Czy staniemy się społeczeństwem starców?

To, że ktoś dożył podeszłego wieku, nie stanowi już dowodu jego rozsądku i posiadania wiedzy, z której warto korzystać.

W Polsce jest około 38,5 mln mieszkańców. Ponad 9 mln z nich stanowią osoby w wieku 60 lat i więcej. Rosnący odsetek seniorów to wynik trwającego procesu starzenia się ludności Polski, który nie jest już zakłócany tragediami wojennymi (znika charakterystyczna choinka, będąca dotychczas odzwierciedleniem sytuacji demograficznej naszego kraju).
Do tego dochodzi korzystne zjawisko jakim było wydłużanie się czasu trwania życia. Niestety, trzeba już o tym mówić w czasie przeszłym, bo pod rządami Prawa i Sprawiedliwości długość życia w Polsce zaczęła się skracać.
Starzenie się Polaków jest pogłębiane nieskutecznością rządowego programu Rodzina 500 plus, który nie zapobiegł niskiemu poziomowi dzietności.

Będzie nas coraz mniej

W sumie, mamy pogarszającą się sytuację demograficzną, która oznacza coraz niższe emerytury – i stawia przed rządzącymi Polską rosnące wyzwania, związane z działaniami na rzecz aktywnego oraz w miarę zdrowego starzenia się.
Rządy PiS doprowadziły do tego, że dziś Polska należy do ścisłej czołówki europejskich krajów, w których kryzys demograficzny występuje w największym stopniu.
Według prognozy Głównego Urzędu Statystycznego, do 2050 r. liczba ludności naszego kraju zmniejszy się o 4,5 mln, natomiast populacja osób w wieku 60 lat i więcej wzrośnie do 13,7 mln – co oznacza, że będzie stanowić ponad 40 proc. ogółu społeczeństwa.
Takie społeczeństwo starców nie będzie zdolne do zapewnienia dynamicznego rozwoju i postępu cywilizacyjnego kraju.
Minęły już bowiem czasy, w których to, że ktoś dożył podeszłego wieku, stanowiło dowód na jego rozum i bagaż doświadczeń, z których należy korzystać. Dziś to dziadkowie muszą – o ile jeszcze nie są na to zbyt niedołężni – korzystać z wiedzy i doświadczeń swoich wnuków. Słuszny wiek nie jest zaś dowodem posiadania jakichkolwiek pożądanych cech umysłu czy charakteru.
Starym ludziom państwo powinno jednak zagwarantować w miarę godne warunki spędzenia tzw. jesieni życia – zwłaszcza, jeśli nie mają chętnych rodzin, które mogłyby się tym zająć. Dlatego wymyślono u nas rządowy program na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych, realizowany od 2012 r. Od tego czasu z programu skorzystało ponad 850 tys. polskich seniorów. Budżet programu w latach 2012-2013 wynosił 60 mln zł, a w latach 2014-2020 ma to być 280 mln zł (40 mln zł rocznie).
Problem jednak w tym, że program ASOS stworzono jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej, więc obecna ekipa nie ma ochoty go realizować – ale sama nie potrafi wymyślić niczego innego.
Dlatego też Najwyższa Izba Kontroli, mimo, że już została przejęta przez PiS, musiała stwierdzić jednoznacznie: „Skuteczność Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych, rozumiana, jako osiągnięcie trwałych efektów w odniesieniu do założonego celu głównego – poprawy jakości i poziomu życia osób starszych dla godnego starzenia się poprzez aktywność społeczną – była niska”.

Aktywność, ale bierna

Ten cel główny – czyli „Poprawa jakości i poziomu życia osób starszych, dla godnego starzenia się poprzez aktywność społeczną” – mógł zostać wytyczony dzięki temu, że Polska, gdy jeszcze nie działała na rzecz osłabiania Unii Europejskiej, została włączona do unijnych strategii Rozwoju Kraju, Rozwoju Kapitału Ludzkiego, Rozwoju Kapitału Społecznego oraz Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
W programie ASOS chodzi o to, aby włączyć sektor organizacji pozarządowych do działań służących aktywności społecznej seniorów. Priorytety, to nadrobienie niedostatków edukacyjnych osób starszych, nawiązywanie przez nie kontaktów wewnątrz – i międzypokoleniową, ich udział w życiu publicznym oraz rozwój usług społecznych dla osób starszych.
Jak dotychczas, w ramach programu Aktywności Społecznej Osób Starszych, seniorzy najczęściej uczestniczyli w projektach związanych z profilaktyką zdrowotną (porady zdrowotne, dietetyka, medycyna – w tym naturalna), zajęciami sportowymi i turystycznymi (basen, nordic walking, wycieczki) oraz zajęciami w obszarze kultury i sztuki (uniwersytety trzeciego wieku, rękodzieło, malarstwo, występy artystyczne, wyjścia do kina i teatru). Ważnym niestety, lecz pozaprogramowym elementem partycypacji seniorów, jest też ich udział w pokazach, połączonych z namawianiem ich do zakupów rozmaitego badziewia.
NIK stwierdza, że tylko ok. 25 – 30 proc. zbadanych projektów z programu ASOS ukierunkowanych było na pobudzenie czynnej aktywności seniorów i osiągnięcie trwałych efektów, wymagających stałych i regularnych działań.
Najczęściej realizowano zaś (w ponad 60 proc. przypadków) projekty obejmujące tzw. „aktywność bierną”, oznaczającą krótkotrwałe, jednorazowe działania. Polegają one głównie na konsumpcji różnorodnych usług – np. wyjścia do kina, teatru, na wystawy, wycieczki, zajęcia sportowe, czy szkolenia z nowych technologii. W ocenie NIK, działania takie są wprawdzie potrzebne, zwłaszcza w ramach realizacji różnych projektów lokalnych, nie powinny jednak być dominujące.
Jak pokazują wyniki badania ankietowego przeprowadzonego przez NIK, najczęściej uczestnikami działań w ramach programu ASOS były kobiety (73,5 proc.) i osoby mieszkające w miastach (69,5 proc.), a średnia wieku osób w nim uczestniczących wyniosła 67 lat. Podważa to samą główną ideę aktywizacji osób starszych w Polsce, skoro z programu korzystają przede wszystkim ludzie, będący jeszcze w okresie niemal pełnej aktywności zawodowej i społecznej. Tymczasem chodzić powinno o to, aby zapobiec wykluczeniu osób, które już nie mają okazji do kontaktów związanych z wykonywaną pracą, a ich krąg towarzyski się kurczy.
Konkretnie, to polscy seniorzy brali głównie udział w wycieczkach jedno i kilkudniowych (ok. 41 proc.), w spotkaniach z ekspertami (ok. 36 proc.), w akcjach promujących zdrowy styl życia (32 proc.) oraz kursach posługiwania się nowymi technologiami (ok. 31 proc).
Czego natomiast oczekiwali seniorzy? Otóż tego, że udział w projektach pozwoli im na poszerzenie wiedzy i umiejętności (ok. 67 proc.), przebywanie wśród ludzi (ok. 51 proc.), oraz na miłe spędzenie czasu (ok 44 proc.) – niekoniecznie w gronie rówieśników.

A jednak się podobało

Po zakończeniu projektów, 65,5 proc. uczestników programu ASOS zadeklarowało, że ich oczekiwania zostały spełnione całkowicie lub nawet powyżej tego, czego się spodziewali. Organizację zajęć za bardzo dobrą lub dobrą uznało niemal 84 proc. ich uczestników.
Seniorzy należą generalnie do osób kulturalnych i mało narzekających – więc mimo tych pozytywnych opinii, Najwyższa Izba Kontroli ocenia, że cel główny – „poprawa jakości i poziomu życia osób starszych dla godnego starzenia się poprzez aktywność społeczną” – nie został osiągnięty.
Zdaniem NIK niska skuteczność programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych wynikała głównie z tego, że jego założenia opracowano na podstawie częściowo nieaktualnych danych i nie poprzedzono ich bezpośrednimi badaniami potrzeb osób starszych, co utrudniło właściwe zaprojektowanie kierunków działań. Diagnozy organizacji pozarządowych nie zawierały rzetelnego rozpoznania zarówno liczby jak i sytuacji osób starszych, do których miały być kierowane działania Programu ASOS.
Nie bardzo wiadomo, jak NIK doszła do tych wniosków, skoro w opinii samych seniorów, działania w których uczestniczyli zaspokajały ich potrzeby. Izba zwraca też jednak uwagę na to, że popełniono błędy w zarządzaniu.
Błędy polegały zwłaszcza na nieprzestrzeganiu odpowiedniego procentowego podziału środków, nieterminowym zawieraniu i rozliczaniu umów, braku możliwości porównania nakładów i efektów – a tym samym, wyboru w konkursach najbardziej efektywnych projektów. Czyli tradycyjnie, jak to w Polsce dzieje się z realizacją wszelkich programów.

Lewica wróci. I co dalej?

O trudnej historii i grzechach SLD, o nowej lewicy i wyzwaniach, jakie przed nią staną w nowym parlamencie Maciej Wiśniowski (strajk.eu) rozmawia z Piotrem Gadzinowskim, posłem z ramienia SLD w latach 1997-2007, obecnie ostatnim na liście Lewicy w Warszawie.

Ile kadencji byłeś posłem?

Piotr Gadzinowski: Niepełne trzy. 10 lat.

Powiedz mi zatem: głosowałeś za lex Blida?

Nie pamiętam*. To nie jest unik, naprawdę nie pamiętam. Mógłbym sprawdzić, ale cóż z tego, że mogłem być wtedy przeciw, skoro większość mojego klubu zagłosowała za. Głosowałem, już za rządów PiS, przeciwko likwidacji podatku od spadku. Z takim samym skutkiem. Podatku od spadku nie ma. Wiem na pewno, że było kilka takich głosowań, kiedy klub SLD- UP, głosował stadnie. Czyli bezmyślnie.

Tak się usprawiedliwiasz?

Nie, próbuję wyjaśnić . Teraz także w interesie przyszłych parlamentarzystów. Każdy sejmowy projekt ustawy pilotuje jeden, dwójka posłów. Oni na posiedzenia klubu parlamentarnego referują treść projektu, jego skutki społeczne i budżetowe. Czasem zgodność projektu z naszym programem wyborczym. Oni też rekomendują członkom klubu parlamentarnego, czy powinniśmy być za, przeciw, czy wstrzymać się.
Wtedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej i przerabialiśmy po 600- 700 ustaw w czasie kadencji. Większość parlamentarzystów nie czytała wszystkich przegłosowanych projektów ustaw. Skupiali się na ich uzasadnieniach i rekomendacjach posłów pilotujących ustawy. Ja także wszystkich nie przeczytałem, choć należałem do grona tych więcej czytających, bo jako zawodowy redaktor potrafię czytać szybko i nawet ze zrozumieniem.

Warto pamiętać, że w latach 2001- 2004 jako klub SLD głosowaliśmy stadnie, bo często obowiązywała dyscyplina, bo trzeba było szybko podnieść rękę, bo był przepełniony sejmowy porządek obrad i zwykle każdy projekt ustawy miał bardzo dobre rekomendacje. Czasem było tak, że głosowaliśmy ustawę i dopiero potem okazywało się, jakie są naprawdę jej dodatkowe skutki, o których posłowie pilotujący jedynie wiedzieli, bo mieli w tym swój interes. Bywało też tak, że nikt tych skutków nie przewidział. Bo procedowano za szybko, bo nie zaproszono odpowiednich ekspertów i praktyków. Myślę, że jednak większym błędem SLD było nie to, że przegłosowano na fali neoliberalnego entuzjazmu lex Blida, lecz to, że się z niej szybko nie wycofano.

A można było?

Każdą ustawę można znowelizować. Trzeba być tylko świadomym tego, co wynika z takiego radosnego, stadnego, szybkiego głosowania. Obserwować potem skutki ustawy i umieć przyznawać się do błędu. A to jest w naszym kraju deficytową cechą.

Pamiętam, jak rozmawialiśmy o Twoich poselskich doświadczeniach, kiedy już przestałeś być parlamentarzystą. Powiedziałeś wtedy ważną rzecz – że utrata ideowego dziewictwa w parlamencie trwa około 3 miesięcy. Naładowany ideami poseł wchodzi do Sejmu i wyobraża sobie, jak zmienia świat. A potem przychodzi do niego kolega z opozycyjnego ugrupowania i mówi: „panie pośle, pański projekt ustawy jest szalenie interesujący. I my go możemy poprzeć, tylko mamy prośbę, żeby za trzy tygodnie, kiedy my będziemy głosowali za naszym projektem, żeby pan nie przyszedł do sejmu, albo się choćby wstrzymał”. Krótko mówiąc, nawet nie zauważasz, kiedy z ideowego posła zamieniasz się w politycznego geszefciarza. Teraz też tak będzie?

Zawsze jest grono debiutujących parlamentarzystów, którzy przychodzą naładowani chęcią zmiany rzeczywistości i zderzają się z parlamentarną maszyną, która wymusza grę drużynową. Poseł, który obiecuje wyborcom, że będzie uprawiał politykę indywidualną, jest śmieszny. W parlamencie liczy się większość. Jeżeli masz taką większość jak PiS, i jeszcze swojego prezydenta, który nie wetuje przesyłanych mu ustaw, nawet jeśli jawnie łamią one prawo, to nie musisz się układać i targować. Nie musisz zabiegać o głosy opozycji i niezdecydowanych, dzięki którym możesz to prezydenckie weto obalić. Ale jeżeli Sejm jest bardziej zróżnicowany, a wygląda na to, że ten nowy takim będzie, to z jednej strony musisz zachować pryncypia, a z drugiej trzeba będzie mądrze do gry parlamentarnej wejść. A polega ona na tym, że zwykle jest coś za coś. Nie zawsze trzeba dać coś od razu, na zasadzie wymiany handlowej. Nie zawsze też parlamentarne ustępstwa kończą rozwiązywanie problemu.

Przed naszym wejściem do Unii Europejskiej, w 2002 roku, przedstawiliśmy projekt ustawy o związkach partnerskich. Wzorowany był na francuskich rozwiązaniach, nie wchodził w konflikt z Konstytucją RP. Pilotką projektu była senator Maria Szyszkowska, popierali i propagowali go posłowie związani z tygodnikiem „Nie” i Ruchem NIE. Wycofaliśmy go w końcu 2003 roku, bo otrzymaliśmy mocną ”prośbę” od kierownictwa klubu, żebyśmy go zamrozili.

Dlaczego?!

Kierownictwo przekonywało, że sejmowa debata o nim otworzy nam kolejny front wojny z Kościołem. A wtedy ważyły się losy wyniku referendum decydującym o wejściu Polski do Unii Europejskiej. Poparcie Kościoła, albo przynajmniej nieagresja, było nam bardzo potrzebne.
Tak wtedy sprzedaliśmy politycznie sprawę związków partnerskich za rozszerzenie Unii Europejskiej.

Teraz sprawa związków partnerskich, małżeństw homoseksualnych wraca, i to z większym poparciem. Bo obywatele jeżdżą swobodnie po Europie, mieszkają tam, widzą, jak może być. Kościół katolicki stracił też w Polsce rząd dusz. Nawet „Gazeta Wyborcza”, kiedyś głosząca, że SLD mniej wolno, broniąca „kompromisu” z Kościołem, zradykalizowała się i nie cenzoruje już naszych antyklerykalnych działań. Zresztą czasy, kiedy politycy SLD rozpoczynali swój dzień od lektury „Gazet” i drżeli przed wykluczeniem ich z grona „porządnych ludzi” też już minął. Możemy więc rozważać, czy wtedy trzeba było upierać się i walczyć o ustawę bez szans na wygraną, czy jednak warto było poczekać te kilkanaście lat, kiedy poparcie społeczne i polityczne jest dla związków partnerskich nieporównywalnie większe.

To ciekawy dylemat. Mnie jednak bardziej interesuje, czy dzisiaj równie łatwo znajda się wśród was ludzie, którzy będą oglądali się na Kościół.

Kiedy dzisiaj patrzę na moje koleżanki i kolegów, i tych nowych, i tych przy lewicy wytrwałych, to trudno mi znaleźć kogoś, kto nie byłby przekonany, że trzeba zmienić ustawę antyaborcyjną i znieść przywileje Kościoła katolickiego. To są ludzie, którzy nie zawahają się nie przyjść na mszę poprzedzającą państwową czy samorządową uroczystość. Oni nie pojada na Jasną Górę, by tam klęczeć. To jest już inne pokolenie. Inni ludzie w innych czasach.

Ale przejście SLD na pozycje neoliberalne jest faktem.

Rzeczywiście, wiele z moich koleżanek i kolegów z ówczesnego klubu miało wtedy dużo sentymentu do gospodarki neoliberalnej. A jeśli mieli jakieś dobre wspomnienia o gospodarce państwowej, to je starannie tłumili, ponieważ wtedy każda deklaracja „a może zajęłoby się tym państwo”, wywoływała niesłychany hejt, przede wszystkim mediów głównego nurtu pod hasłem; „o, wraca komuna”. Ale to jest już czas przeszły, dokonany. To przecież było 15 lat temu, a nawet wcześniej.

Ale czy wyście wyciągnęli z historii waszego upadku jakieś wnioski? Czy jak na was zagłosuję, to zagwarantujecie, że żadne z was już nigdy nie będzie rozpoczynało dnia od lektury „Gazety Wyborczej” i czy mogę liczyć na to, że będąc w Sejmie będziecie próbowali zmieniać świat na sprawiedliwszy, a nie będziecie go tylko reperować?

Oczywiście powinniśmy czytać wspomnianą przez Ciebie gazetę, ale nie tylko pod kątem „co oni o nas napisali” i nie z nastawieniem: jeżeli nas skrytykowali, to już drżą nam kolana, jakby nasza pani w szkole nas skrzyczała. Jesteśmy lewicą po przejściach, z „przeszłością”, ale też z wiele obiecującą przyszłością.

Zmieniliście się?

Myśmy się zmienili, ale przede wszystkim rzeczywistość się zmieniła. Zauważ, kto pozostał w SLD, a kogo już nie ma. Wojtek Olejniczak pracuje w banku, Grzesiek Napieralski staruje z listy PO, Bartosz Arłukowicz tak samo, Kasia Piekarska też jest w PO, Darek Joński podobnie, a Piotr Guział sprawdza się w biznesie. Nastąpił proces pewnego, czasem wymuszonego „samooczyszczenia”. Zwłaszcza, że wielu innych , którzy przyszli do SLD jako do partii władzy, jako pierwsi też odeszli. Ci, którzy zostali lub niedawno przyszli, to już nowa jakość. Przyszli w nowych czasach, o czym warto pamiętać.

Jak więc scharakteryzowałbyś obecną lewicę, która startuje pod szyldem Lewicy?

Jest koktajlem złożonym z SLD, zwykle ludzi starszych i bardziej doświadczonych, oraz członków Razem i Wiosny. Częściej młodszych i debiutujących. Nie ma już w „Lewicy” ludzi, jakich kiedyś mogłem dostrzec w SLD, kiedy była to partia władzy. Nie ma na przykład kategorii „polityk – przedsiębiorca”. Jeżeli nawet zdarzy się taki, to zwykle jest właściciel małej firmy, a nie deweloper. Jest to mieszanka programowa trzech partii, ale o dość jednorodnym smaku. To połączenie liberalizmu kulturowego z socjalizmem, socjaldemokracją w gospodarce.

Wszyscy jesteśmy przekonani, że neoliberalizm skończył się w Polsce w 2015 roku i to stawia nowe wyzwania intelektualne i organizacyjne przed politykami lewicy. I naszymi intelektualistami też.

Wtedy PiS zaczął mówić innym językiem, przestał się wstydzić większej roli państwa.

Program PiS ma cechy faszystowskiego, korporacyjnego państwa. To co mówi Kaczyński czy Morawiecki, to jest odnowiony model państwa Salazara, Mussoliniego. Obiecują dbać o robotników, którzy mają mieć należyte uposażenie, dobre warunki mieszkaniowe i prawo do wypoczynku. W zamian mają jednak nie protestować. Kaczyści chętnie zlikwidują związki zawodowe zostawiając jakieś formy stowarzyszeń pracowników działających na zasadzie systemów wczesnego ostrzegania. Mamy być państwem wyznaniowym, narodowokatolickim, paternalistycznym. Autarkią kulturalną, skansenem krzewiącym staropolskość.

Będziemy państwem, w którym łaskawy, ludzki pan Prezes będzie rozdawał nam nasze pieniądze, abyśmy za nie zbudowali sobie w naszym domu nasze, swojskie „państwo dobrobytu”. Za kolejne programy 500+ kupimy sobie pakiety w prywatnych przychodniach, ukraińską pomoc domową, jeśli wyrzeknie się kultu Bandery i ideologii LGBT, korepetycje dla naszych dzieci, no i pojedziemy na wczasy, koniecznie do „stref Polaka”.

A jaką Polskę chcecie zbudować?

Stworzymy instytucje państwa dobrobytu. One będą ułatwiać życie zawodowe i rodzinne obywateli naszego kraju. Dla nas zdrowie, kultura, edukacja nie jest towarem, dlatego instytucje państwowe działające w tych obszarach nie będą nastawione na zysk. Szpitale będą leczyć, szkoły będą uczyć, a nie zarabiać na dodatkowych usługach, kosztem podstawowej działalności. Uważamy, że państwo i samorządy powinni więcej dawać pieniędzy na żłobki i przedszkola. PiS uważa, że lepiej jest kiedy matka sama wychowuje dzieci i za to dostaje państwowe pieniądze. PiS teraz wiele mówi o sprawiedliwości, ale nie bierze się za reformę służby zdrowia, jednego z najważniejszych problemów społecznych, który jest filarem sprawiedliwego państwa.

Polskie społeczeństwo będzie się starzeć. Mimo tego mamy teraz więcej duszpasterzy w szpitalach niż geriatrów. Nie wystarczy obiecać bon lekarski albo kolejne 500 plus. Opieka zdrowotna powinna być państwowa, państwowy też będzie deweloper. Co nie oznacza, że jeśli ktoś zechce prywatnie budować luksusowe domy, to mu tego zabronimy.

Na pewno chcemy zlikwidować przywileje Kościoła i go opodatkować. Jak bardzo, zobaczymy. Bez wahania przyłożymy rękę, by zlikwidować wszelkie dopłaty państwa do nauki religii. Natomiast jeśli chodzi o sama religię w szkołach, to ja bym decyzję oddał rodzicom. Jeżeli są rodzice, którzy chcą posyłać dzieci na religię i akurat jest na to miejsce w szkole, i jest tak im wygodniej niż jeździć z dziećmi do odległych sal katechetycznych, to niech to tak będzie. Nie będziemy ludziom utrudniać życia tylko dlatego, że są katolikami.

Czarzasty wykonał ostatnio jednak pojednawcze gesty pod adresem Kościoła i opozycji. Jaką mam gwarancję, że SLD po wyborach nie skręci ostro w stronę liberalnej opozycji i Kościoła?

Stuprocentowej gwarancji nigdy nie ma. Nigdzie.

Nie odpowiadasz mi na pytanie: czym się różnicie od Koalicji Europejskiej?

Mentalnością i programem. My nie uważany się za Polaków lepszego sortu, podczas gdy koledzy z PO uważają się za jedynych, prawdziwych demokratów, arystokrację demokracji wręcz. Ja zaś jestem tylko tym „postkomuchem”, który teraz jest OK, bo walczy z PiS. Oni to husaria demokracji, my – szara piechota łanowa. Oni są teraz nieco bardziej liberalni obyczajowo i nadal wielce neoliberalni w gospodarce. My, jak już mówiłem, jesteśmy socjalistami i zwolennikami wzmocnienia państwa. Dla PiS jesteśmy Polakami gorszego, choć jak czytam PiS tygodniki, to jeszcze gorsza jest Konfederacja i KO. Książęta kościoła katolickiego nie chcą nawet do nas zagadać. Jesteśmy dla nich gorsi niż islam.

Przyszły klub parlamentarny Lewicy to będzie ciekawy miks radykalnej lewicy z Razem, starszych lewicowców z SLD i liberałów obyczajowych z Wiosny. Ktoś mi niedawno zwrócił uwagę, ze jestem jedynym na czterdziestoosobowej warszawskiej liście Lewicy kandydatem z parlamentarnym stażem. Reszta to potencjalni debiutanci! Zatem niech starsi wniosą swe doświadczenia organizacyjno- zarządzająco- dyscyplinujące, a ci, którzy do tej pory robili lewicę na ulicy i w internecie – świeżość ideową. Ci, którzy znajdą się w Sejmie i Senacie przekonają się szybko, że praca tam wymaga nielimitowanego czasu i przysłowiowej twardej dupy. Romantyzm radykalnej lewicy zderzy się z mozołem czytania ustaw ze zrozumienie, pisaniem poprawek, debatowaniem, poszukiwaniem większości.

O czym posłowie lewicy muszą pamiętać?

Że klub parlamentarny to drużyna, ale nie wszyscy muszą być Lewandowskimi. Są gwiazdy i solidni rzemieślnicy. Wszyscy są jednakowo potrzebni. Mam nadzieję, że ten lewicowy koktajl będzie dobrze wymieszany. Ale nikt spośród nas nie będzie wstydził się swojej lewicowości.
Mamy bowiem dobry program i dobre zaplecze intelektualne do jego realizacji. Mamy grono praktyków, jak ja, i wielkie zaplecze debiutantów. Są wśród nas, ci którzy kiedyś już wybory wygrali. I większość, która je przegrywała. Ale żeby wygrać, warto czasem dobrze przegrać. Czasem warto przegrać razem z mądrymi niż załapać się na zwycięstwo z szalbierzami. My takie lekcje też mamy za sobą.

*  Sprawdziliśmy Piotr Gadzinowski nie głosował nad „lex Blida”, bo wtedy nie był jeszcze posłem.

Redakcja.

Reflektor OPZZ

OPZZ i Centrum Daszyńskiego odpytują komitety wyborcze. Tym razem będzie odpowiadał Piotr Gadzinowski.

Dobrym zwyczajem kampanii wyborczej jest sprawdzenie na ile poszczególne komitety wyborcze reprezentują nasze interesy. Organizacje związkowe reprezentujące świat ludzi pracy posiadają precyzyjnie określone poglądy na kwestie płacy minimalnej, warunków pracy, prawa do zrzeszania się w związki, podatków oraz usług publicznych. Centrum im. Ignacego Daszyńskiego w ścisłej współpracy z Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych przeprowadziło badanie dotyczące zbieżności programów wyborczych pięciu ogólnopolskich komitetów wyborczych z priorytetami programowymi OPZZ. Dodatkowo analiza wspomnianych dokumentów została uzupełniona o pogłębioną ankietę odnoszącą się do najważniejszych pro-pracowniczych i pro-związkowych kwestii.
W najbliższy poniedziałek 30 września o godz. 10:00 w siedzibie OPZZ przy ulicy Kopernika 36/40 w Warszawie dr Karolina Zioło-Pużuk oraz dr Bartosz Rydliński z Centrum im. Ignacego Daszyńskiego zaprezentują wyniki badań oraz odpowiedzą na pytanie, który z komitetów (Lewica – Sojusz Lewicy Demokratycznej, Koalicja Obywatelska, Konfederacja, Polskie Stronnictwo Ludowe, Prawo i Sprawiedliwość) jest najbardziej zbieżny z postulatami największej centrali związkowej w Polsce.
Po przedstawieniu wyników badania wiceprzewodniczący OPZZ dr Piotr Ostrowski poprowadzi dyskusję z kandydatami do Sejmu, którzy reprezentują ogólnopolskie komitety wyborcze.

Chcę normalności

Kampania wyborcza to dla mnie przede wszystkim intensywny czas spotkań i rozmów z ludźmi.
Czasem to tylko krótka wymiana zdań, czasem dłuższa dyskusja, niemniej zawsze najważniejszy jest kontakt z drugim człowiekiem, wzajemny szacunek i zrozumienie.

ak właśnie rozumiem lewicowość – jako wrażliwość na człowieka, jego potrzeby i oczekiwania. Myślę, że najbardziej potrzeba nam otwartości na siebie nawzajem, tolerancji i poczucia wspólnej troski za kraj, a nie okopania na swoich pozycjach.
Jako Lewica chcemy przyjaznego i skutecznego państwa. Nie teoretycznego, jak za rządów Platformy, kiedy uznano, że wystarczy zapewnić ciepłą wodę w kranie i skupić się na wskaźnikach ekonomicznych, zapominając przy tym, że zawsze najważniejszy jest człowiek. Nie chcemy państwa opresyjnego, takiego jak stworzył PiS, z kastą nietykalnych ludzi prezesa i uprzywilejowanym Kościołem. Państwa, które szczuje na swoich obywateli, wyklucza kolejne grupy, szuka wciąż nowych wrogów. Państwa coraz bardziej kontrolującego, podsłuchującego, które chce decydować o wszystkich sferach życia, wychowywać dzieci, ograniczać prawa i wolności, zakazywać i zabraniać. Państwa wstrząsanego bez przerwy kolejnymi aferami, których ilość jest tak duża, że niemal przestaliśmy je zauważać. Na to się nie godzimy.
Przyjazne i skuteczne państwo, jakie proponuje Lewica, jest zupełnie inne. Pomaga ono swoim obywatelom nie tylko poprzez bezpośrednie wsparcie finansowe, ale również poprzez stwarzanie dobrych warunków do pracy i działalności gospodarczej. Zapewnia godną pracę i dba o rozwój wszystkich obywateli. Daje możliwość decydowania każdemu o sobie usuwając bariery różniące nas od innych obywateli Europy. Kobiety nie są w żaden sposób dyskryminowane i maja swobodę wyboru stylu życia wraz z ich rodzinami. „Zaglądanie pod kołdrę” to nie domena Lewicy. Państwo takie szanuje wolność jednostki, pozwala realizować plany i marzenia. Dba o najwyższą jakość usług publicznych, dostępną komunikację, dobrą infrastrukturę. Promuje samorządność i demokrację bezpośrednią, bo liczy się z głosem ludzi, a nie partii.
W przyjaznym państwie funkcje publiczne są pełnione przez ludzi kompetentnych, a nie miernych, ale lojalnych. Przyjazne państwo gwarantuje dobrą edukację dzieciom i młodzieży tak, aby mogły rozwijać swoje umiejętności i sprostać wyzwaniom współczesnego świata. Zapewnia służbę zdrowia, dla której w centrum uwagi jest pacjent, a nie kolejna procedura.
Przyjazne państwo nikogo nie wyklucza. Nie dzieli obywateli na lepsze i gorsze sorty, nie wyłącza nikogo ze wspólnoty ze względu na poglądy, przekonania. Przyjazne państwo nie urządza nagonki przeciwko żadnej grupie społecznej czy zawodowej, bo wszyscy są traktowani z szacunkiem. Prawo jest równe dla wszystkich, a wyroki sądów są respektowane.
Przyjazne państwo myśli o przyszłości, a nie kieruje się zasadą „po nas choćby potop”. Dlatego tak ważna jest troska o klimat, bo tylko ona daje szansę na zahamowanie negatywnych zmian klimatycznych. Przyjazne państwo dba o środowisko nie tylko dla nas samych, ale również dla przyszłych pokoleń.
Lewica dowiodła, że potrafi być skuteczna. Dzięki wzajemnej otwartości i szacunkowi pokazała, że potrafi połączyć doświadczenie i młodość, entuzjazm i charyzmę, że potrafi wznieść się ponad stare urazy i uprzedzenia. Zrobiła to, pomimo licznych niedowiarków i przeciwieństw rzucanych pod jej adresem przez oponentów. Jestem przekonany, że to dobry znak na przyszłość. Głosujmy więc na Lewicę, bo wybieramy, to wszystko co nas łączy a nie dzieli. Wybierzmy normalność.

Program Lewicy

POLITYKA KLIMATYCZNA

Koniec dominacji węgla. Zredukujemy zużycie paliw kopalnych w energetyce na rzecz czystych źródeł energii. Będziemy inwestować w sieci przesyłowe, termomodernizację budynków, panele słoneczne, elektrownie wiatrowe, pompy ciepła i domową produkcję energii. Do 2035 roku większość energii będzie pochodzić z odnawialnych źródeł. Zakażemy importu węgla i uniezależnimy się od gazu z zagranicy.
Dwa miliony nowych pieców. Dofinansujemy wymianę 2 milionów domowych pieców węglowych na nowoczesne, bezemisyjne instalacje grzewcze w ciągu 15 lat. Gdzie tylko to możliwe, będziemy rozwijać sieci ciepłownicze. W ciągu 15 lat będziemy mieć najczystsze powietrze w tej części Europy
Własna energia w każdym domu. Tak jak dzisiaj robimy zaprawy na zimę, każdy będzie mógł wyprodukować własny prąd. Nadwyżki będzie można sprzedać bez zbędnych formalności.

OCHRONA ŚRODOWISKA

Pakiet dla Lasów. Dopilnujemy, aby w Polsce co najmniej 10% lasów było wolnych od ingerencji człowieka. Powołamy Agencję Ochrony Przyrody odpowiedzialną za kontrolę podmiotów zatruwających środowisko. Przeznaczymy 20% przychodów z gospodarki leśnej na Fundusz Dzikiej Przyrody. Zajmie się on przywracaniem naturze części jej pierwotnych terenów
Polska przyjazna zwierzętom. Utworzymy urząd Rzecznika Praw Zwierząt, który będzie dbać o dobrostan zwierząt domowych, hodowlanych i dzikich. Do 2023 roku zlikwidujemy fermy futrzarskie, zabronimy wykorzystywania zwierząt w cyrkach i skończymy z chowem klatkowym. Stworzymy możliwość sterylizacji na koszt państwa zwierząt domowych za zgodą właściciela.
ROLNICTWO I ROZWÓJ WSI
Zapewnimy rolnikom powszechny system ubezpieczeń. Dodatkowe składki na ubezpieczenia na wypadek suszy, powodzi, wichury i innych podobnych zdarzeń atmosferycznych będą opłacane przez państwo. Pozwoli to na zniesienie obecnego systemu zapomóg i specjalnych odszkodowań. To rozwiązanie bardziej opłacalne i dla rolników, i dla państwa.
Prosty system zrzeszania się rolników. Zachęcimy rolników do zrzeszania się, kończąc z nadmierną biurokracją. Stworzymy uproszczony system rejestracji i prowadzenia organizacji pozarządowych działających na obszarach wiejskich. Skorzystają na tym m.in. ludowe zespoły sportowe, Ochotnicza Straż Pożarna, Koła Gospodyń Wiejskich.
Odnawialne źródła energii w rolnictwie. Wprowadzimy ulgi podatkowe i dopłaty do inwestycji, które zachęcą rolników do umieszczania paneli słonecznych i farm wiatrowych. Polska wieś już jest źródłem żywności, stanie się źródłem energii.

SPRAWNE PAŃSTWO

Odpartyjnienie spółek Skarbu Państwa. Kandydaci i kandydatki do zarządów będą przechodzić kurs i zdawać egzamin przed komisją wolną od polityków. Na każde stanowisko zostanie przeprowadzony konkurs. Wysłuchania kandydatów będą transmitowane w Internecie.
Wzmocnimy zaufanie do policji. Odtworzymy 200 posterunków Policji zlikwidowanych za rządów PO-PSL. Zmienimy zasady dotyczące kamer na mundurach policjantów – będą one nagrywały w trybie ciągłym.
Zrównoważony rozwój miast. Polska nie kończy się na rogatkach Warszawy. Co najmniej ¼ ministerstw i urzędów centralnych będzie poza Warszawą, ze szczególnym uwzględnieniem byłych miast wojewódzkich i pozostałych powyżej 50 tysięcy mieszkańców.
Koniec propagandy. Zlikwidujemy Instytut Pamięci Narodowej. Zadania naukowe zostaną przeniesione do PAN i Archiwum Państwowego, a funkcje śledcze przejmie prokuratura. Odpolitycznimy instytucje kultury. Zlikwidujemy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Zlikwidujemy Radę Mediów Narodowych i Polską Fundację Narodową.

PAKIET DLA ROZWOJU

Zniesienie ryczałtowego ZUSu. Zniesiemy limity dla proporcjonalnej składki na ZUS. Przedsiębiorcy będą mogli dobrowolnie wybrać rozliczanie proporcjonalne do przychodu – tak jak w małym ZUS-ie – lub według starych zasad. Skorzystają na tym zwłaszcza mali przedsiębiorcy.
Firmy rozliczane przez internet. Całą działalność rozliczymy przez Internet: od e-faktur po załatwienie sprawy zza swojego biurka lub w dowolnym urzędzie. Wstępna kontrola urzędu skarbowego będzie przeprowadzana online. Dopiero w przypadku wykrycia problemów drugi etap kontroli zostanie przeprowadzony w siedzibie kontrolowanego. Interpretacje podatkowe będą jednolite dla całego kraju.
Program Kopernik. Wprowadzimy program wsparcia innowacji. Państwo będzie przejmować połowę ryzyka w inwestycjach innowacyjnych na skalę 3,5 miliarda złotych rocznie. Program skierowany będzie na wdrażanie nowatorskich rozwiązań bez zbędnych procedur. Pozwoli to przełamać bariery w innowacjach.
Więcej środków dla nauki. Przeznaczymy na badania i rozwój ponad 2% PKB. Uczelnie uzyskają większą stabilność w wydawaniu pieniędzy na badania. Położymy nacisk na wdrażanie innowacji w strategicznych obszarach dla naszego państwa, np. nowe rozwiązania wspierające osoby z niepełnosprawnościami czy innowacje w OZE. Nauka jest dla nas wszystkich – dlatego zadbamy o mechanizmy współpracy między uczelniami, samorządem i organizacjami pozarządowymi. Umożliwi to wymianę pomysłów i wspólne inwestycje. Wzmocnimy pozycję uczelni regionalnych.

GODNA PRACA

Koniec z karą za chorowanie. Wynagrodzenie za czas niezdolności do pracy ze względu na zwolnienie lekarskie i zasiłek chorobowy będą wynosić 100% płacy zasadniczej wraz z premiami i dodatkami.
Zapewnimy konstytucyjne prawa pracownicze dla wszystkich zatrudnionych, w tym prawo do ochrony zdrowia, do minimalnego wynagrodzenia, do urlopu, do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, do zabezpieczenia społecznego, do minimalnego wynagrodzenia, ochrony rodzicielstwa, zrzeszania się w związkach zawodowych. Każda praca zależna będzie uprawniała do korzystania z tych praw – niezależnie od tego, czy pracownik zatrudniony jest na podstawie umowy o pracę, zlecenia, o dzieło czy też prowadzi indywidualną działalność gospodarczą.
Godna płaca minimalna. Proponujemy przejrzystą, 10-letnią strategię ustalenia płacy minimalnej, konsultowaną z przedsiębiorcami i pracownikami. W przyszłym roku wyniesie ona 2700 złotych brutto. W 2030 roku osiągnie ona poziom 60% średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.
Godne wynagrodzenia w sektorze publicznym. Nikt w sektorze publicznym nie będzie zarabiać mniej niż 3500 zł brutto.
Wzmocnienie bezpieczeństwa pracy. Rozszerzymy kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy. Przyznamy jej uprawnienia do zmiany formy zatrudnienia na zgodną z prawem i stanem faktycznym. Podpisanie drugiej umowy na czas określony będzie równoznaczne w skutkach prawnych z podpisaniem umowy na czas nieokreślony. Wprowadzimy przepisy zakazujące wyzyskiwania stażystów.

INWESTUJEMY W ZDROWIE

Leki po 5 złotych. Każdy lek na receptę będzie kosztował nie więcej niż 5 złotych. Taka sama zasada będzie dotyczyć wyrobów medycznych, takich jak pompy insulinowe, aparaty słuchowe, inhalatory. Dzieci, emeryci, renciści, kobiety w ciąży i pacjenci po przeszczepach będą mieli leki za darmo.
W ciągu 4 lat zagwarantujemy, że kolejka do lekarza specjalisty nie będzie dłuższa niż 30 dni. Zwiększymy publiczne finansowanie w opiece zdrowotnej do 6,8% PKB do 2022 roku i do 7,2% PKB do 2024 roku. Wydatki przeznaczymy przede wszystkim na finansowanie większej liczby świadczeń, inwestycje w infrastrukturę, usprawnienie zarządzania i cyfryzację. Zapewnimy godne wynagrodzenia we wszystkich zawodach medycznych. Priorytetem będą dla nas onkologia, geriatria i psychiatria.
Zwiększymy liczbę lekarzy o ponad 50 tysięcy w ciągu najbliższych sześciu lat. Zwiększymy liczbę miejsc na kierunku lekarskim docelowo o 50%. Ułatwimy młodym lekarzom kształcenie w deficytowych specjalizacjach. Uprościmy podejmowanie w Polsce pracy lekarzom z zagranicy (prostsza nostryfikacja, zniesienie obowiązku odbywania stażu podyplomowego, wsparcie w nauce języka polskiego).

INNOWACYJNA EDUKACJA

Nowy sposób nauczania. Szkoła będzie odpowiadać na wyzwania współczesności. Ma uczyć współpracy, a nie rywalizacji. Rozszerzymy naukę programowania. Lekcje religii zastąpimy lekcjami angielskiego. Będziemy uczyć o zdrowym stylu życia, przeciwdziałaniu dyskryminacji, zmianach klimatycznych, rozpoznawaniu “fake newsów”, cyberbezpieczeństwie.
Edukacja o zdrowiu i seksualności. Wprowadzimy obowiązkowy, wolny od ideologicznych nacisków przedmiot, który będzie koncentrować się na przekazaniu rzetelnej wiedzy o zdrowiu i seksualności człowieka, stosownie do stopnia dojrzałości młodych ludzi.
Cyfrowe klasy. Wyrwiemy polskie szkoły z XIX wieku. W każdym powiecie stworzymy ponad 300 cyfrowych sal lekcyjnych z nowoczesnym wyposażeniem dla szkół podstawowych. Przekażemy samorządom dotację celową na realizację tego postulatu.

WSPARCIE DLA RODZIN

Bezpłatne miejsce w żłobku dla każdego dziecka. Państwo musi postawić na szczęście rodziny. Tylko kilkanaście procent dzieci ma gwarancję miejsca w żłobku. Prawo do edukacji i opieki nie zaczyna się w szkole, dlatego zapewnimy wszystkim dzieciom w Polsce miejsca w żłobku i przedszkolu. We współpracy z samorządem stworzymy 200 tysięcy nowych miejsc w żłobkach w perspektywie czterech lat.
Wsparcie dla rodziców. Wprowadzimy pełnopłatny i obowiązkowy urlop dla obojga rodziców w minimalnym wymiarze 12 tygodni. Zachowamy program Rodzina 500+ i becikowe.
Dość unikania alimentów. Alimenty będą ściągane jak podatki – po upływie roku zalegania będą traktowane z urzędu jako zaległości podatkowe. Ich egzekucją zajmie się administracja skarbowa. Zniesiemy kryterium dochodowe warunkujące prawo do świadczenia z funduszu alimentacyjnego.
In vitro. Wprowadzimy pełną refundację leczenia niepłodności metodą in vitro z budżetu państwa lub ze środków NFZ dla wszystkich kobiet.

POLITYKA MIESZKANIOWA

Tanie mieszkania na raty. Założymy publiczne przedsiębiorstwo, które w latach 2021-2031 zapewni milion mieszkań na terenach należących do Skarbu Państwa. Koszt najmu nie będzie przekraczał 20 zł za m². Państwo nie będzie sprzedawać mieszkań za więcej niż koszty budowy. Mieszkania będzie można kupić na raty z maksymalnym oprocentowaniem 3%.
Koniec reprywatyzacji. Obecny rząd nadal nie rozwiązał problemów setek tysięcy ludzi dotkniętych i zagrożonych reprywatyzacją. Wygasimy wszystkie roszczenia reprywatyzacyjne. Zakażemy eksmisji na bruk i do lokali nienadających się do zamieszkania.

BEZPIECZNY I DOSTĘPNY TRANSPORT

Kolej w każdym powiecie, autobus w każdej gminie. Zmodernizujemy istniejące i zbudujemy nowe linie kolejowe. Podróż między średnimi i mniejszymi miastami będzie się opłacać. W ciągu 6 lat stworzymy pełną siatkę połączeń lokalnych we wszystkich gminach w Polsce.
Zero ofiar śmiertelnych na drogach. Zamiast stawiać kolejne “czarne punkty”, przebudujemy miejsca, w których dziś giną ludzie. Wprowadzimy organizację ruchu wymuszającą bezpieczną jazdę przed przejściami dla pieszych i skrzyżowaniami, w tym pierwszeństwo dla pieszych przy przejściach. Zaostrzymy kary dla pijanych kierowców.

POLITYKA SPOŁECZNA

Gwarantowana emerytura minimalna. Zbudujemy nowy system emerytalny na miarę wyzwań XXI wieku. Zaczniemy od wprowadzenia gwarantowanej emerytury minimalnej. Nikt nie będzie miał emerytury niższej niż 1600 złotych na rękę. Wszystkie wyższe emerytury będą zachowane i waloryzowane. Wysokość emerytury minimalnej będzie rosła wraz z płacą minimalną. Przywrócimy uprawnienia do emerytur i rent dla funkcjonariuszy służb mundurowych, które zostały im odebrane z naruszeniem Konstytucji tzw. ustawą represyjną.
Wsparcie dla osób niesamodzielnych. W każdej gminie powstanie finansowane z budżetu państwa Centrum Wsparcia Samodzielności świadczące kompleksowe usługi asystenckie i opiekuńcze dla osób niesamodzielnych – z niepełnosprawnościami i osób starszych. Zagwarantujemy bezpłatną pomoc asystentów wspierających wykonywanie codziennych czynności. W szkole zadbamy o jak najlepsze warunki, w tym usprawnimy edukację włączającą.
Wsparcie dla opiekunek i opiekunów. Wprowadzimy coroczne tygodniowe urlopy wytchnieniowe dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. W tym czasie ich podopieczni będą mieli zapewnione turnusy rehabilitacyjne. Zniesiemy całkowity zakaz aktywności zawodowej dla opiekunów pobierających świadczenia związane z opieką. Będziemy ich wspierać w godzeniu tych ról. Uporządkujemy system świadczeń finansowych dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów – wprowadzimy gwarancję świadczenia minimalnego 2000 zł.

ŚWIECKIE PAŃSTWO

Wprowadzimy kasy fiskalne dla księży. Sprawiedliwie opodatkujemy Kościół. Zobowiążemy kościoły do ujawniania przychodów na takich samych zasadach, jakie dotyczą organizacji pozarządowych. Docelowo zlikwidujemy przywileje podatkowe wszystkich kościołów i związków wyznaniowych.
Likwidacja Funduszu Kościelnego. W 2018 roku udział państwa w Funduszu Kościelnym osiągnął rekordowy poziom 156 mln zł. Obecnie nie znajduje się uzasadnienia do dalszego funkcjonowania tej instytucji, w obecnym otoczeniu gospodarczym i po zakończeniu prac Komisji Majątkowej. Wykreślimy tę pozycję z budżetu.
Wycofanie religii ze szkół. Wycofamy religię ze szkół, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekażemy na dodatkową naukę języka angielskiego.
Zlikwidujemy klauzulę sumienia. Zapewnimy pełną dostępność usług i produktów medycznych niezależnie od przekonań lekarzy, pielęgniarek, położnych, farmaceutów. W żadnej placówce publicznej nie będzie można ograniczać usług powołując się na klauzulę sumienia, bez względu na ich rodzaj.

PRAWA KOBIET

Bezpieczne przerywanie ciąży. Wprowadzimy uzależnione wyłącznie od decyzji kobiety prawo do przerwania ciąży do 12. tygodnia, a po 12. tygodniu ciąży – w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety albo ciężkich wad płodu.
Nowoczesna antykoncepcja. Zapewnimy refundację nowoczesnej antykoncepcji, w tym tabletek „dzień po”.
Równa reprezentacja. Wprowadzimy parytet płci w Radzie Ministrów, zarządach powiatów, zarządach województw, zarządach dzielnic m.st. Warszawy oraz zarządach i radach nadzorczych spółek samorządowych i Skarbu Państwa.

RÓWNE PRAWA

Równe płace. Wzorem Islandii zapewnimy równe płace za tę samą pracę bez względu na płeć. Od 2023 roku każde przedsiębiorstwo będzie musiało uzyskać Certyfikat Sprawiedliwych Płac, odnawiany co dwa lata. Będzie on wydawany przez audytorów z Państwowej Inspekcji Pracy. Otrzymają go tylko te firmy, w których nie będzie nieuzasadnionych różnic w wynagrodzeniach, wynikających wyłącznie z płci pracowników. Niespełnianie tych standardów będzie się wiązać z karą grzywny oraz brakiem możliwości uczestniczenia w zamówieniach publicznych.
Wprowadzimy równość małżeńską i związki partnerskie dla wszystkich. Osoby wstępujące w związek partnerski w Urzędzie Stanu Cywilnego będą miały zagwarantowane prawo do między innymi uzyskania informacji medycznej, odwiedzin w szpitalu, dziedziczenia.

PAŃSTWO PRAWA

Winni łamania Konstytucji zostaną rozliczeni. Zagwarantujemy rządy prawa. Odpowiedzialni za naruszenie Konstytucji wreszcie staną przed Trybunałem Stanu.
Przywrócimy niezależność instytucjom państwa prawa. Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy oraz Krajowa Rada Sądownictwa staną się niezależne od polityków.
Rozdzielimy funkcję Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości.
Kalendarz przywrócenia praworządności. Przedstawimy szczegółowy plan przywracania praworządności
w Polsce.

Materiał został sfinansowany przez KW Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Program Lewicy

POLITYKA KLIMATYCZNA

Koniec dominacji węgla. Zredukujemy zużycie paliw kopalnych w energetyce na rzecz czystych źródeł energii. Będziemy inwestować w sieci przesyłowe, termomodernizację budynków, panele słoneczne, elektrownie wiatrowe, pompy ciepła i domową produkcję energii. Do 2035 roku większość energii będzie pochodzić z odnawialnych źródeł. Zakażemy importu węgla i uniezależnimy się od gazu z zagranicy.
Dwa miliony nowych pieców. Dofinansujemy wymianę 2 milionów domowych pieców węglowych na nowoczesne, bezemisyjne instalacje grzewcze w ciągu 15 lat. Gdzie tylko to możliwe, będziemy rozwijać sieci ciepłownicze. W ciągu 15 lat będziemy mieć najczystsze powietrze w tej części Europy
Własna energia w każdym domu. Tak jak dzisiaj robimy zaprawy na zimę, każdy będzie mógł wyprodukować własny prąd. Nadwyżki będzie można sprzedać bez zbędnych formalności.

OCHRONA ŚRODOWISKA

Pakiet dla Lasów. Dopilnujemy, aby w Polsce co najmniej 10% lasów było wolnych od ingerencji człowieka. Powołamy Agencję Ochrony Przyrody odpowiedzialną za kontrolę podmiotów zatruwających środowisko. Przeznaczymy 20% przychodów z gospodarki leśnej na Fundusz Dzikiej Przyrody. Zajmie się on przywracaniem naturze części jej pierwotnych terenów
Polska przyjazna zwierzętom. Utworzymy urząd Rzecznika Praw Zwierząt, który będzie dbać o dobrostan zwierząt domowych, hodowlanych i dzikich. Do 2023 roku zlikwidujemy fermy futrzarskie, zabronimy wykorzystywania zwierząt w cyrkach i skończymy z chowem klatkowym. Stworzymy możliwość sterylizacji na koszt państwa zwierząt domowych za zgodą właściciela.
ROLNICTWO I ROZWÓJ WSI
Zapewnimy rolnikom powszechny system ubezpieczeń. Dodatkowe składki na ubezpieczenia na wypadek suszy, powodzi, wichury i innych podobnych zdarzeń atmosferycznych będą opłacane przez państwo. Pozwoli to na zniesienie obecnego systemu zapomóg i specjalnych odszkodowań. To rozwiązanie bardziej opłacalne i dla rolników, i dla państwa.
Prosty system zrzeszania się rolników. Zachęcimy rolników do zrzeszania się, kończąc z nadmierną biurokracją. Stworzymy uproszczony system rejestracji i prowadzenia organizacji pozarządowych działających na obszarach wiejskich. Skorzystają na tym m.in. ludowe zespoły sportowe, Ochotnicza Straż Pożarna, Koła Gospodyń Wiejskich.
Odnawialne źródła energii w rolnictwie. Wprowadzimy ulgi podatkowe i dopłaty do inwestycji, które zachęcą rolników do umieszczania paneli słonecznych i farm wiatrowych. Polska wieś już jest źródłem żywności, stanie się źródłem energii.

SPRAWNE PAŃSTWO

Odpartyjnienie spółek Skarbu Państwa. Kandydaci i kandydatki do zarządów będą przechodzić kurs i zdawać egzamin przed komisją wolną od polityków. Na każde stanowisko zostanie przeprowadzony konkurs. Wysłuchania kandydatów będą transmitowane w Internecie.
Wzmocnimy zaufanie do policji. Odtworzymy 200 posterunków Policji zlikwidowanych za rządów PO-PSL. Zmienimy zasady dotyczące kamer na mundurach policjantów – będą one nagrywały w trybie ciągłym.
Zrównoważony rozwój miast. Polska nie kończy się na rogatkach Warszawy. Co najmniej ¼ ministerstw i urzędów centralnych będzie poza Warszawą, ze szczególnym uwzględnieniem byłych miast wojewódzkich i pozostałych powyżej 50 tysięcy mieszkańców.
Koniec propagandy. Zlikwidujemy Instytut Pamięci Narodowej. Zadania naukowe zostaną przeniesione do PAN i Archiwum Państwowego, a funkcje śledcze przejmie prokuratura. Odpolitycznimy instytucje kultury. Zlikwidujemy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Zlikwidujemy Radę Mediów Narodowych i Polską Fundację Narodową.

PAKIET DLA ROZWOJU

Zniesienie ryczałtowego ZUSu. Zniesiemy limity dla proporcjonalnej składki na ZUS. Przedsiębiorcy będą mogli dobrowolnie wybrać rozliczanie proporcjonalne do przychodu – tak jak w małym ZUS-ie – lub według starych zasad. Skorzystają na tym zwłaszcza mali przedsiębiorcy.
Firmy rozliczane przez internet. Całą działalność rozliczymy przez Internet: od e-faktur po załatwienie sprawy zza swojego biurka lub w dowolnym urzędzie. Wstępna kontrola urzędu skarbowego będzie przeprowadzana online. Dopiero w przypadku wykrycia problemów drugi etap kontroli zostanie przeprowadzony w siedzibie kontrolowanego. Interpretacje podatkowe będą jednolite dla całego kraju.
Program Kopernik. Wprowadzimy program wsparcia innowacji. Państwo będzie przejmować połowę ryzyka w inwestycjach innowacyjnych na skalę 3,5 miliarda złotych rocznie. Program skierowany będzie na wdrażanie nowatorskich rozwiązań bez zbędnych procedur. Pozwoli to przełamać bariery w innowacjach.
Więcej środków dla nauki. Przeznaczymy na badania i rozwój ponad 2% PKB. Uczelnie uzyskają większą stabilność w wydawaniu pieniędzy na badania. Położymy nacisk na wdrażanie innowacji w strategicznych obszarach dla naszego państwa, np. nowe rozwiązania wspierające osoby z niepełnosprawnościami czy innowacje w OZE. Nauka jest dla nas wszystkich – dlatego zadbamy o mechanizmy współpracy między uczelniami, samorządem i organizacjami pozarządowymi. Umożliwi to wymianę pomysłów i wspólne inwestycje. Wzmocnimy pozycję uczelni regionalnych.

GODNA PRACA

Koniec z karą za chorowanie. Wynagrodzenie za czas niezdolności do pracy ze względu na zwolnienie lekarskie i zasiłek chorobowy będą wynosić 100% płacy zasadniczej wraz z premiami i dodatkami.
Zapewnimy konstytucyjne prawa pracownicze dla wszystkich zatrudnionych, w tym prawo do ochrony zdrowia, do minimalnego wynagrodzenia, do urlopu, do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, do zabezpieczenia społecznego, do minimalnego wynagrodzenia, ochrony rodzicielstwa, zrzeszania się w związkach zawodowych. Każda praca zależna będzie uprawniała do korzystania z tych praw – niezależnie od tego, czy pracownik zatrudniony jest na podstawie umowy o pracę, zlecenia, o dzieło czy też prowadzi indywidualną działalność gospodarczą.
Godna płaca minimalna. Proponujemy przejrzystą, 10-letnią strategię ustalenia płacy minimalnej, konsultowaną z przedsiębiorcami i pracownikami. W przyszłym roku wyniesie ona 2700 złotych brutto. W 2030 roku osiągnie ona poziom 60% średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.
Godne wynagrodzenia w sektorze publicznym. Nikt w sektorze publicznym nie będzie zarabiać mniej niż 3500 zł brutto.
Wzmocnienie bezpieczeństwa pracy. Rozszerzymy kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy. Przyznamy jej uprawnienia do zmiany formy zatrudnienia na zgodną z prawem i stanem faktycznym. Podpisanie drugiej umowy na czas określony będzie równoznaczne w skutkach prawnych z podpisaniem umowy na czas nieokreślony. Wprowadzimy przepisy zakazujące wyzyskiwania stażystów.

INWESTUJEMY W ZDROWIE

Leki po 5 złotych. Każdy lek na receptę będzie kosztował nie więcej niż 5 złotych. Taka sama zasada będzie dotyczyć wyrobów medycznych, takich jak pompy insulinowe, aparaty słuchowe, inhalatory. Dzieci, emeryci, renciści, kobiety w ciąży i pacjenci po przeszczepach będą mieli leki za darmo.
W ciągu 4 lat zagwarantujemy, że kolejka do lekarza specjalisty nie będzie dłuższa niż 30 dni. Zwiększymy publiczne finansowanie w opiece zdrowotnej do 6,8% PKB do 2022 roku i do 7,2% PKB do 2024 roku. Wydatki przeznaczymy przede wszystkim na finansowanie większej liczby świadczeń, inwestycje w infrastrukturę, usprawnienie zarządzania i cyfryzację. Zapewnimy godne wynagrodzenia we wszystkich zawodach medycznych. Priorytetem będą dla nas onkologia, geriatria i psychiatria.
Zwiększymy liczbę lekarzy o ponad 50 tysięcy w ciągu najbliższych sześciu lat. Zwiększymy liczbę miejsc na kierunku lekarskim docelowo o 50%. Ułatwimy młodym lekarzom kształcenie w deficytowych specjalizacjach. Uprościmy podejmowanie w Polsce pracy lekarzom z zagranicy (prostsza nostryfikacja, zniesienie obowiązku odbywania stażu podyplomowego, wsparcie w nauce języka polskiego).

INNOWACYJNA EDUKACJA

Nowy sposób nauczania. Szkoła będzie odpowiadać na wyzwania współczesności. Ma uczyć współpracy, a nie rywalizacji. Rozszerzymy naukę programowania. Lekcje religii zastąpimy lekcjami angielskiego. Będziemy uczyć o zdrowym stylu życia, przeciwdziałaniu dyskryminacji, zmianach klimatycznych, rozpoznawaniu “fake newsów”, cyberbezpieczeństwie.
Edukacja o zdrowiu i seksualności. Wprowadzimy obowiązkowy, wolny od ideologicznych nacisków przedmiot, który będzie koncentrować się na przekazaniu rzetelnej wiedzy o zdrowiu i seksualności człowieka, stosownie do stopnia dojrzałości młodych ludzi.
Cyfrowe klasy. Wyrwiemy polskie szkoły z XIX wieku. W każdym powiecie stworzymy ponad 300 cyfrowych sal lekcyjnych z nowoczesnym wyposażeniem dla szkół podstawowych. Przekażemy samorządom dotację celową na realizację tego postulatu.

WSPARCIE DLA RODZIN

Bezpłatne miejsce w żłobku dla każdego dziecka. Państwo musi postawić na szczęście rodziny. Tylko kilkanaście procent dzieci ma gwarancję miejsca w żłobku. Prawo do edukacji i opieki nie zaczyna się w szkole, dlatego zapewnimy wszystkim dzieciom w Polsce miejsca w żłobku i przedszkolu. We współpracy z samorządem stworzymy 200 tysięcy nowych miejsc w żłobkach w perspektywie czterech lat.
Wsparcie dla rodziców. Wprowadzimy pełnopłatny i obowiązkowy urlop dla obojga rodziców w minimalnym wymiarze 12 tygodni. Zachowamy program Rodzina 500+ i becikowe.
Dość unikania alimentów. Alimenty będą ściągane jak podatki – po upływie roku zalegania będą traktowane z urzędu jako zaległości podatkowe. Ich egzekucją zajmie się administracja skarbowa. Zniesiemy kryterium dochodowe warunkujące prawo do świadczenia z funduszu alimentacyjnego.
In vitro. Wprowadzimy pełną refundację leczenia niepłodności metodą in vitro z budżetu państwa lub ze środków NFZ dla wszystkich kobiet.

POLITYKA MIESZKANIOWA

Tanie mieszkania na raty. Założymy publiczne przedsiębiorstwo, które w latach 2021-2031 zapewni milion mieszkań na terenach należących do Skarbu Państwa. Koszt najmu nie będzie przekraczał 20 zł za m². Państwo nie będzie sprzedawać mieszkań za więcej niż koszty budowy. Mieszkania będzie można kupić na raty z maksymalnym oprocentowaniem 3%.
Koniec reprywatyzacji. Obecny rząd nadal nie rozwiązał problemów setek tysięcy ludzi dotkniętych i zagrożonych reprywatyzacją. Wygasimy wszystkie roszczenia reprywatyzacyjne. Zakażemy eksmisji na bruk i do lokali nienadających się do zamieszkania.

BEZPIECZNY I DOSTĘPNY TRANSPORT

Kolej w każdym powiecie, autobus w każdej gminie. Zmodernizujemy istniejące i zbudujemy nowe linie kolejowe. Podróż między średnimi i mniejszymi miastami będzie się opłacać. W ciągu 6 lat stworzymy pełną siatkę połączeń lokalnych we wszystkich gminach w Polsce.
Zero ofiar śmiertelnych na drogach. Zamiast stawiać kolejne “czarne punkty”, przebudujemy miejsca, w których dziś giną ludzie. Wprowadzimy organizację ruchu wymuszającą bezpieczną jazdę przed przejściami dla pieszych i skrzyżowaniami, w tym pierwszeństwo dla pieszych przy przejściach. Zaostrzymy kary dla pijanych kierowców.

POLITYKA SPOŁECZNA

Gwarantowana emerytura minimalna. Zbudujemy nowy system emerytalny na miarę wyzwań XXI wieku. Zaczniemy od wprowadzenia gwarantowanej emerytury minimalnej. Nikt nie będzie miał emerytury niższej niż 1600 złotych na rękę. Wszystkie wyższe emerytury będą zachowane i waloryzowane. Wysokość emerytury minimalnej będzie rosła wraz z płacą minimalną. Przywrócimy uprawnienia do emerytur i rent dla funkcjonariuszy służb mundurowych, które zostały im odebrane z naruszeniem Konstytucji tzw. ustawą represyjną.
Wsparcie dla osób niesamodzielnych. W każdej gminie powstanie finansowane z budżetu państwa Centrum Wsparcia Samodzielności świadczące kompleksowe usługi asystenckie i opiekuńcze dla osób niesamodzielnych – z niepełnosprawnościami i osób starszych. Zagwarantujemy bezpłatną pomoc asystentów wspierających wykonywanie codziennych czynności. W szkole zadbamy o jak najlepsze warunki, w tym usprawnimy edukację włączającą.
Wsparcie dla opiekunek i opiekunów. Wprowadzimy coroczne tygodniowe urlopy wytchnieniowe dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. W tym czasie ich podopieczni będą mieli zapewnione turnusy rehabilitacyjne. Zniesiemy całkowity zakaz aktywności zawodowej dla opiekunów pobierających świadczenia związane z opieką. Będziemy ich wspierać w godzeniu tych ról. Uporządkujemy system świadczeń finansowych dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów – wprowadzimy gwarancję świadczenia minimalnego 2000 zł.

ŚWIECKIE PAŃSTWO

Wprowadzimy kasy fiskalne dla księży. Sprawiedliwie opodatkujemy Kościół. Zobowiążemy kościoły do ujawniania przychodów na takich samych zasadach, jakie dotyczą organizacji pozarządowych. Docelowo zlikwidujemy przywileje podatkowe wszystkich kościołów i związków wyznaniowych.
Likwidacja Funduszu Kościelnego. W 2018 roku udział państwa w Funduszu Kościelnym osiągnął rekordowy poziom 156 mln zł. Obecnie nie znajduje się uzasadnienia do dalszego funkcjonowania tej instytucji, w obecnym otoczeniu gospodarczym i po zakończeniu prac Komisji Majątkowej. Wykreślimy tę pozycję z budżetu.
Wycofanie religii ze szkół. Wycofamy religię ze szkół, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekażemy na dodatkową naukę języka angielskiego.
Zlikwidujemy klauzulę sumienia. Zapewnimy pełną dostępność usług i produktów medycznych niezależnie od przekonań lekarzy, pielęgniarek, położnych, farmaceutów. W żadnej placówce publicznej nie będzie można ograniczać usług powołując się na klauzulę sumienia, bez względu na ich rodzaj.

PRAWA KOBIET

Bezpieczne przerywanie ciąży. Wprowadzimy uzależnione wyłącznie od decyzji kobiety prawo do przerwania ciąży do 12. tygodnia, a po 12. tygodniu ciąży – w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety albo ciężkich wad płodu.
Nowoczesna antykoncepcja. Zapewnimy refundację nowoczesnej antykoncepcji, w tym tabletek „dzień po”.
Równa reprezentacja. Wprowadzimy parytet płci w Radzie Ministrów, zarządach powiatów, zarządach województw, zarządach dzielnic m.st. Warszawy oraz zarządach i radach nadzorczych spółek samorządowych i Skarbu Państwa.

RÓWNE PRAWA

Równe płace. Wzorem Islandii zapewnimy równe płace za tę samą pracę bez względu na płeć. Od 2023 roku każde przedsiębiorstwo będzie musiało uzyskać Certyfikat Sprawiedliwych Płac, odnawiany co dwa lata. Będzie on wydawany przez audytorów z Państwowej Inspekcji Pracy. Otrzymają go tylko te firmy, w których nie będzie nieuzasadnionych różnic w wynagrodzeniach, wynikających wyłącznie z płci pracowników. Niespełnianie tych standardów będzie się wiązać z karą grzywny oraz brakiem możliwości uczestniczenia w zamówieniach publicznych.
Wprowadzimy równość małżeńską i związki partnerskie dla wszystkich. Osoby wstępujące w związek partnerski w Urzędzie Stanu Cywilnego będą miały zagwarantowane prawo do między innymi uzyskania informacji medycznej, odwiedzin w szpitalu, dziedziczenia.

PAŃSTWO PRAWA

Winni łamania Konstytucji zostaną rozliczeni. Zagwarantujemy rządy prawa. Odpowiedzialni za naruszenie Konstytucji wreszcie staną przed Trybunałem Stanu.
Przywrócimy niezależność instytucjom państwa prawa. Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy oraz Krajowa Rada Sądownictwa staną się niezależne od polityków.
Rozdzielimy funkcję Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości.
Kalendarz przywrócenia praworządności. Przedstawimy szczegółowy plan przywracania praworządności
w Polsce.

Trudne decyzje wstrzemięźliwych

Prawie połowa Polaków nie chodzi na wybory i – jak dowodzą badania – raczej nie zamierza pójść także na te, które będziemy mieć w październiku.

Wprawdzie optymistyczni badacze twierdzą, że może nastąpić przełom i udział w głosowaniach weźmie prawie 70% uprawnionych, ale ja w to nie wierzę. Co nie oznacza, że komitety wyborcze nie mają szans, aby propagandą, albo szczęśliwym dla nich zbiegiem zdarzeń, uszczknąć z tej „milczącej większości” kilka, a nawet kilkanaście procent.
Gnębi mnie pytanie, – dlaczego tak wielu moich współobywateli ma wszystkie wybory w tzw. głębokim poważaniu? Nie stać mnie na prawdziwe badania motywacji ich postępowania, ale postanowiłem, w granicach kontaktów towarzysko – sklepowo – bazarowo – śmietnikowych, delikatnie się dopytać, co nimi kieruje.

Demokracja niegodna zaufania

Z tych „badań” wynika przede wszystkim, że „antywyborcy” dają się dość wyraźnie podzielić na cztery grupy. Jedna, chyba największa, składa się z „zawodowych negacjonistów”. Czyli tych, którzy zawsze i wszędzie, są do wszystkiego nastawieni krytycznie. Nie pójdą głosować, bo nie mają na kogo, nikt im się nie podoba, wszyscy są przekupni, większość wyborów i tak jest fałszowana. W tej grupie decyzja o wstrzemięźliwości wyborczej nie ma wyraźnego związku z poziomem intelektualnym i z wykształceniem. Jest efektem cech charakteru. „Negacjoniści” Istnieją zawsze i w każdym państwie, chociaż w zależności od historii i przekazów rodzinnych może ich być relatywnie mniej lub więcej w stosunku do ogólnej liczby wyborców.
Drugą grupę stanowią ci, którzy nie wierzą, że „coś to zmieni”. Jest obojętne, kto będzie rządził – i tak decyduje „przeznaczenie i przypadek”. Można rządzić nieudolnie, ale w sprzyjających warunkach i tak mieć dobre wyniki. Można rządzić dobrze, – ale mieć pecha w postaci klęsk żywiołowych, okresowej wzmożonej aktywności określonych grup społecznych, negatywnego stosunku innych państw. To po co ja mam chodzić na wybory, jeśli i tak wydarzy się to, co ma się wydarzyć?

Egocentryzm

Trzecia grupa, bardzo liczna, to ci, których wybory i „polityka” w ogóle nie interesują. Nawet nie wiedzą, kto aktualnie rządzi i na czym mogą polegać zmiany. Interesuje ich tylko własne życie, chcą mieć coś do jedzenia, mieć w co się ubrać, czasem trochę popić i móc się „rozerwać”. Wzorcowym reprezentantem tej grupy jest mój stary znajomy – nurek śmietnikowy. Bierze chyba zasiłek dla bezrobotnych, ale utrzymuje się całkiem nieźle z tego, co znajdzie w śmietnikach. Panie Tadziu – mówi do mnie – co mnie obchodzą jakieś sejmy czy rządy. Ja mam dobrze. Złom i butelki zbieram i sprzedaję. Warsztacik sobie zrobiłem. Naprawiam znalezione zabawki i proste sprzęty domowe. Pan nawet nie wie, co można znaleźć w śmietnikach! Naprawiam i tanio sprzedaję na bazarze. Nie mam szefów, zawsze mogę sobie zrobić wolne i coś wypić. To co mnie obchodzą jakieś wybory!
Jest jeszcze niewielka, ale stabilna, czwarta grupa antywyborcza, złożona z ludzi raczej mniej pracowitych, którzy traktują udział w wyborach, jako ewidentną stratę czasu. Mogą go przecież wykorzystać na bardziej przyjemne zajęcia. Ich argumentacja jest prosta. Wybory na ogół są w niedzielę. Pogoda jest dobra, od dawna planowałem, że pojadę na ryby. Albo poznałem wczoraj na imprezie panienkę, zaprosiłem ją na wycieczkę w urokliwe miejsce, gdzie jest dobra restauracja z hotelikiem. Bardzo mnie ciśnie, żeby tą znajomość dogłębnie zrealizować – to mam tracić czas, idąc na wybory??
Z tej mojej amatorskiej analizy wynika, że partie i inne komitety wyborcze mogą mieć realne szanse uzyskania poparcia tylko wśród uczestników dwóch pierwszych grup, – czyli totalnych negacjonistów i części determinalistów, wierzących w nieuchronne przeznaczenie. Reszta jest oporna i raczej nie da się zmobilizować.

Jak przekonać?

Wśród tych bardziej podatnych, nasze życie polityczne i zachowania czołowych polityków w ostatnich latach, spowodowały u niezdecydowanych nagminnie występującą chorobę rozdwojenia jaźni. Teraz nawet rozstrojenia – jeśli taka jednostka chorobowa istnieje. Godni współczucia członkowie tych grup, jeśli nawet poczuli „zew krwi” wzywający ich na wybory, to nie mogą się zdecydować, kogo mają poprzeć – PIS, Platformę z dodatkami, czy ponownie otrzepująca się z popiołów Lewicę. Nie wspominam o nagłym małżeństwie PSL i Kukiza, bo raczej nowych zwolenników im nie przybędzie.
Rodzina najczęściej namawia ich na PIS. Bo dają. Coś tam źle robią z tymi sądami, bawią się w jakieś hejty, ciągle wszystkim grożą więzieniami, mają premiera bajkopisarza i rozbrajająco nieudolnych i niesamodzielnych działaczy, – ale realnie dają niemal każdej rodzinie parę złotych, niby na utrzymanie dzieci, ale tak dokładnie, to nie wiadomo za co.
Koledzy z pracy, z uczelni czy z knajpy opowiadają się raczej za Koalicją Obywatelską, czyli za Platformą. Rządzili 8 lat, teraz na nich psy wieszają, ale przecież nie było tak źle. I szefa – Tuska – mieli poważnego i inteligentnego, bajek nie opowiadał, teraz we Europie ma powszechne poważanie. Nie udają tak religijnych jak PIS, ale z Kościołem zawsze dochodzili do porozumienia. I – co najważniejsze – przestrzegali Konstytucji i tworzyli państwo praworządne.
Młodzież i staruszkowie przypominają im jednak o przynajmniej wyborczo zjednoczonej Lewicy. Jej ramowy program im odpowiada. Większość młodzieży zawsze była przeciwna nadmiernym ograniczeniom możliwości aborcji. Uważają, że to sprawa osobista kobiety. Uważają, że Kościół za bardzo do wszystkiego się wtrąca. Nie pochwalają lekcji religii w ogóle, a zwłaszcza w szkołach. Nie widzą nic złego, jeśli ktoś interesuje się seksualnie tą samą płcią, uważają związki partnerskie za potrzebne i często stwarzające lepszą rodzinę, niż małżeństwo.

Nuta nostalgii

Staruszkowie z sentymentem wspominają czasy, kiedy rządziła Lewica i wprowadziła Polskę do Unii Europejskiej. I znany powszechnie fakt „szorstkiej przyjaźni” między prezydentem i premierem pochodzącymi z tego samego obozu politycznego, ale znacznie różniących się poglądami, świadczył o tym, że rodzi się prawdziwa demokracja. I że nie idziemy w kierunku rządów jednej partii.
Znaczna część staruszków wspomina także młodość w PRL i opowiada, że też – po 1956 roku – nie było wtedy tak zupełnie źle, jak teraz opowiadają w publicznej telewizji. Uważają, że służba zdrowia działała sprawniej, kabarety były o niebo lepsze, kręciło się dużo lepszych niż dzisiaj filmów i seriali. Niektóre, jak Misia, Alternatywy 4, Hubala, Popiół i diament, Klosa, czyli „Stawkę większą niż życie” albo „4 pancernych i psa”, „puszcza” się do dzisiaj i nadal mają wysoką oglądalność. Prywatki były „niezapomniane”, wczasy tanie. Mieszkań budowało się dużo.
Ci, którzy zostaną przekonani, że powinni jednak spełnić „obywatelski obowiązek”, mają więc trudne zadanie. Coś, czy kogoś, trzeba wybrać.
Nie jestem „pytią z delfickich trójnogów”, nie powiem im, jaki będzie wynik wyborów, ani nie ośmielę się występować w roli agitatora konkretnego ugrupowania. Mogę jednak przypomnieć, – bo o tym już pisałem – że doprowadzanie do sytuacji, w której może samodzielnie rządzić jedno ugrupowanie polityczne, zawsze w historii okazywało się błędem. Czasem tragicznym w skutkach. Ludzie nie są aniołami. Poczucie władzy absolutnej rodzi zawsze poczucie bezkarności i autokratyzm, który z reguły przekształca się powoli w dyktaturę. Może więc będzie lepiej, jeśli ich głosy nie będą pomagały w powstawaniu takiej sytuacji.

Czemu PO nigdy nie pokona PiS

Na kogo w październiku zagłosują liberałowie? Powiecie – jak to na kogo? Na Koalicję Obywatelską! Niby oczywiste, ale jednak niekoniecznie.

Zanim wyjaśnię dlaczego, zastanówmy się – kim w zasadzie są ci liberałowie? Najczęściej utożsamiamy ich z elektoratem KO/PO i Nowoczesnej. Przypisujemy im miłość do niskich podatków, wstręt do programów socjalnych, deficyt empatii, klasizm i uwielbienie prywatyzacji jako panaceum na każde zło. Rzadziej postępowe podejście do kwestii praw LGBT, kobiet i uchodźców. No i taki liberał, w mniemaniu lewaka nienawidzi PiS przede wszystkim za rozdawnictwo, w szczególności 500 plus.
Wymieniony zbiór postaw nie ma wiele wspólnego z wartościami liberalnymi. To raczej wykwity fatalnie przeprowadzonej transformacji ustrojowej, patologiczne odruchy, wygenerowane przez rynkowe mechanizmy, z którymi obywatele przez lata obcowali bez zabezpieczeń. Prawdziwych liberałów, takich dla których sprawy pryncypialne to: troska o społeczeństwo obywatelskie, partycypację społeczną i demokratyczne zaplecze instytucjonalne z jednej strony, a z drugiej dopiero niskie podatki i swoboda aktywności gospodarczej, jest w Polsce pewnie porównywalna liczba, co zdeklarowanych marksistów.
A więc kluczowe pytanie brzmi: na kogo zagłosuje elektorat Koalicji Obywatelskiej? Ten segment wyborców jest w inny sposób związany ze swoim brandem niż elektorat PiS, który jak wspomniałem w poprzednim moim tekście, dzieli się na cynicznych, wierzących i kalkulujących. W przypadku antypisu platformerskiego kluczową wartością, która wiąże emocjonalnie z brandem, jest skuteczność i wiarygodność w odsunięciu i ponownym niedopuszczeniu PiS do władzy. Ta grupa nie oczekuje wiele po ekipie Schetyny, bo Platforma nie zapewniła praktycznie żadnych namacalnych benefitów, poza rozwojem infrastruktury. Nie było transferów socjalnych, wyprawkowych czy innych fruktów, a od państwa można było się spodziewać jedynie egzekucji komorniczej. Pragnie jedynie powrotu dość mało ambitnie rozumianej stabilności, której brakuje w czasach pisowskiej permanentnej awantury.
Wyborcy Platformy nie głosowali na Platformę dlatego, że kochają Grzegorza Schetynę, jego wartości, wizję Polski. Bo lider PO/KO nie jest wizjonerem, ani politykiem wartości, lecz jedynie politycznym rzemieślnikiem. Głosowali, bo mieli nadzieję, że ich kraj będzie się rozwijał w schemacie zarysowanym przez Unię Europejską, a poziom zamożności stopniowo doganiał standardy zachodnie. Kaczyńskiego nie chcą, bo kojarzy im się z obciachem, zaściankiem i niepokojem. Tak więc poprą najsilniejszego gracza, kto ową europejskość do ich przybliży i będzie najbardziej wiarygodny w trwałym pozbawieniu PiS władztwa.
Pojawienie się Lewicy nie pozostanie przez tych ludzi niezauważone. Do do gry wchodzi siła jasno i wyraziście antypisowska, zawierająca kilka znanych nazwisk, kojarzonych z różnymi sprawami i poglądami. Mamy liberalnego Biedronia, wujkowatego Czarzastego grożącego Ziobrze Trybunałem Stanu i dużego faceta z brodą, który fajnie przemawia i jest pewny tego co mówi. Lewica odpala efektowną konwencje, na której porusza tematy, które są ważne dla większości społeczeństwa, ma kilkanaście procent w sondażach. To już nie jest Partia Razem, kojarząca się z miejską młodzieżą. To poważa formacja, trzecia siła w tym kraju.
Kluczową sprawą dla polityków Lewicy podczas tej kampanii jest oczywiście przedstawienie się jako siła zdolna do przywrócenia podstawowych funkcji socjalnych państwa i zmiany rażącej dysproporcji sił pomiędzy pracownikami, a kapitałem, ale jest też szansa na zastosowanie dość prostego, a potencjalnie skutecznego gestu wobec wyborców Koalicji Obywatelskiej, którym należy komunikować, że nic nie daje takiej pewności trwałego pozbycia się Kaczyńskiego jak lewicowa koalicja. Nawet jeśli elektorat KO nie kocha socjalu, nie przejmuje się służbą zdrowia, bo uznaje, że leczyć się można prywatnie, to przy odpowiednio sformułowanym przekazie powinien zrozumieć, że tylko ugrupowanie łączące demokratyczne wartości z postulatami rozszerzenia praw obywatelskich i unormowania praw kobiet, a także oferujące społeczeństwu paletę usług publicznych i socjalnych jest w stanie zaspokoić społeczne oczekiwania i stać się antypisowską siłą główną. Ponieważ, moi mili wyborcy KO, kolejna era Tuska i Schetyny oznaczać będzie powrót władzy bezradnej, nieczującej oczekiwań społecznych, nie potrafiącej zaspokoić podstawowych potrzeb obywateli, co skończy się niechybnie powrotem PiSu do władzy w następnym rozdaniu.
Powiedzmy sobie jasno – Platforma Obywatelska nie potrafiła rządzić. Nie stworzyła sobie warunków do reprodukcji własnego panowania, nie nawiązała emocjonalnej więzi z elektoratem na innym poziomie niż nie-bycie-pisem, nie zniszczyła aparatów ideologicznych swojej konkurencji jak IPN, nie stworzyła własnych aparatów. Była bierna i bezradna. A to głównie dlatego, że PO stała się partią zdolną do wygrywania wyborów w wyniku dość przykrego posttranformacyjnego nieporozumienia, rynkowej indoktrynacji i chaosu w głowach obywateli, którzy głosowali złudzeniami, wybierali w ramach sztucznego antagonizmu przeciwko swojemu interesowi. Najwyższa pora by Platforma Obywatelska wróciła na należne jej miejsce w naszej politycznej konstelacji – partyjki nielicznej klasy średniej, cieszącej się poparciem 7-8 proc – jak niemiecka FDP czy brytyjscy Liberalni Demokraci. Przyszłość Grzegorza Schetyny i Donalda Tuska to “back to KLD”. Naturalną przeciwwagą dla PiS i najgroźniejszą bronią przeciwko szaleństwu Kaczyńskiego jest bowiem socjaldemokratyczna Lewica.

Lewicowa alternatywa

Stanowisko Komitetu Założycielskiego
Socjalistycznej Platformy programowej SLD

KZ SPP SLD z zadowoleniem przyjmuje powstanie koalicji LEWICA, która ma szansę stać się nową jakością na polskiej scenie politycznej. Komitet Założycielski przedstawia jednocześnie swoje stanowisko w kwestii programu wyborczego Lewicy.
Proponujemy uwzględnienie w Programie:
1. Opracowanie państwowego programu likwidacji ubóstwa w Polsce.
Uzasadnienie: PiS nie podjął żadnego długofalowego programu społecznego, koncentrując się na doraźnych akcjach propagandowych, typu 500+ lub „Mój prąd”. Tymczasem GUS odnotowuje wzrost skrajnego ubóstwa w Polsce, oceniany obecnie na około 5,4 proc. mieszkańców, głównie z terenów wiejskich. Prawie 200 000 Polaków żyje na poziomie lub poniżej minimum egzystencji. Tą niekorzystną tendencję należy odwrócić i opracować ogólnonarodowy program likwidacji nędzy w Polsce. W program powinny zostać zaangażowane instytucje rządowe, samorządowe, organizacje pozarządowe i związki wyznaniowe. Koalicja powinna przedstawić w przyszłym parlamencie pakiet projektów ustaw w tej kwestii.
2. Opracowanie i przedłożenie pakietu ustaw, których celem będzie przeciwdziałanie postępującemu rozwarstwieniu majątkowemu Polaków.
Uzasadnienie: Polska jest państwem o największej skali rozwarstwienia majątkowego w Europie. Powstrzymanie i odwrócenie tej tendencji powinno nastąpić jak najszybciej. Niezbędne są zarówno nowe regulacje z zakresu prawa podatkowego, jak i rozwiązania wspierające rozwój spółdzielczości i przedsiębiorstw pracowniczych. Spółdzielczość i własność pracownicza stanowią ważny element uspołecznienia własności, które to uspołecznienie jest jednym ważniejszych środków przeciwdziałania postępującemu rozwarstwieniu majątkowemu Polaków i związanej z nim niesprawiedliwości ekonomicznej.
3. Opracowanie i zgłoszenie projektów rozwiązań prawnych, które na zdecydowanie wyższy poziom podniosą rolę samorządów gospodarczych w kreowaniu i realizacji polityk gospodarczych.
4. Opracowanie i zgłoszenie projektu ustawy wprowadzającej jednolitą procedurę legislacyjną.
Uzasadnienie: System tworzenia dobrego prawa w Polsce nie istnieje a obecna praktyka ustawodawcza wręcz sprzyja wydawaniu aktów prawnych obarczonych poważnymi wadami. Kompleksowa regulacja w tym zakresie będzie możliwa po odsunięciu PiS od władzy. Za jedno z najważniejszych narzędzi psucia prawa uznać należy specjalną procedurę legislacyjną dla tzw. „projektów poselskich”, często wykorzystywaną przez Rząd dla skrócenia procedury, eliminacji konsultacji społecznych.
5. Opracowanie i zgłoszenie projektu nowych zasad wyborczych, podporządkowanych głównemu celowi dostarczenia wszystkim wyborcom obiektywnej, wyczerpującej informacji o partiach i kandydatach.
Uzasadnienie: Obiektywizm mediów to przeszłość, do której nie ma powrotu – nie tylko w Polsce. Organizacja wyborów władz publicznych nie może, więc dalej opierać się na założeniu, że obiektywne media są głównym środkiem przekazu informacji wyborczych do wyborców. KZ SPP SLD stoi na stanowisku, że istnieje pilna potrzeba dekomercjalizacji i sekularyzacji zasad wyboru władz publicznych w naszym kraju. To wyborca a nie media, kandydaci czy partie polityczne powinien być głównym podmiotem tych zasad. Wybory władz publicznych nie mogą być – jak dotąd – przedsięwzięciem kapitałowo-inwestycyjnym kandydatów i partii politycznych
6. Zgłoszenie projektu ustawy wprowadzającej kryterium dochodowe do programu 500 + i waloryzujące te świadczenia corocznie stosownie do wskaźnika inflacji.
Jednocześnie KZ SPP SLD proponuje, aby LEWICA zadeklarowała w trakcie kampanii wyborczej utworzenie wspólnego Kluby Parlamentarnego oraz to, że czas dany jej na aktywność parlamentarną wykorzysta między innymi do opracowania i przedstawienia w kolejnych wyborach kompleksowego programu społeczno-gospodarczego: „Lewicowa Alternatywa dla Polski”.
Jednym z ważnych elementów tego programu winno być między innymi: lewicowa interpretacja zapisu Konstytucji RP o „społecznej gospodarce rynkowej”, równoważenie się różnych form własności w tym rozwój własności pracowniczej; a także odrodzenia i rozwijania własności spółdzielczej.
Uzasadnienie: Pojęcie „społecznej gospodarki rynkowej zawarte w Konstytucji RP nie doczekało się dotąd żadnej praktycznej interpretacji a tym samym realizacji. Tymczasem część społeczeństwa krytycznie ocenia obecny stan stosunków i struktur społecznych, w szczególności różnice społeczno-ekonomiczne i własnościowe pomiędzy obywatelami, klasami i warstwami społecznymi, uważając je za niesprawiedliwe oraz źródło wielu niegodziwości, między innymi w zakresie nierówności, ekologii itp. SPP uważa, że LEWICA nie powinna bagatelizować tej grupy, tym bardziej, że istotną jej część stanowi młodzież.

Nadgorliwość gorsza wiadomo od czego

Głoszenie tez, że program Lewicy to lewicowość na niby jest równoznaczne z mówieniem, że im gorzej tym lepiej.

„Nowa Lewica” rzeczywiście zaprezentowała nową jakość. Można sarkać, że oglądamy wciąż te same twarze, że młoda Partia Razem ugięła się pod presją sondaży i zwarła szeregi ze „starą” SLD, wreszcie, że Wiosna pasuje do nich jak kwiatek do kożucha. Prawda jest jednak taka, że 24 sierpnia zjednoczony komitet po zjednoczeniu zaliczył ostry skręt w lewo i pokazał program, w którym elektorat każdej z partii znajdzie coś dla siebie.
Przede wszystkim żaden inny komitet w tej kampanii nie zdobył się (i nie zdobędzie) na tak silne uderzenie w kościół. Czarzasty, Biedroń i Zandberg obiecali „kasę fiskalną dla każdego księdza” oraz wyprowadzenie religii ze szkół.
Chcą również rozliczenia kleru za ukrywanie pedofilskich skandali, co generalnie niby bulwersuje każdą ze stron sceny politycznej, ale żadne nie uczyniła tego elementem kampanii. Czarzasty wspomniał też imiennie ojca Rydzyka, co np. Platforma czyni jedynie w kuluarach i to szeptem.
Likwidacja IPN, PFN, ustawa reprywatyzacyjna, podwyżki w budżetówce, likwidacja śmieciówek, powrót przywilejów mundurowych, sprawna i dostępna służba zdrowia oraz edukacja z dobrze opłaconą nauczycielską kadrą, nie mówiąc o postulatach dotyczących godnego zatrudnienia, godnej płacy i godnej emerytury – to postulaty stricte lewicowe, które powinny uciszyć ewentualne głosy krytyczne.
Zjednoczona Lewica nie dała zapędzić się w kozi róg „wojenki kulturowej”, zepchnąć na pozycje wyznaczane jej przez PIS, co jest największym pozytywnym zaskoczeniem tej konwencji. Oczywiście w jej wyborczej ofer
cie znalazły się także sensowne i ważne kwestie światopoglądowe: edukacja seksualna, aborcja na życzenie, związki partnerskie: wbrew pozorom podjęcia tych tematów wprost wszystkie inne komitety, nawet obyczajowo liberalne, do tej pory się bały. Do tego mamy obietnicę głębokich reform w kwestii praw zwierząt – PiS na początku poprzedniej kadencji tę rękawicę podniosło, ale nie udźwignęło.

Mamy zatem komitet z rozbudowaną ofertą socjalną i odważnymi postulatami światopoglądowymi.

To dużo, naprawdę dużo jak na sklejony w ostatniej chwili sojusz trzech ugrupowań, z których każde stawia sobie nieco inne priorytety.

Oczywiście – wśród „kanapowych” lewicowych komentatorów od razu pojawił się w mediach społecznościowych festiwal sarkań,

że jak coś zostało powiedziane, to albo za mało, albo że nie do końca, albo że im nie wierzymy. Bo kandydaci Lewicy nie ogłosili, że oprócz wycofania lekcji religii ze szkół, opodatkowania kościoła i jego funkcjonariuszy, likwidacji Funduszu Kościelnego i renegocjacji konkordatu nie zgłosili postulatu, żeby kościół w ogóle oddał wszystko, a jego działalność żeby została zakazana. Że propozycje socjalne nie obejmowały topienia kapitalistów w Wiśle z nogami w wiadrach z cementem, że mieszkanie za 1000 złotych to żadna ulga, bo mieszkający w nim przecież musi za coś żyć, że kolej w każdym powiecie to nie wystarczy. Że likwidacja IPN i PFN to detale, bo na tym polu należy zrobić dużo więcej. I można te zarzuty mnożyć i mnożyć, bo do każdego programu można zawsze coś dodać.
Rzecz tylko w tym, czy program maksimum – na przykład zrobienia totalnej rewolucji – jest realistyczny i ma jakiekolwiek szanse poza byciem dyskutowanym na kanapach.
A program Lewicy – w odróżnieniu od utopijnych mrzonek – taką realną szansę ma. I nawet wyliczanka tego, czego zdaniem rozmaitych komentatorów drażliwych o czystość własnej lewicowości, w programie Lewicy brakuje dowodzi co najwyżej tego, że stoi za nimi przede wszystkim zawiść. Zawiść, na którą nie ma dziś miejsca.

Zawiść, która jest nie tylko kontrproduktywna, ale wręcz szkodliwa.

Bo głoszenie tez, że program Lewicy to lewicowość na niby jest równoznaczne z mówieniem, że im gorzej tym lepiej. Że lepiej, żeby dalej trwał PiS, względnie duopol PiS-PO, przy którym nic nie robiąc można za to do woli utyskiwać i snuć marzenia. Im bardziej odległe od rzeczywistości, tym lepsze.
Dla kogo lepiej, dla tego lepiej. Jeśli jednak można wybierać pomiędzy poparciem opcji zgłaszającej szereg postulatów, których wszystkie inne się boją podnosić, a nie robieniem nic w efekcie uznania, że te postulaty i tak są za słabe, to zwykły oportunizm i polityczne lenistwo.
Dlatego, kiedy Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń, Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Anna-Maria Żukowska czy Beata Maciejewska – bo oni prezentowali program Lewicy na konwencji – mówią o tym, co Lewica chce zrealizować, to dla każdego, kto ma choć trochę lewicowości w sobie, naturalnym wyborem jest tę inicjatywę poprzeć. Bo jest to szansa na przywrócenie państwa prawa, państwa świeckiego, wolnościowego, istniejącego dla obywateli, w którym nie będzie „policji myśli”, w którym nie będzie na Lewicy dyskryminacji i nietolerancji, w którym nie będzie wszechobecnej szczujni i propagandy fałszu. Szansę na odsunięcie od władzy PiS. Szansę na wyjście poza wybór między PiS a PO, poza którym – jak nam usilnie przez lata wmawiano – nie ma wyboru.
Zjednoczenie nurtów lewicowych w polskiej polityce ma tę wartość, że daje szansę na taką zmianę. Może w tych wyborach zmiana ta okaże się tylko zmianą polegającą na wprowadzeniu do Sejmu grupy polityczek i polityków nie bojących się artykułować swoje postulaty, ale już w następnych – zdolnych powalczyć o większość zdolną do samodzielnego rządzenia. Przekreślenie tej szansy równa się politycznemu samobójstwu. I wtedy nawet św. Marks, św. Engels, św. Lenin, św. Trocki, św. Kropotkin ani św. Bakunin – czy inny jeszcze święty lewicowej myśli – nic nie pomogą.