UEFA chce zakończyć sezon do 3 sierpnia

Epidemia wciąż trwa, ale piłkarzy nikt nie zwalnia z obowiązków – ani kluby, ani krajowe federacje, ani też stojąca na szczycie futbolowej hierarchii FIFA. W miniony weekend prezydent UEFA Aleksander Ceferin podał, że graniczną datą zakończenia obecnego sezonu jest 3 sierpnia. Także w Polsce panuje przekonanie, że to realny termin.

Ta graniczna data zmieniała się już kilkakrotnie. Podczas pierwszej telekonferencji na szczycie europejskiej piłki, przeprowadzonej 17 marca, UEFA apelowała do władz krajowych federacji, żeby obecny sezon ligowy zakończyły do 30 czerwca, bo tego dnia kończą się kontrakty zawodnikom. Rozwój pandemii koronawirusa zmusił jednak piłkarskie władze do zmiany stanowiska i już 1 kwietnia oficjalnie podano, że rozgrywki mogą zostać przedłużone, a w klubom dano możliwość zawierania krótkoterminowych umów z tymi graczami, którym kończyły się one 30 czerwca, a byli ważnymi graczami w drużynach.
Stanowisko UEFA jak na razie zlekceważyła jedynie liga belgijska, która postanowiła zakończyć rozgrywki z uznaniem kolejności w tabeli po ostatniej rozegranej kolejce. Decyzja Belgów wywołała burzę w europejskiej federacji, a jej władze zagroziły nawet wykluczeniem belgijskich (i każdej innej ligi, która postąpi podobnie) wyrzuceniem z europejskich pucharów. Nie można było jednak przedłużać tego sezonu w nieskończoność, a już pojawiały się spekulacje, że na przykład Liga Mistrzów może skończyć się dopiero w połowie sierpnia.
Dlatego prezydent Aleksander Ceferin postanowił je przerwać i w wypowiedzi udzielonej niemieckiej stacji telewizyjnej ZDF oznajmił: „Wszystkie rozgrywki, także Liga Mistrzów i Liga Europy, muszą zostać zakończone do 3 sierpnia. Sytuacja jest nadzwyczajna, więc będzie można grać w tych samych terminach zarówno mecze ligowe, jak i w europejskich pucharach. Musimy być elastyczni”.
Piłkarze wrócą, kibice nie
Ale o ile piłkarze w czerwcu powinni wrócić do gry, to raczej na pewno przyjdzie im rywalizować bez udziału publiczności. „To oczywiste, że piłka nożna bez kibiców nie jest tym samym sportem, co z ich udziałem. Nie mamy jednak wyboru, bo w obecnej sytuacji lepiej jest grać bez kibiców na trybunach, ale mieć transmisje telewizyjne z meczów, bo dzięki temu kluby otrzymają pieniądze z tytułu praw telewizyjnych i od sponsorów” – stwierdził Ceferin.
Z najnowszych ustaleń wynika, że nasze piłkarskie ligi mają wznowić rozgrywki w połowie czerwca, o ile rzecz jasna epidemia koronawirusa zacznie do tego czasu wygasać. Taki termin najczęściej wymieniany jest w dyskusjach podczas wideokonferencji z udziałem klubów ekstraklasy i I ligi. Nie ma jednak pewności, czy uda się rozegrać wszystkie spotkania, bo zostało jeszcze sporo kolejek – w PKO Ekstraklasie 11, zaś w I lidze i II lidze po 12. Piłkarze musieliby grać praktycznie co trzy dni, a przecież pozostaje jeszcze do dokończenia rywalizacja w Pucharze Polski.
Nikt jednak w naszym futbolowym światku nie kwestionuje tych planów, wręcz przeciwnie – panuje powszechna determinacja, żeby z tego rozwalonego kompletnie przez epidemię sezonu uratować tyle pieniędzy, ile się tylko da. Straty zapowiadają się jednak potężne i w klubach już słychać dzwony alarmowe. Władze większości z nich skorzystały już z możliwości obniżenia wynagrodzeń piłkarzy w usankcjonowanej przez rozporządzenie rady nadzorczej Ekstraklasy SA maksymalnej 50-procentowej opcji. Poinformowały o tym m.in. Śląsk Wrocław, Cracovia, Pogoń Szczecin, Wisła Kraków, Lechia Gdańsk. W pozostałych jeszcze toczą się w tej sprawie negocjacje, ale zawodnicy stoją w nich na straconej pozycji.
Nawet Legia tnie zarobki
Nawet w uchodzącej za najbogatszy w PKO Ekstraklasie klub Legii Warszawa pracę straciło już 40 osób zatrudnionych w działach marketingu, sprzedaży i obsługi medialnej, a pozostałym pracownikom, w tym także trenerom z wszystkich pionów szkoleniowych, płace obcięto o 50 procent. W tej sytuacji wątpliwe jest, by piłkarze uniknęli redukcji płac o połowę. A jest z czego kroić, bo Legia ma w swojej kadrze najwięcej zawodników zarabiających ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie, a wśród nich rekordzistów ekstraklasy pod tym względem – Artura Jędrzejczyka (250 tys. złotych miesięcznie), Chorwata Domagoja Antolicia (150 000 zł), Janusza Gola (Cracovia, 130 000 zł), Duńczyka Christiana Gytkjaera (Lech Poznań, 120 000 zł), Holendra serbskiego pochodzenia Marko Vejinović (Arka Gdynia, 120 000 zł), Filipa Starzyńskiego (Zagłębie Lubin, 115 000 zł), Czarnogórca Marko Vesovicia (Legia, 113 000 zł), Litwina Arvydasa Novikovasa (Legia, 100 000 zł), Chorwata Ivana Runje (Jagiellonia Białystok, 100 000 zł), Słowaka Dusana Kuciaka (100 000 zł). Ta lista niekoniecznie musi odzwierciedlać stan faktyczny ani pod względem podawanych kwot, ani stworzonej na ich podstawie hierarchii.
Wysokość zarobków jest we wszystkich klubach pilnie strzeżoną tajemnicą, a jeśli jakieś wiadomości w tej kwestii wyciekają do mediów, zazwyczaj są to „przecieki kontrolowane”, służące do wywołania chwilowego wzburzenia opinii publicznej i nastawienia jej przeciwko „szokująco wysoko opłacanym piłkarzom”. Właśnie teraz mamy do czynienia z taką sytuacją, bo klubowi działacze właśnie zmuszają zawodników do zgody na 50-procentowe cięcia zarobków.
Sponsorzy wypowiadają umowy
Właściciel i prezes Cracovii Janusz Filipiak z powodu epidemii utknął w Szwajcarii i z tego kraju podejmuje decyzje. W wypowiedzi dla TVP Sport przyznał: „U nas wszyscy sponsorzy wypowiedzieli umowy, bo liga nie gra, więc nie mają reklamy, za którą płacą. Piłkarze mogą mieć roszczenia, tylko co z tego, skoro pieniędzy w klubowej kasie nie ma. A banki, o czym jestem przekonany, nie będą dawać klubom kredytów na pensje piłkarzy. To jest oczywiste. Tymczasem Canal+ zapłaci ostatnia transzę za prawa medialne dopiero jak rozgrywki zostaną wznowione. To nie będą przelewy wsteczne”.
Filipiak przyznał, że jego firma, Comarch, będzie musiała zmniejszyć finansowe zaangażowanie w Cracovię. Nie planuje jednak wyjścia z klubu i twierdzi, że poradzi sobie z utrzymaniem drużyny. „Na korzyść Comarchu działa to, że sprzedajemy usługi wirtualne. Cały czas obserwujemy biznesowy barometr firmy i on nie wygląda źle. Dlatego w tej chwili nie rozpatruję wycofania się z dalszego finansowania Cracovii. Ale na pewno rozważymy stopień zaangażowania. On na skali nie będzie wynosił zero, ale też nie sięgnie 100 procent jak do tej pory. Klub utrzymamy, ale tylko przy rozsądnych kosztach” – zapewnia właściciel Cracovii.

Wyniki 26 kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 26. kolejki:
Legia Warszawa – Piast Gliwice 1:2
Gole: Domagoj Antolić (12) – Jorge Felix (35), Gerard Badia (52).
Żółte kartki: Gwilia, Wszołek – Kirkeskov, Sokołowski. Czerwona kartka: Jose Kante (10., Legia, za brutalny faul).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 18 000.
Górnik Zabrze – Cracovia 3:2
Gole: Jesus Jimenez (26), Erik Jirka (56), Stavros Vassilantonopoulos (71) – Rafael Lopes (5), Michał Helik (68).
Żółte kartki: Prochazka, Wiśniewski, Giakoumákis, Manneh, Koj – Thiago, Dimun, Pestka.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 8974.
Jagiellonia – Śląsk Wrocław 1:0
Gol: Martin Pospisil (56 karny).
Żółte kartki: Borysiuk, Mystkowski, Romanczuk – Tamas.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 7543.
Wisła Kraków – Lech Poznań 1:1
Gole: Vukan Savicević (6) – Christian Gytkjaer (39).
Żółte kartki: Klemenz, Basha – Ramirez.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 21 281.
Raków Częstochowa – Pogoń 0:0
Żółte kartki: Mikołajewski – Spiridonović, Listkowski.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 3007.
Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk 4:4
Gole: Sasza Balić (16), Filip Starzyński (40 karny, 59), Bartosz Białek (83) – Conrado (4), Łukasz Zwoliński (23 karny), Jaroslav Mihalik (41, 55).
Żółte kartki: Guldan, Żivec, Jończy, Tosik – Tobers, Makowski, Zwoliński.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 2311.
Arka Gdynia – Wisła Płock 1:2
Gole: Marko Vejinović (90) – Torgil Gjertsen (18), Alan Uryga (62).
Żółte kartki: Zbozień, Nalepa – Szwoch, Rasak, Gjertsen. Czerwona kartka: Deja (41., Arka, za brutalny faul).
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 4010.
Korona Kielce – ŁKS Łódź 1:0
Gol: Adnan Kovacević (53 karny).
Żółte kartki: Tzimopoulos – Moros Gracia.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 4678.

Grupa mistrzowska

  1. Legia 26 51 54:26
  2. Piast 26 43 28:25
  3. Cracovia 26 42 35:25
  4. Śląsk 26 42 34:28
  5. Lech 26 42 45:25
  6. Pogoń 26 41 27:23
  7. Lechia 26 38 32:33
  8. Jagiellonia 26 37 35:35
    Grupa spadkowa
  9. Raków 26 36 32:37
  10. Wisła P. 26 36 32:41
  11. Zagłębie 26 34 41:40
  12. Górnik 26 33 34:36
  13. Wisła K. 26 31 33:38
  14. Korona 26 26 15:30
  15. Arka 26 25 22:37
  16. ŁKS Łódź 26 20 25:44

Czwarta porażka Pasów

Aspirująca jeszcze niedawno do walki o mistrzowski tytuł Cracovia przegrała w 26. kolejce w Zabrzu z walczącym o utrzymanie Górnikiem 2:3 i praktycznie pogrzebała swoje szanse na wywalczenie mistrzowskiego tytułu. Dla ekipy „Pasów” była to czwarta porażka z rzędu w rundzie wiosennej.

Po przegranych 0:2 derbach Krakowa z Wisłą trener Cracovii Michał Probierz w desperacji dokonał przed meczem z Górnikiem aż sześciu zmian w podstawowej jedenastce. Ofiarami tej kadrowej czystki padli m.in. Janusz Gol, Sylwester Lusiusz i Michal Siplak, którzy nawet nie znaleźli się w szerokiej kadrze meczowej. Na ławce rezerwowych usiedli natomiast Pelle van Amersfoort, Cornel Rapa i David Jablonsky. Zawodnicy, których w miejsce tych graczy szkoleniowiec „Pasów” posłał w bój na stadionie w Zabrzu, nie zdołali przerwać fatalnej serii porażek.
W następnej kolejce ekipa Probierza podejmie na własnym stadionie drużynę Jagiellonii, która w sobotę w dość kontrowersyjnych okolicznościach, po wątpliwym rzucie karnym, pokonała u siebie Śląsk Wrocław 1:0. Dzięki tej wygranej białostocczanie przeskoczyli z grupy spadkowej na ósme miejsce, ostatnie w grupie mistrzowskiej, mają jednak tylko jeden punkt przewagi nad dziewiątym Rakowem Częstochowa i dziesiątą Wisłą Płock.
Coraz gorzej wygląda sytuacja trzech ostatnich zespołów w tabeli, czyli ŁKS Łódź, Korony Kielce i Arki Gdynia. Ich strata do zespołów zajmujących niezagrożone spadkiem lokaty systematycznie się powiększa. Zwykle w takich sytuacjach kluby dokonują zmiany trenerów. Z tego patentu z trójki outsiderów pierwsza skorzystała Arka. Po przegranym 1:2 meczu z Wisłą Płock dymisję złożył Aleksandar Rogić. Serbski szkoleniowiec prowadził gdyński zespół od 10 października 2019 roku. Jego następcą ma zostać Leszek Ojrzyński, który doprowadził Arkę do zdobycia Pucharu Polski w 2017 roku.
Jeśli te nieformalne informacje się potwierdzą, Ojrzyńskiego na początek czeka wyjazdowa potyczka z Lechią Gdańsk w derbach Trójmiasta. Nie będzie to łatwa przeprawa, bo gdańszczanom w rundzie wiosennej idzie w kratkę i stracili już tak dużo punktów, że zjechali w tabeli grupy mistrzowskiej już na sam dół. Po remisie 4:4 w 26. kolejce Lechia ma na koncie 38 punktów, a zatem tylko o jeden więcej od ósmej Jagiellonii i dwa więcej od ekip Rakowa i Wisły Płock. W przypadku porażki z Arką trener Piotr Stokowiec będzie w tarapatach, bo jego zespół może zlecieć do grupy spadkowej. I to trwale, bo potem czekają go dwa wyjazdy, do Zabrza i Szczecina, oraz mecz u siebie z Cracovią.
Nikt nie chce zakończyć sezonu zasadniczego w dolnej połówce tabeli, bo tam trzy skazane już na degradację zespoły toczyć będą rozpaczliwą walkę o utrzymanie do ostatniej kolejki fazy play off. Zdecydowanie wygodniej będą miały zespoły w grupie mistrzowskiej, zwłaszcza że kwestia mistrzowskiego tytułu została już chyba definitywnie rozstrzygnięta. Zespoły zajmujące miejsca za Legią w tej kolejce potraciły punkty. Dla przypomnienia: Śląsk przegrał 0:1 z Jagiellonią, Pogoń zremisowała 0:0 z Rakowem, a Cracovia uległą Górnikowi 2:3. Mógł na tym skorzystać Lech Poznań, ale do awansu na pozycję wicelidera potrzebował zwycięstwa z Wisłą Kraków na jej terenie. Ten niedzielny mecz, podobnie jak spotkanie Legii z broniącym mistrzowskiego tytułu Piastem Gliwice, zakończył się jednak po zamknięciu wydania.

Wyniki 25 kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 25. kolejki:
Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 0:2
Gole: Paweł Wszołek (57), Mateusz Cholewiak (90).
Żółte kartki: Haydary, Mladenović – Wszołek, Jędrzejczyk, Vesović.
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 13 055.
Cracovia – Wisła Kraków 0:2
Gole: Jakub Błaszczykowski (53 karny), Hebert Silva Santos (90).
Żółte kartki: Siplak, Van Amersfoort, Fiolić, Jablonsky, Gol, Hanca – Basha, Żukow, Sadlok.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 14 154.
Śląsk Wrocław – Korona Kielce 2:1
Gole: Przemysław Płacheta (43), Erik Exposito (84) – Erik Pacinda (64). Żółte kartki: Łabojko – Szymusik, Gnjatić, Pacinda, Żubrowski. Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Widzów: 6149.
Lech Poznań – Górnik Zabrze 4:1
Gole: Ramirez (3), Kamil Jóźwiak (54), Christian Gytkjaer (80, 86) – Piotr Krawczyk (35).
Żółte kartki: Crnomarković – Jirka.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 8634.
Pogoń Szczecin – Jagiellonia 1:2
Gole: Paweł Cibicki (54) – Maciej Makuszewski (34), Ariel Borysiuk (69).
Żółte kartki: Stec – Runje, Romanczuk, Mystkowski, Pospisil, Wójcicki, Struski. Czerwona kartka: Triantafyllopoulos (66., Pogoń, za faul taktyczny). Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 2895.
Piast Gliwice – Arka Gdynia 1:0
Gol: Piotr Parzyszek (29).
Żółte kartki: Vejinović, Schirtladze (Arka).
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin).
Widzów: 3363.
Wisła Płock – Raków Częstochowa 0:2
Gole: Damian Michalski (9 samobójcza), Tomas Petrasek (60).
Żółte kartki: Rzeźniczak, Garcia, Sahiti – Sapała. Czerwona kartka: Igor (78., druga żółta).
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 1714.
ŁKS Łódź – Zagłębie Lubin 3:2
Gole: Carlos Moros Gracia (18), Antonio Dominguez (33 karny), Adam Ratajczyk (55) – Carlos Moros Gracia (29 samobójcza), Bartosz Białek (74). Żółte kartki: Ratajczyk, Dąbrowski, Vidmajer – Baszkirow, Kopacz.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 4712.

Grupa mistrzowska

  1. Legia 25 51 53:24
  2. Cracovia 25 42 33:22
  3. Śląsk 25 42 34:28
  4. Lech 25 41 44:24
  5. Pogoń 25 40 27:23
  6. Piast 25 40 26:24
  7. Lechia 25 37 28:29
  8. Raków 25 35 32:37
    Grupa spadkowa
  9. Jagiellonia 25 34 34:35
  10. Wisła P. 25 33 30:40
  11. Zagłębie 25 32 37:36
  12. Górnik 25 30 31:34
  13. Wisła K. 25 30 32:37
  14. Arka 25 25 21:35
  15. Korona 25 23 14:30
  16. ŁKS Łódź 25 20 25:43

Legia już odjechała rywalom

W meczu na szczycie Legia Warszawa pokonała u siebie Cracovię 2:1 i umocniła się na prowadzeniu, powiększając przewagę nad drugą w tabeli ekipą „Pasów” do sześciu punktów. Było to już ósme z rzędu zwycięstwo legionistów na swoim stadionie.

W tym sezonie Legia po raz ostatni przegrała na swoim stadionie 28 września, 1:2 z Lechią Gdańsk w ramach 10. kolejki. Potem trener Aleksandar Vuković i jego podopieczni przekształcili obiekt przy Łazienkowskiej w niezdobytą twierdzę i do dzisiaj pozostają w niej niepokonani. Wygrana z Cracovią 2:1 była ósmym z rzędu zwycięstwem legionistów na własnym boisku. Serię zaczęli od pokonania Lecha Poznań 2:1, potem Wisły Kraków 7:0, Górnika Zabrze 5:1, Korony Kielce 4:0, Wisły Płock 3:1, ŁKS Łódź 3:1, Jagiellonii Białystok 4:0.
Przed sobotnią potyczką dwa najlepsze obecnie zespoły w ekstraklasie dzieliła różnica tylko trzech punktów, łączyła zaś przemożna chęć zdobycia mistrzowskiego tytułu. Starcie dwóch najbardziej stabilnych finansowo i organizacyjnie klubów naszej ekstraklasy miało być ostateczną weryfikacją sportowych aspiracji ich właścicieli. Obaj trenerzy, Aleksandar Vuković i Michał Probierz, wystawili do gry po czternastu zawodników, czyli w sumie 28 piłkarzy. W tej gromadce Polacy byli w mniejszości, bo było ich tylko dziewięciu – pięciu w Legii (Radosław Majecki, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Michał Karbownik i Paweł Wszołek) oraz czterech w Cracovii (Janusz Gol, Michał Helik, Sylwester Lusiusz i Mateusz Wdowiak).
Do przerwy zespół Cracovii niczym 21-tysięczną warszawską publiczność nie zachwycił. Zespół „Pasów”, choć to przecież wicelider tabeli nie kryjący się z mistrzowskimi aspiracjami, zagrała przeciwko Legii równie niemrawo i kunktatorsko jak wcześniej siedem wcześniej tu ogranych przez legionistów zespołów.
Stołeczna drużyna pierwszą bramkę zdobyła po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Litwina Arvydasa Novikovasa, które wykorzystał Chorwat Domagoj Antolić. Ten tzw. stały fragment gry podopieczni trenera Vukovicia opanowali znakomicie, bo było to ich już ósme trafienie po takim zagraniu. Równie skuteczna w egzekwowaniu kornerów jest w naszej ekstraklasie jeszcze tylko drużyna Jagiellonii. Jeszcze przed przerwą „Wojskowi” podwyższyli na 2:0 po golu Gruzina Waleriana Gwili, który precyzyjnym strzałem w róg pokonał słowackiego golkipera „Pasów” Michala Peskovica.
Gracze Cracovii musieli w przerwie usłyszeć od trenera Probierza parę mocnych słów, bo po zmianie stron w końcu zaczęli odważniej atakować bramkę Radosława Majeckiego. Poszczęściło im się dość szybko, bo już w 51. minucie sędzia Szymon Marciniak podyktował na ich korzyść „jedenastkę” za zagranie ręką Serba Marko Vesovicza. Na wszelki wypadek poprosił o konsultację VAR, po której decyzję podtrzymał. Rzut karny pewnie wykorzystał Rumun Sergiu Hanca.
Legioniści na chwilę stracili rezon, lecz po kilku minutach odzyskali inicjatywę i już do końca spotkania w pełni kontrolowali sytuacje na boisku. Cracovia przegrała różnicą tylko jednej bramki jedynie dlatego, że w sobotę strzeleckie szczęście opuściło skutecznego w tym roku Gwinejczyka Jose Kante, który we wcześniejszych trzech meczach strzelił cztery gole.
Ta porażka raczej przekreśla definitywnie marzenia ekipy „Pasów” na wywalczenie pierwszego od 1948 roku mistrzostwa Polski. Cracovia traci do Legii już sześć punktów, a w następnej kolejce czeka ją derbowa potyczka z lokalną rywalką, Wisłą, zaś w kolejnych wyjazdy do Zabrza, Szczecina i Gdańska. A na obcych stadionach zespół „Pasów” nie jest już taki mocny jak u siebie.

Wyniki 24. kolejki:
Legia Warszawa – Cracovia 2:1
Gole: Domagoj Antolić (20), Walerian Gwilia (44) – Sergiu Hanca (51 k). Widzów: 21 000.
Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 1:1
Gole: Bogdan Tiru (41) – Jakub Moder (62).
Widzów: 6886.
Raków Częstochowa – Piast Gliwice 2:0
Gole: Daniel Bartl (16), Felicio Brown Forbes (80). Widzów: 2011.
Wisła Kraków – Wisła Płock 2:2
Gole: Lubomir Tupta (10), Jakub Błaszczykowski (50 karny) – Dominik Furman (23), Alan Uryga (90). Widzów: 13 893.
Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 3:1
Gole: Erik Jirka (20), Igor Angulo (33), Jesus Jimenez (62) – Paweł Cibicki (76).
Widzów: 10 087.
Korona Kielce – Lechia Gdańsk 1:2
Gole: Michal Papadopulos (62) – Flavio Paixao (18), Maciej Gajos (90). Widzów: 4150.
Mecze Arki Gdynia z ŁKS Łódź i Zagłębia Lubin ze Śląskiem Wrocław zakończyły się po zamknięciu wydania.

Wyniki 23 kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 23. kolejki:
Legia Warszawa
– Jagiellonia Białystok 4:0

Gole: Marko Vesović (7), José Kanté (30, 57), Tomas Pekhart (90).
Żółte kartki: Puljić, Tiru (Jagiellonia).
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 21 340.
Piast Gliwice – Cracovia 1:0
Gol: Sebastian Milewski (59).
Żółte kartki: Pestka, Rapa, Siplak (Cracovia).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 4176.
Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze 2:1
Gole: Dino Stiglec (3), Filip Raicević (6) – Israel Puerto (84 samobójcza).
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 8196.
ŁKS Łódź – Pogoń Szczecin 0:0
Żółte kartki: Dominguez, Grzesik, M.Dąbrowski – Triantafyllopoulos.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 5150.
Wisła Płock – Zagłębie Lubin 1:1
Gole: Torgil Gjertsen (75) – Damjan Bohar (70).
Żółte kartki: Merebaszwili – Czerwiński.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 2127.
Arka Gdynia – Raków Częstochowa 3:2
Gole: Mateusz Młyński (72), Marko Vejinović (88), Nemanja Mihajlović (90) – Miłosz Szczepański (4), Tomas Petrasek (39).
Żółte kartki: Nalepa, Kopczyński, Maghoma (Arka).
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 4367.
Wisła Kraków – Korona Kielce 2:0
Gole: Aleksander Buksa (5), Jakub Błaszczykowski (63).
Żółte kartki: Niepsuj, Savicević, Basha – Radin, Żubrowski, Spychała, Kiełb. Czerwona kartka: Spychała (85., Korona, za drugą żółtą).
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 17 354.
Lech Poznań – Lechia Gdańsk 2:0
Gole: Dusan Kuciak (81 samobójcza), Filip Marchwiński (89).
Żółte kartki: Rogne, Muhar, Marchwiński – Fila, Maloca, Zwoliński. Czerwona kartka: Fila (51., za drugą żółtą).
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 12 693.

Grupa mistrzowska

  1. Legia 23 45 49:23
  2. Cracovia 23 42 32:18
  3. Pogoń 23 40 25:18
  4. Śląsk 23 39 31:24
  5. Lech 23 37 39:22
  6. Piast 23 37 25:22
  7. Lechia 23 34 26:26
  8. Wisła P. 23 32 28:36
    Grupa spadkowa
  9. Jagiellonia 23 30 31:33
  10. Zagłębie 23 29 32:32
  11. Raków 23 29 28:37
  12. Górnik 23 27 27:29
  13. Wisła K. 23 26 28:35
  14. Arka 23 24 20:33
  15. Korona 23 23 12:26
  16. ŁKS Łódź 23 16 21:40

Probierz bezczelności

W 22. kolejce ekstraklasy aż trzy mecze zakończyły się bezbramkowymi remisami, a w sumie strzelono tylko 11 goli, do tego zmarnowano cztery rzuty karne. I w takim kiepskim momencie z szeregu tych futbolowych partaczy z pretensjami pod adresem mediów wyrwał się trener Cracovii Michał Probierz.

Trener Cracovii nie po raz pierwszy zaskakuje swoimi pretensjami. Tym razem wyraził je na antenie największego sponsora polskiej ekstraklasy piłkarskiej, stacji Canal+ Sport, w programie „Liga+ Extra”. Probierz miał dziennikarzom stacji za złe, że jako ilustrację do wydarzeń z 22. kolejki pokazała kompilację z nieudanych zagrań piłkarzy PKO Ekstraklasy z poprzedniej serii gier. Dla jasności, w 21. kolejce strzelono 22 gole i tylko jedno spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Skoro z niej zebrano taki bogaty zbiór futbolowych kiksów, to strach pomyśleć jaki materiał będzie można skomponować z nieudanych zagrań w 22. kolejce. Cztery zmarnowane rzuty karne nie były jedynymi elementami tego niestrawnego futbolowego zakalca. Tymczasem szkoleniowiec „Pasów”wyskoczył do dziennikarzy z takim tekstem: „Nie podoba mi się, że państwa stacja regularnie pokazuje takie rzeczy i naśmiewa się z piłkarzy. Nikogo w ten sposób nie zachęcamy, żeby przyszedł na stadion. Nie lepiej pokazywać tylko piękne akcje, a kiksy przemilczeć? Ludzie i tak kiksy zobaczą na stadionie”.
No pięknie. Probierz na kompilacje zagrań obnażające słabość piłkarzy grających w PKO Ekstraklasie narzekał już w piątek na konferencji prasowej po meczu Cracovii z Lechem. I na swoim laptopie pokazywał zmontowany filmik z kiksami zawodników z najsilniejszych lig europejskich. „Błędy zdarzają się najlepszym, nie tylko graczom rywalizującym na polskich boiskach” – pouczał zdumionych tą hucpą żurnalistów. Nie bardzo wiadomo na jakiej podstawie Probierz pozwala sobie na tego rodzaju pyskówki. Jako trener nie ma aż takich znaczących dokonań (tylko Puchar i Superpuchar Polski z Jagiellonią). Od 2017 roku pracuje w Cracovii, gdzie trzeba przyznać, wywalczył sobie pozycję o jakiej inni trenerzy w ekstraklasie mogą tylko marzyć, bo dochrapał także stanowiska wiceprezesa klubu. Może dzięki temu w istotny sposób wpływać na politykę transferową klubu, ale trudno go chwalić za dokonania na tym polu.
Cracovia pod rządami Probierza jest dzisiaj polskim klubem jedynie z nazwy. W spotkaniu z Lechem, wygranym zresztą 2:1 po problematycznym rzucie karnym, w zespole „Pasów” wystąpiło 14 zawodników, w tym aż dziewięciu obcokrajowców. Żeby dopełnić obraz sytuacji – w liczącej 20 graczy kadrze meczowej Polaków było tylko pięciu. To istotna zmiana w klubie, który kiedyś odważnie stawiał na wychowanków, a swoją kadrę opierał głównie na rodzimych zawodnikach.
Póki co forsowana w Cracovii przez Probierza strategia personalna się jednak sprawdza, bo zespół „Pasów” po 22. kolejkach jest wiceliderem rozgrywek z taką samą liczbą punktów na koncie co prowadząca Legia Warszawa. Ale to drużyna mocna tylko na swoim boisku – wygrana z Lechem była szóstą z rzędu u siebie (bilans: 9 zwycięstw, 1 remis, 2 porażki). Na wyjazdach gra już jednak znacznie gorzej (4 wygrane, 2 remisy i 4 porażki), a przed cudzoziemską zbieraniną Probierza dwa trudne wyprawy poza Kraków – najpierw do Gliwic, potem do Warszawy, a 3 marca u siebie derby z Wisłą. Po tych spotkaniach dopiero się okaże, ile „Pasy” są warte, a także ich wiecznie naburmuszony trener.

Czeski kłopot Cracovii

Cracovia ma nowy problem z korupcją w tle. Tym razem jednak nie ma to nic wspólnego z dawnymi grzechami jej piłkarzy, a z czeskim stoperem Davidem Jablonskym, którego skazano w jego kraju za ustawianie wyników.

Występujący w barwach Cracovii od czerwca 2019 roku Jablonsky trafił do krakowskiego klubu z Lewskiego Sofia, ale nagrzeszył korupcyjnie znacznie wcześniej, bo w 2013 roku jako zawodnik TK Teplice. Piłkarz został skazany w 2018 roku przez czeski sąd za udział w ustawianiu wyników meczów (miał odgrywać kluczową rolę w tym procederze na zlecenie azjatyckiej mafii bukmacherskiej) na półtora roku więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę 20 tys. koron. Ten wyrok uprawomocnił się dopiero teraz, po wyczerpaniu procedury odwoławczej.
Problem w tym, że jego sprawą z urzędu zajmie się organ dyscyplinarny czeskiej federacji piłkarskiej, a jeśli nałoży na niego dyskwalifikację dłuższą niż trzy miesiące, wtedy do akcji włączy się też Komisja Dyscyplinarna FIFA, a ona może sankcje rozszerzyć na wszystkie kraje członkowskie. I Cracovia straci ważnego zawodnika.

Liga nadal cudzoziemska

Od efektownych zwycięstw zmagania w wiosennej rundzie PKO Ekstraklasy rozpoczęły zespoły Lecha Poznań i Wisły Kraków, które wygrały po 3:0. Ale komplety punktów zdobyły też walczące o mistrzowski tytuł Cracovia i Pogoń Szczecin, dzięki czemu mogły spokojnie czekać na wynik ostatniego w 21. kolejce spotkania Legii Warszawa z ŁKS Łódź.

Pierwsza kolejka po zimowej przerwie zawsze jest wielką niewiadomą, bo zagadką jest nie tylko aktualna forma zawodników, lecz przede wszystkim poziom gry zespołów po transferowych roszadach. Najmniejsze straty kadrowe poniosła aspirująca do mistrzostwa Cracovia, ale jej trener Michał Probierz nie zauważył zmiany trendu w ekstraklasie i twardo stawia na obcokrajowców. W wyjazdowym spotkaniu z Arką Gdynia ta archaiczna już koncepcja kadrowa jeszcze wypaliła, bo „Pasy” wygrały w Gdyni 1:0. Nie było to jednak jakieś specjalnie trudne zadanie, bo w gdyńskim klubie nie dzieje się ostatnio najlepiej i wygląda na to, że lada moment dojdzie tam do zmian właścicielskich. Nie zmienia to jednak faktu, że w zespole Cracovii przeciwko Arce na 14 zawodników aż 10 to byli cudzoziemcy.
Odmienna koncepcja realizowana jest natomiast w Lechu Poznań. Trener „Kolejorza” Dariusz Żuraw ma wręcz obowiązek stawiać na młodych zawodników i w spotkaniu z Rakowem Częstochowa na boisku pojawiła się ich spora grupa: dwóch 17-latków Filip Szymczak i Jakub Kamiński, rok od nich starszy Filip Marchwiński, 20-letni Jakub Moder, 21-letni Juliusz Letniowski oraz jego rówieśnicy Tymoteusz Puchacz i Kamil Jóźwiak. W sumie aż siedmiu młodzieżowców mi juniorów na 14 wykorzystanych w meczu graczy. Do tego nie byli to bynajmniej statyści, bo Moder i Puchacz strzelili gole. Trzeciego dołożył Duńczyk Chrystian Gytkjaer i lechici wygrali 3:0. W następnej kolejce zespół „Kolejorza” zmierzy się w Krakowie z Cracovią i będzie to bardzo interesujące starcie dwóch koncepcji prowadzenia klubów.
Lech jest pozytywnym przykładem promowania rodzimych talentów, w innych klubach jest z tym znacznie gorzej, ale najbardziej obecnie przegina pod tym względem właśnie wspomniana wyżej Cracovia. Niewiele lepiej od niej wypada Pogoń Szczecin, ale w ekipie „Portowców” gra dwóch piłkarzy wprawdzie zagranicznych, lecz z polskimi korzeniami. To reprezentujący Austrię David Stec i reprezentujący Szwecję Paweł Cibicki. Licząc z nimi w spotkaniu z Wisłą Płock w ekipie Pogoni wystąpiło siedmiu Polaków, ale tak naprawdę jedynie pięciu. W drużynie „Nafciarzy” było pod tym względem znacznie lepiej, bo wśród 14 piłkarzy jacy pojawili się na boisku, aż 10 to byli Polacy. Wypada mieć nadzieje, że pechowa porażka 2:3 nie zmieni tego trendu przynajmniej w Płocku.
Wyniki 21. kolejki:
Arka Gdynia – Cracovia 0:1
Gol: Sergiu Hanca (37). Widzów: 6815.
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 2:2
Gole: Krzysztof Mączyński (71 karny), Michał Chrapek (90) – Flavio Paixao (6, 46).
Widzów: 10 201.
Korona Kielce – Górnik Zabrze 0:0
Widzów: 7109.
Lech Poznań – Raków Częstochowa 3:0
Gole: Christian Gytkjaer (67 karny), Tymoteusz Puchacz (81), Jakub Moder (87).
Widzów: 10 872.
Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok 3:0
Gole: Alon Turgeman (28), Kamil Wojtkowski (56), Aleksander Buksa (87).
Widzów: 15 420.
Wisła Płock – Pogoń Szczecin 2:3
Gole: Michalis Manias (9 samobójcza), Jakub Rzeźniczak (72) – Srdan Spiridonović (77 karny), Marcin Listkowski (80), Paweł Cibicki (82). Widzów: 4231.
Niedzielne mecze Piasta Gliwice z Zagłębiem Lubin oraz Legii Warszawa z ŁKS Łódź zakończyły się po zamknięciu wydania.

Koniec zimowej przerwy

W najbliższy weekend wznowi rozgrywki nasza piłkarska ekstraklasa. W przerwie zimowej znów zniknęło z niej kilku zawodników, którzy w rundzie jesiennej nadawali ton swoim zespołom, jak napastnik Legii Warszawa, lider klasyfikacji strzelców Jarosław Niezgoda czy rozgrywający Lecha Poznań Darko Jevtić.

Lista strat wiodących graczy jest znacznie dłuższa. PKO Ekstraklasę opuścili, oprócz wspomnianych już Niezgody (przeniósł się za ocean do występującego w MLS zespołu Portland Timbers) i Jevticia (szwajcarski piłkarz serbskiego pochodzenia trafił do Rubina Kazań), tacy wiodący gracze w swoich drużynach, jak Patryk Klimala, który z Jagiellonii Białystok przeszedł do Celticu Glasgow. Z kolei Adam Buksa z Pogoni Szczecin przeniósł się do grającego w amerykańskiej MLS New England Revolution, zaś z gdańskiej Lechii ruszyła w świat spora grupka piłkarzy – Słowak Lukas Haraslin wybrał grające w Serie A Sassuolo, Daniel Łukasik zagra w tureckim Ankaragucu, a Artur Sobiech w drugoligowym Fatih Karagumruk SK Stambuł. Lista zawodników, którzy zimą wyjechali do zagranicznych klubów jest rzecz jasna znacznie dłuższa.
Przyzwyczailiśmy się już, że o pół roku naszą ekstraklasę opuszczają czołowi gracze, ale takiego masowego exodusu jak tej zimy już dawno nie było. Kluby zarobiły na transferach niemałe pieniądze, padł nawet transferowy rekord, bo Legia sprzedała swojego bramkarza Radosława Majeckiego do AS Monaco za najwyższą w historii naszej ligi kwotę 7 mln euro plus bonusy. Wcześniej transferowym rekordzistą był obrońca Jan Bednarek, za którego Southampton zapłacił Lechowi Poznań 6 mln euro. 20-letni golkiper dokończy jednak ten sezon w barwach warszawskiego klubu, do którego został przez AS Monaco wypożyczony. Latem jednak odejdzie, a latem Legię czekają przecież kwalifikacje do europejskich pucharów, widać jednak nawet szefowie najbogatszego polskiego klubu nie wierzą, że ich zespół może przebić się do fazy grupowej Ligi Mistrzów czy nawet Ligi Europy, skoro nie próbowali zatrzymać w składzie kluczowych zawodników, bo przecież pozbyli się już teraz najlepszego strzelca zespołu (Niezgoda zdobył jesienią 14 bramek) i rozgrywającego (Cafu).
Tak przy okazji, to w tym sezonie raczej polski piłkarz nie zdobędzie korony króla strzelców. Za Niezgodą z 11 trafieniami plasują się Duńczyk Christian Gytkjaer z Lecha i Hiszpan Jesus Imaz z Jagiellonii, 10 bramek na koncie mają Słoweniec Damjan Bohar z Zagłębia Lubin i Hiszpan Jorge Felix z Piasta Gliwice, a 9. trafień ma kolejny Hiszpan, Igor Angulo z Górnika Zabrze. Dopiero za tą grupą cudzoziemców plasuje się pierwszy Polak, 37-letni weteran z Wisły Kraków Paweł Brożek, mający w dorobku 8 bramek. Legitymujący się siedmioma trafieniami Klimala i Buksa wyjechali, a następny w kolejności z polskich graczy, Piotr Parzyszek z Piasta, strzelił dotąd sześć goli.
Mimo kadrowego osłabienia faworytem rozgrywek pozostaje Legia. Warto pamiętać, że od sezonu 2003/2004 ekipa z Łazienkowskiej tylko raz nie zakończyła rozgrywek na podium (w 2009/2010 roku zajęli czwarte miejsce). Od sezonu 2012/13 pięciokrotnie zdobyli mistrzostwo (2013-2014, 2016-2018), a dwukrotnie wicemistrzostwo (2014/2015, 2018/2019).
Dla przypomnienia – ekstraklasa w tym sezonie gra w systemie ESA 37, czyli po rozegraniu 30 kolejek podzieli się ostatecznie na dwie grupy, mistrzowską i spadkową, w następnie każdy zespół rozegra jeszcze po siedem spotkań. Układ tabeli po 20 kolejkach pokazuje, że realne szanse na zajęcie miejsca w grupie mistrzowskie wciąż ma jeszcze 11 zespołów, co zwiastuje twardą walkę i nie najlepiej wróży odstającym od tej jedenastki zespołom ŁKS Łódź, Wisły Kraków, Korony Kielce, Arki Gdynia i Górnika Zabrze. Do zajmującego 11. lokatę Rakowa Częstochowa zabrzanie mają pięć punktów straty, ale ostatni ŁKS już 14, a przedostatnia Wisła Kraków 11. To dużo zważywszy na fakt, że do rozegrania w fazie zasadniczej pozostało jeszcze 10 kolejek. A pamiętajmy, że w tym sezonie z ekstraklasy spadną trzy drużyny, a nie dwie, jak w ostatnich latach. Ich miejsce zajmą trzy zespoły z I ligi – bezpośredni awans uzyskają dwa najlepsze, a trzeci awansuje po barażach z udziałem drużyn z miejsc 3-6.
Nie dziwi zatem, że podczas zimowej przerwy najbardziej aktywne w pozyskiwaniu nowych graczy były właśnie zespoły najbardziej zagrożone degradacją. Najwięcej piłkarzy sprowadziły ŁKS i Wisła Kraków. Łodzianie zatrudnili m.in. doświadczonego stopera Macieja Dąbrowskiego z Zagłębia Lubin, a po stracie na rzecz Lecha hiszpańskiego pomocnika Daniego Ramireza, w jego miejsce ściągnęli trzech jego rodaków – Samu Corrala, Antonio Domingueza i Carlosa Garcię. Korona Kielce natomiast zatrudniła dwóch nastoletnich angielskich piłkarzy bez znanych nazwisk, zaś Górnik Zabrze postawił na zaciąg słowacki, zatrudniając doświadczonego Romana Prochazkę z Victorii Pilzno oraz skrzydłowego Erika Jirka, który w 2018 roku jako gracz Spartaka Trnawa świetnie grał przeciwko Legii w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Jesienią był wypożyczony z Crvenej Zvezdy Belgrad do innego serbskiego zespołu, FK Radnicki Nisz, ale w Zabrzu liczą, że będzie rewelacją naszej ekstraklasy już tej wiosny.
PKO Ekstraklasa w tym sezonie zakończy rozgrywki 17 maja, chociaż pierwotnie rozegranie ostatniej, 37. kolejki planowano na 22-23 maja. Przyspieszenie tłumaczono interesem szykującej się do startu w Euro 2020 reprezentacji Polski oraz… zaplanowanym na 27 maja finałem Ligi Europy w Gdańsku.
Niewykluczone, że to ostatni sezon w obecnej formule rozgrywek, bo PZPN mocno naciska na kolejną reformę ekstraklasy i chce teraz 18-zespołowej ligi w dwurundowej formule, na co nie chce się zgodzić część klubów, w tym najsilniejsze – Legia, Lech i Cracovia. Przepychanki w tej sprawie wciąż trwają.
Zestaw par 21. kolejki:
Piątek: Arka Gdynia – Cracovia, godz. 18:00; Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk, godz. 20:30. Sobota: Korona Kielce – Górnik Zabrze, godz. 15:00; Lech Poznań – Raków Częstochowa, godz. 17:30; Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok, godz. 20:00. Niedziela: Wisła Płock – Pogoń Szczecin, godz. 12:30; Piast Gliwice – Zagłębie Lubin, godz. 15:00; Legia Warszawa – ŁKS Łódź, godz. 17:30.

Grupa mistrzowska
Legia 20 38 40:20
Cracovia 20 36 29:16
Pogoń 20 35 22:16
Śląsk 20 34 27:21
Lech 20 31 33:20
Piast 20 31 22:21
Lechia 20 30 23:22
Wisła P. 20 30 25:32
Grupa spadkowa
Jagiellonia 20 29 31:26
Zagłębie 20 28 31:28
Raków 20 28 24:29
Górnik 20 23 24:27
Arka 20 21 17:28
Korona 20 21 12:24
Wisła K. 20 17 22:35
ŁKS Łódź 20 14 20:37