Nie doceniają Lewego

Magazyn piłkarski „Kicker” co roku w trakcie wakacji wybiera najlepszego piłkarza i trenera minionego sezonu. Elektorami w tym plebiscycie są zaproszeni przez redakcję dziennikarze rodzimych mediów, którzy mogą oddawać głosy zarówno na zawodników Bundesligi, jak też Niemców grających w klubach zagranicznych. W tym plebiscycie mniej jednak ważnej jest jak kto głosuje, tylko kto liczy głosy.

Liczącym głosy bez wątpienia byli Niemcy, na dodatek chyba przepełnieni ponad miarę patriotycznymi uczuciami, bo zwycięzcą plebiscytu nieoczekiwanie został pomocnik Borussii Dortmund Marco Reus. W raporcie podano, że oddano na niego aż 158 głosów. Na drugiego w zestawieniu gracza Bayeru Leverkusen Kaia Havertza zagłosowało ponoć 121 elektorów, a na trzeciego Joshuę Kimmicha z Bayern Monachium już tylko 35. Już sam skład najlepszej trójki tego plebiscytu mocno zastanawia, bo jak wiadomo mistrzostwo i puchar Niemiec w minionym sezonie zdobył Bayern Monachium, także dlatego, że w rundzie wiosennej zespół Borussii Dortmund, w tym także Marco Reus, grał po prostu słabo. Na zdrowy rozum zwycięzcą plebiscytu powinien więc, z czystego szacunku choćby, zawodnik mistrzowskiej drużyny, czyli Bayernu. Tylko czy na taki zaszczyt najbardziej zasłużył sobie akurat Kimmich?

Pytanie nie jest tak całkowicie bezzasadne, zważywszy na fakt, że Robert Lewandowski zakończył rozgrywki z tytułem króla strzelców Bundesligi, był także najskuteczniejszym strzelcem w zmaganiach o Puchar Niemiec oraz najskuteczniejszym graczem niemieckich zespołów rywalizujących w minionym sezonie w Lidze Mistrzów. Warto przypomnieć, że „Lewy” wygrał wyścig o koronę króla strzelców Bundesligi z dorobkiem 22 trafień, ale dołożył do tego jeszcze 10 asyst i wygrał bezdyskusyjnie tzw. punktację kanadyjską, czym tylko potwierdził, że jako piłkarz wciąż się rozwija i przez to staje się coraz bardziej wartościowym zawodnikiem bawarskiego potentata.
Tymczasem Lewandowski w plebiscycie „Kickera” zajął dopiero siódme miejsce z ledwie 21 głosami. Elektorzy wyżej od niego z graczy Bayernu ocenili nie tylko Kimmicha, ale też Serge’a Gnabry’ego. Co takiego przez ostatnie pół roku zdziałał Marco Reus, że niemieccy dziennikarze oddali na niego o 137 więcej głosów niż na „Lewego”. Piłkarz Borussii Dortmund nie zdobył żadnego trofeum. W 36 meczach strzelił 21 goli i dołożył 13 asyst. Do osiągnięć polskiego napastnika wiele mu brakuje. Zbyt wiele, by jego wybór uznać za sprawiedliwy.

Lewandowski, który jeszcze nigdy nie wygrał plebiscytu na najlepszego piłkarza w Niemczech (Reus był laureatem także w 2012 roku), nie skomentował wyników, ale zrobił to jego przyjaciel i doradca Maik Barthel w mediach społecznościowych. „Piłkarz Roku? Nie musisz niczego wygrywać i wtedy masz największe szanse na otrzymanie tego trofeum” – napisał ironicznie na Twitterze.

Rzecz jasna jego ironiczna uwaga przeszła w Niemczech bez większego echa i Lewandowski, chociaż ma na koncie siedem tytułów mistrza Niemiec, czterokrotnie był królem strzelców w Bundeslidze, wciąż nie ma w kolekcji nagrody dla najlepszego piłkarza w Niemczech. Najwyraźniej jego wyczyny na niemieckich boiskach w tym kraju już na nikim nie robią wrażenia, albo wręcz przeciwnie – dla „Lewego” stosuje się tam oddzielne kryteria. Musiałby chyba swoimi golami wprowadzić Bayern do finału Ligi Mistrzów, a w decydującym meczu najlepiej powtórzyć pamiętny wyczyn z Meczu z VfL Wolfsburg (pięć goli w dziewięć minut), żeby w Niemczech uznano go za godnego statuetki najlepszego piłkarza.

Nie było natomiast żadnych niespodzianek w plebiscycie na najlepszego trener. Wygrał go Juergen Klopp, który z Liverpoolem wygrał Ligę Mistrzów. Szkoleniowiec „The Reds” otrzymał 183 głosy, ale drugi w zestawieniu Friedhelm Funkel z Fortuny Duesseldorf aż 139 głosów), zaś trzecie Adi Huetter z Eintrachtu Frankfurt 56. Trener Bayernu Niko Kovac ma zatem pewnie podobny pogląd na solidność liczących głosy w plebiscycie „Kickera”, jak Lewandowski.

Wszystko to zresztą jest już mało ważne, bo w nowym sezonie się okaże, kto jest naprawdę w Niemczech najlepszy.

 

Nie doceniają Lewego

Robert Lewandowski w minionym roku strzelił 46 goli w 47 meczach. Te statystyki nie robią już widać większego wrażenie, bo różnych plebiscytach „Lewy” przegrywa z konkurentami mającymi znacznie gorsze osiągnięcia.

Branżowy niemiecki tygodnik „Kicker” zwrócił się do piłkarzy Bundesligi z prośbą o wskazanie najlepszego piłkarza w rundzie jesiennej. Swoje typy przesłało 214 zawodników, czyli mniej niż połowa zgłoszonych do rozgrywek graczy 18 klubów występujących w niemieckiej ekstraklasie. Rok temu w tym plebiscycie najlepszy był Lewandowski, na którego zagłosowało 27 procent biorących udział w ankiecie graczy Bundesligi. Tym razem zwyciężył Marco Reus z Borussii Dortmund, który otrzymał od swoich kolegów i rywali z boiska 44 procent głosów. Dwaj kolejni w zestawieniu, jego klubowy kolega Axel Witsel i Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, otrzymali po 9 procent. Co ciekawe, na dalszych miejscach Lewandowskiego także zabrakło – czwartą lokatę zajął kolejny gracz Borussii Dortmund Jadon Sancho (8 procent), piątą Sebastien Haller z Eintrachtu Frankfurt (6 procent), a szóstą Thorgan Hazard z Borussii Moenchengladbach (5 procent głosów).

29-letni Reus w tym sezonie jest liderem zespołu z Dortmundu. Jesienią we wszystkich rozgrywkach strzelił czternaście goli i zaliczył dziewięć asyst. To niewątpliwie znakomite osiągnięcia, ale dla porównania – „Lewy” w rundzie jesiennej zdobył we wszystkich rozgrywkach 22 bramki i zaliczył pięć asyst. W Bundeslidze zdobył co prawda tylko 10 bramek, ale w Lidze Mistrzów aż osiem i jest w tym sezonie najskuteczniejszym strzelcem tych rozgrywek,. Polski napastnik ma więc prawo czuć się niedoceniany. Lewandowski jest już jednak wystarczająco długo w piłkarskim biznesie żeby nie wiedzieć, że w plebiscytach o wynikach nie decydują głosujący, lecz ci, którzy głosy liczą.