Ideologia obsesji

Skoro LGBT jest ideologią to, idąc tym tropem rozumowania, ideologią jest również zwalczanie LGBT – wnioskuje szewc Fabisiak.

Jest to ideologia obsesji, która może przybierać formę psychicznej fiksacji. Szewc Fabisiak zauważa, że ową ideologiczną fiksację zgodnie kultywują najwyższe władze w państwie wraz z ich politycznym zapleczem pospołu z usłużnymi naukowcami, dzienikarzami i niektórymi odłamami dominującego w Polsce Kościoła. Przykładów tejże fiksacji jest nie tylko coraz więcej, lecz przybierają one coraz bardziej absurdalną formę. Tak jak gdyby wypowiadające się w tym temacie osoby uczestniczyły w nieformalnym konkursie o to kto mocniej i głupiej przywali w LGBT – twierdzi szewc Fabisiak. Jak na razie w rankingu tym na czoło wysunęły się dwie postacie, mianowicie poseł Przemysław Czarnek oraz łódzki do niedawna kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski. Pierwszy z wyżej wymienionych panów zaprezentował w Radiu Maryja własną, dosyć oryginalną wersję historii. Stwierdził mianowicie, iż – cytując dosłownie – „ideologia LGBT wyrastająca z neomarksizmu, pochodzi z tego samego korzenia co niemiecki narodowy socjalizm hitlerowski, który jest odpowiedzialny za wszelkie zło II wojny światowej, zniszczenie Warszawy i zamordowanie powstańców”. Mający tytuł profesora Przemysław Czarnek wizualnie nie wygląda na idiotę. A jednak w swojej wypowiedzi przekroczył coś, co można by nazwać barierą ignorancji. Polemika z takimi poglądami uwłaczałaby zdrowemu rozsądkowi podobne, jak spory o to czy ziemia krąży wokół słońca czy też odwrotnie – uważa szewc Fabisiak.

Drugim publicznym głosicielem podobnych rewelacji jest wspomniany kurator, który dodatkowo swą argumentacje ubarwił wątkiem medycznym. Otóż, jego zdaniem, LGBT to po prostu wirus jednak groźniejszy niż ten z koroną, gdyż powoduje dehumanizację społeczeństwa a zwłaszcza młodych ludzi odbierając im wartości. Pan Wierzchowski zapewne nie jest medykiem, jednak wypowiadając się na medyczne tematy powinien zaproponować skuteczną terapię. Jak przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się owego wirusa? Zakładać maseczki, dezynfekować ręce czy może wystarczyłaby dwutygodniowa kwarantanna? – zastanawia się szewc Fabisiak. Grzegorz Wierzchowski po tym wystąpieniu został szybciutko odwołany ze stanowiska, choć zdaniem resortu edukacji nie za to, lecz na podstawie dogłębnej analizie jego dotychczasowej działalności. Tym samym rzeczony resort przyznał, że podziela poglądy kuratora, co znajduje potwierdzenie w tolerowaniu podobnych enuncjacji w wykonaniu krakowskiej kuratorki Barbary Nowak – wnioskuje szewc Fabisiak.

Oprócz oświatowych kuratorów, bardziej przypominających prokuratorów, również inni przeciwnicy LGBT snują analogie z marksizmem ewentualnie neomarksizmem, co nijak się ma do rzeczywistości. Jednak w Polsce obowiązuje bowiem jedna zasada. Jeżeli chce się komuś przywalić to porównuje się go do komuny lub putinowskiej Rosji co jest traktowane jako najwyższej rangi obelga. Ten drugi wariant nie wchodzi w grę jako że poglądy Putina są zbyt zbliżone do ich własnego punktu widzenia. Pozostaje zatem przypieprzanie się do marksizmu, który jako żywo zajmował się zgoła innymi sprawami niż marsze równości, tęczowe flagi czy małżeństwa jednopłciowe. Skąd jednak ludzie mają o tym wiedzieć skoro marksizm, w odróżnieniu od innych krajów, skutecznie wyrugowano z wyższych uczelni o nauczaniu na niższych szczeblach edukacji nie wspominając – pyta retorycznie szewc Fabisiak.

Wygłaszanie wyżej wspomnianych idiotyzmów można by potraktować jako swoisty objaw w końcu mało groźnej aberracji umysłowej gdyby nie przekładała się na działania władzy. Skoro państwowa policja zabiera do aresztów uczestników demonstracji, gdzie każe im się rozbierać do naga i poddaje innym chamskim praktykom to jest to sygnał, że źle się dzieje w państwie bynajmniej nie duńskim – konkluduje szewc Fabisiak nawiązując do dramatu Szekspira. Zauważa też, że Komisja Europejska potępiając, co jest zrozumiałe, brutalne traktowanie demonstrantów przez białoruskie służby mundurowe jakoś nie kwapi się do podobnej oceny wobec polskiej policji. Oczywiście skala represji była w Mińsku większa niż w Warszawie, jednak większy też był rozmiar protestów a sama istota zjawiska pozostaje taka sama. Na postawie faktu, iż UE krytykuje, i słusznie, wprowadzane u nas ograniczenia co do niezawisłości sądownictwa szewc Fabisiak wyciąga dwojakie wnioski. Po pierwsze, Unia bardziej dba o formalne niż rzeczywiste poszanowanie praw człowieka. Po drugie, krytyka policyjnych poczynań może mieć miejsce w stosunku do traktowanych z poczuciem wyższości krajów pozaunijnych, jednak nie wobec państw tworzących wspólnotę czy też znajdujących się na uważanym za wyższy poziomie demokracji. Dlatego też Komisja Europejska przemilcza polskie praktyki policyjne, gdyż w przeciwnym razie musiałaby, czego wcześniej oczywiście nie uczyniła, odnieść się do metod rozpędzania demonstracji we Francji, Katalonii a także w Izraelu czy co gorsza w Stanach Zjednoczonych. Zatem siły aparatu przymusu mają w Polsce przyzwolenie nie tylko ze strony prawicowej formacji rządzącej władzy lecz także najwyższych organów Unii Europejskiej – wnioskuje szewc Fabisiak.