Czy Czajka obudzi Zielonych?

Awaria warszawskiej oczyszczalni ścieków w końcu zmusiła Partię Zielonych do zainteresowania się problemem czystości wód śródlądowych.

W programie Partii Zielonych można znaleźć niemało bardzo trafnych i sensownych postulatów, głównie w obszarach pozaekologicznych. Jednak to nie one są przez partię eksponowane, w związku z czym w oczach większości ludzi jawi się ona jako ugrupowanie promujące czyste powietrze a nie równość obywateli czy rozwój demokracji lokalnej. Jednak Zieloni za swoje priorytety programowe uznali efektywność energetyczna i rozproszoną energetykę odnawialną, termomodernizację budynków czy też rozwój ekologicznego transportu zbiorowego w szczególności kolejowego, jakby w kolejnictwie wciąż przeważały dymiące parowozy.

Jako naczelny temat ekologistom – zdaniem szewca Fabisiaka tak właśnie należałoby mówić o zielonych działaczach w odróżnieniu od ekologów jako naukowców – jawi się ocieplenie klimatu, które jakoby ma być najważniejszym problemem współczesnego świata. Wystarczyło kilka wypowiedzi skandynawskiej uczennicy, aby stała się gwiazdą na skalę światową plasując się w rankingach medialnych tuż obok brytyjskiej rodziny królewskiej. Niebędący specjalistą w tym zakresie szewc Fabisiak nie posiada przesłanek, aby kwestionować teorię ocieplenia ziemskiego klimatu. Ma natomiast wątpliwości czy lodowce na Antarktydzie topnieją na skutek tego, że w Polsce pali się węglem i używa plastikowych sztućców. Być może zachodzi tu bezpośrednia zależność, jednak zdaniem szewca Fabisiaka przekonywujące mogą być jedynie jedynie udokumentowane dowody naukowe.

Walka z ociepleniem klimatu przybiera również formę czynnego protestu, jak to miało miejsce w ostatni poniedziałek w Warszawie, gdzie aktywiści ruchu Extinction Rebellion blokowali ulice w centrum stolicy. Szewc Fabisiak jest w stanie zrozumieć ich racje i motywacje, ma jednak wątpliwości nie tylko co do skuteczności, lecz także sensowności tego rodzaju przedsięwzięć. Skuteczność takich akcji jest minimalna w sytuacji, gdy światowym decydentom zależy na przetrwaniu kolejnej kadencji, a o sprawy w przyszłości niech się martwią kolejne pokolenia. Ekologistów można najwyżej poczęstować gładko brzmiącymi obietnicami bez pokrycia. Zwłaszcza, że katastrofa klimatyczna to sprawa nie do końca wiadomej przyszłości zaś większość ludzi żyje problemami i udrękami dnia dzisiejszego. Dlatego też szewc Fabisiak uważa, że bardziej sensowne były protesty przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej, gdyż dotyczyły realnego i aktualnego konkretu, a nie odległej w czasie abstrakcji. Co prawda to nie ekologiści, a odpowiednie instytucji Unii Europejskiej doprowadziły do zaniechania niszczenia drzewostanu, jednak świadczy to o tym, że to protestujący mieli rację, a nie arogancki rząd.

Antyociepleniowa krucjata spycha na plan dalszy problem czystości wód śródlądowych, który pojawia się przestrzeni publicznej w zasadzie jedynie w przypadku awarii oczyszczalni cieków – zauważa szewc Fabisiak. Sprawy te nie są przedmiotem codziennego zainteresowania ekologistów i zielonych partii, choć jest to codzienny ogólnokrajowy problem.

Przy okazji awarii warszawskiej Czajki zareagowały stołeczne struktury Partii Zielonych. Wydały one stosowne oświadczenie merytorycznie słuszne wskazujące na potrzebę podjęcia odpowiednich działań udaremniających międzywarszawski przepływ fekaliów. Stołeczni ekologiści wskazują na błędność decyzji o budowie ściekowego kolektora przypominając, że została ona podjęta w 2005 roku. Wszystko to prawda, lecz wypowiadać się na ten temat trzeba było 17 lat temu, zwłaszcza, że specjaliści od ekologii mogli wiedzieć, że w takich przypadkach instaluje się metalowe, a nie łatwo pękające rury plastikowe. Ponadto, jak zwraca na to uwagę nie tylko szewc Fabisiak, ratuszowi następcy Lecha Kaczyńskiego mieli dostatecznie dużo czasu aby tę nieszczęsną decyzję odkręcić. O tym jednak nie mówi się w oświadczeniu Partii Zielonych, która sama wmontowała się w twór pod nazwą Koalicja Obywatelska.

Szewc Fabisiak liczy na to, że partyjni zieloni wespół z niepartyjnymi aktywistami wreszcie się obudzą i dostrzegą problem zanieczyszczenia wód i jezior podtruwanych nie tylko awaryjnymi ściekami, lecz także różnego rodzaju odpadami. Ma też nadzieję, że polscy ekologiści namówią swoich kolegów i koleżanki z krajów mających styczność z Bałtykiem do bardziej aktywnego promowania działań na rzecz czystości tego akwenu. Koncentracja wysiłków w ochronie jednego wspólnego morza ma bowiem większy sens niż wyciągnięta z lamusa koncepcja trójmorza – uważa szewc Fabisiak.

Z tym może być jednak pewien problem, ponieważ niektórzy prominentni funkcjonariusze niemieckiej Partii Zieloni, najsilniejszej ekologicznej struktury politycznej nie tylko w obrębie Bałtyku ale też w całej Europie, za większe od wypływu nieczystości zagrożenie uznają budowę podmorskiego rurociągu północnego, który ma dostarczać gaz z Rosji do Niemiec. Wysuwane są tu argumenty z grubej rury, swoimi gabarytami przewyższającymi objętość rury, którą krytykują. A to, że gazociąg zagraża bezpieczeństwu krajów bałtyckich, tak jak gdyby zamiast zwykłego gazu jako naturalnego źródła energii Rosja przemycała rurami oślepiający gaz bojowy, który zamiast trafiać do Niemiec byłby wypuszczany na wybrzeża Polski, Litwy, Łotwy i Estonii skrzętnie omijając obwód kaliningradzki. A to znowu, że budowa Nord Stream 2 musi być wstrzymana, ponieważ w Rosji został otruty opozycjonista Aleksiej Nawalny. W całej tej aferze niemieccy Zieloni mają swój polityczny interes jako partia opozycyjna wobec rządu dogadującego się z Rosją. Tymczasem podobne stanowisko wyraża też polska Partia Zieloni wyrażając sprzeciw dla jakiejkolwiek pomocy Unii Europejskiej w ciągnięci gazociągu. Nasi Zieloni są co prawda w opozycji w stosunku rządu, jednak nie wobec partnerskiej Platformy Obywatelskiej, która jest przeciwna tej inwestycji. Wpisują się tym samym zupełnie niepotrzebnie w antyrosyjską narrację, którą kultywują dominujące w naszym kraju elity polityczne – dochodzi do wniosku szewc Fabisiak.