Przed stu laty narodził się Związek Literatów Polskich

Życie literackie w międzywojennej Polsce, przecież pod wieloma względami bujne i owocne, rozwijało się w warunkach nieprostych. Zszyta z ziem trzech zaborów odrodzona Rzeczpospolita była państwem etnicznie nader niejednorodnym: podczas spisu ludności w 1921 roku wśród 27 milionów mieszkańców 69 proc. podało narodowość polską, 14 proc. – ukraińską, 8 proc. – żydowską, 4 proc. – białoruską, także 4 proc. – niemiecką, 1 proc. – inną.

Była ta Polska krajem niebogatym, a z biegiem czasu jej sytuacja gospodarcza wcale nie ulegała poprawie: nawet w najlepszych latach jej produkcja przemysłowa nie przekraczała poziomu sprzed I wojny światowej (w 1938 roku w przeliczeniu na 1 mieszkańca wynosiła 82 proc. tej z 1913 roku), a jej udział w produkcji światowej nie wzrastał, lecz malał. W 1921 roku aż 33 proc. osób w wieku powyżej 10 lat nie umiało czytać ani pisać (a o dalszych 5 proc. nie było wiadomo, czy posiadają te umiejętności); w 1931 roku liczbę analfabetów udało się zmniejszyć do 23 proc. . Publiczność literacka obejmowała w dwudziestoleciu międzywojennym od 7 proc. do 10 proc. dorosłych Polaków. Liczba tytułów wydawanych książek z 3,6 tys. w 1921 roku sięgnęła w 1938 roku 5,5 tys. przy globalnym nakładzie 35 mln egzemplarzy (pół wieku później, w 1988 roku wydaliśmy 10,7 tys. tytułów w nakładzie 245 mln egzemplarzy).
Ukształtowany z czasem autorytarny, a pod pewnymi względami faszyzujący reżim polityczny, ukoronowany Brześciem i Berezą Kartuską i wyróżniający się wysoką liczbą więźniów politycznych (w 1935 roku miała ich Polska około 16 tysięcy), dla życia umysłowego i artystycznego oznaczał też bezpardonową cenzurę represyjną (np. w dziesięcioleciu 1926-1935 naczelny organ PPS „Robotnik” ulegał konfiskacie około 500 razy, a endecka „Gazeta Warszawska” około 260 razy; jeszcze bardziej dotkliwie represjonowano prasę radykalnej lewicy i mniejszościową).
Polska literatura piękna wkraczała w międzywojenne dwudziestolecie w drużynie licznej i silnej. W dalszym ciągu działał niegdysiejszy ideolog polskiego pozytywizmu Aleksander Świętochowski (1849-1938), czynni byli wybitni twórcy generacji Młodej Polski – Stefan Żeromski (1864-1925), Gabriela Zapolska (1857-1921), Jan Kasprowicz (1860-1926), Kazimierz Przerwa Tetmajer (1865-1940), Władysław Reymont (1867-1925), Stanisław Przybyszewski (1868-1927), Andrzej Strug (1871-1937), Karol Irzykowski (1873-1944), Wacław Berent (1873-1940), Tadeusz Boy-Żeleński (1874-1941), Leopold Staff (1878-1957); dawali już o sobie znać młodsi od nich Zofia Nałkowska (1884-1954), Juliusz Kaden-Bandrowski (1885-1944), Maria Dąbrowska (1889-1965), Jarosław Iwaszkiewicz (1894-1980), Julian Tuwim (1894-1954). Wielu z wymienionych od razu zaangażowało się w różnorakie poczynania zmierzające do powołania ogólnopolskiej organizacji ludzi pióra, reprezentującej interesy i działającej na rzecz tak samych autorów, jak i polskiej literatury w całości; z entuzjazmem sekundowali im w tym liczni twórcy najmłodsi i jeszcze mało znani, wśród których szczególnie czynni byli Wanda Melcer (1896-1972) i Ksawery Glinka (1890-1957).
Poczynania te ostatecznie przyniosły efekt w roku 1920: w dniach 12-14 maja (a więc kilka dni po zajęciu przez polskie wojska Kijowa) w sali warszawskiego ratusza przy placu Teatralnym zebrał się Wszechdzielnicowy Zjazd Literatów Polskich. Powołano na nim Związek Zawodowy Literatów Polskich i przyjęto jego statut, określający go jako „organizację bezpartyjną i apolityczną”, która za cel stawia sobie „zrzeszanie literatów polskich dla wspólnej obrony interesów materialnych, prawnych, moralnych i kulturalnych”. Na Zjeździe obszernie debatowano też nad przedstawioną przez Stefana Żeromskiego inicjatywą utworzenia Akademii Literatury (miałaby zając się ustaleniem pisowni, wydaniem słownika języka polskiego, biblioteki pisarzy polskich oraz biblioteki przekładów z języków obcych); w celu dalszych prac nad tym projektem, który ostatecznie zmaterializował się dopiero trzynaście lat później, i to w mocno odmiennej postaci, powołano specjalną komisję. Uchwalono również wnioski postulujące zniesienie cenzury, ustanowienie emerytur dla twórców, utworzenie za granicą specjalnych placówek popularyzujących polską kulturę, upaństwowienie głównej sceny dramatycznej w stolicy.
Odrębna uchwała Zjazdu protestowała przeciw zamiarom likwidacji utworzonego jeszcze u schyłku 1918 roku Ministerstwa Sztuki i Kultury (od razu powiedzmy tu, że protest ten okazał się daremny – w latach 1921-1922 zadania Ministerstwa Sztuki i Kultury zostały przejęte przez Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego).
Odczytana została na Zjeździe opublikowana później w „Robotniku” i „Trybunie” obszerna deklaracja grupy pisarzy lewicowych (wśród sygnatariuszy byli m. in. Gustaw Daniłowski, Jerzy Hulewicz, Witold Hulewicz, Karol Irzykowski, Jan Lechoń, Mieczysław Limanowski, Zofia Nałkowska, Bronisława Ostrowska, Leon Schiller, Edward Słoński, Stanisław Stande, Andrzej Strug, Emil Zegadłowicz, Stefan Żeromski); głosiła ona m. in.: „Jesteśmy przekonani, że po religijnym ongi zrównaniu wszystkich ludzi przed obliczem bóstwa, po obywatelskim zrównaniu ich przed prawem i po politycznym wyzwoleniu, przyjść musi również, w tej czy innej formie, i ekonomiczne wyzwolenie człowieka, wyzwolenie pracy, myśli, talentu i twórczości z jarzma, jakie im ustrój współczesny narzuca (…) Z oburzeniem przeto piętnujemy uprawianą przez reakcję metodę zwalczania wszelkich, czy to rewolucyjnych, czy nawet pokojowych, dążeń do zmian społecznych, przez zohydzenie walczących o wolność, zarzucanie im zdrady kraju i przypisywanie celów niszczycielskich i anarchistycznych (…) Stwierdzamy zarazem, że nie wolno Polski całej utożsamiać z tą pianą, która dziś płynie wierzchem prądu jej życia”.
Majowy warszawski Zjazd wybrał też w tajnym głosowaniu Zarząd Związku Zawodowego Literatów Polskich, który przybrał kształt następujący: prezesem został Stefan Żeromski, wiceprezesem – Stefan Krzywoszewski, sekretarzem – Ludwik Skoczylas, skarbnikiem – Karol Irzykowski, członkami – Ksawery Glinka, Zygmunt Kisielewski, Zofia Nałkowska, Władysław Reymont, Wacław Sieroszewski i Andrzej Strug. Po ukonstytuowaniu prace Zarządu wnet zostały na kilka miesięcy przerwane z powodu mobilizacji; wznowiono je po zakończeniu działań wojennych i podpisaniu rozejmu z radziecką Rosją w Rydze. Stanowisko sekretarza przejął wtedy młody poeta i prozaik Edward Kozikowski, by sekretarzować organizacji prawie dziewiętnaście lat, aż do wejścia do Warszawy hitlerowców. W listopadzie 1920 roku z funkcji prezesa zrezygnował Żeromski, tłumacząc tę swą decyzję stanem zdrowia i trudnościami z dojazdem z Konstancina, gdzie od niedawna mieszkał; jego następcą został Sieroszewski.
Powstały w Warszawie Związek miał w zamierzeniu stanowić organizację, jednoczącą pisarzy całej Rzeczypospolitej; w rzeczy samej jednak początkowo przez kilkanaście lat działało, skądinąd blisko ze sobą współpracując, kilka autonomicznych lub nawet odrębnych zrzeszeń pisarskich o tej nazwie: obok tego warszawskiego – we Lwowie, Krakowie i Poznaniu, później też w Wilnie i Lublinie. Najważniejszy i najbardziej aktywny był Związek Warszawski, na czele którego stali po Żeromskim i Sieroszewskim kolejno Strug, Kaden-Bandrowski, znów Sieroszewski, Nałkowska, znów Strug, a po jego śmierci Dąbrowska. Formalne zjednoczenie ZZLP nastąpiło w 1935 roku; na czele wybranego wówczas Zarządu Głównego stanął Ferdynand Goetel (Warszawa), wiceprezesem został Stanisław Pigoń (Kraków), sekretarzem generalnym – Edward Kozikowski (Warszawa), skarbnikiem – Julian Wołoszynowski (Warszawa), członkami zaś Zofia Nałkowska (Warszawa), Leon Pomirowski (Warszawa), Leon Kruczkowski (Kraków), Włodzimierz Jampolski (Lwów), Ostap Ortwin (Lwów), Zenon Kosidowski (Poznań), Jan Emil Skiwski (Poznań) i Tadeusz Łopalewski (Wilno). Co do liczebności Związku, dysponujemy precyzyjnymi danymi za rok 1930: warszawski ZZLP miał wtedy 186 członków, poznański – 62, krakowski – 53, lwowski – 42, wileński – 38; w sumie więc do tych pięciu organizacji należało 381 osób. Jak pisze Stefan Żółkiewski, wśród warszawskich działaczy ZZLP najpierw przeważali pisarze lewicy oraz pisarze demokratyczni, choć sympatyzujący z Piłsudskim; dopiero na początku lat trzydziestych decydującą rolę zaczęli odgrywać eksponowani zwolennicy sanacji. Na prowincji w zarządach związkowych stale przeważali pisarze związani z prawicą.
Czym w międzywojniu zajmował się ZZLP? Przede wszystkim zgodnie ze swą nazwą sprawami zawodowymi: brał energiczny udział w pracach nad uchwalonym przez Sejm w 1926 roku prawem autorskim, walczył o honoraria i tantiemy dla pisarzy (w 1929 roku np. podpisał w tych sprawach bardzo ważną umowę z Polskim Radiem), tropił nadużycia popełniane wobec autorów przez niesolidnych wydawców, usiłował (choć bezskutecznie) doprowadzić do stworzenia systemu zabezpieczenia emerytalnego literatów, organizował (skutecznie) pomoc socjalną w postaci zapomóg losowych, wywalczył dla pisarzy prawo do ulgowych paszportów, zniżki w opłatach za użytkowanie telefonu, za leczenie uzdrowiskowe, za bilety do teatrów i kin, załatwił prawo do obniżenia wymiaru zajęć lekcyjnych dla uprawiających działalność literacką nauczycieli szkół średnich. Ale też raz po raz zabierał głos w sprawach ogólniejszych: potępił (choć nie gremialnie) zamordowanie prezydenta Narutowicza, w czasie zamachu majowego poparł Piłsudskiego, ale wkrótce potem podjął zabiegi o uwolnienie więźniów politycznych. Warto też wspomnieć, że wśród przedsięwzięć podejmowanych przez pozawarszawskie ogniwa ZZLP wyróżniały się cieszące się wielką popularnością cykliczne akcje upowszechnieniowe – Środy Literackie w Wilnie (1927-1939) i Czwartki Literackie w Poznaniu (1934-1939).
Po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej ZZLP wznowił swą działalność już w sierpniu 1944 roku w Lublinie, a w roku 1949 przybrał nazwę, pod którą znamy go dzisiaj – Związek Literatów Polskich…