Preambuła

Zmiany, jakie zaszły na świecie i w Polsce po 1989 r, nie spełniły i nigdy nie spełnią oczekiwań licznych warstw społecznych i narodów na lepszą przyszłość.

Dzieje się tak, gdy rozwarstwienie społeczne, wzrost napięcia na świecie, rasizm, brak tolerancji seksualnej, dewastacja środowiska naturalnego i teroryzm nie są ich usuwalnymi wadami ale są ich istotą. Takie filary narzuconych przez MFW przemian jak rozregulowany rynek, prywatyzacja, komercjalizacja usług publicznych, obniżanie podatków bogatym czy niczym nie skrępowana konkurencja musiały doprowadzić i doprowadziły do gigantycznych fortun garstki ludzi, obniżyły jakość usług publicznych a w niektórych przypadkach wręcz ograniczyła do nich dostęp coraz bardziej rosnącej liczbie ubogich. Postępująca w szybkim tempie pauperyzacja będąca oczywistym wynikiem neoliberalnych reform i wzrostu wydajności pracy wzmogły konkurencję pomiędzy pracownikami najemnymi doprowadziła do renesansu ideologii rasistowskich, antyfeministycznych i homofobicznych a pozbawioną środków do życia, sprowadzoną z zagranicy w dobie prosperity tanią siłę roboczą do terroryzmu. Nie lepiej wygląda sytuacja międzynarodowa: zaostrzająca się walka o dostęp do surowców i nowych rynków zbytu skłania elity rządzące do stosowania coraz to bardziej agresywnych zachowań i wypowiadania kolejnych umów międzynarodowych. Oliwy do ognia dolewa błyskawiczny wzrost gospodarczy Chin zwiastujący zmianę układu sił na świecie. W takiej atmosferze przestają poprawnie funkcjonować także organizacje powstałe w wyniku II WŚ, których celem jest zapobieganie konfliktom globalnym. Jeśli sytuacja dalej będzie rozwijać się w tym kierunku, to III WŚ stanie się nieunikniona. Spory udział w stworzeniu obecnej katastrofalnej sytuacji ma UE, gorącą propagatorka neoliberalnych reform.

Wbrew opinii niektórych „ profesorów”, że historia nie ma końca, na horyzoncie politycznym pojawiła się zmiana dla neoliberałow: jest nią Prawica. Na Węgrzech, Polsce i USA objęła już ona władzę i sprawuje ją już od paru lat. W tej sytuacji można pokusić się o ocenę jej działalności. W sferze gospodarczej można zauważyć pewne pozytywne zmiany które wpływają na poprawę losu niższych warstw społecznych; niestety mają one charakter powierzchowny. Prawica uszczelniła system podatkowy, wprowadziła nowe programy socjalne i podniosła płacę minimalną ale nie zlikwidowała umów śmieciowych które są podstawowym narzędziem wyzysku opartą o tzw „bieda przedsiębiorczość”. Oznacza to że nie zlikwiduje ona znacznych różnic dochodowych i rozregulowanych rynków głównych żródeł niesprawiedliwości społecznej. W pozostałych dziedzinach życia sytuacja znacznie się pogorszyła w stosunku do poprzedniego okresu. Powoływanie się na wartości chrześcijańskie i ideę narodową wzmacnia z jednej strony nastroje homofobiczne i antyfeministyczne, a z drugiej wzrost napięcia w polityce międzynarodowej. Na pierwszy rzut oka widać że jej działania nie są w stanie wpłynąć na poprawę obecnej sytuacji.

Jedyną siłą, która jest w stanie to zrobić jest Lewica po wyciągnęciu prawidłowych wniosków z okresu kiedy sprawowała władzę. Próba budowy komunizmu opierała się na fałszywym założeniu o możliwości istnienia bezklasowego społeczeństwa i jak długo nie zmienimy ludzkiego genomu tak długo powrót do tej idei jest niemożliwy. Inaczej przedstawia się socjaldemokratyczna idea państwa dobrobytu. Prawdą jest, że państwa tego rodzaju upadły ale spowodowane to było z jednej strony upadkiem komunizmu a z drugiej błędami w polityce fiskalnej. Ta druga przyczyna jest do usunięcia poprzez rygorystyczną politykę monetarną, a pierwsza sama się zdeaktualizowała po krachu neoliberalizmu. Tak więc państwo dobrobytu staje się możliwe po wprowadzeniu w nim nieznacznych reform.
Zreformowana Lewica naprawę obecnego kształtu świata będącego wspólnym dziełem prawicy i neoliberałów będzie prowadziła na poziomie światowym , europejskim, narodowym i samorządowym, ponieważ pominięcie któregoś z nich uczyni ją nieskuteczną. Główne wysiłki skierujemy na ochronę środowiska i oddalenie zagrożenia konfliktem globalnym.

W dziedzinie ochrony środowiska trzeba doprowadzić do tego aby :
– firmy i osoby prywatne obciążyć pełnymi kosztami rekultywacji zrujnowanego przez nich środowiska,
-każdy kto będzie chciała zastosować nową technologię udowodnił że jest ona nieszkodliwa dla środowiska
– aby państwa rozwinięte pomogły pozostałym sfinansować działania nakierowane na ochronę środowiska, gdyż to one są najbardziej odpowiedzialne za jego obecny stan.

Aby zapobiec konfliktom:
– zreformujemy instytucje międzynarodowe tak, aby zwiększyć ich skuteczność i reprezentatywność. W chwili obecnej w najważniejszych z nich istnieje nadreprezentatywność przedstawicieli cywilizacji zachodniej
– będziemy wspierać i inicjować inicjatywy zmierzające do integracji coraz większych obszarów świata oparte o poszanowanie interesów wszystkich zainteresowanych stron
– będziemy inicjować rozmowy rozbrojeniowe pomiędzy paktami i poszczególnymi krajami.
– nie będziemy stosować sankcji gospodarczych nakierowanych na zahamowanie rozwoju innych krajów
– wprowadzimy pełną jawność zawieranych porozumień politycznych, militarnych i gospodarczych

W obu tych dziedzinach rozmawiać będziemy z każdym niezależnie od jego przekonań politycznych, rasy , płci czy orientacji seksualnej. Nie będziemy narzucać komukolwiek swoich struktur politycznych i wtrącać się w jego sprawy wewnętrzne.

Na poziomie europejskim będziemy dążyć do
– pełnej demokratyzacji struktur UE
– finansowej odpowiedzialności UE za ochronę środowiska i ujednolicenie opieki socjalnej w sensie materialnym w poszczególnych krajach wchodzących w jej skład.
– ujednolicenia prawa pracy tak, aby uniknąć dumpingu
– stworzenia i wprowadzenia polityki energetycznej zgodnej z wymogami ochrony środowiska
– do zrównoważenia sił pomiędzy kapitałem a pracą
Na poziomie krajowym i samorządowym dążyć będziemy
– do zrównoważenia sił pomiędzy kapitałem a pracą
– do przestrzegania równości pomiędzy klasami i grupami społecznymi niezależnie od rasy, płci, orientacji seksualnej, narodowości i przekonań politycznych
– wprowadzenia dochodu gwarantowanego dla każdego obywatela
– stworzenia i wprowadzenia polityki energetycznej zgodnej z wymogami ochrony środowiska.

Aby w pełni zrealizować nasze zamierzenia przeciwstawimy neoliberalnej zasadzie konkurencji zasadę wzajemnej współpracy i pełnego zrozumienia, a prawicowej idei narodowej internacjonalizm.

Wielcy sojusznicy sprawy polskiej

5 sierpnia 1895 roku zmarł Fryderyk Engels. Był człowiekiem o wielostronnych uzdolnieniach i zainteresowaniach. Do historii wszedł jako przyjaciel i bliski współpracownik Karola Marksa. Napisali wspólnie kilka książek. Najsłynniejsza z nich to Manifest komunistyczny. Będąc ubogim emigrantem Marks nie mógłby fizycznie przetrwać i wydajnie pracować bez finansowego wsparcia ze strony przyjaciela.

Odznaczał się niezwykłą pracowitością i poczuciem misji nakazującym mu „pracować dla świata” a nie dla zwykłego zarobku. Engelsowi umożliwiła udzielanie pomocy praca menedżera w fabryce jego ojca w Manchesterze. Z czasem stał się właścicielem tej fabryki, mógł ją sprzedać i przekazywać regularnie sumy zapewniające godziwe utrzymanie Marksowi i jego rodzinie. Doraźnie pomagał też wielu rewolucjonistom w różnych krajach.
Fryderyk Engels-przedsiębiorca i menedżer pomyślnie funcjonujący na giełdzie posiadał praktyczną wiedzę o gospodarce i społeczeństwie kapitalistycznym. Jako autor książki Położenie klasy robotniczej w Anglii stał się jednym z pionierów badań polowych w socjologii.
„Jąkał się w dwudziestu językach”
Ogromny zasób wiedzy i informacji bieżących gromadzili obydwaj niemieccy uczeni-w znacznej mierze-dzięki swym umiejętnościom językowym. Karol Marks Nędzę filozofii napisał po francusku. Po angielsku pisał artykuły dla New York Daily Tribune, co było działalnością zarobkową dającą skromne dochody. Czytał w oryginale starożytnych klasyków greckich i rzymskich. Korzystał z książek i czasopism publikowanych we wszystkich językach romańskich i germańskich. Pod koniec życia uczył się rosyjskiego. Jednakże Engels jako poliglota przewyższał swego przyjaciela. Czytelnicy francuskiego dziennika Figaro w latach 1870-tych mogli dowiedzieć się, że Fryderyk Engels jąkał się w dwudziestu językach. Istotnie, według wiarygodnych świadków emocjonalne pobudzenie przejawiało się u niego czasami w pogorszeniu dykcji. W kręgu jego zainteresowań lingwistycznych znajdował się m. in język starożytnych Gotów.
Marks, Engels i Lelewel
Marks i Engels byli rewolucyjnymi publicystami śledzącymi i analizującymi burzliwe wydarzenia swoich czasów. Dotyczyło to m. in wydarzeń dotyczących Polski i sprawy polskiej. Obydwaj głęboko interesowali się historią Polski. Poważną wiedzę dawała im lektura m. in. dwutomowego dzieła Joachima Lelewela Histoire de Pologne, publikacji Ludwika Mierosławskiego Debat entre la revolution et la contrrevolution oraz znanej książki Hugona Kołłątaja, Franciszka Dmochowskiego i Ignacego Potockiego O ustanowieniu i upadku Konstytucji 3 Maja. Ta ostatnia pozycja została znakomicie przetłumaczona na język niemiecki przez Samuela Bogumiła Lindego.
Na łamach Nowej Gazety Reńskiej (Neue Rheinische Zeitung) Engels uznał za słuszne odrodzenie państwa polskiego poprzez „przywrócenie status quo sprzed 1772 roku a już co najmniej oddanie tego, co Niemcy zrabowali Polakom”.
Jak pisała prof. Celina Bobińska ‚już w pierwszych publicznych przemówieniach o kwestii polskiej Marks i Engels wprowadzają ją w krąg programowych i taktycznych zadań klasy robotniczej i eksponują dwa jej aspekty. Tak więc na wiecu polskim, zwołanym w Londynie 28 listopada 1847 r. , w dniu otwarcia II Kongresu Związku Komunistów, Marks podkreślał łączność pomiędzy kwestią polską a ruchem proletariatu. Natomiast na wiecu 22 lutego 1848r. w Brukseli zarówno Marks jak i Engels poświęcili swe przemówienia rewolucyjnym perspektywom samej Polski i znaczeniu, jakie miała jej walka dla Europy będącej w przededniu rewolucji. W związku z tym Marks podkreślił tam rewolucyjno-demokratyczne cechy powstania krakowskiego: „Ludzie, którzy stali na czele krakowskiego ruchu rewolucyjnego, byli głęboko przekonani, że jedynie demokratyczna Polska może być niepodległa i że nie może być mowy o demokracji polskiej bez zniesienia praw feudalnych, bez ruchu agrarnego, który by z chłopów pańszczyźnianych uczynił wolnych właścicieli, właścicieli nowoczesnych. „
W konsekwencji takiego stanowiska znany ustęp Manifestu komunistycznego stwierdzał, że „wśród Polaków komuniści popierają partię, która rewolucję agrarną uważa za warunek wyzwolenia narodowego, tę samą partię, która wywołała powstanie krakowskie 1846 roku. „
Mowa Lelewela na tymże wiecu lutowym w 1848 r. zabrzmiała unisono z mowami obu niemieckich komunistów. Podobnie jak oni podkreślał on rewolucyjno-demokratyczny charakter powstania krakowskiego: „odtąd żadne powstanie w Polsce nie może obejść się bez ludu; najdzielniejsze będzie to, które sam lud rozpocznie, któremu nada popęd i kierunek”.
Zbliżenie Lelewela z Marksem i Engelsem w Brukseli w latach 1846-1848 kształtowało się zresztą nie tylko na gruncie spraw polskich, lecz także europejskich, na fali konsolidowania się europejskiego ruchu demokratycznego. Wymowne sa pod tym względem kontakty Lelewela z Marksem w Międzynarodowym Towarzystwie Demokratycznym oraz-niemieckim Związku Robotniczym w Brukseli. Podpis Lelewela obok podpisu Marksa znalazł się na Manifeście wymienionego Towarzystwa Demokratycznego z 28 II 1848 do rządu republiki francuskiej; znamy także oswiadczenie Marksa z roku 1880, że Lelewel przyłączył się do rezolucji kongresu komunistów. „
Marks wysoko cenił Lelewela jako historyka. „Przez mozolne badanie stosunków ekonomicznych, które przekształciły polskiego wieśniaka z wolnego człowieka w chłopa pańszczyźnianego czcigodny Lelewel dokonał więcej dla wyjaśnienia przyczyn ujarzmienia jego ojczyzny aniżeli cały zastęp pisarzy, którzy w zanadrzu mają jedynie słowa potępienia dla Rosji”.
Rękopisy Marksa
W ocenie Engelsa Karol Marks był geniuszem, a jego współpracownicy do których się zaliczał- co najwyżej talentami. Zapewne to przeświadczenie sprawiło, że po śmierci Marksa (14 marca 1883) Engels za swe główne zadanie uznał udostępnienie czytelnikom II i III tomu Kapitału, które autor pozostawił w postaci obszernych rękopisów. Czasami niekompletnych. Konieczne było ich uporządkowanie, uzupełnienie i przygotowanie do druku. Tom II ukazał się z przedmową Engelsa w roku 1885. Nad tomem III pracował w okresie śmiertelnej choroby. Praca ta dobiegła końca w 1894 roku. Pracując nad rękopisami przyjaciela Fryderyk Engels nie miał czasu na dopracowanie i wydanie własnego, ważnego dzieła. Dialektyka przyrody ukazała się dopiero w 1925 roku. Nie starczyło mu też czasu na opracowanie i wydanie ważnych prac Marksa dotyczących spraw polskich. Planowana była wspólna broszura Niemcy a Polska. Rozważania polityczno-militarne w związku z powstaniem polskim 1863 roku. Zachowały się rękopiśmienne szkice Marksa przeznaczone do tej broszury. Będzie o nich mowa poniżej. Te rękopisy, a także szkic przemówienia o stosunku Francji do Polski, przygotowanego do debaty polskiej w Radzie Generalnej Pierwszej Międzynarodówki (listopad 1864-styczeń 1865) znalazły się w Międzynarodowym Instytucie Historii Społecznej w Amsterdamie. Instytut opublikował je w roku 1961 z wstępem podważającym ich wartość i polemizującym z marksowską oceną Prus. Autor wstępu Werner Conze okazał się wielbicielem roli Prus w zjednoczeniu Niemiec. Conze miał też „za złe” Marksowi, że ten popierał walki niepodległościowe Polaków i podkreślał międzynarodowe znaczenie tych walk. Nie zmienia to faktu, że dzięki Instytutowi treść rękopisów Marksa stała się -w skali międzynarodowej-dostępna historykom, publicystom i politykom, którzy po II Wojnie Światowej poszukiwali odpowiedzi na wiele pytań dotyczących genezy niemieckiego szowinizm i społecznej gleby na której on wyrósł.
W roku 1971 nakładem „Książki i Wiedzy” ukazało się dzieło: Karol Marks Przyczynki do historii kwestii polskiej. Rękopisy z lat 1863-1864. Drugie, poprawione wydanie ukazało się w roku 1986. Cytowane w niniejszym artykule fragmenty pochodzą z tej publikacji.
Polska, Prusy i Rosja
W szkicu pod powyższym tytułem czytamy: „Z chwilą gdy Księstwo Pruskie przestaje być lennem polskim, zaczyna się niezależne państwo Prusy! Tak zwany Wielki Elektor uchodzi przeto słusznie za założyciela tak zwanego państwa pruskiego. Jako lennik Rzeczypospolitej Polskiej knuje on z Karolem Gustawem szwedzkim pierwszy układ w sprawie rozbioru Polski-złowieszcze słowo, które zwiastuje narodziny Prus. W orszaku Szwecji napada na Polskę, a następnie, po dwakroć zdrajca, znów sprzeniewierza się Szwecji i zawiera pokój, na mocy którego Brandenburgia ślubuje Rzeczypospolitej Polskiej wieczyste przymierze, a w zamian otrzymuje od niej pełną suwerenność nad Prusami. Tak więc ze zdrady Hohenzollernów wobec Polski wywodzi się istnienia państwa pruskiego. „
Sporo uwagi poświęcił Marks zdradzieckiej kolaboracji pomiędzy Rosją a Prusami zmierzającej do zniszczenia państwa polskiego. Drogą prowadzącą do tego zniszczenia było utrzymanie t. zw. wolnej elekcji. „Prawo wolnej elekcji-w tym właśnie momencie, gdy Moskale okupowali Warszawę, a Prusy urządzały na granicy demonstracje wojskowe… Konstytucja „anarchii”, która czyniła z Polski łup dla zagranicy i sprzedajnej arystokracji polskiej! Historia świata nie zna żadnego innego paktu o równie haniebnym charakterze. Dwa państwa sprzymierzyły się, aby trzeciemu państwu zabronić uleczenia jego organicznych bolączek i w ten sposób, jeśli zajdzie konieczność zmusić je siłą zbrojną do rozpadu. Tylko Rosjanin mógł taki pakt wykoncypować i tylko Prusak mógł go podpisać. „
Prusacy (kanalie)
Ten obszerny szkic dotyczy ważnego okresu w historii Polski i Prus. Jego początek to rok 1641 kiedy to tak zwany wielki elektor Fryderyk Wilhelm otrzymał „od Korony Polskiej w nadanie lenne Księstwo Pruskie, pod warunkiem, że będzie płacić Polsce 130 000 guldenów rocznie i stale spieszyć z pomocą Rzeczypospolitej. „Rękopis urywa się na wzmiance o konwencji z 8 lutego 1863 roku (tzw. Konwencji Alvenslebena) zawartej z inicjatywy Prus z Rosją. Konwencja przewidywała wzajemną pomoc w walce z polskimi powstańcami, wydawanie powstańców a także wymianę informacji dotyczących działalności spiskowej w Wielkim Księstwie Poznańskim i Królestwie Polskim.
Marks był zdania, że „hegemonia Rosji opiera się na posiadaniu Polski. Z chwilą gdy Polska uzyska niezależność, Rosja spada do rzędu mocarstwa azjatyckiego, a Prusy (o ile nie nastąpi rewolucja) między Polską, Austrią i Francją staczają się z pozycji drugorzędnego państwa europejskiego do roli lokalnego państwa niemieckiego. Stąd głęboki sens słów Vinckego (debata w Izbie Deputowanych, Berlin, 27 lutego 1863 r.): „Istnienie państwa pruskiego zależy od tego, by nigdy nie powstało żadne państwo polskie”… Polska jako państwo oznacza negację Rosji jako państwa opiekuńczego nad Prusami.”
Marks zwrócił uwagę na rewolucyjną rolę Polski. „Od czasu wojny jakobińskiej doszło jeszcze to, że Prusy uważały Polskę za odpowiednik Francji na Wschodzie i za rewolucyjny wulkan, gdy tymczasem w Rosji widziały absolutną zasadę panowania szabli i biurokracji-praworządności w pruskim sensie. Car był właśnie tym, do czego dążył Hohenzollern. Ucisk Rosji na Niemcy i Europę przytłaczał ze wzmożoną siłą własną „mentalność poddańczą” Prusaków. I im bardziej rozwijał się duch rewolucyjny w samych Niemczech, tym bardziej Hohenzollern wraz z wspierającymi go błaznami królewskimi, klechami, armią, biurokracją i junkrami-hreczkosiejami widział ostatnią gwarancję swego istnienia w Rosji, w barbarzyństwie rosyjskim. „
Szczególną usłużność wobec Rosji zademonstrowały Prusy po powstaniu listopadowym. Marks cytuje wystąpienie generała La Fayette’a na posiedzeniu francuskiej Izby Deputowanych w dniu 16 stycznia 1831 r. „Polska została zdławiona przez Prusy; toteż Rosja pokładała zaufanie głównie w Prusach; właśnie dzięki Prusom przywrócona została jej linia komunikacyjna, która była w swoim czasie przerwana i która byłaby przerwana jeszcze dziś. . . rząd pruski jest obecnie rządem całkowicie rosyjskim; porządki, które panują w Berlinie i Wrocławiu, to porządki rosyjskie…”. Z gniewną dociekliwością przedstawił Marks perfidne postępowanie władz pruskich wobec wojsk polskich, które znalazły się po upadku powstania na terytorium Prus. Były tam pisemne zapewnienia i oszukańcze traktowanie. „Prusacy postępowali jak psy gończe Rosji. Prymitywne mongolskie barbarzyństwo Rosjan wydawało się czymś wielkodusznym i szczerym w porównaniu z krwawymi pruskimi machinacjami, które Prusacy jako szakale w służbie Rosji, jako fanatyczni, żarliwi i gorliwi żandarmi, siepacze i sługusy Rosjan stosowali pod obłudnymi pretekstami i bez żadnego ryzyka wobec bezbronnych, omamionych ufnością w „znaną prawość” Hohenzollernów. „ Po ogłoszeniu przez cara Mikołaja amnestii Prusacy wywierali nacisk na Polaków, aby wracali do kraju. Jeden z oficerów, którzy powrócili usłyszał od feldmarszałka Paskiewicza: „Amnestia jest dla Europy, a dla was jest Sybir. „
„Nieszczęśliwi żołnierze, oddzieleni od swych oficerów i teraz przekonani o wiarołomstwie Prusaków, odmówili dalszego marszu. To stało się sygnałem do straszliwej masakry. Kawaleria pruska zaatakowała bezbronnych żołnierzy. Takie krwawe sceny powtarzały się w różnych miejscowościach, ale mimo to żołnierze nie chcieli iść naprzód. Często otaczano nieszczęsnych żołnierzy ze wszystkich stron, zamykano w stodołach i trzymano przez wiele dni o głodzie i chłodzie. „
Szczegółowo przedstawił też Marks wydarzenia roku 1848 w Wielkim Księstwie Poznańskim, utworzenie straży obywatelskiej składającej się z 20 000 dobrze wyszkolonych Polaków i jej rozwiązanie oraz okrucieństwa żołdaków katujących bezbronnych cywilów i inne przejawy pruskiej podłości.
Skupiając uwagę na roli Prus wykazał Marks polityczną dalekowzroczność.
Zaczadzeniu pruską butą i szowinizmem ulegali Niemcy skądinąd znamienici. Socjolog Max Weber wsławił się m. in. powiedzeniem, że pierwszy Polak, który wejdzie do Gdańska dostanie kulę w łeb.
Bismarckowska polityka „krwi i żelaza” stała się fazą przygotowawczą do dwóch wojen światowych. Dopiero po drugiej wojnie mocarstwa okupujące III Rzeszę zadecydowały o likwidacji Prus. Uczyniła to w roku 1947 Sojusznicza Rada Kontroli Niemiec. Ale tradycje pruskie nie zostały zapomniane. Przywódca NRD Erich Honnecker dopatrywał się u Prusaków pozytywnych cech społecznych. Szczególnie wysoko cenił posłuszeństwo wobec władzy. We współczesnych Niemczech skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) gloryfikuje Bismarcka m. in. za jego współpracę z carską Rosją.
Francja, Prusy a sprawa polska w latach 1805-1863
W tym szkicu Karol Marks zwraca uwagę na próby podejmowane przez Napoleona w celu wykorzystania Kościuszki. „Z chwilą gdy Napoleon stwierdził, że powstała czwarta koalicja między Rosją, Anglią, Austrią oraz ich pomniejszymi sojusznikami, przypomniał sobie znów o Polsce, zwłaszcza po bitwie pod Jeną. Zwraca swe spojrzenie ku Kościuszce. Ten ostatni żywił jednak taką odrazę do jego polityki, że odpowiedział jego wysłannikom: „Despotyzm zamiast despotyzmu! Polakom nie brak go u siebie, nie muszą więc szukać go tak daleko i kupować za ceną własnej krwi. „
„Kościuszko mieszkał w Paryżu. Bonaparte wyznacza Fouche’go na pośrednika. Kościuszko: „że nie będzie się mieszał do spraw polskich, chyba , że zapewni się jego ojczyźnie rząd narodowy, wolną konstytucję i dawne granice”.
Odmówił współpracy na innych warunkach. Napoleon za pośrednictwem Fouche’ego grozi, że każe żandarmom sprowadzić go do Warszawy. Kościuszko mówi, że oświadczy całej Polsce, że nie jest wolny. Rozpowszechniano w Polsce sfałszowane proklamacje z podpisem Kościuszki, które ten ostatni zdezawuował”.
Marks uznał pokój tylżycki (7 lipca 1807) za czwarty rozbiór tym Polski tym razem dokonany przez Francję i Rosję. Napoleon „z Gdańska czyni wolne miasto, tzn. francuską twierdzę; z pruskiego zaboru wyodrębnia Księstwo Warszawskie, ale daje z tego Rosjanom obwód białostocki. Rozporządzał Polską na korzyść Rosji. Czwarty rozbiór Polski pomiędzy Francję i Rosję. Entuzjastyczne powitanie Napoleona w Warszawie w 1806 roku. Gdańsk z przyległym obszarem przyznał samemu sobie. Księstwo Warszawskie jest farsą, ale faktycznie arsenałem dla Francji. „
Przechodząc do Powstania Listopadowego Marks zacytował fragment debaty we francuskiej Izbie Deputowanych w dniu 16 stycznia 1931roku.
Mauguin: „Kto wstrzymał pochód Rosji? Polska, którą chciano rzucić na nas. Polska stała się strażą przednią, a my ją opuszczamy. Otóż to, niechaj umiera! Jej dzieci przyzwyczaiły sie do tego, by umierać za naszą sprawę”.
Lafayette: „Przygotowywano przeciwko nam wojnę; Polska miała tworzyć straż przednią; ale straż przednia zwróciła się przeciwko siłom głównym”.
Na jednym z następnych posiedzeń Lafayette żąda, aby przynajmniej zmuszono do neutralności „Prusy, które dławią Polskę”. Ale i z tego nic nie wyszło!”
W korespondencji z carem Ludwik Filip wykazywał-jak pisał Marks-”psią uległość”, co okazywał m. in. przez stosunek do uchodźców polskich, których nie wpuszczono do Francji, lecz zesłano do Algierii. Podobną politykę wobec Polski prowadzili następcy Ludwika Filipa i szerzej – liczni politycy francuscy. Marks przytoczył informację o głosowaniu w dniu 19 marca 1863 roku, kiedy to „109 głosami przeciwko 17 senat francuski przeszedł do porządku dziennego nad petycjami na rzecz Polski. „
Skandaliczna ignorancja
Skandaliczną ignorancję demonstrują liczni uczestnicy naszego życia politycznego. Niektórzy z nich twierdzą, że nie widzą różnicy pomiędzy Marksem a Hitlerem. Wiadomo, że aktualni politycy do swych obecnych stanowisk dochodzili różnymi drogami. Różne jest ich wykształcenie i przygotowanie. Jednakże osoby wypowiadające się publicznie powinny nad sobą pracować. A nie wygadywać bzdur.

List otwarty PPS do ludzi pracy Republiki Białoruskiej

Członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej solidaryzują się z Wami w walce o demokrację.
Potępiamy wszelkie formy przemocy, naruszanie praw człowieka i obywatela. Wasz sprzeciw wobec korupcji politycznej, arogancji reżimu i opresyjnego aparatu przemocy jest ze wszech miar słuszny.
Wzywamy wszystkie siły prodemokratyczne w Polsce, Europie i na świecie do wspierania walki o demokrację narodu białoruskiego. Ostrzegamy przed ingerencją sił zewnętrznych, których celem byłoby ograniczenie suwerenności republiki. Uważamy, że to ludzie pracy są tą siłą sprawczą, która jest jedynym gwarantem demokratycznych przemian.
Na Białorusi pośród was żyją ludzie o polskich korzeniach a także obywatele Rzeczpospolitej Polskiej. Tylko w pełni demokratyczny ustrój Białorusi jest dla nich gwarantem ich praw, pozwala w pełni uczestniczyć w życiu społeczeństwa. W naszym kraju żyje wielu waszych rodaków. Oni także biorą udział w walce o praworządną Białoruś. Mają nasze pełne poparcie i pomoc.

Z socjalistycznym Pozdrowieniem Prezydium RN PPS

Dobroć musi zostać ukarana

No i po wyborach. Nasz kandydat – zacny człowiek , pokazał się w gronie startujących , ale nie odegrał znaczącej roli. Będzie to pewnie wielokrotnie przedyskutowane , podziękowania za oddane na niego głosy zostały ogłoszone , ale czy powstaną wnioski do dalszego działania – niewiele na dziś wiemy. Ma się odbyć Kongres lewicy późną jesienią , może coś zostanie postanowione.

Wybory wygrał dotychczasowy Prezydent Andrzej Duda.

Może się tym chwalić , bo wybrany został na drugą kadencję , przy wysokiej frekwencji i i pokonał godnego przeciwnika.

My, działacze lewicy, nie mamy powodów do radości, bo głosy oddano na dwie rywalizujące ze sobą partie, Prawo i Sprawiedliwość i Platformę Obywatelską, a one wywodzą się z Ruchu”Solidarność”.

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że bardzo dobrze przygotowaliśmy czołowe oddziały socjalizmu – czyli wielkie zakłady pracy – do roli dyktatury proletariatu i tę formę dziś mamy.

Jeden z moich przyjaciół zawsze mi powtarzał – „Boguś – pamiętaj – każda dobroć musi być ukarana”. Powiedzonko to weszło także do moich zasobów myślowych i przypomniało mi się po wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej , zakończonych 12 lipca br.

O tyle to trudne do przełknięcia dla działaczy dawnych struktur partyjnych, bowiem wielu z nich pamięta słynny napis na płocie Stoczni Gdańskiej (ważnego wtedy imienia) o brzmieniu „SOCJALIZM TAK – WYPACZENIA NIE”.

Ano zwoziliśmy ludzi z przeludnionych wsi , żeby stali się klasą robotniczą , w pocie czoła tworzono nowe zakłady pracy , uczono podstawowych czynności zawodowych.

Aby przywożonym było łatwiej odczuć zdobycze socjalizmu, to nawet budowano bloki mieszkalne , a jak było już dużo mieszkańców, to może z bólem serca miejscowe Egzekutywy PZPR pozwalały na wydawanie zezwoleń na budowę miejscowych Kościołów szczególnie rzymskokatolickich , aby wierni mogli służyć Bogu.

Dobroć musiała zostać ukarana.

Kiedy rozpoczęto cykliczne wykłady w ramach szkolenia partyjnego , także o różnicach pomiędzy ustrojem kapitalistycznym a socjalistycznym, bardzo wielu z nas na nie nie przychodziło, bo przecież każdy już miał swój rozum i wiedział, że wszystko przez Ruskich.

No i komuchów (partyjniaków, związkowców, czerwonokrawaciarzy). Nie ważne było hasło odbudowy kraju po zgliszczach wojny 1939-1945, budowy linii energetycznych, doprowadzających prąd do każdego zakątka Polski, budowy szkół (1000 na Tysiąclecie), okresowych badań każdego pracownika, powstawania Domów Kultury, chórów i teatrów amatorskich z możliwością realizacji swoich osobistych pasji. Niektórym udawało się zdobywać odznaki „Bądź sprawny do pracy i obrony”, z czego wzięły się medale olimpijskie polskiego sportu (Helsinki, Melbourne, Rzym, Tokio, Meksyk, Monachium, Montreal, Moskwa, Seul), bo nakłady państwa na sport nie szły na marne.

Dobroć musiała być ukarana.

Wyśmiewany dziś Wyścig Pokoju gromadził przy odbiornikach, na poboczach dróg, na stadionach miliony obserwatorów. Mecze polskiej reprezentacji w piłce nożnej, zwycięstwo polskich lekkoatletów nad USA przy 100-tysięcznej publiczności na Stadionie Dziesięciolecia też nie wzięły się z powietrza, trzeba było ciężkiej pracy takich wspaniałych trenerów jak
Górski, Mulak, Stamm, Koncewicz, Król, Łasak i wielu innych.

Polski teatr, polskie kino, polska kultura uznawana była na świecie dzięki nazwiskom twórców : Abakanowicz, Wajdy, Zespołów Pieśni i Tańca „Mazowsze „  i ”Śląsk”, a Kabaret wybitnego prześmiewcy PRL-u Jana Pietrzaka mógł wędrować po USA.

W dobie zrywu SOLIDARNOŚCI to wszystko było krytykowane, wyceniane, uznawane za propagandę sukcesu.

Dobroć musi być ukarana.

Kiedy dziś patrzę na wykształconą kadrę naukowo – dydaktyczną z tytułami profesorskimi nadanymi przez Henryka Jabłońskiego (przypominam był to Przewodniczący Rady Państwa), ciśnie się na usta krzyk – „to oddaj ten tytuł” – i nie opluwaj wysiłku ludzi, pracujących i wytwarzających produkty, z czego tworzył się fundusz na uczelnie i uczonych.

Dobroć musi zostać ukarana.

W naszych lewicowych wydawnictwach – TRYBUNA , PRZEGLĄD – natrafiam na zdaniowe „perełki” i w pełni je podzielam:

W Przeglądzie nr 29 str.5 Marek Nap pisze nt. znieważania ludzi pracy PRL
„Największym sukcesem kolejnych ekip posolidarnościowych jest to, że rzesze ludzi nie kojarzą tych obelg ze swoją pracą i rolą w tamtym systemie. Lecą za wodzem jak ćmy do ognia. Chichotem historii jest fakt , że robotnicy wywalczyli sobie kapitalizm.”

Dodam tylko swój komentarz , że lud pracujący miast i wsi własnymi rękoma obalił swój ustrój.

Dobroć musi zostać ukarana.

W Trybunie nr 136/2020 Tadeusz Wojciechowski świetnie spuentował w artykule „Czyszczenie pamięci” postawę opozycjonistów PRL-u. Od siebie dodam , że też trochę w tym PRL-u przeżyłem, pracowałem, działałem to i co nieco pamiętam, bo mimo 78 przeżytych lat pamięć jeszcze mnie nie zawodzi a wielu mych rodaków jakby zawodzi.

Od 1989 roku minęło ponad 30 lat – pisze Tadeusz Wojciechowski, a wielu komentatorów ma niewiele ponad 40 lat , czyli wtedy byli 10 – letnimi antykomunistami. Druga uwaga jest jeszcze lepsza. Traktowanie okresu PRL-u jako okupacji, zniewolenia, niszczenia narodowej kultury w sposób ciągły, zapominanie o ogromnym wysiłku powojennej odbudowy, podniesienia z ruin stolicy kraju, przeniesieniu kilku milionów obywateli ze wschodu na zachód Polski w nowych granicach – zafundowanych nam przez Wielką Trójkę, to jest nic w porównaniu z „gnębieniem” polskiego narodu.

Im dalej od transformacji ustrojowej, tym więcej kombatantów walczących o niepodległość.

W wielu publikacjach zostało wielokrotnie udowodnione, że tworzony w PRL-u nowy ustrój – mówmy wyraźnie SOCJALISTYCZNY, posiadał całą masę pomyłek – jak to w roku 2014 pisał w TRYBUNIE nr 195/2014 Jerzy Kochan, ale nie znaczy to, że znacznie więcej było poprawnych efektów ogólnej pracy całego narodu – bo i rzekomi przeciwnicy tego ustroju też dokładali swoją cegiełkę do naszego majątku. Z przesłania tego wtedy ciekawego wykładu – cały czas aktualnego w treści – wynika , że próba pozytywnego wykładu istoty socjalizmu (pisze autor), choćby i skrótowego i nie wolnego od uproszczeń, wydaje się ważna i potrzebna. Pozwoli ona na pewne uporządkowanie różnych wątków krytyki kapitalizmu, ich strukturyzację, hierarchizację… a czasem wyrzucenie jako niespecyficznych czy ponadczasowych i związanych generalnie po prostu z conditio humanae.

Nie można pozwolić w polityce historycznej na kryminalizację – jak to nazwał w swym ww. artykule Jerzy Kochan – socjalizmu.

Wielu naszych rodaków jest po prostu chorych na zanik pamięci, albo co gorsze niedouczonych, bo gdyby chciało im się sięgnąć do Deklaracji PPR z 1943 r, to by przeczytali jak wyglądała Polska w okresie sanacji lat trzydziestych, jakie koncepcje miała ekipa „Londyniszcza” – jak to pięknie nazwał Krzysztof Lubczyński. Przecież to było podłoże do dokonanych w latach 1944 – 1947 zmian ustrojowych.

No , ale przecież wciąż przypominam – dobroć musi być ukarana.

Historia lubi się powtarzać, można więc przewidzieć, że przyjdzie czas na opamiętanie.

Jeśli mamy coś naprawiać w naszej Ojczyźnie – to przede wszystkim przywracać pamięć.

Najciekawsze z tego wszystkiego jest dzisiejsze zawołanie Zjednoczonej Prawicy DAMY RADĘ.

Bez aktywności społeczeństwa nie dadzą rady. Bez ciężkiej pracy nad odbudową polskich gałęzi przemysłu, bez wytężonych umysłów tworzących nowinki techniczne i zarabiających na bogactwo kraju, nic z tego nie wyjdzie.

Nasi dzisiejsi władcy zawierzają wszystko Bogu i Mateczce Częstochowskiej „Tak nam dopomóż….” A jak nie dopomoże – to co?

Bo dobroć może zostać ukarana !!!

Dwie klątwy

Całkiem niedawno ludzkość zauważyła, że rezultatem, a właściwie klątwą nieograniczonego i stale przyspieszającego rozwoju jest chęć pełnego podporządkowania środowiska naturalnego i, że przekroczenie pewnych granic zagraża egzystencji. Coraz więcej jest takich, którzy rozumieją, że konieczny jest konsens i postawienie szerokich tam, mimo nieuniknionego w związku z tym ograniczenia szybkości rozwoju ekonomicznego.

Znacznie powolniejszy jest rozwój świadomości, że drugą klątwą nieograniczonego rozwoju jest niepohamowana chęć zysku, łamiąca zasady zdrowej ekonomii i prowadzącą do trudno wyobrażalnego rozwarstwienia społecznego, powstawania konkurencyjnych i wrogich sobie społeczeństw, a w konsekwencji do gwałtownego wybuchu niezadowolenia społecznego i długotrwałych perturbacji, po których powstanie nowa cywilizacja o nieznanym charakterze. Trudno nie dostrzec analogii do katastrofy klimatycznej.

Temat ten pojawia się w mediach i świadomości społecznej przy okazji kolejnych kryzysów, ale po pierwszym szoku wywołanym kryzysem, zanika. Podobnie stało się przy okazji obecnej pandemii.

Elity polityczne i ekonomiczne myślą takimi samymi kategoriami, które długo dotyczyły klimatu. Czyli jakoś to będzie, jeszcze mamy czas. A czas ucieka i pozostawiamy problem naszym dzieciom i wnukom.

Zmierzenie się z problemem, wymaga budowania nowej świadomości wspólnotowej, w której interes grupowy musi współgrać z interesem indywidualnym. Potrzebne są nowe pomysły, rozwój prac teoretycznych, szeroka dyskusja i edukacja społeczna. Jest to niewątpliwie zadanie dla lewicy.

Jest dla mnie i myślę, że dla wielu oczywistym, że wytyczne dla nowego ładu muszą pochodzić z zasad socjalistycznych, a przede wszystkim:

– zasady, że działalność gospodarcza, ma na celu zaspokojenie potrzeb społeczeństwa, a nie wypracowywanie zysku do dowolnego rozporządzania,

– zasady, że pieniądz jest odzwierciedleniem wartości dóbr materialnych i społecznych, a nie samoistnym towarem,

– zasady , że źródłem rozwoju jest praca (fizyczna i intelektualna), a nie obrót pieniędzmi, czy instrumentami pochodnymi

– zasady, że każdy członek społeczeństwa ma równe prawa uczestniczenia w decyzjach dotyczących działalności tego społeczeństwa (jego organizacji, porządku prawnego i kierunków działalności), przy czym tryb podejmowania decyzji powinien umożliwiać jak najszerszą realizację tego prawa,

-zasady solidaryzmu społecznego oznaczającej równe traktowanie potrzeb społeczeństwa z potrzebami własnymi

– zasady służebności państwa wobec jego obywateli- państwo jest organizatorem działalności zleconej mu przez społeczeństwo, przy czym mechanizmy tego zlecania muszą umożliwiać szeroki udział członków tego społeczeństwa.

Nie będąc ekspertem, pragnę jednak podać parę myśli, ukierunkowanych na stopniowe budowania nowego ładu ekonomicznego.

Warto zwrócić uwagę na rozwój Nowoczesnej Teorii Pieniądza Modern Monetary Theory- MMT), rozpatrywanej w kręgach niedawnych pretendentów do przywództwa w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych ( Jeremiego Cobryna i Beni Sandersa). Upraszczając pokazuje ona, że można odwrócić cykl polegający na tym, że państwo musi najpierw zyskać środki, a potem je wydawać. Państwo dysponujące możliwością emisji pieniądza może wydać w zasadzie nieograniczone środki na inwestycje w programy generujące powstanie nowych dóbr materialnych i infrastruktury społecznej, pod warunkiem, że powstały wzrost dobrobytu (w tym przede wszystkim eliminacja bezrobocia) będzie w stanie spłacić te środki. W przeciwnym przypadku grozi to hiperinflacją. Należy zauważyć, że większość programów państwowych oraz unijnych dla zwalczania skutków pandemii opiera się mniej lub bardziej na tym założeniu.

Była by to niezwykła okazja do rozpoczęcia przebudowy ekonomii w duchu o którym mowa w artykule. Państwo przeznacza olbrzymie pieniądze na ratowanie przedsiębiorstw prywatnych i jednocześnie ochłapy na pomoc dla ludzi tracących pracę, a więc wypadających czasowo lub na stałe z kręgu tworzenia dobrobytu. Scenariusz powinien być inny. Znaczne środki powinny być przeznaczone na ratowanie przedsiębiorstw, które dobrowolnie (przy odpowiednich zachętach) przekształcą się w podmioty zwiększające udział pracowników w jego zarządzaniu np. spółdzielnie lub akcjonariat pracowniczy. Spowodowało by to uspołecznienie gospodarki i wzrost poczucia odpowiedzialności za rezultaty gospodarcze. Szczególnie pożądaną formą uspołecznienia gospodarki są spółdzielnie, gdzie z założenia wszyscy mają te same prawa i obowiązki.

Istotnym problemem politycznym przy zastosowaniu MMT jest szeroka akceptacja społeczna dla kierunków podjętych inwestycji (materialnych i społecznych). Konieczne jest zabezpieczenie społeczeństwa przed pokusami jakie otwierają się dla rządzących państwem kierowania środków do sprzyjających im grup społecznych, z czym mieliśmy i nadal mamy do czynienia za rządów PiS w Polsce. Podstawowym zabezpieczeniem musi się stać szeroka samorządność, znacznie szersza niż ta z którą mamy obecnie do czynienia w Polsce. Tylko codzienna i uczciwa rozmowa ze społeczeństwem, poddana ściśle określonym regułom, a nie bazowanie na okresowym akcie wyborczym, może przynieść społeczne poczucie współdecydowania o własnym państwie. Jest to temat do osobnego omówienia.

Oczywistym jest, że zmieniać się musi być rola banków. Nowe programy finansowania muszą być obsługiwane przez państwowe banki typu Bank Gospodarstwa Krajowego, poddane szerokiej kontroli społecznej i wyłączone z gry rynkowej pieniądzem. Ich rola powinna z czasem rosnąć, kosztem ograniczania działalności banków komercyjnych, ponieważ następuje odwrócenie ról i to państwo, a nie sektor prywatny staje się głównym graczem gospodarczym . Nie oznacza to oczywiście żadnej powszechnej nacjonalizacji, ponieważ rola państwa sprowadza się głównie do inwestowania w przedsięwzięcia, których realizatorem może być również sektor prywatny.

Przyjrzyjmy się też mechanizmowi powrotu w ramach MMT środków do budżetu. Do tej pory odbywa się to głównie poprzez podatki, a solidaryzm społecznego wymaga, aby przywrócić progi podatkowe. Koniecznym jest też likwidacja dwoistości opodatkowania, czyli i dochody z pracy oraz z obrotu kapitałem powinny być łączone i opodatkowane wspólnie. Nie należy przy tym zapominać o ulgach inwestycyjnych, ponieważ inwestycje prywatne (materialne a nie kapitałowe wspomagają, a przynajmniej powinny wspomagać inwestycje państwa w rozwój gospodarki.

Idea zróżnicowanie podatków w zależności od dochodów jest główną osią konfliktu pomiędzy socjaldemokratami, a liberałami gospodarczymi. Socjalista musi dodać przy tym, że istnieją inne mechanizmy spłaszczania dochodów, takie jak płaca minimalna, płaca maksymalna i presja pracowników na wzrost płac. Ten ostatni, dość skuteczny (poza Polską) mechanizm wymaga silnych i dobrze umocowanych w prawie praw Związków Zawodowych.

Warto zauważyć, że wzrost płac wymuszany przez silne związki zawodowe w przedsiębiorstwach z udziałem kapitału zagranicznego przyczyniłby się do zwiększenia dochodów państwa traconych na skutek płacenia przez kapitał zagraniczny podatków w swoich krajach macierzystych.
W nowym ładzie gospodarczym źródłem dochodu państwa, oprócz podatków, stają się raty kapitałowe i dywidendy od zainwestowanych środków.

Oczywiście przedstawione uwagi dalece nie wyczerpują zagadnienia, mam nadzieję, że staną się źródłem przemyśleń i dalszej dyskusji.

Apel Komitetu Założycielskiego Socjalistycznej Platformy Programowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej (w organizacji)

Do ludzi polskiej lewicy, do kandydata lewicy na Prezydenta RP Roberta Biedronia, do liderów partii lewicowych, do parlamentarzystów KP Nowa Lewica Razem, w sprawie: Manifestu „Demokratyzujmy. Uspołeczniajmy. Uzdrawiajmy”.

Pandemia i kryzys postpandemiczny – pomimo dramatyzmu, a często i tragizmu okoliczności – unaocznił, w sposób bardziej jaskrawy niż wcześniej, że niektóre neoliberalne mechanizmy leżące u podstaw organizacji życia społecznego, życia gospodarczego oraz bezpieczeństwa socjalnego – nie są skuteczne, ani nie są sprawiedliwe, że nie zabezpieczają podstawowych praw człowieka gwarantowanych Powszechną Deklaracją Praw Człowieka ONZ oraz Kartą Praw Podstawowych UE W wyniku kryzysu wywołanego pandemią pojawia się szansa, aby tak ukierunkować zmiany społeczne, by okazały się one pożyteczne dla ludzkości, a wielkie wyzwania, jeszcze „przedpandemiczne” jak olbrzymie nierówności społeczne i ekonomiczne, klęski ekologiczne oraz ich wielorakie następstwa, których do tej pory nie udało się na większą skalę podjąć – zacząć wreszcie skutecznie rozwiązywać.

Socjalistyczna Platforma Programowa SLD stoi na stanowisku, że działania w tym kierunku powinna podjąć lewica w skali globalnej, lewica europejska i oczywiście lewica polska.

16 maja b.r. w 23 krajach na 5 kontynentach opublikowany został Manifest „Demokratyzujmy, Uspołeczniajmy. Uzdrawiajmy”, podpisany przez ponad 3000 naukowców z całego świata (https://democratizingwork.org/read/#polish ). Uważamy ten dokument za bardzo ważny dla lewicy, godny uwagi, popularyzacji i poważnej dyskusji. Zawarte w nim tezy, choć dla wielu – co naturalne – mogą wydawać się dyskusyjne, są znacznym postępem w zakresie odnoszenia się elit współczesnego świata do rzeczywistości i wyzwań XXI wieku.

Socjalistyczna Platforma Programowa SLD zwraca się do liderów polskich patii lewicowych z apelem o jak najszersze popularyzowania Manifestu.

Do kierownictwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej zwracamy się ponadto z apelem o zajęcie przez największą polską partię lewicową oficjalnego stanowiska na temat tego ważnego dokumentu. Oczekujemy w szczególności stanowiska SLD do następujących tez i postulatów wyrażonych w Manifeście:

– pracownik nie może być traktowany wyłącznie jako „zasób ludzki” w generowaniu zysku dla właścicieli wielkich korporacji i przedsiębiorstw. Ludzie nie są tylko jednym spośród wielu zasobów. Bez nich jako osób inwestujących swoją pracę nie byłoby produkcji, usług, ani nie byłoby żadnych przedsiębiorstw.

– praca nie może być zwykłym towarem, gdyż godzi to w godność pracy i człowieka pracy (pracownika);

– ludzkie zdrowie i opieka nad najsłabszymi nie mogą być zarządzane jedynie przez siły rynkowe gdyż grozi to wykluczeniem milionów ludzi i pozbawieniem ich praw opieki lekarskiej;

– demokratyzacja przedsiębiorstw, włączanie przedstawicieli pracowników w decyzje zarządcze, we wszystkie te decyzje, które dotyczyłyby ich jako pracowników ;

– uspołecznianie pracy, dekomodyfikacja, czyli ochrona pewnych sektorów zatrudnienia przed prawami rynku lub nawet ich wyłączenie spod tych praw oraz propagowanie najszerzej jak to możliwe zasad spółdzielczości, które są immanentnym składnikiem tradycji polskiej lewicy;

– walka o zachowanie środowiska naturalnego oraz zasobów przyrody;

– demokracja powinna być rzeczywistością, a nie fasadą.

Postulujemy podjęcie w powyższych, oraz w wielu innych istotnych kwestiach społeczno-gospodarczych i politycznych, dyskusji z udziałem szerokiego gremium ekspertów, działaczy i członków partii lewicowych oraz różnych organizacji, środowisk społecznych, których efektem będzie wypracowanie strategii polskiej lewicy wobec wyzwań XXI wieku.

Oczekujemy również, że SLD aktywnie włączy się do międzynarodowej dyskusji o zadaniach lewicy wobec nowych wyzwań, szczególnie na forach Unii Europejskiej.

SPP SLD – aprobując tezy Manifestu – wyraża jednocześnie opinię, iż proponowane w nim kierunki działań , wychodząc naprzeciw postulatowi pilnej sanacji panującego systemu, proponują zarys modelu ogólnego i nie zawierają szczegółowych, praktycznych wskazań, w zakresie znaczącej przebudowy w jego ramach stosunków społecznych, własnościowych i gospodarczych. Stają się tym samym inspiracją do głębokiej i jakże potrzebnej dyskusji środowisk lewicowych oraz wypracowania konkretnych rozwiązań programowych.

Komitet Założycielski SPP SLD:
Jacek Uczkiewicz – przewodniczący
Jan Janiszewski – wiceprzewodniczący
Radosław Czarnecki
Tadeusz Kolbuch,
Joanna Makowska

Demokratyzujmy. Uspołeczniajmy. Uzdrawiajmy

W artykule opublikowanym 16 maja w 26 gazetach w 23 krajach ponad 3000 naukowców z uniwersytetów na całym świecie wzywa do wyciągnięcia lekcji z kryzysu COVID-19 i przemodelowania naszych systemów gospodarczych tak, aby utworzyć bardziej demokratyczne i zrównoważone społeczeństwo.

Powstały w trakcie bezprecedensowego kryzysu zdrowotnego, klimatycznego i politycznego dokument pokazuje drogę wyjścia z kryzysu COVID-19 i kieruje się trzema podstawowymi zasadami: demokratyzacji (firm), dekomodyfikacji (pracy) i naprawy (polityki), aby szanować ograniczenia planety, a życie mogło się na niej rozwijać w zrównoważony sposób.

Manifest opracowało troje profesorów i profesorek: Isabelle Ferreras (FNRS-UCLouvain-Harvard LWP), Julie Battilana (Harvard University) i Dominique Méda (Paris Dauphine-PSL).

Pod listem podpisali się m.in. Thomas Piketty, Eva Illouz, Dani Rodrik, Chantal Mouffe, Jan-Werner Muller. Pełna lista sygnatariuszy dostępna jest na https://democratizingwork.org. Tekst podajemy za: Krytyka Polityczna https://krytykapolityczna.pl/gospodarka/naukowcy-praca-po-covid19-list/
Tekst został podpisany przez tysiące naukowców z całego świata i opublikowany przez media w 23 krajach na 5 kontynentach.

Ludzie pracujący to znacznie więcej niż tylko „zasób” – oto najważniejsza lekcja, którą wynosimy z obecnego kryzysu. Opiekujący się chorymi, dostarczający żywność, leki i inne niezbędne dobra, usuwający odpady, uzupełniający półki i obsługujący kasy sklepów spożywczych – to ludzie, dzięki którym jesteśmy w stanie żyć w trakcie pandemii COVID-19. Są żywym dowodem na to, że praca nie może być traktowana jako zwykły towar.

Ludzkie zdrowie i opieka nad najsłabszymi nie mogą być zarządzane jedynie przez siły rynkowe. Jeśli pozostawimy je wyłącznie rynkowi, ryzykujemy wzrost nierówności do tego stopnia, że życie stracą najmniej uprzywilejowani. Jak uniknąć tej niedopuszczalnej sytuacji?

Demokratyzując przedsiębiorstwa – poprzez włączenie pracowników i pracownic w podejmowanie decyzji dotyczących życia oraz przyszłości w ich miejscach pracy. Uspołeczniając i dekomodyfikując pracę – zbiorowo gwarantując użyteczne zatrudnienie dla wszystkich. W czasach, gdy stoimy w obliczu gigantycznego ryzyka pandemii oraz kryzysu klimatycznego, dokonanie tych strategicznych zmian zagwarantuje wszystkim obywatelom i obywatelkom godność, jednocześnie mobilizując zbiorowy wysiłek potrzebny, by wspólnie zachować życie na naszej planecie.

Dlaczego demokratyzujmy?

Każdego ranka mężczyźni i kobiety wstają, aby dostarczyć usługi tym z nas, którzy mogą sobie pozwolić na pozostawanie w kwarantannie. Część z nich czuwa przez całą noc. Godność ich pracy nie wymaga innegoopisu niż elokwentnie prosty termin „pracownik niezbędny” (essential worker). Termin ten unaocznia kluczowy fakt, iż kapitalizm zawsze starał się uczynić ich niewidzialnymi, określając mianem „zasoby ludzkie”.

Ludzie nie są tylko jednym spośród wielu zasobów. Bez nich jako osób inwestujących swoją pracę nie byłoby produkcji, usług, ani nie byłoby żadnych przedsiębiorstw.

Każdego ranka mężczyźni i kobiety pozostający w kwarantannie wstają w swoich mieszkaniach, aby zdalnie wypełniać misje organizacji, w których
pracują. Część z nich pracuje nocami. Swoją pracą dowodzą, że nie mieli
racji ci, którzy uważali, że pracownikom i pracownicom wykonującym
swoją pracę bez nadzoru nie można ufać oraz że są ludźmi
wymagającymi kontroli i dyscypliny zewnętrznej. Dniami i nocami
wykazują oni, że pracownicy oraz pracownice nie są tylko jednymi z
interesariuszy organizacji: są oni kluczowi dla sukcesu swoich
pracodawców i pracodawczyń. Mimo że stanowią rdzeń i bazę
W obronie lewicowego populizmu przedsiębiorstwa, są jednak zazwyczaj wykluczeni z udziału w zarządzaniu swoimi miejscami pracy – prawo to zmonopolizowane jest przez osoby inwestujące swój kapitał.

Na pytanie, w jaki sposób przedsiębiorstwa oraz społeczeństwo jako całość podczas kryzysu mogą wyrazić uznanie dla wkładu swoich pracowników i pracownic, odpowiedzią jest demokracja.

Z pewnością musimy powstrzymać rosnącą przepaść nierówności dochodowych oraz podnieść ich dolną granicę – jednak to nie wystarczy.
Po obydwu wojnach światowych niezaprzeczalny wkład kobiet w społeczeństwo pozwolił im uzyskać prawa wyborcze. Z tych samych powodów nadszedł czas, aby przyznać podobne prawa pracownikom i pracownicom.

Reprezentacja inwestujących swoją pracę istnieje w Europie od zakończenia II wojny światowej, za pośrednictwem instytucji zwanych radami pracowników. Jednak te organy przedstawicielskie mają niewielki udział w zarządzaniu przedsiębiorstwami i są podporządkowane decyzjom menadżerów i menadżerek zatrudnionych przez akcjonariuszy i akcjonariuszki.

Nie były one w stanie zatrzymać ani nawet spowolnić nieubłaganego przyspieszenia akumulacji kapitału, która służyła jedynie egoistycznym interesom oraz przyczyniała się coraz mocniej do niszczenia środowiska przyrodniczego.

Organom tym należy obecnie przyznać podobne uprawnienia do tych
posiadanych przez rady nadzorcze. Może to być np. osiągnięte przez
zobowiązanie zarządów przedsiębiorstw do uzyskania zgody podwójnej
większości, zarówno w organach reprezentujących pracowników i
pracownice, jak i w tych reprezentujących akcjonariuszy i akcjonariuszki.
W Niemczech, Holandii i Skandynawii różne formy współdecydowania
(Mitbestimmung), wprowadzane stopniowo po II wojnie światowej, były
kluczowym krokiem przyznającym pracownikom i pracownicom prawo
głosu – ale nadal nie są wystarczające, aby stworzyć w przedsiębiorstwach ich rzeczywiste obywatelstwo.

Nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie prawa pracownicze i prawa związkowe zostały znacznie ograniczone, rośnie obecnie poparcie dla przyznania inwestującym swoją pracę prawa do wyboru przedstawicieli i przedstawicielek dysponujących większością w radach nadzorczych. Kwestie takie jak wybór osoby stojącej na czele zarządu, ustalenie głównych strategii przedsiębiorstwa i podział zysków są zbyt ważne, aby pozostawić je jedynie udziałowcom i udziałowczyniom.

Osobista inwestycja swojej pracy, czyli swojego umysłu i ciała, swojego zdrowia – całego swojego życia – powinna pociągać za sobą zbiorowe prawo do zatwierdzania lub wetowania wymienionych wyżej spraw.

Dlaczego uspołeczniajmy?

Obecny kryzys pokazuje również, że pracy nie można traktować jako
towaru, a mechanizmy rynkowe nie mogą być wyłącznie odpowiedzialne
za decyzje o olbrzymim wpływie na nasze społeczności. Od lat
zatrudnienie i zaopatrzenie w produkty medyczne w sektorze opieki
zdrowotnej podporządkowane jest zasadzie zysku; pandemia ujawniła, w
jakim stopniu ta zasada nas oślepiła.

Określone strategiczne i zbiorowe potrzeby należy po prostu uodpornić
na dominującą regułę zysku. Rosnąca na całym świecie liczba zmarłych w
okrutny sposób przypomina nam, że pewne rzeczy nigdy nie mogą być
traktowane jako towar. Ci, którzy nadal twierdzą inaczej, za sprawą swojej
ideologii narażają nas na niebezpieczeństwo. Nie możemy tolerować
zysku jako miary naszego zdrowia oraz życia na naszej planecie.
Uspołecznienie pracy, lub inaczej jej dekomodyfikacja, oznacza ochronę
pewnych sektorów przed prawami tzw. wolnego rynku. To również
zapewnienie wszystkim ludziom dostępu do pracy i godności, jaką ona
przynosi.

Jednym ze sposobów jest stworzenie gwarancji zatrudnienia.

Artykuł 23. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka mówi nam, że każdy
ma prawo do pracy. Gwarancja zatrudnienia nie tylko zapewniłaby
każdemu obywatelowi i każdej obywatelce dostęp do pracy pozwalającej
godnie żyć, ale także stanowiłaby istotny impuls dla naszej zbiorowej
zdolności do zmierzenia się z wieloma palącymi wyzwaniami społecznymi
oraz środowiskowymi, przed którymi obecnie stoimy. Gwarancja
zatrudnienia pozwoliłaby rządom, działającym za pośrednictwem społeczności lokalnych, zapewnić godną pracę, jednocześnie przyczyniając się do ogromnego wysiłku w walce z kryzysie klimatycznym.

Na całym świecie, gdy bezrobocie gwałtownie rośnie, programy gwarancji
zatrudnienia mogą odegrać kluczową rolę w zapewnieniu stabilności
społecznej, gospodarczej i środowiskowej naszych demokratycznych
społeczeństw. Unia Europejska musi uwzględnić taki projekt w ramach
Zielonego Ładu. Rewizja misji Europejskiego Banku Centralnego, aby mógł finansować takiego rodzaju program, który jest konieczny dla naszego przetrwania, dałaby EBC prawomocne miejsce w życiu wszystkich obywateli i obywatelek Unii Europejskiej. Takie antycykliczne rozwiązanie wobec nadchodzącej eksplozji bezrobocia będzie kluczowe dla przyszłego dobrobytu UE.

Uzdrowienie polityki i środowiska

Nie możemy reagować dziś z taką samą niewinnością jak w 2008 roku,
kiedy odpowiedzieliśmy na kryzys gospodarczy bezwarunkową pomocą
dla wielkich instytucji finansowych, która zwiększyła dług publiczny, nie
oczekując niczego w zamian.

Jeśli nasze rządy w czasie obecnego kryzysu zdecydują się interweniować w celu ratowania przedsiębiorstw, to muszą one również zdecydować się na spełnienie podstawowych warunków demokratyzacji.

W imieniu demokratycznych społeczeństw, którym służą i które je powołały, w imię odpowiedzialności za zapewnienie naszej planecie
przetrwania, nasze rządy muszą uzależnić swoją pomoc dla przedsiębiorstw od konkretnych zmian w ich zachowaniu.

Poza wymogiem przestrzegania rygorystycznych norm środowiskowych
przedsiębiorstwa muszą zostać zobowiązane do spełnienia pewnych
warunków demokratycznego zarządzania. Udane przejście od niszczenia środowiska do jego uzdrowienia i regeneracji będzie możliwe za sprawą demokratycznie zarządzanych przedsiębiorstw, w których strategiczne decyzje podejmowane będą za sprawą równoważnych głosów inwestujących swoją pracę oraz inwestujących swój kapitał. Mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby zobaczyć, co się stanie, gdy praca, planeta i zyski kapitałowe zostaną umieszczone na jednej szali w panującym teraz systemie: praca i planeta zawsze na tym przegrywają.

Dzięki badaniom prowadzonym na Wydziale Inżynierii Uniwersytetu  Cambridge wiemy, że możliwe do osiągnięcia zmiany w projektowaniu
[systemów pasywnych służących do generowania energii] mogą zmniejszyć globalne zużycie energii o 73 procent. Ale zmiany te są pracochłonne i wymagają podjęcia decyzji, które często są w krótkim okresie kosztowniejsze niż ich zaniechanie. Tak długo, jak przedsiębiorstwa kierują się zasadą maksymalizacji zysków inwestujących swój kapitał, a świat jest pełen taniej energii, po co wprowadzać te zmiany?

Mimo wyzwań związanych z transformacją środowiskową, niektóre
zorientowane prospołecznie i zarządzane spółdzielczo przedsiębiorstwa,
realizując hybrydowe cele łączące względy finansowe, społeczne i
środowiskowe oraz rozwijając demokratyczne mechanizmy zarządzania,
już teraz pokazały, że potencjał osiągnięcia pozytywnych efektów jest wysoki.

Nie możemy już dłużej oszukiwać samych siebie: większość inwestujących swój kapitał, gdy pozostawimy ich samym sobie, nie będzie dbać o godność inwestujących swoją pracę. Nie będą prowadzić  również działań przeciw katastrofie klimatycznej.

Dlatego potrzebny jest inny sposób. Zdemokratyzujmy przedsiębiorstwa,
zdekomodyfikujmy pracę i przestańmy traktować ludzi jak zasób. Wspólnie skoncentrujmy się na zachowaniu życia na naszej planecie.
**
Tłum. z j. angielskiego Mikołaj Pawlak, Adam Mrozowicki, Olga Nowaczyk

Keynesizm i inne choroby

Każdy kryzys ideowy jest też zawsze kryzysem kierownictwa. A ten zazwyczaj ma swe źródło w wykształceniu i sposobach myślenia. Duża część lewicy zatrzymała się niestety na poziomie myśli Keynesa i różnych pomysłów-cud speców od MMT, jak np. bezwarunkowy dochód podstawowy. Dlaczego? Ponieważ na wszelkiego typu partyjnych szkoleniach, szkołach letnich itd. od lat dominują „lewicowi” ekonomiści, którzy w porywach są właśnie keynesistami. Marksistów lub teoretyków krytycznych tam nie uświadczycie. Poza kapitalizm nie wyjdziecie.

Włożono olbrzymi wysiłek w to, aby lewicowi działacze nie umieli myśleć poza kapitalizmem. Socjaldemokracja skutecznie wylansowała bardzo liberalne i prokapitalistyczne myślenie. W efekcie czytamy dziś w różnych źródłach, jak różni politycy lewicy (często nawet bardzo zasłużeni i godni szacunku) za najważniejsze uważają, by w czasie kryzysu ludzie mieli pieniądze do wydawania na rynku, by go stymulować i podtrzymywać jego funkcjonowanie.

Już abstrahując od tego, jak żałosna jest to pozycja dla lewicy, jeśli zaczyna ona z pozycji „musimy stymulować rynki i konsumpcjonizm by działały jak dawniej!”, to trzeba też podkreślić, że jest to w tym momencie wybitnie krótkowzroczna i realnie bardzo szkodliwa filozofia. Bo na już, na teraz potrzebujemy przede wszystkim stabilnych miejsc pracy, które zamortyzują lawinowe bezrobocie i pozwolą uniezależnić państwa od wahań na światowych rynkach. Kryzys nie skończy się za dwa miesiące. Państw nie stać ,by bez ingerencji w produkcję nastarczyć za wymogami giełd i rynków. Budżet państwa nie powstrzyma globalnych zmian i odwrotu kapitału. Państwa nie są też od ratowania prywatnej własności, która wybitnie się nie sprawdza. Społeczeństwo musi być ponad kapitałem – czas więc skończyć z myśleniem, że państwo to sługa rynków, który musi je wiecznie zadowalać.

Stąd też potrzeba nacjonalizacji kluczowych sektorów gospodarczych
– o czym ostatnio mówiła już nawet Wiceszefowa Komisji Europejskiej – i zabezpieczenia produkcji przez aktywność gospodarczą państwa i tworzenie uczciwych, dobrze płatnych miejsc pracy. Zasiłek w wysokości 1000 złotych (mniej więcej głodowa renta) i pobudzanie bieda-konsumpcji nie podtrzyma żadnej gospodarki. To przepis na społeczeństwo rodem z koszmarnej dystopii, gdzie rzesze biednych żyją już tylko po to, aby wydawać swe ochłapy na śmieciowe jedzenie. Potrzebny jest przepis na życie po kapitalizmie. Bo chyba nie kupiliście tego kitu, że miejsca pracy tworzą wyłącznie sami prywatni przedsiębiorcy w porozumieniu z rynkami i inaczej się nie da?

Jest źródło tych idei. Cały pomysł, że można stworzyć zrównoważoną gospodarkę manipulując samym pieniądzem i samą redystrybucją ma źródło w konkretnych, głęboko prokapitalistycznych, założeniach. Jednym z nich jest założenie, że nie ma dużego kryzysu gospodarczego (jaki mamy) i produkcja oraz handel są w miarę stabilne. Innym założeniem jest założenie, że produkcja oraz własność są świętością zarezerwowaną wyłącznie dla prywatnej własności. Przypomnijmy: keynesizm był szkołą zmierzającą do zadowolenia części klasy pracującej na zasadach kapitalizmu. Zgodnie z tym podejściem państwo/spółdzielnie itd. nie mogą bawić się we właściciela, a najwyżej interweniować w oparciu o zebrane podatki i zmniejszać bezrobocie, czy rozdawać trochę świadczeń. Keynes nigdy nie krytykował hegemonii kapitału, kapitalistycznego niszczenia planety, nie miał też żadnego przepisu na lepsze życie dla krajów-kolonii poddawanych imperialistycznemu drenażowi. Takie są fundamenty keynesizmu: z założenia bardzo zachowawczej, prokapitalistycznej i totalnie przedpotopowej szkoły w obliczu wyzwań przed którymi dziś stoimy. Niedaleko od tej szkoły znajdują się i inne, które w państwie widzą wyłącznie regulatora procesów kapitalistycznych.

Znaczna część ideologów stojących za promowaniem tych rozwiązań to dziś ostatnia deska ratunku dla kapitału i kapitalistycznych rynków. Lewicowa opozycja, która w najodważniejszych porywach chce rozdawać zasiłki i robić wszystko, by ratować rynki (ich popyt i podaż na dotychczasowych warunkach) to przeciwnik idealny, to po prostu przyjaciel ekspertów od Adama Smitha. Część ze zwolenników podobnych rozwiązań bardzo niesłusznie uchodzi też za głębokich, lewicowych radykałów. Wśród nich jest np. Janis Warufakis, który swego czasu, jeszcze jako minister finansów Grecji, sam w ramach pakietu reform proponował Trojce „standardowe thatcherystowskie i reaganowskie rozwiązania”, by następnie ze swymi socjalliberalnymi pomysłami uchodzić za skrajną lewicę i robić zadziwiająco skuteczną karierę.

Rynki i giełdy trzeba w ich społecznej roli stopniowo zastępować.
Musimy eliminować ich szkodliwy wpływ na Ziemię, a nie bawić się w podtrzymywanie ich dotychczasowej działalności różnymi chwilówkami. Kapitał w roli władcy po prostu się nie sprawdza. Gospodarką przyszłości jest gospodarka centralnie sterowana z kontrolą prywatnej własności. To musi się odbywać w społeczeństwach dbających o realizację celów społecznych (niekapitalistycznych) i posiadających bezpośredni wpływ na kształt, cele oraz sposób produkcji. Tymczasem manipulacja samym zrodzonym przez kapitalizm pieniądzem, by osiągnąć pewne minimalne zdobycze przy zachowaniu pełnej władzy rynków to kompletne nieporozumienie i podporządkowanie kapitalistycznemu niszczycielstwu.
Środki z budżetu państwa są po to, aby wejść na rynek i przejąć upadające firmy: z korzyścią zarówno dla pracowników, jak i globalnego układu sił, gdzie zbyt długo dominowali już wyłącznie spekulanci i reprezentanci prywatnych akcjonariatów. Polityka socjalistyczna jest natomiast polityką, która gwarantuje każdemu dobrze płatną i społecznie użyteczną pracę, jednocześnie szybko skracając jej czas i nie tworząc przy tym w społeczeństwie podziału na ludzi sprowadzonych do roli biernych bieda-konsumentów oraz na wybrańców, których rynki jeszcze uważają za godnych posiadania jakiejś kapitalistycznej pracy na rzecz katastrofy klimatu. Naprawdę każdy jest potrzebny. Być może nie z perspektywy kapitału, który woli zatrudniać najtaniej i kieruje nas ku planetarnej katastrofie… Ale z perspektywy interesu i potrzeb ludzkości? Jak najbardziej.

Wyjście poza pułap oczekiwań rynków i doktryn redystrybucjonistycznych to jedno z kluczowych wyzwań, przed jakimi stoimy. Marzenia o rentierstwie w starym systemie to szkodliwa mrzonka. Inaczej cała reakcja na kryzys będzie wypłatą głodowych świadczeń i modłami przed ołtarzykiem świętych giełd. A one już tu nie wrócą. I nawet nie powinniśmy tego chcieć. Bo rola uprzywilejowanego beneficjenta światowych procesów destrukcji i wyzysku to raczej nie jest element lewicowej wrażliwości. Poważne, lewicowe rozwiązania zaczynają się od Marksa.

Europejskie widma

Widmo krąży po Europie – widmo komunizmu. Nie tylko politycy , ale ekonomiści, a nawet część wielkiego biznesu odkrywa, że państwo ma jakieś pieniądze.

Nawet Richard Branson pobiegł do kolejki po publiczne pieniądze. Nigdy, nie ani on, ani jego firma nie płacili podatków więc chyba zaczął wierzyć w cuda… albo w socjalizm. Ciekawy moment, bo nawet Boris Jonhnson, znany jako człowiek którzy pokonał Unię Europejską i (podobno) wirusa powiedział, że potrzeba nam trochę socjalizmu. Brytyjski konserwatywny (skrajnie) Daily Telegraph”, domaga się wręcz od Premiera wprowadzenia socjalizmu, by ocalić liberalizm. Zdaje się przy tym, że oprócz koronawirusa, Brytyjczyków dręczy schizofrenia.

Socjalistami, przynajmniej w oczach Polaków, od dawna są już Skandynawowie. Nie powinno więc dziwić, że duński rząd ogranicza pomoc dla firm tylko do tych, które rzetelnie płacą w w Danii podatki. Sadyści.
Choć podobno w Dani płacenie podatków,
to taki ichniejszy standard.

O socjalizmie mówią teraz Hiszpanie i Portugalczycy (ci to akurat nic dziwnego), Włosi, Niemcy a nawet Papież. Wygląda na to, że jest całkiem inaczej niż wtedy gdy Karol Marks pisał Manifest, wtedy „Wszystkie potęgi starej Europy połączyły się dla świętej nagonki przeciw temu widmu, papież i car, Metternich i Guizot, francuscy radykałowie i niemieccy policjanci. (…) Dwojaki wniosek wypływa z tego faktu. Komunizm jest już przez wszystkie potęgi europejskie uznany za potęgę.”

No właśnie, wszyscy mówią. Tyle, że wcale nie chodzi o socjalizm.

Rację ma brytyjski Telegraph. Rządy muszą zrobić wszystko… byle się nic nie zmieniło. Nawet na chwilę udawać socjalizm.

Bo wszystkie te postulowane działania mają chronić interesy tych, którzy i tak wszystko mają. Wskazują na to używane pojęcia, drugi plan Marshalla, tarcza antykryzysowa. Zresztą sam plan Marshalla miał bardziej polityczne i symboliczne znaczenie niż gospodarcze.

Dziś łączne plany pobudzenie europejskich gospodarek po wielokroć przekraczają kwoty pomocy w ramach Planu nawet po przeliczeniu jej na dzisiejsze wartości.

To co jest czymś nowym i różnicą, to uwzględnienie w tych planach pracowników a nawet uzależnienie pomocy dla przedsiębiorstw od powstrzymania się lub ograniczenia skali zwolnień. W Europie.
Nie powinno dziwić, że wojewodowie wstrzymali wydawanie paszportów, chroniąc naszych obywateli przed kontaktami z takim, nawet niezbyt wyraźnym, widmem. Jeszcze wyjadą i nie wrócą, albo nasiąkną widmową propagandą.

Kryzys ekonomiczny był oczekiwany.

Walka z koronawirusem przyspieszyła go i pogłębiła. Taki kryzys zmieni rzeczywistość ekonomiczną w krótkiej perspektywie a zapewne też w dłuższej. Da szansę do konsolidacji, przejęć, monopolizacji. Jedni upadną inni się wzmocnią. Frank Fertitta amerykański magnat na rynku kasyn, hoteli i rozrywki, zwolnił wszystkich pracowników, by jako pierwsi stanęli w kolejce po zasiłki. Jego majątek szacowany jest na prawie 5 mld dolarów. Raczej nie zmaleje a on sam nie będzie raczej stał w kolejce.
Obawiam się, że Europie nie wystarczy skrzyżowanie Keynes’a z Galbraith’em … Naprawdę potrzebujemy co najmniej Kautsky’ego. Nie wystarczy Kapitał Piketty’ego… trzeba sięgnąć do Karola. Nie wystarczy widmo krążące po Europie, potrzeba jest wiosna ludu… albo jesień.

Kapitalizm nie jest prawem fizyki

Kryzys związany z pandemią Covid-19 ujawnił wszystkie patologiczne cechy systemu kapitalistycznego. Nasilił się wyzysk ludzi pracy oraz atak na ich prawa ze strony kapitału.

Podczas pandemii wielu pracowników utraciło pracę i źródło zarobków. Ogromna większość z nich nie ma prawa do zasiłków dla bezrobotnych. Służąca kapitałowi władza nie zaoferowała im nic poza pustymi obietnicami. Nie wprowadzono nawet połowicznych, reformistycznych rozwiązań takich jak minimalny dochód gwarantowany.

Nisko opłacani pracownicy nie mogą sobie pozwolić na zastosowanie się do zaleceń pozostania w domach podczas pandemii, ponieważ grozi im bezrobocie. W pracy spotyka ich obecnie jeszcze większy wyzysk. Są pozbawieni podstawowych środków ochrony, a normy bezpieczeństwa nie są zachowywane, jako zmniejszające zysk kapitalistów.

Kolejne projekty tzw. tarczy antykryzysowej są przygotowywane pod dyktando kapitału.

Służą głównie jego interesom, umożliwiając jeszcze większy wyzysk pracowników, na przykład poprzez wydłużanie godzin pracy. W niektórych branżach mogą być równoznaczne ze skoszarowaniem pracujących w miejscu zatrudnienia. Kapitaliści nalegają również aby tarcza umożliwiła im łatwiejsze zwalnianie pracowników oraz ograniczanie ich pensji. Pomimo uprawnień, jakie dała im tarcza kapitaliści nie musieli zagwarantować utrzymania zatrudnienia na dotychczasowym poziomie.
Prywatyzacja usług publicznych oraz niszczenie tych, które pozostały w gestii państwa, przyczyniły się do pogorszenia jakości publicznej służby zdrowia. Właśnie ona, a nie placówki prywatne, jest w stanie walczyć z epidemią. Pracownicy publicznej służby zdrowia, wbrew publicznym zapewnieniom ze strony władzy, że są bohaterami, pozostają nisko opłacani i przepracowani. Brakuje testów oraz środków zabezpieczenia dla personelu medycznego narażającego życie w walce z epidemią.

Podczas pandemii nie zmienił się imperialistyczny i militarystyczny charakter kapitalizmu. Polskie władze nie wycofały się z wspierania agresywnej, imperialistycznej polityki Stanów Zjednoczonych i NATO. Nadal popierają ingerencję w wewnętrzne sprawy innych krajów oraz politykę militarnego zastraszania. Pomimo braków budżetowych polski rząd podjął decyzję o zakupie amerykańskich pocisków przeciwpancernych oraz innego sprzętu wojskowego. Wydatki zbrojeniowe pozostają na wysokim poziomie 2 proc. PKB, wyższym niż fundusze zagwarantowane na służbę zdrowia czy edukację. Taki stan służy nie społeczeństwu, lecz wielkim ponadnarodowym koncernom zbrojeniowym.

Obecny kryzys nie jest spowodowany jedynie pandemią Covid-19. Jest to kryzys całego systemu kapitalistycznego. W jego obliczu kapitał zrobi wszystko aby bronić swej uprzywilejowanej pozycji, a także zdobyć nowe możliwości wyzyskiwania społeczeństwa. Dlatego konieczna jest mobilizacja, wspieranie związków zawodowych oraz włączenie się jak najszerszych grup społecznych w protesty pracownicze. Walka nie tylko w obronie praw już zdobytych, lecz również o wywalczenie nowych. Kapitalizm nie jest niezmiennym prawem fizyki, może być zmieniony i zastąpiony systemem gwarantującym społeczną sprawiedliwość oraz przezwyciężenie klasowych sprzeczności – socjalizmem.