ZAKSA Kędzierzyn-Koźle już w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

jtk

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle pokonując PGE Skrę Bełchatów 3:2 i Fenerbahce HDI Stambuł 3:0 w drugim turnieju grupy A przypieczętowali awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

W pierwszym turnieju grupy A w Kędzierzynie-Koźlu ekipa ZAKSY nie dała rywalom żadnych szans i wszystkie trzy mecze, z PGE Skrą Bełchatów, Fenerbahce HDI Stambuł i belgijskim Lindemans Aalst wygrała bez straty seta. Gospodarzem drugiego turnieju była PGE Skra Bełchatów i chociaż w krajowej PlusLidze bełchatowianie spisują się daleko od oczekiwań ich sponsoró i kibiców, to w Lidze Mistrzów podopieczni trenera Mieszko Gogola walczą o niebo lepiej. Przekonali się o tym na własnej skórze gracze ZAKSY, którzy we wtorek musieli nieźle się natrudzić. Ostatecznie pokonali drużynę PGE Skry, ale dopiero po tie-breaku 3:2 (25:23, 21:25, 25:20, 19:25, 15:10). Były to dopiero pierwsze stracone przez nich sety w obecnych rozgrywkach Ligi Mistrzów i pierwszy oddany rywalom punkt.
Po tym zwycięstwie było już jednak jasne, że w dwóch pozostałych starciach kędzierzynianom do awansu wystarczy zdobyć trzy punkty. Miejsce w czołowej ósemce Ligi Mistrzów zapewnili sobie jednak już w środowym meczu z Fenerbahce HDI Stambuł, pokonując mistrzów Turcji 3:0 (25:23, 25:18, 25:18). Przy okazji zrobili przysługę ekipie PGE Skry, która z tureckim zespołem biła się o drugie miejsce w grupie. Tak więc czwartkową potyczkę z Lindemans Aalst trener Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn Koźle Nikol Grbić mógł potraktować jak mecz treningowy.
Tak samo do rozegranego tego samego dnia spotkania z Fenerbahce HDI Stambuł nie mogli podejść siatkarze PGE Skry, którzy w środę wygrali z Lindemans Aalst 3:1 (1:3 (17:25, 25:20, 25:18, 25:20) i zajęli w grupie A drugą lokatę. Trzecie miejsce zajęła drużyna turecka, a ostatnie belgijska. Bełchatowianie mieli jeszcze w czwartek o co walczyć, bo potrzebowali zwycięstwa żeby znaleźć się w gronie trzech najlepszych zespołów z drugich miejsc, dla których są zarezerwowane miejsca w 1/4 finału Ligi Mistrzów.

Poprzedni

Brazylijski futbol znów w żałobie po katastrofie lotniczej

Następny

Nie chcą już Grosickiego w West Bromwich Albion

Zostaw komentarz