Mistrzostwa na polskich torach

W minioną środę na Motoarenie w Toruniu zakończyła się rozegrana w całości w Polsce tegoroczna edycja indywidualnych mistrzostw Europy na żużlu (Speedway Euro Championship). Wygrał ją Brytyjczyk Robert Lambert. Także tegoroczne indywidualne mistrzostwa świata (Speedway Grand Prix) niemal w całości odbędą się na polskich torach.

Tegoroczna Speedway Grand Prix z powodu pandemii koronawirusa została ograniczona do ośmiu turniejów, które zostaną rozegrane na czterech torach w formie dwudniowych zawodów. Głównymi arenami zmagań będą polskie stadiony. Cykl rozpocznie się 28 i 29 sierpnia na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, kolejne odbędą się 11 i 12 września w Gorzowie, 18 i 19 września w Pradze, a z ostatnich dwóch ostatni, 3 października, na pewno zostanie rozegrany w Toruniu w dniach, natomiast nie ustalono jeszcze gospodarza przedostatniego turnieju. Nieoficjalnie mówi się, że prawdopodobnie odbędzie się 2 października w Bydgoszczy.
W tegorocznej edycji SGP mistrzowskiego tytułu będzie bronił żużlowiec Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik, więc dla wybór gorzowskiego stadionu na jedną z aren zmagań o światowy prymat to znakomita wiadomość. W Gorzowie odbędą się dwie rundy tegorocznego cyklu Speedway Grand Prix. Ostatni raz impreza tej rangi odbyła się w tym mieście w 2018 roku. Triumfował wówczas Martin Vaculik przed Bartoszem Zmarzlikiem. Później Gorzów stracił prawa do organizacji zawodów tego elitarnego cyklu na rzecz Wrocławia.
„Pomimo przeszkód spowodowanych przez pandemię Covid-19, cieszymy się, że możemy zorganizować serię turniejów Grand Prix w 2020 roku i w październiku wyłonić nowego indywidualnego mistrza świata” – powiedział odpowiedzialny za organizację zawodów SGP z ramienia firmy IMG Paul Bellamy.
Zmiany dotyczą także drużynowych mistrzostw świata, od 2018 roku rozgrywanych jako Speedway of Nations. Nie odbędą się zaplanowane na Łotwie półfinały, które były zaplanowane na 26 i 27 września. Organizatorzy drużynowych zmagań zdecydowali zatem, że w finale tegorocznych drużynowych mistrzostw świata wystąpi siedem najlepszych drużyn z poprzedniej edycji. Tym samym do udziału w zaplanowanych na 24 i 25 października zawodów w Manchesterze nominowane zostały reprezentacje gospodarzy, czyli Wielkiej Brytanii oraz Polski, Rosji, Australii, Danii, Szwecji i Niemiec. Ale ponieważ niemiecka federacja postanowiła wycofać swoją reprezentację z tej rywalizacji, jej miejsce w stawce finalistów zajęła ekipa Czech – ósma drużyna poprzedniego sezonu. „Przełożyliśmy półfinały SoN na początku tego roku w nadziei, że będziemy mogli je przeprowadzić. Niestety, ograniczenia spowodowane przez pandemie koronawirusa spowodowały, że nie mamy możliwości organizacji pełnej formuły tego cyklu. Cieszymy się jednak, że mimo problemów znaleźliśmy jednak rozwiązanie, by rozegrać finałowe zawody. Już nie możemy się doczekać październikowych zawodów w Manchesterze, które wyłonią najlepszy zespół żużlowy w tym roku na świecie” – przekonywał także w tej sprawie Paul Bellamy.
Organizująca cykl SGP firma IMG powieliła rozwiązanie, na które wcześniej zdecydowała się firma One Sport, która ma z kolei prawa do organizacji Indywidualnych Mistrzostw Europy (Speedway Euro Championship). Pomysł przeprowadzenia całego cyklu w niespełna miesiąc w cyklu pięciu turniejów rozegranych na czterech stadionach w jednym kraju okazał się najlepszym rozwiązaniem „w czasie zarazy”. Karuzela SEC wystartowała w Toruniu, potem przetoczyła się przez tory w Bydgoszczy, Rybniku i Gnieźnie, by w miniona środę, zaledwie 25 dni po inauguracji, ponownie zawitać na Motoarenie.
Na toruńskim torze walkę o mistrzostwo Europy toczyli już tylko Brytyjczyk Robert Lambert, który prowadził w klasyfikacji generalnej z przewagą dwóch punktów nad drugim Leonem Madsenem. Duńczyk po dwóch pierwszych turniejach był liderem, ale w dwóch kolejnych pojechał słabiej i stracił prowadzenie. Na Motoarenie długo walczył z Lambertem o zwycięstwo, lecz brytyjski żużlowiec, który w polskiej PGE Ekstralidze jeździ na co dzień w barwach ROW Rybnik, nie dał sobie odebrać przewagi, ale tytuł indywidualnego mistrza Europy przyklepał jednak dopiero w finałowym biegu. Lambert wygrał ostatecznie z dorobkiem 67 punktów, Leon Madsen, na co dzień zawodnik Włókniarza Częstochowa, zgromadził 64 pkt, a trzeci na podium Rosjanin Grigorij Łaguta (Motor Lublin) 52 pkt. Najlepszy z Polaków, Bartosz Smektała z Unii Leszno wywalczył piąta lokatę.

Żużlowy finał nie na antypodach

Brytyjska firma BSI organizująca cykl turniejów Grand Prix o tytuł indywidualnego mistrza świata, poinformowała, że w tym roku nie odbędą się kończące sezon zawody w Australii.

Ta decyzja oznacza, że w tym sezonie cykl zawodów o mistrzostwo świata po raz kolejny zakończy się na torze w Toruniu. Dla BSI to organizacyjna porażka, bo Brytyjczycy solennie zapewniali, że w tym roku żużel wróci na Antypody i tam odbędzie się zakończenie cyklu Speedway Grand Prix. Zawody w Australii zostały już nawet wpisane do kalendarza na rok 2019, choć bez informacji o dokładnym terminie i miejscu.

W minioną środę ogłoszono, że jednak z tych planów nic nie wyjdzie. BSI obwiniły za to australijskiego partnera, firmę Paul Sergeant Events, twierdząc, że nie była w stanie wywiązać się z podjętych zobowiązań, co w praktyce oznacza, iż nie znalazła sponsorów oraz miasta gotowego podjąć się organizacji zawodów.

Obecnie prestiż żużlowych mistrzostw świata podtrzymują już jedynie turnieje Grand Prix w Polsce (z warszawską inauguracją na PGE Narodowym na czele), Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff i z trybunami w większości zapełnionymi przez polskich kibiców Grand Prix Czech w Pradze. Pozostałych pięć imprez odbywa się w małych miejscowościach, na kameralnych stadionach odbiegających standardem od obiektów godnych goszczenia imprez rangi mistrzowskiej.

Mające bogate tradycje w tym sporcie Australia i Nowa Zelandia wypadły z obiegu z powodu gigantycznych kosztów transportu zawodników i ich sprzętu, bo BSI oczekuje, że tak jak w Europie wszystkie koszty pokryją organizatorzy zawodów, ale na antypodach o chętnych do takiej kosztownej współpracy bez nadziei na zyski jest coraz trudniej.