El. MŚ Katar 2022: Biało-czerwoni już mogą szykować się do baraży

Zespół Albanii nie okazał się dla naszej piłkarskiej reprezentacji groźną przeszkodą. Biało-czerwoni w dwóch meczach z tym przeciwnikiem zdobyli komplet punktów przy bramkowym bilansie 5:1. Na stadionie w Tiranie dla strzegącego polskiej bramki Wojciecha Szczęsnego większym zagrożeniem były rzucane w niego przez albańskich kibiców butelki z napojami, niż strzały oddawane przez rywali.

Porażka 0:1 z Polską to dla reprezentacji Albanii de facto koniec marzeń o pierwszym w historii awansie do finałów mistrzostw świata. Dzięki trzem punktom wywalczonym w Tiranie kadra Paula Sousy na dwie kolejki przed zakończeniem eliminacji wróciła na premiowane udziałem w przyszłorocznych barażach drugie miejsce w tabeli, spychając o miejsce niżej właśnie Albańczyków. I taki obrót sprawy nie jest żadną sensacją, tylko potwierdzeniem rzeczywistego potencjału zespołów rywalizujących w grupie I o awans do katarskiego mundialu. W rankingu FIFA prowadząca w tabeli Anglia jest na 4. miejscu, Polska zajmuje 24. lokatę, Węgry 37., a Albania dopiero 66.
Mocarstwowe ambicje Albańczyków byłyby w tej sytuacji nawet trochę komiczne, gdyby nie przełożyły się na agresywne i niebezpieczne dla polskich piłkarzy zachowanie rozczarowanych bezsilnością swojej drużyny miejscowych kibiców. Nie wszystko, co wydarzyło się na stadionie w Tiranie po zwycięskim dla biało-czerwonych golu Karola Świderskiego zobaczyliśmy w telewizorach, bo zgodnie z dyrektywami UEFA i FIFA takie skandaliczne zachowania widzów są w telewizyjnych relacjach skrzętnie pomijane, ale to co było widać w zupełności wystarczyło, żeby wyrobić sobie zdanie.
Mecz jak wiadomo został przerwany i chociaż widmo walkowera trochę uspokoiło chuligańskie zachowania na trybunach, dzięki czemu jakoś udało się spotkanie dokończyć, ale w naszym kraju sympatia do albańskiego narodu, jeśli takowa była, na jakiś czas z pewnością mocno osłabła. I chyba byłoby najlepiej, żeby w kolejnych eliminacjach los nie zetknął reprezentacji obu krajów ponownie w jednej grupie. Albańskie media więcej rozwodziły się o słabszej od oczekiwanej grze swojej drużyny, niż o skandalicznym zachowaniu kibiców. Ba, nawet próbowały obciążyć odpowiedzialnością za ten wybuch niezadowolenia… Karola Świderskiego, sugerując, iż polski napastnik po strzeleniu gola dopuścił się prowokacji. No cóż, jeśli za prowokacyjne zachowanie przyjmuje się manifestację radości po zdobyciu bramki, to chyba nie mamy z Albańczykami wspólnej płaszczyzny do dyskusji. Trzeba machnąć na ich pretensje ręka i zostawić sprawę działaczom FIFA i UEFA. Ale nie spodziewajmy się jakichś specjalnie dotkliwych sankcji. Kara finansowa i zamknięcie stadionu na mecz lub dwa – to chyba wszystko, co Albańczyków może spotkać. UEFA szarpać się za sprawę specjalnie nie będzie, bo na stadionie w Tiranie w przyszłym roku zaplanowano rozegranie finału Ligi Konferencji, zaś FIFA w jednym komunikacie połączyła wydarzenia z meczu Albania – Polska z wydarzeniami do jakich doszło podczas meczu Anglia – Węgry na Wembley. „FIFA obecnie analizuje sprawozdania z wtorkowych spotkań el. MŚ w związku z planem wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji. FIFA stanowczo potępia incydenty w trakcie meczów Anglia – Węgry i Albania – Polska i chce jednoznacznie wyrazić, że nie zgadza się na jakąkolwiek formę przemocy, dyskryminacji czy nękania. Nie ma tolerancji dla tak karygodnych zachowań w futbolu” – czytamy w komunikacie światowej federacji piłkarskiej.
Czyżby? Przeczy temu choćby taka wypowiedź. „Najpierw chcę podziękować niezwykłej albańskiej publiczności. Dla takich kibiców warto było walczyć do końca o sukces. Brakowało nam 6-7 graczy. Oczywiście przykro mi, że zdarzyły nam się nieobecności w tak ważnym meczu, ale jestem dumny z tego, co zrobiliśmy dzisiaj na boisku” – powiedział po meczu włoski trener albańskiej reprezentacji Eduardo Reja.
Na Wembley grupa węgierskich kibiców znów wygwizdała klęczących angielskich piłkarzy, co skłoniło służby porządkowe do interwencji, która jednak spotkała się z agresywna odpowiedzią ze strony Madziarów. Trwająca kilka minut bijatyka z wezwanymi na pomoc policjantami znów pewnie obciąży konto węgierskiej federacji, bo Anglicy jak to mają ostatnio w zwyczaju na pewno oskarżą węgierskich fanów o zachowania rasistowskie, a może nawet zmyślą taki zarzut pod adresem któregoś z piłkarzy reprezentacji Węgier. Tak przecież postąpili wobec Kamila Glika po wrześniowym meczu w Warszawie. Po ponad miesiącu dochodzenia FIFA nie znalazła podstaw, aby wszcząć postępowanie dyscyplinarne w sprawie absurdalnych oskarżeniach ze strony angielskiej federacji, że polski obrońca miał dopuścić się rasistowskiego zachowania względem reprezentanta Anglii Kyle’a Walkera. Za te ewidentne oszczerstwo angielska federacja powinna teraz Glika oficjalnie przeprosić, ale sama z siebie pewnie tego nie uczyni, więc może FIFA powinna ją do tego zobligować pod groźbą nałożenia sankcji. Z wszelkimi przejawami rasizmu i nietolerancji należy bezsprzecznie walczyć, ale też z tymi, którzy nadużywają tej słusznej idei. A Anglicy chyba są w awangardzie nadużywających.
Wróćmy jednak do sportu. Po zwycięstwie w Tiranie nasza reprezentacja Polski jest już tylko o mały krok od wywalczenia prawa gry w przyszłorocznych barażach o awans do finałów mistrzostw świata w Katarze. Na wyprzedzenie Anglików raczej szans już biało-czerwoni nie mają, chociaż po ich remisie z Węgrami strata naszego zespołu do lidera grupy I stopniała do trzech punktów. W listopadzie „Synowie Albionu” zagrają u siebie z Albanią i na wyjeździe z San Marino, więc raczej posiadanej nad Polakami przewagi nie roztrwonią.
Nasza kadra musi więc już teraz szykować się na do potyczek barażowych. Wiadomo, że w marcu przyszłego roku do walki o trzy wolne miejsca przystąpi 12 drużyn. W tej chwili na dwie kolejki przed zakończeniem europejskich kwalifikacji drugie lokaty w poszczególnych grupach, oprócz Polski, zajmują zespoły Portugalii, Hiszpanii, Szwajcarii, Ukrainy, Czech, Szkocji, Norwegii, Chorwacji i Rumunia. Do tych 10 drużyn dojdą dwie najlepsze ekipy z Ligi Narodów, które w tych kwalifikacjach nie wywalczą pierwszego lub drugiego miejsca w grupie.
Ostateczny skład uczestników baraży poznamy jednak dopiero w listopadzie. Wtedy też okaże się, które z nich zostaną rozstawione, bo taki przywilej przysługiwać będzie sześciu zespołom z najlepszym dorobkiem. O awansie decydować będzie wynik tylko jednego meczu, którego gospodarzem będzie drużyna rozstawiona. W II rundzie baraży zagrają zwycięzcy, ale w tej fazie gospodarzy spotkań wyłoni losowanie. Baraże odbędą się w dniach 24-29 marca 2022 roku.

Eliminacje MŚ Katar 2022: Duńczycy i Niemcy już awansowali

Europa będzie mogła wystawić w finałach mistrzostw świata w Katarze 13 drużyn. W eliminacjach na dwie kolejki przed końcem zmagań awans zapewniły już sobie reprezentacje Danii i Niemiec. Pozostałych ośmiu zwycięzców grup poznamy w listopadzie, a o trzy pozostałe miejsca w barażach powalczy 12 drużyn.

Turniej finałowy mistrzostw świata w Katarze odbędzie się w dniach 21 listopada – 18 grudnia 2022 roku. Wezmą w nich udział 32 reprezentacje. Dla drużyn z Europy przeznaczonych jest 13 miejsc, o które w eliminacjach walczy 55 reprezentacji zrzeszonych w UEFA. Rywalizacja toczy się w 10 grupach, z których bezpośredni awans do turnieju finałowego wywalczą tylko zwycięzcy. Drużyny, które zajmą drugie miejsca w swoich grupach uzyskają prawo gry w barażach, które wyłonią pozostałych trzech finalistów. W barażach, zaplanowanych w dniach 24-29 marca 2022 roku zagrają również dwie najlepsze drużyny spośród zwycięzców grup Ligi Narodów (w oparciu o klasyfikację Ligi Narodów), które zajęły miejsca poza pierwszą dwójką w swojej grupie
eliminacyjnej.
A oto jak wygląda sytuacja w poszczególnych grupach po rozegranych w październiku 7. i 8. kolejce gier.

Grupa A
W grupie A w grze o awans liczą się już tylko dwie drużyny – Serbia i Portugalia. O tym, która z nich ostatecznie awansuje z pierwszego miejsca, zadecyduje bezpośrednie starcie w ostatniej kolejce. Obecnie w tabeli prowadzi Serbia, ale Portugalczycy rozegrali jeden mecz mniej, więc jeśli 11 listopada pokonają Irlandię, oni wysuną się na prowadzenie, a jeszcze podejmą Serbów u siebie.
Wyniki grupy A:

  1. kolejka: Portugalia – Azerbejdżan 1:0, Serbia – Irlandia 3:2; 2. kolejka: Irlandia – Luksemburg 0:1, Serbia – Portugalia 2:2;
  2. kolejka: Azerbejdżan – Serbia 1:2, Luksemburg – Portugalia 1:3; 4. kolejka: Luksemburg – Azerbejdżan 2:1, Portugalia – Irlandia 2:1; 5. kolejka: Irlandia – Azerbejdżan 1:1, Serbia – Luksemburg 4:1; . kolejka: Irlandia – Serbia 1:1, Azerbejdżan – Portugalia 0:3; 7. kolejka: Luksemburg – Serbia 0:1, Azerbejdżan – Irlandia 0:3; 8. kolejki: Portugalia – Luksemburg 5:0, Serbia – Azerbejdżan 3:1.
  3. Serbia 7 17 16:8
  4. Portugalia 6 16 16:4
  5. Luksemburg 6 6 5:14
  6. Irlandia 6 5 8:8
  7. Azerbejdżan 7 1 4:15
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Azerbejdżan – Luksemburg, Irlandia – Portugalia;
    14 listopada: Luksemburg – Irlandia, Portugalia – Serbia.
    Grupa B
    W grupie B żadna z drużyn nie może być nawet pewna zajęcia drugiej lokaty, bowiem wciąż matematyczne szanse zachowuje trzecia w tabeli Grecja. W najlepszej sytuacji znajduje się Szwecja, która już w pierwszej listopadowej kolejce może zapewnić sobie awans. Stanie się tak, jeżeli pokona na wyjeździe Gruzję, a Hiszpania nie pokona Grecji. Możliwe jednak, że zwycięzcę grupy wyłoni dopiero mecz w ostatniej kolejce Hiszpanów ze Szwedami.
    Wyniki grupy B:
  8. kolejka: Hiszpania – Grecja 1:1, Szwecja – Gruzja 1:0; 2. kolejka: Gruzja – Hiszpania 1:2, Kosowo – Szwecja 0:3; 3. kolejka: Grecja – Gruzja 1:1, Hiszpania – Kosowo 3:1;
  9. kolejka: Szwecja – Hiszpania 2:1, Gruzja – Kosowo 0:1; 5. kolejka: Hiszpania – Gruzja 4:0, Kosowo – Grecja 1:1; 6. kolejka: Kosowo – Hiszpania 0:2, Grecja – Szwecja 2:1;
  10. kolejka: Szwecja – Kosowo 3:0, Gruzja – Grecja 0:2; 8. kolejka: Szwecja – Grecja 2:0, Kosowo – Gruzja 1:2.
  11. Szwecja 6 15 12:3
  12. Hiszpania 6 13 13:5
  13. Grecja 6 9 7:6
  14. Gruzja 7 4 4:12
  15. Kosowo 7 4 4:14
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Gruzja – Szwecja, Grecja – Hiszpania; 14 listopada: Gruzja – Kosowo, Hiszpania – Szwecja.

Grupa C
W grupie C dwie pierwsze lokaty maja już zapewnione reprezentacje Włoch i Szwajcarii. Obie drużyny mają po tyle samo punktów, więc nawet ich bezpośrednie starcie 12 listopada nie rozstrzygnie kwestii bezpośredniego awansu i o tym, która z nich zajmie ostatecznie pierwsze miejsce rozstrzygnie się dopiero trzy dni później w ostatniej kolejce spotkań.
Wyniki grupy C:

  1. kolejka: Bułgaria – Szwajcaria 1:3, Włochy – Irlandia Północna 2:0; 2. kolejka: Bułgaria – Włochy 0:2, Szwajcaria – Litwa 1:0;
  2. kolejka: Litwa – Włochy 0:2, Irlandia Północna – Bułgaria 0:0; 4. kolejka: Włochy – Bułgaria 1:1, Litwa – Irlandia Północna 1:4;
  3. kolejka: Szwajcaria – Włochy 0:0, Bułgaria – Litwa 1:0; 6. kolejka: Irlandia Płn – Szwajcaria 0:0, Włochy – Litwa 5:0;
  4. kolejka: Szwajcaria – Irlandia Płn 2:0, Litwa – Bułgaria 3:0; 8. kolejka: Litwa – Szwajcaria 0:4, Bułgaria – Irlandia Płn 2:1
  5. Włochy 6 14 12:1
  6. Szwajcaria 6 14 10:1
  7. Bułgaria 7 8 6:10
  8. Irlandia Płn 6 5 5:7
  9. Litwa 6 3 4:18
    Mecze do rozegrania:
    12 listopada: Irlandia Płn. – Litwa, Włochy – Szwajcaria; 15 listopada: Irlandia Płn. – Włochy, Szwajcaria – Bułgaria.
    Grupa D
    W grupie D szanse na bezpośredni awans lub zajęcie drugiego miejsca nadal mają aż cztery drużyny. W najlepszej sytuacji są Francuzi, którzy przepustkę na mundial mogą sobie zaklepać już w przedostatniej serii gier, co nie powinno być trudne, bo zagrają z najsłabszą w grupie ekipą Kazachstanu. Druga w tabeli Ukraina szanse na wyprzedzenie aktualnych mistrzów świata będzie miała tylko w przypadku ich porażki z Kazachstanem oraz gdy Finlandia nie wygra z Bośnią i Hercegowiną. A i Finowie mają jeszcze szanse na pierwszą lokatę, chociaż mocno teoretyczne, bo warunkiem jest ich wygrana na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną, która też będzie miała o co grać, albowiem wciąż ma jeszcze szanse na zajęcie drugiej lokaty.
    Wyniki grupy D:
  10. kolejka: Finlandia – Bośnia i Hercegowina 2:2, Francja – Ukraina 1:1; 2. kolejka: Kazachstan – Francja 0:2, Ukraina – Finlandia 1:1; 3. kolejka: Bośnia i Hercegowina – Francja 0:1, Ukraina – Kazachstan 1:1;
  11. kolejka: Francja – Bośnia i Hercegowina 1:1, Kazachstan – Ukraina 2:2; 5. kolejka: Francja – Ukraina 1:1, Finlandia – Kazachstan 1:0; 6. kolejka: Francja – Finlandia 2:0, Bośnia i Hercegowina – Kazachstan 2:2;
  12. kolejka: Finlandia – Ukraina 1:2, Kazachstan – Bośnia i Hercegowina 0:2; 8. kolejka: Ukraina – Bośnia i Hercegowina 1:1, Kazachstan – Finlandia 0:2;
  13. Francja 6 12 8:3
  14. Ukraina 7 9 9:8
  15. Finlandia 6 8 7:7
  16. BiH 6 7 8:7
  17. Kazachstan 7 3 5:12
    Mecze do rozegrania:
    13 listopada: Bośnia i Hercegowina – Finlandia, Francja – Kazachstan;
    16 listopada: Finlandia – Francja, Bośnia i Hercegowina – Ukraina.

Grupa E
Belgia jest już bardzo blisko awansu, bo drużynie Roberto Martineza wyjazd do Kataru zapewni zwycięstwo nad Estonią w 9. kolejce. Natomiast kwestia drugiego miejsca rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce, ale w tej chwili chyba w lepszej sytuacji są Walijczycy, bo w sześciu meczach zdobyli tyle samo punktów, co Czesi w siedmiu, a dwa ostatnie spotkania zagrają na swoim terenie, a u siebie nawet z Belgami są w stanie zdobyć punkt, a co dopiero z najsłabszą w grupie Białorusią.
Wyniki grupy E:

  1. kolejka: Belgia – Walia 3:1, Estonia – Czechy 2:6; 2. kolejka: Białoruś – Estonia 4:2, Czechy – Belgia 1:1; 3. kolejka: Belgia – Białoruś 8:0, Walia – Czechy 1:0; 4. kolejka: Estonia – Belgia 2:5, Czechy – Białoruś 1:0;
  2. kolejka: Belgia – Czechy 3:0, Białoruś – Walia 2:3; 6. kolejka: Białoruś – Belgia 0:1, Walia – Estonia 0:0; 7. kolejka: Czechy – Walia 2:2, Estonia – Białoruś 2:0;8. kolejka: Białoruś – Czechy 0:2, Estonia – Walia 0:1.
  3. Belgia 6 16 21:4
  4. Czechy 7 11 12:9
  5. Walia 6 11 8:7
  6. Estonia 6 4 8:16
  7. Białoruś 7 3 6:19
    Mecze do rozegrania:
    13 listopada: Walia – Białoruś, Belgia – Estonia; 16 listopada: Walia – Belgia, Czechy – Estonia.

Grupa F
Rywalizacja w grupie F już została rozstrzygnięta. Awans w imponującym stylu wywalczyła reprezentacja Danii, wygrywając wszystkie mecze bez straty bramki i strzelając 27 goli. W walce o drugą lokatę na placu gry pozostały już tylko zespoły Szkocji i Izraela, ale w lepszej sytuacji są Szkoci, bo mają cztery punkty przewagi i w perspektywie mecz z najsłabszą w grupie Mołdawią. Jeśli wygrają, zapewnią sobie udziała w barażach.
Wyniki grupy F:

  1. kolejka: Izrael – Dania 0:2, Mołdawia – Wyspy Owcze 1:1, Szkocja – Austria 2:2;
  2. kolejka: Dania – Mołdawia 8:0, Austria – Wyspy Owcze 3:1, Izrael – Szkocja 1:1;
  3. kolejka: Austria – Dania 0:4, Mołdawia – Izrael 1:4, Szkocja – Wyspy Owcze 4:0;
  4. kolejka: Dania – Szkocja 2:0, Mołdawia – Austria 0:2, Wyspy Owcze – Izrael 0:4;
  5. kolejka: Szkocja – Mołdawia 1:0, Wyspy Owcze – Dania 0:1, Izrael – Austria 5:2;
  6. kolejka: Austria – Szkocja 0:1, Wyspy Owcze – Mołdawia 2:1, Dania – Izrael 5:0;
  7. kolejka: Szkocja – Izrael 3:2, Wyspy Owcze – Austria 0:2, Mołdawia – Dania 0:4;
  8. kolejka: Dania – Austria 1:0, Wyspy Owcze – Szkocja 0:1, Izrael – Mołdawia 2:1;
  9. Dania 8 24 27:0
  10. Szkocja 8 16 13:7
  11. Izrael 8 13 18:15
  12. Austria 8 10 11:14
  13. Wyspy Owcze 8 4 4:17
  14. Mołdawia 8 1 4:24
    Mecze do rozegrania:
    12 listopada: Mołdawia – Szkocja, Dania – Wyspy Owcze; Austria – Izrael;
    15 listopada: Izrael – Wyspy Owcze, Szkocja – Dania, Austria – Mołdawia.

Grupa G
W grupie G prowadzącą w tabeli Holandię mogą jeszcze na finiszu wyprzedzić reprezentacje Norwegii i Turcji, ale to pomarańczowi są jednak w najlepszej sytuacji, bo w ostatniej kolejce podejmą Norwegów u siebie. Gdyby jednak obu tym zespołom powinęła się noga w meczach w 9. kolejce, może na tym skorzystać Turcja, ale chyba nawet nad Bosforem nikt na serio na to nie liczy.
Wyniki grupy G:

  1. kolejka: Turcja – Holandia 4:2, Gibraltar – Norwegia 0:3, Łotwa – Czarnogóra 1:2;
  2. kolejka: Czarnogóra – Gibraltar 4:1, Norwegia – Turcja 0:3, Holandia – Łotwa 2:0;
  3. kolejka: Gibraltar – Holandia 0:7, Czarnogóra – Norwegia 0:1, Turcja – Łotwa 3:3;
  4. kolejka: Łotwa – Gibraltar 3:1, Norwegia – Holandia 1:1, Turcja – Czarnogóra 2:2;
  5. kolejka: Łotwa – Norwegia 0:2, Holandia – Czarnogóra 4:0, Gibraltar – Turcja 0:3;
  6. kolejka: Holandia – Turcja 6:1, Czarnogóra – Łotwa 0:0, Norwegia – Gibraltar 5:1;
  7. kolejka: Turcja – Norwegia 1:1, Łotwa – Holandia 0:1, Gibraltar – Czarnogóra 0:3;
  8. kolejka: Norwegia – Czarnogóra 2:0, Łotwa – Turcja 1:2, Holandia – Gibraltar 6:0;
  9. Holandia 8 19 29:6
  10. Norwegia 8 17 15:6
  11. Turcja 8 15 19:15
  12. Czarnogóra 8 11 11:11
  13. Łotwa 8 5 8:13
  14. Gibraltar 8 0 3:34
    Mecze do rozegrania:
    13 listopada: Norwegia – Łotwa, Turcja – Gibraltar, Czarnogóra – Holandia;
    16 listopada: Gibraltar – Łotwa, Czarnogóra – Turcja, Holandia – Norwegia.

Grupa H
Sytuacja w grupie H na dwie kolejki przed zakończeniem rywalizacji jest dość klarowna. Reprezentacje Rosji i Chorwacji na pewno zajmą dwie czołowe lokaty i między sobą rozstrzygną kwestię bezpośredniego awansu na mundial. W lepszej sytuacji są Rosjanie, którzy już 11 listopada mogą rozstrzygnąć ten wyścig, jeśli pokonają Cypr, a Chorwacja nie wygra z Maltą. Raczej jednak zapowiada się, że o awansie zadecyduje bezpośrednia potyczka Chorwatów z Rosjanami w ostatniej serii gier.
Wyniki grupy H

  1. kolejka: Cypr – Słowacja 0:0, Malta – Rosja 1:3, Słowenia – Chorwacja 1:0;
  2. kolejka: Rosja – Słowenia 2:1, Chorwacja – Cypr 1:0, Słowacja – Malta 2:2 ;
  3. kolejka: Cypr – Słowenia 1:0, Chorwacja – Malta 3:0, Słowacja – Rosja 2:1;
  4. kolejka: Malta – Cypr 3:0, Rosja – Chorwacja 0:0, Słowenia – Słowacja 1:1;
  5. kolejka: Cypr – Rosja 0:2, Słowenia – Malta 1:0, Słowacja – Chorwacja 0:1;
  6. kolejka: Chorwacja – Słowenia 3:0, Rosja – Malta 2:0, Słowacja – Cypr 2:0;
  7. kolejka: Cypr – Chorwacja 0:3, Malta – Słowenia 0:4, Rosja – Słowacja 1:0;
  8. kolejka: Cypr – Malta 2:2, Chorwacja – Słowacja 2:2, Słowenia – Rosja 1:2;
  9. Rosja 8 19 13:5
  10. Chorwacja 8 17 13:3
  11. Słowacja 8 10 9:8
  12. Słowenia 8 10 9:9
  13. Malta 8 5 8:17
  14. Cypr 8 5 3:13
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Rosja – Cypr, Malta – Chorwacja, Słowacja – Słowenia;
    14 listopada: Malta – Słowacja, Słowenia – Cypr, Chorwacja – Rosja.

Grupa I
Biało-Czerwoni po wtorkowej wygranej 1:0 nad Albanią awansowali na drugie miejsce w tabeli jeśli w listopadzie pokonają Andorę, a Albania nie wygra z Anglią, to zagrają w barażach. Na pierwsze miejsce szanse mają jedynie matematyczne, bo Anglicy musieliby przegrać z Albańczykami, a Polacy wysoko pokonać Andorę i Węgry, żeby uzyskać lepszy bilans bramkowy od ekipy trenera Garetha Southgate’a. Ale „Synowie Albionu” po wpadce z Węgrami z pewnością nie pokpią sprawy.
Wyniki grupy I:

  1. kolejka: Węgry – Polska 3:3, Andora – Albania 0:1, Anglia – San Marino 5:0;
  2. kolejka: Polska – Andora 3:0, Albania – Anglia 0:2, San Marino – Węgry 0:3;
  3. kolejka: Anglia – Polska 2:1, Andora – Węgry 1:4, San Marino – Albania 0:2;
  4. kolejka: Polska – Albania 4:1, Węgry – Anglia 0:4, Andora – San Marino 2:0;
  5. kolejka: San Marino – Polska 1:7, Anglia – Andora 4:0, Albania – Węgry 1:0;
  6. kolejka: Polska – Anglia 1:1, Węgry – Andora 2:1, Albania – San Marino 5:0;
  7. kolejka: Polska – San Marino 5:0, Anglia – Andora 5:0, Węgry – Albania 0:1;
  8. kolejka: Albania – Polska 0:1, Anglia – Węgry 1:1, San Marino – Andora 0:3;
  9. Anglia 8 20 24:3
  10. Polska 8 17 25:8
  11. Albania 8 15 11:7
  12. Węgry 8 11 13:12
  13. Andora 8 6 7:19
  14. San Marino 8 0 1:32
    Mecze do rozegrania:
    12 listopada: Andora – Polska, Węgry – San Marino, Anglia – Albania; 15 listopada: San Marino – Anglia, Albania – Andora, Polska – Węgry.

Grupa J
Reprezentacja Niemiec na dwie kolejki przed zakończeniem rywalizacji ma już awans na mundial w kieszeni. Podopieczni trenera Hansiego Flicka mają siedem punktów przewagi nad zajmującą drugie miejsce Rumunią. O lokatę premiowana udziałem w barażach w tej grupie oprócz Rumunów szanse mają także zespoły Macedonii Północnej, Armenii i Islandii. Rozstrzygnięcie w tej kwestii poznamy jednak dopiero w ostatniej kolejce spotkań.
Wyniki grupy J:

  1. kolejka: Niemcy – Islandia 3:0, Liechtenstein – Armenia 0:1, Rumunia – Macedonia Północna 3:2;
  2. kolejka: Armenia – Islandia 2:0, Macedonia – Liechtenstein 5:0, Rumunia – Niemcy 0:1;
  3. kolejka: Armenia – Rumunia 3:2, Niemcy – Macedonia 1:2, Liechtenstein – Islandia 1:4;
  4. kolejka: Macedonia – Armenia 0:0, Liechtenstein – Niemcy 0:2, Islandia – Rumunia 0:2;
  5. kolejka: Niemcy – Armenia 6:0, Rumunia – Liechtenstein 2:0, Islandia – Macedonia 2:2;
  6. kolejka: Islandia – Niemcy 0:4, Armenia – Liechtenstein 1:1, Macedonia – Rumunia 0:0;
  7. kolejka: Niemcy – Rumunia 2:1, Liechtenstein – Macedonia 0:4, Islandia – Armenia 1:1;
  8. kolejka: Macedonia – Niemcy 0:4, Islandia – Liechtenstein 4:0, Rumunia – Armenia 1:0;
  9. Niemcy 8 21 23:3
  10. Rumunia 8 13 11:8
  11. Macedonia 8 12 15:10
  12. Armenia 8 12 8:11
  13. Islandia 8 8 11:15
  14. Liechtenstein 8 1 2:23
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Armenia – Macedonia Płn., Rumunia – Islandia, Niemcy – Liechstenstein; 14 listopada: Liechstenstein – Rumunia, Armenia – Niemcy, Macedonia Płn. – Islandia.

Pierwszy raz graliśmy o wszystko z Albanią

Reprezentacja Albanii w rankingu FIFA zajmuje 69. miejsce, Polska 24. We wrześniu w Warszawie biało-czerwoni rozbili Albańczyków 4:1, a w ogóle w 11 spotkaniach przegrali z nimi tylko raz, w 1953 roku. Nie było więc większych powodów do niepokoju przed wtorkową potyczką w Tiranie. Ale dla obu drużyn był to „mecz o wszystko” i jak to w takich meczach bywa, mogło być różnie. Na szczęście obyło się bez sensacji – Polska wygrała 1:0 i wróciła na 2. miejsce w grupie za Anglią, która sensacyjnie zremisowała na Wembley z Węgrami 1:1.

Wtorkowy mecz z Albanią był 10 występem naszej piłkarskiej reprezentacji pod wodzą trenera Paulo Sousy. Portugalski szkoleniowiec zaczął pracę z kadrą biało-czerwonych w marcu od remisu w eliminacjach MŚ 2022 z Węgrami (3:3), zwycięstwa z Andorą (3:0) i porażki na Wembley z Anglią (1:2). Potem były dwa remisy w spotkaniach towarzyskich z Rosją (1:1) i Islandią (2:2), a następnie w fazie grupowej Euro 2020/21 porażki 1:2 ze Słowacją i 2:3 ze Szwecją oraz remis 1:1 z Hiszpanią.
Nic dziwnego, że do efektów pracy Paulo Sousy mieliśmy wiele zastrzeżeń i z obawą czekaliśmy na kolejne mecze w kwalifikacjach do przyszłorocznego mundialu w Katarze. We wrześniu biało-czerwoni zaskoczyli jednak pozytywnie zwycięstwami nad Albanią (4:1), San Marino (7:1) i remisem 1:1 z Anglią na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jednak mimo zdobycia siedmiu punktów sytuacja polskiej drużyny w tabeli grupy I nie była najlepsza. Na zajęcie premiowanego bezpośrednim awansem do finałów mistrzostw świata pierwszego miejsca biało-czerwoni szanse mieli już tylko teoretyczne, bo liderzy grupy Anglicy musieliby przegrać co najmniej dwa z ostatnich czterech spotkań, a ponieważ jedyne punkty i bramki w tych eliminacjach stracili w potyczkach z Polakami, nikt nawet nie zakładał, że u siebie na Wembley „Synowie Albionu” przegrają z Węgrami i Albańczykami, a na wyjazdach z najsłabszymi w stawce ekipami Andory i San Marino.
Naszej drużynie pozostawał więc tylko walka o zajęcie drugiej lokaty premiowanej udziałem w przyszłorocznych barażach. W siódmej kolejce gier nieoczekiwanie na najgroźniejszego konkurenta biało-czerwonych do zajęcia drugiego miejsca w grupie I wyrosła drużyna Albanii, która w Budapeszcie pokonała Węgry 1:0 i zepchnęła reprezentację Polski na trzecią pozycję. Sytuacja nie była jeszcze na naszych piłkarzy całkiem beznadziejna, bo tracili do Albańczyków tylko jeden punkt, lecz w perspektywie mieli rewanżowy mecz w Tiranie. I nie mogli go przegrać, bowiem w takim przypadku ich strata urosłaby do czterech punktów, a w listopadowej serii gier zespół Albanii miał do rozegrania mecze z Anglią na wyjeździe i Andorą u siebie, zatem w ciemno można było założyć, że zdobędzie co najmniej trzy punkty.
Tak więc wtorkowy mecz był dla naszej reprezentacji z gatunku tych „o wszystko”, ale takim był także dla trenera Paulo Sousy i jego licznego sztabu współpracowników. Ewentualna porażka oznaczałaby przecież de facto koniec szans na wywalczenie awansu do mistrzostw świata w Katarze, a co za tym idzie, również koniec misji portugalskiego szkoleniowca. Czarny scenariusz na szczęście się nie ziścił.
Mimo wysokiej wygranej biało-czerwonych we wrześniowej potyczce z Albańczykami na Stadionie Narodowym (4:1) nikt w Polsce przed rewanżowym meczem w Tiranie nie był pewny wygranej. Zespół prowadzony przez włoskiego szkoleniowca Edoarda Reję swoim występem w Warszawie mocno zaskoczył, bo dotąd panowało u nas przekonanie, ze reprezentacja Albanii to wciąż europejski outsider, niewiele tylko lepszy od Andory, San Marino, Gibraltaru czy Kosowa. Tymczasem od wielu lat w tym niewielkim, liczącym niewiele ponad trzy miliony mieszkańców bałkańskim kraju piłka nożna jest sportem planowo rozwijanym. Stoi za tym miejscowy oligarcha Armand Duka, który od 20 lat jest nie tylko szefem albańskiej federacji, ale też jej hojnym mecenasem. Jego zasługą jest znacząca poprawa piłkarskiej infrastruktury oraz jakości szkolenia piłkarzy, do czego przyczyniają się głównie włoscy trenerzy.
I właśnie włoski futbol jest wzorcem, który Albańczycy naśladują u siebie, ale też który ich piłkarze najchętniej wybierają decydując się na zagraniczny transfer. Ten trend jest widoczny w składzie kadry narodowej, w której występuje regularnie 8-10 zawodników na co dzień grających w klubach Serie A. Drugim kierunkiem popularnym wśród albańskich piłkarzy jest liga turecka, z której do reprezentacji trener Reja powołuje co najmniej 6-8 kadrowiczów.
Włoski selekcjoner reprezentacji Albanii ma więc do dyspozycji całkiem sporą grupę niezłej klasy zawodników, z której jeszcze na dodatek potrafił zestawić mocny i wciąż rozwijający się piłkarsko zespół. Pięć lat temu, o czym mało kto w Polsce pamięta, Albania także grała w mistrzostwach Europy, po raz pierwszy w historii, a teraz chce po raz pierwszy wystąpić też w finałach mistrzostw świata. Tacy piłkarze, jak Keidi Bare, który na co dzień gra w Espanyolu Barcelona, Erat Djimsiti z Atalanty Bergamo czy klubowy kolega Jana Bednarka z Southamptonu Armando Broja, nie są już w europejskim futbolu anonimowi.
Zwycięzca wtorkowego meczu nie był więc oczywisty w przypadku obu zespołów, bo przecież „na papierze” więcej atutów miał polski zespół i nawet bukmacherzy dawali mu większe szanse na triumf. W medialnych spekulacjach przewidywany skład biało-czerwonych różnił się diametralnie od tego, który w minioną sobotę pokonał w Warszawie San Marino 5:0. Pewniakami do występu przeciwko Albańczykom byli Wojciech Szczęsny, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, Przemysław Frankowski, Jakaub Moder, Piotr Zieliński, Adam Buksa, Karol Świderski i rzecz jasna Robert Lewandowski.
Polska ekipa nie zaniedbała niczego pod względem organizacyjnym. Przyleciał do Tirany w poniedziałek, zamieszkała niespełna pół kilometra od Air Albania Stadium, na którym został rozegrany wtorkowy mecz. To najnowocześniejszy sportowy obiekt w Albanii – został oddany do użytku w 2019 roku. W jednym z rogów stadionu znajduje się 24-piętrowy, najwyższy w Albanii budynek (112 metrów), w którym mieści się m.in. hotel. Reprezentacja Anglii wygrała na tym stadionie z Albańczykami 2:0. Taki rezultat urządzał także biało-czerwonych, ale ponieważ nawet po rządami Paulo Sousy nasza reprezentacja wciąż jest „boską drużyną”, w takim rozumieniu, że tylko Bóg wie, jak zagra w danym meczu, nie mogliśmy mieć we wtorek o 20:45 takiego samego miłego uczucia pewności zwycięstwa biało-czerwonych, jakie nam towarzyszyło przed rozpoczęciem sobotniego spotkania z San Marino.

W tym kluczowym dla rywalizacji o awans do mistrzostw świata meczu 8. kolejki grupy I reprezentacja Polski wygrała z Albańczykami 1:0. Gola dla biało-czerwonych strzelił w 77. minucie wprowadzony po przerwie za Adama Buksę Karol Świderski, a asystę zanotował Mateusz Klich. Nasi piłkarze nie mogli się nawet nacieszyć tym golem, bo albańscy kibice zaczęli ich obrażać i obrzucać różnymi przedmiotami. Sędzia przerwał mecz na blisko kwadrans, ale po wznowieniu gry na boisku wciąż panował niepodzielnie polski zespół i zasłużenie zdobył komplet punktów. Dzięki wygranej biało-czerwoni wyprzedzili w tabeli Albańczyków i przed listopadowymi meczami z Andorą i Węgrami ponownie są na drugim miejscu w tabeli. Mają jednak tylko trzy punkty straty do prowadzących Anglików, którzy niespodziewanie tylko zremisowali na Wembley 1:1.

Albania – Polska 0:1
Gol: Karol Świderski (77).
Albania: 1. Etrit Berisha – 4. Elseid Hysaj, 18. Ardian Ismajli, 15. Marash Kumbulla, 5. Frédéric Veseli, 20. Lorenc Trashi (65, 3. Ermir Lenjani) – 21. Odise Roshi (78, 22. Nedim Bajrami), 19. Ylber Ramadani, 7. Keidi Bare (78, 9. Enis Çokaj), 11. Myrto Uzuni (58, 17. Armando Broja) – 10. Rey Manaj.
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 3. Paweł Dawidowicz, 15. Kamil Glik, 5. Jan Bednarek (90, 6. Michał Helik) – 7. Kamil Jóźwiak (71, 19. Przemysław Frankowski), 10. Grzegorz Krychowiak, 20. Piotr Zieliński, 16. Jakub Moder (46, 14. Mateusz Klich), 21. Tymoteusz Puchacz (90, 18. Bartosz Bereszyński) – 8. Adam Buksa (71, 11. Karol Świderski), 9. Robert Lewandowski.
Żółte kartki: Ismajli, Hysaj, Ramadani – Buksa, Bednarek, Puchacz.
Sędziował: Clément Turpin (Francja).
Widzów: 22 000.
Mecz przerwany w 78. minucie z powodu obrzucenia boiska przedmiotami przez kibiców.

Tabela grupy I:

  1. Anglia 8 20 24:3
  2. Polska 8 17 25:8
  3. Albania 8 15 11:7
  4. Węgry 8 11 1:12
  5. Andora 8 6 7:19
  6. San Marino 8 0 1:32

Eliminacje MŚ 2022: Biało-czerwoni nadal na trzecim miejscu

Wygrana 5:0 z San Marino nie poprawiła sytuacji biało-czerwonych w grupie I. Nasza reprezentacja pozostała na trzecim miejscu, za Anglią i Albanią, bo te zespoły także wygrały swoje mecze w 7. kolejce – Anglicy pokonali 5:0 Andorę, a Albańczycy w Budapeszcie Węgrów 1:0.

Tak więc we wtorek w Tiranie ekipa Paulo Sousy zagra „o wszystko” , bo ewentualna porażka przekreśli jej szanse na zajęcie drugiej lokaty w grupie premiowanej grą w barażach. Już po wrześniowych meczach polski zespół spadł na trzecie miejsce w grupie. Biało-czerwoni po remisie z Anglią (1:1) zostali wyprzedzeni przez zespół Albanii, który po zwycięstwie 5:0 z San Marino awansował na pozycję wicelidera z jednym punktem przewagi nad Polakami. Nadzieję na zamianę miejsc mieliśmy przed 7. kolejką, bo wiadomo było, że nasza drużyna wygra z San Marino, natomiast zwycięstwo Albańczyków w Budapeszcie nad także walczącymi o premiowane udziałem w barażach drugie miejsce Węgrami wydawało się mało prawdopodobne.
Reprezentacja Polski nie zawiodła oczekiwań co do wyniku, gorzej było z jakością gry, ale zważywszy na fakt, że trener Paulo Sousa posłał do walki z najsłabszym zespołem w grupie mocno eksperymentalny skład, którego pewnie już nigdy na boisku w takim zestawieniu nie zobaczymy. I to nie tylko dlatego, że w bramce przez 57. minut po raz ostatni w karierze stał Łukasz Fabiański. Pożegnalny występ 36-letniego bramkarza był bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem tego niezbyt ciekawego piłkarskiego widowiska. Wypada jednak zauważyć, że Wojciech Szczęsny nie znalazł się nawet w kadrze meczowej, a roli zmiennika „Fabiana” nie chciał się podjąć nawet Łukasz Skorupski i w tej sytuacji szansę debiutu w reprezentacji dostał powołany w ostatniej chwili w miejsce kontuzjowanego Bartłomieja Drągowskiego rezerwowy golkiper AS Monaco Radosław Majecki. Na boisku nie pojawili się też Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak, Jan Bednarek, Paweł Dawidowicz, Piotr Zieliński, Tymoteusz Puchacz i Kamil Jóźwiak. Robert Lewandowski wyszedł w podstawowym składzie i przebywał na boisku przez 66 minut. Schodził jednak z boiska niezadowolony, bo sam gola nie strzelił, a jeszcze kilka razy oberwał mocno po nogach od brutalnie grających rywali. Jeśli jego obecność na boisku miała być premią od PZPN dla 56 tysięcy widzów przybyłych na Stadion Narodowy, to z pewnością była. Ale jeśli był to koleżeński gest „Lewego” wobec Fabiańskiego, to chyba okazany przez niego szacunek dla schodzącego z reprezentacyjnej areny bramkarza, nie należącego przecież do najbliższego kręgu jego boiskowych towarzyszy, nie zostało należycie docenione. Na trybunach zbyt manifestacyjnie swoje lepsze relacje z „Fabianem” manifestowali obecni osobiście na meczu Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, a z nimi jak wiadomo Lewandowskiemu nigdy nie było, nie jest w tej chwili i chyba już nigdy nie będzie po drodze.
Lewandowski miał prawo być zły także z innego powodu, bo tylko on z czwórki napastników nie zdobył bramki. Gole strzelili Karol Świderski, Adam Buksa i Krzysztof Piątek, co być może ludzi z różnych powodów niechętnie usposobionych do „Lewego” mogło nawet ucieszyć, ale można chyba w ciemno założyć, że już we wtorek w kluczowym dla układu tabeli w grupie I starciu z Albańczykami wszystko wróci do normy i znowu przyjdzie nam się przekonać, ile dla polskiej reprezentacji wciąż znaczy Robert Lewandowski. Jeśli zagra na swoim najwyższym poziomie, a reszta naszych graczy dołoży do tego tyle zaangażowania i woli walki, ile włożyła w meczu z Anglią, to nasz zespół wygra w Tiranie bez większego problemu i wróci na drugie miejsce w grupie.
Lecz jeśli Albańczycy zwyciężą, uzyskają nad naszym zespołem już cztery punkty przewagi, a ponieważ w listopadzie Albania zagra z Andorą, odrobienie takiej straty graniczyłoby z cudem. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku remisu, bo co prawda biało-czerwoni pozostaliby na trzecim miejscu, ale terminarz dwóch ostatnich serii gier daje im spore nadzieje na odrobienie jednego punktu straty do Albanii, bo przecież trudno zakładać, że Anglicy u siebie z Albańczykami przegrają. A biało-czerwoni w dwóch listopadowych spotkaniach najpierw zmierzą się na wyjeździe z Andorą, a na koniec w Warszawie na Narodowym z Węgrami, którzy w najbliższy wtorek zmierzą się z Anglią na Wembley i raczej tam punktów nie zdobędą, a mają już cztery „oczka” straty do Polski i pięć do Albanii. Wszystko wskazuje, że dla Madziarów potyczka w Warszawie z Polską będzie spotkaniem „o pietruszkę”, więc gdyby wynik tego meczu miał przesądzić o tym, czy drugą lokatę w grupie zajmą Polacy czy Albańczycy, można liczyć, że gryźć trawy w starciu z biało-czerwonymi na Narodowym pewnie by nie gryźli.
Ale rzecz jasna takie kalkulacje bywają często zawodne i najlepiej by było, gdyby nasz zespół odniósł w Tiranie zwycięstwo i dzięki temu wrócił na 2. miejsce w tabeli grupy I, chociaż jak się okazuje także trzecia lokata daje naszej drużynie szanse na zakwalifikowanie się do przyszłorocznych baraży. Wszystko dzięki wynikom w Lidze Narodów. Do trzech turniejów barażowych (rozgrywanych w formie półfinałów i finału) awansuje w sumie 12 zespołów – dziesięciu wiceliderów wszystkich grup eliminacyjnych, a także dwie najwyżej notowane ekipy z Ligi Narodów, które nie wywalczą awansu z kwalifikacji. A w zbiorczej tabeli Ligi Narodów biało-czerwoni są w tej chwili na 10. miejscu, a przed nimi w zestawieniu są sami potentaci – Włochy, Holandia, Belgia, Dania, Anglia, Francja, Portugalia, Hiszpania i Niemcy. Wątpliwe by z tych dziewięciu zespołów dwa nie wygrały w swoich grupach
eliminacyjnych.

Wyniki grupy I el. MŚ 2022

  1. kolejka: Węgry – Polska 3:3, Andora – Albania 0:1, Anglia – San Marino 5:0;
  2. kolejka: Polska – Andora 3:0, Albania – Anglia 0:2, San Marino – Węgry 0:3;
  3. kolejka: Anglia – Polska 2:1, Andora – Węgry 1:4, San Marino – Albania 0:2;
  4. kolejka: Polska – Albania 4:1, Węgry – Anglia 0:4, Andora – San Marino 2:0;
  5. kolejka: San Marino – Polska 1:7, Anglia – Andora 4:0, Albania – Węgry 1:0;
  6. kolejka: Polska – Anglia 1:1, Węgry – Andora 2:1; Albania – San Marino 5:0;
  7. kolejka: Polska – San Marino 5:0, Andora –Polska – San Marino 5:0
    Gole: Karol Świderski (10), Cristian Brolli (20 samobójcza), Tomasz Kędziora (50), Adam Buksa (84), Krzysztof Piątek (90).
    Polska: Łukasz Fabiański (57. Radosław Majecki) – Robert Gumny, Michał Helik, Tomasz Kędziora – Przemysław Frankowski (65. Bartosz Bereszyński), Mateusz Klich (46. Krzysztof Piątek), Karol Linetty, Kacper Kozłowski, Przemysław Płacheta – Karol Świderski (72. Adam Buksa), Robert Lewandowski (66. Jakub Moder).
    Widzów: 56 128.
    Anglia 0:5, Węgry – Albania 0:1.

Tabela grupy I

  1. Anglia 7 19 23:2
  2. Albania 7 15 11:6
  3. Polska 7 14 24:8
  4. Węgry 7 10 12:11
  5. Andora 7 3 4:19
  6. San Marino 7 0 1:29
    Następne mecze (12 października):
  7. kolejka: Albania – Polska, Anglia – Węgry, San Marino – Andora.

Eliminacje MŚ Katar 2022: Ceny biletów na San Marino jak na Anglię

W sobotę nasza piłkarska reprezentacja zagra w Warszawie z najsłabszym w grupie I zespołem San Marino. Zwycięstwo jest pewne, niewiadomą jest tylko liczba strzelonych goli. W pierwszym meczu w San Marino Polacy wygrali 7:1. Wydarzeniem wieczoru będzie pożegnanie kończącego występy w reprezentacji bramkarza Łukasza Fabiańskiego.

Piłkarska reprezentacja San Marino w rankingu FIFA zajmuje 209. miejsce, co samo w sobie jest miernikiem jej sportowego potencjału. Federacja tego liczącego niewiele ponad 30 tysięcy obywateli kraju jest członkiem FIFA i UEFA od 1988 roku, a drużyna narodowa w oficjalnych rozgrywkach międzynarodowych zadebiutowała w w 1990 roku przystępując do eliminacji mistrzostw Europy. Od tamtej pory Sanmaryńczycy startują regularnie we wszystkich rozgrywkach, ale jak do tej pory nie udało im się zająć choćby przedostatniego miejsca w grupie. Zazwyczaj kończą rozgrywki na ostatnim miejscu z zerowym kontem punktowym, ale zdarzyły się też wyjątki od tej reguły – w eliminacjach MŚ 1994 zremisowali 0:0 z Turcją, w eliminacjach MŚ 2002 1:1 z Łotwą, w eliminacjach Euro 2016 0:0 z Estonią oraz po 0:0 z Liechtensteinem i Gibraltarem w Lidze Narodów UEFA 2020/2021. Na ogół ekipa San Marino jest jednak dostarczycielem łatwych punktów i wielu bramek. Ma na koncie aż sześć porażek z dwucyfrowym wynikiem, a najwyżej przegrała z zespołem Niemiec w eliminacjach Euro 2008, ulegając aż 0:13. Wśród 15 reprezentacji, które w meczach z San Marino ustanowiły swoje historyczne rekordy strzeleckiej, jest też polska drużyna.
Biało-czerwoni w najbliższą sobotę zagrają z tym przeciwnikiem już po raz dziewiąty, a we wcześniejszych ośmiu potyczkach strzeli mu aż 33 gole (średnia pona cztery gole na mecz), stracili zaś jednego, co miało miejsce w obecnie toczących się rozgrywkach w eliminacjach mistrzostw świata 2022. Mimo tej wpadki możemy oczekiwać, że w sobotę w rewanżowej potyczce na Stadionie Narodowym w Warszawie biało-czerwoni urządzą outsiderowi grupy I kanonadę nie mniej obfitującą w strzelone gole, a kto wie, może nawet będziemy świadkami pobicia rekordu naszej reprezentacji w liczbie strzelonych goli. Został on ustanowiony 1 kwietnia 2009 roku w meczu eliminacji mistrzostw świata właśnie w spotkaniu z San Marino. Nasz zespół prowadzony wówczas przez Holendra Leo Beenhaakera wygrał wtedy na stadionie w Kielcach aż 10:0, a gole strzelili: Euzebiusz Smolarek (4), Rafał Boguski (2), Robert Lewandowski, Ireneusz Jeleń, Mariusz Lewandowski i Marek Saganowski. Warto też przypomnieć skład tamtej zwycięskiej ekipy: Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) – Marcin Wasilewski (Anderlecht Bruksela), Bartosz Bosacki (Lech Poznań), Dariusz Dudka (AJ Auxerre) – Jacek Krzynówek (Hannover 96), Mariusz Lewandowski (Szachtar Donieck), Roger Guerreiro (Legia Warszawa), Rafał Boguski (Wisła Kraków), zmieniony w 80. minucie przez Marka Saganowskiego (FC Southampton), Robert Lewandowski (Lech Poznań), zmieniony w 65. minucie przez Łukasza Sosina (Anorthosis Famagusta), Ireneusz Jeleń (Aj Auxerre), zmieniony w 71. minucie przez Jakuba Błaszczykowskiego (Borussia Dortmund) oraz Euzebiusz Smolarek (Bolton).
Z tej ekipy w najbliższą sobotę w meczu z San Marino zobaczymy na Stadionie Narodowym tylko dwóch zawodników – Roberta Lewandowskiego oraz Łukasza Fabiańskiego, dla którego będzie to ostatni, pożegnalny występ w reprezentacji Polski. W opinii obecnych władz PZPN potyczka z futbolowym Kopciuszkiem jest wydarzeniem nie mniejszej rangi, niż wrześniowy mecz z reprezentacją Anglii, bowiem ceny biletów ustalono na tym samym poziomie. Za najtańsze fani biało-czerwonych musieli zapłacić 90 złotych, a za najdroższe 160 zł. Prezes PZPN Cezary Kulesza nie ma z tego powodu wyrzutów sumienia. Wręcz przeciwnie. W wypowiedziach dla mediów tak oto skomentował pretensje o wygórowane ceny wejściówek na spotkanie z Sanmaryńczykami: „To jest bardzo zdrowe podejście i będziemy się go trzymać. Nie mamy zamiaru się licytować i robić obniżek po 10 zł z okazji przyjazdu teoretycznie słabszego rywala, by później podnosić od 10 zł na atrakcyjniejszego przeciwnika. Przychodzi się na mecz reprezentacji Polski, na którą obowiązują stałe ceny”. Sternik polskiego futbolu może sobie póki co pozwolić na takie pyszałkowate wypowiedzi, bo mimo wygórowanych cen wszystkie wejściówki sprzedały się ponoć jak ciepłe bułeczki i w sobotę na Narodowym ma być komplet publiczności. PZPN nieźle więc oskubie kibiców, chociaż FIFA za sam udział w eliminacjach do mistrzostw świata płaci poszczególnym federacjom po dwa miliony euro. Ale prawdziwa fortuna jest do zgarnięcia za awans do mundialu, bo każda z 32 reprezentacji dostanie co najmniej 10 mln euro. Na razie jednak w przypadku naszej drużyny droga do Kataru jest mocno wyboista. Na wyprzedzenie prowadzących w grupie I Anglików biało-czerwoni mają praktycznie zerowe szanse, więc o awans będą mogli bić się w barażach, o ile rzecz jasna wywalczą drugą lokatę w grupie eliminacyjnej. Kluczowy może być wtorkowy mecz z Albania w Tiranie, dla obu drużyn z gatunku „o wszystko”. Fabiański obejrzy go już jednak w telewizorze, bo po pożegnalnym występie w spotkaniu z San Marino wróci do Londynu. Bramkarz West Hamu United w sobotę zagra w biało-czerwonych barwach po raz 57. W dotychczasowych meczach aż 26 razy zachował czyste konto i pod tym względem jest rekordzistą wśród bramkarzy reprezentacji Polski. W potyczce z San Marino zapewne także nie wpuści gola, więc możemy przyjąć, że zakończy swoją reprezentacyjną przygodę z dorobkiem 57. występów i 27 meczów bez straty gola. Drugi w tym zestawieniu jest Józef Wandzik (52 mecze, 25 „na zero”), trzecie miejsce zajmuje Artur Boruc (65-24), ale czwarty jest Wojciech Szczęsny (59-23). W sobotę Fabiański ustanowi też inny rekord, nowiem w meczu z San Marino zagra dokładnie 15 lat i 195 dni od debiutu w narodowych barwach. Wśród bramkarzy nikt nie może pochwalić się tak długim stażem w kadrze Polski. Drugi w tym zestawieniu Jerzy Dudek był reprezentantem przez 15 lat i 103 dni.

Wyniki grupy I el. MŚ 2022

  1. kolejka: Węgry – Polska 3:3, Andora – Albania 0:1, Anglia – San Marino 5:0
  2. kolejka: Polska – Andora 3:0, Albania – Anglia 0:2, San Marino – Węgry 0:3
  3. kolejka: Anglia – Polska 2:1, Andora – Węgry 1:4, San Marino – Albania 0:2
  4. kolejka: Polska – Albania 4:1, Węgry – Anglia 0:4, Andora – San Marino 2:0
  5. kolejka: San Marino – Polska 1:7, Anglia – Andora 4:0, Albania – Węgry 1:0
  6. kolejka: Polska – Anglia 1:1, Węgry – Andora 2:1, Albania – San Marino 5:0.

Tabela:

  1. Anglia 6 16 18:2
  2. Albania 6 12 10:6
  3. Polska 6 11 19:8
  4. Węgry 6 10 12:10
  5. Andora 6 3 4:14
  6. San Marino 6 0 1:24

Eliminacje M Ś Katar 2022: Lewy i spółka przed walką o druga lokatę

We wrześniu nasza piłkarska reprezentacja uspokoiła trochę atmosferę wokół portugalskiego selekcjonera Paulo Sousy, zdobywając w trzech meczach siedem punktów i remisując w niezłym stylu z Anglia 1:1. W październiku biało-czerwonych czekają dwa spotkania – u siebie z San Marino i na wyjeździe z drugą w tabeli grupy I Albanią.

Tylko zwycięstwa w tych meczach pozwolą naszej drużynie zachować szanse na zajęcie premiowanego udziałem w barażach drugiego miejsca. O wyprzedzeniu prowadzącej w tabeli reprezentacji Anglii biało-czerwoni mogą już tylko pomarzyć, bo ekipa „Synów Albionu” ma już nad nimi pięć punktów przewagi. A zatem dla ostatecznego układu tabeli w grupie I będą miały październikowe starcie Albańczyków z Węgrami w Budapeszcie i Polakami w Tiranie oraz Węgrów z Anglikami oraz w listopadzie z Polakami na Stadionie Narodowym w Warszawie.
Ewentualna wpadka naszej drużyny w potyczce z Albanią może więc de facto przekreślić nadzieje na zakwalifikowanie się do przyszłorocznych baraży o awans do katarskiego mundialu. Anglicy z sześciu rozegranych spotkań wygrali pięć, a zremisowali jeden, właśnie z Polakami. I tylko w meczach z naszym zespołem stracili bramki, zatem w czterech ostatnich spotkaniach w grupie pewnie zgarną komplet punktów. O drugie miejsce walka zatem rozstrzygnie się w trójkącie Polska – Węgry – Albania. Najłatwiejszy terminarz wydają się mieć Polacy. Ekipa Paulo Sousy ma jeszcze spotkania z outsiderami grupy I San Marino (u siebie) i Andorą (na wyjeździe), wyjazdowy mecz z Albanią (u siebie biało-czerwoni wygrali 4:1) i z Węgrami na Stadionie Narodowym (w Budapeszcie był remis 3:3). Ale kluczową potyczką w tej układance jest zwycięstwo nad Albańczykami.
Paulo Sousa z listy powołanych w pierwszej wersji kadrowiczów musiał w przededniu zgrupowania w Warszawie wykreślić kontuzjowanych bocznych obrońców Macieja Rybusa i Arkadiusza Recę, rezerwowego bramkarza Bartłomieja Drągowskiego oraz 19-letniego Nikolę Zalewskiego, któremu niedawno zmarł ojciec i z tego powodu nie mógł przyjechać do Polski. W miejsce Drągowskiego Sousa zaprosił na zgrupowanie rezerwowego bramkarza AS Monaco Radosława Majeckiego, czym znowu ściągnął na siebie gromy, bo mamy kilku nie gorszych golkiperów, którzy regularnie grają w swoich klubowych drużynach.
Nie bramkarze są jednak problemem w kadrze, tylko wobec absencji Rybusa i Recy niewielka konkurencja na lewej flance, bo z powołanych na tej pozycji występuje tylko Tymoteusz Puchacz, lecz w tym sezonie gracz Unionu Berlin grzeje ławę i na razie nic nie zapowiada zmiany tej sytuacji. „Tymek miał rozmowę z trenerami Unionu i wie, nad czym musi pracować. Motorykę ma na fajnym poziomie, ale musi poprawić jeszcze trochę wytrzymałość. Tego mu brakuje. Oczywiście wytrzyma cały mecz, ale chodzi o to, by w 70. minucie spotkania przyspieszał na tym samym poziomie, by jego sprint nie był dużo wolniejszy i to właśnie obecnie ulepszamy” – zapewniał w mediach Piotr Kurek, trener przygotowania fizycznego współpracujący na co dzień z Puchaczem.
Do kadry po kilku miesiącach przerwy wrócił Krzysztof Piątek. Jego powołanie tym razem nie wzbudziło kontrowersji, bo w miniony weekend strzelił gola dla Herthy Berlin, ale nie ulega wątpliwości, że w hierarchii napastników w kadrze Piątek jest teraz na końcu, za Karolem Świderskim i Adamem Buksą. Z San Marino na pewno jednak zagra, tym bardziej, że Robert Lewandowski jeszcze nie postanowił czy w tym meczu zagra. Z jednej strony dla niego kusząca jest perspektywa kolejnego występu i kilku łatwych bramek, z drugiej jednak strony może szkoda trwonić jego siły na z góry wygrany mecz, bo będą z pewnością bardziej potrzebne w starciu z Albańczykami.
Zanim jednak reprezentacja zmierzy się z Albanią, w sobotę zagra z San Marino. To musi być łatwy i przyjemny dla oka mecz, i zapewne tak się stanie. Kibice spodziewają się wielu goli na Stadionie Narodowym, a okazję pożegnania się z fanami dostanie Łukasz Fabiański. Bramkarz niedawno ogłosił zakończenie kariery w kadrze, a z San Marino rozegra ostatnie, 57. spotkanie w narodowych barwach.

Kadra Polski:
Bramkarze: Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn), Łukasz Fabiański (West Ham United), Łukasz Skorupski (Bologna FC, Radosław Majecki (AS Monaco);
Obrońcy: Jan Bednarek (Southampton FC), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua), Paweł Dawidowicz (Hellas Werona), Kamil Glik (Benevento Calcio), Robert Gumny (FC Augsburg), Michał Helik (Barnsley FC), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Tymoteusz Puchacz (Union Berlin), Arkadiusz Reca (Spezia Calcio);
Pomocnicy: Przemysław Frankowski (RC Lens), Kamil Jóźwiak (Derby County), Mateusz Klich (Leeds United), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa), Karol Linetty (Torino FC), Jakub Moder (Brighton and Hove Albion), Przemysław Płacheta (Norwich City), Damian Szymański (AEK Ateny), Piotr Zieliński (SSC Napoli);
Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Karol Świderski (PAOK Saloniki), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin), Arkadiusz Buksa (New England Revolution).

Dziwne decyzje kadrowe Paulo Sousy

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Paulo Sousa powołał kadrę na październikowe mecze eliminacji mistrzostw świata 2022 z San Marino i Albanią. Portugalski szkoleniowiec dokonał kilku personalnych roszad, które wywołały sporo kontrowersji.

Po sześciu dotychczasowych meczach w eliminacjach MŚ Katar 2022 nasza reprezentacja zajmuje w grupie I trzecią lokatę – za Anglią i Albanią. Biało-czerwoni mają na koncie 11 punktów i drugich w tabeli Albańczyków tracą jedno „oczko”, a do prowadzących w stawce „Synów Albionu” aż pięć. Za polską drużyną z jednopunktową stratą plasują się Węgrzy, z którymi ekipa Paulo Sousy zagra w listopadzie, w ostatnim spotkaniu grupowych  rozgrywek.
Dwa obowiązkowe zwycięstwa
We wrześniu polski zespół pokonał na Stadionie Narodowym w Warszawie Albanię 4:1, a San Marino na wyjeździe aż 7:1. Teraz zmierzy się z tymi drużynami w spotkaniach rewanżowych. Wygrana z San Marino jest oczywista, ale wynik potyczki z Albańczykami może okazać się kluczowy w wyścigu o premiowana startem w przyszłorocznych barażach druga lokatę w grupie. Na wyprzedzenie Anglików ani Polacy, ani Albańczycy, ani tym bardziej Węgrzy szans już raczej nie mają. W obu najbliższych spotkaniach, 9 października z San Marino i 12 października z Albanią biało-czerwoni muszą więc koniecznie zwyciężyć i najlepiej jak największą różnicą bramek, bo gole mogą decydować o kolejności w grupie i przy losowaniu grup par barażowych.
W miniony poniedziałek Paulo Sousa ogłosił powołania na te mecze. Obecność w kadrze Łukasza Fabiańskiego, który latem ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery, jest okolicznościowa, bo golkipera West Hamu United PZPN postanowił pożegnać uroczyście na Stadionie Narodowym. Wypadło akurat w meczu z San Marino, rywalem niezbyt atrakcyjnym, ale Fabiański się zgodził, więc chyba nie miało to dla niego znaczenia. Zagra pewnie z godzinę, a potem zapewne zejdzie, jak Łukasz Piszczek, w szpalerze utworzonym przez graczy naszej drużyny przy owacjach publiczności. Do jego obecności w kadrze nikt rzecz jasna nie zgłasza pretensji, wręcz przeciwnie.
Co tu robi ten Płacheta?
Największe kontrowersje wzbudzają powołania wysłane dla Przemysława Płachety i Arkadiusza Recy oraz dla wracającego dopiero na boisko po kontuzji Krzysztofa Piątka. Ponownie w kadrze znalazł się 19-letni rezerwowy piłkarz AS Roma Nikola Zalewski, a szansę na wykazanie się dostał występujący na prawej obronie w niemieckim FC Augsburg Robert Gumny. Największym zaskoczeniem jest pominięcie w kadrze pomocnika Dynama Moskwa Sebastiana Szymańskiego, który w swoim klubowym zespole gra dobrze i regularnie, ale z jakiś tylko Paulo Sousie znanych powodów nie dostaje powołania do kadry narodowej.
Nie mają z tym natomiast problemów, również z powodów tylko Sousie wiadomych, Przemysła Płacheta, który w tym sezonie nie łapie się nawet do szerokiej kadry meczowej Norwich City, oraz Arkadiusz Reca, na razie trzymany w głębokiej rezerwie w zespole Crotone Calcio. W Bundeslidze nie gra też Tymoteusz Puchacz, bo trener Unionu Berlin stawia na innego gracza.
W porównaniu do ostatniego zgrupowania portugalski trener pominął też Kamila Piątkowskiego (coraz lepiej radzący sobie w Red Bull Salzburg), Bartosza Slisza (Legia Warszawa) i Jakuba Kamińskiego (Lech Poznań), zaproszenia na zgrupowanie nie dostał też Dawid Kownacki, ale on i tak nie mógłby przyjechać, bo zerwał więzadła krzyżowe.
Kadra Polski:
Bramkarze:
Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy), Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (FC Bologna, Włochy);
Obrońcy:
Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Michał Helik (FC Barnsley, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Paweł Dawidowicz (Hellas Werona, Włochy), Tymoteusz Puchacz (Union Berlin, Niemcy), Arkadiusz Reca (Crotone Calcio, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Robert Gumny (FC Augsburg, Niemcy);
Pomocnicy:
Przemysław Frankowski (RC Lens, Francja), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin), Grzegorz Krychowiak (FK Krasnodar, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Brighton&Hove Albion, Anglia), Przemysław Płacheta (Norwich City, Amglia), Damian Szymański (AEK Ateny, Grecja), Nicola Zalewski (AS Roma, Włochy), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy);
Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Adam Buksa (New England Revolution, USA), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy), Karol Świderski (PAOK Saloniki, Grecja).

Wyniki eliminacji MŚ Katar 2022

GRUPA A

  1. kolejka
    Portugalia – Azerbejdżan 1:0, Serbia – Irlandia 3:2
  2. kolejka
    Irlandia – Luksemburg 0:1, Serbia – Portugalia 2:2
  3. kolejka
    Azerbejdżan – Serbia 1:2, Luksemburg – Portugalia 1:3
  4. kolejka
    Luksemburg – Azerbejdżan 2:1; Portugalia – Irlandia 2:1;
  5. kolejka
    Irlandia – Azerbejdżan 1:1; Serbia – Luksemburg 4:1
  6. kolejka
    Irlandia – Serbia 1:1; Azerbejdżan – Portugalia 0:3
  1. Portugalia 5 13 11:4
  2. Serbia 5 11 12:7
  3. Luksemburg 4 6 5:8
  4. Irlandia 5 2 5:8
  5. Azerbejdżan 5 1 3:9

GRUPA B

  1. kolejka
    Hiszpania – Grecja 1:1, Szwecja – Gruzja 1:0
  2. kolejka
    Gruzja – Hiszpania 1:2, Kosowo – Szwecja 0:3
  3. kolejka
    Grecja – Gruzja 1:1, Hiszpania – Kosowo 3:1
  4. kolejka
    Szwecja – Hiszpania 2:1; Gruzja – Kosowo 0:1
  5. kolejka
    Hiszpania – Gruzja 4:0; Kosowo – Grecja 1:13
  6. kolejka
    Kosowo – Hiszpania 0:2; Grecja – Szwecja 2:1
  1. Hiszpania 6 13 13:5
  2. Szwecja 4 9 7:3
  3. Grecja 4 6 5:4
  4. Kosowo 5 4 3:9
  5. Gruzja 5 1 2:9

GRUPA C

  1. kolejka
    Bułgaria – Szwajcaria 1:3, Włochy – Irlandia Północna 2:0
  2. kolejka
    Bułgaria – Włochy 0:2, Szwajcaria – Litwa 1:0
  3. kolejka
    Litwa – Włochy 0:2, Irlandia Północna – Bułgaria 0:0
  4. kolejka
    Włochy – Bułgaria 1:1; Litwa – Irlandia Północna 1:4
  5. kolejka
    Szwajcaria – Włochy 0:0; Bułgaria – Litwa 1:0
  6. kolejka
    Irlandia Płn – Szwajcaria 0:0; Włochy – Litwa 5:0
  1. Włochy 6 14 12:1
  2. Szwajcaria 4 8 4:1
  3. Irlandia Płn 4 5 4:3
  4. Bułgaria 5 5 3:6
  5. Litwa 4 0 1:13

GRUPA D

  1. kolejka
    Finlandia – Bośnia i Herc. 2:2, Francja – Ukraina 1:1
  2. kolejka
    Kazachstan – Francja 0:2, Ukraina – Finlandia 1:1
  3. kolejka
    Bośnia i Hercegowina – Francja 0:1, Ukraina – Kazachstan 1:1
  4. kolejka
    Francja – Bośnia 1:1; Kazachstan – Ukraina 2:2
  5. kolejka
    Francja – Ukraina 1:1; Finlandia – Kazachstan 1:0
  6. kolejka
    Francja – Finlandia 2:0; Bośnia i Herc. – Kazachstan 2:2
  1. Francja 6 12 8:3
  2. Ukraina 5 5 6:6
  3. Finlandia 4 5 4:5
  4. Bośnia i Hercegowina 4 3 5:6
  5. Kazachstan 5 3 5:8

GRUPA E

  1. kolejka
    Belgia – Walia 3:1, Estonia – Czechy 2:6
  2. kolejka
    Białoruś – Estonia 4:2, Czechy – Belgia 1:1
  3. kolejka
    Belgia – Białoruś 8:0, Walia – Czechy 1:0
  4. kolejka
    Estonia – Belgia 2:5; Czechy – Białoruś 1:0
  5. kolejka
    Belgia – Czechy 3:0; Białoruś – Walia 2:3
  6. kolejka
    Białoruś – Belgia 0:1; Walia – Estonia 0:0
  1. Belgia 6 16 21:4
  2. Czechy 5 7 8:7
  3. Walia 4 7 5:5
  4. Białoruś 5 3 6:15
  5. Estonia 4 1 6:15

GRUPA F

  1. kolejka
    Izrael – Dania 0:2, Mołdawia – Wyspy Owcze 1:1, Szkocja – Austria 2:2
  2. kolejka
    Dania – Mołdawia 8:0, Austria – Wyspy Owcze 3:1, Izrael – Szkocja 1:1
  3. kolejka
    Austria – Dania 0:4, Mołdawia – Izrael 1:4,
    Szkocja – Wyspy Owcze 4:0
  4. kolejka
    Dania – Szkocja 2:0; Mołdawia – Austria 0:2; Wyspy Owcze – Izrael 0:4
  5. kolejka
    Szkocja – Mołdawia 1:0; Wyspy Owcze – Dania 0:1; Izrael – Austria 5:2
  6. kolejka
    Austria – Szkocja 0:1; Wyspy Owcze – Mołdawia 2:1; Dania – Izrael 5:0
  1. Dania 6 18 22:0
  2. Szkocja 6 11 9:5
  3. Izrael 6 10 14:11
  4. Austria 6 7 9:13
  5. Wyspy Owcze 6 4 4:14
  6. Mołdawia 6 1 3:18

GRUPA G

  1. kolejka
    Turcja – Holandia 4:2, Gibraltar – Norwegia 0:3,
    Łotwa – Czarnogóra 1:2
  2. kolejka
    Czarnogóra – Gibraltar 4:1, Norwegia – Turcja 0:3, Holandia – Łotwa 2:0
  3. kolejka
    Gibraltar – Holandia 0:7, Czarnogóra – Norwegia 0:1, Turcja – Łotwa 3:3
  4. kolejka
    Łotwa – Gibraltar 3:1; Norwegia – Holandia 1:1; Turcja – Czarnogóra 2:2
  5. kolejka
    Łotwa – Norwegia 0:2; Holandia – Czarnogóra 4:0; Gibraltar – Turcja 0:3
  6. kolejka
    Holandia – Turcja 6:1; Czarnogóra – Łotwa 0:0; Norwegia – Gibraltar 5:1
  1. Holandia 6 13 22:6
  2. Norwegia 6 13 12:5
  3. Turcja 6 11 16:13
  4. Czarnogóra 6 8 8:9
  5. Łotwa 6 5 7:10
  6. Gibraltar 6 0 3:25

GRUPA H

  1. kolejka
    Cypr – Słowacja 0:0, Malta – Rosja 1:3,
    Słowenia – Chorwacja 1:0
  2. kolejka
    Rosja – Słowenia 2:1, Chorwacja – Cypr 1:0,
    Słowacja – Malta 2:2
  3. kolejka
    Cypr – Słowenia 1:0, Chorwacja – Malta 3:0,
    Słowacja – Rosja 2:1
  4. kolejka
    Malta – Cypr 3:0; Słowenia 1:0; Rosja – Chorwacja 0:0; Słowenia – Słowacja 1:1
  5. kolejka
    Cypr – Rosja 0:2; Słowenia – Malta 1:0; Słowacja – Chorwacja 0:1
  6. kolejka
    Chorwacja – Słowenia 3:0; Rosja – Malta 2:0; Słowacja – Cypr 2:0
  1. Chorwacja 6 13 8:1
  2. Rosja 6 13 10:4
  3. Słowacja 6 9 7:5
  4. Słowenia 6 7 4:7
  5. Malta 6 4 6:11
  6. Cypr 6 4 1:8

GRUPA I

  1. kolejka
    Węgry – Polska 3:3, Anglia – San Marino 5:0,
    Andora – Albania 0:1
  2. kolejka
    Polska – Andora 3:0, Albania – Anglia 0:2,
    San Marino – Węgry 0:3
  3. kolejka
    Anglia – Polska 2:1, Andora – Węgry 1:4,
    San Marino – Albania 0:2
  4. kolejka
    Polska – Albania 4:1; Węgry – Anglia 0:4; Andora – San Marino 2:0
  5. kolejka
    San Marino – Polska 1:7; Anglia – Andora 4:0; Albania – Węgry 1:0
  6. kolejka
    Polska – Anglia 1:1; Węgry – Andora 2:1; Albania – San Marino 5:0
  1. Anglia 6 16 18:2
  2. Albania 6 12 10:6
  3. Polska 6 11 19:8
  4. Węgry 6 10 12:10
  5. Andora 6 3 4:14
  6. San Marino 6 0 1:24

GRUPA J

  1. kolejka
    Niemcy – Islandia 3:0, Liechtenstein – Armenia 0:1,
    Rumunia – Macedonia Płn. 3:2
  2. kolejka
    Armenia – Islandia 2:0, Macedonia Płn. – Liechtenstein 5:0, Rumunia – Niemcy 0:1
  3. kolejka
    Armenia – Rumunia 3:2, Niemcy – Macedonia Płn.1:2, Liechtenstein – Islandia 1:4
  4. kolejka
    Macedonia Północna – Armenia 0:0; Liechtenstein – Niemcy 0:2; Islandia – Rumunia 0:2
  5. kolejka
    Niemcy – Armenia 6:0; Rumunia – Liechtenstein 2:0;
    Islandia – Macedonia Północna 2:2
  6. kolejka
    Islandia – Niemcy 0:4; Armenia – Liechtenstein 1:1; Macedonia Północna – Rumunia 0:0
  1. Niemcy 6 15 17:2
  2. Armenia 6 11 7:9
  3. Rumunia 6 10 9:6
  4. Macedonia 6 9 11:6
  5. Islandia 6 4 6:14
  6. Liechtenstein 6 1 2:15

Polska – Anglia 1:1: Remis, który nic nie daje

Nie spełniły się czarne scenariusze wieszczące klęskę polskiej reprezentacji w starciu z Anglikami na Stadionie Narodowym w Warszawie. Portugalski trener Paulo Sousa znów zaskoczył malkontentów, bo zestawiony przez niego zespół po twardym boju zremisował z aktualnymi wicemistrzami Europy 1:1.

Dwanaście porażek i siedem remisów reprezentacji Polski w starciach z reprezentacją Anglii, przy jednej tylko wygranej, wyrobiło w nas, Polakach, głęboki respekt dla tego rywala, rosnący z każdą kolejną dekadą od legendarnego już dzisiaj, bo jedynego jak do tej pory zwycięstwa biało-czerwonych odniesionego przez „Orły Górskiego” w 1973 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie, popartego słynnym remisem 1:1 na stadionie Wembley. Anglicy w kolejnych latach nie odgrywali znaczącej roli w mistrzostwach świata i Europy, regularnie byli bici nie tylko przez światowe potęgi, jak Brazylia, Argentyna, Włochy, Niemcy czy Hiszpania, ale też często przez słabsze piłkarsko nacje – Portugalczyków, Szwedów, Rumunów, a nawet Kostarykańczyków (na MŚ w 2014). Tylko z Polakami „Synowie Albionu” niezmiennie wygrywali, pogłębiając w nich brak wiary we własne siły.
Dlatego mało kto nad Wisłą zakładał, że naszej reprezentacji, nawet z Robertem Lewandowskim w składzie, uda się pokonać Anglików w eliminacjach do mistrzostw świata w 2022 roku w Katarze. Właściwie to w PZPN niemal od razu przyjęto strategię walki o drugą lokatę gwarantującą udział w barażach. Porównanie potencjału polskiej drużyny z potencjałem ekipy Garetha Southgate’a nie dawało żadnych podstaw do snucia marzeń o jej pokonaniu. Anglicy w ostatnich latach dochowali się pokolenia znakomitych piłkarzy, z których Southgate stworzył zespół, który traci gola średnio raz na pięć meczów. W siedmiu spotkaniach Euro 2020 bramkarz angielskiej drużyny Jordan Pickford wpuścił tylko dwie bramki, a w meczach eliminacyjnych do MŚ 2022 tylko jednego – na Wembley pokonał go pomocnik polskiego zespołu Jakub Moder, już wtedy zawodnik zespołu Premier League Brighton&Hove Albion. W minioną środę drugą bramkę ponownie stracił w meczu z polską drużyną, a jej zdobywcą był gracz zapewne kompletnie na Wyspach Brytyjskich anonimowy – Damian Szymański, obecnie zarabiający na chleb w greckim klubie AEK Ateny, który po przerwie zmienił Grzegorza Krychowiaka. To jemu w ostatnich sekundach spotkania posłał piłkę na głowę Lewandowski, któremu brutalni, ale też piekielnie uważni obrońcy angielskiej drużyny nie dali samemu pokonać Pickforda. Wcześniej kapitan naszej reprezentacji zdobył na tym stadionie 27 bramek, tu biało-czerwoni po raz pierwszy w historii pokonali drużynę Niemiec, wtedy aktualnych mistrzów świata.
Od tego momentu bilans reprezentacji na Stadionie Narodowym to 18 spotkań: 15 zwycięstw i trzy remisy. „Lewy” w potyczce z Anglikami znalazł więc inny sposób na zdobycie wyrównującego gola, a sam zadowolił się asystą. Dzięki temu Paulo Sousa utrzymała fantastyczną serię, chociaż tak trudnego rywala, jak drużyna Garetha Southgate’a, biało-czerwoni nie gościli na Narodowym od siedmiu lat. „Twierdza pozostaje twierdzą” – skomentował wynik były prezes PZPN Zbigniew Boniek, który jako jeden z nielicznych przed meczem typował wygraną Polski lub remis.
Żeby właściwie docenić środowy wynik osiągnięty przez biało-czerwonych z zespołem Anglii, trzeba bliżej przyjrzeć się kadrze jaką dysponuje selekcjoner angielskiej reprezentacji. Jej trzon stanowią gracze na co dzień występujący w sześciu najbogatszych, a więc i najsilniejszych klubach Premier League, w których przebijać się do podstawowego składu trzeba w konkurencji z największymi gwiazdami światowego futbolu. A takim piłkarzom, jak Harry Maguire, Luke Shaw, Jadon Sancho w Manchesterze United, John Stones, Kyle Walker, Jack Grealis i Raheem Sterling w Manchesterze City, Mason Mount w Chelsea Londyn, Harry Kane w Tottenhami to się w macierzystych klubach udaje.
Ale Southgate w swoich wyborach wcale nie preferuje zawodników o najgłośniejszych nazwiskach, tylko takich, którzy są gotowi do ciężkiej pracy i poświęcenia dla drużyny narodowej. Dlatego pewne miejsce w jego ekipie mają m.in. Kalvin Phillips z Leeds United i Declan Rice z West Hamu.
W naszej piłkarskiej kadrze niekwestionowana gwiazdą światowej wielkości jest tylko Robert Lewandowski, który w starciu z najlepszą być może linią defensywą w reprezentacyjnej piłce pokazał wszystkie swoje walory, lecz reszta jego partnerów z drużyny pod względem umiejętności ustępowała nie tylko jemu, lecz także większości angielskich zawodników. Wola walki, nieustępliwość, zaangażowanie i żelazna konsekwencja w realizowaniu założeń taktycznych – tym wybrańcy Paulo Sousy na ten mecz zniwelowali atuty wicemistrzów Europy i przerwali ich zwycięską serię w tych eliminacjach. Ale tych atutów nie wystarczyło na wygranie meczu i Anglicy nadal mają pięć punktów przewagi, co jest dystansem już praktycznie nie do odrobienia w czterech pozostałych do rozegrania kolejkach spotkań. Na dodatek mają korzystny układ gier – bo na wyjazdach zagrają z Andorą i San Marino, a z Albanią i Węgrami na swoim terenie.
Biało-czerwonym pozostaje więc już tylko walka o zajęcie drugiej lokaty w grupie, a kluczowy w tej kwestii będzie październikowy mecz wyjazdowy z Albanią, która po zwycięstwie 5:0 nad San Marino wyprzedziła w tej chwili naszą drużynę o jeden punkt. Wcześniej w tej serii gier nasza drużyna podejmie na Stadionie Narodowym ekipę San Marino i będzie to dobra okazja, żeby poćwiczyć strzelanie goli przed wyjazdem do Tirany. W listopadowych meczach Polacy zagrają na wyjeździe z Andorą, a na koniec eliminacji grupowych zmierzą się w Warszawie z Węgrami. Komplet zwycięstw w tych czterech potyczkach zapewni naszej drużynie drugą lokatę i miejsce w barażach.
Dlatego angielskie media nie robiły wielkiego dramatu z przerwanej przez Polaków zwycięskiej serii angielskiej drużyny w eliminacjach do wielkich turniejów. Mimo remisu w Warszawie na Wyspach panuje niezmącone przekonanie, że ekipa Southagte’a w przyszłym roku zagra na mundialu w Katarze. Zdecydowanie więcej miejsca poświęcono na krytykę zachowania polskiej publiczności, która wygwizdała angielskich piłkarzy, gdy uklękli na znak protestu przeciwko rasizmowi, a nawet próbowała gwizdać podczas angielskiego hymnu. Inna sprawa, że angielskie media są od lat generalnie nieprzychylne Polsce i Polakom, więc pewnie nawet bez takich incydentów pisałyby źle lub szukały dziury w cały. A to był przecież tylko piłkarski mecz.
Licznym w Polsce krytykom Paulo Sousa dobra postawa naszej reprezentacji w meczu z Anglikami pewnie nie zamknie ust, ale portugalski szkoleniowiec chyba specjalnie się tym nie przejmuje. Wygląda na to, że nie walczy on o przedłużenie kontraktu z PZPN, tylko chce pokazać branży, że wciąż potrafi być skutecznym i kreatywnym trenerem.
Portugalczyk tak ocenił występ swoich podopiecznych: „Zdobyliśmy jeden punkt zasłużenie. Myślę, że jest to uczciwy wynik. Odzwierciedla to, co obie drużyny pokazały na boisku. Rywale po przerwie trochę docisnęli nas fizycznie – byli szybsi i mocniejsi, a moi gracze coraz bardziej zmęczeni. W sumie jednak Anglicy oddali tylko dwa strzały, ale mieli trochę szczęścia i po jednym z nich zdobyli gola. Ale ja wierzyłem w zespół, w jego coraz lepszą mentalność. Każdy z zawodników wystawionych do gry w tym meczu dołożył cegiełkę do tego remisu. Uważam, że polscy kibice zasługują na takie rezultaty” – powiedział Paulo Sousa przed kamerami TVP Sport.
Pozytywy dostrzegł też kapitan naszej reprezentacji: „Oprócz charakteru musi być jakość piłkarska. Nam zabrakło jej troszkę w drugiej połowie, ale mimo wszystko rywale nie stworzyli wielu okazji do zdobycia gola. Patrząc z perspektywy całego spotkania myślę, że coś zaskoczyło, ale tylko kolejne spotkania mogą to potwierdzić” – podsumował Robert Lewandowski.

Wrześniowe mecze kadry Polski:
Polska – Anglia 1:1
Gole: Damian Szymański (90) – Harry Kane (72).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 3. Paweł Dawidowicz, 15. Kamil Glik (80, 6. Michał Helik), 5. Jan Bednarek – 7. Kamil Jóźwiak (80, 21. Przemysław Frankowski), 8. Karol Linetty, 10. Grzegorz Krychowiak (68, 17. Damian Szymański), 16. Jakub Moder, 23. Tymoteusz Puchacz (80, 13. Maciej Rybus) – 14. Adam Buksa (63, 11. Karol Świderski), 9. Robert Lewandowski.
Anglia: 1. Jordan Pickford – 2. Kyle Walker, 5. John Stones, 6. Harry Maguire, 3. Luke Shaw – 10. Raheem Sterling, 8. Kalvin Phillips, 4. Declan Rice, 11. Mason Mount, 7. Jack Grealish – 9. Harry Kane.
Żółte kartki: Glik, Krychowiak, Puchacz, Linetty, Szymański – Phillips, Maguire.
Sędziował: Daniel Siebert (Niemcy).
Widzów: 56 212.
San Marino –Polska 1:7
Gole: Nicola Nanni (48) – Robert Lewandowski (4, 21), Karol Świderski (16), Karol Linetty (44), Adam Buksa (67, 90, 90).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny (46, 12. Łukasz Skorupski) – 2. Kamil Piątkowski, 6. Michał Helik, 4. Tomasz Kędziora – 19. Jakub Kamiński, 17. Damian Szymański, 8. Karol Linetty (79, 21. Przemysław Frankowski), 16. Jakub Moder (46, 20. Bartosz Slisz), 23. Tymoteusz Puchacz (66, 18. Nicola Zalewski) – 11. Karol Świderski, 9. Robert Lewandowski (46, 14. Adam Buksa).
Żółte kartki: Nanni, Tomassini, Lunadei, Mularoni. Sędziował: Mattias Gestranius (Finlandia).
Widzów: 500.
Polska – Albania 4:1
Gole: Robert Lewandowski (12), Adam Buksa (44), Grzegorz Krychowiak (54), Karol Linetty (89) – Sokol Cikalleshi (25).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 18. Bartosz Bereszyński (33, 3. Paweł Dawidowicz), 15. Kamil Glik, 5. Jan Bednarek – 7. Kamil Jóźwiak, 16. Jakub Moder, 10. Grzegorz Krychowiak, 21. Przemysław Frankowski (62, 8. Karol Linetty), 13. Maciej Rybus (81, 23. Tymoteusz Puchacz) – 14. Adam Buksa (81, 11. Karol Świderski), 9. Robert Lewandowski.
Żółte kartki: Świderski, Bednarek – Abrashi, Bare, Hysaj, Gjasula, Manaj.
Sędziował: Maurizio Mariani (Włochy). Widzów: 38 254.

Eliminacje MŚ Katar 2022: Z Albanią trzeba było wygrać

Żeby wrócić do gry o awans na mundial, we wrześniowej serii meczów eliminacyjnych nasza piłkarska reprezentacja nie mogła już sobie pozwolić na stratę punktów. Zwłaszcza w rozegranym w czwartek na Stadionie Narodowym w Warszawie meczu z Albanią.

Nowy prezes PZPN Cezary Kulesza przejął rządy 18 sierpnia i w pierwszej kolejności uciął spekulacje co do przyszłości Paulo Sousy na posadzie selekcjonera reprezentacji. W medialnych wypowiedziach zapewnił, że Portugalczyk dokończy eliminacje do mistrzostw świata.
„Paulo Sousę wybrał mój poprzednik, Zbigniew Boniek, który jedynie poinformował zarząd PZPN, w którym i ja zasiadałem, o swojej decyzji. A my ją zaakceptowaliśmy. Teraz jednak jest to także „mój trener” i będę z n im ściśle współpracował. Odbyliśmy już dwa spotkania, pierwsze było raczej kurtuazyjne, ale w drugim rozmawialiśmy już o konkretach. Selekcjoner bierze pełną odpowiedzialność za wyniki zespołu. W mojej opinii kluczowy dla nas będzie mecz z Albanią, który koniecznie musimy wygrać, bo z San Marino nie przewiduję komplikacji, zaś w starciu z Anglikami, aktualnymi wicemistrzami Europy, oczekuję podjęcia walki o komplet punktów. Tak więc mam apetyt na dziewięć punktów i taki cel przed naszym zespołem stawiam, podobnie zresztą jak Paulo Sousa, lecz wiem z doświadczenia wyniesionego z Jagiellonii, że trener nie zawsze ma na wszystko wpływ. Najwięcej zależy od zawodników i ich podejścia do gry. Nie mam powodów sądzić, iż coś w tym względzie w kadrze nie funkcjonuje, dlatego w ogóle nie ma tematu zmiany selekcjonera. Paulo Sousa ma ważny kontrakt do końca eliminacji i wierzę, że go wypełni zgodnie z naszymi oczekiwaniami, czyli wywalczy awans do finałów mistrzostw świata” – wyraził nadzieję prezes Kulesza jeszcze przed czwartkową potyczką biało-czerwonych z Albańczykami.
Nasza reprezentacja w czwartek zagrała z reprezentacją Albanii po trzynastoletniej przerwie, a w meczu o punkty po raz pierwszy od 1989 roku, kiedy to oba zespoły rywalizowały o awans na mundial Italia’90. Bilans w starciach z drużyną Albanii biało-czerwoni i maja korzystny – przegrali z nimi dotąd tylko raz, w 1953 roku (0:2).
Mimo to włoski trener albańskiej kadry Edoardo Reja przed czwartkową potyczką nie zdradzał obaw o korzystny wynik dla swojej drużyny. „Mamy świadomość, że Polska ma wartościowy zespół. Ale my też rozwijamy się jako drużyna, w ostatnich spotkaniach spisywaliśmy się dobrze. Mamy solidną defensywę i potrafimy bardzo dobrze grać w kontrataku, co pokazaliśmy w ostatnich meczach. Naszym największym zmartwieniem było opracowanie skutecznej metody na powstrzymanie najlepszego strzelca ekipy rywali, czyli Roberta Lewandowskiego. Uznałem, że jeden zawodnik z tym zadaniem sobie nie poradzi, skutecznie można to zrobić tylko grupowo i podwajając krycie. Lewandowskiemu nie wolno zostawić nawet odrobiny wolnej przestrzeni, bo on natychmiast to wykorzysta. Od początku kwalifikacji do mistrzostw świata jesteśmy zdeterminowani do walki o punkty, niezależnie od przeciwnika. Naszą dewizą jest szacunek dla wszystkich rywali, ale absolutnie nikogo się nie boimy. I w Warszawie damy temu wyraz” – zapewniał selekcjoner reprezentacji Albanii.
Tą deklaracją pewnie Paulo Sousy nie zaskoczył, ani też nią nie przestraszył. Portugalski szkoleniowiec już wcześniej sam z siebie podkreślał, że do potyczki z Albańczykami jego podopieczni będą musieli podejść z maksymalną koncentracją i zaangażowaniem, bo to będzie trudny mecz, a wynik może okazać się kluczowy dla dalszego przebiegu rywalizacji o dwie czołowe lokaty w grupie. „Albania jest dobrze zorganizowanym zespołem, który pozostawia mało miejsca między formacjami. Żeby poradzić sobie z jego defensywą, potrzeba dużo ruchliwości w naszej grze na skrzydłach. Musimy być silni w pojedynkach, kreatywnie szukać wolnych przestrzeni. Ponadto uważać, ponieważ Albania potrafi szybko transportować piłkę do ataku. Mamy więcej jakości w zespole, ale trzeba to potwierdzić na boisku” – przyznał portugalski selekcjoner biało-czerwonych.

Nasi piłkarze wyższą jakość wykazali w specyficznej formie, bo przez 90 minut spotkania wizualnie wcale nie byli lepsi od rywali, lecz w odróżnieniu od nich zdecydowanie lepiej strzelali na bramkę. No i mieli w swoich szeregach Roberta Lewandowskiego, który otworzył wynik już w 12. minucie. Było to jego 70. trafienie w narodowych barwach. Potem zaliczył jeszcze asystę przy golu Krychowiaka, a dwie kolejne bramki zdobyli debiutujący w polskiej reprezentacji Adam Buksa oraz wprowadzony po przerwie na boisko Karol Linetty. Biało-czerwoni wygrali 4:1 i w lepszych nastrojach pojadą na niedzielny mecz do San Marino. Zapowiada się tam kanonada, bo w czwartek nawet ekipa Andory wygrała z reprezentacja San Marino 2:0. Zdecydowanie trudniej zapowiada się środowy mecz z Anglią, bo wicemistrzowie Europy bynajmniej nie stracili po turnieju Euro 2021 formy. W czwartek rozbili w Budapeszcie drużynę Węgier 4:0 i z kompletem punktów po czterech kolejkach prowadzą w grupie. Nasza reprezentacja awansowała na druga pozycję, ale ma do Anglików pięć punktów straty, musi zatem z nimi w środę koniecznie wygrać.
Następne spotkanie, z San Marino, nasza reprezentacja rozegra w niedzielę na wyjeździe, a w środę 8 września ponownie na Narodowym w Warszawie zmierzy się z zespołem Anglii.