Co powie lewica jak się ją o problem świeckości państwa zapyta?

Mirosław Woroniecki
Co powie lewica jak się ją o problem świeckości państwa zapyta?

notesfrompoland.com

Formująca się w bólach Nowa Lewica, która jak sama siebie określa jest jedyną postępową siłą w polskiej polityce sukcesywnie traci poparcie potencjalnych wyborców wbrew oczywistemu – jakby mogło się wydawać -potencjałowi synergii wynikającej z połączenia SLD z partią Wiosna Roberta Biedronia.

Czy zatem postępowością coś nie tak albo z przywiązaniem do zasad demokracji wymagającej przeciwstawienia się wspólnemu wrogowi czy to może zasługi osobiste przywódców albo radosnych pląsów medialnych posłanek i posłów przystawki Nowej Lewicy w postaci partii Razem ?  Jakaś przyczyna być musi i warto podjąć nad nią dyskusje przed, a nie po planowanym kongresie.

Nie trzeba prowadzić pogłębionych analiz by zauważyć coraz bardziej osłabiająca się więź lewicy ze środowiskami miejskiej inteligencji, drobnych przedsiębiorców i całej bynajmniej nie małej rzeszy środowisk socjalliberalnych zasilających szeregi tzw. lewicy światopoglądowej, która zgromadziła się wokół konserwatywno-liberalnego PO i nic nie wskazuje na to by szukała porozumienia z odnowioną lewicą. Coraz bardziej zniechęcone do działań lewicy zasiadającej do jakichkolwiek rozmów z narodowo-katolicką partią rządzącą są także środowiska świeckie próbujące przeciwstawiać się utrwalaniu w Polsce modelu państwa wyznaniowego. Z prawdziwym zdziwieniem przyjmują one treść oficjalnego przekazu programowego sprowadzoną do czterech, niezgodnych z obowiązującym w Polsce prawem, życzeń dotyczących wprowadzenia kas fiskalnych dla księży – cokolwiek miałoby to oznaczać, likwidacji Funduszu Kościelnego, zakończenia procesu konfesjonalizacji w systemie edukacji publicznej oraz likwidacji tzw. klauzuli sumienia czyli prawa do sprzeciwu sumienia, którego ograniczenie może nastąpić tylko w wyjątkowych sytuacjach jak to wynika z art.18 ust. 3 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ (Dz. U. z 1977r., Nr.38, poz.167).

Trudno byłoby nie zauważyć, że obecnie udostępniane treści programowe w zakresie problematyki relacji państwa z kościołami i związkami wyznaniowymi stanowią regres w stosunku do programu zawartego w uchwale SLD dotyczącej tej problematyki. Z całą cierpliwością życzliwego obserwatora środowiska świeckie oczekują na poważne potraktowanie fundamentalnej dla przyszłości Polski kwestii pozycji Kościoła katolickiego w systemie prawnym oraz  roli religii w społeczeństwie i państwie.         

W warunkach monopolizacji sfery wyznaniowej w Polsce przez jedno wyznanie i jego uprzywilejowanie instytucjonalne doprowadziło bowiem do sytuacji, w której rządzący przy ścisłej współpracy z Kościołem katolickim skutecznie uczynili z katolicyzmu ideologię państwową. Praktycznie bez większego oporu jest ona narzucana całemu zróżnicowanemu światopoglądowo społeczeństwu jako jedyna forma kształtowania pożądanych zachowań, stylów i sposobów życia oraz wszelkiej aktywności obywateli. Nachalne utożsamianie    polskości z wyznaniem katolickim i związana z tym wrogość wobec przedstawicieli innych światopoglądów czy stylów i sposobów życia coraz bardziej nasila antagonizmy  różnych grup społecznych, wzmaga konflikty w rodzinach i niszczy tkankę społeczną godząc wprost w spójność państwa.

W tej sytuacji konieczne jest i oczekiwane przez różne środowiska polityczne  otwarte przeciwstawienie się wrogiej ideologii katolicyzmu, jako ideologii, a nie religii która w ramach konstytucyjnych wolności światopoglądowych każdy może swobodnie wyznawać. Należy zatem skończyć z powstrzymywaniem się od otwartego zwalczania państwowej ideologii rządzących, jawnie wystąpić przeciwko dewastującemu wpływowi na państwo autorytarnego klerykalizmu, który jako klerykalizm polityczny w bardziej twardej jak na skrajnej prawicy wersji, bądź liberalnej jak u Hołowni, dominuje na polskiej scenie politycznej. 

Obstawanie przy oderwanych od realiów marzeniach o opodatkowaniu kościołów i innych związków wyznaniowych i wprowadzeniu kas fiskalnych, pomijając już kwestie godzące w swobody uprawiania kultu wolnych obywateli, czy sytuację ekonomiczną kościołów mniejszościowych, może być potraktowane jedynie jako atrakcja mająca przyciągać ewentualne poparcie niezbyt zorientowanych odbiorców, lecz w żadnym razie nie stanowi poważnego zagrożenia dla interesów Kościoła i kleru.        

W wypadku gdyby Nowa Lewica, jako partia polityczna poczuła się uprawniona do poważnego podjęcia kwestii zupełnie fundamentalnej dla państwa polskiego jaka jest w XXI wieku powrót do fundamentalizmu religijnego i kształtowanie porządku prawnego na podstawie konfesyjnie zdefiniowanego systemu wartości wykorzystywanego także przez różne skrajnie prawicowe, w tym faszystowskie formacje polityczne, to powinna niezwłocznie podjąć w tym względzie poważną debatę.    

Konsekwentne umacnianie w Polsce narodowo-katolickiej ideologii  wymaga co najmniej zmiany dwóch podstawowych paradygmatów na jakich skonstruowany został system konstytucyjno-prawny III RP.

Przede wszystkim należy zakwestionować powszechnie przyjmowane jako obowiązujące rozumienie zasady neutralności światopoglądowej państwa. Zasada ta została wyrażona w art.10 ust. 1 ustawy z dn.17 maja 1989 roku o gwarancjach wolności sumienia i wyznania proklamującym, że Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań, a następnie zawężona w treści art. 25 ust.2 Konstytucji RP do tzw. „bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych”. 

W obu przypadkach egzegeza powołanych norm prawnych prowadzi do wniosku, że neutralność (bezstronność) państwa (władz publicznych) projektowana była nie jako rzeczywista neutralność wobec wszelkich światopoglądów, wyznań religijnych czy przekonań filozoficznych, lecz jako tzw. neutralność religijna. Polega ona na uznaniu za celowe i korzystne, z punktu widzenia państwa, przyznanie religii jako takiej szczególnej roli  i wspieranie w tym finansowe instytucji religijnych. Uprzywilejowanie  przede wszystkim Kościoła katolickiego wynikało m.in. z przyjęcia katolicyzmu jako aksjologicznej podstawy systemu prawnego III RP i wspierania religii jako podstawowej formy świadomości społecznej. Tak sformułowana koncepcja ustrojowa miała być zabezpieczona w miarę równoprawnym traktowaniem wyznań w ramach odpowiednich kategorii wynikających z podstawy prawnej regulacji statusu danego wyznania, a więc kościołów działających na podstawie konkordatu, kościołów i związków wyznaniowych działających na podstawie ustaw partykularnych, pozostałych wpisanych do rejestru prowadzonego przez MSWiA oraz pozostałych nie posiadających uprawnień do uczestniczenia w obrocie cywilnoprawnym.

Tak wdrażana zasada neutralności światopoglądowej państwa nie jest neutralnością pojmowaną jako zdystansowania od wszelkich w tym przede wszystkim instytucjonalnych form funkcjonowania religii, pozostawania w oddaleniu funkcjonalnym, kierowania się obojętnością wobec ich spraw wewnętrznych i nie wspierania ani nie pogarszania ich własnego potencjału rozwojowego, a w szczególności powstrzymywania się od wszelkich form finansowania instytucji lub wspólnot wyznaniowych.  

Drugim konstytucyjnie przyjętym założeniem relacji z kościołami i związkami wyznaniowymi jest zasada tzw. „przyjaznego rozdziału” mającego w założeniach stwarzać warunki do współdziałania instytucji państwa i kościołów „ dla dobra człowieka i dobra wspólnego”.

Zważywszy jednak na rzeczywistą pozycję Kościoła katolickiego w społeczeństwie jako największej i najsilniejszej ekonomicznie organizacji dysponującej zapleczem materialnym oraz potencjałem intelektualnym zarówno  całkowicie i bezterminowo związanego z interesami Kościoła kleru jak i  profesjonalistów z różnych dziedzin wiedzy oraz polityków doceniających wagę  stanowiska  Kościoła dla kontynuacji ich karier, współdziałanie coraz bardziej oznaczało uległość, a nawet podporządkowanie władzy aspiracjom i roszczeniom hierarchów Kościoła katolickiego. 

Chociaż wyrażona w Konstytucji RP zasada współdziałania Kościoła z państwem nie oznacza  możliwości współdecydowania z rządzącymi o sprawach państwa, to faktycznie stała się  podstawą współrządzenia w ramach tzw. „dobra wspólnego”, którym w myśl art.1 Konstytucji RP jest sama Rzeczpospolita Polska. Ostatnie lata rządów katolicko-narodowej prawicy potwierdzają słuszność poglądu o istnieniu w Polsce faktycznej koalicji partii rządzących z Kościołem katolickim.

Odwrócenie procesu tworzenia w Polsce państwa wyznaniowego i to nie tylko w materialnym, ale i prawnym jego wyrazie należy rozpocząć od przedstawienia partiom politycznym i organizacjom obywatelskim jasnego stanowiska w przedmiocie odejścia od wyżej wskazanych paradygmatów i przyjęcia do programów partyjnych konkretnych propozycji rozwiązań edukacyjnych, instytucjonalnych i prawnych .

Ze względu na fakt, że większość zmian jakie byłyby niezbędne dla unormowania relacji z kościołami i związkami wyznaniowymi, w tym także zawartych w prezentacji Nowej Lewicy na jej stronach internetowych wymaga renegocjacji, a wiec wypowiedzenia znacznych fragmentów konkordatu należałoby postulować by przyszłe władze dokonały próby nawiązania stałych, bezpośrednich stosunków z przedstawicielami Stolicy Apostolskiej  jako przewidzianym w konkordacie partnerem dla władz RP. Pozwoliłoby to na zdystansowanie się od hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce reprezentujących głównie partykularne interesy oraz interesy kleru i związanych z nim kościelnych jednostek organizacyjnych. 

W miejsce ad hoc powoływanych komisji i zespołów rządowo-kościelnych skuteczne działania wspierane potencjałem intelektualnym, znajomością prawa wyznaniowego oraz prawa wewnętrznego Kościoła katolickiego może prowadzić ze strony państwa nie grono odpowiednio dobranych polityków lecz zorganizowany instytucjonalnie aparat. Powinien on skupiać profesjonalnie przygotowanych urzędników i doradców, którzy trwale, a nie przypadkowo jak dotychczas, zajmować się będą wszystkimi aspektami działalności instytucji i wspólnot wyznaniowych. Tylko taki aparat byłby zdolny do bezstronnego tworzenia  propozycji kształtowania polityki wyznaniowej państwa oraz prowadziłby sprawy wynikające z jej realizacji wspomagając instytucje wyznaniowe np. w wymaganych procedurach rejestracji wyznaniowych osób prawnych we właściwych sądach .Instytucja zajmująca się kwestiami wyznaniowymi powinna powstać przy urzędzie centralnym właściwym  zjawisku religii jako wytworu kultury ludzkiej, a nie administracyjnej jego reglamentacji .   

Zakres niezbędnych zmian prawnych koniecznych dla przeprowadzenia  procesu separacji instytucji wyznaniowych od państwa, w tym przede wszystkim z Kościoła katolickiego jest bardzo szeroki, ale te najbardziej nabrzmiałe jak jawność działania w zakresie źródeł finansowania, powstawania i rejestrowania wyznaniowych osób prawnych, uzyskiwania przysporzeń majątkowych od państwa lub samorządów, status podatkowy kleru i obowiązki w zakresie ubezpieczeń społecznych, podejmowania i rozliczania działalności gospodarczej przez wyznaniowe osoby prawne, a w końcu uwolnienia od konfesjonalizacji dzieci i młodzieży w systemie edukacji publicznej, finansowania etatów kapelanów w służbach państwowych, kształcenia duchowieństwa na poziomie wyższym itd. powinny stać się priorytetem „  jedynej postępowej siły w polskiej polityce”. 

Poprzedni

Sto lat czekania

Następny

Bigos tygodniowy

Zostaw komentarz