Krucha przewaga lewicy w Chile

Jeannette Jara, była minister pracy w rządzie Gabriela Borica i kandydatka lewicowej koalicji, wygrała pierwszą turę wyborów prezydenckich w Chile z wynikiem 26,85 procent głosów. Rezultat jest jednak zbyt skromny, by dać jej przewagę przed decydującym starciem 14 grudnia. Tuż za nią uplasował się José Antonio Kast, jeden z głównych przedstawicieli skrajnej prawicy, który już w noc wyborczą zebrał poparcie reszty prawego obozu. O wyniku drugiej tury przesądzą przede wszystkim wyborcy Franco Parisiego, Johanna Kaisera i Evelyn Matthei, którzy razem stanowili niemal połowę elektoratu pierwszej tury.

Wieczór w Santiago nie przyniósł długiego świętowania. Jara wystąpiła na placu „Paris y Londres”, apelując: „Nie pozwólcie, by strach zamroził wam serca”. Jej wynik okazał się niższy od sondaży i nie daje jej bezpiecznego marginesu w kraju, który od estallido w 2019 roku żyje w stanie nieustannego napięcia, od dwóch odrzuconych projektów konstytucji po rosnące zmęczenie chaosem politycznym. Jednocześnie Jara musi mierzyć się z faktem, że do kwietnia była częścią rządu Borica, co utrudnia jej odcięcie się od jego porażek, mimo że sama odpowiadała za jedną z nielicznych zakończonych sukcesem reform, czyli skrócenie tygodnia pracy do 40 godzin.

Kontrkandydat Jary, José Antonio Kast, zdobył 23,92 procent głosów. Od lat buduje swoją pozycję na haśle przywrócenia porządku, twardej polityce bezpieczeństwa, masowych deportacjach i cięciach w wydatkach publicznych. W debacie publicznej jego przeciwnicy przypominają, że jest „nostalgiczny wobec dyktatury Pinocheta”, co od lat budzi w Chile silne emocje. W tej kampanii Kast przedstawia koncepcję „rządu nadzwyczajnego”, który miałby pozwolić mu działać szybciej i szerzej również w temacie własnych kontrowersyjnych stanowisk, jak sprzeciw wobec prawa do aborcji. Jego siłę dodatkowo wzmacnia fakt, że równolegle z wyborami prezydenckimi skrajna prawica poprawiła swój wynik także w Kongresie.

Największym zaskoczeniem pierwszej tury okazał się Franco Parisi, który zdobył 19,71 procent — aż dziesięć punktów więcej, niż prognozowały sondaże. Parisi, przedstawiający się jako obrońca klasy średniej, która czuje się zdradzona przez elity, proponuje rozwiązania tak radykalne, jak „więzienia na statkach”, większą kontrolę wydatków państwa czy ostre uderzenie w korupcję. W 2021 roku jego elektorat przesądził o wyniku Kasta w pierwszej turze, ale dziś Parisi podkreśla, że „nie wystawi nikomu czeku in blanco”. Jego 2,5 miliona wyborców jest dla obu kandydatów kluczowe.

Jeszcze dalej na prawo znajduje się Johann Kaiser, który zdobył 13,94 procent. Kaiser otwarcie broni spuścizny Pinocheta, postuluje karę śmierci, masowe cięcia podatkowe i wycofanie Chile z wybranych konwencji międzynarodowych. Jego obecność w prawicowym bloku sprawia, że Kast może liczyć na szerokie i ideowo zróżnicowane zaplecze — od umiarkowanych konserwatystów po najbardziej radykalnych zwolenników dawnego reżimu.

Evelyn Matthei, kandydatka centroprawicy, zdobyła 12,46 procent i również opowiedziała się za Kastem. Jej słaby wynik pokazuje, jak bardzo tradycyjny układ polityczny w Chile się rozpadł. Jeszcze dekadę temu Matthei byłaby naturalną kandydatką prawicy, ale dziś została zepchnięta na margines przez radykalnych outsiderów i wyborczy gniew.

Tłem tych przemian jest narastająca frustracja społeczna. W ostatnich latach do Chile przybyło około 700 tysięcy imigrantów, a w wielu uboższych dzielnicach zakorzeniły się struktury przestępczości zorganizowanej, wzmocnione przez chaos po estallido i pandemii. Choć wskaźnik zabójstw w ostatnich latach się ustabilizował, poczucie zagrożenia pozostaje jednym z głównych tematów kampanii. Jednocześnie gospodarka od dekady praktycznie stoi w miejscu — dochód na mieszkańca rósł średnio o zaledwie 1 procent rocznie — co tylko potęguje społeczne zmęczenie i gniew. To właśnie na takim tle najlepiej rezonują hasła Kasta o „przywróceniu porządku”. Jak zauważył pisarz i dziennikarz Patricio Fernández, były członek Konwencji Konstytucyjnej, cytowany przez „Libération”, Chile „weszło w świat, który zrywa z dotychczasową racjonalnością”, a tradycyjne partie utraciły zdolność reagowania na nastroje obywateli

W drugiej turze Kast wchodzi z szerszym zapleczem, ale Jara wciąż może próbować odwołać się do wyborców Parisiego i umiarkowanego centrum. W kampanii sygnalizuje gotowość do podjęcia części jego postulatów, jak zwrot VAT na leki, starając się dotrzeć do elektoratu, który od lat nie odnajduje się ani po prawej, ani po lewej stronie sceny politycznej.

14 grudnia Chile stanie przed kluczowym wyborem: między lewicową propozycją stopniowej przebudowy państwa a prawicowym projektem radykalnego porządku i zamknięcia kraju. Pierwsza tura pokazała, jak głęboko podzielone jest społeczeństwo i jak silnie frustracja oraz strach wzmocniły prawicę. Dogrywka zdecyduje nie tylko o prezydencie, ale o kierunku, w którym Chile wejdzie po sześciu latach nieustannego kryzysu.

Redakcja

Poprzedni

Włodzimierz Czarzasty nowym marszałkiem Sejmu

Następny

Sejm trzeźwieje. Czarzasty zamyka bar i porządkuje kilometrówki