To jeszcze nie koniec

23 sty 2018

Juan Orlando Hernández, jeden z protegowanych USA w Ameryce Środkowej, został już oficjalnie uznany za prezydenta Hondurasu. Nie było powtórnego liczenia głosów ani wyjaśnienia wątpliwości wokół wyborów zgłaszanych przez Organizację Państw Amerykańskich. Wściekli obywatele znowu szykują się do wyjścia na ulice.

Wybory prezydenckie w Hondurasie odbyły się w końcu listopada. Centrolewicowa opozycja, skupiona w Sojuszu Opozycyjnym przeciwko Dyktaturze, utrzymuje, że zostały sfałszowane. Tego samego zdania były dziesiątki tysięcy obywatelek i obywateli, którzy przez kilka tygodni manifestowali na ulicach, budowali barykady, a wieczorami, gdy obowiązywała godzina policyjna, z okien i balkonów uderzali w garnki i patelnie. Podczas pacyfikacji protestów 30 osób zginęło z rąk policji i wojska.
Juan Orlando Hernández, pewien poparcia z Waszyngtonu, zignorował jednak zarówno demonstracje, jak i zastrzeżenia wyrażane przez Organizację Państw Amerykańskich. Wczoraj Najwyższy Trybunał Wyborczy już oficjalnie i ostatecznie ogłosił go zwycięzcą z wynikiem 42,95 proc. głosów przeciwko 41,24 proc. uzyskanych przez najpoważniejszego kontrkandydata Salvadora Nasrallę. Opozycja i związki zawodowe nie składają jednak broni. Sojusz Opozycyjny wezwał mieszkańców Hondurasu do demonstrowania i strajków pod hasłem „Precz z JOH” (Fuera JOH, gdzie skrót odnosi się do prezydenta). Mobilizacja rozpoczęła się dzisiaj i ma potrwać przynajmniej tydzień, do 27 stycznia, na który to dzień zaplanowane jest zaprzysiężenie Hernandeza.
Na razie na apel odpowiedzieli kierowcy, którzy przystąpili do blokowania dróg. Największą skalę akcja strajkowa przybrała na północy kraju. Na jutro planowany jest marsz pod siedzibę hondurańskiego parlamentu – Kongresu Narodowego.
Opozycja wzywa, by wszelkie formy protestu – strajki, okupacje obiektów publicznych, akcje bojkotu i blokowania ulic przebiegały pokojowo. Do 27 stycznia manifestanci mają domagać się wstrzymania zaprzysiężenia Hernandeza i uruchomienia mediacji w sprawie wyborów, z udziałem międzynarodowych pośredników. Jeśli władze nie ustąpią, postulatem demonstrantów ma być zwołanie Zgromadzenia Narodowego, odejście kontrowersyjnego prezydenta i nowe wybory.
Oczywiście większość wiodących mediów międzynarodowych nie widzi ani zagrożenia dla demokracji w postępowaniu Hernandeza, ani ogromnej mobilizacji i determinacji obywatelek i obywateli, którzy oburzają się nie tylko na sam przebieg wyborów prezydenckich, ale i na potężną skalę korupcji i samowoli w otoczeniu prezydenta. A ich odwaga jest tym większa, że zabójstwa na tle politycznych, których ofiarą padali działacze społeczni i związkowi, w Hondurasie są prawdziwą plagą. To milczenie „światowej opinii publicznej” jednak nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę, że USA niezmiennie wspiera hondurański rząd, a ambasada USA w tym kraju nie przestaje przekonywać, że nieustannie razem z lokalnymi politykami pracuje nad „wzmacnianiem instytucji demokratycznych, redukcją przemocy i wzrostem dobrobytu w regionie”.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...