Wspomnienia „Korzenia”

Bohdan Korzeniewski (1905-1992) należy do najważniejszych postaci w dziejach polskiej sztuki teatralnej, nie tylko w przestrzeni XX wieku, lecz także na przestrzeni całej jej historii. Był nie tylko praktykiem sceny, czyli wybitnym inscenizatorem, ale także rasowym intelektualistą, historykiem i analitykiem teatru, przy czym koncentrującym swoje zainteresowania bardziej na tekście scenicznym, niż na formie, czyli na kształcie inscenizacyjnym spektaklu.

Był bowiem nade wszystko „mózgowcem”, intelektualistą Melpomeny, w mniejszym stopniu wizualistą koncentrującym się na aspekcie widowiskowym teatru, choć doceniał i ten jego aspekt.
W latach trzydziestych czynnie działał też jako krytyk teatralny publikujący recenzje na łamach szeregu pism. Spiritus movens zainteresowania młodego polonisty z Uniwersytetu Warszawskiego teatrem był wybitny historyk literatury, Józef Ujejski. W latach 1933-1934 młody Korzeniewski przebywał we Francji, głównie w Paryżu, na naukowym stypendium. Prowadził tam studia nad teatrem XVIII-wiecznym, m.in. nad działalnością Wojciecha Bogusławskiego.
Eksplorował także ówczesny teatr francuski i poznał wiele wybitnych, legendarnych dziś postaci tego kręgu, takich jak Jean Giraudoux, Charles Dullin (późniejszy profesor Ryszardy Hanin), Louis Jouvet czy Jean Vilar, a także Jean Cocteau czy Jean Marais. Poznał też szereg ówczesnych polskich paryżan, w tym Olgę Boznańską, Konstantego Brandla czy Juliena Bendę. Korzeniewski miał poglądy lewicowe, bliskie PPS, a podczas okupacji był, z ramienia rządu emigracyjnego oraz struktur podziemnego państwa polskiego, organizatorem konspiracyjnego życia teatralnego. Wykładał też w podziemnym Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej.
W latach 1940-1941 był więźniem Auschwitz (zwolnionym z niego relatywnie szybko dzięki protekcji ważnej persony). Po wojnie wszedł w skład Sądu Koleżeńskiego przy ZASP, który przeprowadzał weryfikacje aktorów obwinionych o kolaborację z okupantem, w tym grających na scenach koncesjonowanych przez władze okupacyjne (sąd ten ukarał m.in. Marię Malicką, Adolfa Dymszę czy Andrzeja Szalawskiego).
Ta właśnie działalność, a także sprawa tzw. bojkotu aktorskiego w stanie wojennym po 13 grudnia 1981 roku stała się tematem głośnego swego czasu wywiadu-rzeki przeprowadzonego z Korzeniewskim przez Małgorzatę Szejnert, który ukazał się w 1988 roku pod tytułem „Sława i infamia”. Jako inscenizator specjalizował się Korzeniewski w scenicznych realizacjach dramatu francuskiej klasyki dramatu (Molier, m.in. głośna krakowska realizacja „Don Juana” z Markiem Walczewskim w roli tytułowej (1962), Beaumarchais, J. Giraudoux), ale także m.in. G.B. Shaw, W. Szekspira, a z autorów polskich – Aleksandra Fredro (przy całym racjonalistycznym, oświeceniowym krytycyzmie w stosunku do szlacheckiego sarmatyzmu doceniał jednocześnie niektóre jego walory).
Jako pierwszy po wojnie inscenizator wystawił w 1959 roku „Nieboską komedię” Zygmunta Krasińskiego. W latach 1949-1975 był wykładowcą reżyserii w warszawskiej PWST im. A. Zelwerowicza i przyczynił się do uformowania grona wybitnych polskich reżyserów teatralnych, m.in. Konrada Swinarskiego, Jerzego Jarockiego, Jerzego Grzegorzewskiego, Izabelli Cywińskiej, Macieja Prusa, Helmuta Kajzara, Bohdana Hussakowskiego. Jego działalność pedagogiczna bardzo wysoko ceniona z punktu widzenia naukowego i artystycznego, naznaczona była „czarną legendą” bardzo surowego, wymagającego, a przy tym sarkastycznego egzaminatora (zajęcia z nim studenci nazywali „krwawymi poniedziałkami”).
Korzeniewski bezwzględnie wymagał od studentów atrybutów, które charakteryzowały jego samego: wszechstronnego wykształcenia humanistycznego, analitycznego myślenia i intelektualnej dyscypliny.
Wielu z nich onieśmielała też jego złośliwa, błyskotliwa inteligencja. Zajmował się także przekładami klasyki dramatu francuskiego (m.in. Moliera). Wspomnienia Korzeniewskiego, które fragmentami publikowane były przed wielu laty w kilku tytułach prasowych, głównie w paryskiej „Kulturze” i „Znaku”, zebrała Anna Kuligowska-Korzeniewska, teatrolog, przez lata związana z Korzeniewskim jako żona.
We wstępie zarysowała jego sylwetkę psychologiczną, duchową, w tym m.in. jego bliski związek z naturą, a także odniosła się do jego licznych publikacji książkowych. „Było minęło…” rozpoczynają się od relacji z czasów dzieciństwa i młodości człowieka wywodzącego się ze średniej warstwy ziemiańskiej z okolicy Siedlec, następnie obejmują dwuletni okres francuskiego stypendium, czas działalności recenzenckiej i kontakty ze środowiskami teatralnymi Warszawy w okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej.
Obszerna część wspomnień dotyczy doświadczeń Korzeniewskiego jako więźnia obozu koncentracyjnego w Auschwitz i jest interesującym studium okrutnego i perfidnego systemu obozowego. Następna część stanowi zapis jego doświadczeń podczas Powstania Warszawskiego. Końcowa faza wspomnień obejmuje tuż powojenny czas poświęcony ratowaniu od zagłady dóbr kultury w zniszczonej Warszawie oraz okres stalinowski.
„Reminiscencje Bohdana Korzeniewskiego, zebrane w tym tomie – napisał w posłowiu Andrzej Kruczyński – tworzą obraz wielkiego i w przeważającej mierze bolesnego doświadczenia intelektualisty – człowieka niezależnego, którego postawa wobec rzeczywistości jest racjonalna i ostro etyczna (…) znajdziemy tu też szczególny rodzaj krytycznego i trzeźwego patriotyzmu, który nie ma wiele wspólnego z polskim katolicyzmem i naszą romantyczną tradycją”.
Kruczyński zwraca uwagę na walory literackie wspomnień: „Wspomnienia z Auschwitz („Pagórek” i „Powrót”) to literatura najwyższej rangi, starannie dopracowana i „domyślana”, godna porównywania z najlepszymi utworami, jakie w tym gatunku napisano. (…) Korzeniewski w swoich opowieściach zachwyca bowiem bardzo konkretnym, niezwykle wyrazistym obrazowaniem świata, a także wyjątkową dbałością o wybór sytuacyjnego szczegółu – takiego, który w pamięci czytelnika pozostaje na dłużej”.
Podsumowując uwagi o literackich walorach tekstów Korzeniewskiego Kruczyński stwierdził: „Styl Korzeniewskiego cechuje badawczy racjonalizm, ale w kulminacyjnych momentach narracji pojawiają się poruszające obrazy, poetyckie w swej naturze.
Autor lubi opisywać sceny paradoksalne, dziwne, groźne, przerażające” (…). Przyczyn przyjęcia takiej optyki, jak również upodobania w tworzeniu portretów natury ludzkiej, „docierania do sekretów indywidualności i odkrywania ciemnych stron natury ludzkiej”, autor posłowia upatruje m.in. w bliskiej Korzeniewskiemu tradycji francuskiego naturalizmu.
Wpisuje się w nią zwłaszcza szereg kapitalnych portretów charakterologicznych, zaczerpniętych m.in. z kręgów osób poznanych przez Korzeniewskiego w Paryżu. Styl artysty nasycony jest sarkastycznym poczuciem humoru. To on nadaje ten najsmaczniejszym scenkom przez niego opisanym.
Do najznakomitszych należy, pomieszczona w rozdziale „Książki”, powojenna scena zatrzymania i przesłuchania Korzeniewskiego przez patrol wojska w Krakowie, mająca cechy rasowego skeczu kabaretowego. Kruczyński zwraca uwagę na charakteryzujące te opowiadania „inteligentne i złośliwe użycie ironii”, stanowiące o „prawdziwym uroku jego stylu wypowiedzi i w swojej „ciętości” przywodzące na myśl humor Moliera.
Korzeniewski opisuje autentycznie zabawne scenki ze sprawnością rasowego komediopisarza”. Szczególnie interesującym tekstem jest tu obszerny „Grzech”, w którym na kanwie premiery sztuki Żeromskiego w Teatrze Polskim w 1951 roku, przy udziale oficjeli z Bolesławem Bierutem na czele, dał Korzeniewski kapitalne studium psycho-socjologiczne studium – zbiorowe i personalne stalinowskiej ekipy władzy (m.in. samego Bieruta, Jakuba Bermana, Konstantego Rokossowskiego, a także Aleksandra Zelwerowicza).
Niestety, brak w zbiorze wspomnień z okresu po 1956 roku, czyli z najważniejszego okresu teatralnej działalności Korzeniewskiego.
O ile nie jest istotnym brakiem nieobecność wątków związanych z działalnością Korzeniewskiego w komisji weryfikacyjnej ZASP, a także z bojkotem czasu stanu wojennego, jako że poświęcona im jest wspomniana głośna książka „Sława i infamia”, o tyle dotkliwy jest brak wspomnień z okresów gomułkowskiego i gierkowskiego, w tym w szczególności zapisu reżyserskiej i pedagogicznej działalności Korzeniewskiego w latach 1949-1977. A to przecież byłoby najciekawsze, zważywszy, że ta właśnie sfera była ośrodkiem ciężkości, sednem jego życia zawodowego.
Zapis przemyśleń związanych z poszczególnymi inscenizacjami, uwagi o sylwetkach grających w nich aktorów, o współpracujących z nim scenografach, zapis zmagań z teatralną materią, uwagi o związkach i kolizjach między kulturą a polityką w latach 1956-1989 – jakże interesujące byłyby uwagi Korzeniewskiego w tym zakresie tematycznym. Doświadczenia okupacyjne, obozowe, powstańcze opisał znakomicie i fascynująco, ale akurat one były powszechne. Pominął to, w czym był nie tylko wybitny, ale nade wszystko unikalny. Niestety, gros z tego co unikalne, pozostało poza burtą opublikowanych wspomnień.
Tak więc lektura wspomnień wybitnego artysty i intelektualisty, choć oczywiście bardzo interesująca z różnych powodów, pozostawia duży niezaspokojony apetyt. Szkoda.
Chyba że kiedyś jeszcze ujawnione zostaną jakieś materiały z papierów po Korzeniewskim, ale o tym autorzy wstępu i posłowia nie wspominają.
Bohdan Korzeniewski – „Było, minęło… Wspomnienia”, przedmowa Anna Kuligowska-Korzeniewska, posłowie Andrzej Kruczyński, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2020, str. 494, ISBN 978-83-8196-090-8