Morale

26 wrz 2018

Jak celnie wypomina „Gazeta Wyborcza” szefowej Biełsatu, Agnieszka Romaszewska-Guzy, tworząc stację, deklarowała, że w ten sposób zamierza „pokazywać białoruskim przyjaciołom i sąsiadom, na czym polega demokracja”.

 

Dziś okazuje się, że debata publiczna zamienia się w okopy dwóch wrogich sił. Świadczy o tym likwidacja platformy opiniowej w gazecie.pl – czyli rozwiązanie za jednym zamachem kwestii Wosia, Sroczyńskiego i Beczek. Tych usiłujących utrzymać równowagę na barykadzie i czyniących starania, by sprawiedliwie punktować – tak, aby jedna i druga strona mogła z tych uwag zrobić użytek – przepycha się siłą do jednego z dwóch obozów, bądź odmawia się błogosławieństwa oficjalnego, legalnego pismaka, odsyłając do blogosfery i na Twittera.
Wydawcy, rezygnując ze współpracy z frakcją „symetrystów”, powoływali się na spójną politykę redakcji i dowolność w doborze redaktorskich piór. Agnieszka Romaszewska-Guzy usiłowała zastosować w Biełsacie inną strategię: strategię „my się nie mieszamy”. Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z dreptaniem na paluszkach wokół władzy, ukrytego pod płaszczykiem powstrzymywania się od wyrażania jakichkolwiek komentarzy na temat bieżącej polityki.
Ivan Shyla wyleciał z pracy po udostępnieniu na swoim prywatnym facebookowym profilu słynnego już zdjęcia Donalda Trumpa i Andrzeja Dudy, „dla którego zabrakło krzesła”. Opatrzył go spartańskim podpisem: „po lewej jest prezydent Polski”. Twierdzi, że szefowa usiłowała zablokować ów wpis, powołując się na interes narodowy oraz na to, że pracownikom stacji rzekomo nie wolno żartować z głowy państwa.
Biełsat nie jest Kancelarią Prezydenta, nie ma w umowie ocieplania jego wizerunku, a prywatny profil SM-redaktora nie jest oficjalną stroną organizacji, którą reprezentuje. Pamiętam jak osiem-dziesięć lat temu, gdy Facebook zaczynał na dobre rozgaszczać się w kraju nad Wisłą, wielu znajomych czyściło bądź ukrywało kontent na swoich tablicach w obawie przed ciekawskimi rekruterami z niektórych korporacji, które z jakiegoś powodu uznały, że oprócz sprawdzania znajomości języków obcych i pakietu Office, będą polować na zdjęcia z pubu, na których kandydaci do pracy siedzą przed pękatymi kuflami z piwem albo mają głębokie dekolty. Później to szaleństwo osłabło.
Oczywiście, pozostaje odwieczne pytanie o to, kiedy przekraczamy granice ról społecznych. Czy Anna Kowalska po zejściu z nocki na oddziale intensywnej terapii przestaje być siostrą Anią, a zaczyna być Anką, która odsłania wytatuowane ręce? Kiedy podporucznik zdejmuje mundur? Czy wolno mu wrzucać na Facebooka żarty o wojskowych?
Kontrolowanie sfery prywatnej pracownika na modłę Orwella może być kolejnym etapem zaprzęgania nas w Schmittowską ramę wojny i wrogości. O ile z polaryzacją debaty publicznej można jeszcze walczyć, generując nowe platformy przekazu i zapraszając do współpracy wykluczonych dziennikarzy, to rozciąganie pieczy nad ich dietą, kolorem noszonej bielizny czy sposobem redagowania postów na portalu społecznościowym może być dla standardów pracy w mediach zabójcze. W mechanizmie swoim przypominać zaczyna bowiem nabór do sekty.
Zwłaszcza, że często zasady gry obowiązują tylko jedną ze stron. Zjadliwe tweety Agnieszki Romaszewskiej-Guzy wymierzone w Donalda Tuska pochodzą zapewne z czasów, kiedy „zasadą Biełsatu” nie było jeszcze „to, że możemy informować o sprawach polskich, ale nie włączamy się w żadne kampanie polityczne – ani po stronie Platformy, PiS-u ani żadnej innej”. I nawet jeśli uznamy tłumaczenie szefowej, że zastrzeżenia do pracy Shyli redakcja miała już wcześniej, to trudno będzie teraz stacji odeprzeć zarzuty o łamanie wolności słowa.
Za wdrożenie podobnego mechanizmu wobec Rafała Wosia mam żal do „Polityki”. Jeśli wymaga się od podwładnego czy współpracownika, by oddał jakąś część własnej prywatności/tożsamości, a z jakąś nie obnosił się publicznie, należy zaznaczyć to przynajmniej w umowie. Bo inaczej niektórych pracodawców może zacząć kusić, by zacząć się interesować, z kim podwładni sypiają lub chodzą na wino, a „dobro firmy” jest kategorią tak szeroką, że można rozciągnąć ją absolutnie na wszystko. Tak właśnie próbowano przemycić oceny „postaw moralnych i etycznych” nauczycieli. Na szczęście to nie przeszło.

Najnowsze

Sprawdź również

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Ku cywilizacji XXII wieku

Ku cywilizacji XXII wieku

Rozważania wstępne: Futurologiczne przewidywanie rozwoju naszej cywilizacji w XXI i XXII wieku jest przedsięwzięciem niezwykle atrakcyjnym, aczkolwiek bardzo trudnym i ryzykownym – pod względem merytorycznym i intelektualnym. Warto jednak podjąć taką poważną próbę tym...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...