Zakute łby a otwarte głowy

Spór polityczny w Polsce zdaje się być wszechogarniający. Nie dotyczy już tylko praworządności, sądów i trybunałów, dyplomacji czy służb specjalnych, dotarł już nawet do sił zbrojnych i podstaw bezpieczeństwa państwa.

Kwestionowanie programu SAFE przez polityków PiS czy Konfederacji oraz związane z tym wątpliwości prezydenta uderzają w programy zbrojeniowe, które mogą być zrealizowane w polskim przemyśle.

Ok. 180 mld zł spoza budżetu MON, z unijnego kredytu, w 89% może być wydane w Polsce, wzmacniając polski potencjał odstraszania i obrony kraju w krótkim czasie, w perspektywie roku 2030.

Wszyscy poważni eksperci i obserwatorzy rozwoju sytuacji geopolitycznej w naszym regionie mówią o wzroście zagrożenia w związku z wojną na Ukrainie i odradzaniem się rosyjskiego imperializmu. Trzeba też przypomnieć o 30 letnim niedofinansowaniu armii i cięciu sił zbrojnych, które w krótkim czasie trzeba odbudować i wyposażyć w nowoczesny sprzęt i uzbrojenie.

Trzeba m.in. wymienić Bojowe Wozy Piechoty z lat 70 tych i 80 tych na nowoczesne polskie “Borsuki” ze Stalowej Woli, zbudować system antydronowy SAN z armatami i karabinami maszynowymi z Tarnowa, zbudować system rozpoznania radioelektronicznego i satelitarnego, pozyskać nowe kołowe transportery opancerzone “Rosomaki” z Siemianowic Śląskich czy zbudować nowe możliwości produkcyjne amunicji (zwłaszcza amunicji 155 mm), w Pionkach, Radomiu, Kraśniku, Skarżysku-Kamiennej czy w Bydgoszczy.

Wsparcia wymagają także strategiczne drogi czy linie kolejowe oraz zabezpieczenie wschodniej i północnej granicy państwa.

Tych projektów zgłoszonych do programu SAFE jest 139.

Polska z budżetu MONu i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych finansuje oprócz utrzymania i rozwoju wojska kosztowne programy zbrojeniowe ulokowane głównie w USA i Korei Południowej. Tylko zobowiązania finansowe z tego tytułu wobec Stanów Zjednoczonych w perspektywie 2035 roku za czołgi, samoloty, śmigłowce bojowe czy systemy rakietowe wynoszą łącznie ok. 750 mld zł.

W tej sytuacji pożyczkowy program europejski z odroczonymi na 10 lat i rozłożonymi w czasie do 2070 roku spłatami i oprocentowany na poziomie 3,1%, niedostępnym na rynkach finansowych dla Polski, jest ogromną szansą dla Sił Zbrojnych, ale też polskiego przemysłu.

Jedynymi ograniczeniami programu jest cezura czasowa 2030 rok oraz wymóg co najmniej 65% udziału w zamówieniach firm europejskich, który polski rząd wypełnia z naddatkiem, planując lokować zamówienia niemal wyłącznie w Polsce.

Jedynym zagranicznym systemem uzbrojenia, znanym z nazwy, jest Carl Gustav, a plan zakłada udział przemysłu zagranicznego w naszych zamówieniach na poziomie ok. 11%.

Rząd zakłada udział w programie niemal wszystkich polskich zakładów zbrojeniowych i ok. 12 tys. kooperantów.

Dlaczego opozycja się w tej sytuacji nie zgadza na udział Polski w SAFE?!

Głównie jej czołowi politycy mówią o suwerenności, której zagrażają ponoć Niemcy i Unia Europejska, której jesteśmy członkiem. Niemcy mają uczestniczyć w polskiej części programu na poziomie 0,37% i to w postaci firmy szwedzko-niemieckiej.

A Unia, jak zwykle, będzie pilnować, aby pieniądze wydawane były zgodnie z przeznaczeniem i zgodnie z prawem.

PiS nie przejmował się polską suwerennością lokując ogromne kontrakty za granicą, w USA i w Korei, z reguły bez offsetu i bez kodów źródłowych, ale przejmują się faktem, że mamy wziąć pieniądze za pośrednictwem Unii Europejskiej, w której uczestniczymy, na rzecz zakupów i tworzenia nowych możliwości produkcyjnych w rodzimym przemyśle.

Działają nie tylko na szkodę polskiego przemysłu i Sił Zbrojnych, na szkodę Rzeczypospolitej, ale również na szkodę własnego elektoratu. Kluczowe zakłady zbrojeniowe, które powstały w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego znajdują się przecież w regionach, gdzie PiS do tej pory uzyskiwał większościowe poparcie, na Podkarpaciu, w Świętokrzyskiem, we wschodniej Małopolsce czy na Lubelszczyźnie.

Nie powstrzymuje ich także od negacji fakt, że orbanowskie Węgry są trzecim państwem, po Polsce i Rumunii, które uzyskało największy udział w programie SAFE.

Co w takim razie jest przyczyną tak dramatycznej kontestacji tak potrzebnego Polsce programu?!

Moim zdaniem istotną przyczyną jest chęć demonstracji przeciwko Unii Europejskiej jako takiej i jednocześnie przywiązania do Stanów Zjednoczonych i ich aktualnego przywódcy, niezależnie jaką politykę wobec Europy i naszego bezpieczeństwa aktualnie prowadzi. To jest postawa wasala.

Drugą i najważniejszą przyczyną jest chęć pozbawienia sukcesu konkurenta politycznego jakim jest obecna koalicja rządząca. Za wszelką cenę, nawet kosztem zasadniczego interesu Rzeczypospolitej – bezpieczeństwa kraju!

O tempora, mores!

Mam nadzieję, że prezydent tejże Rzeczypospolitej –zwierzchnik Sił Zbrojnych nie da się ostatecznie wciągnąć w tę pułapkę i nie sprzeniewieży się swojej przysiędze.

Myśląc również o swojej przyszłości.

Zbyszek Zaborowski

Politolog, publicysta i doświadczony polityk lewicy. Absolwent Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Poseł na Sejm II, III, IV, V i VII kadencji (1993–2007, 2011–2015), a w 2004 roku deputowany do Parlamentu Europejskiego. W latach 2008–2010 był wicemarszałkiem województwa śląskiego, a w latach 2016–2019 wiceprzewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Od wielu lat związany z życiem publicznym i samorządowym na Śląsku, aktywny także w Stowarzyszeniu Ordynacka. Autor komentarzy i analiz politycznych, angażuje się w inicjatywy społeczne i obywatelskie.

Poprzedni

USA i Izrael atakują Iran

Następny

Koń szalony