Paraliż Trybunału chroni przed prokuraturą? Święczkowski i Sochański pod ochroną immunitetów. Państwo musi przerwać ten impas

30 paź 2026

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski i jego zastępca Bartłomiej Sochański znaleźli się w wyjątkowo kontrowersyjnej sytuacji. Oskarżani o blokowanie pracy instytucji, którą kierują, sami są jednocześnie objęci wnioskami prokuratury o uchylenie immunitetów. Tymczasem to właśnie Trybunał musi wyrazić zgodę na pociągnięcie ich do odpowiedzialności karnej. Powstaje więc fundamentalne pytanie: czy przedłużający się paraliż TK nie staje się mechanizmem faktycznej ochrony jego kierownictwa przed prokuraturą? Stan prawny pozostaje sporny, ale państwo nie może bez końca tolerować sytuacji, w której instytucja powołana do ochrony Konstytucji nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować.

Kierują Trybunałem, a prokuratura chce ich rozliczyć. Kto zdecyduje o immunitetach?

To jeden z najważniejszych, a zarazem najbardziej niepokojących aspektów obecnego kryzysu.

W piątek, 30 października 2026 roku, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego pięciu wniosków o uchylenie immunitetów.

Cztery dotyczą Bogdana Święczkowskiego, jeden Bartłomieja Sochańskiego.

Dokumentacja obejmuje 224 strony wniosków oraz 50 tomów akt postępowań. Prokuratura zamierza uzyskać zgodę na pociągnięcie obu sędziów do odpowiedzialności karnej.

Problem polega na tym, że o uchyleniu immunitetów musi zdecydować Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego — instytucji, której funkcjonowanie stało się przedmiotem ostrego sporu.

Zgodnie z art. 196 Konstytucji RP sędzia Trybunału nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez uprzedniej zgody TK.

Oznacza to, że prokuratura, nawet dysponując obszernym materiałem dowodowym, nie może po prostu przedstawić sędziemu zarzutów z pominięciem procedury immunitetowej.

Jeżeli więc organ odpowiedzialny za rozpatrywanie wniosków nie funkcjonuje prawidłowo, postępowania mogą pozostawać zablokowane.

W praktyce przedłużający się paraliż Trybunału może oznaczać, że osoby objęte zainteresowaniem prokuratury zachowują ochronę uniemożliwiającą pociągnięcie ich do odpowiedzialności karnej.

Nie oznacza to jeszcze dowodu, że Święczkowski i Sochański celowo paraliżują instytucję, aby uniknąć postępowań. Takiego zamiaru nie można uznać za udowodniony.

Jednak skutki funkcjonowania obecnego systemu immunitetowego są realne i wymagają publicznej kontroli.

To już się wydarzyło. W 2025 roku Święczkowski zachował immunitet

Nie trzeba ograniczać się do przypuszczeń. Historia zna już konkretny przykład pokazujący, jak mechanizm immunitetowy działał wobec obecnego prezesa TK.

30 września 2025 roku prokurator generalny skierował do Trybunału wniosek o uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu w związku ze śledztwem dotyczącym wykorzystywania systemu Pegasus.

Prokuratura podejrzewała, że jako prokurator krajowy mógł przekroczyć swoje uprawnienia w związku z nadzorem nad czynnościami operacyjnymi.

15 października 2025 roku Zgromadzenie Ogólne TK odmówiło wyrażenia zgody na pociągnięcie Święczkowskiego do odpowiedzialności karnej.

W głosowaniu uczestniczyło dziesięciu sędziów. Wszyscy opowiedzieli się przeciw uchyleniu immunitetu.

Jednak późniejsza analiza dokumentacji dokonana przez Prokuraturę Krajową ujawniła okoliczności budzące poważne wątpliwości.

Jak wynika z oficjalnego komunikatu prokuratury z 3 grudnia 2025 roku, spośród dziesięciu głosujących sędziów tylko trzech zapoznało się z niejawnymi aktami postępowania, a żaden z nich nie przeanalizował całego niejawnego materiału dowodowego.

Mimo tego wszyscy głosowali przeciwko uchyleniu immunitetu.

Prokuratura zakwestionowała również prawidłowość składu Zgromadzenia Ogólnego i uznała, że podjęta uchwała nie wywołuje skutków prawnych. Jest to jednak stanowisko prokuratury, a nie bezsporne rozstrzygnięcie prawne.

To niezwykle istotne.

Decyzja o ochronie sędziego przed odpowiedzialnością karną powinna wynikać z rzetelnej oceny dowodów, a nie z automatycznej solidarności środowiskowej.

Nie można przesądzać, że właśnie solidarność zdecydowała o wyniku głosowania. Można natomiast zasadnie pytać, czy sędziowie mieli wystarczającą wiedzę, aby podjąć tak doniosłą decyzję.

Prokuratura Krajowa sama ostrzegła wówczas, że tego rodzaju mechanizm może prowadzić w praktyce do bezkarności sędziego TK.

Dzisiejszy konflikt pokazuje, że problem nie został rozwiązany.

Święczkowski i Sochański oskarżani o blokowanie Trybunału

W piątek 30 października doszło do wydarzeń bezprecedensowych.

Sędzia Anna Korwin-Piotrowska, powołując się na przepisy dotyczące zastępowania prezesa TK oraz art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych, zarządziła miesięczną przerwę w czynnościach służbowych Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego.

W uzasadnieniu wskazano na działania, które według autorów zarządzenia miały prowadzić do paraliżowania funkcjonowania Trybunału.

Chodzi między innymi o niedopuszczanie części sędziów wybranych przez obecny Sejm do wykonywania obowiązków, problemy ze zwołaniem Zgromadzenia Ogólnego oraz zagrożenie dla prac nad budżetem instytucji na 2027 rok.

Według Korwin-Piotrowskiej działania dotychczasowego kierownictwa doprowadziły do sytuacji zagrażającej prawidłowemu funkcjonowaniu organu konstytucyjnego.

Święczkowski i jego współpracownicy kwestionują jednak legalność decyzji o odsunięciu kierownictwa.

Na profilu TK w serwisie X pojawiło się oświadczenie, w którym zakwestionowano status Anny Korwin-Piotrowskiej jako sędzi Trybunału oraz uznano działania jej środowiska za bezprawne.

Właśnie dlatego nie można twierdzić, że wszystkie decyzje podjęte w piątek są prawnie bezdyskusyjne.

Jednocześnie spór o interpretację przepisów nie może służyć jako uzasadnienie nieograniczonego czasowo blokowania pracy instytucji państwowej.

Święczkowski przed bramą Trybunału. Polityczna wojna zamiast rozwiązań

Wieczorem konflikt przeniósł się przed siedzibę Trybunału Konstytucyjnego.

Bogdan Święczkowski próbował dostać się do budynku, powołując się na swoje uprawnienia prezesa.

Na miejscu znajdowała się policja, a przed bramą gromadzili się protestujący.

W demonstracji uczestniczyli również politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Polski w związku z wydarzeniami wokół Trybunału.

W rezultacie instytucja, która powinna rozstrzygać najważniejsze spory konstytucyjne, sama stała się przedmiotem konfliktu o to, kto ma prawo nią kierować.

Jednak za dramatycznymi obrazami sprzed budynku TK kryje się poważniejsze pytanie.

Czy w Polsce możliwe jest skuteczne prowadzenie postępowania wobec osoby zajmującej najwyższe stanowisko w Trybunale, jeżeli instytucja odpowiedzialna za uchylenie jej immunitetu pozostaje sparaliżowana?

To pytanie wymaga odpowiedzi niezależnej od sympatii partyjnych.

Immunitet nie może oznaczać bezkarności

Immunitet sędziowski jest ważną gwarancją niezawisłości.

Ma chronić sędziów przed politycznymi naciskami i bezpodstawnymi postępowaniami karnymi.

Nie został jednak ustanowiony po to, aby zapewniać komukolwiek nieograniczoną ochronę przed odpowiedzialnością.

Istnieje zasadnicza różnica między ochroną sędziego przed bezprawnym naciskiem a sytuacją, w której mechanizm immunitetowy uniemożliwia rzetelne zweryfikowanie podejrzeń dotyczących jego działalności.

Prokuratura powinna mieć możliwość przedstawienia dowodów, a właściwy organ powinien rozpatrzyć je bezstronnie, w przewidzianej prawem procedurze.

Nie wolno uznawać nikogo za winnego przed prawomocnym wyrokiem. Ale nie można również traktować immunitetu jak gwarancji, że sprawa nigdy nie zostanie zbadana przez niezależny sąd.

Właśnie dlatego obecna sytuacja wymaga wyjaśnienia.

Jeżeli działania kierownictwa TK rzeczywiście uniemożliwiały wykonywanie obowiązków przez prawidłowo wybranych sędziów, powinny zostać ocenione zgodnie z prawem.

Jeżeli natomiast decyzja o odsunięciu Święczkowskiego i Sochańskiego została podjęta bez wystarczającej podstawy prawnej, również wymaga to odpowiedniego rozstrzygnięcia.

W obu przypadkach konieczne są dowody, przejrzystość procedur i poszanowanie Konstytucji.

Kryzys zaczął się za rządów PiS. Europejskie sądy wskazywały nieprawidłowości

Obecnego konfliktu nie można analizować w oderwaniu od wydarzeń rozpoczętych w 2015 roku.

Wówczas doszło do sporu o wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego, który z czasem przekształcił się w wieloletni kryzys praworządności.

W maju 2021 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce stwierdził naruszenie prawa do sądu ustanowionego ustawą z powodu nieprawidłowości dotyczących obsady składu orzekającego TK.

18 grudnia 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał kolejny istotny wyrok dotyczący niezależności polskiego Trybunału Konstytucyjnego i naruszenia zobowiązań wynikających z prawa UE.

To pokazuje, że kryzys nie jest wyłącznie efektem bieżącego konfliktu między rządem Donalda Tuska a środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości.

Ma znacznie głębsze korzenie.

Jednocześnie wcześniejsze naruszenia prawa nie upoważniają obecnej większości do działań poza granicami obowiązujących przepisów.

Przywracanie praworządności musi oznaczać przestrzeganie jej zasad przez wszystkich.

Trybunał nie może być polityczną twierdzą

Bogdan Święczkowski przez lata był związany ze środowiskiem Zbigniewa Ziobry i Prawa i Sprawiedliwości.

Pełnił funkcje wiceministra sprawiedliwości, prokuratora krajowego oraz zastępcy prokuratora generalnego.

W 2011 roku został wybrany do Sejmu z listy PiS, ale nie objął mandatu.

W 2022 roku został sędzią Trybunału Konstytucyjnego, a w grudniu 2024 roku jego prezesem.

Ta biografia nie przesądza o jego odpowiedzialności karnej.

Jednak w połączeniu z wieloletnimi sporami o niezależność TK pokazuje, dlaczego tak istotne jest oddzielenie funkcji sędziowskich od politycznych powiązań.

Sędzia Trybunału nie powinien być przedstawicielem żadnego środowiska partyjnego.

Nie może też być traktowany jak osoba, której działalność pozostaje poza kontrolą przewidzianą w prawie.

Podobne standardy muszą dotyczyć nowych sędziów wybieranych przez obecną większość parlamentarną.

Trybunał Konstytucyjny ma chronić obywateli przed nadużyciami władzy — każdej władzy, niezależnie od jej politycznych barw.

Największym przegranym pozostaje obywatel

W politycznej wojnie o Trybunał łatwo zapomnieć, po co w ogóle istnieje ta instytucja.

TK rozstrzyga sprawy związane z prawami i wolnościami obywatelskimi, zgodnością ustaw z Konstytucją, świadczeniami społecznymi, własnością i funkcjonowaniem państwa.

Prawidłowe działanie Trybunału jest więc szczególnie ważne dla osób, które nie mają wpływów politycznych ani pieniędzy na wieloletnie batalie prawne.

Dla emeryta, pracownika, osoby z niepełnosprawnością czy obywatela kwestionującego niekonstytucyjny przepis Trybunał powinien być gwarancją ochrony prawnej.

Tymczasem wieloletni konflikt doprowadził do podważenia zaufania do jego niezależności.

Przedłużający się paraliż oznacza również niepewność w sprawach dotyczących ważnych praw obywatelskich.

Państwo nie może funkcjonować w sytuacji, w której organ odpowiedzialny za kontrolę konstytucyjności prawa sam nie potrafi rozwiązać konfliktu dotyczącego własnego działania.

Stan prawny jest sporny. Ale paraliż nie może trwać wiecznie

Obecny kryzys wymaga rozwiązania, które będzie zgodne z Konstytucją, a nie wyłącznie korzystne dla jednej ze stron politycznego sporu.

Prawnicy różnią się w ocenie podstaw prawnych odsunięcia Święczkowskiego i Sochańskiego.

Kontrowersje dotyczą również skuteczności ślubowań części sędziów wybranych przez Sejm oraz kompetencji do podejmowania decyzji w obecnej sytuacji.

Nie można więc odpowiedzialnie stwierdzić, że cała sytuacja została już prawnie rozstrzygnięta.

Nie można też uznać, że trwający spór zwalnia państwo z obowiązku zapewnienia sprawnego funkcjonowania konstytucyjnych instytucji.

Szczególnie niepokojące jest to, że kryzys obejmuje instytucję, która jednocześnie ma decydować o możliwości pociągnięcia jej własnego kierownictwa do odpowiedzialności karnej.

Powstaje niebezpieczny konflikt interesów w wymiarze instytucjonalnym.

Im dłużej utrzymuje się niepewność co do składu i kompetencji Zgromadzenia Ogólnego, tym trudniejsze staje się prawidłowe rozstrzyganie także spraw immunitetowych.

Dlatego niezbędne jest przywrócenie jasnych procedur, ustalenie prawidłowego składu Trybunału oraz zapewnienie niezależnego i rzetelnego rozpoznania wniosków prokuratury.

Nie oznacza to obowiązku uchylenia immunitetu za wszelką cenę.

Oznacza obowiązek rzeczywistego rozpatrzenia spraw, na podstawie prawa i zgromadzonych dowodów.

Konstytucja musi być ważniejsza niż interes prezesa Trybunału

Wydarzenia z 30 października pokazują, że Polska znalazła się w bardzo poważnym kryzysie instytucjonalnym.

Jedna strona zarzuca drugiej nielegalne przejmowanie Trybunału. Druga wskazuje na wieloletnie blokowanie jego działalności.

W tym samym czasie prokuratura próbuje doprowadzić do rozpatrzenia wniosków immunitetowych dotyczących osób kierujących TK.

Nie sposób ignorować faktu, że podobny mechanizm już wcześniej uniemożliwił przedstawienie zarzutów Bogdanowi Święczkowskiemu w związku ze sprawą Pegasusa.

To wystarczający powód, aby postawić pytanie o skuteczność i bezstronność obecnych procedur.

Czy immunitet ma chronić niezawisłość sędziego, czy może w praktyce stać się tarczą przed odpowiedzialnością karną?

Odpowiedź powinna być jednoznaczna na poziomie zasad: immunitet jest gwarancją niezależności, a nie przywilejem bezkarności.

Nie oznacza to, że Święczkowski lub Sochański są winni przestępstw. O tym może rozstrzygnąć wyłącznie właściwy sąd w przewidzianym prawem postępowaniu.

Ale właśnie dlatego konieczne jest zapewnienie warunków, w których takie postępowanie będzie mogło się odbyć, jeżeli istnieją ku temu podstawy.

Państwo nie może akceptować sytuacji, w której paraliż instytucji chroniącej Konstytucję prowadzi równocześnie do blokowania możliwości rozliczenia osób odpowiedzialnych za jej funkcjonowanie.

Polska potrzebuje niezależnego Trybunału Konstytucyjnego, a nie kolejnej politycznej twierdzy.

Potrzebuje również wymiaru sprawiedliwości, w którym wszyscy podlegają tym samym zasadom odpowiedzialności.

Paraliż nie może trwać wiecznie. A najwyższe stanowisko w państwie nie może oznaczać, że prawo przestaje obowiązywać.

TRYBUNA.INFO | 30 października 2026 r.

Najnowsze

Zaskakująca reelekcja Luli

Zaskakująca reelekcja Luli

Luiz Inacio Lula da Silva wygrał drugą turę wyborów prezydenckich w Brazylii, zdobywając 51,79% głosów. Frekwencja wyniosła 80,8%, a głosowanie było kontrowersyjne z powodu przedłużenia czasu oddawania głosów. Lula, mający prawie 81 lat, będzie pełnić funkcję prezydenta czwarty raz, działając w ramach Partii Pracujących. Jego polityka skupia się na wsparciu społecznym i wzroście wydatków publicznych. Wybory ujawniły głęboką polaryzację w kraju, gdzie Lula stanowi lewicową alternatywę w obliczu rosnącej prawicy w innych krajach Ameryki Łacińskiej.

Szpital odmówił legalnej aborcji. Kotula zawiadamia prokuraturę. Czy Polska zapomniała o haśle „Ani jednej więcej”?

Szpital odmówił legalnej aborcji. Kotula zawiadamia prokuraturę. Czy Polska zapomniała o haśle „Ani jednej więcej”?

Wrocławski szpital stał się areną tragicznych wydarzeń, gdy kobieta zgłosiła się po legalną aborcję, ale decyzję o zabiegu zablokowano. W obliczu ujawnienia jej danych osobowych antyaborcyjnym działaczom, sprawa ponownie uświadamia Polakom dramatyczne skutki złych decyzji medycznych. Po śmierci Izabeli z Pszczyny i Doroty z Nowego Targu społeczeństwo zadaje pytania: czy kobiety mogą liczyć na pomoc państwa? Protesty z hasłem „Ani jednej więcej” przypominają, że dążenie do ochrony życia wciąż stawia zdrowie kobiet na drugim planie. Słowa nie wystarczą, potrzebne są konkretne czyny.

Gejia – Polski dom w Chinach

Gejia – Polski dom w Chinach

Film przedstawia niezwykłą historię polskich wykładowców, Magdaleny Gimbut i Artura Regi, którzy odkryli swój nowy „dom” w chińskiej wsi Gejia. W 2020 roku, w ramach projektu „ożywienia wsi poprzez sztukę”, zaczęli dostrzegać, jak sztuka wpływa na życie lokalnych rolników. Ich doświadczenia w Gejiu zbudowały silne poczucie przynależności, które opiera się na zaufaniu i wspólnych celach. Wieś ta stała się symbolem pozytywnych zmian oraz wymiany kulturalnej między Polską a Chinami, dowodząc, że sztuka jest potężnym narzędziem do transformacji społeczności.

Rydzyk broni Trybunału Święczkowskiego. W tle PiS, Ziobro i miliony z państwowej kasy. Czy przyszedł czas na polityczną wdzięczność?

Rydzyk broni Trybunału Święczkowskiego. W tle PiS, Ziobro i miliony z państwowej kasy. Czy przyszedł czas na polityczną wdzięczność?

Tadeusz Rydzyk, wspierający protesty przed Trybunałem Konstytucyjnym, ilustruje złożoną sieć powiązań między duchowieństwem a polityką PiS. Zbigniew Ziobro oraz Bogdan Święczkowski, prezes TK, to postacie, które przez lata współpracowały w ramach tej samej ideologii, a wcześniejsze zaangażowanie polityczne Święczkowskiego stawia pytania o bezstronność Trybunału. Rydzyk, korzystający z milionowych dotacji publicznych w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy, dzisiaj broni „konstytucyjnej niezależności”, co brzmi hipokrytycznie w obliczu jego bliskich więzi z prokuraturą. Czy obrona prawa oznacza obronę dawnych przyjaciół politycznych? To pytanie zyskuje na znaczeniu.

Sprawdź również

Czy kredyty mieszkaniowe tanieją, czy drożeją?

Czy kredyty mieszkaniowe tanieją, czy drożeją?

Niższy POLSTR sprzyja niższemu oprocentowaniu części nowych kredytów zmiennych, podczas gdy średnie stawki kredytów okresowo stałych wzrosły. We wrześniu inflacja ogółem przyspieszyła, ale bazowa spadła. Analitycy portalu RynekPierwotny.pl wyjaśniają, co te rozbieżne...