Polska w zapłociu

PiS umie budować płoty, ale już zwrot butelek za kaucją przekracza jego zdolności intelektualne i organizacyjne.
Wielka radość zapanowała w elitach PiS. Wymyślona przez nie wojna ze złym prezydentem Białorusi rozgrzała patriotyczne nastroje Polaków. Zwłaszcza tych przestraszonych wizją grożącej nam agresji muzułmańskich uchodźców.
Efektowna, „wyjątkowa” akcja zadrutowania wschodu Polski, polepszyła poczucie bezpieczeństwa jednej trzeciej obywateli naszego kraju. Tych, którzy znów uwierzyli w grożący nam dżihad, tym razem jadący na ruskich czołgach. I znów w przedwyborczych sondażach zagłosowali na partię pana prezesa Kaczyńskiego.
Trzydzieści sześć procent ich poparcia znów napompowało pychę kaczystów. Utwierdziło ich przekonanie, że polityka kreowania konfliktów, zwłaszcza międzynarodowych, skutecznie napędza im poparcie dumnych z polskości, narodowo- katolickich wyborców.
Pan prezes Kaczyński stosuje taktykę skutecznie przetestowaną już przez przywódców Koreańskiej Republiki Ludowo- Demokratycznej. Kiedy koreańscy liderzy chcą przypomnieć światu o swej sile, zmusić przeciwników aby usiedli z nimi do negocjacji lub przesłali zaległą, obiecaną kiedyś pomoc, to odpalają swe rakiety i taktyczne ładunki jądrowe. Tam to działa.
Pan prezes Kaczyński broni jądrowej jeszcze nie ma, choć coraz głośniej w jego partii mówi się o potrzebie dysponowania taką.
Dlatego zamiast rakiet, kaczyści odpalają w Sejmie RP projekty swych ustaw, które wysyłają na orbity krajowej legislacji. Tam długo krążą budząc złość, strach i niepokój międzynarodowych sąsiadów. Bo jeśli nabiorą one kształtów ustaw, to niejednego mogą porazić. Czasem nawet dotkliwie po kieszeni.
Potem tak zaniepokojeni sąsiedzi zwykle rozpoczynają negocjacje, jawne lub poufne, i wymuszają na PiS wycofanie lub zamrożenie kłopotliwych projektów. No i rekompensatę za taką wolę porozumienia.
A to propaganda PiS ogłasza kolejnym wielkim zwycięstwem narodowo- katolickiego suwerena nad antypolskimi, wrażymi sąsiadami. Zazdroszczącymi wielce elitom PiS ich sukcesów. O czym codziennie przypomina nam TVP SA.
Zwycięska wojna z przemykającymi się od białoruskiej strony migrantami, zwycięskie już „odstraszenie” zapowiadanej, tajnej agresji wojsk rosyjsko- białoruskich, ćwiczących rutynowo w cyklicznych manewrach „Zapad”, pozwala zapominać krajowej opinii publicznej o serii klęsk i porażek polityki pana prezesa Kaczyńskiego.
O skazanej już na niebyt anty amerykańskiej ustawy „Lex TVN”. O klęsce kontrrewolucji pana ministra Ziobry w systemie sądowym. O zagrożonych 58 miliardach euro pożyczek i dotacji z Unii Europejskiej. O klapie propagandowej „Nowego Ładu” firmowanego przez pana premiera Morawieckiego.
Dzięki wszczętej przez elity PiS medialnej, hybrydowej wojnie z „tajną prowokacją Łukaszenki” krajowe media i demokratyczna opozycja nie mają wystarczająco czasu aby dyskutować o polskim systemie oświaty. O deficycie kilkudziesięciu tysięcy nauczycieli. Zwłaszcza matematyków.
Systemie archaicznym, przygotowującym absolwentów zdolnych jedynie do wypełniania testów, ale nieprzygotowanych do prac zespołowych. Do życia w rozpoczętym już XXI wieku.
Dzięki tej „wyjątkowej wojnie” nie dyskutujemy już poważnie o nadchodzącej zapaści demograficznej w naszym kraju i potrzebie stworzenia polityki migracyjnej.
Mówimy półgębkiem o opodatkowaniu emerytów, a nie debatujemy o zupełnie nowym systemie emerytalnym. Wspominamy o „utrwalaniu cnót niewieścich”, a nie debatujemy o robotyzacji, sztucznej inteligencji, o skracaniu czasu pracy. Fascynujemy się wzrostem sprzedaży towarów po czasach pandemii, nie dyskutujemy o koniecznych długofalowych zmian w konsumpcji. Rezygnacji z konsumpcji „pro śmieciowej”. Mody na racjonalną, oszczędną konsumpcję. Napinamy muskuły XIX wiecznie rozumianej suwerenności, kłócimy się ze wszystkimi sąsiadami i potencjalnymi światowymi sojusznikami. I pozostajemy sami.
Bo elity PiS poszukując utopii „suwerennej,narodowo-katolickiej Polski” budują realne i mentalne płoty aby odgrodzić się od całego, wrażego im otoczenia.
Tworzą Polskę kaczyńską, przeglądającą się codziennie w lustereczku telewizji Kurskiego, i lustereczko pytającą: Któż najpiękniejszy jest na świecie?
Lustereczko przytakuje. A puste butelki, zamiast do skupu, dalej Polskę zaśmiecają.