Argentyna w kryzysie. Trump obiecuje pomoc

President Donald Trump meets with Argentina’s President Javier Milei at the Gaylord National Resort & Convention Center in Oxon Hill, Maryland, on Saturday, February 22, 2025. (Official White House Photo by Molly Riley)

Argentyna znów znalazła się na krawędzi poważnego kryzysu gospodarczego. Peso gwałtownie traci na wartości, rośnie bieda, a notowania prezydenta Javiera Mileia słabną po przegranej jego obozu w najludniejszej prowincji kraju. W tej sytuacji do akcji wkroczył Donald Trump, obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, zapowiadając wsparcie finansowe dla Buenos Aires.

We wrześniu partia Mileia poniosła dotkliwą porażkę w prowincji Buenos Aires, zamieszkanej przez 40 procent Argentyńczyków. Wynik ten wstrząsnął rynkami – peso zaczęło się osuwać, a ceny akcji i obligacji spadły. 23 września, podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, Milei spotkał się z Trumpem. – „Pomożemy im, ale nie sądzę, by potrzebowali planu ratunkowego. Javier Milei wykonuje fantastyczną pracę” – oświadczył gospodarz Białego Domu. Dzień wcześniej Departament Skarbu USA zadeklarował gotowość do „zrobienia wszystkiego, co konieczne”, by wesprzeć argentyńską gospodarkę.

O tym, że „plan ratunkowy nie jest potrzebny”, przekonanych jest jednak niewielu. Milei wie, że ma coraz mniej czasu – 26 października odbędą się wybory parlamentarne w połowie kadencji. Od grudnia 2023 roku, gdy objął urząd, forsował radykalne cięcia wydatków publicznych. Początkowo wspierała go tradycyjna prawica, ale dziś dawni sojusznicy wycofali poparcie. Parlament w ostatnich tygodniach odrzucił jego weta w sprawach dodatkowych funduszy na osoby z niepełnosprawnościami, uniwersytety czy pediatrię. To klasyczny przykład, jak „reformy rynkowe” w praktyce uderzają w najsłabszych obywateli.

Argentyna musi też zmierzyć się z ogromnym długiem. Do końca roku trzeba spłacić 2 miliardy dolarów, a w latach 2026–2027 po 16 miliardów rocznie. Kraj takich pieniędzy nie ma. Stąd nadzieje Mileia na kredyt ze Stanów Zjednoczonych.

Sekretarz skarbu Scott Bessent ogłosił, że rozważane są różne formy wsparcia – od linii swapowych, przez bezpośredni skup walut, po zakup argentyńskiego długu w dolarach. Podkreślił, że Argentyna jest „ważnym sojusznikiem systemowym USA w Ameryce Łacińskiej”, a dyscyplina budżetowa Mileia i jego reformy „mogą zakończyć długą historię gospodarczego upadku kraju”. Tak wygląda neoliberalna logika: więcej zaciskania pasa, więcej zadłużenia, byle tylko rynek i wierzyciele byli zadowoleni.

Sam Milei podziękował Trumpowi i Bessentowi, dodając, że „wszyscy, którzy bronią wolności, powinni współpracować”. Szefowa MFW Kristalina Georgieva również wyraziła zadowolenie z deklaracji USA. W kwietniu Argentyna otrzymała od Funduszu kredyt 20 miliardów dolarów, do czego doszło jeszcze 12 miliardów od Banku Światowego i 10 miliardów od Banku Międzyamerykańskiego. Każdy kolejny kredyt oznacza jednak coraz większą zależność od wielkich instytucji finansowych i coraz mniejszą kontrolę kraju nad własną polityką gospodarczą.

Plotki o kredycie w wysokości 30 miliardów dolarów zdementował argentyński minister spraw zagranicznych Gerardo Werthein, mówiąc o „znacznie mniejszej” sumie. Minister gospodarki Luis Caputo dodał: – „Nie ogłosimy niczego, dopóki rozmowy nie zostaną zakończone”.

Trump, chwaląc Mileia, miał zapewne na myśli walkę z inflacją. Gdy nowy prezydent obejmował władzę, ceny rosły w tempie ponad 200 procent rocznie. Pod koniec 2025 roku inflacja ma spaść do 28 procent. Efekt udało się osiągnąć kosztem drastycznych cięć i rosnącego ubóstwa – dziś dotyka ono już ponad połowy społeczeństwa. To mechanizm dobrze znany w Ameryce Łacińskiej: neoliberalne rządy chwalą się wskaźnikami makroekonomicznymi, podczas gdy codzienne życie ludzi pogarsza się z miesiąca na miesiąc.

Od zakończenia dyktatury wojskowej w 1983 roku Argentyna nieprzerwanie wpada w kolejne kryzysy. Jest największym dłużnikiem MFW, wyprzedzając Ukrainę i Egipt. W 2018 roku dostała rekordowy kredyt 44 miliardów dolarów, którego większa część wciąż nie została spłacona. W 2022 roku rząd Alberto Fernándeza musiał negocjować kolejne refinansowanie.

Jedną z kluczowych decyzji Mileia było zniesienie w kwietniu tego roku ograniczeń w dostępie do walut. Od 2019 roku Argentyńczycy nie mogli legalnie kupować dolarów. Teraz, po latach, znowu mogą – i masowo to robią, ratując oszczędności przed inflacją. Skutek? Jeszcze szybsze topnienie rezerw walutowych.

Aby sprowadzić nowe dolary do kraju, rząd zawiesił podatki eksportowe na zboże i mięso – wołowe oraz drobiowe – do końca miesiąca. Rolnicy, którzy odpowiadają za 60 procent argentyńskiego eksportu, mają dzięki temu zachęty do szybszej sprzedaży. Rynki odetchnęły – kurs peso wzrósł z 1515 za dolara w piątek do 1385 we wtorek, a ceny akcji i obligacji poszły w górę.

Milei tłumaczy wahania waluty „paniką polityczną, która wprowadza chaos na rynkach”. Oskarża przy tym peronistyczną opozycję o „destrukcyjne działania”. Równocześnie wyraźnie złagodził retorykę – już nie wyzywa przeciwników od „sodomizowanych mandryli”, „eunuchów-osłów” czy „pasożytów umysłowych”.

Teraz mówi o planach zwiększenia wydatków socjalnych. W projekcie budżetu na 2026 rok przewiduje podwyżki emerytur oraz większe środki na edukację i ochronę zdrowia, wyższe niż prognozowana inflacja. – „Zrobiliśmy już połowę drogi, ale wiele jeszcze przed nami” – stwierdził na spotkaniu w Kordobie, dodając, że „w przygotowaniu jest wiele deregulacji”. Trudno jednak traktować te obietnice inaczej niż jako ruch czysto polityczny, podyktowany rosnącym ubóstwem i zbliżającymi się wyborami. To raczej chwytanie się brzytwy niż realna zmiana kursu gospodarczego.

Według prognoz OECD po recesji w 2024 roku (spadek PKB o 1,8 procent) gospodarka ma odbić – wzrost w 2025 roku może wynieść 5,2 procent, a w 2026 – 4,3 procent. Milei szykuje się do wyborów prezydenckich w 2027 roku. Trump już teraz udziela mu wsparcia – wręczył mu oprawioną kopię swojego wpisu na Truth Social z deklaracją „pełnego poparcia” dla jego reelekcji. To kolejny przykład politycznej ingerencji prezydenta USA i dowód, że nadal patronuje on swoim sojusznikom ze skrajnej prawicy na całym świecie.

Redakcja

Poprzedni

Ambasada Chin w Polsce świętuje 76. rocznicę powstania ChRL i objęcie urzędu przez ambasadora Lu Shana

Następny

Obywatelskie zmartwienia