Głos lewicy

W jednym miejscu

Lewica będzie w jednym miejscu. Będzie komitet wyborczy Lewica i tam znajdą się wszystkie osoby związane z lewicą. Zieloni wybrali taką drogę, jaką wybrali. Podobnie rzecz się ma z Barbarą Nowacką i Katarzyną Piekarską. Nie mnie to komentować – –stwierdził Marcin Kulasek na antenie Polskiego Radia 24, który dodał, że Lewica „jest na finiszu dopinania miejsc liderskich”.
Sekretarz generalny SLD podkreślił, że „zjednoczenie lewicy stało się faktem”, a w jego środowisku politycznym panuje bojowy, optymistyczny nastrój. – Walczymy o zwycięstwo. Wierzymy, w przeciwieństwie do Koalicji Obywatelskiej, że z PiS-em można wygrać – przekonywał Marcin Kulasek.

Ręce opadają

Bycie całkowicie „wiernym sobie” w Polityce nigdy nie jest możliwe, bo polityka to sztuka kompromisu i współpracy z innymi.
Jak czytam, że „idealiści” zrezygnowali z członkostwa w Razem, bo powstała skuteczna koalicja wyborcza z SLD i Wiosną, dzięki której politycy z Razem pierwszy raz w historii pojawią się w Sejmie RP i otrzymają setki godzin okazji do publicznych wypowiedzi… To trochę opadają mi ręce. Ci sami „idealiści” nie odeszli z tej partii, kiedy szykanowała ona za poglądy komunistyczne, a dodam w tym miejscu, że SLD jako jedyna partia konsekwentnie sprzeciwiał się polityce IPN-u.
To naprawdę nie są czasy na kręcenie nosem i na nowe 20-letnie plany budowy oddolnej-squaterskiej-falansterskiej-true-lewicowej Polski.
Postkomunistyczny podział jest też już totalnie nieaktualny, a elektorat nie rozpamiętuje wydarzeń sprzed 20 lat. Integracja różnorodnej lewicy jest konieczna by w ogóle móc działać, a różnice powinny się wyrażać w ramach różnych skrzydeł: tak, jak w Partii Pracy w WB, czy u demokratów w USA.
Lepiej mniej, ale lepiej – odejście części działaczy partii Razem, niezadowolonych z powstania wspólnego bloku wyborczego z SLD i Wiosną komentuje Tymoteusz Kochan.

Kropla

Ja bym tylko chciała powiedzieć, że pan Kamiński ma pod sobą teraz wszystkie możliwe służby i zaraz nas zmiecie z planszy, nawet się specjalnie przy tym nie spoci. Czyście bardziej czerwoni czy fioletowi, to jednak idźcie kochane lewaki i głosujcie, nawet jeśli (zasko) idealna koalicja nie istnieje. Ja oficjalnie do października kończę z czytaniem dyskusji „a bo Ikonowicz nie pójdzie”, „a bo Razem złamało swoje zasady”, „a bo Jaruzelska”, „a bo decyzje na randkach”. Kamiński był tą kroplą, która skutecznie rozpuściła moje marudzenie – pisze na Facebooku Weronika Książek.

Domena frustratów

Daleki jestem od jęczenia, że „lewica jednocząc się traci ideowość” itp. To domena ortodoksów i frustratów/weteranów siedzących w piwnicy narzekając, że „kiedyś to było”, „dlaczego nas nie słuchają” itp.
Równie daleki jestem od zachwytów „wreszcie lewica ma szansę”, „bez parlamentarzystów nie mamy szans na dalsze działanie, bo PiS nas zamknie”. To z kolei druga choroba – parlamentarny oportunizm. PiS jak będzie chciał, to pozamyka nawet parlamentarzystów.
Trzecia fałszywa droga to droga części zwolenników RSS – „Nie bierzemy udziału, ale za cztery lata to dopiero im pokażemy” – rozumiem, że macie ułożone plany kampanii, rozbudowy ruchu, gromadzicie środki (aby nie było zwyczajowego jęczenia „dorzuć się, bo prąd nam chcą wyłączyć”). Jeśli tak, jestem z wami. Jeśli nie – słyszałem od was takie zapewnienia od kilkunastu lat, sorry szkoda mi czasu.
Czego jednak wymagam od kandydatów/kandydatek z listy lewicy. Uważam, że ci wywodzący się z ruchów społecznych powinni/powinne dać jasną deklarację – jeśli nas wybiorą, to w biurach poselskich będzie prowadzona działalność społeczna, diety pójdą na dyżury i poradnictwo prawne, opracowanie analiz prawnych, organizację protestów społecznych itp. a nie na zagraniczne wojaże i brylowanie na salonach.
Apeluję o podpisanie jakiejś deklaracji dobrych praktyk.
Nie chodzi bowiem o to aby mieć w sejmie salonowca, który kiedyś bywał na demonstracjach lokatorskich czy antywojennych, lecz o realne wsparcie. – nawołuje Piotr Ciszewski.

Niedopatrzenie

Pani redaktor Jolancie Kowalewskiej ze szczecińskiej „Gazety Wyborczej” należą się brawa za rozpowszechnienie oburzającego tematu, o którym dziś krzyczą media w całej Polsce. Oto dwóch adwokatów ze Szczecina założyło „Blog dla mężczyzn” – przerażający wykwit mizoginii stosowanej i seksizmu. Panowie udowadniają swoimi wpisami, że kobieta jest istotą niższą, pozbawioną uczuć, cyniczną, wykorzystującą naiwnych mężczyzn.

 

Wobec dwóch panów toczy się postępowanie dyscyplinarne. „Wyborcza” napisała o tym 28 października. Niestety „zapomniała” wspomnieć, że postępowanie to wszczęto na skutek mojej – oraz redaktor Aleksandry Bełdowicz interwencji.

Jako pierwsze nagłośniłyśmy temat na łamach portalu Strajk.eu, tekst ukazał się także w „Dzienniku Trybuna”.

Rozumiemy, że nie byłoby tak spektakularnie, gdyby „Wyborcza” zająknęła się choć słowem na temat naszej publikacji, a niedaj Pan Buk rzuciła nazwą lewicowego medium.

Oczywiście, każdy ma prawo „niezależnie” oburzyć się oburzającym tematem. Jednak dobry dziennikarski obyczaj nakazuje o sprawie choćby wspomnieć, zwłaszcza jeśli przyszło się „na gotowe”.
Ciekawa jest również reakcja dziekana szczecińskiej ORA, który w rozmowie z „GW” akcentował swoje oburzenie. Kiedy jednak zgłosiło się do niego niszowe lewicowe medium, nie był zbyt chętny do pociągnięcia kolegów po fachu do odpowiedzialności. Jasne – kiedy obszczeka cię ratlerek, nie szczególnie cię to rusza. Co innego, kiedy biegnie w Twoim kierunku wkurzony mastiff. Nadal jednak jesteśmy zdania, że włos by „Gazecie” ani autorce nie spadł z głowy, gdyby wspomniała o nas w swoim tekście. Siła mediów jest ogromna. Szkoda, że wybranych.

Ogłoszenie Łódzkiego Klubu Miłośników Prasy Lewicowej

NA TERENIE ŁODZI od 14 LISTOPADA 2016 ROKU DZIAŁA
ŁÓDZKI KLUB MIŁOŚNIKÓW PRASY LEWICOWEJ

 

CELEM TEJ INICJATYWY JEST :

1) ODKŁAMYWANIE HISTORII,
2) PROPAGOWANIE CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW PRASY LEWICOWEJ,
3) PRÓBA WSPÓLNEJ DYSKUSJI CZŁONKÓW SLD Z INNYMI NA TEMATY HISTORII RUCHÓW LEWICOWYCH , PRZYBLIŻANIA FAKTÓW HISTORYCZNYCH,
4) WYMIANY ZDAŃ NA TEMATY HISTORYCZNE i BIEŻĄCE INNE PRÓBY INTERPRETACYJNE.

 

25 czerwca 2018 r o godz. 16.30 na terenie siedziby Zarządu Miejskiego SLD w Łodzi, ul. Piotrkowska 203/205 gościć będziemy red. Weronikę KSIĄŻEK z TRYBUNY, znakomitą znawczynię problematyki politycznej, społecznej i kobiecej.

 

Tematem wykładu i dyskusji będzie kwestia: Lider czy Liderka – autorytarność czy demokracja w bieżącej sytuacji społeczno-politycznej.

 

Serdecznie zapraszamy!

 

TELEFON KONTAKTOWY 42 636 60 44

Ogłoszenie Łódzkiego Klubu Miłośników Prasy Lewicowej

NA TERENIE ŁODZI od 14 LISTOPADA 2016 ROKU DZIAŁA
ŁÓDZKI KLUB MIŁOŚNIKÓW PRASY LEWICOWEJ

 

CELEM TEJ INICJATYWY JEST :

1) ODKŁAMYWANIE HISTORII,
2) PROPAGOWANIE CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW PRASY LEWICOWEJ,
3) PRÓBA WSPÓLNEJ DYSKUSJI CZŁONKÓW SLD Z INNYMI NA TEMATY HISTORII RUCHÓW LEWICOWYCH , PRZYBLIŻANIA FAKTÓW HISTORYCZNYCH,
4) WYMIANY ZDAŃ NA TEMATY HISTORYCZNE i BIEŻĄCE INNE PRÓBY INTERPRETACYJNE.

 

25 czerwca 2018 r o godz. 16.30 na terenie siedziby Zarządu Miejskiego SLD w Łodzi, ul. Piotrkowska 203/205 gościć będziemy red. Weronikę KSIĄŻEK z TRYBUNY, znakomitą znawczynię problematyki politycznej, społecznej i kobiecej.

 

Tematem wykładu i dyskusji będzie kwestia: Lider czy Liderka – autorytarność czy demokracja w bieżącej sytuacji społeczno-politycznej.

 

Serdecznie zapraszamy!

 

TELEFON KONTAKTOWY 42 636 60 44

Igrzyska śmierci

Rzeź bezdomnych psów i kotów przed Mundialem trwa pomimo zapewnień Rosji, że problem ten w miastach-gospodarzach rozwiązywać będzie w sposób humanitarny.

 

Otwarte Klatki i Anima International w poniedziałek 21 maja wystartowały z akcją „Krwawa FIFA”. Przygotowują petycję do Federacji, aby wzięła odpowiedzialność za to, co dzieje się na ulicach rosyjskich miast-organizatorów. Bezdomne psy i koty umierają w męczarniach, otrute mięsem naszpikowanym chemikaliami.

Na filmach z Samary i Wołgogradu upublicznionych przez Otwarte Klatki widać psy krztuszące się własną krwią i umierające w straszliwych bólach. Jak alarmują obrońcy praw zwierząt, po miastach krążą też wolontaryjnie tzw. szwadrony śmierci, czyli samozwańczy hycle, którym miasta płacą niewielką ilość pieniędzy za każde zabite zwierzę. Ich ciała są później utylizowane masowo niczym śmieci.

Otwarte Klatki i Anima chcą, aby FIFA, oprócz przerwania piekła zwierząt w Rosji, umieściła w swoim Kodeksie Etycznym specjalną klauzulę dotyczącą dobrostanu zwierząt przy organizacji imprez sportowych. Przez dwa dni petycję podpisało ponad 20 tysięcy ludzi. W Kodeksie Etycznym istnieje zapis mówiący o „ochronie wizerunku piłki nożnej, zwłaszcza w ramach FIFA, przed niebezpieczeństwami i szkodami w wyniku nielegalnych, niemoralnych lub nieetycznych metod i praktyk”. Obrońcy udowadniają, że uśmiercanie bezdomnych zwierząt stanowi rażące naruszenie kodeksu i nie przyczynia się do ocieplenia wizerunku ani piłki nożnej ani samej Federacji.

– Puchar Świata FIFA jest jednym z najwspanialszych wydarzeń sportowych na świecie i powinien inspirować do zaangażowania i sukcesów. Zamiast tego, wydarzenie zostało naznaczone brutalnymi otruciami bezpańskich psów, które mają pomóc w „upiększeniu” wizerunku miast-gospodarzy. Zabijanie zwierząt, których jedyną zbrodnią jest nie posiadanie rodziny, którą mogłyby kochać, jest zarówno niemoralne, jak i nieefktywne. Wzywamy miłośników zwierząt na całym świecie do podpisania naszej petycji do FIFA i pomocy w zakończeniu na dobre tego rodzaju praktyk – powiedziała Iga Lebuda, koordynatorka kampanii.

Ale sygnały o piekle, jakie szykują zwierzętom Rosjanie, płynęły już na początku roku od tamtejszych działaczy. Jekaterina Dmitrijewa w rozmowie z RIA Novosti zwróciła uwagę na to, że władze niektórych miast organizatorów mistrzostw świata przeprowadziły przetargi na odłów i uśmiercenie bezdomnych psów na 2018 rok.

– Na stronie zamówień publicznych znalazłam przetargi miast, łącznie na 110 milionów rubli. W styczniu ogłoszono nowe przetargi. Ile ich jest, nie wiadomo. Wiemy, że jest taka niepisana „tradycja”, aby przeprowadzać czystki miast przed festiwalami i mistrzostwami. Być może nie ma bezpośredniego związku między zamówieniami, a mistrzostwami świata, ale mistrzostwa to jedyna możliwość dla ekologów, aby dotrzeć do władz i zwrócić uwagę na problem przetrzymywania zwierząt – mówiła.

Część takich „zamówień publicznych” m.in. w Wołgogradzie i Jekaterynburgu oprotestowano i w efekcie wycofano, ale część firm broniła się do ostatniej chwili. Na przykład Gorpitomnik – firma, która wygrała jeden z przetargów na przetrzymywanie psów.

– Na każdego odłowionego psa jest zgłoszenie. Zabijać na miejscu nie mamy prawa. Tym zajmuje się stacja walki z chorobami zwierząt i tylko w razie epidemii. Ale wiemy również, że w mieście są ludzie znęcający się nad zwierzętami. Czasami dostajemy zgłoszenie, że ktoś rozrzuca trujące tabletki na peryferiach miasta – bronił się szef Konstantin Jepifanow. Twierdził, że nie odstrzeliwuje zabitych zwierząt i działa wyłącznie po otrzymaniu zgłoszeń od obywateli.

Ręka w rękę z obrońcami sprawy bronił też deputowany Dumy Władimir Burnatow, który kierował do ministerstwa sportu wszelkie zastrzeżenia na bieżąco:
– Ważne dla nas jest nie tyle złapać kogoś za rękę i ukarać, ale działać prewencyjnie: wymusić na Ministerstwie Sportu, żeby dało odpowiednie rozporządzenia, aby liczebność zwierząt regulować w humanitarny sposób. Ministerstwo Sportu dało takie rozporządzenia regionom – twierdził.

Więcej – sprawa otarła się o administrację samego Władimira Putina, który wydał dokument, nakazujący samorządom oraz odpowiednim resortom „unikanie środków, które mogą być uznane za okrutne traktowanie zwierząt”. Jednak z materiałów udostępnionych przez Otwarte Klatki wynika, że samorządy jednak postanowiły działać „na skróty”.
Trucie jest nie tylko niehumanitarne – ale również nie rozwiąże w dłuższej perspektywie problemu bezdomności zwierząt. Jedynym skutecznym środkiem jest odławianie i sterylizacja. W samych miastach, organizujących rozgrywki ich liczna przekracza 2 miliony

W krwi psów i kotów wykąpała się już w 2012 roku Ukraina na Euro 2012. Według danych fundacji „Viva!” na Ukrainie w ciągu dwóch lat wymordowano 20 tysięcy psów. Również były otrute chemikaliami, działał tez cały system mobilnych krematoriów.