
Pakistan i Afganistan ogłosiły tymczasowe zawieszenie broni na czas Id al-Fitr, kończącego miesiąc ramadanu. Rozejm wszedł w życie w nocy z 18 na 19 marca i ma obowiązywać do poniedziałku do północy czasu lokalnego. Według Pakistanu i władz w Kabulu do porozumienia doszło na prośbę Arabii Saudyjskiej, Kataru i Turcji.
To pierwsza wyraźna przerwa w walkach od końca lutego, kiedy konflikt między oboma państwami znów gwałtownie się zaostrzył. Islamabad oskarża Kabul o tolerowanie bojowników Tehrik-e-Taliban Pakistan, którzy przeprowadzają śmiertelne ataki na terytorium Pakistanu. Władze afgańskie te zarzuty odrzucają i twierdzą, że Pakistan przerzuca na sąsiada odpowiedzialność za własny kryzys bezpieczeństwa.
Rozejm nie oznacza jednak końca wojny, lecz raczej krótką pauzę po jednej z najkrwawszych eskalacji w ostatnich miesiącach. W poniedziałek Pakistan przeprowadził uderzenie na ośrodek leczenia uzależnień w Kabulu, mieszczący się na terenie dawnej bazy Camp Phoenix. Władze afgańskie twierdzą, że zginęło 408 osób, a 265 zostało rannych. Pakistan zaprzecza, by zaatakował obiekt cywilny, utrzymując, że celem był magazyn amunicji i infrastruktura wspierająca bojowników. Reuters podał jednak, że agenda ONZ potwierdziła co najmniej 143 ofiary śmiertelne tego ataku.
Po tej masakrze w Kabulu odbyły się pogrzeby ofiar, a afgańscy przedstawiciele jasno zapowiedzieli, że po zakończeniu świątecznej przerwy odpowiedzą na każdą kolejną agresję. Równocześnie Pakistan oświadczył, że również wznowi działania, jeśli znów zostanie zaatakowany. To pokazuje, że obecne zawieszenie broni ma charakter czysto tymczasowy i nie rozwiązuje żadnego ze sporów, które pchnęły oba kraje na skraj otwartego konfliktu.
Międzynarodowa presja na deeskalację rośnie. ONZ już wcześniej alarmowała, że od 26 lutego w starciach zginęło ponad 75 afgańskich cywilów, a niemal 200 zostało rannych. Reuters podał też, że walki doprowadziły do dużych zniszczeń i nasiliły kryzys humanitarny w kraju. W tej sytuacji świąteczny rozejm jest raczej próbą złapania oddechu niż przełomem politycznym.
W praktyce obie strony zgodziły się tylko na krótkie wyciszenie frontu na czas religijnego święta. Po jego zakończeniu wrócą te same pytania: o odpowiedzialność za bombardowanie Kabulu, o rolę islamabadzkiej wojny z TTP i o to, czy państwa regionu zdołają zatrzymać spiralę odwetu, zanim pogranicze pakistańsko-afgańskie pogrąży się w jeszcze większym chaosie









