Udany rewanż Joshuy

Pół roku po sensacyjnej porażce w Nowym Jorku Anthony Joshua zrewanżował się Andy’emu Ruizowi i pokonując go na punkty w pojedynku w Rijadzie odzyskał utracone w USA mistrzowskie pasy.

Brytyjski pięściarz w minioną sobotę pokonał w Arabii Saudyjskiej na punkty Meksykanina Andy’ego Ruiza Jr (33-2, 22 KO) i ponownie jest mistrzem świata federacji IBF, IBO, WBA i WBO w wadze ciężkiej. Wszyscy trzej sędziowie punktowali na korzyść Brytyjczyka – 119:108, 118:110 i 118:110. Joshua zarobił na rewanżowej walce z Ruizem 70 mln dolarów, jego przeciwnik siedem razy mniej, lecz dla meksykańskiego boksera 10 mln dolarów to także fortuna. Jego mało atletyczna sylwetka nie budziła respektu aż do 1 czerwca tego roku, gdy zaskoczył świat posyłając w siódmej rundzie na deski niepokonanego wcześniej na zawodowych ringach brytyjskiego czempiona.

To była ogromna sensacja, ale promotor Joshuy, Eddie Hearn, niemal nazajutrz zaczął ustalać z obozem Meksykanina termin rewanżowej walki. Targi trwały długo, spierano się o pieniądze i miejsce rozegrania pojedynku. Ruiz nie chciał bić się w Wielkiej Brytanii, Joshua z kolei w Stanach Zjednoczonych. Okazję wykorzystali szejkowie z Arabii Saudyjskiej i pieniędzmi przekonali obu pięściarzy, żeby skrzyżowali rękawice na przedmieściach stołecznego Rijadu. Na trybunach specjalnie na tę okazję zbudowanej hali zasiadło 15 tys. widzów.

Joshua nie zmarnował tych kilku miesięcy jakie minęły od jego czerwcowej porażki. Wchodząc do ringu ważył 108 kg, najmniej od 2014 roku, dzięki czemu był znacznie szybszy, zwrotniejszy i lepszy kondycyjnie od Ruiza. Meksykanin postąpił na odwrót – w porównaniu z poprzednim pojedynkiem przybrał na wadze ze 121 do 128 kilogramów.

„Jestem lżejszy, ale szybszy i uderzam mocno jak koń. Nie przyjechałem tu robić przedstawienia, tylko żeby wygrać” – powiedział Joshua. „Dziwne, żeby było inaczej. Mój cel jest taki sam. Jestem gotowy na wszystko” – ripostował Ruiz. W ringu tym razem górą był Brytyjczyk i znowu jest królem wagi ciężkiej.

 

Powalczą w Arabii

Promotor Eddie Hearn potwierdził, że Andy Ruiz podpisał umowę na rewanżową walkę z Anthonym Joshuą o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Pojedynek odbędzie się w Arabii Saudyjskiej.

Ruiz znokautował Joshuę 1 czerwca w nowojorskiej Madison Square Garden, odbierając mu pasy WBA, IBF i WBO w wadze ciężkiej. Chociaż Meksykanin nie był przekonany do tak szybkiego rewanżu, ostatecznie podpisał się pod umową, co skwapliwie ogłosił promotor brytyjskiego pięściarza Eddie Hearn podczas konferencji zorganizowanej w Londynie. Potwierdził też oficjalnie, że rewanż odbędzie 7 grudnia tego roku na stadionie w Ad-Dirijja usytuowanym na przedmieściach Rijadu.

W medialnych spekulacjach jako miejsce drugiej walki Ruiza jr z Joshuą wymieniano Madison Square Garden i stadion w Cardiff, ale meksykański pięściarz nie chciał walczyć w Wielkiej Brytanii, zaś Hearn w imieniu swojego klienta odrzucił możliwość ponownego starcia w Stanach Zjednoczonych. Promotorzy obu bokserów wybrali zatem opcję pojedynku na neutralnym terenie i wybrali ofertę złożoną przez Arabię Saudyjską, chociaż łamanie w tym kraju praw człowieka od razu wywołało krytykę tej decyzji. „Mieliśmy te propozycje z Abu Zabi, Dubaju i Kataru, ale chcieliśmy zorganizować walkę tam, gdzie jest najlepszy klimat dla boksu, a oferenci z Arabii Saudyjskiej przekonali nas, że traktują sprawę poważnie. Trzeba pamiętać, że istnieje też inny świat niż ten znany z Cardiff czy Madison Square Garden” – przekonywał Hearn.

Jego argumenty przejęto jednak chłodno, bo dla nikogo nie jest tajemnicą, że na wyborze Rijadu na miejsce ekscytującej kibiców boksu na całym świecie walki zaważyły tylko i wyłącznie pieniądze.

 

Nowy król wagi ciężkiej

Porażka przez nokaut niepokonanego dotąd Brytyjczyka Anthony’ego Joshuy w starciu z niedocenianym Meksykaninem Andy’m Ruizem jr została uznana za jedno z najbardziej sensacyjnych wydarzeń w boksie zawodowym w XXI wieku. Przed walką nikt nie dawał szans pretendentowi, co nie dziwi, bo na tle wyższego i imponująco umięśnionego Joshuy wyglądał niegroźnie. Ale pozory okazały się mylące.

Przed walką nikt nie dawał szans pretendentowi, co nie dziwi, bo na tle wyższego i imponująco umięśnionego Joshuy wyglądał niegroźnie. Pozory okazały się mylące. Andy Ruiz jr zaczął trenować boks, bo wolał to od gry w baseball. Nigdy nie przywiązywał wagi do sportowej sylwetki i sumiennych treningów, a mimo to dwukrotnie zdobył mistrzostwo Meksyku juniorów. Marzył mu się start w igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku, ale nie przebił się przez kwalifikacje. Zniechęciło go to do amatorskiego boksu i w wieku 19 lat przeszedł na zawodowstwo. Zadebiutował w tym towarzystwie 28 marca 2009 roku. Gdy wchodził do ringu widownia ryknęła śmiechem, bo wtedy Ruiz jr ważył ponad 135 kilogramów. Pokonał jednak rywala przez nokaut i chociaż w kolejnych latach trochę swoją sylwetkę „ociosał”, to wciąż pozostawia ona wiele do życzenia.
W grudniu 2016 roku Andy Ruiz jr po raz pierwszy stanął do walki o mistrzowski pas. W pojedynku o wakujący tytuł mistrza federacji WBO jego przeciwnikiem był Nowozelandczyk Joseph Parker. Starcie było wyrównane, ale sędziowie niejednogłośnie wskazali na Parkera, który dzięki wygranej mógł zmierzyć się z Anthony’m Joshuą.

Nowozelandzki pięściarz przegrał z Brytyjczykiem, zaś Ruiz jr zrobił sobie półtoraroczną przerwę, po której stoczył serię walk, rozprawiając się kolejno z Amerykanami Devinem Vargasem i Kevinem Johnsonem oraz reprezentującym Niemcy Ukraińcem Aleksandrem Dimitrenką.

Na kolejną walkę z nim o mistrzowski pas w wadze ciężkiej chętnych nie było, lecz wtedy przyłapano na dopingu Amerykanina Jarrella Millera i Ruiz jr nagle dostał ofertę walki z Joshuą w legendarnej nowojorskiej hali Madison Square Garden o mistrzowskie pasy federacji WBA, WBO, IBF i IBO. Przyjął ją, chociaż na przygotowania do pojedynku z Brytyjczykiem, który z 21 pojedynków 20 wygrał przez nokaut, dostał tylko pięć tygodni.

To także jest powodem ogromnego szoku, jaki dopadł bokserskie środowisko po tej walce, bo to, co stało się 1 czerwca w ringu Madison Square Garden jest tak niepojęte, że przejdzie z pewnością do historii światowego boksu. Skazywany na pożarcie Ruiz jr powędrował na deski w trzeciej rundzie, ale wstał i odpłacił rywalowi pięknym za nadobne dwukrotnie zanim zabrzmiał gong. Joshua już nie doszedł do pełni sił i w siódmej rundzie znów dwukrotnie zapoznał się bliżej z ringową matą, a po drugim razie sędzia zakończył pojedynek.

Niespodziewane zwycięstwo Ruiza jr wywrócił dotychczasową hierarchię w wadze ciężkiej do góry nogami. Branża liczy, że w rewanżu, do jakiego ma dojść na początku grudnia w Wielkiej Brytanii, Joshua wygra i wszystko wróci na poprzednie tory. Ale pewności w tej kwestii nie mają teraz nawet bukmacherzy.

 

Kliczko chce 100 mln dolarów

Przebywający od dwóch lat na sportowej emeryturze Władymir Kliczko zaczął rozważać powrót do ringu. 43-letni ukraiński bokser, dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej, dostał ofertę stoczenia trzech walk za 80 mln dolarów.

Rozgłos tej sprawie nadał starszy brat Władymira, Witalij, też były bokser najcięższej kategorii, a dzisiaj wpływowy ukraiński polityk, pełniący obecnie funkcje mera Kijowa. On to w jednym z telewizyjnych programów zdradził, że Władymir od pewnego czasu kuszony jest przez platformę streamingową DAZN, sportowy odpowiednik Netflixa, a także przez współpracujący z telewizjami Showtime oraz FOX projekt Premier Boxing Champions, do udziału w trzech walkach, za które oferenci najpierw zaproponowali łącznie 60 mln dolarów, a ostatnio zwiększyli tę kwotę do 80 mln dolarów. Młodszy z braci Kliczko, który ma na koncie 64 stoczone pojedynki, z których 53 wygrał przez nokaut, ale też pięć przegrał, nie spieszy się z podjęciem decyzji. Jeśli wierzyć plotkom, Ukrainiec czeka ponoć aż oferta osiągnie poziom 100 mln dolarów.

Z kim miałby walczyć Władymir Kliczko, gdy już dostanie te sto milionów? Jak wieść niesie, jeden z trzech pojedynków ukraiński pięściarz musiałby stoczyć z Brytyjczykiem Anthony’m Joshuą, z którym przegrał swoją ostatnia jak na razie walkę na zawodowym ringu w kwietniu 2017 roku. Uległ wtedy młodszemu o ponad dekadę mistrzowi świata wagi ciężkiej federacji WBA, WBO i IBF w 11. rundzie przez techniczny nokaut, lecz wcześniej toczył z nim wyrównany bój i nawet raz posłał go na deski.

Już miesiąc temu Eddie Hearn, promotor Joshuy, zapewniał w mediach, że Ukrainiec rozmawiał z nim o rewanżu. Ale Brytyjczyk ostatnio ostrożnie dobiera przeciwników i niewykluczone, że najpierw zmierzy się w Nowym Jorku z Jarrellem Millerem.

 

Fury powalczy z Niemcem

Tyson Fury wraca do ringu. Brytyjski bokser stoczy walkę z niepokonanym 24-letnim niemieckim pięściarzem Tomem Schwarzem. Ich pojedynek odbędzie się 15 czerwca w Las Vegas.

W 2015 roku Fury sprawił ogromną sensację pokonując na punkty ukraińskiego mistrza Władimira Kliczkę. Podrażniony porażką Kliczko od razu zażądał rewanżu, ale Brytyjczyk niespodziewanie wycofał się z boksu i przez kolejne trzy lata zmagał się z depresją oraz uzależnieniem od używek. Wrócił do ringu dopiero w 2018 roku, ale mało kto dawał mu szanse na odzyskanie dawnej pozycji w hierarchii pięściarzy wagi ciężkiej. Nie bacząc jednak na opinie bokserskich ekspertów Fury najpierw pokonał Sefera Seferiego, a następnie Francesco Pianetę i wspiął się w rankingach na tyle wysoko, żeby stanąć do walki o mistrzowski tytuł. W grudniu 2018 roku stoczył pojedynek o pas mistrza wagi ciężkiej federacji WBC, lecz sędziowie uznali, że starcie z Deontayem Wilderem było remisowe.

Fani boksu czekali więc na rewanżową walkę tych pięściarzy, lecz ich promotorzy nie palili się do powtórnego pojedynku. Ostatecznie stanęło na tym, że Wilder i Fury najpierw powalczą z innymi przeciwnikami, zanim ponownie skrzyżują rękawice. I tak Amerykaninowi wyznaczono za rywala rodaka Dominica Breazeale, zaś Fury’emu niepokonanego jeszcze na zawodowych ringach 24-letniego Niemca Toma Schwarza, który ma na koncie 24 wygrane walki, z czego 16 przez nokaut, ale jeszcze nie stawał w szranki z bokserami ze ścisłej światowej czołówki wagi ciężkiej. Zdecydowanym faworytem pojedynku jest zatem Fury, który obok Anthony`ego Joshuy i Wildera jest uznawany za najlepszego obecnie pięściarza w najwyższej kategorii wagowej.

 

Joshua powalił Powietkina

Anthony Joshua w świetnym stylu pokonał Aleksandra Powietkina i wygrywając 22 walkę w zawodowej karierze obronił mistrzowskie pasy federacji WBA, IBF, WBO i IBO. Brytyjski pięściarz nadal pozostaje niepokonany.

 

Przez sześć rund Powietkin toczył wyrównaną walkę z brytyjskim bokserem, ale w siódmej Rosjanin na moment stracił koncentrację i zapłacił za to słoną cen. Joshua wykorzystał gapiostwo rywala i wyprowadził kombinację ciosów, po której Powietkin wylądował na deskach. Rosjanin jeszcze zdołał stanąć na nogach i nawet próbował kontynuować pojedynek, ale nie był już w stanie unikać skutecznie kolejnych ciosów Brytyjczyka i sędzia ringowy Stevie Gray przerwał już bardzo nierówną walkę. Dla Joshuy było to już 22 zwycięstwo w zawodowym ringu, a 21 odniesione przez nokaut. Z kolei dla Powietkina był to 34 pojedynek i drugi przegrany, ale Rosjanin po raz pierwszy w karierze został znokautowany.

Teraz Joshua chce walki z Amerykaninem Deontayem Wilderem. „On jest numerem jeden na mojej liście” – ogłosił po walce z Powietkinem. Brytyjskiemu pięściarzowi do kolekcji brakuje tylko mistrzowskiego pasa federacji WBC, a jego posiadaczem jest aktualnie właśnie Wilder. Dlatego chce bić się z Amerykaninem i jest gotów skrzyżować z nim rękawice w Stanach Zjednoczonych. „Ostatnio obaj dużo o tym gadaliśmy. Jestem gotowy walczyć z nim 13 kwietnia przyszłego roku” – zapewnia Joshua.

Reprezentujący brytyjskiego boksera Eddie Hearn przyznał, że prowadził rozmowy z obozem Wildera, ale do podpisania kontraktu nie doszło i dlatego Joshua musiał walczyć z Powietkinem, który był obligatoryjnym pretendentem do tytułu. Ale Amerykanin wolał walczyć z wracającym na ring innym Brytyjczykiem, Tysonem Fury’m. Zmierzy się z nim 1 grudnia.

 

 

Rywal Wacha na koksie

Eric Molina został zawieszony na dwa lata za zażywanie niedozwolonej substancji po walce z Anthonym Joshuą w grudniu 2016 roku. Amerykanin miał walczyć z Mariuszem Wachem 25 maja w Warszawie.

Molina przegrał z Joshuą w trzeciej rundzie pojedynku o pas IBF w wadze ciężkiej. W jego organizmie wykryto zakazany deksametazon, ale 36-letni pięściarz tłumaczył się, że nie miał pojęcia iż jest to niedozwolony specyfik. Najpierw został zawieszony tymczasowo, a teraz dostał karę dwóch lat zawieszenia, która liczona jest od od 28 października 2017 roku (wtedy został zawieszony tymczasowo) do północy 27 października 2019 roku. Amerykanin po walce z Joshuą pokonał jeszcze Terrella Jamala Woodsa i przegrał z Dominikiem Breazeale’em, ale trzeciej walki, z Mariuszem Wachem w Warszawie, już nie stoczy. „Wszyscy sportowcy powinni znać listę zabronionych przez WADA substancji” – powiedziała Nicole Sapstead, szefowa brytyjskiej komisji antydopingowej.