Były szef IAAF idzie za kraty

Senegalczyk Lamine Diack, były szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF, obecnie pod szyldem World Athletics) został przez sąd w Paryżu skazany na cztery lata pozbawienia wolności za korupcję i przyjmowanie łapówek od zawodników podejrzewanych o doping. Musi też zapłacić pół miliona euro grzywny.

Francuska prokuratura domagała się dla Senegalczyka czterech lat bezwzględnego więzienia, ale sąd z uwagi na podeszły wiek Diacka połowę wyroku dał mu w zawieszeniu. Odwołanie raczej nie przyniesie skutków, bo byłemu prezydentowi IAAF udowodniono przyjęcie blisko 3,5 mln euro łapówek od sportowców podejrzanych o doping, którym w zamian pomagał w ukrywaniu pozytywnych wyników testów antydopingowych, dzięki czemu mogli nadal startować. Nasilenie tego procederu miało miejsce głównie podczas igrzysk w Londynie w 2012 roku. Sąd uznał również Diacka winnym przyjęcia pieniędzy od rosyjskich biznesmenów sponsorujących sportowców z tego kraju, które następnie przeznaczył na sfinansowanie kampanii prezydenckiej Macky Sallego w wyborach w Senegalu w 2012 roku. W zamian wedle francuskiej prokuratury Diack spowalniał procedury antydopingowe stosowane wobec rosyjskich sportowców.
Diack rzecz jasna nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. W trakcie przewodu sądowego konsekwentnie zapewniał, że w latach 2011-2013 rzeczywiście spowolnił procedury antydopingowe wobec Rosjan, ale nie czynił tego dla zarzucanych mu korzyści majątkowych, lecz „dla dobra sprawy”, bo takie działania były konieczne do utrzymania w mocy umowy sponsorskiej z jednym z rosyjskich banków, bez której finanse IAAF uległy by kompletnemu załamaniu. Były prawnik światowej federacji lekkoatletycznej Habib Cisse podczas przesłuchania odrzucił jednak ten argument twierdząc, że IAAF miało wystarczające środki finansowe i nie było uzależnione od wpłat pojedynczych sponsorów, także rosyjskich.
Prawnicy Lamine Diacka próbowali zakwestionować argumenty oskarżenia i podkreślali, że prokurator nie przedstawił żadnych materialnych dowodów udziału ich klienta we wspomnianym procederze. „Trzeba rozróżnić działania ojca od działań syna” – twierdził reprezentujący byłego szefa IAAF adwokat Simon Ndiaye i sugerował, że tak naprawdę wszystkie zarzuty oskarżenie powinno skierować właśnie pod adresem Diacka juniora, czyli Papy Massaty Diacka, który jako konsultant IAAF ds. marketingu wykorzystał swoją pozycję do nielegalnych działań, które prowadził rzekomo za wiedzą ojca i z jego poparciem. Tym argumentem zazwyczaj zyskiwał nowych „interesantów” i utrzymywał w orbicie swoich wpływów już pozyskanych. Diack junior ma ponadto zarzuty prania brudnych pieniędzy, korupcję i naruszenie zaufania, za co w sumie francuska prokuratura domaga się dla niego kary pięciu lat bezwzględnego więzienia. Papa Massata Diack nic sobie z tego jedna nie robi, bo skutecznie ukrywa się na terenie Senegalu, który na dodatek konsekwentnie odrzuca prośby o jego ekstradycję.
Lamine Diack był pierwszym i jak dotąd jedynym szefem światowej federacji lekkoatletycznej spoza Europy. Kierował IAAF w latach 1999-2015. W latach 50. ub. wieku uprawiał skok w dal – był rekordzistą Francji i Afryki Zachodniej w latach 1957-1960. Jego najlepszy wynik to 7,72 m. Po zakończeniu kariery sportowej pracował w administracji państwowej, potem był burmistrzem Dakaru oraz członkiem parlamentu Republiki Senegalu. W latach 80. i 90. XX wieku zaczął aktywnie działać w lekkoatletycznych strukturach krajowych, kontynentalnych i w końcu światowych – w listopadzie 1999 po śmierci Włocha Primo Nebiolo został wybrany na przewodniczącego IAAF.
Został zatrzymany przez francuską policję w listopadzie 2015 roku, bezpośrednio po opublikowaniu raportu Międzynarodowej Agencji Antydopingowej (WADA) na temat dopingu w Rosji. Od tej pory przebywał w areszcie domowym w Paryżu. Proces miał rozpocząć się w pierwotnym terminie 13 stycznia tego roku, ale został z powodu wybuchu pandemii koronawirusa przesunięty na czerwiec, lecz gdy zbliżał się termin rozprawy przewodnicząca składu sędziowskiego Rose-Marie Hunault przyznała, że dopiero teraz do sądu dotarły istotne dla sprawy dokumenty z Senegalu, o które wystąpiono już w 2016 roku, więc teraz sąd musi mieć czas na zapoznanie się z ich treścią.
W odrębnym śledztwie prokuratura nadal prowadzi postępowanie, w którym Diack senior jest podejrzewany o czerpanie korzyści przy wyborze gospodarzy igrzysk olimpijskich w 2016 (Rio de Janeiro) i 2020 roku (Tokio) oraz lekkoatletycznych mistrzostw świata w 2015 (Pekin) i 2019 roku (Dauha).