W prawo i jeszcze bardziej w prawo

27 kwi 2019

Wybory parlamentarne w Estonii wygrała centroprawicowa Partia Reform, ale to nie jej politycy utworzą rząd. Aby zachować władzę, dotychczasowy premier Jüri Ratas z bezideowej w zasadzie Partii Centrum porozumiał się z konserwatystami oraz estońskimi nacjonalistami.

Do koalicji obok Partii Centrum weszła prawicowa, konserwatywna Ojczyzna (Isamaa) oraz Konserwatywna Partia Ludowa (EKRE), eurosceptyczna, antyimigrancka i nacjonalistyczna. To jej młodzieżówka, Błękitne Odrodzenie, organizowała w poprzednich latach w Tallinnie groźnie wyglądające marsze z pochodniami.
Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi dotychczasowy premier Jüri Ratas zarzekał się, że z EKRE współpracował nie będzie. Zapewniał, iż jego partia nie będzie współdziałać z organizacją, która wyklucza określone rasy lub narodowości, a w wypowiedziach polityków EKRE faktycznie takie wykluczenie wybrzmiewało. Po wyborach sytuacja jednak się zmieniła. Partia Centrum nie zgodziła się wejść w koalicję ze zwycięską Partią Reform, a gdy ta z kolei nie porozumiała się z socjaldemokratami Ratas wykorzystał okazję, by pozostać u władzy.
Może się jednak okazać, że prawdziwi rozgrywający znajdą się na prawicy, nawet jeśli w umowie koalicyjnej nie zapisano ostatecznie licznych zbyt skrajnych propozycji nacjonalistów. O ile bowiem w estońskim parlamencie Partia Centrum ma 25 mandatów, to EKRE zdobyło zaledwie o 6 miejsc mniej, zaś Ojczyzna ma ich 12. Nacjonaliści otrzymali w rządzie m.in. kluczowy resort spraw wewnętrznych (obejmie go lider partii Mart Helme), a poza tym także ministerstwa finansów (to z kolei znajdzie się w rękach Martina Helme, syna przewodniczącego partii), środowiska, rolnictwa i handlu międzynarodowego. W rękach centrystów obok fotela premiera pozostają resorty edukacji, gospodarki, spraw regionalnych oraz spraw społecznych. Obronność, resort sprawiedliwości, sprawy zagraniczne, kultura i demografia przypadły Ojczyźnie.
Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid wezwała wszystkie siły polityczne w kraju, by dały nowemu gabinetowi 100 dni spokoju i zaufania. Dla wielu komentatorów jednak wejście nacjonalistów do rządu jest powodem raczej do niepokoju. Zwłaszcza, gdy jeden z liderów partii (Martin Helme) mówi, że marzy mu się Estonia tylko biała, a wszelkim ciemnoskórym migrantom – których zresztą w kraju nie jest wielu – od razu pokazywałby drzwi. Inny zaś parlamentarzysta partii, Ruuben Kalep, znany dotąd z twierdzeń, iż tylko czysto estońska krew daje gwarancję lojalności wobec estońskiego państwa, a zasymilowanym obywatelom pochodzenia rosyjskiego i tak nie należy ufać, zaczął swoją pracę w tej kadencji od wykonania przy ślubowaniu gestu kojarzonego z estońskimi neonazistami.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...