Piknik na skraju Apokalipsy

Profesor Zbigniew Mikołejko (rocznik 1951), to uczony, który z nieczęstym nawet w świecie filozofii upodobaniem wędruje po najmroczniejszych strefach egzystencji.

By się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć choćby tylko po jego książki „W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu”, czy po potężne, dwutomowe studium „We władzy wisielca”. Wielu ludzi, także uczonych filozofów, unika stref mroku, woli pławić się w kandydowskim optymizmie, bo w końcu – „za jakie grzechy…”? „A żyje się tylko raz”. Zbigniew Mikołejko wędruje więc w mroczne strefy niejako za nas, ale nie wynajętym jest kondotierem, on się do tej ciężkiej roboty najął bezinteresownie, dla samej satysfakcji intelektualnej.
I ja osobiście wcale mu się nie dziwię, bo mrok i zło są nie tylko fascynujące jako obiekty obserwacji i namysłu, ale trafniej definiują naszą naturę niż sztuczna wesołość, która jest wokół serwowana. Dlatego lubię, jako czytelnik, wędrować z Mikołejką „ciemną doliną”, poprzez „egipskie ciemności”, idąc z tyłu za jego ascetyczną sylwetką, godną sylwetek świętych z pierwszych wieków chrześcijaństwa, trzymając się go za połę marynarki. Zbiór „esejów przygodnych”, „Prowincje ciemności”, jest okazją do kolejnej takiej mrożącej krew w żyłach i stawiającej włosy na głowie wyprawy.
Autor rozpoczyna z „grubej rury”, od razu „obuchem w łeb”, pozbawiając złudzeń tych, którzy mają złudzenia co do czasu i fenomenu jakim jest dzieciństwo. Ten okres życia, nawykowo traktowany w obyczajowości, kulturze i przede wszystkim – popkulturze, choćby w reklamach, jako czas arkadyjski, szczęśliwy i niewinny demaskuje Mikołejko jako „wynalazek” naznaczony „dramatem”, przy czym czyni to w sposób wyjątkowo perfidny, używając jako punktu wyjścia opowieści o tym, że dzieciństwo to mrok i dramat, opowieści uważanej powszechnie (i opacznie) za pogodną i ujutną, czyli dziecięcej zabawy z „królem Lulem” w zawołaniu.
Po tej lodowatej kąpieli czytelnik jest już cokolwiek zahartowany by przyjąć na klatę filozoficzne opowieści Mikołejki o innych mrokach. W „Pieskie, arcypieskie” mówi o dramacie naszej ludzkiej bo pieskiej, albo pieskiej, bo ludzkiej natury (figura „psiogłowca”), nie traktując tej „pieskości” bynajmniej tylko metaforycznie, lecz odwołując się do figury psa w literaturze i kulturze, od psów ze średniowiecznych legend po poczciwą Lessie z arcypopularnej szkolnej lektury powieści Erica Knighta. Esej „Chrzest i śmierć” samym tytułem sygnalizuje zagadnienie, którego dotyczy – jest podważeniem chrześcijańskiej nauki o życiodajnym jedynie sensie „chrztu świętego”. W kapitalnym eseju „Wstyd, grzech i gniew” Mikołejko zajął się historycznymi (a tym samym także kulturowymi) fluktuacjami miar i kryteriów wstydu, bezwstydu, obsceniczności, stosunku do ciała na przestrzeni wieków oraz ich obrazu w literaturze i sztuce. O splocie „Śmierci, zmysłów i szaleństwa” traktuje inny esej, w którym punktem osiowym rozważań uczonego jest Szekspir, jego „Hamlet, a jeszcze ściślej dialog cmentarny dwóch grabarzy z aktu V. Szekspir, ten wielki artysta i filozof, a konkretnie jego „Romeo i Julia” służy Mikołejce za asumpt także do tematyki kolejnego eseju, „Zabić kochanków z Werony. Prawda i kłamstwo obrzędu”…. Opowiadając o figurze wampira („Wampir to ja. A ja to ktoś inny…”) opowiada Mikołejko właściwie o całościowo ujętej naturze ludzkiej.
W „Martwej naturze ze ściętą głową” pochyla się nad prozą historyczną Jarosława Marka Rymkiewicza, by w rymkiewiczowskiej krwawej historiozofii znaleźć tworzywo i lustro dla swoich przemyśleń. Malarstwo Fuselego (1724-1825), bohatera „małego fragmentarium onirycznego”, malarza tak dalekiego od rankingów wyznaczanych przez przewodniki po wielkich galeriach, że niemal niszowego, to udana próba znalezienia w sztuce ekwiwalencji dla swych intuicji i myśli. W eseju „W „brzuchu wielkiego miasta” odnosi się do swojej nielubianej szkolnej lektury, „Lalki” Prusa i po latach waloryzuje ją, opisując jako – jak mówi podtytuł eseju – „widowisko pasyjne”.
Esej „Zatańczyć śmierć” odebrałem, jako kiepski tancerz, bardzo osobiście. I niby „od zawsze” znam oczywisty motyw „tańca śmierci” („danse macabre”, „Totntanz”), ale dopiero po lekturze eseju Mikołejki uświadomiłem sobie do końca sens tańca jako rytualnego wyrazu lęku i ucieczki przed śmiercią i nicością, rytualnego wyrazu próby ich „zatańczenia”, „zatupania”. „W najciemniejszej dolinie”, „Pieśń mityczna naszego czasu” , „Mesjasz w piekle Luizjany”, „Pustka w kulturze Zachodu”, „Zimne ślepia biowładzy”, „Melancholia, apokalipsa i „nagie życie”, „Piknik na skraju Apokalipsy” – te eseje są kolejnymi egzemplifikacjami widzenia egzystencji przez Mikołejkę. Przewędrowawszy przez historię ludzkiej egzystencji od czasów wczesnych, w ostatnim eseju sięga on po kulturę współczesną, w tym po film Larsa von Triera „Melancholia” i powiada w konkluzji, że nasza egzystencja jest tytułowym „Piknikiem na skraju Apokalipsy”.
O „rzeczach ostatecznych, najbardziej mrocznych i do głębi drapieżnych” opowiada Mikołejko językiem pięknym, bliskim pewnej hieratyczności, cokolwiek „biblijnym”. Jego eseje nie są więc łatwe w lekturze, bo to w pewnym sensie eseistyczne poematy czy poetyckie eseje. Dla mnie ta fascynująca lektura jest niełatwa także dlatego, że czytam ją jako palimpsest, którego nie wszystkie kolejne warstwy są łatwe i oczywiste w odczytaniu.
Jednak wysiłek myślowy przy lekturze „Esejów przygodnych”, choć niebagatelny i wymagający cierpliwości, opłaca się sowicie. Każda deszyfracja, odkodowanie kolejnego motywu zawartego w tych esejach jest jakby momentem rozbłysku światła pośród gęstego mroku. Ta moja pierwsza lektura „Esejów przygodnych” Zbigniewa Mikołejko, była tylko pierwszą ich odsłoną. Będą następne.

Zbigniew Mikołejko – „Prowincje ciemności. Eseje przygodne”, wyd. Sic!, Warszawa 2018, str. 278, ISBN 978-83-65459-20-6

Chiny i świat – wspólnie ku przyszłości

Artykuł napisany z okazji publikacji białej księgi „Chiny i świat w Nowej Erze”

W tym roku obchodzimy 70. rocznicę proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej. Na przestrzeni tych lat Chiny osiągnęły historyczny sukces, a uwaga świata w ogromnym stopniu, jak nigdy dotąd, została skierowana na Państwo Środka. Niedawno rząd chiński opublikował białą księgę: „Chiny i świat w Nowej Erze”, w której metodycznie przedstawiono zagadnienia dotyczące sukcesów, drogi i kierunków rozwoju Chin. Księga ta zgłębia kwestie relacji między Chinami a światem i stanowi ważny przewodnik dla innych krajów, ukazujący w sposób wszechstronny, wieloaspektowy i szeroki wiedzę o Państwie Środka. Chciałbym podzielić się z polskimi przyjaciółmi kluczowymi zagadnieniami białej księgi.

1. Sukces Chin wynika z prawidłowo obranej ścieżki rozwoju i przewodnictwa Komunistycznej Partii Chin

Przez ostatnie 70 lat pod przewodnictwem Komunistycznej Partii Chin obywatele chińscy osiągnęli sukces wytyczając ścieżkę socjalizmu o chińskiej charakterystyce. Osiągnięcia w rozwoju, na które skierowane są oczy świata, wynikają z własnej, ciężkiej i wykonywanej mimo przeciwności pracy. Chiny stały się drugą gospodarką świata i jedynym krajem na kuli ziemskiej, który posiada wszystkie rodzaje branż przemysłowych wymienione w klasyfikacji gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych. Życie codzienne obywateli uległo znacznej poprawie i podąża w stronę umiarkowanego dobrobytu. Pozycja międzynarodowa i międzynarodowe wpływy Chin wyraźnie rosną, co pozwala na aktywną obecność Państwa Środka na arenie międzynarodowej. Chiny nie kopiowały bezkrytycznie zachodniego modelu rozwoju. Połączyły natomiast rzeczywistą sytuację Państwa Środka z wnioskami wyciągniętymi z doświadczeń oraz z historii ludzkiej cywilizacji. Kroczą własną ścieżką, a faktyczny stan rzeczy jest dowodem na to, że naród chiński obrał właściwą drogę.
Podstawowym źródłem sukcesu Chin jest przewodnictwo KPCh. KPCh nie ustaje w wysiłkach na rzecz dobrobytu obywateli Chin, na rzecz odrodzenia narodowego oraz na rzecz pokojowego rozwoju ludzkości. Stale wzmacnia koncepcje samotworzenia, rozwoju z duchem czasu i otwarcia, utrzymuje również stabilność, postępowość i świeżość myśli. Zdolności do długoterminowego i strategicznego planowania rozwoju kraju oraz do implementowania określonej polityki, pozwoliły wprowadzić obywateli Chin na ścieżkę nieustannego postępu w budowie kraju.

2. Rozwój Chin jest szansą dla świata

Chiny mają największy wkład we wzrost globalnej gospodarki. Od 2013 do 2018 roku procentowy średni wkład Państwa Środka we wzrost światowej gospodarki wyniósł 28.1%. Chińska gospodarka jest silnie skorelowana gospodarka globalną. Chiny, w których gospodarka jest stabilna, w których jakość rozwoju ekonomicznego będzie się poprawiać, które mają obiecujące perspektywy wzrostu, przyniosą długofalowe korzyści dla rozwoju gospodarczego świata.
Chiny nieprzerwanie realizują strategię uzyskiwania wzajemnych korzyści, tak by każdy kraj miał więcej okazji do otrzymania „chińskich zysków”. W Chinach mieszka prawie 1.4 mld osób. Zaróbki 400 mln z nich pozwalają na zaliczenie ich do klasy średniej. Ogromny popyt generowany przez konsumentów tworzy wielki rynek dla różnych krajów na świecie. Państwo Środka może poszczycić się wieloma utalentowanymi osobami, nieustanie ulepszanym środowiskiem biznesowym, jak również coraz większą przestrzenią dla producentów i inwestorów zagranicznych. Chińskie przedsiębiorstwa biorą aktywny udział w konkurencji i współpracy międzynarodowej, pogłębiają światową działalność handlowo-inwestycyjną oraz mają wkład w pobudzanie wzrostu gospodarczego w kraju, w którym prowadzą działalność, jak również w lokalne zwiększanie zatrudnienia. Chiny aktywnie opowiadają się za światem kroczącym w stronę innowacji technologicznych, tak by rozwój technologiczny i innowacje przyniosły globalne korzyści oraz tak by jeszcze więcej osób mogło cieszyć się ułatwieniami i dobrodziejstwami płynącymi z technologii.

3. Stworzenie wspólnej przyszłości dla całej ludzkości

Dziś świat stoi w obliczu największych od 100 lat zmian. Kwestie związane z relacjami między mocarstwami, porządkiem międzynarodowym, myśleniem społecznym, globalnymi rządami przechodzą głębokie przekształcenia, a niestabilność i niepewność sytuacji światowej z każdym dniem staje się coraz bardziej widoczna. Mierząc się z obecnymi problemami związanymi z zarządzaniem społeczeństwem ludzkim oraz trudnościami w jego rozwoju, Chiny zaproponowały stworzenie wspólnej przyszłości dla całej ludzkości, tworząc tym samym nową możliwość wyboru na drodze rozwoju ludzkości. Na płaszczyźnie politycznej Chiny opowiadają się za wzajemnym szacunkiem i równością w negocjacjach. Stanowczo stają po stronie porzucenia zimnowojennej mentalności i polityki siły. Popierają stworzenie nowego modelu relacji międzynarodowych poprzez podążanie drogą dialogu bez konfrontacji i partnerstwa zamiast zamkniętych sojuszy. Na płaszczyźnie bezpieczeństwa Chiny stale opowiadają się za rozwiązywaniem konfliktów poprzez dialog, łagodzeniem sporów poprzez negocjacje, koordynowaniem reakcji na tradycyjne i nietradycyjne zagrożenia bezpieczeństwa oraz sprzeciwiają się wszelkiego rodzaju terroryzmowi. Na płaszczyźnie ekonomicznej, Państwo Środka opowiada się za wzajemną pomocą, postępem w liberalizacji i ułatwieniach w handlu i inwestycjach, jak również propagowaniem globalizacji gospodarki, której to rozwój skierowany jest ku otwarciu, tolerancji, zintegrowaniu, zrównoważeniu i przyniesieniu korzyści dla wszystkich. Na płaszczyźnie kulturowej Chiny opowiadają się za szacunkiem dla różnorodności na świecie, za wyjaśnianiem nieporozumień międzykulturowych poprzez wymianę kulturową, za rozwiązywaniem sporów kulturowych poprzez wzajemną naukę, za pokonaniem poczucia wyższości poprzez współistnienie kultur. Na płaszczyźnie ekologii Państwo Środka opowiada się za postawami przyjaznymi środowisku, za współpracą w zakresie reakcji na zmiany klimatu oraz za ochroną planety, od której to zależy przetrwanie ludzkości.
Inicjatywa „Pasa i szlaku” jest praktyczną platformą urzeczywistniającą ideę wspólnej przyszłości dla całej ludzkości, jest zarówno „łodzią” jak i „mostem” dla wartości szerzących pokój i rozwój na świecie. Chiny będą stać na straży zasady osiągania wspólnego wzrostu poprzez dyskusje i współpracę, wspierać koncepcje otwartości, ekologii i rzetelności. Państwo Środka będzie wprowadzać wysokie standardy, poprawiać poziom życia i wyznaczać zrównoważone cele. Ponadto będzie promować wspólną pracę nad wysokiej jakości rozwojem inicjatywy „Pasa i Szlaku”, aż sama budowa „Pasa i Szlaku” stanie się drogą pokoju, dobrobytu, otwartości, ekologii, innowacyjności, kultury, a dla świata będzie oznaczać stworzenie szansy rozwoju i pozwoli większej liczbie osób cieszyć się lepszym życiem.

4. Wspieranie pokojowego rozwoju i rozszerzanie relacji partnerskich

Nie można oddzielić rozwoju Chin od świata, nie można również mówić o pokojowym rozwoju i stabilnym dobrobycie świata bez Chin. Państwo Środka stanowczo kroczy pokojową ścieżką rozwoju. Bez względu na wszelkie zmiany w sytuacji międzynarodowej oraz na dalszy kierunek własnego rozwoju, Chiny nigdy nie będą dążyć do roli hegemona, czy też tworzenia i rozszerzania stref wpływów. Jest to stanowczy i niezmienny wybór dokonany przez Chiny, tak również brzmi złożona przez nie uroczysta obietnica. Państwo Środka ma nadzieję, że każdy kraj na świecie podąży drogą pokojowego rozwoju, bo tylko w ten sposób państwa mogą wspólnie się rozwijać i żyć w pokoju.
Rozszerzanie relacji partnerskich jest ważnym kierunkiem w polityce chińskiej. Chiny stanowczo podążają nową drogą opierających się na dialogu bez konfrontacji i partnerstwie zamiast zamkniętych sojuszy relacji między krajami. Państwo Środka będzie pracować nad stworzeniem założeń ramowych dla stosunków z dużymi krajami, które to założenia opierać się będą na ogólnej stabilności i zrównoważonym rozwoju. Chiny będą dążyć do pogłębienia relacji z sąsiadami oraz wzmocnienia solidarności i współpracy z innymi krajami rozwijającymi się. Stosunki chińsko-amerykańskie są jednymi z najważniejszych na świecie pośród stosunków bilateralnych, a współpraca między tymi państwami jest jedynym słusznym wyborem. Tylko poprzez zapewnienie uzyskiwania wzajemnych korzyści można kroczyć ku przyszłości. Stany Zjednoczone powinny poszerzyć perspektywę i racjonalnie spojrzeć na stosunki między dwoma krajami. Chiny nie chcą rzucać wyzwań Stanom Zjednoczonym, nie chcą również ich zastąpić. Stany Zjednoczone nie mogą kontrolować Chin, a tym bardziej powstrzymać ich rozwoju. Duże kraje istnieją, gdyż dostosowują się do szybkiego rozwoju innych krajów i harmonijne współistnieją ze światem zewnętrznym. Chiny pragną wraz ze Stanami Zjednoczonymi podejmować wysiłki i ramię w ramię starać się by harmonia, współpraca i stabilność stały się motywem przewodnim stosunków chińsko-amerykańskich, a dobrobyt w obu krajach i na świecie stale rósł.
Europa jest ważnym obszarem na współczesnej mapie świata, a stosunki między Chinami a wieloma krajami europejskimi mają status wszechstronnego partnerstwa strategicznego. Państwo Środka angażuje się w kształtowanie partnerstwa z państwami Europy w 4 aspektach, tj. pokoju, wzrostu, reform i kultury oraz pracuje nad wzrostem globalnego znaczenia wszechstronnego partnerstwa strategicznego między Chinami i krajami Europy. Państwo Środka popiera proces integracji europejskiej oraz jedność i wzrost znaczenia Unii Europejskiej. Chiny wspierają Europę w rozszerzaniu swej roli na arenie międzynarodowej. Państwo Środka i Europa podejmą kolejne kroki w celu pogłębienia współpracy, będą wspólnie chronić multilateralizmu, by zapewnić światu więcej czynników stabilizujących.
Państwo Środka będzie w dalszym ciągu wspierać multilateralizm, bronić sprawiedliwości i równości międzynarodowej. Będzie wraz z innymi krajami promować praworządność oraz demokratyzację i racjonalizację stosunków międzynarodowych. Będzie aktywnie uczestniczyć w reformowaniu i kształtowaniu systemu globalnych rządów oraz na bieżąco podsumowywać praktyki i doświadczenia związane z rządami na szczeblu krajowym. Będzie dalej zgłębiać pozytywne aspekty „modus operandi” chińskiej kultury, koncepcje rządów oraz problemy obecnej epoki. Podejmie również wysiłki by chińska wiedza, doświadczenie i siła miała wkład w udoskonalanie globalnych rządów.
Chiny Nowej Ery podążają ścieżką socjalizmu o chińskiej charakterystyce zachowując determinację, która nie ulegnie zmianie. Nie zniknie ona na płaszczyźnie chęci do wspólnej nauki i współpracy z innymi państwami na zasadach wzajemnych korzyści. Nie zniknie również determinacja do tego, by iść naprzód, ku przyszłości, razem z całym światem. Państwo Środka zwraca się do świata z jeszcze większa otwartością i tolerancją, będzie kształtować pozytywne zależności oraz działać na rzecz postępu i dobrobytu w Chinach i na świecie. Przyszłe losy wszystkich państw jeszcze nigdy nie były ze sobą tak ściśle związane. Stworzenie wspólnej przyszłości dla całej ludzkości jest możliwe, gdy zjednoczeni będziemy kierować się wspólnymi celami, dzielić się możliwościami i wspólnie stawiać czoła wyzwaniom. W ten sposób możemy stworzyć świat piękniejszym i kroczyć w kierunku świetlanej przyszłości.
Liu Guangyuan jest ambasadorem Chińskiej Republiki Ludowej w Rzeczpospolitej Polskiej

Dokąd nas zaprowadzą kręte ścieżki lewicy? Głos w dyskusji

Wybory za nami. Lewa strona naszej polityki ma znów swoją reprezentację w obu izbach parlamentu. Najwyższa więc pora zadać sobie pytanie, co dalej? Rozpoczynamy zatem publikowanie tekstów, które będą stanowić swoistą dyskusję na temat tego czym jest i czym ma być Lewica w dzisiejszej Polsce.

W wielu publikacji prasowych jak i dyskusjach, w których prezentowane były poglądy o braku możliwości budowy w Polsce silnego ugrupowania lewicowego wśród wielu powodów jak m.in.: negatywne konotacje historyczne, przeważająca niechęć znacznej części społeczeństwa do wszelkich kolektywnych form organizacyjnych czy konserwatyzm obyczajowy, wskazywano również na zmiany pokoleniowe utrudniające budowę poparcia dla takiej formacji z powodu naturalnego kurczenia się szeregów byłych zwolenników partii post-komunistycznej jak i nikłego zainteresowania polityką budowania wspólnoty wśród młodzieży pomiędzy 18, a 29 rokiem życia. Widać to było wyraźnie w ostatnich latach odznaczających się silnym wzrostem aktywności społecznej obywateli skierowanym przeciwko antydemokratycznym zmianom instalowanym przez partię rządzącą przy bardzo skromnym, a nawet incydentalnym jedynie udziale młodzieży mającym miejsce w protestach przeciwko zmianom w Sądzie Najwyższym oraz w protestach Strajku Kobiet przeciwko godzeniu w prawa seksualne i reprodukcyjne. Nie mniej jednak w istniejących ugrupowaniach politycznych lewicy jak i powstałej w ostatnim roku przed wyborami partii Wiosna Roberta Biedronia jak i wielu postępowych organizacjach społecznych narastało przekonanie o konieczności podjęcia próby wspólnego wystąpienia politycznego, jednakże bez ostatecznego zdefiniowania jego struktury organizacyjnej .

Długi marsz

Bezpośrednim powodem dla którego zdecydowano sie przystąpić do tworzenia wspólnego przedsięwzięcia mającego łączyć różne elektoraty w długim marszu na rzecz postępu i rozwoju społecznego była oczywiście dramatyczna klęska wyborcza w 2015 roku skutkująca brakiem lewicy w Sejmie RP, ale i coraz bardziej odczuwalna przez część społeczeństwa bezradność w kształtowaniu swojej sytuacji życiowej, brak możliwości wywierania jakiegokolwiek wpływu na decyzje podejmowane przez rządzących, arogancja władzy, pogarszanie się standardów przestrzegania praw człowieka poprzez wszczynanie w sojuszu z Kościołem katolickim nagonki na potencjalnych bo przecież nie rzeczywistych imigrantów, na demonstracje osób LGBT, w końcu na wszystkich przeciwników narodowo-wyznaniowej partii rządzącej. Powszechna klerykalizacja systemu oświaty, eskalacja nienawiści do wymyślonej ideologii Gender czy LGBT i związane z tymi zjawiskami zmiany prawne suflowane przez ultrakonserwatywne organizacje wyznaniowe jak Ordo Iuris, Instytut im. Piotra Skargi, Fundację PRO-Prawo do Życia i wiele innych dysponujących środkami i poparciem środowisk katolickich stwarzają już nie tylko dyskomfort dla nie fideistycznej części społeczeństwa, ale stanowią rzeczywistość odbieraną jako opresja, ograniczenie wolności i budzącą sprzeciw coraz większych grup społecznych, w tym przede wszystkim młodzieży i kobiet tworzących dzisiaj największe ruchy obywatelskiego sprzeciwu tj. Strajk Kobiet i Parady Równości .

Trzydziestolatkowie

Nie bez znaczenia dla tworzenia reprezentacji lewicowej pozostaje część młodzieży starszej (29-40 lat) często borykającej się w dalszym ciągu z trudnościami na rynku pracy dla osób wykwalifikowanych, posiadających wyższe wykształcenie, a pracujących na podstawie tzw. umów śmieciowych. Nawet ci którzy cieszą się przywilejem posiadania pracy etatowej odczuwają silnie zależności, a nawet pewne zniewolenie przejawiające się w silnej presji posiadanych kredytów, bezwzględnej władzy banków i pracodawców wykorzystujących przymusowe położenie młodych pracowników dla narzucania im coraz wyższych wymagań. Pozostaje również niemała rzesza emerytów i rencistów dotkniętych represjami władzy w postaci pozbawienia części należnych im dochodów jak i tych którzy wspierają lewicę ze względów ideowych. Duże poparcie w ostatnich wyborach parlamentarnych zanotowało wspólne przedsięwzięcie lewicowe w klasie średniej. Wśród głosujących na lewicę znaleźli się liczni przedstawiciele dyrektorów, managerów i kadry kierowniczej przedsiębiorstw stanowiąc według danych udostępnionych na debacie powyborczej forum idei Fundacji Batorego największą procentowo grupę w przeważającym elektoracie miejskim.

Aktywiści

Warto również zwrócić uwagę na potencjał istniejący jeszcze w formalnych i nie formalnych organizacjach obywatelskich tzw. opozycji ulicznej, które nie są związane z konserwatywno-liberalnym PO i pozostają sceptyczne wobec partii politycznych oskarżanych o tzw. partyjniactwo przejawiające się m.in. w lekceważeniu działaczy tych organizacji poprzez pomijanie na listach wyborczych lub oferowanie dalekich, nie biorących mandatów poselskich miejsc. Według zasad racjonalnego postępowania w polityce postępowanie liderów lewicy wobec ruchów opozycyjnych było błędem, który skutkował mniejszym niż było możliwe do osiągnięcia poparciem wyborczym, a może też być przyczyną powstania nowego ugrupowania o profilu jeżeli nie lewicowym to bardzo zbliżonym do Wiosny Roberta Biedronia. Wszystkie wyżej wskazane grupy społeczne stanowią bazę lewicy, jednakże różne są ich priorytety, oczekiwania i aspiracje.

Scalanie?

Sytuacja taka nie może pozostać bez próby odpowiedzi ze strony partii lewicy, jeżeli maja one rzeczywisty potencjał do rozwoju i określą swoje priorytety, albo też podejmą ryzyko stworzenia jednolitej formy organizacyjnej kończąc projekty SLD. RAZEM i Wiosny Roberta Biedronia. Rozwiązanie takie może wydawać się najbardziej właściwe lecz i najtrudniejszym do wykonania. Nie może ono nie uwzględniać rozdrobnionych dotychczas partii lewicowych pozostających poza wspólnym porozumieniem wyborczym, grup i organizacji społeczne skupionych na osiągnięciu konkretnych celów jak uzdrowienie systemu edukacyjnego, obrona systemu sądownictwa czy świeckości państwa. Bezwzględnie natychmiast potrzebna jest zamiast samo zachwytu liderów lewicy dyskusja nad określeniem wspólnych celów, metod i form organizacyjnych pozwalających wyrazić aspiracje różnych środowisk poprzez ich udział w wyborach jednolitej formacji politycznej jeżeli taka miałaby zaistnieć albo uczciwe opowiedzenie się za utrzymaniem dotychczasowego podziału tak aby każda z dotychczasowych formacji sama wypracowała stanowisko wobec interesów jakie zamierza reprezentować i do kogo adresuje swoja ofertę.

Państwo

Możliwość budowy państwa, o którym mowa w art. 2 Konstytucji RP tj. demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej w duchu „przyrodzonej godności człowieka” wspomnianej zarówno w preambule jak i w art.30 Konstytucji zakłada jednakże konieczność szerokiego współdziałania i powołania współpracujących ze sobą struktur wszystkich sił społecznych podzielających poglądy o wyczerpaniu się dotychczasowego modelu rozwoju kraju oraz metod, sposobów i narracji kształtujących politykę kolejnych rządów niesprawiedliwie dzielących dochód narodowy w sposób uniemożliwiający zaspokojenie podstawowych potrzeb wszystkich obywateli .Takie zadanie w sposób oczywisty wykonać może jednolita struktura lewicy obejmującej jak najszersze spektrum różnych podmiotów, ale jednocześnie skłonna do daleko idących kompromisów taktycznych. Będą one szczególnie trudne w odniesieniu do prawicowych partii jak PO czy PSL stojących wprawdzie na gruncie pluralistycznego, liberalnego ładu, ale mocno optujących za konserwatyzmem społeczno-obyczajowym.

Co z konserwą?

Cechujący tą część społeczeństwa konserwatyzm, tradycjonalizm, obawa przed nihilizmem zachodniego liberalizmu, niechęć do antycypacji postępu, partycypacji w zdobyczach techniki i telekomunikacji, wrogość do ciężaru świeckiego ładu, w sposób oczywisty utrudniać będzie uzyskanie poparcia dla propozycji lewicowych i wymaga redefinicji lub sprecyzowania wielu pojęć kojarzących się szczególnie z postępowo-liberalnym nurtem lewicy mieszczańskiej jak np. :państwo świeckie, solidarność społeczna czy autonomia jednostki. Wyniki wyborów wskazują, że socjalliberalny elektorat klasy średniej był najsilniej reprezentowany wśród wyborców lewicy, a więc powinien on tym samym cieszyć się prymatem programowym przyszłego ugrupowania.

Punktem wyjścia do konsolidacji lewicowej propozycji współdziałania w kształtowaniu alternatywy wobec władzy państwowej realizującej koncepcję państwa silnego, bezwzględnego, okrutnego i ogólnie nieprzyjaznego nie tylko dla niezamożnej większości, ale i dla wszystkich nie podzielających narodowo-wyznaniowej koncepcji państwowej oraz jako sprzeciw wobec egoizmu elit finansowych i gospodarczych kształtujących niezwykle wysoką skalę nierówności ekonomicznych powinna być właśnie diagnoza społecznego poparcia.

Strumienie

Oznaczałoby to, że przyszła formacja lewicy definiować się powinna jako ruch wielonurtowy, którego spoiwem jest sprzeciw wobec kształtu państwa i demokracji rodzących niesprawiedliwość społeczną.
Zmiana systemu sprawowania władzy musi uwzględniać konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawnego w tym trójpodziału i równoważności władz, wzbogacone o ustawowy nakaz świeckości państwa podkreślający neutralność państwa w sprawach światopoglądowych, rozdział instytucjonalny instytucji państwowych od kościelnych i zdystansowanie wobec religii i religijnych światopoglądów stosownie do art. 10 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z dn. 17 maja 1989 r.
Powinna także określać sposób by gospodarka, demokracja, państwo służyły ogółowi, a nie pasożytniczej elicie, a wolność i równość, w której nadmierne nierówności wykluczają wolność, a przymus ekonomiczny ogranicza ją nie mniej niż rządy wojskowej dyktatury został zniwelowany.

Byle nie partia władzy

W tak sformułowanych oczekiwaniach jednolita organizacja lewicy musiałaby przyjąć demokratyczny system organizacyjny wykluczający zasadniczy trzon aparatu partyjnego z możliwości kształtowania procesów wyborczych, a nawet kandydowania z list partyjnych w wyborach powszechnych przewidując dla niego jedynie rolę usługową – koncepcyjną, organizacyjną i doradczą wobec przedstawicieli partii w organach władzy czy administracji państwowej. Co więcej najtrudniejszym chyba zadaniem takiej organizacji byłoby utrzymanie jedności i lojalności członków wobec tego nurtu politycznego, który cieszyłby się największym poparciem członków zyskując prawo do wskazania czołowych kandydatów w procedurach wyborczych.
Połączenie partyjnej dyscypliny z demokratycznymi procesami wewnętrznymi byłoby nie lada wyzwaniem mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia Partii Razem w tym względzie. Drugim problemem do rozwiązania byłyby relacje ze współpracującymi organizacjami obywatelskimi, które nie wchodziłyby w struktury partyjne, lecz pozostawały w sojuszu co do zagadnień które pozostają w spektrum ich zainteresowania.
Mając na uwadze już dzisiaj faktycznie egzystującą wielo-nurtowość lewicy, która w sposób naturalny sprzyjałaby obudowaniu partii organizacjami obywatelskimi szczególna rola przypadałaby zjazdom decydującym o celach programowych aktualnie większościowego nurtu politycznego.
Zarówno dotychczasowe perypetie poszczególnych partii idących własnymi ścieżkami działania jak i skala otrzymanego poparcia w wyborach nie mogą napawać zbytnim optymizmem jeżeli uwzględni się jakim poparciem cieszyła się np. Wiosna Roberta Biedronia przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, jak i wyniki sondażowe SLD przed tymi wyborami. Z pomijalnym wynikiem Partii Razem było to przecież ok.20 proc..
Fakt, że lewica jest w Sejmie to jedynie powrót do normalności, a pytanie czy ścieżki poszczególnych ugrupowań zejdą się w jakąś przyzwoitą drogę, pozostaje otwarte?

Mirosław Woroniecki jest adwokatem i prezesem zarządu stowarzyszenia Kongres Świeckości.

Lekcja przegranych wyborów

Powiedzmy sobie gorzką prawdę: przegraliśmy wybory do Sejmu i zapewne na cztery lata odsunęła się perspektywa odsunięcia od władzy Jarosława Kaczyńskiego i jego, szkodliwej dla Polski, partii o mylącej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość”. Tej oceny nie przekreślają ani wygranie przez opozycję wyborów do Senatu, ani – rzeczywiście krzepiące – odrodzenie się lewicy jako trzeciej siły politycznej, która tak dobrego wyniku nie miała od osiemnastu lat.

Przegrana opozycji nie wynikała z braku poparcia. W liczbach uzyskanych głosów trzy listy opozycyjne pokonały Zjednoczoną Prawicę o dziewięćset tysięcy głosów. Na rządzącą koalicję oddano 8.05 mln. głosów, a na trzy listy opozycyjne (bez głosów oddanych na Konfederację) 8.95 mln. głosów. PiS wraz z jego koalicjantami zdobył większość mandatów, gdyż obowiązująca metoda d’Hondta (lekkomyślnie przywrócona głosami SLD po wyborach 2001 roku!) daje wysoką premię za jedność. Przeprowadzone na podstawie zwykłej ordynacji większościowej wybory do Senatu dały opozycji dwumandatową przewagę, co odzwierciedla rzeczywisty podział głosów wyborców.

Każdy sobie

Ojcami wygranej PiS są więc – obok Jarosława Kaczyńskiego i jego współpracowników – przywódcy PSL i PO, którzy lekkomyślnie rozbili Koalicję Europejską błędnie interpretując jej gorszy od oczekiwanego wynik w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Tym razem przywódcy lewicy nie mają sobie nic do zarzucenia. Byli jedynymi, którzy uporczywie dążyli do utrzymania wspólnej listy opozycyjnej. Udało się jedynie zbudować szerokie porozumienie w wyborach do Senatu i pokazało ono, że tak – i tylko tak – można pokonać PiS – przynajmniej w tym roku.
Przez kilka miesięcy pisałem – głównie na lamach „Trybuny” – że koniecznym warunkiem wygrania wyborów jest połączenie sił całej opozycji demokratycznej. Nie byłem w tym odosobniony. Takie stanowisko zajmowało wielu autorów poważnie analizujących polską scenę polityczną. Niestety mieliśmy rację.

Mityczny wyborca

Przeciw temu stanowisku wytaczano przede wszystkim argument, że opozycyjni wyborcy są tak dalece podzieleni w swych poglądach politycznych, iż wielu z nich nie zagłosuje na wspólną listę. Zaczęło się to od ogłoszenia przez PSL, że nie chce iść do wyborów razem z lewicą, a następnie wyraziło się w stanowisku Platformy Obywatelskiej odrzucającym wspólna listę z lewicą (choć nie gardzącą na swoich listach ludźmi, którzy jeszcze nie tak dawno odgrywali poważną rolę w SLD). Temu zacietrzewieniu ideologicznemu politycy lewicy przeciwstawili gotowość do budowania wspólnej listy – i to mimo, że jeszcze bardzo niedawno między kierowanymi przez nich ugrupowaniami trwały ostre spory. Dlatego w nowym Sejmie lewica będzie miała trzecią pod względem liczebności reprezentację. To premia za rozum polityczny, którego zabrakło kierowniczym gremiom dwóch pozostałych ugrupowań opozycyjnych.

… mości panowie

Podziałom po stronie opozycji towarzyszy zupełnie inna linia postępowania obozu rządzącego. Prawo i Sprawiedliwość samo nie zdobyłoby większości sejmowej. Ma ją tylko dlatego, że do wyborów poszło jako Zjednoczona Prawica, przy czym dwa ugrupowania sojusznicze („Porozumienie” Jarosława Gowina i „Solidarna Polska” Zbigniewa Ziobro) zdobyły razem 36 mandatów, bez których PiS nie mógłby rządzić. Z perspektywy lewicy może wydawać się, że trzy partie wchodzące w skład Zjednoczonej Prawicy nic nie dzieli, ale jest to złudzenie wynikające z tego, że wszystkie te trzy ugrupowania są od nas ideowo bardzo odległe. W istocie politycy prawicy odrobili lekcję i już w 2015 poszli do wyborów jako szeroka koalicja prawicowa a w tym roku powtórzyli ten manewr. Dostali za to premię, co można było przewidzieć znając obowiązującą ordynację. Inną sprawą jest natomiast to, ze stosunkowo silna pozycja dwóch ugrupowań sojuszniczych ogranicza autokratyczne zapędy przywódcy PiS, gdyż będzie się on – bardziej niż w poprzedniej kadencji – liczyć ze stanowiskiem obu sojuszników.
Błędnych decyzji nie da się cofnąć. Będziemy musieli żyć z ich konsekwencjami przez następne cztery lata. Trzeba jednak wyciągnąć z nich właściwe wnioski.

Wasz premier, nasz prezydent

Po pierwsze: trzeba już teraz przygotować się do wyborów prezydenckich, od których dzieli nas zaledwie pól roku. Prawdopodobnie wszystkie ugrupowania parlamentarne wystawią swoich kandydatów w pierwszej turze wyborów, co jest w tym sensie racjonalne, że pozwoli im wzmocnić swa więź z wyborcami. Trzeba jednak już teraz zawrzeć porozumienie, że w kampanii wyborczej kandydaci demokratycznej opozycji nie będą się wzajemnie atakowali i że w drugiej turze oni oraz popierające ich partie poprą tego kandydata opozycyjnego, który w pierwszej turze otrzyma najlepszy wynik. Byłoby też dobrze, by wysuwając kandydatów partie opozycyjne jako jedno z najważniejszych kryteriów doboru potraktowało stopień, w jakim kandydat będzie akceptowalny dla wyborców innych ugrupowań opozycyjnych. Pojawia się też myśl, że najlepszym kandydatem opozycji byłby ktoś o bardzo wybitnych i wysoko ocenianych osiągnięciach spoza obszaru polityki. Gdyby partie opozycyjne znalazły takiego kandydata (kandydatkę?), mogłyby nawet zrezygnować z wystawiania odrębnych kandydatur w pierwszej turze.

Zjednoczenie

Po drugie: trzeba dobrze wykorzystać kolejne cztery lata w opozycji. Koalicja Obywatelska, Lewica i PSL powinny jak ognia wystrzegać się walk w łonie opozycji. Powinny pokazać, że potrafią wspólnie pracować nad lepszymi projektami ustaw i stosować uzgodnioną wspólnie taktykę wobec tego wszystkiego, co obóz rządzący będzie starał się Polsce zgotować. Wielka w tym rola przypadnie Senatowi, który powinien stać się codziennym przykładem odpowiedzialnej, wspólnie prowadzonej polityki opozycyjnej.

Generacja edukacji

Po trzecie: konieczne jest systematyczne i cierpliwe prowadzenie edukacji obywatelskiej dla rozszerzania i umacniania przekonania o tym, że powrót Polski na drogę demokracji wymaga jedności podstawowych sił, które dziś są w opozycji, ale które mają potencjał pozwalający im poważnie myśleć o powrocie do władzy w nie nazbyt odległej przyszłości. Oznacza to przezwyciężanie wzajemnych uprzedzeń, w tym tych które wynikają z powikłanej historii poprzednich dziesięcioleci. Zwiększona rola polityków młodej generacji powinna temu sprzyjać.

Pojutrze

Po czwarte: trzeba już teraz podjąć zaniedbany problem strategicznego planu dla Polski na następne dziesięciolecia. Samo przeciwstawienie się polityce PiS, choć niezbędne, nie wystarczy. Trzeba opracować a przede wszystkim przedstawić poważną i atrakcyjna wizję Polski na lata, które przyjdą.
Te wybory były przegraną , ale nie klęską polskiej demokracji. Pokazały, ze siły demokratyczne mają wielki potencjał polityczny. Pokazały tez, jak wysoka jest cena błędnych decyzji. Jeśli wyciągniemy z tej lekcji właściwe wnioski, przyjdzie taki wieczór wyborczy, na jaki czekaliśmy i którego się w tym roku nie doczekaliśmy.