Wypominki (ostatnie)

23 lis 2017

4 stycznia 1999 zapisuję: „Jednym z koronnych cech rządów solidaruchów w latach 1990-1993 było nieustanne, codzienne niemal nękanie różnych grup społecznych i środowisk zawodowych”. Czy to czegoś nie przypomina? Akurat dziś do najmniej nękanych należą kibole i neofaszyści, do najbardziej nękanych – sędziowie i ludzie kultury. 22 stycznia, w niewielkim tekście w lubelskim „Dzienniku Wschodnim”, zatytułowanym „W czerwonej jaskini”, odnotowuję udział w spotkaniu noworocznym na Rozbrat. Obecni byli m.in. Izabella Sierakowska (zawsze życzyła sobie, żeby pisać jej imię „przez dwa l”, „ja nie jestem żadna „bela” – mawiała), Piotr Gadzinowski, Tadeusz Iwiński, Józef Oleksy, Leszek Miller, Janusz Rolicki, Wiesław Górnicki, Jerzy Szmajdziński. Pojawili się też Janina Paradowska i… Maciej Łętowski, publicysta prawicowy, ale być może gotowy przekąsić i wypić z każdego stołu.
I jeszcze zawieruszone rodzynki z 1992 i 1995 roku. 14 października 1992: „Kościół, Matka nasza, przebacza tym, co go dziś szarpią i kąsają. Czyż nie rzuca się i dziś Kościołowi kłód pod nogi, żeby utrudnić mu dotarcie z Ewangelią do swych córek i synów” – głosił ówczesny biskup łomżyński Juliusz Paetz. Chciałoby się dodać – do synów zwłaszcza, a do nich także z bielizną z monogramem „Roma – Amor”. 3 listopada znów temat aborcji w dwóch ujęciach. Sejmowa Komisja Nadzwyczajna zaproponowała „karanie więzieniem stosowania środków nie dopuszczających do implantacji zagnieżdżonego jajeczka – czyli spirali i nowej generacji pigułek antykoncepcyjnych”. Podbija to deklaracja członka Kongresu Liberalno-Demokratycznego (sic!) Lecha Mażewskiego. „Uważam, że potrzebny jest nam historyczny kompromis z Kościołem. Wprowadzamy zakaz aborcji i w zamian oczekujemy od Kościoła poparcia dla rynkowych reform”. Mażewski sam nazwał to, bardzo szczerze i serio, „handlem rybami”. Chętnie bym podrzucił Mażewskiego do klatki uczestniczkom „czarnego marszu”, „buntu parasolkowego”, feministkom oraz innym dumnym i świadomym swych praw kobietom, by z lubością przypatrywać się, jak robią z niego tatara lub też mielonego. 27 listopada 1995: Po wizycie Aleksandra Kwaśniewskiego w Częstochowie (ale tylko w laickiej części miasta), przeor klasztoru jasnogórskiego, o. Szczepan Kośnik wytoczył zdobytą na Szwedach w czasie Potopu kolubrynę i skierował ją w dół, ku miastu: „Jasna Góra nie chce witać ludzi spod znaku cywilizacji śmierci, aborcji i ateizmu, spod znaku sierpa i młota, choćby sięgali po najwyższe godności”. A prymas Glemp ze swej strony mówił o Polsce chrześcijańskiej i neopogańskiej, a także wyraził pragnienie, by „Polska nie weszła do Europy na kolanach, jak prostytutka (…)”. Nie wiem, czy akurat wtedy taka wątpliwość przyszła mi do głowy, ale dziś zastanawiam się, gdzie i w jakich okolicznościach prymas widział prostytutkę pełzającą na kolanach?
Na tym kończę cykl wypominków, bo rodzynki brane z moich zapisków sprzed lat już mi się skończyły.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...