Trump blefował, groził i lał wodę

2 kwi 2026

Donald Trump wystąpił 1 kwietnia z orędziem, które Biały Dom zapowiadał jako ważny moment wojny z Iranem. Wokół tego wystąpienia budowano oczekiwania, że padną konkrety o wygaszaniu konfliktu albo przynajmniej o ograniczeniu eskalacji. Nic takiego się nie wydarzyło. Zamiast planu końca wojny Trump znów opowiadał o niemal pełnym sukcesie militarnym i zapowiadał dalsze uderzenia przez kolejne dwa–trzy tygodnie. Prima aprilis okazał się więc wyjątkowo trafną datą dla tego wystąpienia.

Jeszcze przed orędziem Trump groził ograniczeniem, a nawet wyjściem USA z NATO, próbując zastraszyć Europę i zmusić ją do większego zaangażowania po stronie Waszyngtonu. Budował atmosferę politycznego trzęsienia ziemi, ale ostatecznie nie ogłosił niczego. Skończyło się na blefie. To kompromitujące dla Stanów Zjednoczonych, bo pokazuje, że fundamenty zachodniego bezpieczeństwa są przez Biały Dom traktowane jak narzędzie szantażu i doraźnej presji.

Prezydent USA mówił o zniszczeniu irańskiej marynarki i lotnictwa, o ciężkich stratach programu rakietowego i nuklearnego oraz o wojnie, która rzekomo zbliża się do końca. Nie odpowiedział jednak na najważniejsze pytanie: na jakich warunkach ten konflikt miałby się zakończyć. W orędziu nie było żadnej mapy wyjścia, tylko propaganda sukcesu połączona z groźbą dalszej eskalacji.

Najmocniej było widać jedną sprzeczność. Jeszcze niedawno ta wojna była przedstawiana jako operacja wymierzona w irański reżim, a chwilami wręcz jako droga do zmiany układu władzy w Teheranie. Teraz Trump coraz częściej sprowadza jej sens do Ormuzu, a równocześnie grozi, że cofnie Iran do „epoki kamienia”. To już nie brzmi jak ograniczona operacja polityczna, tylko jak otwarcie napastnicza groźba wobec całego państwa. Im dłużej trwa ten konflikt, tym trudniej udawać, że chodzi o stabilizację regionu, a nie o brutalną demonstrację siły w interesie Izraela.

Najważniejsze z europejskiej perspektywy jest jednak to, czego Trump żąda od innych państw NATO. Ponownie zasugerował, że kraje najbardziej zależne od ropy z Zatoki powinny same zabezpieczyć Cieśninę Ormuz i przejąć ciężar ochrony szlaku. Stany Zjednoczone razem z Izraelem rozpętały wojnę, a teraz oczekują, że Europa i inni partnerzy będą współzarządzać jej skutkami, pilnować transportu surowców i stabilizować sytuację stworzoną przez amerykańską eskalację.

To zresztą największa sprzeczność. Przed wojną Ormuz był drożny. To amerykańsko-izraelska eskalacja doprowadziła do jego niemal całkowitego sparaliżowania i stworzyła Iranowi nowe możliwości nacisku. Irański parlament rozważa przepisy pozwalające blokować statki państw uznanych za wrogie albo nakładać opłaty tranzytowe. Trump nie rozwiązał więc problemu, tylko sam go wyprodukował, a teraz Teheran może próbować przekuć ten chaos w polityczny i finansowy instrument nacisku.

Sama sytuacja w regionie również przeczy narracji Białego Domu. Iran nadal zachowuje zdolność do ostrzału Izraela i państw Zatoki, ruch przez Ormuz załamał się, a po orędziu Trumpa ceny ropy znów wzrosły. Wojna nie została politycznie domknięta, a jej koszty pozostają ogromne i są coraz szerzej przerzucane na resztę świata. Trump nie pokazał planu pokoju ani stabilizacji. Próbował tylko sprzedać przeciągającą się wojnę jako sukces i wciągnąć innych w sprzątanie po własnej eskalacji. W praktyce było to zwykłe lanie wody.

A po co to było? Najpewniej po to, by uspokoić Amerykanów i własne zaplecze polityczne oraz sprzedać wojnę jako operację pod kontrolą. Problem w tym, że dane mówią co innego: 60 proc. badanych nie popiera uderzeń na Iran, 66 proc. chce szybkiego zakończenia udziału USA w konflikcie nawet bez osiągnięcia celów administracji, a poparcie dla Trumpa spadło do 36 proc. Zamiast uspokoić opinię publiczną, orędzie tylko pokazało, że Biały Dom nie ma nic poza eskalacją.

Europa i inne państwa reagują na to chłodno. Wielka Brytania zwołuje rozmowy około 40 państw o przywróceniu żeglugi przez Ormuz, ale bez udziału Stanów Zjednoczonych. Nie chodzi o wejście do wojny po stronie Waszyngtonu, lecz o próbę ograniczenia strat gospodarczych i znalezienia politycznego wyjścia z kryzysu. Macron mówi wprost, że militarne otwieranie Ormuzu jest nierealistyczne. To czytelny sygnał: coraz więcej państw chce ograniczać skutki tej wojny, ale nie chce jej firmować ani brać odpowiedzialności za jej dalsze prowadzenie.

Najnowsze

POLSTR vs WIBOR: Nowe Hipoteki na Horyzoncie

POLSTR vs WIBOR: Nowe Hipoteki na Horyzoncie

Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy NBP bez zmian, co nie przynosi impulsu dla nabywców mieszkań. Banki zaczęły wprowadzać nowy wskaźnik POLSTR, zastępujący WIBOR w nowych kredytach hipotecznych. Mimo stabilizacji stóp, popyt na kredyty hipoteczne rośnie, a sprzedaż mieszkań będzie zależała od konkurencji banków oraz sytuacji na rynku. Wyższa inflacja wprowadza ostrożność, co skłania RPP do wstrzymania zmian. Reforma wskaźników może lepiej przysłużyć się klientom, lecz zależy to od stosowanych marż banków.

Sprawdź również

Czwarty element

Czwarty element

Zachodni i europejscy komentatorzy najwięcej pisali o BRICS przy okazji corocznych spotkań przywódców tej organizacji międzynarodowej. Prezentowano oczekiwania wobec niej, przewidywano kierunki jej rozwoju. Często w sensacyjnym tonie, aby zwrócić uwagę masowych...

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

Nowe Delhi staje w tym tygodniu przed największym testem od czasu rozszerzenia BRICS. Gospodarze liczą na historyczne zdjęcie przywódców i wspólny komunikat, ale za kulisami trwa gorączkowa praca nad jednym zdaniem o wojnie w Azji Zachodniej. Różnica stanowisk między...

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Kiedy spoglądamy na architekturę współczesnego kapitału, powtarza się ten sam historyczny schemat: konflikty zbrojne, sztucznie podniecane kryzysy i imperialne groźby stają się najprostszą dźwignią do przepompowywania miliardów dolarów ze kieszeni zwykłych ludzi...

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Podróż Tô Lâma do Rosji i Francji pokazuje, że Hanoi coraz ściślej łączy politykę zagraniczną z modernizacją gospodarki, pozyskiwaniem technologii i wzmacnianiem strategicznej autonomii. Szczególne znaczenie ma Paryż – zarówno jako jeden z najważniejszych europejskich...