Pamięć na taśmie czy taśma na pamięci?

27 maj 2018

Od czasu „Filmowej pop-historii” Rafała Marszałka wydanej w 1984 roku, a więc już 34 lata temu, nie ukazała się żadna synteza poświęcona gatunkowi kina historycznego, w szczególności polskiego filmu historycznego, co warto odnotować tym bardziej, że tamta pozycja była kinu narodowemu poświęcona tylko w części.

Upływ tak długiego i brzemiennego w przemiany czasu całkowicie uzasadnia więc podjęcie tematyki gatunkowego filmu historycznego, która zazwyczaj traktowana jest przez krytyków i filmoznawców dość po macoszemu, bo choć autor pracy o której będzie mowa, Maciej Biełous przytacza nader obfitą bibliografię, to składa się ona z pozycji podejmujących tematykę raczej wąsko i detalicznie (jeśli nie liczyć przytaczanych generalnych syntez w rodzaju „Historii kina polskiego” Tadeusza Lubelskiego) i nie sposób znaleźć wśród nich syntezy podobnej zakresem do tej, której podjął się autor „Społecznej struktury filmów historycznych”. Nieprzypadkowo skądinąd w tytule pracy znalazło się określenie „społeczna struktura”, jako że autor jest przede wszystkim socjologiem i z tego właśnie badawczego punktu widzenia postrzega polskie kino historyczne. Jednak taka synteza jest potrzebna z jednego jeszcze powodu. Dopiero bowiem w ostatniej dekadzie pojawiło się nowe spojrzenie na film historyczny jako na funkcję pamięci zbiorowej i jako efekt świadomej polityki pamięci, w każdym razie w takim sensie w jakim się je obecnie rozumie, inaczej niż w PRL i inaczej niż w II Rzeczypospolitej.

Pojęcia „pamięci historycznej” i „polityki historycznej”, odnoszące się do procesów świadomego formowania zbiorowej pamięci w dużym stopniu wyparły, może nie z uniwersyteckich wydziałów historii, ale ze zbiorowej percepcji funkcję historii, a w ślad za tym filmu historycznego, jako procesu poszukiwania i badania obiektywnej (na ile to możliwe) prawdy o przeszłości a zastąpiły ją doktryną i praktyką urabiania przeszłości na potrzeby współczesności. Można by rzecz – nihil novi sub sole (nic nowego pod słońcem), ale w każdej epoce politycznej wygląda to nieco inaczej. Ten brak entuzjazmu dla podejmowania tematyki filmu historycznego bierze się zabawne z wielu powodów, a jednym z nich jest niechybnie dwudyscyplinarność problematyki kina historycznego. Żeby rzetelnie je ocenić na poziomie wiedzy naukowej, trzeba by, będąc krytykiem czy filmoznawcą być jednocześnie historykiem i odwrotnie, a to się rzadko zdarza. Widać to choćby po tym, że napisania dzieła, o którym mowa podjął się nie historyk, a socjolog z wyposażeniem filmoznawczym. Maciej Biełous nie zawahał się podjąć tej tematyki z prawdziwym, odważnym chronologicznym rozmachem, bo zacząwszy od „Obrony Częstochowy” Edwarda Puchalskiego z 1913 roku kończy aż w naszych dniach, niemal dosłownie, bo na „Smoleńsku” Antoniego Krauze (2016). Słusznie przy tym zrezygnował z formy eseju na rzecz chronologicznego wykładu, który rozpoczyna od definicji podstawowych pojęć i kategorii, takich jak „film historyczny”, „pamięć zbiorowa”, „polityka pamięci”, czy „społeczny charakter kinematografii”, odwołując się przy tym w swoich analizach do teoriiPierre’a Bourdieu w odniesieniu do kinematografii. W kolejnych trzech częściach auto zarysował dzieje gatunku filmu historycznego w polskiej kinematografii od najwcześniejszych początków do dziś, sposób ujmowania w tego rodzaju filmach takich kwestii, jak zwycięstwo a klęska, Kościół i religijność, a także poszczególne kategorie ludzkie, jak robotnicy, chłopi, wielcy przywódcy, Żydzi i Polacy, Niemcy i Rosjanie, a także kobiety w aspekcie fenomenu kobiecości. Przeanalizował też charakter odbioru filmów historycznych przez widzów. W podsumowaniu swojej pracy autor stwierdził: „starałem się przybliżyć produkcję filmów historycznych jako efekt działań poszczególnych twórców znajdujących się w polu produkcji filmowej, zajmujących określone pozycje względem siebie czy względem pola władzy. Starałem się również pokazać, że filmy historyczne nie tylko odtwarzają przeszłe epoki i wydarzenia, ale poprzez to opisują także rzeczywistość teraźniejszą.

Przy tym filmy opierają się często na historycznych mitach i podobnie jak one opowiadają o tym, co wydarzyło się kiedyś, aby wyjaśnić, uzasadnić to, co dzieje się dziś. W historycznych kostiumach mówi się w nich o wybranych problemach współczesności. Spróbowałem wreszcie, przynajmniej w podstawowym stopniu, zbadać, w jaki sposób filmy historyczne żyją w świadomości współczesnych odbiorców i czego oczekują od nich widzowie. Zamierzonym rezultatem było więc spojrzenie na fabularne filmy historyczne z możliwie najszerszej perspektywy, obejmującej twórców, władze państwowe i inne podmioty polityki pamięci, odbiorców oraz same filmy”. Wydaje się, że mottem do tej interesującej i potrzebnej pracy mogłoby być stwierdzenie Andrzeja Wajdy, że „w ogóle nie ma filmów historycznych. To nieważne, że aktorzy grają na przykład w togach – każdy film jest współczesny, bo widzowie odczytują problem filmu zawsze jako problem dzisiejszy”.

 

Maciej Biełous – „Społeczna struktura filmów historycznych. Pamięć zbiorowa i polityka pamięć w kinematografii polskiej”, wyd. Katedra Wydawnictwo Naukowe, Gdańsk 2017, str. 534, ISBN 978-83-65155-49-8.

Najnowsze

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk w swojej powieści „Świata jest za dużo” przedstawia skomplikowaną historię Dolnego Śląska po II wojnie światowej, gdzie obok siebie współżyli Polacy, Niemcy, Żydzi i inni. Powieść, wydana 14 października 2026 roku, porusza kwestie tożsamości narodowej i wielokulturowych doświadczeń ludzi zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Tokarczuk zwraca uwagę na różnorodność historię i kultury Polski, krytykując uproszczone narracje o narodowej jednorodności. W obliczu współczesnych dyskusji o migracji i tożsamości, jej książka staje się ważnym głosem, przypominając, że historia nie dotyczy tylko państw, ale przede wszystkim ludzi.

PiS bronił TVP jak niepodległości. Dziś były prezes mówi o układzie i milionach złotych. Czego tak naprawdę bronili politycy?

PiS bronił TVP jak niepodległości. Dziś były prezes mówi o układzie i milionach złotych. Czego tak naprawdę bronili politycy?

W grudniu 2023 roku Jarosław Kaczyński i posłowie PiS, udając obrońców demokracji, zablokowali nową władzę i bronią TVP. A jednak ostatecznie były prezes telewizji zdradził nieprawidłowości finansowe i presję ze strony kontrahentów. TVP otrzymała miliardy z budżetu, ale czy służyły one publicznej misji, czy tylko partyjnym interesom? Z obawami o przyszłość telewizji, po 2026 roku pozostają pytania o odpowiedzialność za marnotrawstwo milionów. Wolność mediów nie może być zasłoną dla politycznych machinacji. Obywatele zasługują na przejrzystość, nie tylko protesty posłów.

Godność zamiast zależności od rodziny. Asystencja osobista przełomem dla osób z niepełnosprawnościami?

Godność zamiast zależności od rodziny. Asystencja osobista przełomem dla osób z niepełnosprawnościami?

Sejm zakończył prace nad ustawą o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami, czekając na podpis prezydenta. Ustawa ma zapewnić pomoc w codziennym życiu, umożliwić wybór asystenta i finansowanie usług. System ma wspierać 100 tysięcy osób oraz ich rodziny, promując niezależność i aktywność zawodową.

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

System podatkowy w Polsce to jawna niesprawiedliwość. Zwykli pracownicy płacą ciężkie daniny, podczas gdy milionerzy korzystają z luk prawnych. Ministerstwo Finansów przyznaje, że bogatsi płacą mniej, co rodzi pytanie: dlaczego osoby zarabiające minimalną krajową powinny ponosić większe obciążenia niż ci na szczycie? Czas na sprawiedliwe reformy!

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

Blisko połowa Polaków popiera wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) jako wsparcia dla lekarzy, wskazując na potrzebę efektywniejszej organizacji pracy w systemie ochrony zdrowia. W badaniach 46,7% dorosłych Polaków akceptuje AI w medycynie, a 30,6% się jej sprzeciwia, obawiając się sposobu wykorzystania technologii. Eksperci podkreślają, że AI ma wspierać lekarzy, a nie ich zastępować, co budzi nadzieję na lepszy dostęp do świadczeń. Wysoki odsetek osób niezdecydowanych może świadczyć o potrzebie wzrostu wiedzy na temat praktycznych zastosowań AI w medycynie.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...