Więcej rynku? Jeszcze czego!

Utarło się w Polsce przeświadczenie elit, mediów i całego mainstreamu, że państwo jest miejscem komfortu dla najbogatszych i elit, a zdecydowana większość ma się męczyć w wyścigu szczurów i nie oczekiwać gwarancji nawet jakichkolwiek podstawowych dóbr.

Nie mamy prawa oczekiwać, że państwo potraktuje poważnie naszą potrzebę posiadania mieszkania, pożywienia, czy czystego powietrza (UWAGA: STRASZNY KOMUNIS). Przez dekady maksymalnej, neoliberalnej propagandy weszło to ludziom tak do krwi, że często nawet biedni oburzają się na to, że ktoś proponuje by mieszkanie miał każdy, a praca była krótsza i po prostu znośna.

To jest największa potworność, bo systemowo usprawiedliwione jest zaszczuwanie ludzi pracy brakiem elementarnego bezpieczeństwa. A potem te same elity, które są wściekłe, że posiadanie dziecka uprawnia do jakiegokolwiek wsparcia od państwa, dumają nad rosnącymi wskaźnikami chorób psychicznych, czy niską jakością polskiej demokracji i słabym poziomem czytelnictwa.

Bo płaca poniżej minimalnej i groszowa renta, czy emerytura to żadna przemoc – to zachęta!!!

No to teraz kilka słów prawdy. Gospodarka nie jest od zaszczuwania. System nie ma działać na zasadzie bata i grozić śmiercią na mrozie bez dachu nad głową. Pieniądz jest tam, gdzie go umieścimy i gdzie dokonamy redystrybucji. Ludzkość potrafi też pracować bez groźby deklasacji i upadku na samo dno. Istnienie szajki miliarderów obok umierających z głodu jest barbarzyńskim zwyrodnieniem takim samym, jak eugenika, wojna i faszyzm. Ludzkość stać na komfort, zasługuje na komfort. A proludzki system społeczny i gospodarczy nie jest od wrzucania nędzy, bezdomności i śmierci, jako rynkowych opcji do stymulowania zysku najbogatszych.

I o to walczymy w socjalizmie. Odrynkowienie podstawowych dóbr! Teraz!
Kapitalizm nie widzi problemu.

Jesteś biedny? To nie jesz… I nigdy nie pytaj o milionerów, czy też o „klasę średnią” z pięciocyfrowymi zarobkami… Twoje cierpienie jest im potrzebne. Tak samo upodlenie.