Czy prominenci PiS staną przed sądem za tragiczne żniwo pandemii?

Pod względem liczby dziennych zgonów na koronawirusa Polska zajmuje już drugie miejsce w Europie, tuż za Włochami. Mamy olbrzymią śmiertelność. Do takich nieszczęść doprowadziły nas rządy Prawa i Sprawiedliwości.
Wspomniane, tragiczne drugie miejsce zajmujemy w liczbach bezwzględnych, wyprzedzając kraje dużo ludniejsze od nas. Jednak w stosunku do liczby ludności liczba dziennych zgonów jest u nas najprawdopodobniej największa w Europie – i zapewne również na świecie. Całkowitą odpowiedzialność za tę tragedię ponosi ekipa rządząca z Prawa i Sprawiedliwości. Niewyobrażalny jest cynizm i hipokryzja tych ludzi, którzy mieli czelność chwalić się, jak to rzekomo świetnie przygotowali kraj do odparcia pandemii. Gdy zaś okazało się to wierutnym kłamstwem, zrzucają winę na wszystkich wokół siebie – choć to oni mieli wszelkie możliwości, by przygotować kraj do odparcia pandemii.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości miał wszystko: pełną władzę w państwie, czas, pieniądze, doświadczenia z państw wcześniej dotkniętych pandemią. I widzimy, jaki los zgotowali Polakom rządzący z PiS.
Jak na razie, najbardziej tragiczny był dzień 18 listopada. Wtedy na Covid19 zmarły w Polsce aż 603 osoby – o wiele więcej, niż w innych, znacznie ludniejszych krajach Europy. Ale dzień później było w naszym kraju już 637 ofiar.
18 listopada koronawirus zabił 425 osób we Francji, 351 osób w Hiszpanii, 305 w Niemczech i 529 w Wielkiej Brytanii. W każdym z tych krajów mieszka dużo więcej ludzi niż w Polsce. Władze tych krajów doprowadzają do stopniowego spadku zgonów na koronawirusa w porównaniu z pierwszą połową roku. Władze Polski nie umieją tego osiągnąć, a zresztą nawet się nie starają.
Także i w innych państwach, w których wcześniej na koronawirusa umierało więcej ludzi niż w Polsce, teraz umiera mniej, by wymienić na przykład Rumunię czy Szwecję.
Dodajmy, że w dwóch wielkich państwach tylko częściowo leżących w Europie, w których wcześniej koronawirus również zabijał więcej ludzi niż w Polsce, czyli w Turcji i Rosji, też potrafiono zmniejszyć liczbę zgonów. 18 listopada w Turcji koronawirus zabił 116 osób, a w Rosji 456. U nas, przypomnijmy – aż 603 osoby, a liczba zgonów dotychczas rośnie. Ta tragiczna statystyka jest krzyczącym oskarżeniem pod adresem rządów PiS.
Bardzo wiele już powiedziano na temat tego, w jaki sposób Prawo i Sprawiedliwość przyczynia się do wzrostu liczby zgonów na Covid19 w Polsce. Nie ma sensu wyliczać kolejnych decyzji, zaniedbań i zaniechań tej ekipy, powodujących, że umiera coraz więcej ludzi.
Szczególną winą prominentów PiS, w wymiarze moralnym równą co najmniej zdradzie stanu jest jednak ich całkowita obojętność na los Polaków, tysiącami umierających na koronawirusa. To po prostu nie ma dla nich żadnego znaczenia, zaś ograniczenie liczby zgonów nie stanowi dla nich jakiejkolwiek wartości – no chyba, że może prowadzić do utraty władzy przez PiS. Bo to właśnie władza, oraz wynikające z niej przywileje i apanaże, stanowią tą jedyną „wartość” na której im naprawdę zależy. I zrobią wszystko, zrealizować słowa Władysława Gomułki: władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy.
Ile tysięcy ludzi w Polsce jeszcze umrze, by prominenci PiS mogli dalej rządzić? – to przecież dla nich bez znaczenia. Pamiętają z pewnością słowa innego „klasyka”, Józefa Stalina: ludzi u nas mnogo.
Szczególne miejsce zajmuje tu faktyczny władca Polski, wicepremier Jarosław Kaczyński. W żadnej z jego publicznych wypowiedzi nie było empatii wobec ofiar pandemii, prób zrozumienia ich tragedii, jakichś słów dodających otuchy. Było natomiast jątrzenie, szczucie, wygrażanie, dzielenie Polaków – i oczywiście to, co jest znakiem firmowym Prawa i Sprawiedliwości: obciążanie innych odpowiedzialnością za działania i zaniedbania swoje i swoich ludzi.
W normalnym kraju PiS szybko zostałoby odsunięte od władzy, a członkowie tej ekipy stanęliby przed sądem. Jest ku temu oczywiście stosowna podstawa w kodeksie karnym:
Art. 231 § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Warto tylko dodać, że korzyść osobista – czyli zachowanie władzy – jest tu oczywista.
Jest też i inny przepis kodeksu karnego, który zapewne znalazłby wielokrotne zastosowanie wobec członków PiS-owskiej ekipy:
Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Polska nie jest jednak normalnym krajem. Jest krajem, w którym członkowie PiS-owskiej ekipy, chcąc osiągnąć bezkarność, podporządkowali sobie wszystkie organy państwa, z służbami mundurowymi oraz prokuraturą. I próbują uczynić to samo z niezależnymi sądami. Dlatego nieprędko zobaczymy prominentów PiS na ławie oskarżonych.
Pozostaje tragiczne pytanie: ilu Polaków musi jeszcze umrzeć na koronawirusa, zanim uda się powstrzymać złowrogą, antypolską działalność obecnej władzy?.