Lula wyszedł na wolność i atakuje

Luiz Inacio Lula da Silva, wielka postać brazylijskiej i światowej lewicy, wyszedł wczoraj późnym wieczorem z więzienia, w dzień po decyzji Sądu Najwyższego, według której przetrzymywanie w więzieniach ludzi, którzy nie wyczerpali przewidzianych przez prawo odwołań, jest niekonstytucyjne. Lula z miejsca zaatakował skrajnie prawicowy rząd prezydenta Jaira Bolsonaro.

74-letni Lula wyszedł z więzienia pieszo, ze swą narzeczoną u boku (jest wdowcem) – socjolożką Rosangelą da Silva, by gorąco ściskać witających i pozdrawiać tłum podniesioną pięścią. Oklaskiwały go tysiące ludzi, niektórzy we łzach, przed siedzibą policji federalnej w Kurytybie, gdzie b. prezydent siedział od ponad półtora roku, po farsowym procesie, który wyeliminował go z kandydowania w zeszłorocznych wyborach prezydenckich.
„Pragnę kontynuować walkę na rzecz poprawy bytu narodu brazylijskiego!” – zaczął swe przemówienie i przeszedł do ataku: „Lud jest coraz bardziej głodny, bezrobotny, albo pracuje dla Ubera, żeby dostarczać pizzę. (…) Przynieśliście demokrację, której potrzeba, by oprzeć się kanaliom ze zgniłej strony naszego państwa, wymiaru sprawiedliwości, który zrobił wszystko, żeby skryminalizować lewicę” – mówił, a tłum skandował „Kochamy cię Lula!”.
Były prezydent (w latach 2003-2010), który wyciągnął z biedy około 30 milionów ludzi, były robotnik-metalurg, pojedzie dziś do siedziby związków zawodowych w Sao Bernardo do Campo pod Sao Paulo. Chce podziękować robotnikom, którzy bronili go, gdy policja chciała go aresztować. Wtedy sam poddał się nielegalnym działaniom wymiaru sprawiedliwości. Obecny prezydent Bolsonaro, „tropikalny Trump”, który nie przestaje używać Twittera, niespodziewanie przemilczał uwolnienie Luli. Tylko jego syn Eduardo, zwolennik wprowadzenia dyktatury wojskowej, napisał, że oto „uwalnia się bandytów”…
Nadchodzą tymczasem pozdrowienia dla Luli z wielu krajów, m.in. z sąsiedniej Argentyny, Boliwii, również z Kuby. „Lud wenezuelski jest szczęśliwy, cieszy się z uwolnienia brata Luli” – zareagował wenezuelski prezydent Nicolas Maduro.

Nie stańmy się drugą Koreą (Północną)

Znowu mamy nieco mniej wolności w polskiej gospodarce.

W tegorocznym Indeksie Wolności Gospodarczej (Index of Economic Freedom) polska gospodarka zajęła 46. miejsce.
Indeks publikowany jest od 1995 r. przez The Heritage Foundations Center for International Trade and Economics (CITE), przy współpracy Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowej Organizacji Handlu a przede wszystkim Światowego Forum Ekonomicznego (World Economic Forum).
Indeks datowany na 2019 rok obejmuje już 180 krajów. Ma on charakter złożony (agregatowy), składa się nań 12 bloków tematycznych (tworzących osobne subindeksy) oraz 35 wskaźników oceniających różne aspekty wolności gospodarczej.
Obszary wolności gospodarczej objęte badaniami oraz indeksem to głównie: wolność biznesu, handlu zagranicznego, wolność monetarna (czyli niezależność banków centralnych), wolność inwestowania – zwłaszcza przez inwestorów zagranicznych, ochrona własności, wolność od korupcji oraz rynek pracy.
W 2010 r. zajmowaliśmy 71. miejsce, pięć lat później już 42, a w 2016 r. – 39. Postęp był więc wyraźny. Ale od 2016 r. mamy regres – spadek na wspomniane 46 miejsce. Nie o takiej pozycji w tym rankingu marzył w 1989 r. Mieczysław Wilczek ówczesny minister przemysłu. A tworzenie warunków wolności gospodarczej nie wymaga przecież nakładów finansowych.
Względnie dobre oceny uzyskaliśmy w dziedzinie zdrowych finansów, wolności monetarnej oraz inwestycji zagranicznych w Polsce – średnio na poziomie 85 punktów. Ale są i dziedziny, gdzie oceny nie sięgają nawet 45 pkt, na przykład gdy chodzi o praworządność. Czołówka rankingu światowego to Hong Kong (Chiny), Singapur, Nowa Zelandia, Szwajcaria
i Australia. Wartość indeksu dla Hong Kongu wynosi 90,20 pkt, dla Polski 67,80 pkt. Taki jest obecnie nasz dystans do lidera pod względem wolności gospodarczej.
Polska została zaliczona do trzeciej grupy krajów, czyli do takich, w których panuje umiarkowana wolność gospodarcza. Trzeba mieć świadomość, że współczynnik korelacji pomiędzy produktem krajowym brutto na jednego mieszkańca a stopniem wolności gospodarczej jest dość wysoki (wynosi 0,64).
Średni indeks wolności gospodarczej w skali światowej wynosi 60,8 pkt. Jesteśmy więc przynajmniej powyżej tej średniej. Ale niestety – poniżej średniej europejskiej, która wynosi 68,6 pkt.

W Europie liderami w zakresie wolności gospodarczej są Szwajcaria i Irlandia. Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Estonia (15 miejsce), Litwa (21), Czechy (23), Łotwa (35), Bułgaria (37), Malta (41), Rumunia (42) i Cypr (44). Za nami plasują się zaś Słowenia, Węgry, Słowacja, Chorwacja.
Warto odnotować dla porównania, że Chiny w edycji Indeksu Wolności Gospodarczej 2019 r. znalazły się dopiero na 100. miejscu (wartość ich indeksu: 58,4 pkt.), Japonia zajmuje 30 miejsce, Rosja – 98, Indie – 129. USA są dopiero na 35. Na ostatnim 180 miejscu znajduje się zaś Korea Północna, z wartością indeksu wynoszącą 5,9 pkt.

Prawo do wolności

Zdarzenia jakie zadziały się w ostatnią sobotę dają do myślenia i powinny stać się impulsem do merytorycznego i czynnego odniesienia się do nich.

Milczenie czy ignorowanie społecznego dramatu pokazuje prawdziwe intencje tych, którzy rzeczywiście mogliby – a nie chcą – zmienić biegu przyszłych wydarzeń.
Przyczynkiem do tego co mogliśmy obserwować na ulicach stolicy Podlasia z pewnością mogły być i słynne naklejki z „Gazety Polskiej” i wygłaszane we wszystkich białostockich kościołach kazania nawołujące do obrony przed „innymi” już tygodnie przed wydarzeniem jak i wiele innych bodźców, które zostały odebrane jako przyzwolenie do dania upustu swoim najbardziej toksycznym i złym emocjom. One wszystkie były jednak jedynie skutkiem, a nie przyczyną odgórnej akceptacji dla mowy nienawiści w naszym kraju. Takie dramaty mogły więc dotknąć każdego miasta w Polsce.
Społecznością, która podobnie już jak Białystok ma doświadczenie w tragicznych wydarzeniach są obywatele Warszawy To więc całkiem zrozumiałe, że odpowiedzieli w geście solidarności z Białymstokiem organizując Marsz Przeciwko Przemocy, które ma odbyć się w najbliższą sobotę. Założenie tego wydarzenia jest jasne – publiczne wyrażenie swojej niezgody na przemoc i niszczenie drugiego człowieka.
Nie jest tajemnicą, że lewica z racji swojego programu i światopoglądu będzie promowała i wspierała tę inicjatywę. Działacze partii lewicowych najodważniej ze wszystkich wychodzą przed szereg ze swoim wewnętrznym przekonaniem do prawa ochrony każdego człowieka. Nie obawiają się mocnych komentarzy i swoich „kontrowersyjnych” zachowań we wciąż zachowawczym polskim społeczeństwie. Jednak czy prawo do wolności i równości jest czymś nienormalnym? Dla prawicy na pewno, ale czy oby tylko?
Zadaję sobie to pytanie w związku z publicznymi komentarzami kilku głównych działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy wyraźnie zdają się lekceważyć planowaną ideę Marszu.
Czemu więc miała służyć idea koalicji jeszcze kilka tygodni temu? Czy nie przypadkiem właśnie obronie polskiej demokracji, która po raz kolejny zaledwie kilka dni temu była dewastowana na oczach całego Świata? Czy rzeczywiście chwilowe „zjednoczenie” z lewicą na czas Marszu Przeciwko Przemocy, w tak naturalnie przecież słusznej sprawie miałoby przeszkodzić w odniesieniu wyborczego sukcesu Koalicji Obywatelskiej?
Pozwolę sobie zauważyć, że zafiksowanie na kampanii wyborczej i chęć przesadnej konsekwencji w swych deklaracjach po raz kolejny odrywa Platformę od rzeczywistości i realnych bieżących przeżyć obywateli.
Niestety tak ten Świat jest dziwnie skonstruowany, że realne problemy i moralne dylematy ludzi nie znikają podczas kampanii wyborczych. Wręcz przeciwnie, na skutek mniej lub bardziej sprowokowanych zdarzeń zdają się urastać do symbolicznych wymiarów. To, w jakim stopniu odniesiemy się do nich w czasach, kiedy walczymy również o swoje własne interesy obrazuje nasz poziom człowieczeństwa.

Po co nam/wam wolność? Ważny tunajt

Ja opowiadam się za miłością. I za wolnością. Nigdy nie lubiłem i nie lubię, kiedy ktoś mi coś każe albo mnie za coś karze, gdy rozkazu nie posłucham. Czupurny jestem i najeżony. Jeśli już się do czegoś przekonam, to to musi potrwać. Uleżeć się. Wtedy potrafię powiedzieć-nie miałem racji. Ale żeby cokolwiek coś na rozkaz albo od pod rygorem, to nie ze mną.

Cały ranek, kiedy tak leżałem sobie w łóżku bez celu, rozmyślałem o wolności na kanwie przypadków drukarza z Łodzi i kasjera z Ikei. Czy to dobrze, że TK uznał za niekonstytucyjne karanie kogoś za odmowę druku plakatów LGBT, albo czy właściwym jest bojkot szwedzkich mebli za wywalanie człowieka z pracy za to, że nie chce być częścią tęczowej społeczności, a na dodatek ma czelność cytować Pismo Święte w internecie. I doszedłem do wniosku, że to dobrze i właściwe. Bo ja opowiadam się za wolnością. A ona ani lewicowa ani prawicowa nie jest. Ona po prostu jest. Albo jej nie ma.
Sam wspieram działania na rzecz społeczności LGBT, bo uważam, że to potrzebne. Godne i sprawiedliwe. Ale nie będę się zgadzał w ciemno na wszystko, co mi ta czy inna społeczność chce narzucić jako moje, bo dużo bardziej sobie cenie własne zdanie. M.in. dlatego nigdy nie zapisałem się i nie zapiszę do żadnej partii, bo nie mógłbym bronić tez z którymi się nie zgadzam, tylko dlatego, że to tezy partyjne i jeden czy drugi starszy pan w krawacie mówi, że to dobre, choć ja czuję, że jest zupełnie odwrotnie. Dlatego uważam, że jeśli się szacunku i tolerancji chce dla siebie, to winno się ją mieć i dla innych. I nie narzucać swojego zdania przymusem – czy to firmowym czy państwowym – tylko przekonywać argumentem. Nie chcesz nosić tęczowej koszulki w naszej firmie? Hmmm, niby masz do tego prawo, ale tak naprawdę to nie masz. Won na bruk za seksizm. Jak w „Rejsie”: „Przepraszam, czy można? Można. Tzn. nie można.” Nie chcesz wydrukować plakatów dla homoseksualistów? Won na bruk. I to ma być wolność?
W świetle tych dwóch spraw toczy się w mediach dyskusja głównie na niwie światopoglądowej. Media prawe spychają ją do narożnika lewackiej propagandy versus klauzuli sumienia, a media lewe do równości i tolerancji. Ale ja w tym widzę doskonały fundament do dyskusji o wolności właśnie, na którym jak dotąd nikt jeszcze nie zaczął nic stawiać, więc może ja pierwszy zacznę.
Jak ktoś jest właścicielem interesu, za przeproszeniem małego, albo działającego na wielką skalę, to może z nim robić co chce, w ramach obowiązującego prawa. Rozprzedać, zbankrutować, zarabiać na nim, rozwijać etc. Jestem sobie drukarzem. Mam firmę, zatrudniam ludzi, płacę podatki. Nie chcę drukować plakatów dla ONR-u. Uważam, że przykładam rękę do złej sprawy, a pieniędzy od nich mi nie potrzeba. Odmawiam. I chcę mieć prawo odmówić. Tak jak tamten ma mieć prawo odmówić druku dla LGBT. I to jest wolność. Bo jak jednym wolno odmawiać, a drugim już nie, to to jest wolność Kalego.
Jest duża firma. Zatrudnia ludzi na 5 kontynentach. W swoim regulaminie ma wpisane poszanowanie dla inności we wszystkich językach świata. Najmując się doń do pracy nie podpisywałem lojalki, że będę musiał swoim strojem, zachowaniem czy osobą, uczestniczyć w promowaniu wartości szarych, burych czy pstrokatych, tylko dlatego, że kierownik mi tak każe, pod groźbą nagany lub utraty stanowiska. A tak się właśnie dzieje. Najmuję się do firmy z czystą kartą światopoglądową, a wychodzi na to, że muszę podbijać na zakładzie kartę tęczową, a na to się nie umawiałem. I firma wyrzuca mnie za to z roboty. To, Szanowni Państwo, jest już ch.j, a nie wolność.
Ja opowiadam się za wolnością taką, żeby człowiek nie był przez pracownika zmuszany do robienia rzeczy, których nie chce. I to również w aptece. Jeśli nie chcesz czegoś robić, bo kłuci się to z twoim sumieniem, poproś kolegę, żeby wydał pigułki dzień bo, jeśli z jego się akurat nie kłóci. Masz prywatną aptekę, za którą zapłaciłeś swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi i nie chcesz sprzedawać prezerwatyw? Twoja sprawa. Nie sprzedawaj, a Państwu nic do tego. I to jest wolność właśnie. Bo dziś wolności żadnymi krzyżami się już nie mierzy, tylko twoja albo moją wolną wolą. A tą możesz oczywiście powiesić na krzyżu, ale wcale nie musisz.
W jednym wypadku wolność, czy to sumienia czy wyboru, musi być schowana do kieszeni. Kiedy coś jest państwowe, albo na państwowym się zasadza. Tu wszystko musi być dla wszystkich. Nikomu nie wolno odmawiać ani traktować lepiej czy gorzej. Egalitaryzm pełen. A jak masz swoje, nie łamiesz prawa, nie krzywdzisz innych, nie przymuszasz wbrew woli, to wara urzędom i urzędnikom od tego, jak swoje pożytkujesz. I tyle. Bo ja jestem za wolnością.

Jarek Ważny – dziennikarz i muzyk w jednej osobie. Jest absolwentem dziennikarstwa UW, występował z takimi formacjami jak Większy Obciach, The Bartenders i deSka, Vespa, Obecnie gra na puzonie w grupie Kult a także z zespołami Buldog i El Doopa. prowadzi także bloga „PoTrasie”

Noszę samotność godnie

Siedzieliśmy w krakowskiej piwnicy z Tomkiem, znajomym z Chicago. Nie widzieliśmy się dwadzieścia pięć lat. Nie zmienił się prawie w ogóle, mocno uścisnął dłoń przy powitaniu. Przegadaliśmy wiele godzin zanim zmęczeni wróciliśmy do swoich hoteli. Nazajutrz wspomniałem znajomemu o rozmowie z Tomkiem. – Ale Tomek nie żyje od ośmiu lat – powiedział zatroskany.
Nie mogłem pozbierać myśli. Jak to, przecież czułem go fizycznie, to nie była żadna zjawa. A może – przerażająca myśl pojawiła się – może ja też nie żyję? Muszę się stąd jak najszybciej wydostać, żeby to sprawdzić i coś z tym zrobić, jeśli to prawda. Na schodach mały pies wczepił mi się zębami w łydkę. Byłem wściekły i kopnąłem go. Wybiegłem na otwartą przestrzeń. Może ugryzł mnie, żebym wiedział, że żyję. Swoją drogą, taki mały pies w wysokiej trawie musi czuć się paskudnie, nie widząc przed sobą dalej niż na metr. A przede mną rozciągnęło się pole, na którym rosły czerwone kule. Nie wiem, czy to były owoce czy coś innego. Jasnoczerwone kule z delikatnym odcieniem fioletu. Miałem zobaczyć jeszcze jedno pole, ale obraz zasłoniła mi kobieta w długiej, niebieskiej, kloszowatej sukni ze lśniącego, sztywnego materiału. Odchodząc z tego miejsca, zabrałem ze sobą przeczucie, że te kule-owoce miały związek z czasem. Pole czasu… Przypomniał mi się jasnopurpurowy kwadrat, od którego odrywały się ramki, jedna za drugą, tworząc rodzaj ciągu, korytarza, lekko wygiętego. Wtedy usłyszałem, że tak powstaje czas.

Czas…

W dzieciństwie pogryzły mnie kilka razy psy. Miałem tego tak dosyć, bo przecież to było bardzo bolesne, że postanowiłem się bronić i stanąłem przodem do warczącego na mnie wilczura. Gdyby na mnie skoczył, kopnąłbym go. No i sto dni w roku poza szkołą, przykuty do łóżka z powodu chorób. Dziecko choruje, gdy nie ma oparcia w domu ani w szkole. Rodzice, którzy przeżyli wojnę, trwali w tej wojnie jeszcze przez długi czas. Ich wojna stawała się wojną ich dzieci. Okazanie czułości było dla nich wstydem. Woleliby umrzeć niż pokazać łzy.
Dziecko bez czułości choruje, tak ucieka od świata pełnego niebezpieczeństw.
Pewnego dnia zobaczyłem na podwórku Mirka w czarnej masce na oczach i czarnej pelerynie ze szpadą z patyka w dłoni. – Ale przecież ty nie jesteś Zorro. Jesteś Old Shatterhand a ja Winnetou. – Jestem Zorro – odpowiedział dziesięciolatek. To była pierwsza zdrada, którą odczułem i zapamiętałem na całe życie. Nie mam przyjaciół, ponieważ nie akceptuję zdrady i kłamstwa. Nie tylko kościół kłamie. Kłamią też ludzie w moim najbliższym otoczeniu. Kłamią i manipulują. I tak samo bolą mnie kłamstwa kościoła, jak i ich kłamstwa. Życie bez przyjaciół jest samotne. Jedynym sensem życia pozostaje miłość. Ale tak nie jest. Życie ludzkie jest błędem Twórcy. Miłość to chemia, która pozwala nam zapomnieć o sobie. Narkotyczny stan. Jakiż paradoks, jestem najszczęśliwszy, gdy zapominam o sobie. Myślę o niej i to mnie uwalnia od myślenia o sobie.

I co? To tyle.

Przez następne pięćdziesiąt lat walczę o swoją pozycję w świecie. Upieram się, że to ma sens, głęboki, wielki sens. I wychyla się zza rogu starość. Nie jesteś już atrakcyjny i nikt cię nie potrzebuje. Niejako wraca do ciebie to jak patrzyłeś na innych. Coraz wyraźniej widzisz, że jesteś zamknięty w celi. Całe życie w celi swojego ciała. Żeby zapomnieć o tym więzieniu, chodzisz do kościoła, szukasz ucieczki z celi. Trafiasz do jeszcze większego wiezienia. Chodzisz na miesięcznice, pilnujesz pomnika, po to, by sobie udowodnić, że twoje życie ma znaczenie i sens. A znaczenie ma to, aby odkryć, że Bóg źle wymyślił człowieka. I zrobił to celowo. Tylko jedno może zmienić okrutny los człowieka. Kiedy stanie się Twórcą swojego życia i rzeczywistości, kiedy stworzy siebie samego. Pokona choroby, odwróci czas, stanie się na powrót młody, pokona starość, pokona śmierć, pokona przestrzeń. Stworzy siebie ze swoich niespełnionych marzeń.
Mamy wszystkie nasze ograniczenia po to, żeby podjąć nadludzki wysiłek i z bezsilności zrobić potężną broń. Mamy dysponować siłą i wiedzą naszej wielowymiarowej całości. Zaprojektować ciało do potrzeb, które mamy, transformować je i leczyć myślą i pragnieniami. Po to Twórca zamknął nas w więzieniu żeby przez samotność i rozpacz, długi łańcuch bezsensu w którym nienawiść i wiara stanowią dwa ogniwa naszego DNA, przez bezradność i bezsilność, nie mając już nic do stracenia, po setkach reinkarnacji i powtórek z tego samego i wciąż w tym samym miejscu u schyłku życia sięgnąć po bycie Twórcą.
Tak jak dzisiaj potrafimy stworzyć film czy książkę, wkrótce napiszemy swoje życie i rzeczywistość. Tak jak chcemy, będąc wolnymi. Wolnymi od przymusu życia w więzieniu, szukania sensu życia, wiary. Bo to co jest dla nas takie ważne wcale nie jest ważne. Wolność daje nam klucze do wyjścia z wiezienia bez przymusu szukania szczęścia. Klucz do stania się Twórcą-bogiem.

Czy jest coś, czego nie zdradziłem?

Jedna rzecz, której jestem wierny i gdy kocham, kocham bezbrzeżnie i bez jakichkolwiek zasłon. Jedna rzecz, której używam by zrównoważyć beznadzieję, niewolę, barbarzyństwo, kłamstwa religii i otoczenia, chciwość, kpiny, pogardę, opluwanie . Jest coś czym równoważę wszystkie codzienne zniewagi i chamstwo, które stało się zbrodnią codzienności. To jest Kosmos, mój prawdziwy dom. Ktoś tam na mnie czeka, kto mnie nie zdradził. Moja prawdziwa ojczyzna, moja prawdziwa rodzina. Tym się różnimy; to co dla mnie jest realistyczne dla większości jest nierealistyczne.

A tu na ziemi?

To co jest niemożliwe, statystycznie niemożliwe. Kiedy na moich oczach, przez gorące pragnienia, to co jest statystycznie jedną na tysiąc, albo jedną na sto tysięcy szansą, się spełnia, wtedy czuję, że Kosmos jest żywy i jestem jego cząstką.

„Trybuna” broni wolnych mediów!

Jako reprezentanci mediów protestujemy przeciwko ograniczeniu wolności słowa, którego przejaw stanowi proces członków redakcji pisma „Brzask” wydawanego przez Komunistyczną Partię Polski.
Postawiony redaktorom zarzut „promowania totalitarnego systemu”, zagrożony karą więzienia do 2 lat, jest absurdalny. Rzeczywiste motywy procesu są polityczne. Prokuratura dąży do wprowadzenia zakazu wyrażania sprzeciwu wobec obecnego systemu społecznego oraz szerzenia antykomunistycznej histerii, a nie obrony demokracji. Stawianie zarzutów na podstawie między innymi publikowania materiałów historycznych oraz przedstawiania poglądów innych osób to ingerencja w swobodę wyrażania opinii.
Proces członków redakcji „Brzasku” jest częścią szerszej kampanii zastraszania społeczeństwa, aby nie miało odwagi wyrażania poglądów niezgodnych z linią polityki pisowskiego państwa, podobnie jak stawianie zarzutów „obrazy uczuć religijnych”, wymuszanie cenzury światopoglądowej.

Socjaliści w obronie demokracji

Stanowisko Polskiej Partii Socjalistycznej w sprawie łamania zasad demokracji.

 

Polska partia Socjalistyczna, najstarsza polska partia, od początku swego istnienia łączyła programowo w ramach idei demokratycznego socjalizmu dwa hasła: niepodległości państwa i sprawiedliwości społecznej. Pierwszy program przyjęty na Zjeździe Założycielskim w Paryżu w 1992 roku zakładał, że przyszła Polska będzie pod względem politycznym opierała się o „demokrację parlamentarną, z szerokim samorządem gminnym i prowincjonalnym, gwarantującą równouprawnienie wszystkich obywateli bez różnicy płci, rasy, narodowości i wyznania oraz całkowitą wolność słowa, druku, zebrań i stowarzyszeń”.
O taką Polskę walczyli i ginęli członkowie PPS. Obecnie mamy do czynienia z nasilającym się łamaniem zasad „parlamentaryzmu”, przepychaniem przez parlament ustaw „łokciem i kolanem”, ograniczaniem, a nawet pozbawianiem opozycji prawa do dyskusji i uniemożliwianiem obywatelom prawa do wyrażania sprzeciwu wobec treści i sposobu stanowienia prawa. Ignorowane jest nawet zdanie prawników zatrudnionych przez Sejm i Senat, którzy wskazują, że przyjmowane rozwiązania naruszają Konstytucję. Trzeba podkreślić, że Parlament wybrany w roku 2015, w wyniku zbiegu okoliczności, nie odzwierciedla rzeczywistego układu sił społecznych i politycznych w Polsce. Brak lewicy powoduje zachwianie reprezentacji interesów wielu grup społecznych m.in. pracowniczych. Rządzący w związku z rzeczywistym, 19 procentowym poparciem powinni baczyć na delikatność sytuacji w jakiej jest Polska demokracja.
Brak reprezentacji interesów mniejszości w Parlamencie w sposób naturalny skutkuje przenoszeniem się dialogu społecznego na ulice.
Powstała sytuacja, w której Parlament, wybrany przez obywateli, pełniący wobec nich służebną rolę, staje się „twierdzą” odgradzającą „wybrańców” od wyborców. Zanikły takie formy demokracji jak opiniowanie projektów ustaw przez organizacje i stowarzyszenia, obywateli, a nawet instytucje mające konstytucyjnie stać na straży ich interesów w tym Rzecznika Praw Obywatelskich.
Zasada poszanowania prawa jest jednym z fundamentów wolności i ochrony przed samowolą.
Brak poszanowania prawa przez rządzących już obecnie skutkuje rosnącą ich samowolą wyrażającą się m.in. w wykorzystywaniu dobra wspólnego, jakim są m.in. spółki skarbu państwa, do celów partyjnych i nagradzania wysoko płatnymi posadami swoich działaczy, często o miernych kwalifikacjach. Samowolą nazwać też trzeba wykorzystywanie prokuratury i policji do prześladowania opozycji, przy jednoczesnej daleko idącej bezkarności dla organizacji propagujących nienawiść rasową i kulturową.
Równouprawnienie ze względu na wyznanie staje się iluzoryczne gdy Kościół katolicki jest obficie zasilany przez państwo ze wspólnej, państwowej kasy, a wszelkim wydarzeniom publicznym towarzyszą wydarzenia religijne i asysta kleru.
Złamany został obowiązujący powszechnie w krajach demokratycznych trójpodział władzy.
Uchwalane pospiesznie ustawy poddały całkowicie władzę sadowniczą władzy wykonawczej, co skutkować będzie nasileniem samowoli rządzących.
Chcemy Polski, w której wszyscy są równi wobec prawa, gdzie przestrzega się Konstytucji i nie dzieli Polaków na „lepszych” i „gorszych”.
Potępiamy język nienawiści w życiu publicznym i prezentowany coraz częściej brak kultury politycznej.

Droga do Polski Demokratycznej

W Polsce nie ma i nie było pełnej demokracji.

 

Nawiązuję do wyników kongresu PIS i posiedzenia Rady Krajowej PO, na których obie partie przedstawiły swoje zamierzenia. W konkluzji, można je określić, jako zamiar kontynuowania dotychczasowej polityki.
Na ustrój w Polsce złożyły się dwa społeczne systemy: polityczny i gospodarczy.
Polityka PO utrzymywała ustrój nie demokratyczny.
– System społeczno polityczny stosowany przez PO był nie w pełni demokratyczny. Był wielo partyjny, jednak, projekty opozycji wędrowały do zamrażarki lub były odrzucane w pierwszym czytaniu, a intratne stanowiska były rozdzielane miedzy swoich ludzi, niezależnie od kwalifikacji.
– System społeczno gospodarczy był nie demokratyczny. Był kapitalistyczną gospodarką rynkową. W organizacjach gospodarczych był dyktaturą właścicieli nad pracownikami i zawłaszczaniem przez nich zysku wypracowanego przez pracowników. W celu podwyższania bieżącej konsumpcji, bardzo zadłużano Polskę, na koszt przyszłych pokoleń, nie pytając ich o zgodę. Nie skutecznie zwalczano korupcję i przestępczość gospodarczą.
Polityka PIS pogłębia ustrój nie demokratyczny.
– System społeczno polityczny jest nie demokratyczny. Jest podobny do systemu przed Październikiem 1956 r. Władza trafiła w ręce Prezesa (dawniej Sekretarza) jednej partii, która rządzi autorytarnie, według ideologii wyznaniowej, jednego wyznania oraz według zasady: Kto nie z nami ten jest wrogiem, którego należy zwalczać wszelkimi metodami. Podejmuje działania niezgodne z Konstytucją, lekceważąc protesty społeczne i opinie organów międzynarodowych. Szykanuje i znieważa przeciwników politycznych. Przejęła prokuraturę oraz dąży do przejęcia sądownictwa i szkolnictwa. Przejęła publikatory i rozwija intensywną indoktrynację społeczeństwa oraz politykę historyczną zniekształcającą obraz przeszłości. Nadal, podobnie jak PO, postępuje z projektami opozycji oraz intratne stanowiska rozdziela miedzy swoich ludzi, niezależnie od kwalifikacji.
Pozytywnie wyróżnia go rozwijana walka z korupcją.
– System społeczno gospodarczy pozostał nie demokratyczny. Jest to autorytarna, kapitalistyczna gospodarka rynkowa.
Pozytywnie wyróżnia go rozwijana działalność socjalna, na rzecz ubogiej części społeczeństwa, szeroko popierana przez społeczeństwo.
Polityka Lewicy w PRL ukształtowała ustrój częściowo demokratyczny.
– System społeczno polityczny był nie demokratyczny. Władzę sprawowała jedna partia, która rządziła autorytarnie.
– System społeczno gospodarczy od 1957 r. był demokratyczny. W Polskiej Demokracji Ludowej Kierownictwa organizacji gospodarczych powoływały władze, reprezentujące użytkowników wyrobów organizacji i okolicznych mieszkańców, za zgodą samorządu pracowników organizacji, o dużych uprawnieniach w zakresie kontroli działania Kierownictwa. Pracownicy uzyskali prawo do udziału w zysku organizacji.
Niestety. Rozwój zdolności wytwórczych, zaspokajających przyszłe potrzeby społeczne, odbywał się głównie kosztem ograniczania poziomu konsumpcji, zamiast zadłużania kraju, co budziło protesty społeczne. Powstała Solidarność walcząca z władzą o wzrost bieżącej konsumpcji.
Solidarność:
– Obaliła po 1989 r., jedyny w historii Polski, demokratyczny system społeczno gospodarczy.
– Wprowadziła do szkół lekcje religii jednego wyznania, zamiast lekcji praw i obowiązków człowieka i obywatela, które są współczesnym fundamentem demokracji.
Świadectwo Dojrzałości powinno potwierdzać, że obywatel zna i respektuje prawa i obowiązki człowieka i obywatela oraz Konstytucję.
Konkluzja: w Polsce nie było i nie ma pełnej demokracji.
Nasuwa się pytanie: Jak możemy zmienić ustrój na demokratyczny?
Nie zamierza tego zrobić żadna siła polityczna w Polsce.
– Brak takiego celu w programach partii politycznych.
– Lewica socjaldemokratyczna, również zaakceptowała kapitalizm, a w tym, wyzysk pracowników i autorytarne nimi zarządzanie w organizacjach gospodarczych.
Jedyną nadzieją jest aktywizacja sił demokratycznych, nie akceptujących kapitalizmu!
Zachęcam wszystkie organizacje uznające się za demokratyczne lub lewicowe do odpowiedzi sobie na następujące pytania.
Czy nasza organizacja akceptuje:
1. Postępowania nie zgodne z Konstytucją?
2. Dyskryminowanie wybranych grup społecznych?
3. Autorytarne rządzenie państwem przez jedną partię, nie popieraną przez większość społeczeństwa?
4. Dyktaturę właścicieli w organizacjach gospodarczych?
5. Zawłaszczanie przez właścicieli zysku wypracowanego przez pracowników w organizacjach gospodarczych?
6. Kult jednostki w partii rządzącej państwem?
Organizacje, które odpowiedzą przecząco na wszystkie powyższe pytania, można uważać za demokratyczne i lewicowe. To one mogą utworzyć współczesną Lewicę demokratyczną.
W warunkach kapitalizmu realizacja ideałów lewicowych, takich jak wolność, równość i sprawiedliwość społeczna, jest mało prawdopodobna. Wyborcy o tym wiedzą i coraz rzadziej głosują na lewicę akceptującą kapitalizm.
Współczesna Lewica powinna sformułować wizję ustroju do jakiego obecnie będzie dążyć, uwzględniając dotychczasowe doświadczenia.
W opracowaniu zatytułowanym „Doskonalenie Systemu Społeczno Gospodarczego” opisałem projekt – wizję – i uzasadnienie polskiej Społecznej Gospodarki Rynkowej, zgodnej z Art. 20 Konstytucji, która zapewni:
1. Ustrój demokratyczny, w tym, demokratyczne systemy społeczne: polityczny i gospodarczy.
2. Warunki do spełnienia istotnych i powszechnych potrzeb społecznych:
– Wolności od wszelkich dyskryminacji, wyzysku, bezrobocia, nędzy i bezdomności.
– Sprawiedliwego, powszechnego dostępu do: godnej i bezpiecznej pracy, mieszkania, nauki, opieki zdrowotnej, wymiaru sprawiedliwości, kultury i wypoczynku oraz świadczeń społecznych dla ludzi niezdolnych do pracy, w tym, dla dzieci.
Opracowanie to jest oparte o polskie i międzynarodowe doświadczenia. Zawiera również opis sposobów wprowadzania Społecznej Gospodarki Rynkowej i wykorzystywania jej w celu coraz lepszego zaspokajania potrzeb społecznych.
Zachęcam do przeczytania tego opracowania oraz do rozważenia i skorzystania z zawartych w nim propozycji skutecznych działań organizacji lewicowych, prowadzących do coraz lepszego spełniania istotnych i powszechnych potrzeb społecznych.
Taka wizja ustroju oraz załączona Polityka Lewicy, szeroko rozpowszechnione, powinny:
– Zachęcać wyborców do popierania w wyborach kandydatów demokratycznych i lewicowych;
– Zwiększać szanse realizacji po wyborach proponowanej wizji ustroju.

Łupienie wolności

Czym jest wolność? To krótkie słowo oddaje tysiące znaczeń i bez wątpienia o tej jednej z podstawowych cnót pisać można mnóstwo.

Wiele już też napisano o walce o nią. Jeden aspekt jest jednak wciąż nieuchwytny – to jak ją tracimy. Zawsze dzieje się to powoli. Niespiesznie władza odbiera nam nasze prawa. Jedno po drugim. Na początku nie reagujemy, zadowalamy się tym, że to dla naszego bezpieczeństwa, dla wyższego dobra, w imię ojczyzny, wiary, honoru, aż w końcu budzimy się całkowicie ograbieni z wolności, nawet tej osobistej.
W Polsce wciąż wielu obywateli myśli, że im to nie grozi ale prawda jest taka, że do jej grabieży dochodzi na każdym kroku. To podkradanie ma nie tylko twarz głośnych i oprotestowanych ustaw odbierających prawo o decydowaniu o samym sobie czy czyhających na niezawisłość sądów. Łupienie praw nabytych przejawia się też w działaniach, które mało kto zauważa np. takich jak policyjna interwencja na konferencji naukowej o Karolu Marksie.
Pobierowo. Mała miejscowość w województwie zachodniopomorskim. Szerzej znana jako nadmorski ośrodek wypoczynkowy w ostatnim czasie znalazła się pod lupą władzy. Wszystko przez konferencję naukową, co do której rządzący mieli wątpliwości czy jest propolska. Teraz bowiem za działalność antynarodową rozumie się mówienie o myślach, idach i poglądach innych niż te wyznaczone przez Jarosława Kaczyńskiego.
Tych w Pobierowie była cała masa, prelegenci mówi o myśli pedagogicznej Paula Freirego, Antonio Gramsciego i Marthy Nussbaum, a także politycznej twórczości Zygmunta Baumana. Takie krzewienie „niepoprawnych” myśli skłoniło do wysłania patrolu policyjnego kontrolującego polskich naukowców.
Chora władza PiSu staje się coraz bardziej arogancka i niebezpieczna. Historia z Pobierowa pokazuje jak zatrute staje się obywatelskie powietrze wolności i jak szybko trzeba przewietrzyć sejmowe korytarze aby wolność nie stała się jedynie wspomnieniem!