Niepewność jutra

1 kwi 2020

Pisząc poprzedni felieton dla Trybuny (Ten pożyteczny wirus – 16 marca 2020 r.) byłem przekonany, że do „sprawy” koronawirusa nie będę już wracał.

Naiwnie przypuszczałem, że epidemia albo wygaśnie po kilku tygodniach, albo przynajmniej w społecznym zainteresowaniu i środkach masowego przekazu ustąpi miejsca naszej nerwowej polityce i codziennym problemom, gnębiącym większą część suwerena, niezwiązanego z PISem.
Okopy obronne
Stało się jednak inaczej. Siedzę w domu straszony przez telewizje wszystkich maści, radio i znajomych, którzy patrząc na moją pomarszczoną twarz albo poznając datę urodzenia, wykazują widoczne objawy zakłopotania i strachu. Mówią mi, że jestem na czele grup ryzyka, mam szanse na szybkie zarażenie i póki nie przeniosę się do czyśćca, będę stanowił dla nich poważne zagrożenie.
Postanowiłem to przemyśleć. Mimo złośliwego obniżenia temperatury otuliłem się starym kocem i umościłem na przyzbie, gdzie często napadają mnie filozoficzne rozważania.
Walkę z korona wirusem nasz rząd poprowadził szerokim frontem. Młodzież nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić, bo zamknięto szkoły i uczelnie. Teraz już wie, że ma się uczyć „zdalnie”. Wprawdzie na ogół szkoły są wyposażone w komputery, ale nie mają wprowadzonych systemów „zdalnego nauczania”. W końcu Polska to nie Australia i nie było takiej potrzeby. Ale jesteśmy zdolni i szybko się nauczymy.
Nie działają teatry i kina, zamiera handel, bo nieczynnych jest wiele sklepów nie tylko w galeriach handlowych. Ogranicza się działanie transportu międzymiastowego i miejskiego. Praktycznie przestał działać pasażerski transport lotniczy. Wiele przedsiębiorstw przemysłowych przerywa lub ogranicza produkcję. Biura podróży nie mają klientów, więc wycofują się z umów zawartych z hotelami. Nie organizują pobytów wypoczynkowych ani wycieczkowych i przygotowują się do zajęcia pierwszego miejsca w tsunami bankructw firm, jakie lada dzień się zacznie.
Powtarzam te powszechnie znane informacje tylko dlatego, aby mieć punkt startowy do moich wątpliwości, dotyczących najbliższej i nieco dalszej przyszłości.
Pomijam skutki ekonomiczne powstałej sytuacji, która przypomina mi kilka powieści z gatunku sf. Wprawdzie nie napadli na nas (jeszcze!) złośliwi przybysze z kosmosu, tylko jakiś niewidoczny wirus.
Następstwa ataku
Te skutki, obejmujące zmniejszenie produkcji przemysłowej, wyraźny wzrost cen, przejściowy – ale znaczny i groźny – wzrost bezrobocia, perturbacje w handlu krajowym i międzynarodowym, utrzymają się przez kilka miesięcy po zahamowaniu rozwoju wirusa. Będzie to prawdopodobnie bardzo głęboka światowa recesja, której skali nie potrafię ocenić.
Ale ekonomiczne następstwa najazdu koronawirusa to tylko jedna z przyczyn rosnącego we mnie niepokoju. Będziemy wprawdzie biedniejsi albo bezrobotni, ale nasze codzienne życie powinno przecież wrócić do względnie normalnego wyglądu. Jednak ta kilkudniowa spóźniona zima powoduje, że nie wiem, czy siedząc na przyzbie trzęsę się bardziej z zimna czy z obawy, że ten powrót może być znacznie trudniejszy, niż dzisiaj nam się to wydaje.
Przede wszystkim koronawirus bezwiednie wpłynie na nasze życie polityczne. Nie wycofa się z pola bitwy do pierwszej dekady maja. Jestem przekonany, że wybory prezydenckie w tym terminie jednak się nie odbędą. Kampanię wyborczą może prowadzić tylko jeden kandydat – a więc nie byłyby demokratyczne. Nie starczy ochotników do ich organizacji i obsługi. Zgromadzenia w lokalach wyborczych są niebezpieczne epidemiologicznie i niezgodne z wprowadzonymi ograniczeniami. Gdyby jednak próbowano organizować je „na siłę”, to pójdzie na nie tak mało ludzi, że ich wynik nie będzie wiarygodny. No i poparcie dla obozu rządzącego, który świadomie naraża ludzi na chorobę, radykalnie spadnie.
Przypuszczam, że wirus łaskawie pozwoli, aby wybory odbyły się we wrześniu lub październiku. Przerwana kampania wyborcza na krótko ożyje i przynajmniej da możliwość przeprowadzenia konfrontacji kandydatów. Pozycja obecnego prezydenta nie będzie już tak silna i nie można wykluczyć, że PIS zacznie szukać formalnej furtki pozwalającej na zmianę kandydata, na kogoś aktualnie bardziej „modnego”.
Zagraniczne drobiazgi
W postepidemicznej rzeczywistości obudzimy się także w nieco zmienionych stosunkach międzynarodowych. Rosja wróci na salony i przestanie być ostrzeliwana sankcjami. Ten polityczny „zwrot przez rufę” będzie głównie wynikiem krótkich pertraktacji specjalistów i jednej rozmowy telefonicznej premiera Włoch Giuseppe Contiego, z prezydentem Władimirem Putinem. To, że w czasie tej rozmowy obiecano pomoc w zwalczaniu epidemii, było pozytywem sprzyjającym odmrażaniu stosunków, ale nierobiącym specjalnego wrażenia na „szarych” obywatelach.
Wstrząsem dla zbiurokratyzowanych Europejczyków było dopiero to, że w czasie 48 godzin od tej obietnicy wielkie, rosyjskie samoloty transportowe IŁ 76, przerzuciły do Włoch prawie 500 ton sprzętu i 100 lekarzy wirusologów z pomocniczą obsługą, wyposażonych w laboratoria, urządzenia do testów diagnostycznych, a nawet w wojskowe, polowe mini szpitale. Rosja jeszcze raz udowodniła, że potrafi zmieniać „nastrój” w polityce zagranicznej relatywnie niewielkimi gestami i szybkością reakcji. Przypuszczam, że w nowych warunkach nasza rusofobia będzie jeszcze bardziej osamotniona i kosztowna.
Obawa przed nawrotem wirusa zmieni na długi czas nasze „zachodnioeuropejskie” zwyczaje. Huczne imprezy całkiem nie zanikną, ale zapewne w znacznym stopniu będą zastępowane kameralnymi, kilku lub kilkuosobowymi prywatkami. Znowu będziemy śpiewać „ach te prywatki niezapomniane”. Zapraszanie wielu gości z zagranicy przestanie być „w dobrym tonie”.
Co dalej?
Skutkiem pozytywnym ataku wirusa może być zapewnienie i utrwalenie lepszej kondycji służby zdrowia. i uproszczenie jej relacji z pacjentami. Czas powirusowy będzie odpowiedni dla poważnego rozważenia wprowadzenia symbolicznych opłat za wizyty w przychodniach lekarskich i za każdy dzień pobytu w szpitalu. Powinien też zaprocentować ostatecznym zerwaniem ze zwyczajem wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu tylko po to, aby otrzymać recepty na używane stale leki, związane z chorobami przewlekłymi. Takie recepty powinno się zamawiać wyłącznie przez telefon lub e-mailem.
Względne opanowanie wirusa nie musi jednak oznaczać natychmiastowej anulacji wszystkich antyepidemicznych przepisów. Szybciej zrezygnuje z „tarczy” wspomagającej przedsiębiorstwa, niż rozwoązań ograniczających swobody obywatelskie.
Mam zresztą obawy, że nasz rząd w ogóle nie będzie się spieszył z łagodzeniem ograniczeń swobody obywateli. Bardziej głębokie ubezwłasnowolnienie obywateli jest wygodne dla rządu i wszelkich „służb”, jest podstawą wprowadzania społecznej dyscypliny i „zarządzania przez strach”. Obywatel, który musi przestrzegać wielu zakazów i bać się władzy, jest bardziej spolegliwy.
Można się też obawiać psychologicznych następstw epidemii w formie stygmatyzacji społeczeństwa, jego podziału na tych, którzy chorowali i tych, którzy tego uniknęli. Byłeś zarażony koronawirusem, ale „my” cię wyleczyliśmy, daliśmy ci drugie życie. Zawdzięczasz je „nam”, twojej niesamowicie sprawnej władzy, którą powinieneś obdarzać nie tylko zaufaniem, ale też miłością. Słuchać się jej i zwalczać wszelkie objawy totalnej opozycji w twoim środowisku. Pewnie większość tych nieposłusznych nie chorowała i nie wie, jak było nam ciężko.
Zaczęło się ściemniać i mroźny powiew wiatru dotarł do mego azylu. Trzeba się podnieść z przyzby i schować w domu. Nie wiem, czy ten cholerny wirus nie lata z wiatrem i na mnie nie poluje. Sąsiad za drucianym płotem. otulający swoje roślinki przed zapowiadaną mroźną nocą, patrzy na mnie jakoś dziwnie.

Najnowsze

Koszty leczenia stomatologicznego w Polsce: co myślą pacjenci?

Koszty leczenia stomatologicznego w Polsce: co myślą pacjenci?

Raport przedstawia obawy Polaków dotyczące stomatologii, z których najważniejszą jest koszt wizyt i leczenia, wskazany przez 41,9% respondentów. Strach przed lekarzem (36,7%) i ból (27,2%) zajmują dalsze miejsca. Wysokie wydatki na leczenie zniechęcają do wizyt, a długie oczekiwania na specjalistów oraz negatywne doświadczenia wpływają na motywację pacjentów. Autorzy raportu podkreślają konieczność poprawy komunikacji oraz przewidywalności kosztów, aby zwiększyć skłonność Polaków do regularnych wizyt dentystycznych.

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

Polska ma szansę otrzymać 123,3 mld euro z nowego budżetu UE na lata 2028–2034, co czyni ją największym beneficjentem w Unii. Kluczowe będzie, jak te fundusze wpłyną na życie Polaków, zwłaszcza w obszarach zdrowia, mieszkań i energetyki. Nowy model budżetowy łączy różne priorytety, co może wprowadzić konkurencję między potrzebami. Istotne jest, aby środki były skierowane na zrównoważony rozwój, a efekty inwestycji mogły być odczuwalne w codziennym życiu obywateli. Ostatecznie, to nie liczby, lecz realne korzyści dla społeczeństwa będą testem skuteczności budżetu.

Bogactwo a wysiłek: mit czy rzeczywistość?

Bogactwo a wysiłek: mit czy rzeczywistość?

Współczesna narracja o sukcesie często ignoruje znaczony wpływ pochodzenia społecznego i warunków życiowych na osiągnięcia jednostki. Wiele osób, pomimo ciężkiej pracy, nie osiąga tego samego poziomu sukcesu co ci z uprzywilejowanych rodzin. Dane pokazują, że kraj, w którym się urodzono, majątek rodzinny oraz edukacja rodziców mają ogromne znaczenie. Bogata historia osobistych sukcesów, jak Schwarzenegger, ukrywa systemiczną nierówność. Równość szans wymaga poprawy jakości edukacji, dostępu do mieszkań i usług zdrowotnych, co jest kluczowe dla sprawiedliwości społecznej.

Nowy blok gospodarczy: Kanada, UE, Australia i Nowa Zelandia

Nowy blok gospodarczy: Kanada, UE, Australia i Nowa Zelandia

Stowarzyszone członkostwo Kanady w Unii Europejskiej to więcej niż tylko temat do dyskusji; to potencjalny krok ku zbudowaniu nowego bloku gospodarczego państw, które pragną współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, lecz nie chcą być ich zakładnikami. Przewodnicząca Komisji Europejskiej i premier Kanady już o tym mówią, a Australia i Nowa Zelandia mogą być następne. Chociaż nie ma jeszcze formalnej definicji tego statusu, zmienia się sposób postrzegania integracji – od geograficznej ku kooperacji opartej na wspólnych interesach. Czy to początek nowej ery dla Europy i jej potencjalnych sojuszników?

Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami

Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami

Na konwencji Lewicy, Włodzimierz Czarzasty zadeklarował zdecydowane stanowisko: „ani kroku wstecz przed prawicą”. Politycy Lewicy, w tym Magdalena Biejat i Katarzyna Kotula, podkreślili zagrożenia dla praw kobiet, świeckiego państwa i praw mniejszości, ostrzegając przed wzrastającym wpływem radykalnej prawicy, którą Kotula nazwała „faszyzmem”. Czarzasty zwrócił uwagę na konieczność obrony wartości lewicowych, apelując o opór wobec ustępstw. Lewica wskazuje na konkretne konsekwencje polityki prawicy, w tym ograniczenia dotyczące aborcji czy edukacji, oraz podkreśla znaczenie swojej obecności w rządzie dla obrony praw społecznych.

Sprawdź również

Do kotleta larum grają

Do kotleta larum grają

Zdeklarowani polscy prawicowi patrioci wykryli nowy antypolski spisek. Rządząca koalicja chce karmić polskie dzieci. Niepolskim, a nawet antypolskim jedzeniem. Przez żołądki dotrzeć do serc ich. Aby dziatwę nam wynarodowić i zniewolić. Polscy narodowo-katoliccy...

Koszyk spożywczy tanieje.

Koszyk spożywczy tanieje.

Czy naprawdę odczuwamy to przy kasie? Najnowsze dane przynoszą wiadomość, na którą konsumenci czekali od dawna: część cen żywności zaczęła spadać. Problem w tym, że „tańszy koszyk” nie oznacza automatycznie tańszego życia. Rachunek z supermarketu to tylko jedna...

Polska polityka: Nowe skandale w PiS

Polska polityka: Nowe skandale w PiS

Cyrk Prezesa „Jestem cały czas na szóstym piętrze, przy drzwiach prowadzących do gabinetu rektora. Tutaj znajduje się ta słynna już kanapa, przez którą pan Cudak próbował przejść. Czuwam, żeby nie doszło do siłowego wejścia”, tak Maria Kurowska, poseł PiS,...

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

123,3 mld euro, czyli około pół biliona złotych – tyle według obecnej propozycji Komisji Europejskiej ma przypaść Polsce z nowego budżetu UE na lata 2028–2034. To największa krajowa koperta w całej Unii. Problem w tym, że sama wielka liczba niewiele mówi o tym, czy...