Remis w pierwszym starciu PGE Vive z Orlenem Wisłą

Kolejna święta wojna w polskim szczypiorniaku już się toczy. W minioną środę w Płocku w pierwszym finałowym starciu szczypiorniści Orlenu Wisły postawili się hegemonom Superligi i po twardym boju wyszarpali w Orlen Arenie remis w meczu z PGE Vive Kielce 26:26.

Wielki finał Superligi z udziałem zespołów z Kielc i Płock to już swego rodzaju tradycja, bo począwszy od sezonu 2010/2011 tylko PGE Vive i Orlen Wisła rok w rok grają o mistrzowski tytuł. Potyczki kielecko-płockie zaczęto nawet nazywać „świętą wojną”, chociaż od 2012 siedem razy z rzędu triumfowała ekipa PGE Vive. W tym sezonie kielczanie także są faworytami finałowego starcia z „Nafciarzami, choćby dlatego, że to już czwarta odsłona „świętej wojny”, a wszystkie poprzednie podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa wygrali. Płocczanie nie sprzedawali tanio skóry i za każdym razem byli bliżej wygranej, której po raz ostatni posmakowali w marcu 2016 roku.

Kielczanie wciąż są bezapelacyjnie najlepszą klubową drużyną w naszym kraju, regularnym gra w Lidze Mistrzów, jest triumfatorem tych elitarnych rozgrywek i tegorocznym uczestnikiem Final Four. Na krajowym podwórku dominacja PGE Vive została jednak zachwiana. Najpierw był remis i wygrana dopiero po rzutach karnych z „Nafciarzami” we własnej hali, później uratowane w ostatnich minutach zwycięstwo na nimi w Pucharze Polski, aż w końcu kielecki zespół doznał pierwszej od lat porażki, przegrywając w półfinale Superligi w Opolu z Gwardią. Był to koniec ich serii 103 wygranych ligowych meczów z rzędu.
Trener Orlenu Wisły Xavier Sabate stawia przede wszystkim na obronę. Formacja defensywna „Nafciarzy” jest dzisiaj w stanie stawić czoła formacji ofensywnej PGE Vive, a jest to formacja jednak z najlepszych w Europie. Luka Cindrić, Alex Dujshebaev, Władisław Kulesz czy rozgrywający znakomity sezon Artsiom Karalek – tych graczy kieleckiej ekipy z pewnością chciałby mieć u siebie każdy klub z Ligi Mistrzów.

Nic dziwnego, że środowy mecz w Orlen Arenie był taki zacięty i wyrównany. Broniący tytułu zespół PGE Vive po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie dopiero w 42. minucie. Pierwszą połowę ekipa Tałanta Dujszebajwewa przegrała 11:14, a po zmianie stron w 32. minucie przegrywali już nawet 11:15. Na więcej rywalom już jednak kielczanie nie pozwolili i zaczęli mozolnie odrabiać straty.

W 45. minucie po kontrze bramkę rzucił Mateusz Jachlewski i obrońcy tytułu wygrywali już 18:16. Ale płocczanie nie złożyli broni – w 51. minucie doprowadzili do remisu, a potem nie pozwolili rywalom na uzyskanie zbyt dużej przewagi. Zaciekłość przyniosła „Nafciarzom” tę korzyść, że przed ostatnia akcją meczu, gdy byli w posiadaniu piłki, przegrywali 25:26. Michał Daszek wytrzymał presję i pokonał bramkarza PGE Vive, a sędzia pięć sekund później odgwizdał koniec spotkania.
Remis 26:26 zapowiada nie mniejsze emocje także w rewanżu, który odbędzie się w sobotę 25 maja w kieleckiej Hali Legionów (początek godz. 18.00). Oba zespoły zagrają w osłabieniu, bo Władisław Kulesz z PGE Vive i Renato Sulić z Orlenu Wisły zostali zawieszeni na dwa mecze za brutalne faule popełnione w pierwszym spotkaniu. Wykluczenie Kulesza jest dużym problemem dla kieleckiej drużyny, bo wobec kontuzji Michała Jureckiego i Daniela Dujshebaeva będzie miała tylko jednego lewego rozgrywającego – Marko Mamicia. Natomiast trener „Nafciarzy” ma za Sulicia dwóch zmienników – Mateusza Piechowskiego i Igora Źabicia.

W pierwszym meczu o trzecie miejsce pokonany w półfinale przez Orlen Wisłę zespół MMTS Kwidzyn pokonał pokonana przez PGE Vive Gwardię Opole 26:25.

 

Nafciarze znów gorsi w świętej wojnie

W meczu na szczycie ekstraklasy piłkarzy ręcznych Orlen Wisła Płock przegrała u siebie 24:31 z PGE Vive Kielce. Kolejna odsłona „świętej wojny” pokazała, że „Nafciarze” w tym sezonie raczej nie będą dla kielczan równorzędnym przeciwnikiem.

 

Od ponad dekady potyczki Orlenu Wisły z PGE Vive ekscytują kibiców piłki ręcznej w Polsce i zdążyły przez ten czas zyskać pewien rozgłos także za granicą. Dla polskiej ligi fakt, że ma w swoim składzie dwa zespoły regularnie występujące w Lidze Mistrzów EHF, to świetna reklama i powód do dumy. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu kielecki klub popadł w finansowe tarapaty i tu i ówdzie pojawiły się głosy, że być może będzie to początek jego bezdyskusyjnej dominacji i że pierwsi mogą na tym skorzystać właśnie „Nafciarze”.

Początek rozgrywek zdawał się potwierdzać te spekulacje. W trzech pierwszych meczach Ligi Mistrzów płocczanie byli niepokonani, dobrze też sobie radzili w krajowej Superlidze. Kryzys przyszedł niespodziewanie, ale fani Orlenu Wisły przed pierwszą w tym sezonie „świętą wojną” z PGE Vive byli dobrej myśli i liczyli, że ich ulubieńcy mimo wszystko wygrają, piekąc za jednym zamachem na jednym ogniu dwie pieczenie – przełamią obecną złą passę i przerwą serię zwycięstw odwiecznego rywala. Ich nadzieje okazały się jednak płonne.

Zespół prowadzony przez Tałanta Dujszebajewa już do przerwy prowadził w Orlen Arenie z przewagą ośmiu bramek(18:10). W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Kielczanie w pewnym momencie mieli nawet dwanaście trafień przewagi, ale w końcówce meczu trochę się pogubili, coś tam gospodarzom pomogli sędziowie sypiąc bez umiaru karami dla zawodników gości, także w efekcie spotkanie zakończyło się wygraną mistrzów Polski 31:24. Dla kielczan było to trzynaste z rzędu zwycięstwo nad ekipa Orlenu Wisły.

Najwięcej trafień dla mistrzów Polski (dziewięć) uzyskał świetnie grający przez cały mecz skrzydłowy Arkadiusz Moryto, pięć bramek zdobył Mateusz Jachlewski, a po trzy Luka Cindrić, Angel Perez Fernandez i Daniel Dujshebaev. W zespole „Nafciarzy” najskuteczniejszy był Michał Daszek, który zdobył siedem bramek, pięć dorzucił Przemysław Krajewski, a trzy Renato Sulić.
W pozostałych środowych meczach Superligi Azoty Puławy pokonały Arkę Gdynia 35:22 (15:9), Chrobry Głogów zwyciężył Wybrzeże Gdańsk 26:21 (14:11), MMTS Kwidzyn wygrał z Pogonią Szczecin 27:22 (14:13), MKS Kalisz przegrał po rzutach karnych z Górnikiem Zabrze 28:30 (26:26 po 60 minutach), zaś Stal Mielec uległa Gwardii Opole 28:39 (14:17).

Na czele tabeli z kompletem 24 punktów jest oczywiście niepokonana w naszej krajowej lidze PGE Vive, druga lokatę zajmują Azoty (21 pkt), trzeci jest Górnik (20 pkt), a dopiero czwarte miejsce zajmuje Orlen Wisła (18 pkt). W piątek, na zakończenie ósmej kolejki, Zagłębie Lubin podejmie Piotrkowianina.