Amerykanie chcą wyręczać WADA

Amerykanie po raz kolejny chcą narzucić światu swoją wolę. Tym razem ustanowili prawo, które pozwoli im wkroczyć w kompetencje dotąd zastrzeżone dla Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

W tych dniach amerykański Senat przyjął ustawę antydopingową, zwaną potocznie Rodczenkow Act, od nazwiska byłego dyrektora rosyjskiego laboratorium antydopingowego, który w 2015 roku uciekł do Stanów Zjednoczonych i gdzie do dzisiaj żyje z oczerniania swojego byłego kraju. Nowe prawo pozwoli przedstawicielom amerykańskie wymiaru sprawiedliwości na ściganie przyłapanych na dopingu sportowców również poza granicami USA oraz na karanie ich więzieniem do 10 lat oraz grzywnami do wysokości jednego miliona dolarów.
Najbardziej w tej prawnej regulacji zdumiewa jednak to, że będzie ją można stosować nie tylko wobec amerykańskich sportowców, lecz także wobec sportowców z innych krajów, jeśli zostaną złapani na dopingu po zawodach z udziałem co najmniej czterech zawodników z USA. I amerykańskie władze będą mogły ścigać takich dopingowych przestępców na całym świecie, co z góry zapowiada konflikty o trudnych do przewidzenia konsekwencjach, bo takie kraje jak choćby Polska stawiać się wobec żądania wydania Amerykanom swoich sportowców, ale Chiny czy Rosja na pewno tak. Tym bardziej, że Amerykanie w Radczenko Act uzurpują sobie prawo do ściganie nie tylko sportowców, lecz także trenerów, menedżerów, lekarzy, pracowników sztabów medycznych i nawet działaczy sportowych.
Nietrudno się domyślić, że władze WADA, na czele których od stycznia tego roku stoi były minister sportu w rządzie PiS Witold Bańka, nie są zachwycone uchwaleniem Radczenko Act. „Amerykańska inicjatywa może poważnie zagrozić naszej zdolności do prowadzenia dochodzeń. Poza tym nie są nią objęci zawodnicy amerykańskich lig zawodowych i uniwersyteckich. Nie jest to zatem ustawa dobra dla sportu w USA, więc nie może być też dobra dla całego świata” – napisano w oświadczeniu WADA.