Literatura naprzeciw chaosu

KLUB
Literatura  naprzeciw chaosu

W drugiej części swoich „Lekcji uważności” Ewa Paczoska zajęła się m.in. „powieścią panoramiczną” jako jednym z przejawów zainteresowania w drugiej połowie XIX wieku fenomenem „panoramy”, będącego rezultatem dynamicznego rozwoju cywilizacji technicznej i miast.

 

Jednym z przejawów popularności tego fenomenu były wystawy panoramiczne organizowane w Europie, w tym choćby słynna „Panorama Racławicka” we Lwowie. Na gruncie literatury do „panoramistów” zaliczano m.in. Dickensa i Thackraya. Paczoska pisze też o popularności „języka halucynacji w prozie modernistów Europy Środkowo-Wschodniej”, ale także n.p. w Hiszpanii czy na Sycylii, a zatem w krajach, które nie znalazły się w polu bezpośredniego oddziaływania Oświecenia, a także w Anglii z jej odrębnym doświadczeniem wyspiarskim, czego przykładem jest choćby słynna powieść Brama Stockera „Drakula”, której akcja usytuowana jest tam, „gdzie Europa kończy się w Budapeszcie, poza którego rogatkami rozciąga się tajemnicza granica dzikości”. Fenomen halucynacji jest wręcz motywem wiodącym wielu utworów literackich tego okresu, choćby autorstwa Ludwika Stanisława Licińskiego, Ladislava Klimy, Gezy Csatha, Gustawa Meyrinka („Golem”) czy Arthura Schnitzlera, jako że w obszar „halucynacyjny”, obszar „omamów” i chaosu, pogranicze jawy i snu, strefa „szczelin w dobrze znanym świecie” „wchodził” niejednokrotnie także Wiedeń, miasto germańskie, ale jako stolica wielonarodowego cesarstwa silnie przeniknięte miazmatami Słowiańszczyzny.
Warto też pamiętać, że fascynacji fenomenem halucynacyjnym uległ też na chwilę taki realista i naturalista jak Władysław St. Reymont („Wampir”). Problematykę rozdziału poświęconego Karolowi Irzykowskiemu dobrze objaśnia taki oto passus: „Walka „pozytywistów” o modernizację polskiej kultury spotykała się niejednokrotnie (…) z oskarżeniami o zdradę polskiej tradycji i zarzutami obcej mentalności. Apele o reformę stosunków społecznych i redefinicję zbiorowych celów kojarzyły się obrońcom „swojszczyzny” z decyzjami o zmianach zapadającymi w gabinetach władzy w Petersburgu czy Berlinie”. W ten wymiar modernizacji wpisywał się pogląd Irzykowskiego na „atmosferę pasożytnictwa, rozleniwienia umysłowego, w której żadna nowa myśl ani forma literacka zrodzić się nie może”.
„Jesteśmy ciurami Zachodu i nie mamy nic na eksport, prócz wysokich arcydzieł. Polska jest dywanem zrobionym z błędnych kół. Tolerancja dla plagiatu wiąże się z tolerancją wobec paska, wobec partactwa, niesprawiedliwości, brudu, kradzieży”. W tej wtórności wobec Zachodu upatrywał Irzykowski przyczyn słabości, wtórności i nieautentyczności polskiego realizmu i naturalizmu (poza nielicznymi wyjątkami z „Lalką” Bolesława Prusa na czele). Polskiemu realizmowi zarzucał Irzykowski „słaby kontakt z rzeczywistością” i mechaniczny „fotografizm”, a jednocześnie „przerost fantazmatów na jej temat”.
Te rozległe rozważania nad realizmem i naturalizmem w literaturze polskiej w kontekście literatury obcej, były motywami przewodnimi całej pracy krytycznej Irzykowskiego ze „Słowem i czynem” na czele. Poprzez komparatystyczne zestawienie powieści „Noc i dzień” Virginii Woolf i „Pałuby” Karola Irzykowskiego pokazuje Paczoska, jak podobne były, w kompletnie odmiennych kulturach, doświadczenia egzystencjalne wynikające z chaosu i „żywiołu niezrozumiałości” życia nowoczesnego, które człowiek usiłuje opanować i zorganizować, nieustannie tworząc nowe tożsamości w coraz bardziej migotliwym, niestabilnym świecie. Oboje autorów sprzeciwiało się „balsamującemu” realizmowi, optując na rzecz pokazywania życia w całej jego zmiennej dynamice. Byli też pisarzami „przygody świadomości”, a nie trywialnego opisu mimetycznego. „Stawali – jak konkluduje Paczoska – po stronie własnego doświadczenia rzeczywistości jako „zaskakującego chaosu”, przeciw temu, co pisarze przedstawiają jako „jedyną” prawdę o świecie”.
Odwołując się do polskiej literatury poświęconej Wielkiej Wojnie 1914-1918 bierze autorka pod uwagę dwa utwory tego samego autora, Juliusza Kadena-Bandrowskiego, z których każdy jednak jest owocem innej optyki. Powieść „Łuk ” jest wyrazem optyki zwątpienia, pokazuje „zagubienie i niepewność człowieka postawionego wobec dekonstrukcji wszelkich wartości i doświadczenia nowoczesnego”. Reportaż „Europa zbiera siano”, owoc podróży pod Verdun był wpisany w matrycę heroicznego i nacjonalistycznego ukazywania wojny. Na przykładzie „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego pokazała Paczoska polskie „kłopoty z normalnością” w pierwszej dekadzie niepodległości, kłopoty wynikające z trwającego dwa stulecia życia w warunkach nienormalności. Jednak polska „normalność” okazuje się nie tą, idylliczną, której wielu oczekiwało: „jądrem czy istotą normalności – polskiej i ludzkiej – stają się konflikt, agresja, niewspółmierność, trudna uroda świata (…) Opowieść o losach Cezarego Baryki wieńczy przecież rozpoznanie, że innego końca świat nie będzie – i nie będzie innej „normalności” nad tę, na którą się Polska wreszcie wybiła”.
Konkluzją czy puentą tego szkicu może być taki oto fragment wywodu Paczoskiej: „Przedwiośnie” czytane dzisiaj ujawnia pewną stałą wyobrażeń Polaków o sobie samych – pośród których „normalność” wciąż nie ma dobrej prasy. Skandale, zbrodnie, spiski, bohaterskie ofiary organizują bez wątpienia tę wyobraźnię w sposób dużo wyrazistszy niż idea pracy „dla pożytku wspólnego”. Wydaje się to konkluzją bardzo dziś aktualną. Główną część zbioru dopełnia Paczoska szkicem o powieści Heleny Boguszewskiej i Jerzego Kornackiego „Powieść pod różą”, dotykającej kwestii rzeczywistości jako kategorii zamazanej, nierozpoznanej, nieprzenikalnej, co skazuje nas na fantazmaty. Powyższe zestawienie niektórych zagadnień podjętych przez Ewę Paczoską w tym zbiorze, nie wyczerpuje całości jego problematyki. Zainteresowanych szerszym spektrum odsyłam do lektury.

 

Ewa Paczoska„Lekcje uważności. Moderniści i realizm”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018, str. 369, ISBN 978-83-01-19789-6.

Poprzedni

Od pamięci do „postpamięci”

Następny

Spełniona bajka o Kopciuszku

Zostaw komentarz