Wezwania do podziału

Rosyjska Duma w pierwszym czytaniu przyjęła projekt ustawy, który wezwania do podziału Rosji lub oderwania części jej terytorium kwalifikuje jako ekstremizm. Przewodniczący Dumy wygłosił w związku z tym niebezpieczne oświadczenie.

Po pierwszym czytaniu już wszystko było jasne: wezwania np. do zwrotu Ukrainie Krymu, lub zmiany statusu Wysp Kurylskich będą traktowane przez rosyjskie prawo nader surowo, bo jako ekstremizm, za który będzie groził wyrok od sześciu do dziesięciu lat więzienia. Jest oczywiste, że tak surowe podejście ma na celu zamknięcie ust każdemu, kto podda w wątpliwość integralność terytorialną Rosji. Jest jednak jeszcze jeden aspekt działania nowego prawa: może posłużyć jako instrument, poprzez który napięcie międzynarodowe może raptownie wzrosnąć.
Wiaczesław Wołodin, przewodniczący Dumy skomentował nowe prawo, wskazując, że zagraniczni politycy, którzy twierdzą, że należy oddać Krym Ukrainie, będą podlegać ekstradycji do Rosji, gdzie mogą zostać ukarani, powiedział.
„To w szczególności dotyczy naszych ukraińskich kolegów. Ich wypowiedzi o Krymie, pociągną za sobą kary zgodne z prawem Rosji. (…) [Politycy USA – przyp. Red.], którzy marzą o naszym kraju, w przypadku wjazdu do naszego kraju też mogą być aresztowani. I można będzie żądać ekstradycji”, mówił Wiaczesław Wołodin.
Wołodin chyba nie zdaje sobie sprawy z wagi swoich słów. Grożenie aresztowaniem lub ekstradycją politykom USA i każdym innym, którzy uważają przyłączenie Krymu za naruszenie prawa międzynarodowego, spowodowałoby nie tylko jeszcze większa izolację Rosji na arenie międzynarodowej, ale też może być przyczyna poważnych incydentów między Rosją a jej partnerami międzynarodowymi. Te z kolei grożą bardzo niebezpiecznymi konsekwencjami. Trzeci człowiek w Rosji powinien być nieco bardziej wstrzemięźliwy w wypowiadaniu swoich kwestii.

Assange nie straci azylu?

Julian Assange, najsłynniejszy światowy demaskator, miałby zostać usunięty z ekwadorskiej ambasady w Londynie, gdzie przebywa od 2012 roku po otrzymaniu azylu politycznego.

Władze brytyjskie i amerykańskie od lat naciskają władze Ekwadoru, by wydały im Assange’a, ale te nie ugięły się mimo próśb i gróźb. Jednak dzisiejsze media światowe upierają się, że jednak Ekwador poddał się i azylu Assange’a pozbawi. I choć po wycofaniu się Szwecji z oskarżeń o gwałt, Assange jest oskarżony o naruszenie zasad zwolnienia warunkowego, co pozwoliłoby władzom brytyjskim zatrzymać go, a następnie przekazać władzom amerykańskim, które z pewnością osadza go na długie lata w więzieniu za problemy, jakich im przyczynił po opublikowaniu kompromitujących USA dokumentów o wojnie w Afganistanie, w tym zbrodni wojennych na cywilach.
Przez cały dzień przed ambasadą Ekwadoru w Londynie gromadzili się zwolennicy Assange’a, demonstrujący swoje poparcie wobec niego i sprzeciw wobec możliwego pozbawienia go azylu.
52 letnia Fethi, jedna z uczestniczek demonstracji powiedziała dziennikarzowi „The Guardian”:
– Theresa May natychmiast wyśle go do USA. Jesteśmy tutaj, aby wspierać wolność słowa, jesteśmy tutaj, aby wspierać Juliana Assange’a. Martwimy się, że policja go aresztuje. Demaskował rządy na całym świecie – mówiła.
Z drugiej jednak strony, zarówno oficjalny Londyn, jak i władze w Quito nie potwierdzają tych informacji.
Rzecznik rządu brytyjskiego powiedział, że to sprawa rządu ekwadorskiego, ale oni nie ma na temat żadnych oficjalnych potwierdzeń.
Rząd ekwadorski również zareagował zdecydowanie, nazywając pogłoski o odebraniu azylu Assange’owi „obelżywymi”. Rzeczniczka rządu stwierdziła wprost:
– Ekwador podejmuje decyzje w sposób suwerenny i niezależny.