ekstraligi tegorocznego sezonu zmierzyły się dwa najlepsze żużlowe zespoły poprzednich rozgrywek – mistrz Polski Unia Leszno podejmował na swoim torze wicemistrza Spartę Wrocław. Lepsi okazali się w tym spotkaniu gospodarze wygrywając 53:37. Atutu własnego toru nie wykorzystał natomiast Falubaz Zielona Góra, który przegrał z Włókniarzem Częstochowa 31:59. Porażkę poniosła też druga lubuska drużyna, Stal Gorzów, ulegając na wyjeździe Motorowi Lublin 37:53. Ostatni mecz 2. kolejki, GKM Grudziądz – ROW Rybnik, zostanie rozegrany w czwartek. Liderem po dwóch seriach spotkań jest ekipa Włókniarza, a ostatnia lokatę zajmuje Stal.

Cios dla Perły Lublin
Mistrzynie Polski w piłce ręcznej, MKS Perła Lublin, po reformie kontynentalnych pucharów, nie zagrają w tym sezonie w Lidze Mistrzyń. Wystartują natomiast w nowo utworzonej Lidze Europy. W najbliższej edycji elitarnej Ligi Mistrzyń weźmie udział tylko 16 zespołów podzielonych na dwie grupy. Miejsca z urzędu przyznano mistrzowskim drużynom z ośmiu najwyżej sklasyfikowanych federacji, czyli: Team Esbjerg (Dania), Gyori Audi ETO KC (Węgry), Metz Handball (Francja), Borussia 09 Dortmund (Niemcy), Buducnost Podgorica (Czarnogóra), Vipers Kristiansand (Norwegia), SCM Ramnicu Valcea (Rumunia) i Rostov Don (Rosja) oraz wicemistrzyniom Danii – Odense Handbold. Siedem pozostałych miejsc Europejska Federacja Piłki Ręcznej, na zasadzie „dzikich kart”, przyznała zespołom: CSM Bukareszt (Rumunia), FTC-Rail Cargo Hungaria Budapeszt (Węgry), Brest Bretagne Handball (Francja), CSKA Moskwa (Rosja), RK Krim Mercator Lublana (Słowenia), HC Podravka Koprivnica (Chorwacja) i SG BBM Bietigheim (Niemcy).

Japonia odpuszcza mundial
Japonia nie zorganizuje piłkarskich mistrzostw świata kobiet w 2023 roku. Miejscowa federacja zdecydowała się wedle tamtejszych mediów na wycofanie oferty przeprowadzenia tej imprezy. Przed dwoma tygodniami podobnie postąpiła Brazylia. Oprócz tych dwóch krajów, chęć goszczenia kobiecego mundialu wyraziły także Kolumbia oraz wspólnie Australia i Nowa Zelandia. FIFA wybór gospodarza ma ogłosić w czwartek. Poprzednie mistrzostwa świata kobiet, które odbyły się od w czerwcu i lipcu 2019 roku we Francji, wygrała drużyna USA.

Kądzior mistrzem Chorwacji
Piłkarze Dinama Zagrzeb na sześć kolejek przed końcem rozgrywek chorwackiej ekstraklasy zapewnili sobie trzecie z rzędu mistrzostwo kraju. Zawodnikiem tego zespołu jest reprezentant Polski Damian Kądzior, który w obecnym sezonie ligowym zagrał w 26 meczach i strzelił dziesięć goli. W kadrze zespołu są też znani z występów w polskiej ekstraklasie Sandro Kulenović (Legia Warszawa) i Emir Dilaver (Lech Poznań). Do 16 kwietnia trenerem Dinama był Nenad Bjelica, który wcześniej był szkoleniowcem Lecha Poznań.

Świerczok mistrzem Bułgarii
Łudogorec Razgrad, w barwach którego występuje polski napastnik Jakub Świerczok, po raz dziewiąty z rzędu zdobyła mistrzostwo Bułgarii. Łudogorec zapewnił sobie tytuł wygrywając w 27. kolejce z Beroje Stara Zagora 2:1 (0-1) i na cztery kolejki przed końcem sezonu ma 14 punktów przewagi nad drugim w tabeli CSKA Sofia. Świerczok nie znalazł się nawet w kadrze meczowej i wedle spekulacji bułgarskich mediów latem zmieni klubowe barwy. W rundzie jesiennej graczem Łudogorca był też reprezentant Polski Jacek Góralski.

W I lidze piłkarskiej bez zmian
Wyniki 27. kolejki: Warta Poznań – Sandecja Nowy Sącz 2:0, Odra Opole – Chrobry Głogów 1:0, GKS Jastrzębie – Zagłębie Sosnowiec 1:3, Radomiak Radom – Chojniczanka Chojnice 3:1, GKS Bełchatów – Stal Mielec 2:1, Stomil Olsztyn – Wigry Suwałki 1:0, GKS Tychy – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1, Puszcza Niepołomice – Olimpia Grudziądz 0:1, Miedź Legnica – Bruk-Bet Nieciecza 0:1. W tabeli prowadzą zespoły Podbeskidzia i Warty (po 52 pkt) przed Stalą (51 pkt), Radomiakiem (47), Bruk-Betem (39) i Miedzią (39). Stawkę zamykają Wigry (20 pkt), Chojniczanka (23) i Chrobry (31).

Żałoba w sporcie motorowym
Polski sport motorowy stracił dwóch wybitnych zawodników – Ryszarda Żyszkowskiego i Marcina Turskiego. Żyszkowski, legendarny pilot samochodowy, zmarł w niedzielę w Warszawie w wieku 79 lat. Był pilotem między innymi Macieja Stawowiaka, Sobiesława Zasady czy Roberta Muchy, z którymi wywalczył m.in. dwadzieścia tytułów mistrza Polski w rajdach i wyścigach samochodowych. Z kolei Turski to sześciokrotny mistrz Polski w rajdach samochodowych. Wśród jego osiągnięć znajdują się między innymi zwycięstwa w Kryterium Asów na Karowej, Rajdzie Elmot, Rajdzie Warszawskim czy Rajdzie Kormoran. Miał 46 lat.

Świętowali bez dystansu
Piłkarze Ferencvarosu Budapeszt po wygranym w minioną sobotę 1:0 derbowym meczu z Ujpestem zdobyli po raz drugi z rzędu, a po raz 31 w historii, tytuł mistrza Węgier. Wraz z piłkarzami sukces świętowało 16 tysięcy kibiców. Węgierski rząd zezwolił na otwarcie trybun dla widzów, z czego skorzystali fani Ferencvarosu, ale jak donoszą tamtejsze media, nie przestrzegali obowiązujących podczas pandemii koronawirusa zasad dystansu społecznego.

W końcu zaczęli się ścigać

W poniedziałek rozegrano przełożony z piątku z powodu złych warunków atmosferycznych mecz Włókniarza Częstochowa z GKM Grudziądz, wygrany przez gospodarzy 53:37. Wcześniej odbyły się trzy pozostałe spotkania żużlowej PGE Ekstraligi, w których Sparta Wrocław pokonała u siebie Motor Lublin 55:35, beniaminek ligi ROW Rybnik przegrał z Falubazem Zielona Góra 36:53, a aktualny mistrz Polski Unia Leszno zwyciężyła na wyjeździe Stal Gorzów 49:41. Liderem po pierwszej kolejce jest ekipa Sparty Wrocław.

W miniony piątek z dwumiesięcznym opóźnieniem spowodowanym przez pandemię koronawirusa zainaugurowano nowy sezon w naszej żużlowej ekstraklasie. Pecha mieli organizatorzy meczu we Częstochowie, którym figla spłatała pogoda. Intensywne opady deszczu zamieniły tor na stadionie Włókniarza w grząskie bajoro. Wprawdzie służby techniczne zdołały doprowadzić go do stanu używalności i nawet po godzinie 21:00 udało przeprowadzić się na nim jazdy testowe, ale zawodnicy obu drużyn po gorących dyskusjach odmówili startu w takich warunkach. Sędzia zawodów Paweł Słupski wprawdzie uważał, że takiej nawierzchni można się bezpiecznie ścigać, lecz ostatecznie uznał racje żużlowców i przełożył mecz na poniedziałek. Wszystkie mecze pierwszej kolejki odbyły się bez udziały publiczności, dlatego decyzja o przełożeniu spotkania w Częstochowie nie wywołała większych problemów organizacyjnych. To się jednak zmieni już od następnej kolejki, bo zgodnie z rządowym rozporządzeniem od 19 czerwca także na mecze żużlowej ligi będą wpuszczani kibice, choć na razie w limitowanej liczbie 25 procent pojemności trybun.
Drugie podejście do meczu w Częstochowie zakończyło się pomyślnie. Tor był równy i znakomicie przygotowany, co zgodnie chwalili żużlowcy obu drużyn, ale zdecydowanie lepiej radzili sbie na nim zawodnicy gospodarzy. W ich ekipie pierwsze skrzypce grał zdobywca 12 punktów Duńczyk Leo Madsen, niewiele gorsi byli Szwed Fredrik Lindgren i Australijczyk Jason Doyle. Pozostali zawodnicy (Paweł Przedpełski, Rune Holta, Mateusz Świdnicki i Jakub Miśkowiak) także punktowali na przyzwoitym poziomie, więc cała drużyna zapracowała solidnie na 53 zdobyte punkty.
Rywale nie mieli tak wyrównanego składu, dlatego wywalczyli tylko 37 punktów, z czego niemal połowa, bo 18, było autorstwa Artioma Łaguty. Rosyjski żużlowiec uchronił zespół GKM Grudziądz od kompromitacji wygrywając wszystkie biegi, w których startował. Dla porównania – także startujący w sześciu wyścigach Duńczyk Nicki Pedersen zdobył tylko osiem punktów. Nie popisał się też jego rodak Kenneth Bjerre, który wywalczył jedynie trzy „oczka”, słabo pojechali też polscy zawodnicy – Krzysztof Buczkowski (4 pkt), Przemysław Pawlicki (2), Marcin Turowski (2) i Damian Lotarski.
Łaguta okazał się najlepszym zawodnikiem w całej 1. kolejce PGE Ekstraligi i objął prowadzenie w klasyfikacji najskuteczniejszych jeźdźców ze średnią punktową 3,00. Drugą lokatę w tym zestawieniu zajął lider Unii Leszno Piotr Pawlicki (średnia 2,80), który poprowadził swój zespół do zwycięstwa w wyjazdowej potyczce ze Stalą Gorzów. Pawlicki przyćmił w tym meczu nawet gwiazdę ekipy gospodarzy Bartosza Zmarzlika. Aktualny mistrz świata nie miał najlepszego dnia i zdobył jedynie 10 punktów, chociaż brał udział w siedmiu biegach. Pawlicki wywalczył 14 „oczek” w pięciu startach, kolejne 12 dorzucił Rosjanin Emil Sajfutdinow, punktowali też Dominik Kubera (7), Janusz Kołodziej (6), Australijczyk Brady Kurtz (5), Szymon Szlauderbach (3) i Bartosz Smektała (20.
W gorzowskiej ekipie oprócz Zmarzlika punkty zdobywali też Duńczyk Anders Thomsen (10), Krzysztof Kasprzak (9), Szymon Woźniak (8) i Rafał Karczmarz (40), nie popisał się natomiast Duńczyk Niels Kristian Iversen, który nie wywalczył nawet jednego punktu.
Tak więc zespół Unii Leszno po pięciu latach przełamał wreszcie serię bolesnych porażek ponoszonych na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie i wygrał 49:41, co z pewnością stawia „Byki” w roli faworyta tegorocznego sezonu. Przeszkodzić tej ekipie w obronie mistrzowskiego tytułu będzie piekielnie trudno. Po pierwszej serii spotkań można wnosić, że najpoważniejszymi rywalami Unii będą drużyny Sparty Wrocław, Falubazu Zielona Góra i wspomnianego już wyżej Włókniarza Częstochowa.
Wrocławianie zaczęli od wysokiej wygranej z Motorem Lublin, który po zakontraktowaniu Jarosława Hampela zgłaszał aspiracje do walki o miejsce w ścisłej czołówce. Sparta na swoim torze sprowadziła jednak lublinian na ziemię zwyciężając różnicą aż 20 punktów (55:35). Miejsce w szyku ekipie beniaminka, ROW Rybnik, pokazali też żużlowcy Falubazu Zielona Góra, wygrywając na ich torze 53:36. Siłą zielonogórskiej ekipy jest wyrównany skład. W spotkaniu z ROW Rybnik wszyscy jej zawodnicy solidnie punktowali: Michael Jepsen Jensen (10), Piotr Protasiewicz (10), Patryk Dudek (9), Norbert Krakowiak (8), Antonio Lindbaeck (6), Mateusz Tonder (5), Martin Vaculik (5).
Liderem po pierwszej kolejce jest Sparta, przez Falubazem i Włókniarzem. Ta kolejność jednak już po następnym ligowym weekendzie może ulec zmianie.
Zestaw par 2. kolejki PGE Ekstraligi:
GKM Grudziądz – ROW Rybnik, 19 czerwca, godz. 18:00;
Unia Leszno – Sparta Wrocław, 19 czerwca, godz. 20:30;
Motor Lublin – Stal Gorzów, niedziela, 16:30;
Falubaz Zielona Góra – Włókniarz Częstochowa, niedziela, godz. 19:15.

Dla nich 25 procent widowni to za mało

Żużlowa PGE Ekstraliga wystartuje 12 czerwca, ale jeszcze bez kibiców na trybunach. Jednak już w zaplanowanej na 19 czerwca drugiej kolejce będzie liga dostała zgodę na sprzedaż wejściówek na 1/4 miejsc.

Dla klubów naszej żużlowej ekstraklasy ograniczenie liczby widzów na trybunach to kolejne wyzwanie organizacyjne, może nawet trudniejsze niż rozgrywanie meczów przy pustych trybunach. Dochodzi bowiem konieczność dokonywania wyborów przy sprzedaży biletów, co oznacza, że większość fanów odejdzie od kas z kwitkiem i przez to może się zrazić do klubu.
Wyliczając 25 procent pojemności stadionów PGE Ekstraligi ze średnią frekwencją w minionym sezonie, sytuacja w poszczególnych klubach rysuje się następująco: Unia Leszno – średnia frekwencja 11 196 widzów, 25 procent pojemności stadionu to 4175 wejściówek; Sparta Wrocław – średnia frekwencja to 12 833 widzów, a limitowana liczba to 3250 wejściówek; Włókniarz Częstochowa – średnia frekwencja to 13 833 widzów, a limitowana liczba wejściówek 4213; Falubaz Zielona Góra – średnia frekwencja 12 222 widzów, a limitowana liczba wejściówek to 3500; Stal Gorzów – średnia frekwencja 9812, limitowana liczba wejściówek 4256; GKM Grudziądz – średnia frekwencja 6857 widzów, limitowana liczba wejściówek 2000; Motor Lublin – średnia frekwencja 9812, a limitowana liczba wejściówek 2450; ROW Rybnik – średnia frekwencja 9625 widzów, a limitowana liczba wejściówek 2576.
Z tego zestawienia wynika, że w najlepszej sytuacji będą fani Stali Gorzów, bo przy 25-procentowym limicie widzów i tak na trybunach będzie mogła zasiąść połowa kibiców regularnie bywających na stadionie w poprzednich rozgrywkach. Nie wiadomo jeszcze jak kluby będą chciały zaspokoić oczekiwania posiadaczy karnetów.
Większość kibiców zdążyła już się ich zrzec, oddać do klubu lub przełożyć na kolejny sezon. Nagle okazało się jednak, że mogą one odzyskać swoją wartość już w czerwcu. Część klubów oferowała posiadaczom karnetów pierwszeństwo w zakupie biletów, gdyby kibice mogli wrócić na trybuny. Tam, gdzie liczba sprzedanych karnetów nie przekracza 25 procent pojemności stadionu, wydaje się to świetnym rozwiązaniem. Ale nie w Lublinie, bo tam żaden z kibiców Motoru nie zdecydował się na dokonanie zwrotu karnetu, a niemal wszyscy przepisali je na kolejny sezon. Przy takim zainteresowaniu i poziomie lojalności o chętnych na nabycie wyznaczonej puli 2456 biletów lubelski klub nie musi się martwić.
Nie jest jednak pod tym względem żadnym wyjątkiem. W PGE Ekstralidze żaden zespół nie musi obawiać się spadku zainteresowania ze strony swoich fanów. To rodzi natomiast zgoła inny poważny problem związany z narzuconym limitem miejsc na trybunach, bo nikt nie wie jak zachowają się kibice, którzy wejściówek nie dostaną, ale i tak w porze meczu wybiorą się pod stadiony.

48 godzin sport

Nie ma wirusa w PGE Ekstralidze
Blisko 500 przebadanych próbek i wszystkie negatywne! To wyniki testów na obecność koronawirusa, które przeprowadziło laboratorium Invicta dla PGE Ekstraligi. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, by zawodnicy mogli wrócić na tory. Od piątku 29 maja można już organizować treningi indywidualne i grupowe we wszystkich klubach żużlowej ekstraklasy. Drużyny nie będą mogły jednak rywalizować w sparingach, ani trenować na innych torach niż własny. Tytułu mistrza Polski w sezonie 2020 bronić będzie Fogo Unia Leszno, a finał rozgrywek planowany jest na 11 października. 64 mecze nowego sezonu na żywo transmitować będą nSport+ i Eleven Sports.

Bjoergen nie wytrzymała
Utytułowana biegaczka narciarska Marit Bjoergen, która przed dwoma laty zakończyła karierę, zdecydowała się na powrót do rywalizacji i jest od wtorku członkiem zawodowego zespołu długodystansowego, w którym w latach 2015-2017 startowała Justyna Kowalczyk. Głównym celem Norweżki jest start w przyszłorocznym szwedzkim 90-kilometrowym Biegu Wazów, który w 2015 roku wygrała Kowalczyk. W zespole braci Andersa i Joergena Aukland będzie startować również uważana za obecnie najlepszą biegaczkę narciarską świata i następczynię Bjoergen, Therese Johaug. Obie Norweżki biorą też pod uwagę start we włoskim 70-kilometrowym biegu Marcialonga. Bjoergen zapowiedziała też możliwy start „w co najmniej jednej konkurencji” podczas mistrzostw kraju na przełomie stycznia i lutego w Trondheim.

Zmarł znany trener
W wieku 63 lat zmarł na raka wątroby w szpitalu w Sao Paulo Oswaldo Alvarez, szkoleniowiec, który prowadził kobiecą piłkarską reprezentację Brazylii w dwóch ostatnich edycjach mistrzostw świata. W obu edycjach mundialu Brazylijki odpadły w 1/8 finału – w 2015 roku po meczu z Australią, a w 2019 uległy Francuzkom. Pod jego wodzą reprezentacja wygrała dwukrotnie Copa America (2014, 2018) i Igrzyska Panamerykańskie, a w igrzyskach w Rio de Janeiro zajęła czwarte miejsce.

Kolusz pogra w Finlandii
Jeden z najlepszych polskich hokeistów, były kapitan reprezentacji Polski Marcin Kolusz opuszcza Polską Hokej Ligę. Od najbliższego sezonu 35-letni wychowanek Podhala Nowy Targ reprezentować będzie barwy drużyny Vaasan Sport, występującej na najwyższym poziomie ligowym w Finlandii. W ostatnim sezonie PHL Kolusz był zawodnikiem GKS Katowice, z którym wywalczył brązowy medal mistrzostw Polski.

Biathlonistki w Dusznikach
Pierwsze zgrupowanie kadry polskich biathlonistek rozpocznie się 5 czerwca w Dusznikach-Zdroju – poinformował ich trener Michael Greis. Do nowego sezonu przygotowywać się będą tam Monika Hojnisz-Staręga, Kinga Zbylut, Kamila Żuk, Magdalena Gwizdoń, Joanna Jakieła, Karolina Pitoń i Anna Mąka.