US Open 2020 bez wielkiej trójki?

Wielkoszlemowy US Open ma się rozpocząć 24 sierpnia, ale jego organizatorzy wciąż zastanawiają się w jakiej formule rozegrać turniej, a nawet rozważają jego odwołanie. Pandemia koronawirusa w USA zaczyna co prawda słabnąć, ale dzisiaj nie można jeszcze przewidzieć, czy w sierpniu życie w Nowym Jorku wróci do dawnego rytmu.

Początek US Open zaplanowano na 24 sierpnia, a zakończenie turnieju na 13 września, ale ostateczna decyzja ma zapaść w poniedziałek 15 czerwca. Dla tuzów światowego tenisa udział w tej imprezie to spory dylemat, bo pandemia koronawirusa zburzyła tenisowy kalendarz. W efekcie rozgrywany na kortach ziemnych French Open przeniesiony został na koniec września, więc jeśli Francuzi nie wycofają się z tego zamiaru, a na razie nic tego nie zapowiada, w tym roku tenisiści tuż po zakończeniu zmagań w US Open na twardych kortach Flushing Meadows musieliby niemal z marszu przenieść się ma ziemne korty im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Roger Federer już nie musi się zastanawiać, czy podoła takiemu wyzwaniu, bo niedawno poddał się operacji i w tym roku już nie zagra. Natomiast jego wielcy konkurenci, Serb Novak Djoković i Hiszpan Rafael Nadal, dają do zrozumienia, że nie wystąpią w obu wielkoszlemowych turniejach rozgrywanych w tak krótkim odstępie czasu. Nadal skłania się do startu w Paryżu, bo tu wygrywał już 12 razy, natomiast Djoković chciałby w US Open, ale przyznał, że dla niego turniej bez publiczności będzie trudny do zaakceptowania.
Brak tych trzech gwiazdorów byłby ciosem dla US Open. Djoković, Federer i Nadal od 2017 roku między sobą dzielą trofea w Wielkim Szlemie. Ostatnim zwycięzcą spoza tej trójki był Szwajcar Stan Wawrinka, który wygrał US Open w 2016 roku. Licząc od 2004 roku na 65 rozegranych finałów „wielka trójka” wygrała aż 55.

Kubot górą w Meksyku

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wygrali debla w turnieju rangi ATP Tour 500 na kortach twardych w Acapulco (z pulą nagród 1,9 mln dolarów). W finale pokonali kolumbijski duet Juan Sebastian Cabal – Robert Farah.

Finał gry podwójnej otwartych mistrzostw Meksyku był interesującym widowiskiem, bowiem na korcie zmierzyły się dwa najwyżej rozstawione w turnieju duety – z numerem 1 grali w Acapulco Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, zaś z „dwójką” Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo. Z siedmiu wcześniejszych potyczek tych dwóch znakomitych par deblowych aż pięć wygrali Cabal i Farah. Kolumbijscy tenisiści w Acapulco musieli jednak posmakować goryczy porażki i nie zdobyli swojego wspólnego 17. turniejowego trofeum. Po trwającym dwie godziny i 32 minuty meczu lepsi tym razem okazali się Kubot i Melo, wygrywając spotkanie 7:6(6), 6:7(4), 11-9. „Jesteśmy rzecz jasna bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa. Ten tytuł wiele dla nas znaczy. Byliśmy w stanie dać z siebie wszystko co najlepsze. Mecz był bardzo trudny, a o jego rozstrzygnięciu zadecydowały niuanse” – przyznał po meczu Melo, który w 2015 roku wygrał debla w Acapulco w parze z Chorwatem Ivanem Dodigiem. Kubot miał natomiast na koncie dwa wcześniejsze triumfy w tym turnieju. Zwyciężał tu w 2010 roku grając w parze z Austriakiem Oliverem Marachem oraz trzy lata później w parze z Hiszpanem Davidem Marrero Santaną.
Dla Kubota i Melo sobotnia wygrana w Acapulco była już 14. wspólnie zdobytym tytułem w turniejach ATP. Polski tenisista ma już w dorobku 26 deblowe triumfy w imprezach głównego cyklu, zaś jego brazylijski partner 34. Zwycięstwo w mistrzostwach Meksyku było ich pierwszym w tym roku. Otrzymają za to po 500 punktów do rankingu ATP deblistów oraz do podziału finansową premię w wysokości 119 tys. dolarów amerykańskich. Dla porównania: turniej singla w Acapulco wygrał Hiszpan Rafael Nadal, który pokonał Amerykanina Taylora Fritza 6:3, 6:2. On także dostał 500 punków rankingowych, ale znacznie wyższą premię finansową – 372 tys. dolarów.

Roszady w rankingach

Jak zawsze po zakończeniu wielkoszlemowego turnieju, w światowych rankingach doszło do sporych przetasowań. Wśród pań pozycję liderki utrzymała Australijka Ashleigh Barty, ale wśród panów doszło do zmiany na tronie, bo zasiadł na nim triumfator tegorocznego Australian Open Novak Djoković.

Djoković ma teraz w rankingu 9720 punktów i o 325 wyprzedza zepchniętego na drugie miejsce Hiszpana Rafaela Nadala (9395). Dla serbskiego tenisisty będzie to 276. tydzień w roli lidera rankingu ATP i jeśli utrzyma obecną formę do końca sezonu, ma szansę jeszcze w tym roku pobić rekord Rogera Federera w liczbie tygodni spędzonych na czele światowej listy. A skoro o szwajcarskim weteranie mowa, to w najnowszym notowaniu utrzymał trzecią lokatę z dorobkiem 7130 pkt. Tuż za jego plecami ulokował się finalista tegorocznego Australian Open Dominic Thiem. Austriak ma teraz na koncie 7045 pkt, a awansował na czwarte miejsce kosztem Rosjanina Daniła Miedwiediewa (5960). Kolejne miejsca w Top 10 rankingu ATP zajmują: 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 4745 pkt, 7. Alexander Zverev (Niemcy) – 3885, 8. Matteo Berrettini (Włochy) – 2905, 9. Gael Monfils (Francja) – 2700 i 10. David Goffin (Belgia) – 2555.
Z polskich tenisistów najwyżej w zestawieniu jest Hubert Hurkacz, który zajmuje obecnie najwyższa w karierze 28. lokatę (1433 pkt). Drugą rakietą wśród naszych graczy jest sklasyfikowany na 105. miejscu Kamil Majchrzak (526), a trzecią zajmujący 403. lokatę Kacper Żuk (83 pkt).
Do roszad doszło również w rankingu deblistów. Samodzielnym liderem jest od poniedziałku tymczasowo zawieszony za stosowanie dopingu Kolumbijczyk Robert Farah, który wyprzedza swojego rodaka Juana Sebastiana Cabala tylko mniejszą liczbą rozegranych turniejów. Najlepszy z Polaków, Łukasz Kubot, spadł na dziewiątą pozycję. Top 10 zamyka jego brazylijski partner Marcelo Melo.
W rankingu tenisistek pierwsze miejsce utrzymała Australijka Ashleigh Barty (8367 pkt), na drugie miejsce awansowała Rumunka Simona Halep (6101), która zepchnęła na trzecie miejsce Czeszkę Karolinę Pliskovą (5290. Największe straty zanotowała Japonka Naomi Osaka, która w Australian Open nie obroniła tytułu ni z czwartej pozycji spadła na dziesiątą. Do Top 10 z impetem awansowała natomiast triumfatorka tegorocznych zmagań na kortach w Melbourne Park Amerykanka Sofia Kenin, która z dorobkiem 4495pkt uplasowała się na siódmej pozycji. Finalistka tegorocznego Australian Open Hiszpanka Garbine Muguruza awansowała o 16 miejsc i zajmuje obecnie 16. lokatę.
Pozostałe miejsca w Top 10 rankingu WTA zajmują: 4. Ukrainka Elina Switolina (4775 pkt), 5. Szwajcarka Belinda Bencić (4675), 6. Kanadyjka Bianca Andreescu (4665), 8. Holenderka Kiki Bertens (3965), a 9. najstarsza w tym gronie 38-letnia amerykańska gwiazda Serena Williams (3915 pkt). Z czołowej dziesiątki zestawienia wypadłą natomiast Czeszka Petra Kvitova, która zajmuje obecnie 11. miejsce (3466).
Z polskich tenisistek najwyżej sklasyfikowana jest Magda Linette, która z dorobkiem 1212 pkt zajmuje 42. miejsce. O sześć lokat niżej znajduje się Iga Świątek, która po udanym występie w Australian Open awansowała z 56. na 48. pozycję. Trzecią rakietą w naszym kobiecym tenisie jest zajmująca 127. miejsce Katarzyna Kawa (485 pkt), a w Top 200 jest jeszcze 163. w zestawieniu Magdalena Fręch (362 pkt.).

Sensacyjna wygrana rosyjskiej Amerykanki

W pierwszym tegorocznym turnieju Wielkiego Szlema w grze pojedynczej kobiet triumfowała po raz pierwszy w karierze 21-letnia reprezentantka USA rosyjskiego pochodzenia Sofia Kenin, natomiast w rywalizacji mężczyzn po raz ósmy triumfował na kortach Melbourne Park Serb Novak Djoković.

Po raz pierwszy w Erze Otwartej w finale Australian Open zmierzyły się dwie tenisistki spoza Top 10 rankingu WTA. We wszystkich wielkoszlemowych imprezach był to dopiero szósty taki mecz o tytuł w XXI wieku. Ostatni miał miejsce w US Open 2018, gdy Naomi Osaka pokonała Serenę Williams. Japonka była wtedy notowana na 19., a Amerykanka na 26. miejscu światowej listy. 21-letnia Kenin została najmłodszą triumfatorką Australian Open od 2008 roku, gdy w starciu 20-latek Rosjanka Maria Szarapowa pokonała Serbkę Anę Ivanović. W ubiegłym sezonie Kenin wygrała trzy turnieje rangi international (Hobart, Majorka, Kanton), a na początku stycznia 2019 znajdowała się na 56. miejscu światowego rankingu. Po triumfie na kortach Melbourne Park w najnowszym notowaniu zadebiutuje w Top 10 (będzie siódma).
Przed finałem większe szanse na zwycięstwo przyznawano rywalce Kenin, bo 26-letnia Garbine Muguruza, chociaż w tegorocznym Australian Open startowała z pozycji zawodniczki nierozstawionej, górowała nad amerykańską tenisistką o rosyjskich korzeniach (jej historia jest bliźniaczo podobna do przypadku Marii Szarapowej, z tą różnicą, że rodzina Kenin i ona sama postanowili zamerykanizować się całkowicie i zerwali więź ze starym krajem) doświadczenie i dokonaniami. 26-letnia Hiszpanka w wielkoszlemowym finale występowała po raz czwarty, a dwa z nich wygrała – French Open w 2016 i Wimbledon w 2017 roku. Młodsza o pięć lat Kenin wcześniej w Wielkim Szlemie najdalej dobrnęła do czwartej rundy. W rankingu WTA zajmowała co prawda wyższe miejsce od Muguruzy (była 15., a jej rywalka 33.), lecz na korcie ranking przecież nie gra, a Hiszpanka, odkąd jej trenerką ponownie jest jej słynna rodaczka Conchita Martinez, błyskawicznie wraca do tenisowej elity, z której wypadła po z powodu kontuzji i regresu formy. Amerykanka też jednak przyjechała do Melbourne w rewelacyjnej formie. W drodze do finału w sześciu pojedynkach straciła tylko jednego seta, w starciu z 16-letnią Cori Gauff, która rundę wcześniej wyeliminowała broniącą tytuły Japonkę Naomi Osakę. W finale Kenin pokonała Muguruzę 4:6, 6:2, 6:2. „Miejcie marzenia. I odwagę, by je spełniać” – powiedziała do widowni po trwającym 123 minuty meczu.
W zmaganiach mężczyzn do decydującego pojedynku stanął siedmiokrotny triumfator Australian Open 32-letni Novak Djoković oraz młodszy od niego o sześć lat Austriak Dominic Thiem. Serbski tenisista przegrywał już w setach 1:2 i musiał na dodatek przezwyciężyć kryzys fizyczny, ale przełamał słabość i po trwającym cztery godziny morderczym pojedynku pokonał Thiema 6:4, 4:6, 2:6, 6:3, 6:4 i po raz ósmy w karierze zwyciężył w Australian Open. W sumie Djoković ma już na koncie 17 wielkoszlemowych triumfów i jest pod tym względem coraz bliżej dokonań Hiszpana Rafaela Nadala (19 zwycięstw) i Szwajcara Rogera Federera, który ma na koncie 20 wygranych turniejów.
Ta trójka graczy w ostatnich latach zdominowała rywalizację w Wielkim Szlemie. Po raz ostatni pozwolili wygrać graczowi spoza ich grona w 2016 roku – wtedy w US Open triumfował Szwajcar Stan Wawrinka, zresztą po finałowym zwycięstwie nad Djokoviciem. Po tegorocznym triumfie w Australian Open serbski tenisista wróci na pozycję lidera rankingu ATP. W tym roku nie przegrał jeszcze żadnego pojedynku. Thiem natomiast przegrał swój trzeci wielkoszlemowy finał. Wcześniej dwukrotnie zmarnował szansę w French Open, za każdym razem ulegając Rafaelowi Nadalowi.
W deblu wśród mężczyzn triumfowali Amerykanin Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury, wśród pań Węgierka Timea Babos i Francuzka Kristina Mladenovic, natomiast w grze mieszanej zwyciężyli Czeszka Barbora Krejcikova i Chorwat Nikola Mektić.

Pogoda utrudnia grę w Australian Open

Mimo problemów z niekorzystną aurą, bo przez ulewne deszcze trzeba było przełożyć wiele pojedynków, rywalizacja w tegorocznym Australian Open ruszyła pełną parą. I jak w każdym wielkoszlemowym turnieju już w pierwszej rundzie sypnęło niespodziankami.

Hubert Hurkacz do tegorocznego Australian Open po raz pierwszy w turniejach Wielkiego Szlema jako zawodnik rozstawiony (z numerem 31) i z takim też, najwyższym w karierze, miejscem w rankingu ATP. 23-letni wrocławianin awans na światowej liście zawdzięczał udanemu występowi w turnieju w Auckland, w którym dotarł do półfinału. W pierwszej rundzie zmagań na kortach Melbourne Park nasz najlepszy obecnie tenisista trafił na niżej notowanego Austriaka Dennisa Novaka (ATP 99), którego miał okazję oglądać z bliska w akcji w rozegranym na początku stycznia tego roku drużynowego turnieju ATP Cup. W meczu Polska – Austria, wygranym przez biało-czerwonych 2-1, Hurkacz walczył z czwartą rakietą na świecie Dominikiem Thiemem, którego pokonał, natomiast Novak przegrał wtedy z drugą rakietą w naszej ekipie, notowanym w czwartej setce światowego zestawienia Kacprem Żukiem. Nikt zatem nie dawał Novakowi większych szans w starciu z Polakiem, któremu wielu ekspertów wróży awans do Top 10 jeszcze w tym sezonie.
Tymczasem wrocławianin nieoczekiwanie przegrał dwa pierwsze sety 6:7(4) i 1:6, ale w trzeciej partii opanował skołatane niepowodzeniem nerwy i zaczął grać już na swoim poziomie. A to w zupełności wystarczyło na pewne wygrane 6:2, 6:3, 6:4 w kolejnych trzech setach i zwycięstwo w meczu 3:2. Tak oto Hurkacz po raz pierwszy w karierze zakończył zwycięsko pięciosetowy pojedynek, co z pewnością okaże się cennym doświadczeniem na przyszłość. Nie zmienia to jednak opinii, że przeciwko Novakowi, którego do występu w Melbourne przygotował znakomity przed laty austriacki tenisista Thomas Muster, zaliczył chyba swój najgorszy występ w tym roku.
Australijczyk na drodze
W drugiej rundzie Hurkacz trafił na reprezentanta gospodarzy Johna Millmana (ATP 47), który awansował po raczej niespodziewanym zwycięstwie nad Francuzem Ugo Humbertem (ATP 43) 7:6(3), 6:3, 1:6, 7:5. Humbert tuż przed Australian Open wygrał turniej ATP w Auckland, ten sam, w którym Hurkacz doszedł do półfinału, dlatego uważano go za faworyta w starciu z Millmanem. Ale 30-letni australijski weteran, który w swoim najlepszym jak dotąd występie na kortach Melbourne Park, w 2018 roku, dotarł do trzeciej rundy, ale ma też na koncie ćwierćfinał US Open, walczył z Francuzem zawzięcie o każdą piłkę. I zapewne z nie mniejszą ambicją zagra też w środę rano polskiego czasu na Melbourne Arena, trzecim co do wielkości korcie w kompleksie Melbourne Park, przeciwko Hurkaczowi. W środę swój mecz rozegra też Iga Świątek, która zmierzy się z Węgierka Timeą Babos. O ile rzecz jasna pogoda znów nie pokrzyżuje szyków organizatorom, jak miało to miejsce w poniedziałek, gdy z powodu obfitych opadów deszczu trzeba było przenieść część meczów na następny dzień.
Przymusowa zwłoka z powodów atmosferycznych nie przysłużyła się niestety naszej najlepszej obecnie tenisistce Magdzie Linette, bo klasyfikowana obecnie na 43. pozycji w rankingu WTA poznanianka we wtorek przegrała nieoczekiwanie ze znacznie niżej notowaną Holenderką Arantxą Rus (WTA 93) 6:1, 3:6, 4:6. Polka grała z tą rywalką po raz pierwszy, ale Rus nie jest nowicjuszką. Linette w wielkoszlemowych turniejach najdalej dotarła do III rundy (w French Open 2017, Australian Open 2018 i Wimbledonie 2019). Rus do II rundy Australian Open awansowała po raz drugi (wcześniej udało jej się to w 2011 roku), a jej najlepszy wielkoszlemowy występ to awans do 1/8 finału French Open. W ubiegłym sezonie Holenderka wygrała 10 turniejów rangi ITF i dzięki temu wróciła do Top 100 rankingu WTA. Jej kolejną rywalką będzie Amerykanka Madison Keys.
Linette towarzyszką Szarapowej
Porażka Magdy Linette jest niespodzianką, ale na pewno nie sensacja. Do tej kategorii z pewnością zaliczają się jednak przegrane potyczki w pierwszej rundzie dwóch wielkich mistrzyń – Amerykanki Venus Williams (ATP 55) z niespełna 16-letnią rodaczką Cori Gauff (ATP 66) oraz Rosjanki Marii Szarapowej (ATP 145), która do głównej drabinki turniejowej dostała się dzięki tzw. dzikiej karcie, ale już w pierwszym pojedynku 33-letnia rosyjska gwiazda „poległa” w starciu z młodszą o 10 lat Chorwatką Donną Vekić 3:6, 4:6. Dla Szarapowej, triumfatorki Australian Open z 2008 roku, był to już 16. występ w tym turnieju i trzecia porażka w I rundzie (wcześniej odpadała tak wcześnie w 2003 i 2010 roku). Rosyjska tenisistka przez tą porażkę wpadnie w rankingowe tarapaty, bo nie obroni punktów za 1/8 finału sprzed roku i w najnowszym notowaniu światowej listy wypadnie Top 300.
Tytułów w singlu bronią Japonka Naomi Osaka, która w pierwszej rundzie wyeliminowała Czeszkę Marię Bouzkovą 6:2, 6:4, natomiast wśród panów Novak Djoković. Serbski tenisista w swoim pierwszym meczu pokonał Niemc Jana-Lennarda Struffa 7:6(5), 6:2, 2:6, 6:1 i było to jego 900. turniejowe zwycięstwo w karierze. Djoković jest szóstym tenisistą w historii, który osiągnął granicę dziewięciuset wygranych pojedynków w cyklu ATP. Inny z tuzów męskiego tenisa, rozstawiony z numerem 3 Szwajcar Roger Federer, który ma na koncie już sześć turniejowych triumfów na kortach Melbourne Park, tegoroczna edycję zaczął od pokonania Amerykanina Steve’a Johnsona 6:3, 6:2, 6:2. 38-letni „Il Maestro” startuje w Australian Open już po raz 21. Takim osiągnięciem nie może się pochwalić żaden inny singlista. Świetnie zaczął turniej też lider rankingu ATP Rafael Nadal. Hiszpan łatwo ograł Boliwijczyka 26-letniego Hugo Delliena 6:2, 6:3, 6:0.

Doroczna ankieta PAP

W przeprowadzanym od 1958 roku plebiscycie Polskiej Agencji Prasowej przedstawiciele 26 europejskich agencji informacyjnych wybrali dziesięciu najlepszych sportowców w 2019 roku na naszym kontynencie.

Głosowanie wygrał brytyjski kierowca Formuły 1 Lewis Hamilton, który zdobył 151 punktów. Brytyjski kierowca w tym roku po raz szósty w karierze i trzeci z rzędu został mistrzem świata kierowców Formuły 1. 34-letni Hamilton wyprzedził o 11 punktów hiszpańskiego tenisistę Rafaela Nadala, który w 2019 roku wygrał dwa wielkoszlemowe turnieje (US Open i French Open). Trzecie miejsce z dorobkiem 76 punktów zajął triumfator alpejskiego Pucharu Świata Austriak Marcel Hirscher. Kolejne lokaty w czołowej dziesiątce plebiscytu PAP zajęli: 4. Novak Djoković (Serbia) – tenis; 5. Sifan Hassan (Holandia) – lekkoatletyka; 6. Virgil van Dijk (Holandia) – piłka nożna; 7. Karsten Warholm (Norwegia) – lekkoatletyka oraz Marc Marquez (Hiszpania) – sporty motorowe; 9. Giannis Antetokounmpo (Grecja) – koszykówka i 10. Johannes Boe (Norwegia) – biathlon.

Wśród 87 sportowców uwzględnionych w ankiecie znalazło się dwóch Polaków. Na 28. miejscu z 10 punktami uplasował się napastnik reprezentacji Polski i Bayernu Monachium Robert Lewandowski, a na 64. pozycji mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek (3 punkty).

W ankiecie wzięli udział przedstawiciele 27 europejskich agencji informacyjnych: AFP (Francja), AGERPRES (Rumunia), ANP (Holandia), APA (Austria), ANSA (Włochy), Anadolu Ajansi (Turcja), Athens News Agency – Macedonian News Agency (Grecja), BELGA (Belgia), BTA (Bułgaria), CTK (Czechy), DPA (Niemcy), EFE (Hiszpania), ELTA (Litwa), HINA (Chorwacja), LUSA (Portugalia), MNA (Malta), MOLDPRES (Mołdawia), MTI (Węgry), PAP (Polska), SID (Niemcy), STA (Słowenia), STT (Finlandia), TANJUG (Serbia), TASS (Rosja), TASR (Słowacja) i UKRINFORM (Ukraina).

W organizowanym od 1958 roku plebiscycie PAP najczęściej, aż pięciokrotnie, triumfował Szwajcar Roger Federer. Przed rokiem zwyciężył jego rywal z kortu Serb Novak Djoković.

 

Hiszpanie zdobyli Puchar Davisa

Rozgrywany w Madrycie w nowej formule finałowy turniej Pucharu Davisa zakończył się sukcesem reprezentacji Hiszpanii, która w decydującym meczu pokonała Kanadę 2-0. Triumf gospodarzom imprezy zapewniły singlowe zwycięstwa Roberto Bautisty Aguta w pojedynku z Feliksem Augero-Aliassime oraz lidera rankingu ATP Rafaela Nadala z Denisem Shapovalovem.

Hiszpanie po raz szósty wywalczyli Puchar Davisa (wcześniej triumfowali w latach (2000, 2004, 2008, 2009, 2011), natomiast Kanadyjczycy po raz pierwszy dotarli do finału tej prestiżowej imprezy. Trzeba jednak pamiętać, że tegoroczny finał Davis Cup rozegrano w nowej formule – w formie turnieju finałowego rozgrywanego w jednym czasie i miejscu. Wcześniej reprezentacje rywalizowały w systemie pucharowym, a mecze na poszczególnych poziomach rozgrywano w trzydniowych turach przez cały sezon. Władze Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) długo broniły się przed pomysłami zmiany tego systemu, aż w końcu uległy namowom i przystały na propozycję zgłoszoną przez sportową agencję marketingową Kosmos, której jednym z głównych udziałowców jest znany hiszpański piłkarz Gerard Pique. Nie dziwią zatem ani gigantyczne pieniądze, jakimi skuszono działaczy ITF (trzy miliardy dolarów w ciągu najbliższych 25 lat) oraz podobieństwo nowej formuły Pucharu Davisa do piłkarskiego mundialu.

W finale znalazło się 18 zespołów, które podzielono na sześć grup po trzy drużyny: grupa A – Serbia, Francja, Japonia; grupa B – Hiszpania, Rosja, Chorwacja; grupa C – Niemcy, Argentyna, Chile; grupa D – Australia, Belgia, Kolumbia; grupa E – Wielka Brytania, Kazachstan, Holandia; grupa F – Kanada, Stany Zjednoczone i Włochy. W każdym meczu rozgrywano dwa pojedynki singlowe oraz jeden deblowy, w których rywalizacja toczy się do dwóch wygranych setów.

Do 1/4 finału awansowali zwycięzcy poszczególnych grup oraz dwie najlepsze ekipy z drugich miejsc. Od ćwierćfinałów rywalizacja toczyła się systemem pucharowym. W tej fazie turnieju Serbia przegrała z Rosja 1-2, Australia z Kanadą także 1-2, Wielka Brytania pokonała Niemcy 2-0, a Hiszpania – Argentynę 2-1. W półfinale Rosja przegrała z Kanadą 1-2, zaś Hiszpania wyeliminowała Wielką Brytanię 2-1. I tak oto do wielkiego finału, który w minioną niedzielę rozegrano w Madrycie, dotarli Hiszpanie i Kanadyjczycy. Warto podkreślić, że półfinaliści tegorocznych zmagań, czyli Hiszpania, Kanada, Rosja i Wielka Brytania, zapewniły sobie prawo startu w turnieju finałowym w 2020 roku, który ponownie odbędzie się w Madrycie, a Francja i Serbia dostały dzikie karty. O pozostałe 12 miejsc w marcu przyszłego roku zostanie rozegrany turniej kwalifikacyjny.

Wielki finał z udziałem ekip Hiszpanii i Kanady otworzyło starcie dziewiątego w rankingu ATP Roberto Bautisty Aguta z 21. na światowej liście 19-letnim Feliksem Augero-Aliassime. Dla 31-letniego Hiszpana był to wyjątkowy pojedynek. W spotkaniach grupowych był pewnym punktem swojego zespołu i był niepokonany w starciach z rywalami z Rosji i Chorwacji, ale potem na wieść o śmierci ojca na kilka dni opuścił kadrę. Wrócił do niej dopiero na niedzielny finał, w którym nie zawiódł kolegów i pokonał Augera-Aliassime 7:6(3), 6:3.

Następnie na kort centralny Caja Magica w Madrycie wyszli liderzy ekip Hiszpanii i Kanady: 33-letni Rafael Nadal, numer 1 w rankingu ATP oraz 20-letni Denis Shapovalov, sklasyfikowany obecnie na 15. miejscu światowej listy. Hiszpański tenisista miał nad rywalem ogromną przewagę doświadczenia także w Pucharze Davisa, bo miał na koncie serię 28 z rzędu wygranych singlowych pojedynków w tych rozgrywkach. Jedynej porażki doznał w debiucie, w 2004 roku z Jirim Novakiem. Nadal w tegorocznych zmaganiach imponował zaangażowaniem i wytrzymałością – w madryckim turnieju odniósł osiem zwycięstw, pięć w singlu i trzy w deblu. Jego aktualny bilans występów w Pucharze Davisa w grze pojedynczej to 29 wygranych i tylko jeden przegrany pojedynek. Nadal utrzymał znakomitą dyspozycję także w potyczce z Shapovalovem, wygrywając ją 6:3, 7:6(7) i zapewnił swojej reprezentacji pierwszy od 2011 roku triumf w tych rozgrywkach i szósty w historii. Warto odnotować, że spotkanie finałowe obejrzało 12,5 tysiąca widzów.

Lider rankingu ATP tym mocnym akcentem zakończył niezwykle udany dla niego sezon – w tym roku rozegrał 65 singlowych pojedynków, z których wygrał aż 58, zwyciężył m. in. w wielkoszlemowych turniejach French Open i US Open i odzyskał pierwsze miejsce w światowej hierarchii tenisistów. Przy okazji zajął tez pierwszą lokatę na liście najlepiej zarabiających – w 2019 roku jego konto powiększyło się o kwotę 16,4 mln dolarów.

 

ATP Finals dla młodzieży, ale w rankingu górą weterani

Debiutujący w turnieju mistrzów 21-letni Grek Stefanos Tsitsipas pokonał w finale 26-letniego Austriaka Dominika Thiema 6:7(6), 6:2, 7:6(5). W rankingu ATP trzy czołowe lokaty zajmują jednak weterani – liderem jest 33-letni Hiszpan Rafael Nadal, drugie miejsce zajmuje 32-letni Serb Novak Djokovic, a trzecie 38-letni Szwajcar Roger Federer.

Finałowy pojedynek Tsitsipasa z Thiemem trwał 155 minut. Obaj tenisiści wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i stworzyli pasjonujące widowisko, zwłaszcza w tie-breaku trzeciego seta. Grek prowadził już 4-1, lecz niezrażony tym Austriak doprowadził do wyrównania. W końcówce odrobinę lepszy był Tsitsipas i zasłużenie zwyciężył. 21-letni grecki tenisista jest siódmym graczem w 49-letniej historii ATP Finals, który wygrał ten turniej startując w nim po raz pierwszy. Przed nim tej sztuki dokonali Amerykanin Stan Smith (1970, pierwsza edycja), Rumun Ilie Nastase (1971), Argentyńczyk Guillermo Villas (1974), Amerykanin John McEnroe (1978), Hiszpan Alex Corretja (1998) i Bułgar Grigor Dimitrow (2017).

W stawce startujących w londyńskim turnieju zawodników Tsitsipas był najmłodszy. Do rywalizacji przystąpił jako szósty zawodnik w rankingu ATP. W fazie grupowej pokonał Rosjanina Daniła Miedwiediewa i broniącego tytułu Niemca Aleksandra Zvierieva, przegrał zaś w trzech setach z Rafaelem Nadalem. W półfinale pokonał jednak Rogera Federera. Za zwycięstwo w ATP Finals 2019 Tsitsipas, dla którego był to czwarty w turniejowy trium w karierze, otrzymał 1300 punktów do rankingu ATP i premię w wysokości 2,7 mln dolarów. Pokonany przez niego Dominic Thiem dostał 800 punktów rankingowych i 1,3 mln dolarów. Obaj finaliści londyńskiej imprezy awansowali w najnowszym notowaniu światowej listy – Thiem wskoczył na czwartą, a Tsitsipas na szóstą pozycję.

Na czele rankingu ATP nie doszło do zmian i pierwsze trzy miejsca utrzymali Rafael Nadal (9985v pkt), Novak Djokovic (9145) i Roger Federer (6590). Szwajcar ma jednak nad czwartym Thiemem już tylko niespełna osiemset „oczek” przewagi. Piątą lokatę w najnowszym notowaniu zajmuje Miedwiediew (5705), na siódmą z czwartej spadł Zverev (3345), ósmy jest jest Włoch Matteo Berrettini (2870), dziewiąty Hiszpan Roberto Bautista Agut (2540), a stawkę w Top 10 zamyka Francuz Gael Monfils (2530).
W czołowej setce światowej listy mamy obecnie tylko jednego zawodnika – Hubert Hurkacz utrzymał 37. miejsce, wypadł natomiast zajmujący wcześniej 91. lokatę Kamil Majchrzak, który spadł na 101. pozycję.

W grze podwójnej triumfowali Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut. Francuzi w całym turnieju nie stracili nawet seta. W finale pokonali 6:3, 6:4 reprezentanta RPA Ravena Klaasena i Nowozelandczyka Michaela Venusa, a po drodze wyeliminowali m.in. rozstawionych z numerem 1 Kolumbijczyków Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha oraz z numerem 2 Łukasza Kubota i Brazylijczyka Marcelo Melo (nr 2). Wygrali ATP Finals jako pierwsza francuska para od 2005 roku.

 

Polacy w rankingach ATP i WTA

Z Polaków najwyżej sklasyfikowany w tenisowych rankingach singlistów jest Hubert Hurkacz, który w najnowszym notowaniu ATP zajmuje 37. miejsce. Druga pod tym względem Magda Linette plasuje się w zestawieniu WTA na 42. pozycji, trzecia w hierarchii Iga Świątek jest 61., a czwarty Kamil Majchrzak 89. W rankingu deblistów piątą lokatę zajmuje Łukasz Kubot.

Po roku przerwy na pierwsze miejsce rankingu tenisistów wrócił Rafael Nadal. Dla 33-letniego gracz będzie to 197. tydzień na czele klasyfikacji tenisistów. Starszym od niego liderem rankingu ATP był tylko Roger Federer, a w liczbie tygodni na szczycie zestawienia lepsi od Hiszpana są tylko wspomniany Federer (310 tygodni), Amerykanin Pete Sampras (286), Serb Novak Djokovic (275), urodzony w Czechosłowacji, ale reprezentujący potem USA Ivan Lendl (270) i Amerykanin Jimmy Connors (268).
W ubiegłym tygodniu Nadal skreczował w półfinale turnieju Masters 1000 w Paryżu. W tym halowym turnieju w hali Bercy triumfował Djoković, ale niewiele mu to punktów przyniosło, bo rok wcześniej doszedł tu do finału, natomiast jego hiszpański konkurent wtedy w tej imprezie nie uczestniczył.

Lidera wyłoni turniej mistrzów

O tym, że w najnowszym notowaniu Nadal wyprzedzi Djokovicia wiadomo było już od turnieju w Szanghaju. Serbskiemu tenisiście odpisano punkty za rozgrywany w tym terminie zeszłoroczny ATP Finals w Londynie i dlatego na pierwsze miejsce wrócił Nadal, lecz Hiszpan pewny tej lokaty może być jedynie do 18 listopada. Hiszpański gracz ma obecnie 640 punktów przewagi nad Serbem i ich rywalizacja o pozycję lidera rankingu ATP na koniec 2019 roku rozstrzygnie się podczas londyńskiego turnieju mistrzów.

Żeby wyprzedzić Nadala, Djoković musi jednak w ATP Finals dojść co najmniej do finału, a jeszcze w fazie grupowej nie może przegrać więcej jak jeden mecz. Dużo też zależy od Nadala, a raczej od tego, czy zdoła wyleczyć na czas uraz mięśni brzucha i jednak wystąpić w Londynie w turnieju mistrzów.

Z Top 10 światowej listy wypadł Rosjanin Karen Chaczanow, który nie obronił tytułu w halowym turnieju w paryskiej hali Bercy. Skorzystali na tym Włoch Matteo Berrettini i Hiszpan Roberto Bautista, ale najwięcej Francuz Gael Monfils, który awansował w miejsce rosyjskiego tenisisty do pierwszej dziesiątki zestawienia. Miejscami w Top 10 zamienili się natomiast Grek Stefanos Tsitsipas (ATP 6) i Niemiec Alexander Zverev (ATP 7). Pierwszą piątkę rankingu tworzą obecnie Rafael Nadal, Novak Djoković, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Danił Miedwiediew oraz Austriak Dominic Thiem.

Kubot w czołówce deblistów

Nasz najlepszy obecnie tenisista Hubert Hurkacz zakończył tegoroczny sezon na 37. miejscu. Wrocławianin udał się na zasłużone wakacje, na co nie mógł sobie jeszcze pozwolić zajmujący 89. lokatę Kamil Majchrzak. Piotrkowianin jeszcze nie kończy sezonu (w tym tygodniu wziął udział w halowym turnieju kategorii challenger w Bratysławie), bo chce utrzymać się w Top 100 światowej listy i mieć pewność, że zakwalifikuje się do głównej drabinki wielkoszlemowego Australian Open. W zestawieniu deblistów Łukasz Kubot utrzymał piątą lokatę, a jego partner, Brazylijczyk Marcelo Melo, szóstą. Pozycję liderów rankingu w grze podwójnej mężczyzn utrzymali Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, a polsko-brazylijski duet wyprzedzili jeszcze Francuz Nicolas Mahut i Argentyńczyk Horacio Zeballos. Warto podkreślić, że Kubot i Melo zakwalifikowali się do ósemki najlepszych par deblowych tego zesonu i zagrają w tegorocznej edycji turnieju mistrzów w Londynie.

Sezon w rywalizacji tenisistów zakończą w listopadzie dwie wielkie imprezy – turniej ATP Finals w Londynie (10-17 listopada), z udziałem najlepszych zawodników tegorocznego sezonu oraz rozpoczynający się 18 listopada finałowy turniej Pucharu Davisa w Madrycie, po raz pierwszy z udziałem 18 zespołów.

Barty numerem 1 wśród pań

Wśród pań po zakończonym w miniony weekend WTA Finals w Shenzhen króluje niepodzielnie Ashleigh Barty. Australijka triumfowała w turnieju mistrzyń i umocniła się na pozycji liderki światowego rankingu – prowadzi z przewagą 1911 punktów nad drugą w rankingu Czeszką Karoliną Pliskovą. Trzecia jest Japonka Naomi Osaka, czwarta Rumunka Simona Halep, a piąta Kanadyjka Bianca Andreescu. Na szóste miejsce wskoczyła Ukrainka Elina Switolina, która nie obroniła wywalczonego w zeszłym roku tytułu w WTA Finals, ale dochodząc do finału zdołała wyprzedzić w rankingu Czeszkę Petrę Kvitovą i Szwajcarkę Belindę Bencić. Na dziewiątej pozycji zakończyła rok Holenderka Kiki Bertens, zaś Top 10 zamyka Amerykanka Serena Williams.

Najlepsze polskie tenisistki już wcześniej zakończyły sezon. Magda Linette utrzymała 42. lokatę, a Iga Świątek 61. W drugiej setce rankingu WTA są notowane Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch, w trzeciej Maja Chwalińska i Urszula Radwańska.
Najlepszą deblistką sezonu 2019 została Czeszka Barbora Strycova. Tuż za nią sklasyfikowane są Francuzka Kristina Mladenović i Węgierka Timea Babos, które w Shenzhen obroniły w grze podwójnej tytuł w WTA Finals. Najlepsza z Polek, Alicja Rosolska, skończyła ten rok na 32. miejscu.

 

Powalczą w ATP Cup

Reprezentacja Polski tenisistów zakwalifikowała się do nowej prestiżowej imprezy – ATP Cup z pula nagród 15 mln dolarów. Turniej z udziałem 24 drużyn odbędzie się w styczniu w Australii, tuż przed Australian Open.

ATP Cup zostanie rozegrany w dniach 3-12 stycznia w trzech australijskich miastach: Sydney, Perth i Brisbane. Wezmą w nim udział 24 reprezentacje podzielone na sześć grup. Z każdej awansują zwycięzcy oraz dwie najlepsze z drugich miejsc. Od ćwierćfinałów obowiązywać będzie system pucharowy. Każdy mecz rozgrywany będzie w formacie: dwa mecze singlowe i jeden deblowy. Dla uczestniczących w imprezie tenisistów przewidziano nie tylko premie finansowe, ale też punkty do rankingu ATP.
Biało-czerwoni dostali się do ATP Cup dzięki Hubertowi Hurkaczowi. 22-letni wrocławianin na koniec tego sezonu zajmie 37. miejsce w światowym rankingu ATP i będzie rzecz jasna najwyżej sklasyfikowanym polskim tenisistą. Nasza drużyna w rankingu narodów zajmie na koniec roku 21. miejsce, a awans do australijskiego turnieju uzyskają 24 ekipy.

W rozgrywkach ATP Cup zagrają najlepsi tenisiści świata, w tym m. in. Serb Novak Djoković i Hiszpan Rafael Nadal. Z czołowego tercetu najwyżej obecnie klasyfikowanych graczy w ostatnim momencie z udziału w imprezie zrezygnował jedynie Szwajcar Roger Federer.

Poznaliśmy już podział na grupy i ewentualnych rywali naszych tenisistów. W połowie listopada nasza drużyna zostanie przydzielona w wyniku losowania do grupy A, B, D, C lub E. W ATP Cup w naszych barwach musi zagrać najwyżej klasyfikowany w rankingu Hubert Hurkacz, a oprócz niego w singlu wystąpi też zapewne drugi z naszych graczy w Top 100 Kamil Majchrzak, natomiast tylko w deblu Łukasz Kubot.