Polowanie na postkomunistów

Wraca sezon polowań na postkomunistów. Członków byłego PZPR i organizacji młodzieżowych, kiedyś działających w Polsce Ludowej. Była przynależność do tej partii i tamtych organizacji młodzieżowych ma zagrażać aktualnemu bezpieczeństwu państwa polskiego, i narodu polskiego też. Zauważył to niedawno prezydent Nawrocki i wezwał do dokładnego prześwietlenia komunistycznej przeszłości postkomunistycznego marszałka Czarzastego.

Panie prezydencie! W walce o bezpieczeństwo Polek i Polaków nie można ustawać ani poprzestawać na małym. Trzeba prześwietlić wszystkie partie i wszystkich wielkich liderów politycznych. Nie bać się nawet świętości.

Towarzysz Stanisław wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej po ukończeniu studiów, w 1978 roku. Partii pozostał wierny aż do jej samorozwiązania. Był członkiem egzekutywy PZPR w Prokuraturze Wojewódzkiej i Rejonowej w Krośnie, a także kierownikiem szkolenia partyjnego. W stanie wojennym sporządził m.in. akt oskarżenia przeciwko działaczowi ówczesnej opozycji Antoniemu Pikulowi. Partia nadała mu Krzyż Zasługi, ateistyczny zresztą. Potem pan prezes Jarosław Kaczyński skierował towarzysza Stanisława do Trybunału Konstytucyjnego. Towarzysz Piotrowicz nie zawiódł pokładanego zaufania. Rozprawił się z wrażym Trybunałem niczym Andriej Wyszyński ze starymi bolszewikami podczas „procesów moskiewskich”, czyniąc go prawnie martwym.

Towarzysz Wacław wstąpił do PZPR w 1968 roku. Był w egzekutywie Komitetu Uczelnianego Politechniki Łódzkiej. Od 1981 roku przebywa na emigracji w Kanadzie. Rozpoznawał tam różne środowiska, zwłaszcza związane z branżą lotniczą, wtedy przylgnął do niego pseudonim „profesor”. Po 2010 roku nawiązał kontakt z Antonim Macierewiczem. Ten poznał go z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Rychło towarzysz Wacław Berczyński został gwiazdą macierewiczowskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej. Tam wymyślił niezwykle skuteczną broń. Bombę termobaryczną. Wielkiej siły rażenia i zupełnie niewidzialną! Po wykonaniu zadania towarzysz Wacław też stał się niewidzialny.

Towarzysz Wojciech wstąpił do PZPR w 1975 roku w Płocku. Kierował tam Wydziałem Spraw Wewnętrznych Urzędu Miejskiego. Udzielał się też w Komitecie Wojewódzkim PZPR. Towarzysz Wojciech Jasiński studiował też prawo z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. I jak wspominał po zajęciach chadzali pić wino na uniwersyteckich skwerkach. Nie dziwmy się, że tak zdolny człowiek, choć komunista, był potem posłem i ministrem u prezesa Kaczyńskiego. Został prezesem PKN Orlen, a teraz doradza prezesowi Narodowego Banku Polskiego.

Towarzysz Krzysztof karierę rozpoczął w Związku Młodzieży Socjalistycznej, a do PZPR wstąpił w 1967 roku. Niestety wszystko czego się dotknął, to zdechło, albo zmarniało. Był członkiem ZMS, PZPR i Porozumienia Centrum, organizacji które już nie istnieją. Pracował w „Sztandarze Młodych”, „Zarzewiu”, „Dookoła świata”, „Literaturze”, „Kulturze”, „Tygodniku Wojennym”, „PWA”, „Vacacie”, „Expressie Wieczornym”. Wszystkie te tytuły padły. Kierował Tygodnikiem „Solidarność”, PAI, PAP, Polskim Radiem doprowadzając te instytucje do degradacji. W 2016 roku został pełnomocnikiem rządu ds. reformy medialnej. Jego niekompetentne projekty doprowadziły TVP SA do wielomilionowego długu. W 2015 roku został wybrany posłem Sejmu RP i radykalnie obniżył autorytet tej Izby. Po co pan prezes Kaczyński trzymał przy sobie towarzysza Krzysztofa Czabańskiego? Z umiłowania komuny?

Towarzysz Jacek wstąpił do PZPR w 1979 roku. Potem członkostwo przekuł w status pokrzywdzonego. Był też aktywistą Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, jak marszałek Czarzasty. Redaktor Piotr Zaremba, czołowy kaczystowski propagandzista napisał, że towarzysz Jacek to „To typ eksperta. Jeden z technokratów, którzy dobili do obozu wolnej Polski, kiedy ona się pojawiła. Ale dzięki swym kompetencjom, także językowym, mogli jej oddać więcej usług niż dawni rewolucjoniści”. Rzeczywiście towarzysz Jacek zawsze prezentował w partii technokratyczne odchylenie, ale serce prezesa Kaczyńskiego zdobył żarliwie mołojeckim wyczynem. Kiedy w marcu 2017 roku sam stanął w Brukseli przed zmasowanym atakiem 27 wrogich rządów kandydując na przewodniczącego Rady Europejskiej przeciwko wrażemu Tuskowi. Walczył do końca, jak bratni panfiłowcy. W roku 2024 wszedł w skład komitetu wspierającego kandydaturę Karola Nawrockiego na prezydenta RP. W sierpniu 2025 towarzysz Jacek Saryjusz – Wolski został powołany na doradcę społecznego prezydenta RP Karola Nawrockiego.

Towarzysz Stanisław Erlich urodził się w 1907 roku w spolonizowanej rodzinie żydowskiej w Przemyślu. Przed II wojną zdążył zrobić doktorat z prawa i zyskać opinię lewicowca. Po zajęciu ZSRR przez armię niemiecką wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Dosłużył się stanowiska z-cy dowódcy brygady ds. politycznych, stopnia majora. Po wojnie został redaktorem naczelnym miesięcznika „Państwo i Prawo”, profesorem na Uniwersytecie Warszawskim i z czasem jednym z najbardziej wpływowych osób w środowisku prawniczym Polski Ludowej. Był też znakomitym prawnikiem i politologiem. Zmarł w 1997 roku. Prezes Kaczyński był na jego pogrzebie.

Zanim Erlich umarł, zdążył być promotorem pracy magisterskiej i potem pracy doktorskiej Jarosława Kaczyńskiego. Zmusił prezesa Kaczyńskiego do ukończenia rozpoczętej pracy. Bez jego determinacji prezes Kaczyński byłby jedynie magistrem. W 1981 roku, jak wspominał Jarosław Kaczyński, „dostałem dzięki protekcji pracę w Zakładzie Badań nad Szkolnictwem Wyższym”. Protektorem był podobno Stanisław Erlich.

Lech Kaczyński w czasie pisania swego doktoratu na uczelni w Gdańsku popadł w konflikt z swym szefem, profesorem Jackowiakiem. Zły Jackowski zablokował mu doktorat, uważając pracę Lecha za bezwartościową. Brat Jarosław poszedł na skargę do „Żydokomuny”, czyli swego mistrza profesora Erlicha. Po jego interwencji, jak wspomina, obrona doktoratu poszła Lechowi jak po maśle.

Kiedyś marszałek Hermann Góring powiedział „O tym kto w Luftwaffe jest Żydem, decyduję ja”. W dzisiejszej Polsce z postkomunistami jest jak z Żydami w Luftwaffe.

PS. Więcej w tygodniku Fakty Po Mitach

Piotr Gadzinowski

Poprzedni

Status osoby najbliższej. Sejm daje zielone światło projektowi Lewicy

Następny

Jesteśmy ugotowani