8 grudnia 2022

loader

Puchar dla Cracovii

Wśród 15 zawodników Cracovii, którzy w piątek zagrali w w finale Pucharu Polski, było tylko trzech polskich piłkarzy

W rozegranym w miniony piątek w Lublinie finale Pucharu Polski Cracovia pokonała po dogrywce 3:2 broniącą trofeum Lechię Gdańsk i po raz pierwszy w historii zdobyła ten puchar. Zwycięskiego gola dla „Pasów” strzelił w 118. minucie wychowanek klubu Mateusz Wdowiak, jeden z trzech ledwie polskich piłkarzy wystawionych do gry przez krakowski klub.

Rozegrany w piątek 24 lipca na Arenie Lublin finałowy mecz o Puchar Polski był typowym piłkarskim widowiskiem w czasie pandemii koronawirusa, które na mogącym pomieścić ponad 15 tysięcy widzów stadionie obejrzało zaledwie 3700 widzów. Czuwający nad bezpieczeństwem imprezy funkcjonariusze z pionów prewencji, ruchu drogowego i operacyjnego mieli jednak mnóstwo pracy. W akcji użyto nawet śmigłowca. „Policjanci zabezpieczyli w skontrolowanych prywatnych pojazdach karczowniki, race, petardę hukową, pojemniki z gazem pieprzowym, pistolet pneumatyczny na metalowe kulki, nóż, trzonek od kilofa. Ponadto na autostradzie zatrzymany został 26-latek, który przewoził dostawczym samochodem ponad 60 rac, ponad 70 petard, karczownik, pałkę teleskopową, megafon i pojemnik z gazem pieprzowy” – podała w komunikacie lubelska komenda policji. Mimo to w trakcie meczu Cracovii z Lechią doszło do kilku incydentów, m.in. odpalenie rac przez kibiców, w sumie jednak impreza odbyła się w bezpiecznych dla wszystkich uczestników warunkach.
W przeniesionym z powodu pandemii koronawirusa z Warszawy do Lublina finale Pucharu Polski wystąpiło w sumie 30 piłkarzy, ale w tej grupie było tylko 11 Polaków. Co ciekawe, w należącej do niemieckiego właściciela Lechii zagrało ośmiu polskich graczy, natomiast w należącej do polskiego właściciela Cracovii, Janusza Filipiaka, jedynie trzech. To dzieło trenera ekipy „Pasów” Michała Probierza. W rozgrywkach ekstraklasy ten jego projekt kompletnie się nie sprawdził i krakowski zespół zakończył sezon dopiero na siódmym miejscu. Lechia w ekstraklasie uplasowała się na czwartej pozycji zdobywając o trzy punkty więcej od Cracovii, lecz w sezonie przegrała z nią wszystkie trzy ligowe potyczki. Ale w piątek do przerwy to gracze gdańskiej drużyny rządzili na boisku Areny Lublin spychając zespół „Pasów” do rozpaczliwej momentami obrony i na przerwę schodzili w prowadzeniem 1:0 po golu Omrana Haydary’ego w 21. minucie.
Trener Probierz musiał jednak w przerwie przypomnieć swoim podopiecznym, że prezes i właściciel klubu Janusz Filipiak obiecał za zdobycie Pucharu Polski wyrównanie obciętych w czasie zawieszenia rozgrywek o połowę zarobków. Poskutkowało, bo po zmianie stron Cracovia zaczęła przeważać i w 65. minucie doprowadziła do wyrównania, a na dodatek od 79.minuty grała w przewadze po czerwonej kartce dla Mario Maloczy. Mimo to Lechia zdołała jeszcze w 85. minucie objąć prowadzenie po golu Patryka Lipskiego, lecz tego dnia było to już wszystko, co zdołali z siebie wycisnąć podopieczni trenera Piotra Stokowca. Po wyrównującej bramce zdobytej w 88. minucie przez krakowian było już jasne, że w lechiści w dogrywce będą „umierać” i jedyną szansą dla nich na zwycięstwo będą rzuty karne. Ale w 118. minucie kolejną akcję ofensywną lewego obrońcy „Pasów” 21-letniego Kamila Pestki, nawiasem mówiąc uznanego za najlepszego gracza meczu, na zwycięską bramkę zamienił wychowanek klubu 23-letni Mateusz Wdowiak.
Po meczu trener Probierz pochwalił się, że zdobycie Pucharu Polski, dla Cracovii pierwszego, ale dla niego osobiście już drugiego w karierze, zamierza uczcić szklaneczką whisky i wypaleniem drogiego cygara. Może kontemplując sukces pojmie przy okazji, że zapychanie kadry Cracovii cudzoziemcami to nie jest dobry pomysł na zbudowanie potęgi zdolnej do walki o najwyższe laury w ekstraklasie, ale przede wszystkim w europejskich pucharach.

Jan T. Kowalski

Poprzedni

48 godzin sport

Następny

Krychowiak wśród najlepszych w Rosji

Zostaw komentarz