Lizanie i inne obyczaje polskie

14 wrz 2018

Po fazie okrążania wymiaru sprawiedliwości pan Zbyszek przystąpił do bezpośredniego uderzenia. Przeciwko sędziom Igorowi Tulei, Bartłomiejowi Przymusińskiemu i Monice Frąckowiak, a także przeciwko kilku innym oraz niektórym prokuratorom podjęte zostały działania zmierzające do postawienia im zarzutów przez Rzecznika Dyscyplinarnego, którym jest niejaki sędzia Schab.

 

Dlaczego władza znów się sroży?

W tym samym czasie, w Katowicach, policja szykanuje osoby które na tamtejszym Marszu Równości pojawiły się w koszulkach z wizerunkiem orła z kolorami tęczy w tle. Niby nic nowego, ale ta represyjna mobilizacja, to srożenie się władzy robi jednak wrażenie zagadkowego w obliczu wyborów samorządowych, do których zostało zaledwie 40 dni. Zazwyczaj każda władza przed wyborami próbuje łagodzić swój wizerunek celem poszerzenia elektoratu, a tu mamy, na odwyrtkę, do czynienia z zaostrzeniem. Jeśli do tego dodać wyjście PiS już teraz z obietnicami dodatkowych pieniędzy dla emerytów i rencistów, co wydało się być amunicją szykowaną na przyszłoroczne wybory, to może to oznaczać, że PiS nie wierzy do końca optymistycznym wynikom sondaży przedwyborczych. Chce więc przede wszystkim utwardzić swój najwierniejszy elektorat. Podobny był cel wypuszczenia informacji o planach powierzenia prezesury Najwyższej Izby Kontroli Antoniemu Macierewiczowi. Jego marginalizacja bardzo nie podoba się najbardziej radykalnemu elektoratowi PiS z Klubami Gazety Polskiej i rydzykowemu ośrodkowi w Toruniu. Szef tygodnika „Gazeta Polska” Tomasz Sakiewicz już kilka razy wygoryczał się w swoich wstępniakach, że dymisja Antka Macierewicza go „upokorzyła”. Co prawda bunt tego środowiska PiS-owi nie zagraża, ale dobrze jest rzucić mu coś na pocieszenie i uspokoić nastroje.

 

Nowy lizak

Tymczasem po odejściu z Pałacu Prezydenckiego kancelisty Krzysztofa Łapińskiego, jego stołek objął kancelista nowy, Błażej Spychalski. Ten młody człowiek ma przed sobą wielką przyszłość w PiS, bo jeszcze nie zdążył zapełnić dokumentami szuflad w swoim biurku, jeszcze być może nie zna drogi do toalety, a już oświadczył, że dudowa prezydentura jest „wybitna”. Druga taka wybitna to – jakżeby inaczej – prezydentura smoleńskiego Nieboszczyka Lecha. Każdy rzecz jasna ma prawo oceniać jak chce i uważać nawet, że najwybitniejszym kandydatem na prezydenta RP był niezapomniany Kononowicz („żeby niczego nie było”), bo gusta nie podlegają dyskusji. Jednak ten pośpiech z jakim kancelista Spychalski zabrał się za lizanie nie powiem czego, ma jednak w sobie coś żałośnie nieestetycznego. Niechby poczekał choć dwa tygodnie i rozpatrzył się w rozkładzie biur, położeniu toalet, pomieszczeń socjalnych i nawdychał się charyzmatu pryncypała, a dopiero potem wystąpił ze swoją apostrofą. To już by zrobiło inne wrażenie, można by rzec: przybyłem, zobaczyłem , oceniłem. A tak, na samym wejściu… Źle to wygląda. Nie chodzi przecież o to, by na wejściu potraktować nowego szefa z liścia (co obecnie modne), ale tylko o to, by skorzystał z okazji, by po objęciu nowej pracy najpierw posłuchać co do niego mówią, zanim sam coś powie. Od czasów baśni „Nowe szaty cesarza” Hansa Christiana Andersena utarło się przekonanie, że im kto młodszy, tym bardziej szczery. Przypadek kancelisty Spychalskiego pokazuje, że taka prawidłowość nie jest bynajmniej regułą. Spychalski ma podobno 33 lata, czyli jest w tzw. wieku chrystusowym. Jezus Chrystus w jego wieku nie schlebiał…

 

„Klechą” w „Kler”

W Radomiu zamknęli niedawno całe kwartały ulic z powodu zdjęć do filmu „Klecha”. Wbrew tytułowi, ten film nie jest antyklerykalny. Wręcz przeciwnie. Ma to być hagiograficzna opowieść o radomskim księdzu opozycjoniście Romanie Kotlarzu, którą reżyseruje Jacek Gwizdała. Co ciekawe, u Gwizdały w „Klesze” zagrało co najmniej trzech aktorów, którym nie po drodze z „dobrą zmianą”, Olgierd Łukaszewicz, Jan Peszek i Wojciech Pszoniak, ale może Gwizdała obsadził ich w rolach czarnych charakterów. Co do Pszoniaka i Peszka, to jestem tego niemal pewien, ale już Łukaszewicza w roli łobuza trudno sobie wyobrazić. No, zobaczymy. Premiera „Klechy” ma odbyć się 28 października, czyli dokładnie miesiąc po premierze „Kleru” Wojciecha Smarzowskiego. Jeśli jednak film Gwizdały będzie podobny do arcydzieła „Popiełuszko. Wolność jest w nas” nakręconego przez Rafała Wieczyńskiego (2009), to można być spokojnym o wynik rywalizacji. Soczystą stylistyką swojego filmu o „korku, worku i rozporku” Smarzol zmiażdży kolejnego gniota z kategorii „żywoty świętych”.

 

Ksiądz Isakowicz-Zaleski już „Kler” widział…

Tymczasem księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu, który czasem objawia przebłyski zdrowego rozsądku, nie podoba się, że Ministerstwo Kultury współfinansowało taką antyklerykalną produkcję jak „Kler”, który już obejrzał i skierował pretensje do wicepremiera Glińskiego. Nie rozumie biedny, że Gliński, jakim by nie był pisiorem, to ma jednak brata-reżysera Roberta, nie należącego do sympatyków „dobrej zmiany”? I co ksiądz chce: poróżnić braci, by stali się jak Kain i Abel? To nie po chrześcijańsku. Poza tym przecież nie może Gliński minister wyjść przed starszym bratem z dobrego towarzystwa na rzecznika najgorszej pisiorskiej zacofanej wiochy. Przecież ten już raz określił go słowami: „mój brat idiota”.

 

W swoje ręce

Rzeczywistość empiryczna dostarcza dowodów na prawdziwość wyników badań, które pokazują ucieczkę młodego pokolenia od Kościoła katolickiego. W Krośnie na Podkarpaciu, od lat uważanym za bastion prawicy, PiS i klerykalizmu, mieszkańcy jednego z nowych osiedli mieszkaniowych zamieszkałego przeważnie przez młodych, odmówili przyjęcia daru, jakim chciał ich ubogacić Kościół katolicki, czyli budowy nowej świątyni. Co więcej zebrali podpisy, wystąpili do Rady Miejskiej, a ta postąpiła (mimo oporu radnych PiS) zgodnie z ich życzeniem, a nie planami kościelnymi. Także w Warszawie, licealna młodzież wzięła na swoje barki walkę z wojującym klerykalizmem. Uczniowie liceum ogólnokształcącego im. Witkacego, nie mogąc doczekać się interwencji policji i straży miejskiej w sprawie antyaborcyjnych banerów z pokawałkowanymi płodami, sami wzięli się do dzieła i zakleili folią owe obrazki umieszczone na postawionym pod szkołą pojeździe. A mówią, że patroni szkolni młodzież nudzą lub że są jej najmniej obojętni….

 

Niczego się nie nauczyli?

W weekendowej „GW” ukazał się interesujący tekst profesora Andrzeja Romanowskiego, wybitnego historyka i literaturoznawcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przed laty aktywnego krytyka pomysłów „lustracji” i „dekomunizacji”. Jego esej „Jak zepsuliśmy polski zegarek”, w którym analizuje on, na szerokim tle historyczno-kulturowym przyczyny tego, co stało się w Polsce, zwłaszcza w 2015 roku, jest naprawdę godny poznania. I zakończyłbym lekturę tego uczonego i wyrafinowanego eseju z pełną satysfakcją, gdyby nie jedno „ale”. W nagłówku tekstu wybita została bowiem taka oto myśl autora: „Polska po 1989 roku była zbyt dobra, zbyt wyrozumiała, zbyt bezpieczna, ofiarowała narodowi spokojne, rozległe państwo i przyjaciół dookoła”. Skoro więc było tak dobrze, to dlaczego było tak źle? Dlaczego kilka milionów się zbiesiło i zagłosowało na PiS? Szkoda, że światły profesor Andrzej Romanowski nie wspomina w swoim artykule ani jednym słowem o tym choćby, że z tej wspaniałej Polski po 1989 roku wyjechało w poszukiwaniu pracy i lepszego losu dwa miliony młodych ludzi. Szkoda, że nie wspomina o upokorzeniu klasy ludowej i wpędzeniu jej dużej części w upokarzającą biedę przez rządy neoliberałów i że naprzeciw jej potrzebom wyszło dopiero – niestety – PiS. Jeśli się tego nie zrozumie, to wszelkie wykwintne dywagacje z wysokości krakowskiej uniwersyteckiej katedry uniwersyteckiej będą miały ograniczony sens. Bo mając problemy z elementarnym bytem, z tzw. zapełnieniem garnka, klasa ludowa zupełnie nie miała głowy do tego, by cieszyć się „spokojnym, rozległym państwem i przyjaciółmi dookoła”. Zapewne obaj z profesorem z podobną intensywnością nie lubimy rządów PiS, ale to nie zmienia faktu, że jak napisał nie tak dawno pokrewny ideowo profesorowi Romanowskiemu inny profesor-liberał Marcin Król: „Byliśmy głupi”, nawiązując tym samym do faktu pozostawienia samym sobie milionów Polaków poszkodowanych przez balcerowiczowską transformację. Nie wierzę, że profesor Romanowski nie zna tej wypowiedzi. Zbyt go cenię, by pośpiesznie zaliczyć go do owych „Burbonów”, o których napisano, że „niczego się nie nauczyli i niczego nie zrozumieli”.

Najnowsze

Huragan Isaias rośnie w siłę. Ewakuacje nad Zatoką Meksykańską

Huragan Isaias rośnie w siłę. Ewakuacje nad Zatoką Meksykańską

Huragan Isaias, o sile wiatru 165 km/h, zmierza w stronę północnego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, osiągając drugą kategorię. Władze organizują ewakuacje, zamykają lotniska, a firmy energetyczne ograniczają wydobycie ropy i gazu. Z powodu spodziewanej fali sztormowej i powodzi, niebezpieczeństwo porównywalne z samym wiatrem jest wyjątkowo wysokie. Wprowadzono stan wyjątkowy w Alabamie i na Florydzie, gdzie ludność nisko położonych terenów namawia się do opuszczenia domów. Isaias pokazuje także słabość strategicznej infrastruktury energetycznej narażonej na ekstremalne zjawiska pogodowe, podnosząc pytania o przyszłe przygotowanie na takie katastrofy.

Akademicki Szpital WAM w Warszawie –  Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Akademicki Szpital WAM w Warszawie – Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Każdego roku 10 października obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego, który przypomina, że problemy takie jak depresja, lęk czy stres dotykają wielu z nas. W tym kontekście Akademicki Szpital WAM w Warszawie oferuje szereg profesjonalnych usług, w tym konsultacje psychiatryczne, psychoterapię oraz leczenie ambulatoryjne. W placówce podkreśla się znaczenie indywidualnego podejścia i zaufania między pacjentem a specjalistami. Wczesna interwencja jest kluczowa dla poprawy jakości życia, a pomoc psychologiczna powinna być dostępna dla osób w każdym wieku, niezależnie od ich trudności emocjonalnych.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

🔴 NOŻE W POLSKICH SZKOŁACH. MŁODZIEŻ POTRZEBUJE POMOCY, A PRAWICA I KOŚCIÓŁ WALCZĄ Z EDUKACJĄ ZDROWOTNĄ!

💔 Ostrołęka – dziewięć osób rannych. Pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie rani 37-letnią pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremnia potencjalny atak.

Co dzieje się z polską szkołą? Dlaczego młodzi ludzie sięgają po przemoc? I gdzie są dorośli, którzy powinni im pomagać?

Polska szkoła uczy wzorów, dat i przygotowuje do egzaminów. Ale czy wystarczająco uczy empatii, tolerancji, radzenia sobie z emocjami, szacunku do drugiego człowieka i rozwiązywania konfliktów bez przemocy?

📢 Właśnie takie umiejętności miała rozwijać między innymi edukacja zdrowotna!

Tymczasem część prawicy i hierarchii Kościoła katolickiego rozpoczęła przeciwko niej polityczną krucjatę. Straszenie seksualizacją, „lewacką ideologią”, apele o wypisywanie dzieci z zajęć. W tej wojnie niemal zniknęła rozmowa o zdrowiu psychicznym, przemocy rówieśniczej i potrzebie budowania zdrowych relacji.

❗ W roku szkolnym 2025/2026 z nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej korzystało zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów.

❗ Badania pokazują, że przemoc, poniżanie i wyśmiewanie są codziennością wielu polskich uczniów.

❗ Wciąż brakuje łatwo dostępnej pomocy psychologicznej i skutecznego reagowania na zgłaszane problemy.

Nie można twierdzić, że polityczna walka z edukacją zdrowotną spowodowała ostatnie tragedie. Ale można i trzeba zapytać, dlaczego zamiast wspólnie budować bezpieczną szkołę, politycy i duchowni uczynili z edukacji kolejne pole ideologicznej bitwy.

Bo młodzież nie potrzebuje następnej wojny światopoglądowej dorosłych. Potrzebuje psychologów, mądrych nauczycieli, rozmowy, akceptacji i szkoły, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale również życia w społeczeństwie.

⚠️ Czy naprawdę musimy czekać na kolejne tragedie, żeby zrozumieć, że empatia, tolerancja i zdrowie psychiczne nie są żadną ideologią?!

🔴 Kto nauczy nasze dzieci szacunku, jeśli dorośli wolą prowadzić ideologiczne wojny?

👉 O przemocy, zaniedbaniach polskiej szkoły, odpowiedzialności państwa i wojnie prawicy z edukacją zdrowotną piszemy w najnowszym artykule na TRYBUNA.INFO.

PRZECZYTAJ. BO CHODZI O BEZPIECZEŃSTWO NASZYCH DZIECI.

Sprawdź również

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Państwo oddało gospodarkę w prywatne ręce, ale biurokracja nadal kosztuje miliardy W 1989 roku w polskiej administracji pracowało około 162 tys. osób. W 2024 roku administracja państwowa i samorządowa liczyła już blisko 446 tys. etatów. W PRL państwo kontrolowało...

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Kto nauczy młodzież empatii? W Ostrołęce dziewięć osób zostało rannych. Dzień później pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie ugodził nożem pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremniła kolejny potencjalny atak. Polska znów pyta, skąd bierze się przemoc wśród młodych...