Tyle naszego, ile zajumamy

8 kwi 2022

Propaganda wojenna ma swoje racje za to żadnych praw. W obecnej wojnie Rosji z Ukrainą stosują ją obie strony. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jednakowoż skala doniesień o czystkach których dopuszcza się putinowska Krasnaja Armija nie sztymuje się nawet z najbardziej zajadłą gadzinówką. Bo jeśli nie cała jej robota jest taka jak opisują to ukraińskie i zachodnie media, to z pewnością lwia jej część. Niestety. 

Ruscy kradną na potęgę. Mają wynosić wszystko co się da wynieść na sobie i w sobie. To, czego unieść się nie da, ma ponoć trafiać na specjalny targ na Białorusi, na którym handluje się trofiejnymi łupami. Lecą tam samochody, koparki, ciągniki, części do maszyn i cały dobytek ruchomy, zajumany Ukraińcom. Pamiętacie zapewne Państwo, jak nad Donbasem parę lat temu, zestrzelono holenderski samolot. Przypomnijcie sobie, co się wtedy działo z dobytkiem zabitych, który z walizek rozpierzchł się po pro-rosyjskich wówczas, a dziś już w zasadzie zupełnie rosyjskich polach, wioskach i przysiółkach. Towarzystwo chwaliło się na portalach społecznościowych pomadkami, markowymi butami i ciuchami, które nagle spadły im z nieba, jak manna. Jeśli ktoś ma jeszcze dziś jakieś wątpliwości, że mołojcy Putina grabią co się da, niech sięgnie do archiwów z tamtego czasu. Obecnie juma na Ukrainie jest nawet prostsza. Wówczas trzeba było łazić za łupem wiele kilometrów i czasem obmyć go z pozostałości właściciela. Teraz wystarczy wycelować karabin i nacisnąć spust. Czasem wystarczy tylko postraszyć, żeby nie ubrudzić sobie rąk, i sami oddają, bez mrugnięcia okiem. Podobnie z gwałtami na bezbronnych kobietach i dzieciach. Iwany robią to, co robili ich dziadkowie. Nie wszyscy rzecz jasna, ale ktoś przecież musi dbać o dobre imię i renomę Sowietów. Jak tu więc nie wierzyć słowom Marksa o tym, że byt określa świadomość. Po raz kolejny okazuje się, że kapitalizm musi upaść. Na Ukrainie nawet na dobre się nie zakorzenił, więc i łatwiej pepeszą i granatem go stamtąd wyrugować.

Kiedy tak o tym myślę i piszę, to przychodzi mi do głowy jedno. Jeśli rosyjscy wojacy tak sobie dogadzają na ukraińskiej ziemi, pomyślcie, dobrzy ludzie, co muszą sobie myśleć o zdobyczach, które posiądą, jeśli ich pan pozwoli im pójść dalej, na zachód. Ileż tam dóbr do zagarnięcia; ileż elektroniki, samochodów używanych prawie jak nowych, ileż nowinek technicznych, zabawek dla dzieci, torebek dla żon i kochanek. Tylko przebierać. Jak tam muszą żyć ludzie. Jak się ubierać, co taki musi jeść i pić, jeśli z biednej Ukrainy, z której dwa miliony pojechało przed wojną do Polski na zarobek, można było aż tyle ukraść. A ile tam kobiet i dzieci płci żeńskiej. Naród pewnie mniej bitny, więc na sam błysk złotego zęba w kufajce będzie rozkładał nogi i oddawał co lepsze kęski, żeby go tylko nie krzywdzić. I wiecie co? Ta wizja nie wydaje mi się aż taka nierealna. Bo jeśli teraz rosyjskie dowództwo przyzwala na taką samowolkę, w dużej mierze dlatego, że wojenne łupy są w ruskiej armii elementem żołdu, a w rodzimej telewizji i gazetach nikt nawet krzywo nie spojrzy na własnych gierojów i wita ich jak bohaterów kwiatami i wódką, dlaczegóżby miało się to wszystko zmienić, jeśli po ukraińskiej granicy, przekroczą kolejną. A później kolejną. I kolejną.

Jeśli przyjrzeć się poczynaniom rodzimego Banku Centralnego, który po raz kolejny podwyższył dziś stopy procentowe swojemu umiłowanemu ludowi, przez pryzmat tego, co napisałem wyżej, można by odnieść wrażenie, że i prezes NBP-u myśli podobnie. Bo jak się zuboży do maksimum własny naród, a ten będzie biedował z miesiąca na miesiąc i wyprzedawał co się da, żeby jakoś przeżyć, zapewne usłyszą o tym również ruscy żołdacy, a wtedy dwa razy się zastanowią, czy na swój cel wziąć od razu nas, czy np. Bałtów, u których jest przecież euro, więc z samych portfeli wyciągną ludziom więcej niż z naszych klitek pobranych na kredyty, które zjedzą ludziom ostatnie pieniądze. Po co ryzykować własne życie i zdrowie dla paru złotych, skoro i tak nie da się ich korzystnie wymienić ani zbyt wiele za nie kupić, a to samo czeka nań bliżej i na podobną skalę. Zaiste, ma recht prezes Glapiński i RPP. Wiedzą co robią. Doceńcie to. Wszak to z myślą o Was i dla Was.

Najnowsze

Krew nie jedzie na urlop

Krew nie jedzie na urlop

14 czerwca przypada Światowy Dzień Krwiodawcy. W tym roku globalna kampania WHO odbywa się pod hasłem „Jedna kropla...

Medalikarze

Medalikarze

W Polsce krok tylko od politycznej komedii do tragedii. Prezydent Wołodymyr Zełenski mógłby sam zrezygnować z nadanego...

Sprawdź również

Parada Równości po 25 latach

Parada Równości po 25 latach

Tysiące osób przeszły w sobotę 13 czerwca ulicami Warszawy w Paradzie Równości. Tegoroczny marsz odbył się pod hasłem „25 lat dumy. 25 lat buntu”. Była to edycja rocznicowa. Pierwsza Parada Równości odbyła się w stolicy w 2001 roku, a organizatorzy zapowiadali...

Moralność czynszojadów

Moralność czynszojadów

Większość Polaków ma na własność mieszkania. Lokator to dla nich postać podejrzana. Podejrzana o niepłacenie w terminie czynszów. W ramach powszechnego uwłaszczenia, trwającego głównie w latach 90. i na początku XXI wieku, prawo własności do swoich mieszkań uzyskało w...

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

We wtorek 2 czerwca Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie zorganizowała China Day. Wydarzenie przyciągnęło setki uczniów, studentów, przedstawicieli uczelni, ludzi biznesu i mieszkańców stolicy zainteresowanych Chinami. W programie znalazły się warsztaty...

Moralność czynszojadów

Młodych na bruk

„Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż” skandują młodzi ludzie wyrzucani przez policję z drewnianych domków, które kiedyś służyły budowniczym Pałacu Kultury, a potem były osiadłem akademików. Od kilku lat osiedle Przyjaźń zostało porzucone przez uczelnię. Do pustych...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...