Przez dosyć różowe okulary

W kraju pojawiają się prognozy, które w coraz bardziej optymistycznym świetle widzą przyszłość naszej gospodarki.

Spowolnienie gospodarcze w ubiegłym roku w Polsce okazało się łagodniejsze niż to, jakie wystąpiło na poziomie średniej unijnej. Produkt krajowy brutto naszego kraju w 2020 roku spadł o zaledwie 2,8 proc., podczas gdy PKB strefy euro skurczył się aż o 6,6 proc.
Polska gospodarka weszła w pandemię COVID-19 w relatywnie dobrej pozycji w porównaniu do innych gospodarek. Najważniejszym czynnikiem, dzięki któremu recesja w Polsce w 2020 roku była łagodniejsza, był niski udział sektorów czasowo wyłączonych z działalności na skutek pandemicznych restrykcji, w wytwarzaniu wartości dodanej w PKB, a także struktura eksportu stanowiąca w większości dobra konsumpcyjne odporne na spadek popytu oraz relatywnie łagodne przejście kryzysu przez naszego głównego partnera handlowego jaki są Niemcy – ocenia Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.
Dynamicznie zmieniająca się sytuacja makroekonomiczna bezpośrednio oddziałuje na kondycję polskich przedsiębiorstw. Dlatego, celem dokładniejszego zrozumienia procesów zachodzących w otoczeniu firm, ZPP postanowił opublikować swoją własną prognozę ekonomiczną na dwa kolejna lata.
Prognoza została opracowana na bazie autorskiego modelu ekonometrycznego sporządzonego przez ZPP i obejmuje kluczowe wskaźniki makroekonomiczne, to jest stopę bezrobocia, stopę inflacji, stopę wzrostu PKB oraz stopę inwestycji w relacji do PKB). Odczyt bieżącej prognozy prezentuje się następująco: bezrobocie w 2021 r.: 6,1 proc., w 2022: 5,9 proc. Inflacja w 2021 r.: 4,0 proc., w przyszłym: 3,1 proc. Wzrost PKB w 2021: 4,0 proc., w 2022: 5,1 proc. Stopa inwestycji jako procent PKB: w 2021: 16 proc., w przyszłym 17,2 proc.
Jak widać, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wykazuje jeszcze więcej optymizmu, niż rząd Prawa i Sprawiedliwości, który prognozuje, że nasz PKB w przyszłym roku wzrośnie o 4,3 proc. (co już jest bardzo optymistycznym założeniem).
Zdaniem ZPP, na podstawie wyników prognozy gospodarczej na lata 2021-2022 można wskazać na trzy czynniki, które w największym stopniu będą wpływać na kondycję przedsiębiorstw w tym czasie:

  1. Silne załamanie inwestycji przedsiębiorstw w okresie kryzysu i przyszłe oddziaływanie kryzysowych pakietów ratunkowych kierowanych do konkretnych branż.
  2. Presja płacowa jako efekt wysokiej inflacji, niedopasowania kwalifikacji pracowników do popytu na zmieniającym się rynku pracy i niskiej stopy bezrobocia.
  3. Niejednorodna inflacja silniej uderzająca w sektory przemysłowe i te przedsiębiorstwa, które nie mogą swobodnie kształtować cen sprzedaży swoich produktów i usług lub łatwo renegocjować umów.
    Co do rynku pracy, to chociaż stopa bezrobocia w Polsce według danych Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności w kwietniu 2021 r. była najniższa spośród grona państw Unii Europejskiej, to sytuacja na rynku pracy nie jest tak jednoznacznie pozytywna. Przy zestawieniu liczby wakatów na rynku z liczbą bezrobotnych widać, że w Europie jesteśmy na dużo gorszej pozycji, niż wynikałoby to z naszego pierwszego miejsca pod względem stopy bezrobocia. Ponadto, według ZPP, w efekcie niedopasowania struktury podaży do popytu, na rynku pracy mamy do czynienia obecnie z silną presją płacową, szczególnie jeśli chodzi wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Dodatkowo, wysoka inflacja również wywiera wpływ na dynamikę wynagrodzeń.
    W swojej prognozie, w miesiącach letnich ZPP przewiduje dalszy spadek stopy bezrobocia liczonej według metodologii polskich urzędów pracy do 5.8 proc. w sierpniu, natomiast w dalszej części 2021 roku oczekuje lekkiego wzrostu bezrobocia do 6.5 proc. powodowanego głównie czynnikami sezonowymi. W 2022 roku stopa bezrobocia ma wynieść wspomniane 5.9 proc. Przyczyną dalszego spadku stopy bezrobocia w przyszłym roku będzie kontynuacja długotrwałego trendu spadkowego, związanego także ze stopniowym ubywaniem liczby osób w wieku produkcyjnym.
    ZPP oczekuje, że dynamika wzrostu wskaźnika cen konsumpcyjnych napędzana dodatkowo przez otwarcie zamrożonych do niedawna sektorów usługowych, które będą chciały odrobić straty, utrzyma się na poziomie powyżej 4 proc., osiągając maksimum 4,5 proc. w grudniu. W dłuższym horyzoncie czasowym dynamika ta powróci do dawniejszej średniej zatrzymując się na poziomie około 3 proc. w II połowie 2022 roku. To także wyraz bardzo optymistycznej oceny ze strony organizacji przedsiębiorców i pracodawców.
    Wpływ dużej inflacji na kondycję finansową zależy od kształtowania się poziomu cen dóbr i usług produkcyjnych w odniesieniu do cen sprzedawanych produktów. W obecnej sytuacji mamy do czynienie z wyraźną rozbieżnością pomiędzy kształtowaniem się poziomu wskaźnika cen usług oraz cen produkcji przemysłowej. Niejednorodna inflacja silniej uderzy w sektory przemysłowe i te które nie mogą swobodnie kształtować cen sprzedaży swoich produktów i usług – uważa ZPP
    Istotne znaczenie w prognozie dynamiki wzrostu PKB w 2022 roku ma uwzględnienie środków z Krajowego Planu Odbudowy. ZPP przyjął, że inwestycje dodatkowe związane z programem wyniosą 22,7 mld zł. Efektem bezpośrednim będzie wzrost o 0.8 proc. PKB oraz wzrost konsumpcji gospodarstw domowych o dodatkowe 0.4 proc. Prognoza przewiduje, że całkowity wpływ KPO w 2022 wyniesie dodatkowe 1,2 proc. PKB.
    ZPP oczekuje w bieżącym roku tylko lekkiego spadku udziału inwestycji w PKB, do 16 proc. Natomiast na 2022 rok prognozuje ich odbicie do poziomu sprzed pandemii, czyli do 17,0 proc.
    Prognozy sporządzone przez organizację przedsiębiorców i pracodawców są jak widać wyraźnie pozytywne. Nie zmienia to jednak faktu, że pandemia COVID-19 miała duży wpływ na sytuację biznesową małych firm i wiele z nich znalazło się w sytuacji kryzysowej. Według ankiety przeprowadzonej przez Comarch, aż 59 proc. spośród tych firm istotnie ograniczyło lub anulowało plany inwestycyjne na lata 2020 – 2022.
    Tego załamania nie da się szybko odrobić, zwłaszcza, że nie wiadomo, jak w tym i przyszłym roku wyglądać będzie sytuacja epidemiczna w naszym kraju.

Nasze atuty i słabe strony

Jak firmy zagraniczne oceniają sytuację gospodarczą i koniunkturę w Polsce, oraz czego się spodziewają?
Inwestorzy zagraniczni oczekują w tym roku poprawy koniunktury w Polsce, zarówno dla całej gospodarki, jak i dla swoich firm. Jednocześnie wzrosło zadowolenie z czynników decydujących o klimacie biznesowym – tak wynika z najnowszego badania koniunktury przeprowadzonego przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową (AHK Polska) wśród firm członkowskich oraz zrzeszonych w innych izbach. Badanie to zostało przeprowadzone w dniach 15 marca – 16 kwietnia tego roku. Dotyczyło przede wszystkim oceny sytuacji gospodarczej i perspektyw Polski, jak również tego, czy i jakie są pozytywy lokalizacji działalności firm zagranicznych właśnie w naszym kraju.
„Mimo, że ogólna sytuacja gospodarcza została oceniona gorzej niż w latach ubiegłych w związku z pandemią koronawirusa, to według własnych deklaracji większość firm znajduje się w stabilnej sytuacji i oczekuje wzrostu sprzedaży, jak również zwiększenia inwestycji” – podkreślił Lars Gutheil, dyrektor AHK Polska.
Według niego, w porównaniu z innymi europejskimi lokalizacjami, nasz kraj zajmuje nadal czołowe miejsce pod względem atrakcyjności dla międzynarodowych firm. Z badania wynika, że znacznie więcej firm planuje zwiększenie zatrudnienia niż jego zmniejszenie. Podobnie, co trzeci inwestor chciałby zwiększyć swoje wydatki inwestycyjne w Polsce.
Spośród czynników wpływających na atrakcyjność prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, badane firmy najwyżej oceniają członkostwo w Unii Europejskiej (93,3 proc. pozytywnych opinii). Przedstawiciele firm wysoko oceniają również kwalifikacje swoich pracowników oraz jakość i dostępność lokalnych dostawców.
W badaniu osobno przeanalizowano również ekonomiczne konsekwencje pandemii koronawirusa. 39,9 proc. badanych przedsiębiorców stwierdziło, że powróciło już do wyników sprzedaży jak „przed koronawirusem”. Jednak prawie 30 proc. nie spodziewa się powrotu do poziomu sprzed kryzysu aż do 2022 roku, a 16 proc. nawet później.
Długofalową konsekwencją kryzysu może być zmiana kształtu globalnych łańcuchów dostaw. Oczekuje się, że będzie to korzystne dla Europy Środkowo-Wschodniej, przy czym istniejące zakłady w Polsce nie będą przenoszone. 60 proc. ankietowanych firm nie rozważa przeniesienia swoich zakładów, a 31 proc. uważa, że przeniesienie jest mało prawdopodobne. Problemem wydają się być jednak stosunkowo wysokie ceny energii i surowców w naszym kraju, które oceniane są jako największe zagrożenie dla rozwoju biznesu w nadchodzącym roku.
Mimo to, generalnie wysoka jest atrakcyjność inwestycyjna Polski jako miejsca prowadzenia działalności gospodarczej. Polska znajduje się w czołówce najbardziej atrakcyjnych lokalizacji inwestycyjnych w regionie, tuż za Estonią i Czechami (3 miejsce na 20 lokalizacji). Zdecydowana większość badanych firm – 96 proc. – ponownie wybrałaby Polskę jako miejsce inwestycji. Jest to najwyższy odsetek, jaki kiedykolwiek Izba odnotowała.
Jeśli chodzi o sytuację gospodarczą i oczekiwania, to na pierwszy rzut oka nie ma tu wielu niespodzianek. Po spowolnieniu gospodarczym w 2020 roku, większość firm w Polsce spodziewa się w tym roku ożywienia, zarówno dla całej gospodarki, jak i dla własnej firmy. Ponad cztery na pięć badanych firm przewiduje, że sprzedaż wzrośnie lub pozostanie na tym samym poziomie. Stan polskiej gospodarki jest oceniany pozytywnie przez 68,8 proc. badanych firm. Jednak jeszcze w ubiegłym roku było to więcej, bo 87,7 proc.
Wzrostu liczby pracowników spodziewa się ponad jedna trzecia badanych firm. W opinii badanych przedsiębiorców niedobór pracowników wpływa przede wszystkim na wzrost kosztów pracy oraz powoduje zakłócenia w bieżącej produkcji.Dostępność wykwalifikowanych pracowników poprawiła się w porównaniu z poprzednimi latami, ale wraz z oczekiwanym ożywieniem gospodarczym, niedobory siły roboczej mogą ponownie wzrosnąć w tym roku.
Do najważniejszych czynników wpływających na atrakcyjność prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce należy zaliczyć członkostwo w Unii Europejskiej. Ponad połowa respondentów opowiada się za wejściem naszego kraju do strefy Euro.
Nie wszystko jednak oceniane jest pozytywnie. Na przykład, respondenci oceniają walkę z korupcją i przestępczością, elastyczność prawa pracy i koszty pracy gorzej jako słabsze, niż w przeszłości. Najgorzej oceniana jest przewidywalność polskiej polityki gospodarczej (66 proc. ocen negatywnych) oraz stabilność polityczna i społeczna kraju (55 proc. negatywnych), a także system podatkowy i obciążenia z nim związane. Czyli te wszystkie sfery, na które decydujący wpływ ma rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Gospodarka 48 godzin

Ciągle trują
Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości Polska stała się krajem o najwyższych w Europie wskaźnikach zanieczyszczenia powietrza. Rządowy program Czyste Powietrze od początku był tylko propagandową PiS-owską lipą, bo obecna ekipa nic nie zrobiła aby skutecznie zmniejszyć skażenie atmosfery nad Polską. Dziś ten program poszedł w niepamięć, ale skażenie zabija tysiące Polaków, czego nie da się ukryć. Władza postanowiła więc opowiadać kolejne bajki, jak to będzie walczyć ze smogiem i innymi trującymi pyłami. Teraz ma temu służyć tzw. polityka energetyczna Polski do 2040 r., której jednym z filarów ma być właśnie dobra jakość powietrza. „Dzięki inwestycjom w transformację sektora ciepłowniczego, elektryfikację transportu oraz promowanie domów pasywnych i zeroemisyjnych (wykorzystujących lokalne źródła energii), w widoczny sposób poprawi się jakość powietrza, która ma wpływ na zdrowie społeczeństwa. Najważniejszym rezultatem transformacji – odczuwalnym przez każdego obywatela – będzie zapewnienie czystego powietrza w Polsce” – oświadcza Rada Ministrów. Ten zbiór nierealnych komunałów nikogo nie przekona, że władza zamierza cokolwiek zrobić dla poprawy jakości powietrza, a zapowiedź, iż ta jakość „poprawi się w widoczny sposób” dobrze pokazuje, jak skutecznie PiS unika konkretów w swoich bajkach. W tej samej polityce energetycznej Polski do 2040 r. rząd zapisał, że jej celem jest „możliwie długie wykorzystanie własnych surowców energetycznych”, czyli węgla – a to oczywiście gwarantuje, że możemy się pożegnać z czystym powietrzem w naszym kraju.

Skuteczność rządu PiS
Główny Urząd Statystyczny podsumował, że ubiegłoroczny spadek liczby ludności Polski był dużo większy niż w poprzednich latach. Tym razem, mniejszej niż w 2019 r. liczbie urodzeń (efekt programu 500 plus) towarzyszył wyraźny wzrost liczby zgonów (efekt załamania opieki medycznej pod rządami PiS), nasilony głównie w IV kwartale. W rezultacie pogłębił się ujemny przyrost naturalny, a liczba mieszkańców Polski zmniejszyła się aż o 115 tys osób. – oświadcza GUS.

Coraz trudniej
W ubiegłym roku sytuacja na rynku pracy w Polsce była trudniejsza niż w poprzednich latach. Po raz pierwszy od 2012 r. zmniejszyła się liczba pracujących w gospodarce narodowej, o 1,8 proc. w stosunku do 2019 r. Po sześciu latach sukcesywnej poprawy, wzrosła liczba zarejestrowanych bezrobotnych oraz stopa bezrobocia. W styczniu tego roku wskaźnik ufności konsumenckiej był bardziej ujemny, niż w grudniu 2020 r. Pogorszyły się oceny aktualnej sytuacji ekonomicznej kraju oraz przewidywania dotyczące sytuacji finansowej gospodarstwa domowego.

Podatkiem w media
Ustawa o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz o utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów wprowadza nowy podatek od reklamy, który obciążać będzie przychody wybranej grupy właścicieli mediów. Nowy podatek dla niepoznaki nazwany został „składką”, choć lepsze jest słowo „haracz”. Jego celem jest uderzenie finansowe w media niezależne od PiS, co ma pomóc w doprowadzeniu ich do upadku.

Zanim się spotkają

Branża spotkań i imprez biznesowych w naszym kraju musiała wstrzymać działalność – a przyszłość jest niewiadoma.

W marcu i kwietniu zostało odwołanych ponad 97 proc. wszystkich planowanych spotkań biznesowych i wyjazdów. Te, co się w ogóle odbyły, miały miejsce w pierwszych dniach marca. Takie dane przynosi analiza wyników badania przeprowadzonego wśród członków Stowarzyszenia Branży Eventowej.
Stowarzyszenie, w związku z kryzysem wywołanym przez COVID-2019, zaprosiło swoich członków do udziału w badaniu, mającym pokazać sytuację firm z branży eventowej (organizatorów spotkań biznesowych, konferencji i wyjazdów) w dobie koronawirusa. W badaniu zainteresowano się kwestiami dotyczącymi ilości i wartości straconych zleceń w marcu i kwietniu oraz kroków, jakie firmy zdecydowały się podjąć w związku z utratą lub zagrożeniem utraty płynności finansowej.
Wyniki były zgodne z oczekiwaniami. Respondenci zapytani o ilość odwołanych zleceń w marcu jednogłośnie zaznaczyli ogromną skalę tego zjawiska. Wśród odpowiedzi procentowych, było to między 90 a 100 proc. wydarzeń. Wymieniono łącznie aż 423 odwołane realizacje. Analiza kwietnia przyniosła podobne prognozy, choć jeszcze bardziej negatywne, gdyż w widełkach 95 – 100 proc. odwołanych wydarzeń, a także wykazała wiele realizacji niepewnych lub przenoszonych na inny termin.
Wielkość strat na razie trudno policzyć. 30 lokalnych firm z branży eventowej swoje prognozowane straty w przychodach określiło wstępnie na łącznym poziomie ponad 19 mln zł, co pokazuje skalę zapaści. Dziś już wiadomo, że wyniki te były niedoszacowane, gdyż od momentu udziału w badaniu, sytuacja polskich firm z branży eventowej drastycznie się pogorszyła – i nadal pogarsza się z dnia na dzień.

Zapytani o to, do kiedy mają odwoływane zamówienia, respondenci w zdecydowanej większości zaznaczali, że do czerwca. Było jednak i wiele odpowiedzi, że do września 2020 r. Wskazuje to zatem, że ilość wykonywanych projektów i zlecanych realizacji będzie się normalizować najwcześniej w drugiej połowie roku – jak dobrze pójdzie.

Wśród środków, jakie podjęte zostały w firmach w związku z kryzysem przeważają trzy rozwiązania: 38 proc. badanych wskazało na obniżenie pensji pracowników, 35 proc. na zwolnienia, zaś 27 proc. na zawieszenie działalności. Tak więc, jak zwykle w trudnych sytuacjach, najbardziej i najszybciej cierpią pracownicy. Te drastyczne kroki są też jednak dobitnym dowodem na skalę kryzysu, jaki dotknął branżę eventową niemal z dnia na dzień.

– Zaledwie po niespełna trzech tygodniach walki z koronawirusem, wiele firm z naszego sektora jest w skrajnej sytuacji. Nie przez swoją nieudolność lub złe zarządzanie, ale przez czynnik, którego nie dało się przewidzieć i zawrzeć w swoim business planie. W tej chwili najważniejszą rzeczą jest przetrwanie, utrzymanie pracowników i przygotowanie do nowej rzeczywistości. Nie ma czasu na dywagacje. Potrzebujemy szybkich i zdecydowanych działań, konkretów wdrożonych w życie od teraz. Pomocy realnej, a nie odroczonej agonii. – podsumowuje Renata Razmuk z zarządu Stowarzyszenia Branży Eventowej.
I chyba niewielką pociechą jest, że w wyniku opóźnionej reakcji rządzących, bardzo wiele firm z bardzo wielu branż znajduje się w podobnie ciężkiej sytuacji.

Fakty o Xinjiangu

„Obowiązkiem uczonych jest dochodzić do prawdy we wszystkich rzeczach” pisał słynny polski astronom Mikołaj Kopernik. Odnalezienie jej w dzisiejszym szumie informacyjnym nie jest łatwe. Pojawiające się w ostatnim czasie publikacje dotyczące centrum szkolenia zawodowego w Xinjiangu wzbudziły wątpliwości opinii publicznej. Zaistniała więc potrzeba przedstawiania rzeczowych i konkretnych informacji na temat sytuacji w Xinjiangu.

Ujgurski Region Autonomiczny Xinjiang położony jest w północno-zachodniej części Chin i zajmuje powierzchnię ponad 1.66 mln km. kw. Mieszkają tam przedstawiciele 56-ciu mniejszości narodowych, pośród których najliczniejszą grupę – ponad 1 mln osób – stanowią Ujgurzy, Hanowie, Kazachowie i Huiowie. Wszystkim im bliskie są słowa piosenki „Nasz Xinjiang to dobre miejsce” o zielonych pastwiskach na zboczach Tianshan, złotych piaskach pustyni przemienionych w pola i wodzie z roztapiającego się śniegu użyźniającej ziemię Xinjiangu.
Niestety spokój tego pięknego miejsca zakłóciły zamachy terrorystyczne. Według niepełnych statystyk, w latach 1990-2016, ekstremiści religijni i terroryści zaplanowali i przeprowadzili kilka tysięcy zamachów, polegających m.in. na podkładaniu materiałów wybuchowych, zabójstwach, otruciach i podpaleniach. W rezultacie wielu niewinnych ludzi zostało zabitych lub rannych, setki policjantów poniosło śmierć, a szkody majątkowe są trudne do oszacowania.
Żadne państwo nie pozostaje bezczynne w obliczu poważnego zagrożenia terrorystycznego. W Wielkiej Brytanii stworzono Program Zaniechania i Wycofania się (Desistance and Disengagement Programme) według którego osoby wcześniej związane z terroryzmem uczestniczą w odpowiednich szkoleniach. We Francji otwierane są centra deradykalizacji, które na wczesnym etapie interweniują i pomagają osobom potencjalnie podatnym na ideologię organizacji ekstremistycznych. Także Stany Zjednoczone podjęły kroki mające na celu wczesne wykrywanie i zapobieganie terroryzmowi i ekstremizmowi na poziomie społeczności lokalnej.
W oparciu o bogate doświadczenie innych krajów, rząd chiński utworzył centrum szkolenia zawodowego w Xinjiangu. Ma ono na celu pomoc osobom podatnym w uniknięciu radykalizacji postaw i dołączenia do ekstremistów, jak również zapobieganie kolejnym atakom terrorystycznym. Podjęte środki cieszą się poparciem wszystkich grup etnicznych zamieszkujących Xinjiang. Społeczność międzynarodowa również wspiera te działania.
Od końca 2018 r. ponad tysiąc dyplomatów, pracowników organizacji międzynarodowych i przedstawicieli mediów z ponad 90 krajów i regionów odwiedziło centrum szkoleniowe. Na własne oczy mogli zobaczyć komfortowe warunki życia i pracy oraz dobrobyt i stabilizację społeczeństwa Xinjiangu. Wizytujący wyrazili poparcie dla działań antyterrorystycznych i deradykalizujących w pełni zgodnych z celami i zasadami ONZ w zakresie zwalczania terroryzmu i ochrony podstawowych praw człowieka.
Mimo to Chiny są krytykowane przez osoby, które nie mogą dostrzec polepszenia sytuacji Xinjiangu i zaakceptować faktu, iż Państwo Środka stale się rozwija. Chińska polityka etniczna i religijna jest umyślnie dyskredytowana, a praca włożona edukację i szkolenia zawodowe atakowana do tego stopnia, że centra szkoleń zawodowych nazywane są „obozami internowania”. W ten sposób szkaluje się Chiny i zakłóca ich rozwój. Takie postępowanie jest niewątpliwie krótkowzroczne i skazane na porażkę.
Fakty mówią głośniej niż słowa. Pozytywne efekty deradykalizacji uzyskane dzięki działalności centrum szkoleniowego widać gołym okiem. Od momentu utworzenia go przed trzema laty Xinjiang nie doświadczył ataków terrorystycznych.
W 2018 r. PKB w regionie wyniósł 1 bln 219 mld 908 mln juanów (około 699,408 mld zł), co stanowi wzrost o 6,1% w skali roku. Dzięki poprawie bezpieczeństwa publicznego gwałtowny wzrost odnotował także przemysł turystyczny Xinjiangu ,. W pierwszych 10 miesiącach 2019 r. region odwiedziło ok. 200 milionów turystów krajowych i zagranicznych, co oznacza wzrost o 42,62% rok do roku.
Nie można też mówić o braku wolności religijnej w regionie. Liczba meczetów w Xinjiangu wzrosła z ponad 2 tys. istniejących we początkowym okresie reform i otwarcia do 24 tys., a liczba zatrudnionych w systemie edukacji wzrosła z ponad 3 tys. do 29 tys. osób. Na wszystkich szczeblach podziału administracyjnego, czyli w prefekturach, miastach, powiatach i gminach istnieją łącznie 103 stowarzyszenia islamskie.
Szacunek do kultur mniejszości narodowych wyrażany jest m.in. poprzez wielość języków, które usłyszeć można w regionie. Mieszkańcy Xinjiangu posługują się 10 różnymi językami. Języki te są powszechnie używane w systemie sprawiedliwości, administracji i edukacji, jak również w prasie, radiu, telewizji i Internecie oraz do załatwiania wszelkiego rodzaju spraw społecznych i publicznych.
Słuszność polityki Chin wobec Xinjiangu najlepiej ocenić mogą sami mieszkańcy regionu i to oni mają największe prawo do wypowiadania się w tej sprawie. W przeszłości na tym terenie często miały miejsce ataki o charakterze terrorystycznym, a mieszkańcy nie byli pewni jutra. Społeczeństwo dzisiejszego Xinjiangu cieszy się spokojem i dostatkiem.
Zapraszam wszystkich Polaków do odwiedzenia tego pięknego miejsca i samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na pytania dotyczące sytuacji w tym regionie.

 

Niższe tempo wzrostu

Jeszcze jest czas na podwyżki stóp. Na razie mogą zostać na poziomie 1,5 proc.

Rada Polityki Pieniężnej stwierdza, iż napływające dane wskazują, że tempo wzrostu w gospodarce światowej pozostaje relatywnie niskie, a perspektywy globalnej koniunktury nadal się pogarszają.W strefie euro tempo wzrostu aktywności gospodarczej – wobec trwającej dekoniunktury w przemyśle – utrzymuje się na niskim poziomie. Czynnikiem ograniczającym skalę spowolnienia wzrostu w tej strefie jest nadal dobra sytuacja w sektorze usług.
W Stanach Zjednoczonych koniunktura pozostaje dobra, choć odczyty jej wskaźników także sygnalizują osłabienie aktywności w III kwartale. W Chinach napływające dane wskazują na dalsze obniżanie się tempa wzrostu gospodarczego.
We wrześniu nastąpił wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych, jednak ich poziom jest nadal niższy niż przed rokiem. Jednocześnie inflacja w wielu krajach utrzymuje się na umiarkowanym poziomie. W Polsce panuje dobra koniunktura, chociaż napływające dane wskazują na prawdopodobne obniżenie się tempa wzrostu gospodarczego w III kw., do czego przyczynia się głównie osłabienie koniunktury za granicą. Stabilizująco na dynamikę PKB oddziałuje natomiast rosnąca konsumpcja krajowa, wspierana przez zwiększające się zatrudnienie i płace, dobre nastroje konsumentów oraz wypłaty świadczeń społecznych. Nadal rosną także inwestycje w gospodarce. Inflacja w e wrześniu br. – według szybkiego szacunku GUS – wyniosła 2,6 proc. W kierunku wyższej dynamiki cen oddziałuje głównie wcześniejszy istotny wzrost cen żywności. Ograniczająco na dynamikę cen wpływają natomiast niższe niż przed rokiem ceny energii.