Doroczna ankieta PAP

W przeprowadzanym od 1958 roku plebiscycie Polskiej Agencji Prasowej przedstawiciele 26 europejskich agencji informacyjnych wybrali dziesięciu najlepszych sportowców w 2019 roku na naszym kontynencie.

Głosowanie wygrał brytyjski kierowca Formuły 1 Lewis Hamilton, który zdobył 151 punktów. Brytyjski kierowca w tym roku po raz szósty w karierze i trzeci z rzędu został mistrzem świata kierowców Formuły 1. 34-letni Hamilton wyprzedził o 11 punktów hiszpańskiego tenisistę Rafaela Nadala, który w 2019 roku wygrał dwa wielkoszlemowe turnieje (US Open i French Open). Trzecie miejsce z dorobkiem 76 punktów zajął triumfator alpejskiego Pucharu Świata Austriak Marcel Hirscher. Kolejne lokaty w czołowej dziesiątce plebiscytu PAP zajęli: 4. Novak Djoković (Serbia) – tenis; 5. Sifan Hassan (Holandia) – lekkoatletyka; 6. Virgil van Dijk (Holandia) – piłka nożna; 7. Karsten Warholm (Norwegia) – lekkoatletyka oraz Marc Marquez (Hiszpania) – sporty motorowe; 9. Giannis Antetokounmpo (Grecja) – koszykówka i 10. Johannes Boe (Norwegia) – biathlon.

Wśród 87 sportowców uwzględnionych w ankiecie znalazło się dwóch Polaków. Na 28. miejscu z 10 punktami uplasował się napastnik reprezentacji Polski i Bayernu Monachium Robert Lewandowski, a na 64. pozycji mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek (3 punkty).

W ankiecie wzięli udział przedstawiciele 27 europejskich agencji informacyjnych: AFP (Francja), AGERPRES (Rumunia), ANP (Holandia), APA (Austria), ANSA (Włochy), Anadolu Ajansi (Turcja), Athens News Agency – Macedonian News Agency (Grecja), BELGA (Belgia), BTA (Bułgaria), CTK (Czechy), DPA (Niemcy), EFE (Hiszpania), ELTA (Litwa), HINA (Chorwacja), LUSA (Portugalia), MNA (Malta), MOLDPRES (Mołdawia), MTI (Węgry), PAP (Polska), SID (Niemcy), STA (Słowenia), STT (Finlandia), TANJUG (Serbia), TASS (Rosja), TASR (Słowacja) i UKRINFORM (Ukraina).

W organizowanym od 1958 roku plebiscycie PAP najczęściej, aż pięciokrotnie, triumfował Szwajcar Roger Federer. Przed rokiem zwyciężył jego rywal z kortu Serb Novak Djoković.

 

Hiszpanie zdobyli Puchar Davisa

Rozgrywany w Madrycie w nowej formule finałowy turniej Pucharu Davisa zakończył się sukcesem reprezentacji Hiszpanii, która w decydującym meczu pokonała Kanadę 2-0. Triumf gospodarzom imprezy zapewniły singlowe zwycięstwa Roberto Bautisty Aguta w pojedynku z Feliksem Augero-Aliassime oraz lidera rankingu ATP Rafaela Nadala z Denisem Shapovalovem.

Hiszpanie po raz szósty wywalczyli Puchar Davisa (wcześniej triumfowali w latach (2000, 2004, 2008, 2009, 2011), natomiast Kanadyjczycy po raz pierwszy dotarli do finału tej prestiżowej imprezy. Trzeba jednak pamiętać, że tegoroczny finał Davis Cup rozegrano w nowej formule – w formie turnieju finałowego rozgrywanego w jednym czasie i miejscu. Wcześniej reprezentacje rywalizowały w systemie pucharowym, a mecze na poszczególnych poziomach rozgrywano w trzydniowych turach przez cały sezon. Władze Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) długo broniły się przed pomysłami zmiany tego systemu, aż w końcu uległy namowom i przystały na propozycję zgłoszoną przez sportową agencję marketingową Kosmos, której jednym z głównych udziałowców jest znany hiszpański piłkarz Gerard Pique. Nie dziwią zatem ani gigantyczne pieniądze, jakimi skuszono działaczy ITF (trzy miliardy dolarów w ciągu najbliższych 25 lat) oraz podobieństwo nowej formuły Pucharu Davisa do piłkarskiego mundialu.

W finale znalazło się 18 zespołów, które podzielono na sześć grup po trzy drużyny: grupa A – Serbia, Francja, Japonia; grupa B – Hiszpania, Rosja, Chorwacja; grupa C – Niemcy, Argentyna, Chile; grupa D – Australia, Belgia, Kolumbia; grupa E – Wielka Brytania, Kazachstan, Holandia; grupa F – Kanada, Stany Zjednoczone i Włochy. W każdym meczu rozgrywano dwa pojedynki singlowe oraz jeden deblowy, w których rywalizacja toczy się do dwóch wygranych setów.

Do 1/4 finału awansowali zwycięzcy poszczególnych grup oraz dwie najlepsze ekipy z drugich miejsc. Od ćwierćfinałów rywalizacja toczyła się systemem pucharowym. W tej fazie turnieju Serbia przegrała z Rosja 1-2, Australia z Kanadą także 1-2, Wielka Brytania pokonała Niemcy 2-0, a Hiszpania – Argentynę 2-1. W półfinale Rosja przegrała z Kanadą 1-2, zaś Hiszpania wyeliminowała Wielką Brytanię 2-1. I tak oto do wielkiego finału, który w minioną niedzielę rozegrano w Madrycie, dotarli Hiszpanie i Kanadyjczycy. Warto podkreślić, że półfinaliści tegorocznych zmagań, czyli Hiszpania, Kanada, Rosja i Wielka Brytania, zapewniły sobie prawo startu w turnieju finałowym w 2020 roku, który ponownie odbędzie się w Madrycie, a Francja i Serbia dostały dzikie karty. O pozostałe 12 miejsc w marcu przyszłego roku zostanie rozegrany turniej kwalifikacyjny.

Wielki finał z udziałem ekip Hiszpanii i Kanady otworzyło starcie dziewiątego w rankingu ATP Roberto Bautisty Aguta z 21. na światowej liście 19-letnim Feliksem Augero-Aliassime. Dla 31-letniego Hiszpana był to wyjątkowy pojedynek. W spotkaniach grupowych był pewnym punktem swojego zespołu i był niepokonany w starciach z rywalami z Rosji i Chorwacji, ale potem na wieść o śmierci ojca na kilka dni opuścił kadrę. Wrócił do niej dopiero na niedzielny finał, w którym nie zawiódł kolegów i pokonał Augera-Aliassime 7:6(3), 6:3.

Następnie na kort centralny Caja Magica w Madrycie wyszli liderzy ekip Hiszpanii i Kanady: 33-letni Rafael Nadal, numer 1 w rankingu ATP oraz 20-letni Denis Shapovalov, sklasyfikowany obecnie na 15. miejscu światowej listy. Hiszpański tenisista miał nad rywalem ogromną przewagę doświadczenia także w Pucharze Davisa, bo miał na koncie serię 28 z rzędu wygranych singlowych pojedynków w tych rozgrywkach. Jedynej porażki doznał w debiucie, w 2004 roku z Jirim Novakiem. Nadal w tegorocznych zmaganiach imponował zaangażowaniem i wytrzymałością – w madryckim turnieju odniósł osiem zwycięstw, pięć w singlu i trzy w deblu. Jego aktualny bilans występów w Pucharze Davisa w grze pojedynczej to 29 wygranych i tylko jeden przegrany pojedynek. Nadal utrzymał znakomitą dyspozycję także w potyczce z Shapovalovem, wygrywając ją 6:3, 7:6(7) i zapewnił swojej reprezentacji pierwszy od 2011 roku triumf w tych rozgrywkach i szósty w historii. Warto odnotować, że spotkanie finałowe obejrzało 12,5 tysiąca widzów.

Lider rankingu ATP tym mocnym akcentem zakończył niezwykle udany dla niego sezon – w tym roku rozegrał 65 singlowych pojedynków, z których wygrał aż 58, zwyciężył m. in. w wielkoszlemowych turniejach French Open i US Open i odzyskał pierwsze miejsce w światowej hierarchii tenisistów. Przy okazji zajął tez pierwszą lokatę na liście najlepiej zarabiających – w 2019 roku jego konto powiększyło się o kwotę 16,4 mln dolarów.

 

ATP Finals dla młodzieży, ale w rankingu górą weterani

Debiutujący w turnieju mistrzów 21-letni Grek Stefanos Tsitsipas pokonał w finale 26-letniego Austriaka Dominika Thiema 6:7(6), 6:2, 7:6(5). W rankingu ATP trzy czołowe lokaty zajmują jednak weterani – liderem jest 33-letni Hiszpan Rafael Nadal, drugie miejsce zajmuje 32-letni Serb Novak Djokovic, a trzecie 38-letni Szwajcar Roger Federer.

Finałowy pojedynek Tsitsipasa z Thiemem trwał 155 minut. Obaj tenisiści wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i stworzyli pasjonujące widowisko, zwłaszcza w tie-breaku trzeciego seta. Grek prowadził już 4-1, lecz niezrażony tym Austriak doprowadził do wyrównania. W końcówce odrobinę lepszy był Tsitsipas i zasłużenie zwyciężył. 21-letni grecki tenisista jest siódmym graczem w 49-letniej historii ATP Finals, który wygrał ten turniej startując w nim po raz pierwszy. Przed nim tej sztuki dokonali Amerykanin Stan Smith (1970, pierwsza edycja), Rumun Ilie Nastase (1971), Argentyńczyk Guillermo Villas (1974), Amerykanin John McEnroe (1978), Hiszpan Alex Corretja (1998) i Bułgar Grigor Dimitrow (2017).

W stawce startujących w londyńskim turnieju zawodników Tsitsipas był najmłodszy. Do rywalizacji przystąpił jako szósty zawodnik w rankingu ATP. W fazie grupowej pokonał Rosjanina Daniła Miedwiediewa i broniącego tytułu Niemca Aleksandra Zvierieva, przegrał zaś w trzech setach z Rafaelem Nadalem. W półfinale pokonał jednak Rogera Federera. Za zwycięstwo w ATP Finals 2019 Tsitsipas, dla którego był to czwarty w turniejowy trium w karierze, otrzymał 1300 punktów do rankingu ATP i premię w wysokości 2,7 mln dolarów. Pokonany przez niego Dominic Thiem dostał 800 punktów rankingowych i 1,3 mln dolarów. Obaj finaliści londyńskiej imprezy awansowali w najnowszym notowaniu światowej listy – Thiem wskoczył na czwartą, a Tsitsipas na szóstą pozycję.

Na czele rankingu ATP nie doszło do zmian i pierwsze trzy miejsca utrzymali Rafael Nadal (9985v pkt), Novak Djokovic (9145) i Roger Federer (6590). Szwajcar ma jednak nad czwartym Thiemem już tylko niespełna osiemset „oczek” przewagi. Piątą lokatę w najnowszym notowaniu zajmuje Miedwiediew (5705), na siódmą z czwartej spadł Zverev (3345), ósmy jest jest Włoch Matteo Berrettini (2870), dziewiąty Hiszpan Roberto Bautista Agut (2540), a stawkę w Top 10 zamyka Francuz Gael Monfils (2530).
W czołowej setce światowej listy mamy obecnie tylko jednego zawodnika – Hubert Hurkacz utrzymał 37. miejsce, wypadł natomiast zajmujący wcześniej 91. lokatę Kamil Majchrzak, który spadł na 101. pozycję.

W grze podwójnej triumfowali Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut. Francuzi w całym turnieju nie stracili nawet seta. W finale pokonali 6:3, 6:4 reprezentanta RPA Ravena Klaasena i Nowozelandczyka Michaela Venusa, a po drodze wyeliminowali m.in. rozstawionych z numerem 1 Kolumbijczyków Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha oraz z numerem 2 Łukasza Kubota i Brazylijczyka Marcelo Melo (nr 2). Wygrali ATP Finals jako pierwsza francuska para od 2005 roku.

 

Polacy w rankingach ATP i WTA

Z Polaków najwyżej sklasyfikowany w tenisowych rankingach singlistów jest Hubert Hurkacz, który w najnowszym notowaniu ATP zajmuje 37. miejsce. Druga pod tym względem Magda Linette plasuje się w zestawieniu WTA na 42. pozycji, trzecia w hierarchii Iga Świątek jest 61., a czwarty Kamil Majchrzak 89. W rankingu deblistów piątą lokatę zajmuje Łukasz Kubot.

Po roku przerwy na pierwsze miejsce rankingu tenisistów wrócił Rafael Nadal. Dla 33-letniego gracz będzie to 197. tydzień na czele klasyfikacji tenisistów. Starszym od niego liderem rankingu ATP był tylko Roger Federer, a w liczbie tygodni na szczycie zestawienia lepsi od Hiszpana są tylko wspomniany Federer (310 tygodni), Amerykanin Pete Sampras (286), Serb Novak Djokovic (275), urodzony w Czechosłowacji, ale reprezentujący potem USA Ivan Lendl (270) i Amerykanin Jimmy Connors (268).
W ubiegłym tygodniu Nadal skreczował w półfinale turnieju Masters 1000 w Paryżu. W tym halowym turnieju w hali Bercy triumfował Djoković, ale niewiele mu to punktów przyniosło, bo rok wcześniej doszedł tu do finału, natomiast jego hiszpański konkurent wtedy w tej imprezie nie uczestniczył.

Lidera wyłoni turniej mistrzów

O tym, że w najnowszym notowaniu Nadal wyprzedzi Djokovicia wiadomo było już od turnieju w Szanghaju. Serbskiemu tenisiście odpisano punkty za rozgrywany w tym terminie zeszłoroczny ATP Finals w Londynie i dlatego na pierwsze miejsce wrócił Nadal, lecz Hiszpan pewny tej lokaty może być jedynie do 18 listopada. Hiszpański gracz ma obecnie 640 punktów przewagi nad Serbem i ich rywalizacja o pozycję lidera rankingu ATP na koniec 2019 roku rozstrzygnie się podczas londyńskiego turnieju mistrzów.

Żeby wyprzedzić Nadala, Djoković musi jednak w ATP Finals dojść co najmniej do finału, a jeszcze w fazie grupowej nie może przegrać więcej jak jeden mecz. Dużo też zależy od Nadala, a raczej od tego, czy zdoła wyleczyć na czas uraz mięśni brzucha i jednak wystąpić w Londynie w turnieju mistrzów.

Z Top 10 światowej listy wypadł Rosjanin Karen Chaczanow, który nie obronił tytułu w halowym turnieju w paryskiej hali Bercy. Skorzystali na tym Włoch Matteo Berrettini i Hiszpan Roberto Bautista, ale najwięcej Francuz Gael Monfils, który awansował w miejsce rosyjskiego tenisisty do pierwszej dziesiątki zestawienia. Miejscami w Top 10 zamienili się natomiast Grek Stefanos Tsitsipas (ATP 6) i Niemiec Alexander Zverev (ATP 7). Pierwszą piątkę rankingu tworzą obecnie Rafael Nadal, Novak Djoković, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Danił Miedwiediew oraz Austriak Dominic Thiem.

Kubot w czołówce deblistów

Nasz najlepszy obecnie tenisista Hubert Hurkacz zakończył tegoroczny sezon na 37. miejscu. Wrocławianin udał się na zasłużone wakacje, na co nie mógł sobie jeszcze pozwolić zajmujący 89. lokatę Kamil Majchrzak. Piotrkowianin jeszcze nie kończy sezonu (w tym tygodniu wziął udział w halowym turnieju kategorii challenger w Bratysławie), bo chce utrzymać się w Top 100 światowej listy i mieć pewność, że zakwalifikuje się do głównej drabinki wielkoszlemowego Australian Open. W zestawieniu deblistów Łukasz Kubot utrzymał piątą lokatę, a jego partner, Brazylijczyk Marcelo Melo, szóstą. Pozycję liderów rankingu w grze podwójnej mężczyzn utrzymali Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, a polsko-brazylijski duet wyprzedzili jeszcze Francuz Nicolas Mahut i Argentyńczyk Horacio Zeballos. Warto podkreślić, że Kubot i Melo zakwalifikowali się do ósemki najlepszych par deblowych tego zesonu i zagrają w tegorocznej edycji turnieju mistrzów w Londynie.

Sezon w rywalizacji tenisistów zakończą w listopadzie dwie wielkie imprezy – turniej ATP Finals w Londynie (10-17 listopada), z udziałem najlepszych zawodników tegorocznego sezonu oraz rozpoczynający się 18 listopada finałowy turniej Pucharu Davisa w Madrycie, po raz pierwszy z udziałem 18 zespołów.

Barty numerem 1 wśród pań

Wśród pań po zakończonym w miniony weekend WTA Finals w Shenzhen króluje niepodzielnie Ashleigh Barty. Australijka triumfowała w turnieju mistrzyń i umocniła się na pozycji liderki światowego rankingu – prowadzi z przewagą 1911 punktów nad drugą w rankingu Czeszką Karoliną Pliskovą. Trzecia jest Japonka Naomi Osaka, czwarta Rumunka Simona Halep, a piąta Kanadyjka Bianca Andreescu. Na szóste miejsce wskoczyła Ukrainka Elina Switolina, która nie obroniła wywalczonego w zeszłym roku tytułu w WTA Finals, ale dochodząc do finału zdołała wyprzedzić w rankingu Czeszkę Petrę Kvitovą i Szwajcarkę Belindę Bencić. Na dziewiątej pozycji zakończyła rok Holenderka Kiki Bertens, zaś Top 10 zamyka Amerykanka Serena Williams.

Najlepsze polskie tenisistki już wcześniej zakończyły sezon. Magda Linette utrzymała 42. lokatę, a Iga Świątek 61. W drugiej setce rankingu WTA są notowane Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch, w trzeciej Maja Chwalińska i Urszula Radwańska.
Najlepszą deblistką sezonu 2019 została Czeszka Barbora Strycova. Tuż za nią sklasyfikowane są Francuzka Kristina Mladenović i Węgierka Timea Babos, które w Shenzhen obroniły w grze podwójnej tytuł w WTA Finals. Najlepsza z Polek, Alicja Rosolska, skończyła ten rok na 32. miejscu.

 

Powalczą w ATP Cup

Reprezentacja Polski tenisistów zakwalifikowała się do nowej prestiżowej imprezy – ATP Cup z pula nagród 15 mln dolarów. Turniej z udziałem 24 drużyn odbędzie się w styczniu w Australii, tuż przed Australian Open.

ATP Cup zostanie rozegrany w dniach 3-12 stycznia w trzech australijskich miastach: Sydney, Perth i Brisbane. Wezmą w nim udział 24 reprezentacje podzielone na sześć grup. Z każdej awansują zwycięzcy oraz dwie najlepsze z drugich miejsc. Od ćwierćfinałów obowiązywać będzie system pucharowy. Każdy mecz rozgrywany będzie w formacie: dwa mecze singlowe i jeden deblowy. Dla uczestniczących w imprezie tenisistów przewidziano nie tylko premie finansowe, ale też punkty do rankingu ATP.
Biało-czerwoni dostali się do ATP Cup dzięki Hubertowi Hurkaczowi. 22-letni wrocławianin na koniec tego sezonu zajmie 37. miejsce w światowym rankingu ATP i będzie rzecz jasna najwyżej sklasyfikowanym polskim tenisistą. Nasza drużyna w rankingu narodów zajmie na koniec roku 21. miejsce, a awans do australijskiego turnieju uzyskają 24 ekipy.

W rozgrywkach ATP Cup zagrają najlepsi tenisiści świata, w tym m. in. Serb Novak Djoković i Hiszpan Rafael Nadal. Z czołowego tercetu najwyżej obecnie klasyfikowanych graczy w ostatnim momencie z udziału w imprezie zrezygnował jedynie Szwajcar Roger Federer.

Poznaliśmy już podział na grupy i ewentualnych rywali naszych tenisistów. W połowie listopada nasza drużyna zostanie przydzielona w wyniku losowania do grupy A, B, D, C lub E. W ATP Cup w naszych barwach musi zagrać najwyżej klasyfikowany w rankingu Hubert Hurkacz, a oprócz niego w singlu wystąpi też zapewne drugi z naszych graczy w Top 100 Kamil Majchrzak, natomiast tylko w deblu Łukasz Kubot.

 

Przetasowania po US Open

Japonka Naomi Osaka nie obroniła tytułu w US Open i w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła na czwarte miejsce. Liderką ponownie została Australijka Ashleigh Barty. Tegoroczna triumfatorka, Kanadyjka Bianca Andreescu, awansował na piątą lokatę. W rankingu ATP w czołowej trójce nie doszło do zmian – liderem pozostał Novak Djoković, drugi jest Rafael Nadal, a trzeci Roger Federer.

Chociaż Barty odpadła już w 1/8 finału nowojorskiego turnieju, mimo to znów jest na czele listy światowej i jako pierwsza zapewniła sobie udział w kończących sezon „turnieju mistrzyń” – WTA Finals w chińskim Shenzen. Dużo straciła dotychczasowa liderka, Japonka Naomi Osaka, która w US Open broniła tytułu, ale w odpadła już w 4. rundzie po porażce ze Szwajcarką Belindą Bencić 5:7, 4:6. Z 4846 punktami na koncie jest obecnie czwarta, ale piątą w zestawieniu Biancę Andreescu wyprzedza zaledwie o 11 „oczek”. Prowadząca na światowej liście Barty (6501 pkt) też nie ma zbyt dużej przewagi nad drugą w kolejności Czeszką Karoliną Pliskovą, która zgromadziła na koncie 6125 pkt. Zdecydowanie większą stratę notuje trzecia w rankingu Ukrainka Jelina Switolina – 5032 pkt. Stawkę w Top 10 uzupełniają: 6. Simona Halep (Rumunia) – 4803 pkt, 7. Petra Kvitova (Czechy) – 4326, 8. Kiki Bertens (Holandia) – 4325, 9. Serena Williams (USA) – 3935, 10. Belinda Bencic (Szwajcaria) – 3738.
Z polskich tenisistek najwyżej w najnowszym notowaniu sklasyfikowana została Magda Linette, która po udanym występie w US Open awansowała z 53. na najlepsze w karierze 45. miejsce. Iga Świątek natomiast spadła z 49. na 57. lokatę i straciła pozycję rakiety numer jeden w naszym kobiecym tenisie. W Top 100 światowej listy nie mamy już innych zawodniczek, natomiast w drugiej setce rankingu niewielki awans zanotowała Katarzyna Kawa (z 132. na 129. miejsce).

W singlu mężczyzn ubiegłoroczny triumfator, Novak Djoković, podobnie jak Osaka wśród pań, także nie obronił tytułu. Co ciekawe, serbski tenisista odpadł po porażce ze Stanem Wawrinką, rodakiem Belindy Bencić, także jak Japonka w IV rundzie. Drugi z przewodzących w światowym rankingu „trzech muszkieterów”, Szwajcar Roger Federer, pożegnał się z US Open w ćwierćfinale, więc na placu boju pozostał już tylko trzeci z nich, Hiszpan Rafael Nadal. I on też sięgnął po zwycięstwo w tegorocznej edycji zmagań na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku, pokonując w finale po trwającym ponad cztery i pół godziny epickim boju Rosjanina Daniła Miedwiediewa 7:5, 6:3, 5:7, 4:6, 6:4. Był to 19. wielkoszlemowy triumf hiszpańskiego tenisisty. Więcej od niego ma jedynie Federer (20), a Djokowić o trzy mniej (16). W 2019 roku tytuły w Wielkim Szlemie podzielili między siebie Serb i Hiszpan – Djoković wygrał Australian Open i Wimbledon, a Nadal French Open i US Open. To już trzeci sezon z rzędu, w którym gracze „wielkiej trójki” (Federer w poprzednich latach też wygrywał) nie pozwalają nikomu z zewnątrz zdobyć tych najbardziej prestiżowych laurów w tenisie.

W najnowszym notowaniu rankingu ATP widać, jak wielki dystans dzieli Djokovicia, Nadala i Federera od reszty graczy. Lider zestawienia, Djoković, ma na koncie 9865 pkt, drugi Nadal 9225 pkt, a trzeci Federer 7130 pkt. Finalista tegorocznego US Open Rosjanin Daniił Miedwiediew awansował na czwarte miejsce, ale ma w dorobku tylko 5235 pkt. Top 10 światowej listy tenisistów uzupełniają: 5. Dominic Thiem (Austria) – 4575 pkt, 6. Alexander Zverev (Niemcy) – 4095, 7. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 3420, 8. Kei Nishikori (Japonia) – 3375, 9. Karen Chaczanow (Rosja) – 2810, 10. Roberto Bautista Agut (Hiszpania) – 2575.
Z polskich graczy najwyżej sklasyfikowano Huberta Hurkacza, który po odpadnięciu w 1. rundzie US Open spadł z 29. na 33. miejsce. Znaczny awans odnotował natomiast drugi z Polaków w Top 100, Kamil Majchrzak. Piotrkowianin dostał się do głównej drabinki US Open jako tzw. szczęśliwy przegrany, zastępując Kanadyjczyka Milosa Raonicia. 23-letni Majchrzak wykorzystał szansę i dotarł aż do trzeciej rundy, w której przegrał po zaciętym spotkaniu z Bułgarem Grigorem Dimitrowem. Był to jego najlepszy występ w karierze, a dzięki zdobytym punktom awansował w rankingu ATP z 94. na 84. miejsce.

 

Roszady w tenisowych rankingach

Po turnieju na kortach Wimbledonu cały kwartet naszych reprezentantów poprawił swoje notowania na światowych listach. Najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz, który w rankingu ATP jest 44.

Hurkacz, który dotarł do III rundy Wimbledonu, awansował z 48. na 44. miejsce. Kamil Majchrzak przed londyńskim turniejem, w którym musiał przebijać się przez kwalifikacje i odpadł w I rundzie, przesunął się ze 108. na 102. pozycję. W czołówce rankingu ATP nie doszło do zmian. Liderem pozostał triumfator Wimbledonu Serb Novak Djoković, drugą lokatę utrzymał Hiszpan Rafael Nadal, a na trzecim miejscu pozostał finalista Szwajcar Roger Federer. W rankingu „Race to London” wyłaniającym ośmiu uczestników listopadowego turnieju mistrzów, na pierwszą pozycję awansował Djokovic, drugi jest Nadal, a trzeci Federer. Kolejne lokaty zajmują Austriak Dominic Thiem, Grek Stefanos Tsitsipas, Japończyk Kei Nishikori, Hiszpan Roberto Bautista Agut i Rosjanin Daniił Miedwiediew.

W rankingu tenisistek Magda Linette odzyskała pozycje liderki wśród polskich zawodniczek. Poznanianka w Wimbledonie doszła do III rundy i awansowała z 75. na 60. miejsce i wyprzedziła Igę Świątek, która także awansowała, z 64. na najwyższą w karierze 61. lokatę. W drugiej setce światowej listy mamy tylko jedną zawodniczkę, sklasyfikowaną na 196. pozycji Katarzynę Kawę, a w trzeciej setce 234. Magdalenę Fręch i 275. Urszule Radwańską.
Pozycję liderki rankingu WTA utrzymała Australijka Ashleigh Barty, przez Japonką Naomi Osaką i Czeszką Karoliną Pliskovą. Na czwarte miejsce awansowała zwyciężczyni Wimbledonu Rumunka Simona Halep. W zestawieniu „Race to Shenzen”, które wyłoni osiem uczestniczek listopadowego turnieju mistrzyń, na czele także jest Barty, a na drugie miejsce wskoczyła Halep.

 

Weterani nadal dominują

W porównaniu z poprzednim turniejem w tegorocznej edycji w półfinale wśród mężczyzn ponownie znaleźli się Novak Djoković, Rafael Nadal i Roger Federer. Wśród pań w czołowej czwórce pozycję sprzed roku utrzymała jedynie Serena Williams.

Hierarchia w męskim tenisie jest od lat ustabilizowana. Dowodzi tego choćby skład tegorocznych ćwierćfinalistów Wimbledonu. W 2018 roku do tej fazy turnieju dotarli Roger Federer (Szwajcaria), Kevin Anderson (RPA), John Isner (USA), Milos Raonic (Kanada), Novak Djoković (Serbia), Kei Nishikori (Japonia), Rafael Nadal (Hiszpania) i Juan Martin del Potro (Argentyna). W 1/2 finału zagrali Anderson (pokonał Federera) z Isnerem, a Djoković z Nadalem. W finale Djoković wygrał z Andersonem. W obecnej edycji zmagań na wimbledońskich trawnikach w ćwierćfinale zagrali: Novak Djoković (Serbia, 1) – David Goffin (Belgia, 21) 6:4, 6:0, 6:2, Roberto Bautista (Hiszpania, 23) – Guido Pella (Argentyna, 26) 7:5, 6:4, 3:6, 6:3, Rafael Nadal (Hiszpania, 3) – Sam Querrey (USA) 7:5, 6:2, 6:2 i Roger Federer (Szwajcaria, 2) – Kei Nishikori (Japonia, 8) 4:6, 6:1, 6:4, 6:4. Nietrudno policzyć, że połowę najlepszej ósemki tworzą ci sami gracze, co rok temu – Djoković, Nadal, Federer i Nishikori.

U pań roszady w czołówce są zdecydowanie większe. Przed rokiem w ćwierćfinale zagrały Dominika Cibulkova (Słowacja) z Jeleną Ostapenko (Łotwa), Daria Kasatkina (Rosja) z Angelique Kerber (Niemcy), Kiki Bertens (Holandia) z Julią Goerges (Niemcy) oraz Serena Williams (USA) z Camilą Giorgi (Włochy). W półfinale Ostapenko przegrała z Kerber, a Goerges z Williams, zaś w finale Kerber okazała się lepsza od Sereny Williams.W tym sezonie zestaw par ćwierćfinałowych prezentował się następująco: Alison Riske (USA) – Serena Williams (USA), Barbora Strycova (Czechy) – Johanna Konta (W. Brytania), Elina Switolina (Ukraina) – Karolina Muchova (Czechy) oraz Simona Halep (Rumunia) – Zhang Shuai (Chiny). Jak widać, miejsce w czołowej ósemce turnieju zdołała utrzymać jedynie najstarsza w tym gronie 37-letnia Williams. 23-krotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych w półfinale zmierzyła się z rewelacyjnie grającą w tej imprezie Strycową, którą rozbiła bez trudu w dwóch setach. W drugiej parze Halep równie łatwo pokonała jednak Switolinę, dlatego wynik ich potyczki w finale jest sprawą otwartą.

Warto zauważyć, że trójka półfinalistów wśród panów, Djoković, Nadal i Federer, w takiej kolejności zajmuje trzy czołowe miejsca w rankingu ATP, natomiast wśród półfinalistek nie ma ani jednej zawodniczki z czołówki. Halep jest obecnie sklasyfikowana na 7. pozycji, Switolina na 8., Williams na 10., a Strycova dopiero na 54.

Panowie o awans do finału powalczą w piątek. W ćwierćfinale Nadal wyeliminował Sama Querreya (ATP 65), z którym dwa lata temu przegrał w w Acapulco. Tym razem Hiszpan zwyciężył 7:5, 6:2, 6:2, awansując po raz siódmy do półfinału Wimbledonu. W piątek tenisista z Majorki zmierzy się z odwiecznym rywalem, Federerem, który z kolei uporał się w czterech setach z Nishikorim. Dla Szwajcara był to setny wygrany mecz w wimbledońskim turnieju, za także 13. awans do półfinału tej imprezy. Trudno przewidzieć, który z nich zwycięży.

Łatwiej wytypować zwycięzcę drugiego pojedynku półfinałowego, w którym Djoković zmierzy się z Roberto Bautistą (ATP 22). Obecność tego hiszpańskiego tenisisty w tym doborowym towarzystwie jest niewątpliwą sensacją. Bautista w ćwierćfinale wygrał 7:5, 6:4, 3:6, 6:3 z Argentyńczykiem Guido Pellą (ATP 26) i awansował do półfinału, co jest jego największym sukcesem w karierze. W piątek o awans do finału zagra Djokoviciem i wcale nie jest bez szans, bo w tym roku pokonał lidera rankingu w Dosze i Miami. Bilans ich potyczek jest jednak korzystniejszy dla Serba, który wygrywał siedem, a przegrał trzy razy. Na trawie zmierzą się jednak po raz pierwszy, ale wydaje się, że faworytem jest lider światowej listy.

Dla Djokovica to dziewiąty awans do półfinału Wimbledonu, lepsi od niego pod tym względem są tylko Amerykanin Jimmy Connors i wspomniany Federer. Serbski tenisista w dorobku ma 15 tytułów wielkoszlemowych, z tego cztery wywalczone na wimbledońskiej trawie – triumfował tu w latach 2011, 2014, 2015 i 2018.

 

French Open 2019: Tytuł dla Australijki

W tegorocznym finale French Open w rywalizacji mężczyzn doszło do powtórki sprzed roku, u pań obie finalistki, 23-letnia Australijka Ashleigh Barty i 19-letnia Czeszka Marketa Vondrusova, na ten poziom awansowały po raz pierwszy.

Na taki zestaw finalistek przed tegoroczną edycją wielkoszlemowego French Open zapewne nikt nie stawiał. Barty i Vondrusova nigdy wcześniej nie zaszły tak daleko w imprezach Wielkiego Szlema – Barty swój najlepszy występ zanotowała w tegorocznym Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, natomiast najlepsze osiągniecie Vondrousovej to czwarta runda ubiegłorocznego US Open. Rozstawiona w turnieju z numerem ósmym Australijka w ćwierćfinale pokonała Amerykankę Madison Keys 6:3, 7:5, zaś w półfinale wyeliminowała inną z Amerykanek, 17-letnią Amandę Anisimovą, sensacyjną pogromczynię broniącej tytułu Rumunki Simony Helep, po trzysetowym pojedynki 6:7(4), 6:3, 6:3. Z kolei 38. w rankingu WTA Vondrusova w drodze do finału wyeliminowała m.in. Chorwatkę Petrę Martić 7:6(1), 7:5) i Brytyjkę Johannę Kontę 7:5, 7:6(2). Tym samym 19-letnia Czeszka jest pierwszą od ponad dekady tenisistką, która w tak młodym wieku awansowała do finału French Open. Poprzednio ta sztuka udała się w 2007 roku także 19-letniej wówczas Serbce Anie Ivanović, która w finale przegrała z Belgijką Justine Henin 1:6, 2:6.

Vondrusova w starciu z Barty nie osiągnęła lepszego wyniku, ulegając Australijce 1:6, 3:6. Finałowy mecz trwał tylko godzinę i 10 minut. To była trzecia potyczka tych zawodniczek i trzecia wygrana przez Australijkę. Dla Barty triumf w Paryżu to największy sukces w karierze. Dzięki wywalczonym na kortach im. Rolanda Garrosa punktom australijska tenisistka w najnowszym notowaniu rankingu WTA awansuje na drugie miejsce. Przed nią będzie tylko Japonka Naomi Osaka. Fani tenisa w Australii są szczęśliwi, bo na triumf rodaczki w French Open czekali od 1973 roku. Wtedy triumfowała na ziemnych kortach w Paryżu legendarna Margaret Court.

Wśród rywalizacji panów do najlepszej czwórki turnieju awansowało czterech największych obecnie tuzów światowego tenisa – Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Szwajcar Roger Federer i Austriak Dominic Thiem. Hitem półfinałów był pojedynek 38-letniego Federera, który w tym roku zagrał w Paryżu po trzech latach przerwy, z 11-krotnym zwycięzcą French Open 33-letnim Nadalem. W potyczce z najwybitniejszym od lat specjalistą od gry na kortach ziemnych Szwajcar przegrał 3:6, 4:6, 2:6. W drugim półfinale lider rankingu ATP Djoković nie sprostał ubiegłorocznemu finaliście Thiemowi, który uważany jest za drugiego po Nadalu speca od gry na ceglanej mączce. I właśnie Nadal z Thiemem w niedzielę zagrali w finale (zakończył się po zamknięciu wydania).

 

French Open 2019: Hurkacz kontra Djoković

W niedzielę rozpoczęły się międzynarodowe mistrzostwa Francji na kortach paryskiego kompleksu tenisowego im. Rolanda Garrosa. W tegorocznym French Open startuje piątka Polaków – Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek w grze pojedynczej, a Łukasz Kubot i Alicja Rosolska w deblu, w którym zdecydował się zagrać także Hurkacz.

Hurkacz jest jedynym polskim tenisistą w głównej drabince French Open 2019. W kwalifikacjach startował Kamil Majchrzak, ale ich nie przebrnął. Niestety, w losowaniu 22-letnio wrocławianin miał pecha, bo trafił na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia. Serb jest rzecz jasna faworytem potyczki i raczej nie zlekceważy polskiego tenisisty, który w tym roku ma na rozkładzie takich tuzów, jak Austriak Dominic Thiem czy Japończyk Kei Nishikori, a niedawno mocno postawił się samemu „Maestro” Rogerowi Federerowi. Djoković celuje drugie w karierze zwycięstwo na paryskich kortach, który będzie też 16. wielkoszlemowym triumfem w jego dorobku. Poza tym ma wielką szansę ustrzelić swojego prywatnego Wielkiego Szlema, bo wygrał w ubiegłym roku Wimbledon i US Open, a w tym Australian Open. Na pewno jest w jednym z głównych faworytów do triumfu w Paryżu, bo na ziemnych kortach w Madrycie i Rzymie zademonstrował wielką formę. Hurkacz nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Djokoviciem, zwycięzcą 74 turniejów. Z liderem światowego rankingu Polak stanie do walki w poniedziałek. Nikt nie daje mu większych szans, bo w części sezonu na kortach ziemnych nie błyszczał. Co prawda w pierwszej połowie maja wystąpił w 1/8 finału w Madrycie, ale poza tym odpadł w pierwszej rundzie w Monte Carlo, Budapeszcie i Lyonie, a w Rzymie nie przeszedł eliminacji. Przed rokiem Hurkacz doszedł w paryskiej imprezie do drugiej rundy.

Największym faworytem French Open wśród panów jest 11-krotny triumfator tej imprezy Rafael Nadal. Hiszpan został rozstawiony z numerem drugim i na początek zmierzy się z kwalifikantem, 27-letnim Niemcem Yannickiem Hanfmannem. W jego turniejowej ćwiartce znalazł się także m.in. Japończyk Kei Nishikori. W ewentualnym półfinale na drodze hiszpańskiego tenisisty może stanąć Roger Federer, który wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie, albo rewelacyjny Grek Stefanos Tsitsipas. Djoković i Hurkacz znaleźli się w górnej połówce turniejowej drabinki. Do ich ćwiartki trafił rozstawiony z numerem piątym Niemiec Alexander Zverev, z którym Hurkacz przegrał w Madrycie 1:2. Poniżej, w drugiej ćwiartce, najwyżej rozstawieni są Austriak Dominic Thiem i Argentyńczyk Juan Martin del Potro. Ten pierwszy to zeszłoroczny finalista Rolanda Garrosa i bardzo chciałby poprawić ten swój życiowy sukces, czyli wreszcie wygrać wielkoszlemową imprezę.

Znacznie więcej szczęścia w losowaniu rywalek miały Magda Linette i Iga Świątek. Obie nasze tenisistki trafiły na reprezentantki gospodarzy, które do głównej drabinki turnieju dostały się dzięki przyznanym im przez organizatorów tzw. dzikim kartom. Zajmująca 86. miejsce w światowym rankingu Linette trafiła na 223. w zestawieniu Chloe Paquet. 27-letnią poznaniankę, która dwa lata temu dotarła do trzeciej rundy French Open, czeka jednak trudna przeprawa, bo młodsza od niej o dwa lata Francuzka, chociaż dotąd występowała głównie w turniejach niższej rangi (ITF), to w minionym tygodniu dotarła do półfinału turnieju WTA w Strasburgu, gdzie uległa Caroline Garci 3:4, 4:6. Linette na domiar złego nie jest ostatnio w najwyższej formie. Na początku roku wystąpiła w finale turnieju WTA w Hua Hin, ale potem w kolejnych imprezach szybko odpadała z rywalizacji. W ostatnich dwóch miesiącach zagrała w sześciu turniejach na kortach ziemnych, a wygrała w nich tylko jeden pojedynek. Nawet jeśli pokona Paquet, to na dalsze awanse nie ma co liczyć, albowiem w drugiej rundzie czeka ją mecz z broniącą tytułu Rumunką Simoną Halep.

Iga Świątek, która 31 maja będzie obchodziła 18. urodziny, rok temu w juniorskich zmaganiach paryskiego turnieju dotarła do półfinału w singlu, a w grze podwójnej triumfowała. W tym roku ta młoda zawodniczka rywalizuje już w gronie seniorek. W Australian Open przeszła przez eliminacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz, dzięki dotarciu w kwietniu do finału imprezy WTA w Lugano i awansowi na światowej liście, warszawianka uzyskała miejsce w głównej drabince French Open. Na ziemnych kortach wiodło się Świątek raczej kiepsko, pomijając wspomniany szwajcarski turniej, w kolejnych startach „na cegle” nie szło jej dobrze – w Pradze jako kwalifikantka odpadła już w pierwszej rundzie, potem wycofała się z udziału w kwalifikacjach do turnieju w Madrycie, a do imprezy w Rzymie nie przeszła przez eliminacje.

Zajmująca obecnie 104. lokatę w rankingu WTA Świątek w pierwszej rundzie French Open zmierzy się z młodszą o rok Seleną Janicijevic. Rywalka warszawianki jest jeszcze juniorką i nie jest w ogóle sklasyfikowana na liście WTA. Obie Polki swoje pojedynki w pierwszej rundzie także rozegrają w poniedziałek.

Paryski turniej może na nowo ustalić hierarchię w kobiecym tenisie. Aż pięć zawodniczek – Japonka Naomi Osaka, Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Niemka Andżelika Kerber lub Belgijka Kiki Bertens – miało szansę po French Open objąć prowadzenie w rankingu WTA, który zostanie opublikowany 10 czerwca. Co ciekawe, szans na odzyskanie pozycji liderki nie miała broniąca tytułu Simona Halep. Nawet jeśli Rumunka wygra turniej, to nie wrócić na pierwsze miejsce, które aktualnie zajmuje Naomi Osaka. Jeśli Japonka dojdzie w Paryżu do finału, pozostanie na tronie bez względu na wyniki pretendentek. Gdyby jednak powinęła jej się noga, to mogą wyprzedzić ją Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens, ale muszą dojść co najmniej do finału. Kerber już wypadła z gry, bo odpadła w niedzielę już w pierwszej rundzie po porażce z 18-letnią Rosjanka Anastasją Potapową. Kvitova musi wygrać turniej i liczyć jeszcze na słabsze występy pozostałych kandydatek.

Inaczej przedstawia się sytuacja u panów. Novak Djoković odpadł w zeszłym roku w ćwierćfinale Rolanda Garrosa i już od kilku tygodni wie, że po paryskim turnieju będzie liderem klasyfikacji ATP. Serb może jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem jego najgroźniejszy konkurent, Hiszpan Rafael Nadal, ma do obrony 2000 punktów za triumf na paryskiej mączce. W grze podwójnej zagra troje Polaków – Alicja Rosolska, Łukasz Kubot i Hurkacz.