10 lipca 2024

loader

1700 plus

Czy administracja USA pozwoliłaby Rosji założyć swoje bazy wojskowe w Meksyku i Kanadzie?

Ta wieść wielce podbudowała internetowe poczucie polskiego bezpieczeństwa i wywołała wręcz orgazmy zachwytów medialnego, liberalnego Komentariatu.
Wieść, że sojusznicza administracja USA postanowiła wzmocnić stacjonujący W Polsce kontyngent amerykańskich wojsk. O tysiąc siedemset dzielnych wojaków. Zawodowych, żadnej tam terytorialsowej rezerwy. Dzięki tej wieści polskie elity intelektualne nareszcie odetchnęły z ulgą. Uznały, że od teraz Ruski nas już nie napadnie. A i na Ukrainie też wielce sobie nie poswawoli. Można zatem powrócić do codziennej pracy dla Polski. Do ćwiekania i komentowania konkurencyjnych ćwieków na Twitterze.
Wróćmy do realu. Nietrudno dostrzec, że ten dodatkowy tysiak amerykańskiego wojska nie zmieni proporcji sił na wschodnioeuropejskiej flance NATO. Nie temu ma służyć. Podbija stawkę w wojnie informacyjnej Białego Domu z Kremlem. Rozgrywce jeszcze nie zakończonej.

Nędza intelektualna

Wojna informacyjna Rosji i USA ujawniła sojuszników obu stron walczących. Ich aktywa i słabości. Znów, ale tym razem dobitnie, mogliśmy się przekonać, że obecny rząd polski nie ma sprecyzowanej polityki wschodnioeuropejskiej. Symbolem takiego rozchwiania jest premier Morawiecki, który jednego dnia łasi się w Madrycie do europejskich sojuszników Rosji, a trzy dni później napinał w Kijowie antyrosyjskie muskuły. Nie polskie zresztą, tylko pożyczone od brytyjskiego premiera. Polski rząd nie ma nowoczesnej polityki wschodniej, bo polskie elity polityczne nie mają jej przepracowanej. Także te opozycyjne elity.
W Polsce za to roi się w mediach od „znawców Rosji” i „europejskiej polityki wschodniej”. Zwykle wiedzę swą opierają na trzech fundamentach. Koncepcji niepodległych, buforowych państw Ukraina, Litwa, Białoruś /ULB/ sformowanej przez Giedroycia i Mieroszewskiego jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku. Proroctwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2008 roku: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, a pojutrze może i Polska”. Oraz wytrychu pozwalającego zrozumieć mroki duszy aktualnego prezydenta Rosji. Informacji,że „Putin to były oficer KGB”.
Wszystkie te archaiczne i kuriozalne „fundamenty” nie uwzględniają zmian jakie nastąpiły w świecie w ciągu ostatnich dwudziestu lat. A zwłaszcza w ostatniej dekadzie. Warto przypomnieć, że rewolucyjna kiedyś koncepcja ULB powstała kiedy jeszcze istniał ZSRR,a ChRL była uważana za państwo „III Świata”. Kiedy myśl,że Polska będzie członkiem NATO była niewyobrażalną. Kiedy nie było Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie. Kiedy nie było Rosji, Chin, USA, Niemiec takich jak dzisiaj.
Te trzy filary „polskiej polityki wschodniej”, bezkrytycznie powtarzane jak mantry, skutecznie zwalniają polskie elity polityczne od wszelkiego analitycznego myślenia. Usypiają umysłowo.
W efekcie takiego nieróbstwa polskie elity polityczne nadal nie potrafią myśleć geopolitycznie. Kategoriami interesów, a nie moralizatorstwa. Nie potrafią określić jak są strefy interesów państwa polskiego. Nie potrafią też wyznaczyć długoletnich celów rozwojowych państwa polskiego, polskiej gospodarki, społeczeństwa polskiego.
Polska lewica i krajowe środowiska liberalne skończyły ze swym politycznym wizjonerstwem z chwilą wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Od tamtej pory to Bruksela, czyli Berlin i Paryż, projektują nam przyszłość. Nasze cele rozwojowe. Nasze marzenia. Dali „Spocznij, wolno przestać myśleć”.
Rządzące obecnie elity PiS i wspierające je środowiska też zatrzymały się w rozwoju umysłowym na poziomie tamtego wUniowstąpienia. Teraz cały swój wysiłek koncentrują oni na poszukiwaniu sposobów: „Jak najcwaniej „wycisnąć Brukselkę””, a potem wyjść z tej Unii „po angielsku”. By potem zrekonstruować II Rzeczpospolitą. A kulturowo i mentalnie powrócić do sarmackiej Arkadii.

Armia polska jest zwycięska

Wojna Rosji i USA, na razie jedynie informacyjna, po raz kolejny obnażyła słabość polskiego wojska. Grupy rekonstrukcyjnej godnie prezentującej się podczas defilad. Groźnie prezentującej się wobec migrantów na białoruskiej granicy. Ale trudno mieć nowoczesną armię kiedy polskie elity nie wiedzą jakie są długofalowe interesy państwa polskiego. Z kim i kiedy polskie wojsko może walczyć. Polskie elity polityczne uznały, że tak jak Unia Europejska projektują nasz rozwój, tak NATO gwarantuje obywatelom polskim bezpieczeństwo. Jest taką profesjonalną agencją ochrony wynajętą przez państwo polskie.
A ponieważ zarząd tej Agencji trzymają Amerykanie,to polskie elity chcą mieć z nimi jak najlepsze relacje. Nawet za cenę zakupów drogiego i niepotrzebnego sprzętu wojskowego. Kalkulacji: „Jak kupimy od nich dwieście Abramsów to oni doślą nam kolejnego tysiaka wojaków odstraszających Ruskich”.
No i jeszcze potwierdzimy tym, że jesteśmy sojusznikom zawsze wierni. I zawsze stoimy po stronie światowego „Dobra”. „Wszystkie państwa świata prowadzą politykę realną, tylko my jedni musimy prowadzić politykę moralną. Trzeba być po stronie „dobrych”, trzeba zachować się honorowo, nie wolno iść na żadne kompromisy, trzeba być bohaterskim i hojnie przelewać krew. Wtedy nie ma się co martwić-wszystko będzie okay. Podczas II wojny światowej wszystkie te punkty zrealizowaliśmy bardzo sumiennie./…/Skoro taka heroiczna postawa to jest przepis na sukces w polityce międzynarodowej, jak twierdza nasi romantycy,to jak to się stało, że wyszliśmy z II wojny światowej jako największy przegrany konfliktu? III Rzesza straciła około 25 procent terytorium, a my połowę”,pyta Piotr Zychowicz.
Współautor, wraz z Jackiem Bartosiakiem, mądrej i ciekawej książki „Nadchodzi III Wojna Światowa”. Opatrzonej handlowym,ale też niegłupim. podtytułem: ”Czy Ameryka porzuci Polskę na pastwę Rosji?”.
Jacek Bartosiak jest specjalistą od geopolityki i geostrategii. Autorem kilku interesujących książek o tej tematyce. Piotr Zychowicz to publicysta międzynarodowy i gwiazdor polskiej „historii alternatywnej”. Obaj towarzysko i politycznie bliscy są elitom PiS. Ale nie boją się niepoprawnych politycznie pytań i analiz. Zwłaszcza kiedy rywalizacja między wielkimi mocarstwami USA- Chinami – Rosją wchodzi w krytyczną fazę. I dlatego pytają: Czy USA pójdą na wojnę z Chinami? Po której stronie stanie Rosja? Czy Polska zostanie wciągnięta w III wojnę światową? Dzisiaj takie pytania wydają się nierealne. Dziś Polsce wojna nie grozi, bo mamy amerykański Program 1700 +.
Mamy kolejny, dodatkowy sojusz Wielka Brytania – Polska – Ukraina. Mamy deklaracje i gwarancje. Nie chcemy pamiętać, że niejedne państwa, narody, społeczeństwa miały podobne gwarancje, deklaracje i kontyngenty sojuszniczych wojsk na swym terenie. Południowi Wietnamczycy, iraccy Kurdowie, Afgańczycy.
Tkwijmy dalej w umysłowym nieróbstwie.
Jacek Bartosiak. Piotr Zychowicz. „Nadchodzi III Wojna Światowa”. Dom wydawniczy REBIS.

Piotr Gadzinowski

Poprzedni

Życzenia dla Przyjaciół

Następny

Sadurski na weekend