Tadeusz Rydzyk pojawił się przed Trybunałem Konstytucyjnym, aby wesprzeć protestujących w obronie instytucji kierowanej przez Bogdana Święczkowskiego. Tego samego Święczkowskiego, który był „jedynką” PiS w wyborach do Sejmu, zdobył mandat poselski, przez lata współpracował ze Zbigniewem Ziobrą i wykładał na uczelni związanej z toruńskim redemptorystą. Tymczasem instytucje Rydzyka otrzymywały za rządów Zjednoczonej Prawicy setki milionów złotych publicznego finansowania. Czy obserwujemy dwa niezależne środowiska, czy wieloletnią sieć powiązań, której przedstawiciele dziś znów stoją po tej samej stronie politycznego sporu?
Rydzyk pod Trybunałem. Modlitwa, obrona Konstytucji i zapowiedź spotkania ze Święczkowskim
27 października 2026 roku przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie pojawił się ojciec Tadeusz Rydzyk, założyciel Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Duchowny odwiedził miasteczko namiotowe, w którym od połowy września protestują środowiska związane między innymi z Klubami „Gazety Polskiej”, Ruchem Obrony Granic oraz Prawem i Sprawiedliwością.
Protestujący twierdzą, że bronią Trybunału przed przejęciem przez obecną większość rządzącą.
Rydzyk podziękował zgromadzonym za wytrwałość, rozdawał książki o objawieniach gietrzwałdzkich i zachęcał do modlitwy różańcowej za Polskę.
Podczas swojego wystąpienia zapytał:
„Czy Polska będzie istnieć?”
Zapowiedział również spotkanie z prezesem Trybunału Konstytucyjnego Bogdanem Święczkowskim. Na moment przygotowania tego artykułu nie udało się niezależnie potwierdzić, czy zapowiedziane spotkanie rzeczywiście się odbyło.
Sama obecność duchownego na demonstracji nie byłaby niczym nadzwyczajnym. Duchowni mają prawo do wyrażania opinii i uczestniczenia w debacie publicznej.
Jednak w tym przypadku warto przypomnieć, kto kieruje Trybunałem, jaka jest jego polityczna przeszłość i jakie relacje łączyły środowisko Tadeusza Rydzyka z poprzednią władzą.
Bo historia tych powiązań nie zaczęła się w październiku 2026 roku.
Bogdan Święczkowski. Prezes TK, który był „jedynką” PiS i zdobył mandat posła
Dzisiaj Bogdan Święczkowski przedstawiany jest przede wszystkim jako prezes Trybunału Konstytucyjnego, prawnik i były prokurator krajowy.
Jego życiorys obejmuje jednak również bezpośrednią aktywność polityczną.
W 2010 roku Święczkowski wystartował z list Prawa i Sprawiedliwości w wyborach samorządowych. Został wybrany na radnego sejmiku województwa śląskiego.
Rok później ponownie zaangażował się w politykę wyborczą.
W wyborach parlamentarnych 9 października 2011 roku Bogdan Święczkowski otwierał listę Prawa i Sprawiedliwości w okręgu wyborczym nr 2, obejmującym między innymi Wałbrzych i Świdnicę.
Nie zajmował odległego miejsca na liście. Był jej liderem.
Zdobył dokładnie 17 109 głosów, uzyskując najlepszy wynik spośród kandydatów PiS w tym okręgu.
Państwowa Komisja Wyborcza oficjalnie wskazała go jako jednego z dwóch kandydatów PiS wybranych na posłów. Drugą osobą była Anna Zalewska.
To nie opinia dziennikarzy ani politycznych przeciwników Święczkowskiego. To wynik zapisany w oficjalnym obwieszczeniu Państwowej Komisji Wyborczej z 11 października 2011 roku.
Dlaczego Święczkowski nie zasiadł w Sejmie?
Chociaż został wybrany na posła, ostatecznie nie objął mandatu.
Powodem był jego status prokuratora w stanie spoczynku.
Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna 27 października 2011 roku stwierdził wygaśnięcie mandatu Święczkowskiego, uznając, że sprawowanie funkcji parlamentarzysty nie może być łączone z takim statusem.
Święczkowski zakwestionował tę decyzję.
9 listopada 2011 roku Sąd Najwyższy nie uwzględnił jego odwołania.
W konsekwencji Święczkowski, mimo uzyskania mandatowego wyniku wyborczego, nie złożył ślubowania poselskiego i nie wykonywał mandatu.
To istotne rozróżnienie: Święczkowski został wybrany na posła z list PiS, ale nie był posłem wykonującym mandat.
Święczkowski na spotkaniach PiS. Polityczna aktywność, o której warto pamiętać
Kandydowanie Święczkowskiego z list Prawa i Sprawiedliwości nie ograniczało się do umieszczenia jego nazwiska na karcie wyborczej.
Archiwalne relacje prasowe dokumentują jego aktywność podczas kampanii parlamentarnej w 2011 roku.
29 sierpnia uczestniczył w konferencji wyborczej PiS w Wałbrzychu, gdzie prezentowano kandydatów partii.
17 września występował podczas spotkania wyborczego w Świdnicy. Lokalni dziennikarze opisywali go jako lidera listy, któremu zależało na dobrym wyniku ugrupowania.
21 września brał udział w spotkaniu z sympatykami PiS w Busku-Zdroju, zorganizowanym przez miejscowy Klub „Gazety Polskiej”.
Święczkowski publicznie zachęcał również do głosowania na Prawo i Sprawiedliwość.
W archiwalnym wystąpieniu, przytoczonym przez TVN24, przekonywał, że PiS jest partią gwarantującą powrót prawicy do władzy.
Warto przy tym zaznaczyć, że Święczkowski formalnie nie należał do PiS. Nie zmienia to jednak faktu, że startował z list tego ugrupowania i aktywnie uczestniczył w jego kampanii.
Dlaczego ta historia jest dzisiaj ważna?
Ponieważ obecny prezes Trybunału Konstytucyjnego nie jest osobą, której doświadczenie ograniczało się wyłącznie do zawodowej służby prokuratorskiej.
Ma również udokumentowaną przeszłość polityczną i wyborczą.
Nie oznacza to automatycznie, że jako sędzia nie może być niezawisły. Stawia jednak pytanie o to, jak jego wcześniejsze zaangażowanie polityczne wpływa na społeczne postrzeganie bezstronności Trybunału.
Zbigniew Ziobro i Bogdan Święczkowski. Wieloletnia współpraca i droga do Trybunału
Związki Bogdana Święczkowskiego ze środowiskiem Zbigniewa Ziobry mają wieloletnią historię.
W latach 2006–2007 Święczkowski kierował Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdy Ziobro był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Po ponownym dojściu PiS do władzy Święczkowski wrócił na wysokie stanowiska państwowe.
W listopadzie 2015 roku został podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości kierowanym przez Ziobrę.
W marcu 2016 roku objął funkcję prokuratora krajowego i zastępcy prokuratora generalnego.
Przez kolejne lata należał do kierownictwa prokuratury funkcjonującej w modelu, w którym minister sprawiedliwości był jednocześnie prokuratorem generalnym.
W lutym 2022 roku Sejm, w którym większość posiadała Zjednoczona Prawica, wybrał Święczkowskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
W grudniu 2024 roku został prezesem TK.
To udokumentowana historia politycznej i zawodowej współpracy.
Nie można na tej podstawie twierdzić, że wszystkie awanse Święczkowskiego były osobistymi decyzjami Ziobry. Można natomiast stwierdzić, że najważniejsze funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości i Prokuraturze Krajowej pełnił w okresie współpracy z nim.
Pojawia się zatem pytanie: czy wieloletnia współpraca w określonym środowisku politycznym może wpływać na ocenę niezależności osoby kierującej dzisiaj Trybunałem Konstytucyjnym?
Święczkowski i uczelnia Rydzyka. Kolejne udokumentowane powiązanie
W tej historii pojawia się jeszcze jeden ważny szczegół.
Bogdan Święczkowski był również wykładowcą Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, związanej ze środowiskiem ojca Tadeusza Rydzyka.
Informację tę potwierdza Polska Agencja Prasowa w biogramie opublikowanym przy okazji wyboru Święczkowskiego do Trybunału Konstytucyjnego w 2022 roku.
Oznacza to, że relacje Święczkowskiego z instytucjami toruńskiego środowiska istniały na długo przed wydarzeniami z 27 października 2026 roku.
Nie ma podstaw, aby na tej podstawie sugerować nielegalną współpracę lub zawarcie politycznego porozumienia.
Jednak fakt ten ma znaczenie przy analizie kontaktów między ludźmi dawnego obozu władzy a instytucjami związanymi z Radiem Maryja.
Święczkowski był kandydatem PiS, wysokim urzędnikiem resortu Ziobry i wykładowcą toruńskiej uczelni. Dzisiaj kieruje Trybunałem, przed którym protestujących wspiera Tadeusz Rydzyk.
Takie zestawienie nie przesądza o motywach uczestników obecnego sporu, ale pokazuje, dlaczego ich wieloletnie relacje zasługują na publiczną analizę.
Miliony dla instytucji Rydzyka. Co pokazują oficjalne dane?
W latach 2015–2023, gdy Polską rządziła Zjednoczona Prawica, instytucje związane z Tadeuszem Rydzykiem otrzymywały znaczące środki publiczne.
Skalę finansowania opisali dziennikarze Wirtualnej Polski, analizując odpowiedzi ministerstw i instytucji państwowych na interpelacje poselskie.
Według zestawienia opublikowanego 24 stycznia 2025 roku co najmniej 324 mln zł trafiły w czasie rządów PiS na projekty i do podmiotów związanych z toruńskim redemptorystą.
Nie była to kwota wypłacona osobiście Rydzykowi. Chodziło o finansowanie różnych fundacji, instytucji i przedsięwzięć.
Dziennikarze zaznaczyli, że suma nie obejmowała wszystkich potencjalnych źródeł finansowania, w tym części wydatków spółek Skarbu Państwa.
Ponad 15,5 mln zł z resortu sprawiedliwości
Szczególnie istotne są pieniądze pochodzące z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Według danych resortu przytoczonych przez Wirtualną Polskę w latach 2017–2023 Fundacja Lux Veritatis oraz toruńska uczelnia otrzymały łącznie około 15,57 mln zł.
Finansowanie rosło w kolejnych latach. W 2017 roku wynosiło około 787 tys. zł, a w 2023 roku przekroczyło 4 mln zł.
Co więcej, 30 listopada 2023 roku, już po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych, resort sprawiedliwości zawarł z Fundacją Lux Veritatis kolejną umowę, opiewającą na ponad 7,17 mln zł.
Po zmianie rządu wypłatę tych środków wstrzymano.
Nie należy więc doliczać tej ostatniej kwoty do faktycznie wypłaconych dotacji.
W tym okresie za funkcjonowanie resortu sprawiedliwości odpowiadał Zbigniew Ziobro.
To właśnie dlatego kwestia finansowania toruńskich instytucji jest istotna dla analizy relacji pomiędzy tymi środowiskami.
NIK zbadała pieniądze dla fundacji Rydzyka. Poważne zastrzeżenia kontrolerów
Sprawą finansowania Fundacji Lux Veritatis zajmowała się również Najwyższa Izba Kontroli.
W 2025 roku NIK opublikowała ustalenia kontroli beneficjentów Funduszu Sprawiedliwości, wśród których znalazła się fundacja związana z Tadeuszem Rydzykiem.
Kontrolerzy analizowali między innymi sposób wykorzystywania środków przeznaczonych na przedsięwzięcia dotyczące ochrony praw chrześcijan i przeciwdziałania przestępczości.
Jak relacjonował TVN24, NIK zakwestionowała gospodarność i dokumentowanie części wydatków Fundacji Lux Veritatis, a także ich związek z celami Funduszu Sprawiedliwości.
W marcu 2026 roku Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła również całościowe ustalenia dotyczące funkcjonowania Funduszu Sprawiedliwości.
Izba negatywnie oceniła sposób zarządzania nim w kontrolowanym okresie i wskazała nieprawidłowości na łączną kwotę blisko 270 mln zł.
Ta ostatnia suma dotyczy całego badanego Funduszu Sprawiedliwości, a nie wyłącznie instytucji Rydzyka.
Muzeum w Toruniu. Niemal 206 mln zł publicznych pieniędzy
Jeszcze większe kwoty pojawiają się w sprawie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu.
Według raportu NIK z 22 września 2025 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydało niemal 206 mln zł na utworzenie muzeum we współpracy z Fundacją Lux Veritatis.
Kontrolerzy zwrócili uwagę na konstrukcję umowy i ryzyko dotyczące przyszłej własności majątku sfinansowanego w znacznej mierze ze środków publicznych.
NIK skierowała również zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia nieprawidłowości po stronie byłego ministra kultury.
Zawiadomienie nie jest jednak równoznaczne ze stwierdzeniem popełnienia przestępstwa ani przez ministra, ani przez przedstawicieli fundacji.
Nie można automatycznie uznać, że każda dotacja dla instytucji religijnej jest niewłaściwa. Państwo może legalnie finansować projekty kulturalne, edukacyjne i społeczne prowadzone przez organizacje kościelne.
Pytanie dotyczy tego, czy publiczne pieniądze były przyznawane według przejrzystych zasad, właściwie rozliczane i wykorzystywane zgodnie z celem.
Dwa środowiska czy jedna sieć powiązań? Rydzyk, PiS, Ziobro i Święczkowski
W tej historii można wskazać dwa główne środowiska.
Pierwsze to środowisko polityczne Prawa i Sprawiedliwości oraz Zbigniewa Ziobry, z którym przez lata związany był Bogdan Święczkowski.
Drugie to środowisko religijno-medialne skupione wokół Tadeusza Rydzyka, Radia Maryja, Telewizji Trwam i powiązanych instytucji.
Jednak granica pomiędzy tymi środowiskami nie była całkowicie wyraźna.
Łączyły je udokumentowane kontakty personalne, współpraca instytucjonalna i finansowanie określonych projektów ze środków publicznych.
Święczkowski kandydował z list PiS, aktywnie uczestniczył w kampanii wyborczej, współpracował z Ziobrą, a następnie został sędzią i prezesem Trybunału Konstytucyjnego.
Był również wykładowcą uczelni związanej z Rydzykiem.
Z kolei instytucje toruńskiego redemptorysty otrzymywały znaczne środki publiczne w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy.
Dzisiaj Rydzyk publicznie wspiera protestujących przed Trybunałem kierowanym przez Święczkowskiego.
Czy jest to jedynie zbieżność przekonań i poglądów na sytuację w Polsce? Czy również przejaw trwałego politycznego sojuszu?
Na podstawie dostępnych dokumentów można wykazać istnienie powiązań. Nie można jednak dowieść, że obecne działania Rydzyka są formą zapłaty za wcześniejsze dotacje.
Właśnie dlatego kwestia wzajemnych relacji zasługuje na analizę, a nie na zastępowanie faktów przypuszczeniami.
O co naprawdę toczy się spór przed Trybunałem Konstytucyjnym?
Protest przed TK ma konkretne tło prawne.
13 marca 2026 roku Sejm wybrał sześcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Prezydent Karol Nawrocki 1 kwietnia odebrał ślubowanie od dwojga z nich: Magdaleny Bentkowskiej oraz Dariusza Szostka.
Nie odebrał natomiast ślubowania od pozostałej czwórki, która następnie złożyła je w Sejmie, bez osobistego udziału prezydenta.
Kancelaria Prezydenta utrzymuje, że taka forma ślubowania nie wywołuje skutków prawnych. Z kolei przedstawiciele większości parlamentarnej wskazują, że prezydent nie może blokować objęcia urzędu przez osoby skutecznie wybrane przez Sejm.
Konflikt zaostrzył się również wokół wybranego we wrześniu 2026 roku Macieja Berka, który 14 października odebrał uchwałę Sejmu o wyborze na sędziego TK.
Jego status także jest kwestionowany przez kierownictwo Trybunału.
Spór ma więc wymiar konstytucyjny, a jego rozstrzygnięcie wpływa na funkcjonowanie całej instytucji.
Art. 194 Konstytucji stanowi, że sędziów Trybunału wybiera Sejm. Z kolei art. 195 nakazuje sędziom niezawisłość i podporządkowanie wyłącznie Konstytucji.
Wcześniejsza aktywność polityczna sama w sobie nie przesądza o naruszeniu tych zasad. Nie zwalnia jednak opinii publicznej z prawa do oceniania, czy sposób działania kierownictwa Trybunału odpowiada standardom niezależności.
Trybunał Konstytucyjny powinien być instytucją, której rozstrzygnięcia opierają się na prawie, niezależnie od tego, która partia sprawuje władzę.
Ręka, która karmiła, dziś potrzebuje obrony? Pytania pozostają
W polityce często powraca powiedzenie, że nie gryzie się ręki, która karmi.
W przypadku relacji między środowiskiem Tadeusza Rydzyka a politykami Zjednoczonej Prawicy ta metafora prowokuje do postawienia pytań o finansowanie, wpływy i lojalność.
Czy wieloletnie publiczne finansowanie instytucji związanych z Rydzykiem mogło przyczyniać się do wzmacniania ich relacji z określonym obozem politycznym?
Czy obecne zaangażowanie toruńskiego redemptorysty wynika wyłącznie z przekonań religijnych i politycznych?
Czy wieloletnia współpraca Święczkowskiego z politykami Zjednoczonej Prawicy wpływa na sposób, w jaki obywatele postrzegają niezależność Trybunału?
Na te pytania nie należy odpowiadać poprzez przypisywanie zainteresowanym nieudowodnionych intencji.
Warto natomiast pamiętać, że pieniądze publiczne nie są pieniędzmi żadnej partii, ministra ani środowiska religijnego. Są środkami obywateli i powinny służyć realizacji jasno określonych celów publicznych.
Podobnie Trybunał Konstytucyjny nie jest własnością żadnego ugrupowania politycznego.
Jego sędziowie mają obowiązek stać na straży Konstytucji, niezależnie od własnych przekonań i wcześniejszych kontaktów politycznych.
Wizyta Tadeusza Rydzyka przed Trybunałem Konstytucyjnym jest kolejnym wydarzeniem pokazującym, jak silnie polskie spory ustrojowe przenikają się z podziałami politycznymi i religijnymi.
Dwa środowiska, wieloletnie powiązania, wielomilionowe publiczne finansowanie i wspólne stanowisko w dzisiejszym sporze o Trybunał.
To fakty, które można udokumentować.
Czy za nimi kryje się również mechanizm politycznej wzajemności? Tego dostępne dowody nie rozstrzygają.
Jedno pozostaje pewne: społeczeństwo ma prawo wiedzieć, kto finansował poszczególne instytucje, kto decydował o przyznaniu pieniędzy, jakie relacje łączyły uczestników obecnego sporu i czy interes publiczny był właściwie chroniony.
Bo obrona Konstytucji powinna oznaczać obronę zasad, a nie konieczność opowiadania się po stronie dawnych politycznych sojuszników.













