French Open: 19. triumf Djokovicia w turniejach Wielkiego Szlema

Novak Djoković wygrał French Open 2021, pokonując w finale Stefanosa Tsitsipasa 6:7(6), 2:6, 6:3, 6:2, 6:4 i zdobył 19. w karierze wielkoszlemowy tytuł. Serbski tenisista umocnił się na prowadzeniu w rankingu ATP i zmniejszył różnicę w liczbie trofeów jaka dzieli go do liderów klasyfikacji wszech czasów – Rogera Federera i Rafaela Nadala.

W półfinale tegorocznego French Open Djoković trafił na Rafaela Nadala, 13-krotnego triumfatora turnieju na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu, ale po czterogodzinnej walce zdołał pokonać hiszpańskiego speca od gry na ceglanej mączce. W finałowym pojedynku o 19. wielkoszlemowy, lecz dopiero drugi we French Open (wcześniej wygrał paryski turniej w 2016 roku) rywalem lidera światowej listy tenisistów był Stefanos Tsitsipas, pierwszy grecki tenisista, który doszedł do finału wielkoszlemowej imprezy.
W ciągu dwóch tygodni rywalizacji w Paryżu Djoković pokonał kolejno Tennysa Sandgrena, Pablo Cuevasa, Ricardasa Berankisa, Lorenzo Musettiego, Matteo Berrettiniego i Rafaela Nadala. W finałowym pojedynku z Tsitsipasem przegrywał już w setach 0-2, ale w trzeciej partii się odrodził i ostatecznie wygrał z greckim tenisistą 6:7(6), 2:6, 6:3, 6:2, 6:4. W trwającej cztery godziny i 11 minut batalii Tsitsipas zaserwował 14 asów, z czego połowę w pierwszym secie. Djoković oddał podanie trzy razy, a sam wykorzystał pięć z 16 szans na przełamanie. Serb posłał 56 kończących uderzeń przy 41 niewymuszonych błędach. Grek miał 61 piłek wygranych bezpośrednio i 44 pomyłki. Djoković po raz drugi pokonał Tsitsipasa w French Open. W poprzednim roku również wygrał z nim w pięciu setach , a bilans ich potyczek wynosi teraz 6-2 na korzyść serbskiego mistrza.
W karierze Djokovicia tegoroczny finał na kortach Rolanda Garrosa był 29. w turniejach Wielkiego Szlema – dziewiętnaści z nich zakończył zwycięsko i w liczbie zdobytych wielkoszlemowych tytułów w grze pojedynczej ustępuje już tylko o jedno trofeum Rogerowi Federerowi i Rafaelowi Nadalowi, którzy mają ich na koncie po 20. Ale Serb jest trzecim tenisistą w historii, po Australijczykach Rodzie Laverze i Royu Emersonie, który może się pochwalić wygraniem każdego z czterech turniejów Wielkiego Szlema co najmniej po dwa razy. Oprócz dwóch zwycięstw w French Open (2016 i 2021), dziewięć razy wygrał Australian Open, pięć razy Wimbledon i trzykrotnie był mistrzem US Open.
Tenisowi eksperci uważają zgodnie, że to właśnie Djoković ma największe szanse na pobicie rekordowego osiągnięcia Australijki Margaret Court, która w Wielkim Szlemie wygrała w grze pojedynczej 24 turnieje. O jeden mniej na koncie ma Amerykanka Serena Williams (23), ale od czterech lat nie udaje jej się powiększyć tego dorobku. W klasyfikacji wszech czasów mężczyzn za plecami Federera, Nadala i Djokovicia plasuje się plejada legendarnych graczy; Pete Sampras (USA) – 14 tytułów wielkoszlemowych, Roy Emerson (Australia) – 12, Bjoern Borg (Szwecja) – 11, Rod Laver (Australia) – 11, Bill Tilden (USA) – 10, Fred Perry (Wielka Brytania), Ken Rosewall (Australia), Jimmy Connors (USA), Ivan Lendl (Czechosłowacja/USA) i Andre Agassi (USA) – wszyscy po osiem zwycięstw.
W najnowszym notowaniu rankingu ATP serbski tenisista z dorobkiem 12113 punktów utrzymał rzecz jasna pierwszą lokatę i na czele światowej listy spędzi już 311. tydzień, bijąc tym samym rekord ustanowiony przez Federera. Drugi w zestawieniu Rosjanin Daniłł Miedwiediew traci do niego 1970 punktów. Trzeci jest Hiszpan Rafael Nadal, który został zdetronizowany w Paryżu i stracił 1000 punktów. Na najwyższą w karierze czwartą pozycję wskoczył pokonany przez Djokovicia w finale Tsitsipas. Jedyny Polak w Top 100 rankingu, Hubert Hurkacz, mimo niepowodzenia na paryskich kortach zajmuje w najnowszym notowaniu 17. lokatę. W drugiej setce plasują się jeszcze Kamil Majchrzak (ATP 112) i Kacper Żuk (ATP 169).
W rankingu deblistów na czele pozostali Chorwaci Mate Pavić i Nikola Mektić, którzy musieli się wycofać z Rolanda Garrosa 2021 z powodu pozytywnego testu na Covid-19. Trzeci jest Francuz Nicolas Mahut, który wspólnie ze swoim rodakiem Pierre’em-Huguesem Herbertem wygrał paryską imprezą wielkoszlemową. Najlepszy z Polaków, Łukasz Kubot, zachował 17. pozycję.

French Open 2021: Świątek w obronie tytułu

W niedzielę rozpoczęły się zmagania w 120. edycji wielkoszlemowego turnieju French Open rozgrywanego na kortach ziemnych tenisowego kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Tytułów w singlu bronią
Polka Iga Świątek i Hiszpan Rafael Nadal.

Skutki pandemii koronawirusa dotknęły też turniej French Open, bo w tym roku organizatorzy z powodu problemów finansowych musieli zmniejszyć pulę nagród o trzy miliony euro. W poprzedniej edycji Iga Świątek zarobiła za triumf w paryskiej imprezie 1,6 mln euro, w tym roku jeśli obroni tytuł dostanie „tylko” 1,4 mln euro. Pokonani w finale gry pojedynczej zarobią po 750 tys. euro, półfinaliści po 375 tys. euro, a ćwierćfinaliści po 255 tys. euro. Im niżej, tym premie są mniejsze – za dojście do 1/8 finału 170 tys. euro, do 3. rundy 113 tys. euro, do 2. rundy 84. tys. euro, a za występ w 1. rundzie 60 tys. euro. Taką kwotę już zarobiła czwórka naszych reprezentantów w tegorocznej edycji French Open, czyli wspomniana już Iga Świątek, a także Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.
W kwalifikacjach do głównej drabinki paryskiego turnieju wzięła udział cztery nasze tenisistki, z których najdalej zaszła Magdalena Fręch, która odpadła w finale kwalifikacji. Trzy pozostałe Polki, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska i Urszula Radwańska, odpadły już w pierwszej rundzie. Ich los podzielił też w rywalizacji panów Kacper Żuk. Tak więc biało-czerwone barwy na kortach Rolanda Garrosa w tym roku reprezentuje nasz żelazny kwartet singlistów – Iga Świątek (w I rundzie zagra z Kają Juvan) i Magda Linette (jej pierwszą rywalką będzie Chloe Pacuet) oraz Hubert Hurkacz (jego rywalem w niedzielę był Botic van de Zandschulp) i Kamil Majchrzak (w I rundzie zmierzy się z Arthurem Cazaux).
Największe zainteresowanie z nich, co oczywiste, wzbudza broniąca mistrzowskiego tytułu Świątek. W pierwszej rundzie warszawianka trafiła w losowaniu na Słowenkę Kaję Juvan, swoją dobrą koleżankę i deblową partnerkę z juniorskich czasów, z którą w 2017 roku wygrała juniorski Wimbledon. W tym roku trafiły na siebie w lutym podczas turnieju w Melbourne. Wtedy lepsza okazała się Iga Świątek, która wygrała ze Słowenką w trzech setach. W przypadku zwycięstwa i awansu do II rundy w Paryżu Polka zmierzy się z lepszą zawodniczką z pary Rebecca Peterson (Szwecja) – Shelby Rogers (USA).
Wielu tenisowych ekspertów umieściło Świątek w gronie faworytek paryskiej imprezy. Taka opinię wyraziła m.in. legendarna amerykańska tenisistka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova. „Iga Świątek pojawiła się w światowej czołówce nagle. Pamiętam, że gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy na korcie kilka lat temu, zapytałam jak wymawia się jej nazwisko. Od razu wiedziałam, że będę w przyszłości musiała je wymawiać wielokrotnie. Moja intuicja mnie jak widać nie zawiodła” – powiedziała na łamach portalu wtatennis.com zdobywczyni 59 tytułów w turniejach Wielkiego Szlema.
Świątek bardziej jednak przeżywała spotkanie z Rafaelem Nadalem. Hiszpański tenisista, 13-krotny triumfator paryskiego turnieju, to jej wielki tenisowy idol. Polka przyznała, że jej marzeniem jest kiedyś potrenować z nim na korcie. Jako juniorka szkoliła się przez jakiś czas w akademii tenisowej Rafaela Nadala i do dzisiaj w publicznych wypowiedziach zapewnia: „Jestem jego wielką fanką i jeśli będę miała okazję zapytać go o kilka rzeczy, a także nauczyć się czegoś od niego, to będę bardzo szczęśliwa. Niestety, oboje jesteśmy zajęci” – stwierdziła w jednym z wywiadów.
Organizatorzy French Open zadbali jednak, żeby obrońcy tytułów spotkali się na chwilę i razem wyszli na kort. Rafael Nadal w mediach społecznościowych zamieścił fotkę z tego wydarzenia z podpisem: „Wspaniale było dzisiaj z tobą poodbijać. Powodzenia w turnieju”. Świątek zrewanżowała się żartobliwym wpisem pod wspólnym zdjęciem z hiszpańskim tenisistą: „To było super inspirujące. Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebować partnera do odbijania piłki, to jestem tutaj”.
Miejmy nadzieję, że kolejną okazję do wspólnego pozowania oboje będą mieli 13 czerwca, gdy przyjdzie przed obiektywami prezentować zdobyte trofea – w przypadku Nadala byłby to 14., a dla Świątek drugi triumf na paryskich kortach.

Klęska tytanów w ATP Finals

Kibice liczyli na wielki pojedynek lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia z wiceliderem Rafaelem Nadalem w finale tegorocznego ATP Finals. Nic z tego. W półfinale Serb przegrał z Austriakiem Dominikiem Thiemem 5:7, 7:6(10), 6:7(5), a Hiszpan uległ Rosjaninowi Daniiłowi Miedwiediewowi 6:3, 6:7(4), 3:6. W niedzielę o zwycięstwo w ostatnim turnieju mistrzów rozgrywanym w Londynie zmierzyli się więc Miedwiediew z Thiemem. Lepszy okazał się Rosjanin, który wygrał 4:6, 7:6(2), 6:4.

W grze pojedynczej skład półfinałowej czwórki graczy w pełni odzwierciedlał aktualny układ sił w męskim tenisie, bo do rozgrywki o prawo gry w finale przystąpili zawodnicy zajmujący cztery czołowe lokaty na światowej liście. Faworytem był lider Novak Djoković, uczestniczący w kończących sezon turniejach mistrzów już po raz trzynasty. Dla niego był to dziewiąty awans do półfinału, w finałach grał siedem razy, a zwyciężał w nich pięciokrotnie (w 2008 roku oraz w latach 2012-2015). Djoković przed pojedynkiem z Thiemem miał w tym roku ma bilans meczów 41-4. Porażek doznał w potyczkach z Pablo Carreno w IV rundzie US Open (5:6 i dyskwalifikacja za trafienie piłką w sędzię liniową), Rafaelem Nadalem w finale French Open (0:6, 2:6, 5:7), Lorenzo Sonego w ćwierćfinale turnieju w Wiedniu (2:6, 1:6) i Daniłem Miedwiediewem w fazie grupowej ATP Finals (3:6, 3:6). Serbski tenisista w 2020 roku wygrał natomiast Australian Open oraz turnieje w Dubaju, Cincinnati i Rzymie. W ATP Finals w fazie grupowej pokonał Argentyńczyka Diego Schwartzmana 6:3, 6:2 i Niemca Alexandra Zvereva 6:3, 7:6(4), przegrał natomiast nieoczekiwanie z Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem 3:6, 3:6. I dlatego zajął w swojej grupie drugie miejsce, a z pierwszego do półfinału awansował Miedwiediew (pokonał Zvereva 6:3, 6:4 i Schwartzmana 6:3, 6:3).
Półfinałowy przeciwnik Djokovicia, Dominic Thiem, w rankingu ATP zajmuje aktualnie trzecią lokatę. W tym roku wygrał co prawda tylko jeden turniej, ale za to jakże ważny – US Open. Dla Austriaka był to pierwszy wielkoszlemowy triumf w karierze. W londyńskiej hali 02 Arena w fazie grupowej pokonał Greka Stefanosa Tsitsipasa 7:6(5), 4:6, 6:3 i Nadala 7:6(7), 7:6(4), przegrał natomiast z Rosjaninem Andriejem Rublowem 2:6, 5:7. Do półfinału austriacki tenisista awansował z pierwszego miejsca, ale nie był uważany za faworyta w starciu z Djokoviciem, chociaż w ATP Finals gra po raz piąty z rzędu, a w ubiegłym sezonie doszedł do finału, w którym przegrał po walce ze Stefanosem Tsitsipasem.
W drugiej parze faworytem był rzecz jasna Rafael Nadal, dla którego tegoroczny start w ATP Finals był 10. w karierze (ale prawo gry w turniejach mistrzów uzyskiwał aż 16 razy). W finale grał jednak tylko dwukrotnie – w 2010 i 2013 i ani razu nie zdołał zwyciężyć. Przed tegoroczną imprezą nie krył w swoich wypowiedziach, że chciałby wreszcie wygrać. Hiszpan w tym roku po raz 13. w karierze wygrał wielkoszlemowy French Open, a oprócz tego triumfował też w turnieju w Acapulco. Jego przeciwnik, Daniił Miedwiediew, jest pierwszym rosyjskim tenisistą w 1/2 finału turnieju mistrzów od 2009 roku, kiedy to Nikołaj Dawidienko zwyciężył w imprezie. Miedwiediew w tym roku wygrał paryski turniej w hali Bercy, w ubiegłym roku doszedł do finału US Open, lecz w starciach z Nadalem nie miał wcześniej szczęścia, bo w ubiegłym sezonie Hiszpan pokonał go trzy razy – w Montrealu, wspomnianym finale US Open i w fazie grupowej ATP Finals 2019. W tym roku Rosjanin wziął rewanż na hiszpańskim mistrzu, a rozgrzany pokonaniem w londyńskim turnieju pierwszego i drugiego tenisisty w rankingu ATP, w finale wygrał też z numerem 3, czyli Thiemem.
W deblu stawka półfinalistów nie pokrywała się jak w singlu z aktualnym notowaniem rankingu ATP. O awans do finału w pierwszej parze walczyli rozstawieni w turnieju z numerem 5 Wesley Koolhof (Holandia) i Nikola Mektić (Chorwacja) z turniejową „4” – Marcelo Granollersem (Hiszpania) i Horacio Zeballosem (Argentyna). Lepszy okazał się holendersko-chorwacki duet, który wygrał 6:3, 6:4, natomiast w drugiej parze rozstawieni z numerem 7 Juergen Melzer (Austria) i Edouard Roger-Vasselin (Francja) pokonali rozstawiony z „2” duet Rajeev Ram (USA) i Joe Salisbury (Wielka Brytania) 6:7(4), 6:3, 11-9. Koolhof i Mektić to finaliści tegorocznego US Open, a Granollers i Zeballos ubiegłorocznej edycji. Hiszpan i Argentyńczyk w tym roku wygrali turnieje w Buenos Aires, Rio de Janeiro i Rzymie. Z kolei Ram i Salisbury są mistrzami tegorocznego Australian Open, zaś Melzer i Roger-Vasselin w obecnym sezonie wywalczyli tytuł w Petersburgu i doszli do finału w Sofii. Obie półfinałowe pary nigdy wcześniej przeciwko sobie nie grały. W finałowym meczu Melzer i Roger-Vasselin przegrali z Koolhofem i Mekticiem 2:6, 6:3, 5-10.

Londyn żegna ATP Finals

W minioną niedzielę najlepsi tenisiści tegorocznego sezonu rozpoczęli w londyńskiej hali 02 Arena zmagania w turnieju ATP Finals. To ostatnia edycja turnieju mistrzów rozgrywana w stolicy Wielkiej Brytanii. W przyszłym roku ośmiu najlepszych singlistów i osiem najlepszych par deblowych będzie rywalizować w Turynie.

Tegoroczny ATP Finals potrwa do niedzieli 22 listopada. W pierwszej fazie zarówno w grze pojedynczej jak i podwójnej zawodnicy zostali podzieleni na dwie grupy. W singlu grupa, w której znaleźli się Serb Novak Djoković(rozstawiony z numerem 1), Rosjanin Danił Miedwiediew (4), Niemiec Alexander Zverev (5) i Argentyńczyk Diego Schwartzman (8), dostała nazwę „Tokio 1970”, nawiązującą do pierwszej edycji ATP Finals, natomiast drugiej, do której trafili Hiszpan Rafael Nadal (2), Austriak Dominic Thiem (3), Grek Stefanos Tsitsipas (6) i Rosjanin Andriej Rublow (7), nadano nazwę „Londyn 2020”, co jest formą pożegnalnego uhonorowania brytyjskiej stolicy za goszczenie 12 edycji turnieju mistrzów.
W grze podwójnej natomiast grupy nazwano na cześć legendarnych amerykańskich deblistów, braci Bryanów. Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo, rozstawieni w turnieju z numerem 8, trafili go grupy „Mike Bryan”. Oprócz nich zagrają w niej: w numerem 2 Rajeev Ram (USA) i Joe Salisbury (Wielka Brytania), z numerem 3 Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies, a z numerem 5 Wesley Koolhof (Holandia) i Nikola Mektić (Chorwacja). A w grupie „Bob Bryan” zagrają: rozstawieni z numerem 1 Mate Pavić (Chorwacja) i Bruno Soares (Brazylia), z numerem 4 Marcel Granollers (Hiszpania) i Horacio Zeballos (Argentyna), z numerem 6 John Peers (Australia) i Michael Venus (Nowa Zelandia), zaś z numerem 7 Juergen Melzer (Austria) i Edouard Roger-Vasselin (Francja). Do półfinału awansuje po dwóch najlepszych tenisistów z każdej z grupy i po dwie najlepsze pary deblowe.
Kubot i Melo rozpoczęli rywalizację już pierwszego dnia turnieju, w niedzielę. Ich przeciwnikami byli Rajeev Ram i Joe Salisbury, triumfatorzy tegorocznego Australian Open i pierwsza z par deblowych, która zakwalifikowała się do ATP Finals 2020. Ten mecz zakończył się po zamknięciu wydania, podobnie jak wyznaczone na niedzielę dwa pojedynki singlowe – Dominica Thiema ze Stefanosem Tsitsipasem oraz Rafaela Nadala z Andiejem Rublewem.
Z uczestników tegorocznych zmagań najwięcej triumfów w ATP Finals ma na koncie lider rankingu ATP Novak Djoković, który wygrywał w turnieju mistrzów w 2008, 2012, 2013, 2014 i 2015 roku). Serb już po raz 13. zakwalifikował się do tej prestiżowej imprezy. Oprócz niego zwycięstwem w ATP Finals mogą się pochwalić jeszcze Alexander Zverev (2018) i Stefanos Tsitsipas (2019). Zdumiewające, że ani razu jeszcze turnieju mistrzów nie wygrał Rafael Nadal, a w tym roku zagra w tej imprezie już po raz szesnasty z rzędu. Najlepszy wynik hiszpańskiego tenisisty to finał – dotarł do tego etapu dwukrotnie, w 2010 i 2013 roku. Tym razem Hiszpan obiecał swoim fanom, że powalczy zwycięstwo.
Dla Andrieja Rublowa i Diego Schwartzmana start w tegorocznej imprezie będzie debiutem. Zawodnikami rezerwowymi będą Włoch Matteo Berrettini i Kanadyjczyk Denis Shapovalov.
Nasz jedynak w tym doborowym towarzystwie, Łukasz Kubot, w deblowych rozgrywkach turnieju mistrzów startuje już po raz siódmy. Ani on, ani też jego partner Marcelo Melo nie mają w dorobku zwycięstwa. Polak io Brazylijczyk grają razem czwarty rok i po raz czwarty awansowali do kończącego sezon ATP Finals. Trzy lata temu dotarli do finału, w kolejnej edycji odpadli po fazie grupowej, a w poprzednim sezonie doszli do półfinału. Kubot w latach 2009 i 2010 grał w turnieju mistrzów w parze z Austriakiem Oliverem Marachem, ale w obu występach odpadali po fazie grupowej. W 2014 roku nasz tenisista w duecie ze Szwedem Robertem Lindstedtem dotarł do półfinału. Melo natomiast w ATP Finals wystąpi po raz ósmy w karierze.
Polak i Brazylijczyk niemal do samego końca musieli walczyć o prawo gry w turnieju mistrzów. W pierwszej części roku wygrali turniej w Acapulco, po którym z powodu pandemii Covid-19 mieli półroczną przerwę w startach, także z powodu kłopotów zdrowotnych Brazylijczyka. Po wznowieniu rywalizacji w pięciu pierwszych turniejach wygrali tylko trzy mecze, ale w połowie października dotarli do finału w Kolonii, a 1 listopada triumfowali w Wiedniu. Udział w turnieju mistrzów zagwarantowali sobie zaś tydzień temu, awansując do półfinału turnieju w Paryżu.

48 godzin sport

Tysięczna wygrana Nadala
Słynny hiszpański tenisista Rafael Nadal odniósł tysięczne zwycięstwo w zawodowej karierze. W drugiej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu (pula nagród 3,73 mln euro) pokonał swojego rodaka Feliciano Lopeza 4:6, 7:6(5), 6:4. 34-letni Hiszpan jest czwartym zawodnikiem, który osiągnął tę granicę w Erze Open, czyli od 1968 roku. Więcej wygranych na koncie mają tylko Amerykanin Jimmy Connors (1274), Szwajcar Roger Federer (1242) oraz Czech Ivan Lendl (1068).

Kara dla piłkarza Legii
Zawodnik Legii Warszawa William Remy został ukarany przez Komisję Ligi karą finansową w wysokości 30 tysięcy złotych. Kara dla piłkarza Legii jest efektem niezastosowania się przez niego do zaleceń Komisji Medycznej PZPN dotyczących przestrzegania środków prewencyjnych w dobie pandemii Covid-19.

Awans piłkarek z Łęcznej
Piłkarki nożne Górnika Łęczna pokonały u siebie chorwacki ZNK Split 4:1 w pierwszej rundzie kwalifikacji piłkarskiej Ligi Mistrzów kobiet i awansowały do kolejnej fazy. W zespole mistrzyń Polski nie mogły zagrać cztery zawodniczki, których wyniki poniedziałkowych testów na obecności koronawirusa były pozytywne. Losowanie par kolejnej rundy odbędzie się w piątek. Górnik w minionym sezonie, zakończonym z powodu pandemii po 12 kolejkach, został mistrzem Polski. W pierwszej rundzie kwalifikacji gra 40 zespołów. Zwycięzcy meczów awansują do drugiej fazy, wyłaniającej (też w pojedynczych spotkaniach) 10 drużyn, które dołączą do 22 rozstawionych ekip. Od 1/16 finału rozgrywane będą już dwumecze. Finał LM odbędzie się 16 maja 2021 roku w Goeteborgu. Tytułu broni francuski Olympique Lyon.

Znów szykują się do igrzysk
Wolontariusze, którzy będą pracować podczas igrzysk w Tokio 2021, wznowili zajęcia szkoleniowe po ośmiu miesiącach przerwy spowodowanej pandemią, która zmusiła organizatorów do przełożenia imprezy o rok. Obecnie programy szkoleniowe prowadzone są głównie on-line, w przeciwieństwie do zajęć z ubiegłego roku, gdy obywały się w Tokio w grupach liczących nawet kilkaset osób. Zajęcia mają potrwać do końca grudnia. Uczestniczy w nich ponad 80 tysięcy osób. Na razie nie podjęto jeszcze decyzji, czy podtrzymane do tej grupy dołączą też wolontariuszy spoza Japonii, których miało być 12 procent.

Maradona wraca do zdrowia
Lekarz Diego Maradony Leopoldo Luque poinformował, że po wtorkowej operacji mózgu u legendarnego piłkarza nie występują żadne powikłania neurologiczne. Legendarny argentyński piłkarz w miniony piątek obchodził 60. urodziny, a w poniedziałek trafił do szpitala w La Plata z podejrzeniem głębokiej depresji. Dokładne badania wykazały jednak, że ma krwiaka podtwardówkowego wymagającego natychmiastowego usunięcia. Operacja odbyła się we wtorek wieczorem. Wiadomość o jej udanym przebiegu zgromadzeni pod kliniką fani Maradony przyjęli głośnymi owacjami.

Wielki Szlem na ziemnym korcie

W niedzielę 27 września na ziemnych kortach paryskiego kompleksu im. Rolanda Garrosa rozpocznie się przełożony z powodu pandemii koronawirusa wielkoszlemowy turniej tenisowy French Open. Planowo powinien odbyć się w dniach 24 maja – 7 czerwca. Do obrony mistrzowskiego tytułu w singlu mężczyzn stanie Hiszpan Rafael Nadal, natomiast Australijka Ashleigh Barty zrezygnowała z przyjazdu do Paryża.

Rafael Nadal na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa jest hegemonem. W piętnastu występach w tym wielkoszlemowym turnieju triumfował aż 12 razy i wygrał 93 z 95 rozegranych pojedynków. W tegorocznej edycji French Open także jest uważany za murowanego faworyta, chociaż po półrocznej przerwie w startach nie prezentuje jeszcze najwyższej formy. W jedynym turnieju w jakim wystąpił przed imprezą w Paryżu, w ATP Masters 1000 w Rzymie, w której w przeszłości triumfował pięciokrotnie, niespodziewanie przegrał w ćwierćfinale z Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem 2:6, 5:7. Była to sensacja, bo we wcześniejszych dziewięciu pojedynkach z tym tenisistą Hiszpan stracił zaledwie dwa sety. „To nie była moja noc. Diego zagrał bardzo dobrze, a ja nie. Zagrałem kiepski mecz przeciwko świetnemu rywalowi, a kiedy tak się dzieje, to się przegrywa. Ale wiem, co muszę poprawić. I wiem też, jak to zrobić. Będę trenował z odpowiednim nastawieniem, żeby znowu dobrze wypaść w Paryżu” – zapewniał wicelider rankingu ATP po porażce ze Schwartzmanem.
Słynny przed laty niemiecki tenisista Boris Becker, sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy i były lider rankingu ATP, w wypowiedzi dla hiszpańskiego dziennika „Mundo Deportivo” stwierdził: „Moim zdaniem tegoroczny French Open będzie szczególnie trudny dla Nadala. On jest także moim faworytem numerem jeden, ale zauważam też, że różnica w dyspozycji między nim a innymi zawodnikami z czołówki jest dużo mniejsza niż w minionych latach. Przypuszczam, że to przez brak rytmu meczowego, bo Rafa zwykle przystępował do gry w Paryżu po czterech na ogół świetnych turniejach na kortach ziemnych”.
Tegoroczny French Open będzie wyjątkowy nie tylko z powodu nietypowego terminu imprezy. Zawody te zaczynały się zwykle w czwartą niedzielę maja i kończyły na początku czerwca i w kalendarzu tenisowym były drugim w kolejności imprezą Wielkiego Szlema – jedyną na kortach ziemnych, drugą po styczniowym Australian Open, a zawsze poprzedzała rozgrywany na kortach trawiastych Wimbledon. Ze względu na trwającą pandemię Francuska Federacja Tenisowa przesunęła początek French Open najpierw na 20 września, by ostatecznie wyznaczyć datę startu na 27 września, zaledwie dwa tygodnie po zakończonym zgodnie z terminarzem wielkoszlemowym US Open. Po raz pierwszy od 1947 roku paryska impreza nie odbędzie się więc w tradycyjnym terminie, a po raz pierwszy od wprowadzenia tzw. Ery Otwartej w tenisie duży turniej został przesunięty na inny termin, nie zaś całkowicie odwołany.
Po raz pierwszy w 124-letniej historii turnieju będzie można w jego trakcie rozgrywać mecze podczas padającego deszczu, bo od końca 2019 roku na korcie im. Phillipe’a Chatriera funkcjonuje rozsuwany dach. Podobną konstrukcję zarządzający kompleksem tenisowym im. Rolanda Garrosa planują zainstalować także na korcie im. Suzanne Lenglen, ale jej ukończenie planowane jest dopiero w 2023 roku. Inną nowinką paryskiego turnieju jest zainstalowanie oświetlenia na czterech głównych kortach.
Organizatorzy French Open w powodu pandemii zdecydowali się rozegrać kwalifikacje do głównej drabinki turniejowej bez udziału publiczności, a rosnące zagrożenie epidemiczne we Francji spowodowało, że władze zgodziły się na ograniczoną liczbę widzów tylko na trzech największych obiektach kompleksu Rolanda Garrosa – na korach Philippe Chatrier, Court Suzanne Lenglen oraz Simonne Mathieu.
W tegorocznym French Open polski tenis w grze pojedynczej reprezentować będzie czwórka graczy – Magda Linette i Iga Świątek w rywalizacji pań, a Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak w zmaganiach mężczyzn.
W kwalifikacjach uczestniczyły dwie kolejne nasze zawodniczki. Magdalena Fręch odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z Argentynką Nadią Podoroską 2:6, 2:6, natomiast Katarzyna Kawa powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa została wycofana. Po powrocie do Polski zawodniczka wykonała jednak dwa kolejne testy i w obu przypadkach wynik był negatywny. Z jednej strony to dobrze, że jest zdrowa, lecz tenisistka nie może odżałować zmarnowanej przez czyjeś niedopatrzenie szansy na zakwalifikowanie się po raz pierwszy w karierze do gównej drabinki wielkoszlemowego French Open.

48 godzin sport

Drugie trafienie Klicha
Mateusz Klich strzelił gola dla Leeds United w wygranym przez jego zespół 4:3 meczu 2. kolejki angielskiej Premier League z Fulham. Była to drugie ligowe trafienie 30-letniego reprezentanta Polski w tym sezonie. Klich zaliczył także asystę przy trzeciej bramce dla ekipy Leeds, która z trzema punktami na koncie zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli.

Nadal przegra w Rzymie
Argentyńczyk Diego Schwartzman, który w 1/8 finału turnieju ATP w Ryzmie wyeliminował najlepszego polskiego tenisistę Huberta Hurkacza, w ćwierćfinale pokonał też (6:2, 7:5) broniącego tytułu Hiszpana Rafaela Nadala, rozstawionego w tegorocznym turnieju z numerem drugim. Porażka wicelider rankingu ATP w imprezie na kortach Foro Italico jest niespodzianką, bo Nadal wcześniej triumfował tu dziewięć razy.

Grała siatkarska PlusLiga
Wyniki 2. kolejki: Cuprum Lubin – VERVA Warszawa Orlen Paliwa 2:3; Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia Rzeszów 3:0; Indykpol AZS Olsztyn – MKS Ślepsk Malow Suwałki 0:3, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – MKS Będzin 3:0. Niedzielne mecze PGE Skry Bełchatów z Aluronem CMC Wartą Zawiercie oraz Cerradu Enei Czarnych Radom z Treflem Gdańsku wydania. Spotkanie GKS Katowice ze Stalą Nysa odbędzie się w poniedziałek. W tabeli prowadzi Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przed Jastrzębskim Węglem i VERVĄ Warszawa Orlen Paliwa, a stawkę zamyka Stal Nysa.

Ważny gol Płachety
W 2. kolejce Championship Norwich zremisował z Preston North End 2:2. Gola dającego remis ekipie gospodarzy w samej końcówce meczu zdobył młodzieżowy reprezentant Polski Przemysław Płacheta, który tego lata do angielskiej drużyny przeszedł ze Śląska Wrocław.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 4. kolejki: Widzew Łódź – Stomil Olsztyn 2:0, Zagłębie Sosnowiec – ŁKS Łódź 1:2, Sandecja Nowy Sącz – Odra Opole 1:2, GKS Bełchatów – GKS Tychy 1:1, Arka Gdynia – Miedź Legnica 4:0, Chrobry Głogów – GKS Jastrzębie 1:0, Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Resovia 2:0, Korona Kielce – Górnik Łęczna 0:2. Mecz Radomiaka Radom z Puszczą Niepołomice odwołano z powodu zagrożenia epidemicznego. W tabeli prowadzi ŁKS przed Bruk-Betem (oba zespoły mają po 12 pkt), stawkę zamyka GKS Jastrzębie, które jeszcze nie zdobyło punktów.

Kubica z awarią
W kwalifikacjach do niedzielnego wyścigu DTM na torze w Nurburgring Robert Kubica (Orlen Team ART) zajął najlepszą w tym sezonie siódmą lokatę. Niestety, w oficjalnym wyścigu w jego samochodzie doszło do awarii skrzyni biegów i ostatecznie krakowianin nie dojechał do mety niedzielnego wyścigu. W momencie wystąpienia awarii znajdował się na szóstym miejscu w stawce. W sobotę wyścig ukończył na 13. miejscu.

Remis polskich piłkarek
Prowadzona przez trenera Miłosza Stępińskiego reprezentacja Polski kobiet w piłce nożnej bezbramkowo zremisowała z Czechami w meczu grupy D eliminacji mistrzostw Europy. Biało-czerwone po czterech rozegranych spotkaniach prowadzą w grupie z dorobkiem 8 punktów, przed Hiszpankami (3 mecze, 7 pkt) i Czeszkami (4 mecze, 7 pkt) oraz Mołdawią (3 pkt) i Azerbejdżanem (zero punktów). We wtorek 22 września w Bielsku-Białej Polki rozegraną mecz rewanżowy z drużyną Czech.

Kara dla Cecha z Cracovii
Obrońca Cracovii David Jablonsky został zawieszony za udział w korupcji do końca 2021 roku. Kara ma rygor natychmiastowej wykonalności. Czech w 2012 roku brał udział w ustawieniu pięciu meczów FK Teplice. Dwa z nich miały odbyły się w lidze młodzieżowej. Kolejne dwa w III lidze, a jeden w Pucharze Czech. Za ten czyn Jablonsky został ukarany dyskwalifikacją do końca 2021 roku. Kara ma rygor natychmiastowej wykonalności. Piłkarz może się od niej odwoływać, ale ryzykuje wydłużenie zawieszenia. Zdarzało się już bowiem tak, że zawodnicy za podobne przewinienia karani byli dożywotnim zakazem gry. 28-letni Jablonsky występuje w Cracovii od lipca 2019 roku. W poprzednim sezonie był podstawowym obrońcą „Pasów”.

Awansowały bez gry
Siatkarki ŁKS Commercecon awansowały bez gry do 2. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzyń. Z powodu zakażenia koronawirusem w drużynie Hapoel Kfar Saba nie dojdzie bowiem do zaplanowanych na przyszły tydzień spotkań z izraelskim zespołem w 1. rundzie eliminacji. O decyzji Europejskiej Konfederacja Siatkówki (CEV) klub z Łodzi poinformował w sobotę. Oba mecze miały zostać rozegrane w Łodzi we wtorek i czwartek. W 2. rundzie eliminacji łodzianki zagrają ze zwycięzcą pary Calcit Kamnik – Mladost Zagrzeb. W eliminacjach uczestniczy dwanaście zespołów. Trzy z nich uzyskają prawo gry w grupowej fazie LM.

Sukces Niewiadomej
Startująca w barwach niemieckiej grupy kolarskiej Canyon-SRAM Katarzyna Niewiadoma odniosła wielki sukces zajmując drugie miejsce w kobiecym wyścigu Giro d’Italia, jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów etapowych w rywalizacji kobiet. Polkę wyprzedziła tylko mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro Holenderka Anna van der Breggen (Boels-Dolmans), a trzecie miejsca na podium wywalczyła Włoszka Elisa Longo Borghini (Trek-Segafredo).

Gol Niezgody w MLS
Zespół Portland Timbers wygrał na wyjeździe z San Jose Earthquakes 6:1. Jedną z bramek dla zwycięzców zdobył były napastnik Legii Warszawa Jarosław Niezgoda. Było to jego czwarte trafienie w obecnych rozgrywkach Major Ligue Soccer. Portland Timbers po 12 kolejkach spotkań ma na koncie 18 punktów i zajmuje piąte miejsce w Konferencji Zachodniej.

Austriak wygrał US Open 2020

Dominic Thiem wygrał w finale US Open z Niemcem Alexandrem Zverevem 2:6, 4:6, 6:4, 6:3, 7:6(6). 27-letni austriacki tenisista jest pierwszym mistrzem turniejów Wielkiego Szlema urodzonym w latach 90. Dzięki triumfowi w Nowym Jorku w najnowszym rankingu ATP Thiem ma do prowadzącego w zestawieniu Serba Novaka Djokovicia 1735 punktów straty, a do drugiego na liście Hiszpana Rafaela Nadala 725.

Po tym jak z udziału w tegorocznym US Open zrezygnowali Szwajcar Roger Federer oraz Rafale Nadal, a Novak Djoković został zdyskwalifikowany w 4. rundzie za uderzenie piłką sędzię liniową, stało się jasne, że w tej nietypowej z powodu pandemii Covid-19 edycji nowojorskiego turnieju triumfuje tenisista, dla którego będzie to pierwszy tytuł jeśli nie wielkim Szlemie, to na pewno w US Open. W finale spotkali się dwaj zawodnicy, o który od lat mówi się, że są najpoważniejszymi kandydatami do przejęcia schedy po tercecie wielkich mistrzów – 39-letnim Federerze, 34-letnim Nadalu i 33-letnim Djokoviciu. Niemiec Alexander Zverev, obecnie sklasyfikowany na siódmym miejscu rankingu ATP, ma dopiero 23 lata, ale na koncie już 11 turniejowych tytułów w głównym cyklu.
Do tej pory zawodził jednak oczekiwania w Wielkim Szlemie. Wcześniej najdalej zaszedł w tegorocznym Australian Open, docierając do półfinału, w którym zresztą przegrał z Thiemem, lecz w poprzednich startach w US Open ani razu nie przebrnął czwartej rundy.
Z tego też powodu faworytem niedzielnego finału był Thiem, który miał już za sobą trzy wcześniejsze występy w spotkaniach o taką stawkę. Dotarł do finału dwóch poprzednich edycji French Open (w obu przegrał z Nadalem), a na początku tego roku doszedł do finału Australian Open, w którym uległ Djokoviciovi . Dodatkowo rozstrzygnął na swoją korzyść siedem z dziewięciu wcześniejszych pojedynków ze Zverevem, z których ostatnim był wspomniana wcześniej ich półfinałowa potyczka w Melbourne Park, wygrana przez Austriaka 3:6, 6:4, 7:6(3), 7:6(4).
Thiem do tej pory uważany był za specjalistę od gry na nawierzchni ziemnej, co potwierdzały jego wyniki osiągane w turnieju French Open na kortach paryskiego kompleksu im. Rolanda Garrosa. W ostatnich miesiącach austriacki tenisista znacznie jednak urozmaicił swoja grę w tym roku triumfował przecież na twardych kortach w US Open i doszedł do finału w Australian Open, ale ma też na koncie finał zeszłorocznego Turnieju Mistrzów w Londynie, w którym w fazie grupowej pokonał Djokovicia i Federera.
Początek finałowego starcia w US Open zaskoczył jednak tenisowych ekspertów, bo na korcie dominował Zverev, który bił piłki mocniej, dokładniej i na dodatek z wielkim szczęściem. Thiem sprawiał wrażenie kompletnie pogubionego i wyzutego z wiary we własne możliwości, przegrał więc pierwszą partię nadspodziewanie łatwo 2:6. W drugim secie sytuacja nie uległa znaczącej poprawie, nadal górą był potężnie serwujący Zverev i on też wygrał 6:4.
W trzeciej partii Niemiec prowadził już 2:1 z przełamaniem i chyba zaczął już myśleć co powie na ceremonii wręczania nagród, bo zaczął popełniać nawet błędy serwisowe. Gra powoli zaczęła się wyrównywać, chociaż Thiem nie grał jakoś znacząco lepiej niż wcześniej. Przy stanie 4:5 Zverev popełnił kilka błędów przy własnym podaniu i przegrał seta 4:6.
Od tego momentu Thiem zaczął grać jak natchniony – świetnie serwował, miał dużo wygranych wymian, a jakość jego gry rosła z minuty na minutę. Zverev z kolei przestał być tak powtarzalny i skuteczny, więc przegrał 3:6 i w tym momencie w meczu remis.
O zwycięstwie miał zatem rozstrzygnąć piąty set. Zverev zaczął go fatalnie, bo od straty podania, ale szybko to odrobił przełamując rywala. Przy stanie 4:3 niemiecki tenisista ponownie wygrał gema przy podaniu Austriaka i prowadząc 5:3 potrzebował już tylko jednego gema aby wygrać US Open. Nie wytrzymał jednak presji, pozwolił przeciwnikowi wyrównać na 5:5, potem obaj wygrali gemy przełamując się nawzajem i przy stanie 6:6 o losach pojedynku musiał rozstrzygnąć tie-break. A w nim najpierw Zverev prowadził 2:0, a potem Thiem miał 6:4 i dwie piłki meczowe. Ostatecznie Austriak wygrał 8:6 i po raz pierwszy w karierze zdobył mistrzostwo US Open oraz wielkoszlemowy tytuł.
Thiem jest pierwszym mistrzem wielkoszlemowym spoza tercetu Federer – Nada – Djoković od 2014 roku, kiedy to Chorwat Marin Cilić, także w Nowym Jorku, w finale wygrał z Japończykiem Keiem Nishikorim. Thiem został także pierwszym triumfatorem Wielkiego Szlema w singlu urodzonym w latach 90. XX wieku. Przerwał serię zwycięstw zawodników urodzonych w latach 80., która trwała w aż 63 turniejach wielkoszlemowych.

Djoković wyrzucony z US Open

Novak Djoković zachował się skandalicznie podczas pojedynku 4. rundy US Open z Hiszpanem Pablo Carreno. Pod koniec pierwszego seta po nieudanym zagraniu ze złością wybił piłkę w kierunku sędziny liniowej trafiając ją w krtań. Został za to wywalony karnie z turnieju bez premii i punktów za awans do 1/8 finału.

Ostatnie miesiące są dla serbskiego tenisisty, lidera rankingu ATP i murowanego faworyta tegorocznego US Open, pasmem wizerunkowych wpadek. Rok zaczął z przytupem, od triumfu w wielkoszlemowym Australian Open i do przerwy w rozgrywkach spowodowanej pandemią był niepokonany. Ale podczas przymusowej bezczynności zaczął wypowiadać się publicznie na kontrowersyjne tematy (kwestionowanie zasadności używania szczepionek, promowanie pseudonaukowych teorii, m.in. o tym, że za pomocą emocji można zmienić strukturę wody), czym zraził do siebie wielu swoich sympatyków. Największa wpadkę wizerunkową zaliczył jednak organizując pokazowy turniej w Belgradzie, podczas którego ostentacyjnie zlekceważył restrykcje wprowadzone na czas pandemii, przez co zaraziło się koronawirusem kilku uczestników jego imprezy. W końcu także sam Djoković, który wykpiwał wcześniej zagrożenie Covid-19, sam zakaził się wirusem.
Gdy już skandal wokół tego wydarzenia przycichł, serbski mistrz kortu znowu zbulwersował tenisowy światek ogłaszając założenie nowego związku zawodowego tenisistów, co mocno skrytykowali jego najwięksi rywale, Hiszpan Rafael Nadal i Szwajcar Roger Federer. A teraz jeszcze pogrążył się nieodpowiedzialnym zachowaniem w meczu 1/8 finału US Open, po którym został zdyskwalifikowany i wyrzucony z turnieju. Dla niego to cios podwójnie bolesny, bo pod nieobecność broniącego tytułu Nadala oraz leczącego kontuzję Federera, właśnie Djoković był najpoważniejszym kandydatem do zwycięstwa w nowojorskiej imprezie. Serbski tenisista ma w dorobku 17 tytułów wielkoszlemowych, o dwa mniej od Nadala i o trzy od Federera, a jego wielkim marzeniem jest zdystansować w liczbie tych trofeów nie tylko obu tych wielkich graczy, ale także rekordzistkę wszech czasów Australijkę Margaret Court, która ma na koncie 24 wielkoszlemowe tytuły.
Novak Djoković jest piątym singlistą wyrzuconym z Wielkiego Szlema w tzw. erze otwartej, ale pierwszym w tym gronie liderem światowego rankingu i drugą wielką gwiazdą po Amerykaninie Johnie McEnroe, którego wyrzucono w 1990 roku z Australian Open za brak szacunku do sędziny liniowej oraz za rzucenie rakiety i obrazę sędziego głównego. Trzej pozostali banici to Amerykanin Jeff Tarango (w 1995 roku w Wimbledonie został zdyskwalifikowany za samowolne zejście z kortu i obrazę arbitra), Austriak Stefan Koubek (wyrzucony z French Open w 2000 roku za rzucenie rakietą w chłopca do podawania piłek) i Niemiec Carsten Arriens (wyrzucony z French Open w 1995 roku za trafienie sędziego rakietą w nogę).
Incydent w meczu Djokovicia z Carreno Bustą miał miejsce w szczególnym momencie. Serb chwilę wcześniej zmarnował trzy piłki setowe, potem upadł i miał problem z barkiem. Nie było jasne, czy w ogóle będzie mógł kontynuować mecz. Gdy wrócił do gry, rozzłoszczony chciał pozbyć się piłki. Tak niefortunnie, że trafił sędzię. Miał pecha, na pewno nie zrobił tego celowo. Ale już wcześniej ze złości celował w bandy, więc powinien pomyśleć, jak to może się skończyć. A igrał z losem od dawna. Cztery lata temu w spotkaniu z Tomaszem Berdychem podczas French Open rzucił rakietą za siebie i o mały włos a trafiłby ni w liniowego. W Londynie rok temu w hali O2 wybił piłkę w trybuny, na szczęście trafił w puste miejsce na widowni. W niedzielnym pojedynku na Arthur Ashe Stadium znowu wybił piłkę na oślep, lecz tym razem miał pecha, bo trafił w arbitra, czyli osobę na korcie dla zawodników nietykalną pod żadnym względem. Regulamin rozgrywek w Wielkim Szlemie, ale też w innych zawodowych turniejach, nie pozostawia w tym względzie żadnych niedomówień. Nie ma znaczenia, czy jesteś liderem rankingu, czy tenisistą z drugiej setki – kara jest surowa, bo piłka uderzona rakietą osiąga prędkość nawet 200 km/h i można nią zrobić krzywdę.
Djoković nie miał odwagi stawić się na obowiązkowej konferencjo prasowej, za co został ukarany grzywną 20 tys. dolarów. Do zdarzenia na Arthur Ashe Stadium odniósł się dopiero po jakimś czasie w mediach społecznościowych. „Cała ta sytuacja sprawia, że jestem smutny i pusty. Sprawdziłem, co z arbiter, i organizatorzy powiedzieli mi, że dzięki Bogu czuje się dobrze. Bardzo mi przykro, że sprawiłem jej taki stres. To było niezamierzone. Bardzo złe. Nie ujawniam jej imienia, aby uszanować jej prywatność. Jeśli chodzi o dyskwalifikację, muszę uznać to kolejny etap mojej ewolucji jako gracza i człowieka. Przepraszam turniej US Open i wszystkich za moje zachowanie. Jestem bardzo wdzięczny mojemu zespołowi i rodzinie za to, że są dla mnie mocnym wsparciem, oraz moim fanom, że zawsze są za mną. Dziękuję i przepraszam” – napisał na Instagramie.
Ale tylko w ojczystej Serbii media i kibice stoją po jego stronie.

Gwiazdy rezygnują z US Open

Ubiegłoroczny triumfator US Open Rafael Nadal zrezygnował z obrony tytułu w tegorocznej edycji tego wielkoszlemowego turnieju. Tym samym hiszpański tenisista, aktualnie wicelider rankingu ATP, powiększył rosnące z każdym dniem grono zawodniczek i zawodników rezygnujących z powodu pandemii koronawirusa z występu na kortach Flushing Meadows.

W Stanach Zjednoczonych do tej pory odnotowano najwięcej przypadków zakażeń koronawirusem na świecie. Obecność Covid-19 wykryto w tym kraju już u blisko pięciu milionów osób, z których ponad 160 tysięcy zmarło. Mimo to organizatorzy wielkoszlemowego US Open nie rezygnują z przeprowadzenia w dniach 31 sierpnia – 13 września tenisowych zmagań i zapewniają, że otwarte mistrzostwa USA odbędą się z zachowaniem szczególnych zasad bezpieczeństwa. Poligonem doświadczalnym ma być zaplanowany w dniach 21-28 sierpnia, także w Nowym Jorku, turniej Western&Southern Open. Obie imprezy zostaną przeprowadzone przy zachowaniu ostrego reżimu sanitarnego obejmującym m.in izolację tenisistów w hotelu oraz regularne ich testowanie ich na obecność koronawirusa.
Amerykańska federacja tenisowa (USTA) próbuje jeszcze przeforsować karę dyskwalifikacji dla zawodników, u których obecność Covid-19 zostanie wykryta w trakcie turnieju lub nawet u kogoś z członków ich zespołu. Na takie rozwiązanie nie zgadza się jednak ATP. Stowarzyszenie Zawodowych Tenisistów stanęło w obronie graczy i poinformowało USTA, że jeśli przepis o dyskwalifikacji zostanie wprowadzony, nie przyzna w odwecie punktów rankingowych za oba nowojorskie turnieje.
Na to z kolei nie godzą się stacje telewizje, które nabyły prawa medialne do tych imprez i grożą, że obniżą opłatę za prawa do relacjonowania turnieju, a to byłaby duża strata finansowa dla organizatora turnieju, czyli USTA. I tak koło wzajemnych zależności się zamyka, przez co jak na razie panuje w tej kwestii status quo.
Nie wszystkim jednak tenisistkom i tenisistom uśmiecha się udział w wielkoszlemowej imprezie w Nowym Jorku. Obaw o zarażenie koronawirusem nie zdołała przełamać liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty i po długich wahaniach ostatecznie ogłosiła, że jednak na kortach Flushing Meadows w tym roku się nie pojawi. W minioną środę w jej ślady poszła Rosjanka Anastazja Pawluczenkowa. Jej rezygnacja ma nawet mocniejszą wymowę niż Barty, bo Paluczenkowa poczynając od turnieju French Open 2008 na kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu nie opuściła żadnej imprezy Wielkiego Szlema i zagrała w 48 kolejnych turniejach tego najbardziej prestiżowego tenisowego cyklu. Sześć razy dochodziła w nich do ćwierćfinałów, ostatnio w tegorocznym Australian Open, lecz chociaż nigdy nie zdołała awansować wyżej, zawsze była ważną postacią kobiecych zmagań.
Odpuszczając udział w US Open 29-letnia Pawluczenkowa być może straciła okazję do uzyskania życiowego osiągnięcia w wielkoszlemowych zmaganiach, bo znajduje się w wysokiej formie. W minioną niedzielę wygrała drugą edycję pokazowego turnieju Ultimate Tennis Showdown (UTS). „Dużo o tym myślałam i ostatecznie postanowiłam nie grać w tym roku w US Open. Nie było to łatwe, ponieważ w całej karierze nie przegapiłam żadnego turnieju Wielkiego Szlema. Głównym powodem mojej rezygnacji jest brak bezpieczeństwa, bo US Open nie daje żadnych gwarancji. W takich okolicznościach nie czuję się komfortowo podróżując do USA. Dziękuję WTA i USTA, które stworzyły nam możliwość rywalizacji, ale każdy gracz decyduje sam o swoim starcie. A ja i mój zespół postanowiliśmy, że najlepiej dla nas będzie zrezygnować z tegorocznego startu” – poinformowała na portalu społecznościowym rosyjska tenisistka, aktualnie sklasyfikowana na 30. miejscu światowego rankingu
Z zawodniczek znajdujących się w Top 30 rankingu WTA ostatnio rezygnację z występu w US Open zapowiedziała też zajmująca 29. lokatę Chinka Qiang Wang. Niewykluczone, że lista zawodniczek odpuszczających starty w Nowym Jorku jeszcze się wydłuży.
Z czołowych tenisistów najszybciej gry w US Open zrezygnował Szwajcar Roger Federer, który już w maju postanowił wykorzystać przerwę w rozgrywkach spowodowaną wybuchem pandemii koronawirusa na porządne wleczenie trapiących go kontuzji i ogłosił zakończenie startów w tegorocznym sezonie.
W miniony wtorek z udziału w US Open wycofał się sklasyfikowany w rankingu ATP na drugim miejscu Hiszpan Rafael Nadal. W jego przypadku jest to spore wyrzeczenie, bowiem jest obrońcą tytułu. Za pośrednictwem Twittera hiszpański tenisista tłumaczył się, że bardzo chciał zagrać w Nowym Jorku, ale ze względu na pandemię woli ograniczyć swoje podróże do minimum. Przed nim z udziału w nowojorskiej imprezie zrezygnował Australijczyk Nick Kyrgios, zajmujący obecnie 40. miejsce w rankingu ATP. W US Open zamierza natomiast zagrać lider rankingu ATP Novak Djoković, szykuje się też do tego najlepszy z Polaków, Hubert Hurkacz. Na liście zgłoszeń znaleźli się również Kamil Majchrzak, Magda Linetty, Iga Świątek i Katarzyna Kawa.
W środę organizatorzy ogłosili, że ze względu na brak kibiców na trybunach oraz inne straty związane z pandemią, muszą obniżyć nagrody finansowe. W zeszłym roku pula nagród wyniosła 57,2 mln dolarów, tym razem będzie do podziału 53,4 mln. Najbardziej „stratni” będą triumfatorzy, którzy zarobić o 850 tys. dol. mniej niż w zeszłym sezonie. Tylko ci, co odpadną w pierwszej rundzie turnieju mogą liczyć na… podwyżkę. Bo ich udział wyceniono na 61 tys. dolarów (poprzednio 58 tys.). Za udział w drugiej rundzie i trzeciej rundzie tenisiści dostaną takie same nagrody – odpowiednio 100 tys. i 163 tys. dolarów, lecz w kolejnych wysokość nagród maleje. Mocniej cięcia w budżecie odczują debliści. Zwycięzcy otrzymają do podziału 400 tys. dolarów, czyli o 46 procent mniej niż w ubiegłym roku.