„Niewątpliwie historyczna wizyta”

„Pozdrawiam wszystkich tu obecnych Rodaków, towarzyszących Panu generałowi Jaruzelskiemu, w tej niewątpliwie historycznej wizycie”…

Te słowa Papieża Jana Pawła II obiegły cały świat, powtarzane w setkach nagłówków i doniesień prasowych. Stanowią najkrótszą, a zarazem najbardziej miarodajną ocenę pierwszej wizyty gen. Wojciecha Jaruzelskiego w Watykanie.
Generał z delegacją przybył do Watykanu krótko przed godz. 11.00, we wtorek 13 stycznia 1987r. Dostojnych gości powitał prefekt Domu Papieskiego, bp Dino Monduzi. Przy drzwiach biblioteki, Gość słowami -„serdecznie pozdrawiam Waszą Świątobliwość”- wita Papieża, który odpowiada – „serdecznie witam” i zaprasza na rozmowę w cztery oczy.

Potrzeba czasu „aż gorące głowy ochłoną”

Sympatyczna wymiana osobistych wrażeń, sprawiła dobry nastrój do rozmowy o szeroko rozumianych sprawach polskich i bezpieczeństwa europejskiego – podobnie jak w 1983 r. Generał przedstawił Gospodarzowi ocenę sytuacji wewnętrznej po stanie wojennym. Zwrócił uwagę na ogólną – choć jeszcze nie zadowalającą – poprawę sytuacji gospodarczej i nastrojów społecznych. Zasadniczy wpływ miała tu współpraca z krajami RWPG, głównie w zakresie dostaw surowców, powolny wzrost wymiany handlowej z Zachodem (lata 1985-86), „poluzowanie” sankcji i istotne osłabienie siły strajków, które są „jaskółką” na poprawę nastrojów.
Skutkowało to poprawą zaopatrzenia rynku żywności i artykułów pierwszej potrzeby. Widoczna jest ostrożna poprawa społecznej atmosfery po amnestii (lipiec 1986), która objęła wszystkich więźniów politycznych. Zauważalne jest obniżenie się „temperatury” wrogości, nawet zapiekłości, „lekki” wzrost poziomu zaufania społecznego. Papież każdą informację, iż „coś poprawiło się na lepsze” przyjmował z nie skrywaną radością. Interesowały Go szanse powodzenia misji Rady Konsultacyjnej (inauguracyjne posiedzenie odbyło się 6 grudnia 1986 r.).
Generał podziękował za osobiste i Kościoła wsparcie dla tej inicjatywy, wiąże z nią duże nadzieje. Zaś Papież kolejny raz okazał wyraźne zadowolenie z postępującej normalizacji w kraju, wyraził władzom uznanie. Generał powiedział, że „uczyni wszystko, ale wymaga to czasu aż zbyt gorące głowy ochłoną”.
Na twarzy Papieża widział zatroskanie, gdy mówił o zmęczeniu ludzi w kolejkach, okresowym pogarszaniu się dostaw zaopatrzenia, a władza wciąż nie może się z tym uporać. Dokucza też brak materiałów budowlanych, hamując zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych.

„Nagrody” za restrykcje

Tu zatrzymam Państwa uwagę w sprawie sankcji. Generał podziękował Papieżowi za pomoc w zniesieniu przez Zachód restrykcji gospodarczych, co nastąpiło w lutym 1987 r.( wiedział to wcześniej ze źródeł dyplomatycznych). Generał prosił o to 4 lata temu podczas rozmowy z Papieżem w Belwederze i na Wawelu. Wiadomo – Papież nie pomijał żadnej okazji by zachodnim politykom i dyplomatom przypominać o dolegliwościach tych sankcji. Wiedział, że polską gospodarkę wpisano w polityczną walkę ze Wschodem.
Rodakom warto przypomnieć, iż głównym inicjatorem i orędownikiem sankcji był Ronald Reagan. Ogłosił je publicznie 23 grudnia 1981 r. (10 dni po wprowadzeniu stanu wojennego), gdy wiedział, był pewien, że wojska Układu Warszawskiego nie wejdą do Polski. Uczynił z tego publiczną ceremonię, podczas której płakał „rzewnymi łzami” i śpiewał „żeby Polska była Polską”.
Jakby nie rozumiał, że sankcje uderzając w naszą gospodarkę, przede wszystkim odczują – poprzez braki żywności, tzw. artykułów pierwszej potrzeby – miliony Polaków, wśród nich członków Solidarności, których podobno chciał chronić (trzeba było zabić ok. 15 mln. kurcząt z braku paszy z USA. Fakt ten jest nazywany „wymysłem propagandy”, zapomniany, gdyż obrzydzałby nam „dobroć” USA). Czyżby wierzył, że tą decyzją „ukarze” ZSRR i polskie władze? To władza prosiła, niemal żebrała w ZSRR i krajach RWPG o dostawy deficytowych artykułów, by Polacy bez zmarłych z zimna i głodu, choć cierpiących inne dolegliwości – przeżyli „byle do wiosny”. Profesor Richard Pipes, współpracownik Prezydenta Ronalda Reagana, w wywiadzie pt.: „Stan wojenny w Białym Domu”, udzielonym „Rzeczpospolitej” (14-15 grudzień 2002 r.) na pytanie: „Jakie były reakcje Europy Zachodniej na kurs Waszyngtonu wobec Polski stanu wojennego?” odpowiada: „Musieliśmy toczyć z nimi walkę, aby zaakceptowali nasz kierunek. W większości nasi europejscy sojusznicy byli zadowoleni z tego co stało się w Polsce (zwracam na to szczególną uwagę – G.Z).
Niemcy byli zdania, że stan wojenny to wewnętrzna sprawa Polski. Bali się, że wybuchnie tam jakiś konflikt zbrojny i Rosjanie będą zmuszeni wkroczyć, a wtedy nie wiadomo, co może się stać. Im zatem nie było bardzo nieprzyjemnie, że w Polsce jest stan wojenny. Mieliśmy z nimi problemy. Niemców wspierał u nas Departament Stanu. (zwracam na to szczególną uwagę-G.Z). Ostatecznie, na szczęście był w Białym Domu Ronald Reagan”. To „amerykańskie szczęście” kosztowało Polskę i Polaków – do 22 lipca 1983 roku (data zniesienia stanu wojennego) „tylko” 13 miliardów dolarów!
Za takie „dobrodziejstwo” nowa władza uhonorowała Reagana najwyższymi orderami. Pomnik przed ambasadą USA w Warszawie, zainicjował b. szef klubu CWKS Legia, prezes fundacji im. Reagana, a odsłonił Lech Wałęsa 21.11.2011 r. I jeszcze dwie ciekawostki. Pierwsza – Ronald Reagan 7 czerwca 1982 r. złożył Papieżowi wizytę (upamiętnia park jego imienia oraz pomnik z Papieżem w Gdańsku).
Zaoferował nam pomoc żywnościową, drogą charytatywną. Papież podziękował i nie omieszkał przypomnieć o konieczności ulżenia doli wszystkich Polaków. Natomiast odrzucił możliwość dotacji dla podziemnej Solidarności kanałami watykańskimi, informując, że ma stały kontakt z rodakami. Druga – we wrześniu 1990 r. Ronald Reagan przyjechał do Polski. Spotkał się z Generałem, wtedy Prezydentem RP.
Był zadowolony ze spotkania. Na schodach Belwederu w geście „sportowego zwycięstwa” podniósł ramię Generała i rozłożył swoje palce w kształcie V, co TVP pokazała w serwisie informacyjnym (ten news nie jest dostępny). Miał podobno powiedzieć -„Myliliśmy się w ocenie pańskiej osoby” (twierdził Wiesław Górnicki, inni wątpią w to tłumaczenie, a Generał -„nie będę chełpił się takim pochlebstwem”).

„Może tym razem się uda”

Wracam do głównego wątku. Przy widocznym wzroście aktywności pracowniczej i związkowej (OPZZ liczył w 1986 r. ok. 6 mln. członków, w tym ponad połowę ludzi z Solidarności) – Generał zwrócił uwagę na obawy władzy i ostrzeżenia sąsiadów przed jej legalizacją, a stąd i „rywalizacji związkowej” w zakładach pracy i powrotem do sytuacji z lat 1980-81.
Papież słuchał tego z wyraźnym zatroskaniem („sprawa Solidarności zawsze leżała Mu na sercu”- pamięta Generał). W pewnym momencie powiedział – „Dla mnie delegalizacja Solidarności jest boleśniejsza, niż wprowadzenie stanu wojennego. Bowiem nie ma prawdziwej demokracji, bez wolnych i silnych związków zawodowych”. Generał przyznał rację, przypomniał też ówczesną sytuację i zapytał -„Co stałoby się w kraju, gdyby rozhuśtała się ulica?” Analizy radzieckie na długo przed 13 grudnia wskazywały, że w ulicznych starciach oraz porachunkach może zginąć ok. pół miliona Polaków.
Powtórzył, że za stan wojenny odpowiedzialność będzie dźwigał do końca życia, że wielu ludzi stanie przeciwko, ale w sytuacji Polski w 1981 roku, nigdy nie postąpiłby inaczej.
Obaj rozmówcy zauważyli, iż obecny czas pozwala inaczej spojrzeć na Związek. Ostatnio (1986 r.) – choć były różne próby i zachęty, ze strony władzy wciąż są podejmowane – mówił Generał, pojawiły się „śladowe” sygnały od osób z opozycji, bliskich Kościołowi.
Zgodnie doszli do wniosku o potrzebie zbudowania szerokiej platformy z udziałem realistycznie myślącej opozycji i władzy, przy wsparciu Kościoła. Papież z westchnieniem nadziei powiedział – „Czego nie udało się osiągnąć wtedy, może tym razem się uda” (tę reakcję Papieża Generał dobrze pamięta. Uznaje za „zaczyn myśli” o Okrągłym Stole, jako szansy rozmów, z mediacyjną pomocą Kościoła).
Na słowa Papieża odpowiedział-„Nikt z nas nie jest bez winy. Nie dojrzeliśmy wówczas do historycznego kompromisu. Inna rzecz, czy w tamtych realiach był on możliwy i wykonalny”. W tym momencie rozmowy, słowa te odnosiły się do fiaska Spotkania Trzech, które to z inspiracji Papieża wspierał i wspomagał Kościół. Nie znam dokumentów wskazujących o czym Papież myślał, gdy pomysł z Radą Porozumienia po Spotkaniu Trzech upadł.
Prawdopodobnie przyjął założenie, iż Generał, którego jeszcze osobiście nie znał – nie uczyni niczego, co byłoby sprzeczne z polską racją stanu. Inaczej mówiąc zaufał odpowiedzialności Generała. To absolutnie nie oznacza, że „z góry” aprobował stan wojenny, a szczególnie użycie siły. Może jedynie świadczyć, że w tamtej sytuacji – poza dialogiem, porozumieniem, które stawały się fikcją – nie widział logicznego wyjścia. To tylko domysł, choć oparty na kilku faktach, ale odpowiedź zna tylko Papież.
Dziś wiemy, że nigdy i nigdzie nie potępił Generała za stan wojenny, a wyrażał się ze zrozumieniem o koniecznościach władzy, wciąż apelując, by ludziom oszczędzać cierpienia. Widział i słyszał, iż te apele władza, osobiście Generał traktowały poważnie. Dowodzą tego fakty i oceny statystyczne dziedzin życia gospodarczego i społecznego. Podkreślę, za sytuację w kraju odpowiedzialna jest władza, każda władza! Ale zapytam – czy związki zawodowe, nie poczuwają się do takiej współodpowiedzialności? Może wiedzą Państwo, co Solidarność po 1980 roku zrobiła dla ulżenia ludziom pracy – poza żądaniami i strajkami? Czy to nie skłania do refleksji, nie zobowiązuje nas – ludzi myślących do obiektywnej oceny dziś i na jutro?

„Opatrzność zesłała Gorbaczowa”

Gospodarz i Gość, na polskie sprawy patrzyli przez pryzmat głasnosti i pierestrojki, oceniali jej szanse powodzenia i zagrożenia. Wymienili też poglądy na kilka kwestii bezpieczeństwa europejskiego. Papież „dociekliwie wypytywał o Michaiła Gorbaczowa. Uważał go za postać innego wymiaru, niż stara kadra radzieckich decydentów.
Twierdził, że Gorbaczow może dużo zmienić w swoim kraju, co będzie miało przełożenie na Polskę i świat”. Powiedział wprost-„Opatrzność zesłała nam Gorbaczowa, oby tylko nie ukręcili mu głowy”. Nawiasem mówiąc, w latach 80 i 90. Papież kilka razy spotkał się z Michaiłem Gorbaczowem. W toku jednego z nich stwierdził, iż stan wojenny był „słuszną decyzją” (miał ku temu podstawy wynikające z osobistej oceny różnych źródeł o sytuacji społeczno – gospodarczej i militarnej, nie wykluczając pochodzenia wywiadowczego).
Ocena ta – co oczywiste – do Generała dotarła, była znana najbliższym współpracownikom. Michaił Gorbaczow powtórzył ją podczas rozmowy – filmu pt. „Gorbaczow”. Jeden z hierarchów kościelnych, bliski współpracownik (z grzeczności pominę jego nazwisko) uznał że Gorbaczow kłamał, a reżyserka Ewa Ewart powiela kłamstwa. Pytana o wiarygodność oświadczyła-„Gorbaczow i Papież rozmawiali o sprawach Polski. To była istotna wypowiedź, dotycząca tematu, który żywo nas obchodzi i dzieli. Dlaczego nie miałam zacytować Gorbaczowa, jeśli mi to powiedział?” Księdza „przy tej rozmowie nie było”, a opierał się na pamięci osób przygotowujących papieskie spotkania („Rozmowa miesiąca”, Press, 12/2015).

„Historyczna wizyta”

Drugą część wizyty-spotkanie z delegacją- rozpoczął Generał, przedstawiając Córkę Monikę, do której Papież mówi – „a polonistka, ja też byłem polonistą” oraz towarzyszące osoby: Józefa Czyrka- Przewodniczącego Sejmowej Komisji ds. Zagranicznych, Mariana Orzechowskiego – Ministra Spraw Zagranicznych, Zbigniewa Szałajdę – Wiceprezesa Rady Ministrów, Witolda Lipskiego – Członka Rady Państwa, prof. Aleksandra Krawczuka – Ministra Kultury i Sztuki, prof. Adama Łopatkę – Kierownika Urzędu ds. Wyznań, Jerzego Kuberskiego-MinistraPełnomocnego, Kierownika Zespołu ds. Stałych Kontaktów Roboczych.
Uśmiechnięty Papież serdecznie wita się ze wszystkimi, rozmawia i wręcza różańce. Generał prowadzi Papieża do sztalugi i prosi o przyjęcie obrazu. Wpatrując się w pejzaż, Papież rozpoznaje uliczkę i dom, w którym się urodził oraz fragment kościoła. „Malarz nieco wyidealizował obraz Wadowic”- mówi. Drugi upominek Generała, to album płyt z ostatniego Konkursu Chopinowskiego.
Papież serdecznie dziękuje, wręcza Generałowi dwa albumy barwnych zdjęć, odnowionych fresków Kaplicy Sykstyńskiej, żartobliwie zauważając, że „Michał Anioł nie był Japończykiem” (ci specjaliści odnawiali to dzieło).
„I proszę jeszcze o przyjęcie tych medali” – wszyscy otrzymują tryptyk medali pontyfikatu w złocie, srebrze i brązie. W Sali Konsystorskiej Papież wita się z pozostałymi uczestnikami wizyty i krótko przemawia – „Pozdrawiam wszystkich tu obecnych Rodaków, towarzyszących Panu generałowi Jaruzelskiemu, w tej niewątpliwie historycznej wizycie. Dziękuję za obecność i ponieważ znajdujemy się jeszcze na początku nowego roku, chcę życzyć wszystkiego dobrego, jak to się mówi gdzie niegdzie w Polsce, Dosiego Roku. I wszystkim, a w szczególności, oczywiście Przewodniczącemu Rady Państwa, Panu Generałowi, życzę tego, aby ta wizyta wydała tak bardzo upragnione owoce dla Polski i dla Europy”. Następuje czas wzajemnie serdecznych podziękowań i pożegnań.

„Znalazłem zrozumienie”

Generał z najbliższymi współpracownikami udał się na 40 min. spotkanie z Sekretarzem Stanu Stolicy Apostolskiej, kardynałem Agostino Casaroli, po czym zwiedził z delegacją muzea watykańskie, Bazylikę oraz grób św. Piotra. Spotkał się z kardynałem Andrzejem Marią Deskurem, który wówczas był doradcą Papieża, a w latach 60. czynił starania o ustanowienie polskich diecezji na Ziemiach Zachodnich. Tuż przed wyjazdem, Generał udzielił wywiadu francuskiemu dziennikarzowi, polskiego pochodzenia -„Jestem zadowolony z każdego spotkania z Jego Świątobliwością. To spotkanie jest dla mnie szczególnie ważne, ponieważ dokonuje się w Watykanie, ponieważ następuje obecnie i przed wizytą Jego Świątobliwości w Polsce”. Na dodatkowe pytanie – czy Generał znalazł zrozumienie u Papieża dla podnoszonych spraw, zauważył, że wyrażenie takiej opinii należy do samego Papieża – „Ja sądzę, że znalazłem Jego zrozumienie”. O trafności przekonania Generała, zaświadcza wizyta Papieża w czerwcu i szereg faktów w następnych latach, aż do odejścia z urzędu prezydenta RP.
Można tu wymienić wsparcie Papieża i Kościoła dla procesu Okrągłego Stołu, dla ostatecznego uregulowania kwestii zachodniej granicy Polski, osobiste zaangażowanie Papieża na rzecz nawiązania stosunków dyplomatycznych między obydwoma państwami, wyboru Generała na Urząd Prezydenta oraz niezwykle wymowne – tuż przed zmianą nazwy państwa – złożenie listów uwierzytelniających przez Nuncjusza Apostolskiego, abp Józefa Kowalczyka.
Osobną rangę miały spotkania Papieża z Generałem, gdy odszedł z czynnego życia publicznego. W 1991 r. – podczas kolejnej pielgrzymki – Papież złamał jej harmonogram i spotkał się prywatnie z Generałem, a dwa lata później na prywatnej audiencji w Watykanie. Szczególną wymowę miało spotkanie w Watykanie w listopadzie 2001 r., tj. w przededniu 20 rocznicy stanu wojennego. (Generał wspomina o nich w kilku książkach, w wywiadzie dla Krzysztofa Tadeja (książka „Jan Paweł II…”).
Wizytę w Republice Włoskiej i w Watykanie, Generał szeroko omówił na konferencji prasowej, z udziałem ponad 200 dziennikarzy redakcji włoskich i zagranicznych.
Odpowiadając na liczne pytania, m.in. stwierdził: „Oczekiwałem na tę wizytę z ogromnym zainteresowaniem. Z należną uwagą śledzimy aktywną, niestrudzoną działalność Jego Świątobliwości Jana Pawła II w obronie pokoju. My w Polsce, nie muszę tego w tym gronie szerzej uzasadniać, przywiązujemy wielką wagę do tej działalności Papieża – Polaka. Rozmowa, którą miałem z Papieżem, wywarła na mnie głębokie wrażenie. Byliśmy w pełni zgodni co do konieczności inicjatyw ogólnoeuropejskich i wysiłków służących odprężeniu, służących pokojowi w Europie i na świecie… Moje spotkanie z Jego Świątobliwością Janem Pawłem II, było kontynuacją dialogu, osobistego kontaktu zapoczątkowanego w 1983 roku.
W sumie uważam moją wizytę w Watykanie za niezmiernie ważną. Potwierdziłem – tym razem osobiście – przekazane uprzednio na piśmie zaproszenie Jego Świątobliwości do złożenia wizyty w Polsce. Spodziewamy się Papieża w Ojczystym Kraju w czerwcu tego roku”.

„Analiza problemów społeczeństwa”

O tej wizycie prasa pisała: „Jedno z najdłuższych spotkań Papieża, ze świeckim politykiem” (Reuter, Associated Press), „Najdłuższe, jak pamięć ludzka sięga, spotkanie Papieża z przywódcą politycznym” (New York Times), „Było to długie spotkanie, wręcz posiedzenie robocze, jeśli zauważyć, że Jaruzelski i Papież nie potrzebowali tłumacza… Spotkanie jest pozytywnym sygnałem” (Corierre della Sera), „Wczorajsze spotkanie otworzyło nową fazę w stosunkach między Państwem a Kościołem, w której nastąpi rozszerzenie współpracy w interesie kraju” (L’ Unita).
Odczytany komunikat prasowy Stolicy Apostolskiej informował: „Zapowiedziana audiencja Ojca Świętego dla Generała Wojciecha Jaruzelskiego, Przewodniczącego Rady Państwa PRL, odbyła się w prywatnej bibliotece Papieża i trwała 70 minut. Rozmowa była poważna, otwarta, pogłębiona i pozwoliła na analizę problemów społeczeństwa polskiego, stosunków między Kościołem a rządem w Polsce i kwestii dotyczących pokoju międzynarodowego”.

„Pozdrówcie Pana Generała”

13 grudnia 1989 r. Papież Jan Paweł II przyjął na audiencji prywatnej prof. Bohdana Suchodolskiego (przewodniczący Narodowej Rady Kultury). W tej wizycie, towarzyszący Profesorowi Rafał Skąpski (przyjaciel Profesora i sekretarz Rady), zapamiętał taki fakt: „Z Sali, w której toczyła się rozmowa, po pożegnaniu się z nami, pierwszy wychodził Papież. W drzwiach odwrócił się do nas, uśmiechnął się, uniósł dłoń i głośno powiedział A nie zapomnijcie pozdrowić Pana Generała”(Zdanie, nr 1-2 z 2014)
Na zakończenie takie ciekawostki. Czas jej trwania – 70 minut. Z żadnym politykiem Papież tak długo nie rozmawiał. Generał jest pierwszym przywódcą z bloku wschodniego, który przekroczył progi Stolicy Apostolskiej, witany z najwyższymi honorami. Za Papieża przyzwoleniem wizyta była rekordowo długa.
Obejmowała-obok oficjalnego spotkania, zwiedzanie bazyliki, w tym grobu św. Piotra, muzeum i ogrodów watykańskich. Poprzedni rekord czasu należał do króla Hiszpanii, Alfonsa XIII, w 1912 r. Papież Pius X specjalnie go podejmował przez 3 godz. 12 min. Nowy, „polski rekord” wynosi 3 godz. i 45 min.
Dlaczego wizytę okrywa „całun” milczenia – co Państwo Czytelnicy o tym myślicie? A może w 33 rocznicę („wiek Chrystusowy” – będzie inaczej, proszę zwrócić uwagę!)