Joseph Conrad – prorok globalizmu Recenzja

Do kolosalnej bibliografii publikacji poświęconych życiu i twórczości Josepha Conrada dołączyła kolejna.

 

Maya Yasanoff nie stworzyła swojej biograficznej opowieści o Conradzie wyłącznie przy biurku. By zbliżyć się do conradowskiego doświadczenia, dotknąć go, odbyła liczne podróże jego śladami, od Kongo po Kraków. Opowieść Yasanoff powstała wiele lat po fundamentalnych biografiach Conrada, autorstwa Gerarda Jean-Aubry, Jocelyna Bainesa, Fredericka Karla, Johna Stape’a i Zdzisława Najdera, więc świadoma tego autorka, aby nie powielać wyznaczonych przez nie tropów, musiała znaleźć swoją własną formułę, własny klucz do opowiedzenia o Conradzie. Tym kluczem stał się fakt, że zarówno życie Conrada, jego podróże i jego twórczość były pierwszą w dziejach literatury eksploracją, a zarazem opisem narodzin globalnego świata. „To Conrad był w awangardzie. Z pokładu statku oglądał narodziny globalnie powiązanego ze sobą świata…” – napisała autorka we wstępie. I dodaje: „Ponieważ termin „globalizacja” został spopularyzowany w latach 80. XX wieku, łatwo przyjąć, że większość tego, co się z nim łączy – wzajemnie zależna gospodarka, otwarte granice, różnorodne etnicznie i powiązane zawodowo społeczeństwa, instytucje i standardy międzynarodowe, wspólne kulturowe punkty odniesienia – pochodzi z tamtych czasów…”. „Conrad nie znał słowa „globalizacja”, ale droga którą przebył z prowincji imperialnej Rosji przez morza i oceany do podlondyńskich hrabstw była uosobieniem tego terminu. Przekuł swoje globalne spojrzenie na prozę (…), a „mapa pisanego świata Conrada jest (…) odległa od mapy ludzi mu współczesnych”. Porównywano go do Rudyarda Kiplinga, autora „Księgi dżungli”, ale Kipling odszedł do przeszłości wraz z Imperium Brytyjskim, które opiewał, za to „świat Conrada skrzy się pod powierzchnią naszego własnego. Współczesne światłowody biegną dnem morza obok starych przewodów telegraficznych. Bohaterowie Conrada szepczą do uszu nowym pokoleniom antyglobalistów i orędownikiem wolnego handlu, liberalnym interwencjonistom i radykalnym terrorystom, aktywistom działającym na rzecz sprawiedliwości społecznej i ksenofobicznym natywistom. – pisze Yasanoff i konkluduje: „W życiu i twórczości Conrada odnalazłam, krótko mówiąc, historię globalizacji widzianą od środka”. Autorka pomija to, na czym zazwyczaj koncentrowali się biografowie Conrada: na męce pisania, chronicznych kłopotach finansowych, zdrowotnych, na perypetiach z wydawcami, na życiu rodzinnym. Yasanoff poszła inną drogą. Zrezygnowała z pokazywania biografii swojego bohatera od wewnątrz, jako podmiotu biografii, na rzecz pokazania jej niejako od zewnątrz, jako przedmiotu historii, co pozwoliło dokonać rozróżnienia między tym, co było efektem jego świadomych wyborów, a tym, co przynosił mu niezależny od niego los. „W całym swoim pisarstwie – pisze Yasanoff – niezależnie od miejsca akcji, Conrad zmagał się z konsekwencjami życia w globalnym świecie: z moralnym i materialnym wpływem przemieszczania się, z napięciami i szansami w wieloetnicznych społeczeństwach, z wstrząsem wywołanym przemianami technologicznymi. (…) Conrad uważał, że ludzie nigdy tak naprawdę nie mogą umknąć przed ograniczeniami ze strony sił potężniejszych niż oni sami, że nawet w najwyższym stopniu wolną wolę może ograniczyć to, co nazwałby losem. Powieści Conrada „stanowią wyraz rozmyślań nad tym, jak się zachowywać w globalizującym się świecie, w którym stare zbiory zasad wychodzą z użytku, lecz nikt nie napisał jeszcze nowych”. Paradoksalnie, autorka, która nie koncentruje się na prywatnej biografii Conrada i chce opowiadać o nim jako o proroku globalizacji, najbardziej drobiazgowo ukazała polski fragment jego biografii, wczesne dzieciństwo, pobyt z rodzicami zesłanymi na Syberię za udział w Powstaniu Styczniowym, krakowskie dzieciństwo i fragment młodości. Jest to trochę zagadkowe, bo nie konweniuje z globalistycznym aspektem opowieści Yasanoff. Może potraktowała wstępną, prowincjonalną część biografii Conrada jako kontrast do jego późniejszych losów, jako sposób uwypuklenia ich globalistycznego wymiaru? By pokazać drogę od przynależności do Narodu, do przynależności do świata Globalnego. Opowieść Yasanoff nie jest pracą literaturoznawczą, więc analiza niektórych jego utworów zajmuje relatywnie niewiele miejsca, ale uwypukla w nich te aspekty, które dotykają kwestii globalizacji, w tym zawarte w jednej z najbardziej z tego punktu widzenia reprezentatywnych powieści, czyli „Nostromo”, mówiącej o globalizacji kapitalistycznego wyzysku. Z kolei analizując „Jądro ciemności” zwraca uwagę na globalizację okrucieństwa i zła. Szczęśliwie jednak Yasanoff nie jest w pełni konsekwentna w przeprowadzaniu tezy o globalistycznym aspekcie biografii i tematyki pisarstwa Conrada. Taka konsekwencja prowadziłaby bowiem być może do monotonii. Jest więc z pożytkiem dla czytelnika, że autorka opowiada także o ważnych dla niej aspektach biografii i twórczości Conrada, także takich, które z kwestią globalizacji mają luźny związek albo go nie maja go wcale. Możemy więc na przykład przeczytać interesującą egzegezę „Tajnego agenta”, powieści tematycznie słabiej powiązanej z tym zagadnieniem, a wyraźnie szczególnie cenionej przez Yasanoff czy liczne uwagi dotyczące życia rodzinnego pisarza. Atrakcyjność tej lektury podwyższa także fakt, że została znakomicie, zajmująco napisana, potoczystym, barwnym językiem.

 

Maya Jasanoff – „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”, przekł. Krzysztof Cieślik, Maciej Miłkowski, Wydawnictwo Poznańskie 2018, str. 391, ISBN 978-83-7976-974-2.