Filipowicz na wędce

„Przecież Filipowicz nie miał biografii” – usłyszałam kiedyś – „Pisał, łowił ryby i był outsiderem”. Kiedy przyjrzymy się jego życiu, okaże się jednak, że podobnie jak w jego opowiadaniach pozornie nieefektowna szarość mieni się kolorami. Jako pisarz był doceniony, ale jednak ciągle pozostawał na uboczu: twórca krakowski, partner „naszej noblistki” Wisławy Szymborskiej.

A tymczasem to był autor pierwszorzędny – jak mawiał Jerzy Pilch – rasowy mistrz krótkiej formy, do którego się pielgrzymowało.
Opowieść o jego życiu toczy się w głównym nurcie polskiej historii, pokazuje zaangażowanie i wybory lewicowej inteligencji. Poprzez życie Filipowicza można zobaczyć całą epokę” – tak ideę swojej opowieści biograficznej przedstawiła Justyna Sobolewska. Jej obszerna opowieść dowodzi, że nawet z biografii milczka, outsidera, człowieka kameralnego i wycofanego można wydobyć tak wiele, że wystarczy to na skrojenie blisko czterystustronicowej opowieści.
Autorka prowadzi czytelnika przez całą (1913-1990) biografię przyszłego autora „Ulicy Gołębiej” i licznych opowiadań, które tworzył mistrzowsko jako czempion krótkich form literackich.
Prowadzi nas od tarnopolskiego dzieciństwa i cieszyńskiej młodości, starannie przedstawia genealogię rodzinną, wejście w 1933 roku w życie krakowskie, uniwersyteckie, artystyczne z jednoczesnym zaangażowaniem się w polityczną działalność antyfaszystowską i lewicową, w tym do organizacji związanych z Międzynarodówką Komunistyczną, choć komunistą stricte nie był, natomiast niewątpliwie był ideowym socjalistą.
Później wojna, która rzuca go na krótko do Zagnańska, do pracy w administracji kamieniołomów, ale już w 1941 roku wraca do Krakowa, choć także w tym trudnym czasie udaje mu się podróżować.
W 1944 roku Filipowicz trafia do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, z którego wraca do Krakowa rok później, straszliwie wyniszczony i już od tej pory nie opuszcza Krakowa stając się jedną najbardziej charakterystycznych postaci życia kulturalnego i literackiego, jako prozaik, poeta, ale także scenarzysta filmowy, przyjaciel braci Tadeusza i Stanisława Różewiczów, jak również mężczyzna wiodący ciekawe przyjaźnie i związki z kobietami, małżeństwa i związek najważniejszy, dozywotni – z Wisławą Szymborską. Sporo też o jego potyczkach i grach z cenzurą.
Generalnie, na poziomie teoretycznym, akceptował podstawy ideowe ustroju, ale jako pisarz kierujący się imperatywem prawdy musiał mieć kłopoty z tą instytucją. Jeden z tytułów opowieści Sobolewskiej brzmi „Socjalista antykomunista”.
No i oczywiście jego wielka pasja – wędkarstwo, które było, obok wysokiego wzrostu, jednym z jego znaków rozpoznawczych, a także miłość do kotów.
Nic dziwnego, jako człowiek sam miał coś z kota. Piękna, przebogata i czułością napisana opowieść, przy pisaniu której autorce przyszło w sukurs wiele życzliwych osób i … walizka ze zgromadzonymi przez Filipowicza dokumentami, które chomikował przez całe życie i bez której wielu fragmentów jego życia nie dałoby się odtworzyć.
Justyna Sobolewska – „Miron, Justyna, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu”, Iskry, Warszawa 2020, str. 389, ISBN 978-83-244-1079-8