10 lipca 2024

loader

Tańczą jak nam

Flaczki tygodnia

GadzinowskiTrbuna

Niezależnie od tego, czy armia rosyjska zaatakuje w tym sezonie zimowym Ukrainę,czy pozostanie w gotowości bojowej, Polska już poniosła straty.
Niedawna rozmowa prezydentów Biden – Putin utrwaliła tradycje koncertu globalnych mocarstw. Rozstrzygającego o swoich losach kosztem państw zwanych „sojuszniczymi”.
Polska nie należy do mocarstwowej ekstraklasy,ani nawet do grona mocarstw regionalnych. Daleko nam do Turcji, Francji nawet, choć mieliśmy ponoć dni chwały, kiedy uczyliśmy ich jeść widelcem.
Dlatego polski wpływ na repertuar koncertujących mocarstw jest symboliczny, czyli żaden. Zwłaszcza kiedy mamy w Warszawie rosyjskiego ambasadora, ale nie nadal mamy relacji z Rosją. Mamy jeszcze jakieś relacje z USA, ale nadal nie mamy amerykańskiego ambasadora.
Po odegraniu koncertu Biden- Putin, poinformowano z Waszyngtonu, że mamy dokończyć amerykańską bazę w Radzikowie i być gotowym na przyjęcie kolejnych żołnierzy USA. Bo baza w Radzikowie jest ważnym elementem obrony USA przed wrażymi rakietami, a amerykańska armia będzie wzmacniać wschodnią flankę NATO.
Dzięki tym decyzjom Polacy mają poczuć się bezpieczniej. I sfinansować koszty tego samopoczucia. Mamy nie grymasić, nie targować się, bo przecież bezpieczeństwo narodowe bezcenne jest. Nie powinniśmy też wspominać, że każdy system obrony zainstalowany na naszym terytorium jest jednocześnie celem ataku potencjalnego agresora. Nie psujmy sobie drogiego samopoczucia.
W czasie kiedy Amerykanie wzmocnią swą obronę antyrakietową i naszą wschodnią flankę NATO, rozrastająca się liczebnie armia polska próżnować nie będzie. Zakupi szybko w USA trzysta samochodów opancerzonych. Używanych, ale nadal na chodzie. Pomogą one polskiemu wojsku strzec przenajświętszej granicy przed nielegalnymi migrantami ze wschodu.
Skutecznie, bo wiele wskazuje na to, że w ramach NATO armia polska wyspecjalizuje się się w policyjnych funkcjach sił Sojuszu. Budowaniu płotów, zapór i szańców. Cóż, nawet pan minister Dworczyk dostrzegł, że stan techniczny większości polskich czołgów, samolotów i innego sprzętu bojowego nie pozwala na używanie go poza okolicznościowymi defiladami.
A za pana ministra Macierewicza dodatkowe miliardy wydano na nowy szmelc.
Koncert Biden – Putin pokazał też,że Polska rządzona przez PiS należy do grona amerykańskich sojuszników gorszego sorta.
O przyszłej europejskiej polityce wschodniej prezydent Biden rozmawiał z przywódcami Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii. Władz Polski, największego terytorialnie i liczebnie państwa NATO na wschodniej flance, na konsultacje nie zaproszono.
Amerykański prezydent i jego administracja intensywnie też konferowali, i konferują, z prezydentem Ukrainy i jego administracją.
Polskiego prezydenta amerykański prezydent o zdanie nie pyta. Podobnie polskiego rządu, jeszcze niedawno uważanego za „adwokata ukraińskich interesów w Europie”, nikt już nie zaprasza do poważnie debatujących i decyzyjnych gron.
Nie dziwmy się. Od policjanta wyznaczonego do straży na wschodniej rubieży NATO, amerykański suweren wysiłku intelektualnego nie oczekuje. Na szczęście dla elit PiS pojawiło się światełko w tunelu. Pani Marine Le Pen obiecała, że spłaci długi pana prezesa Kaczyńskiego zaciągnięte w TSUE. A może nawet zmusi Berlin do wypłacenia Polsce reparacji za II wojnę światową, o które znowu żebrzą u Niemców elity PiS.
Oczywiście jak tylko pani Le Pen zostanie prezydentem Francji.
Albo innych Niderlandów.

Piotr Gadzinowski

Poprzedni

Pogorszyły się nastroje w przedsiębiorstwach

Następny

Czego właściwie chce Kreml?